Close
Close

Ognisko Kwietniowe na Zakrzówku [FOTO]

Skip to entry content

Wyczekiwane przez wszystkich wczorajsze Ognisko Kwietniowe, jednak doszło do skutku! Pomimo licznych przeciwności losu i buntu pogody udało się! Było kilka tysięcy ludzi, była pozytywna atmosfera, było mięso i podobno była muza! Piszę podobno, bo ja już jej niestety nie doczekałem i mam to info tylko z przekazów ludowych. Ci którzy nie byli niech oczywiście żałują i gryzą się w pięty. Poniżej kilka niewyraźnych fotek z tego co się działo:


[EDIT]: Jest filmik – jest dowód, że była muzyka!

(niżej jest kolejny tekst)

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Grzeczny Chłopiecyup Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
yup
Gość
yup

tylko filmik z roku zeszłego…

Grzeczny Chłopiec
Gość

A z którego chciałbyś, żeby był?

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Roof Party Fest Poland – imprezy na dachu!

Skip to entry content

Roof Party Fest Poland - Sky Sound KrakówWidzieliście francuski klasyk „La Haine”? Pamiętacie osiedlowego grilla na dachu? Fajna akacja, co? W Krakowie ma mieć miejsce podobne wydarzenie, tyle, że komercyjne. Pod hasłem „Roof Party Fest Poland” 19 maja ma odbyć się wielka impreza dachowa. Jak piszą organizatorzy:

Pierwsza edycja odbędzie się na Zielonych Tarasach w Krakowie! jedno z najwyżej położonych miejsc, z piękną panoramą na całe miasto!

Słońce, chillout, zimny szampan, drinki z palemką i pyszne przekąski. Do tego delikatne dla ucha dźwięki i piękna atmosfera, która będzie miejmy nadzieję niepowtarzalna.

Jeśli tylko ceny nie zabiją frekwencji, to powinno być fajnie. Aczkolwiek boję się, że jednak zabiją. Wejściówki na tę imprezę w przedsprzedaży kosztują 25zł, a w dniu imprezy 35zł. Drogo, zwłaszcza, że jeszcze nie ma podanego line-up i trudno strzelać czy będzie bardziej miami bass, jungle, moombathon czy kochany r’n’b. Biorąc pod uwagę klimat Zielonych Tarasów, pewne, że będzie glamour, lans i bans.

Przed głównym dachowaniem rusza cykl imprez rozgrzewających – Sky Sound. Pierwsza już jutro. Jednak z tego co zrozumiałem, imprezy odbywać będą się w budynku – w Biurowcu Herbewo – natomiast na taras widokowy będzie można wyjść, aby napić się alkoholu. Z baru oczywiście. Fajnie i niefajnie. Nie chcę być straszną marudą, ale marzy mi się prawdziwa offowa impreza gdzieś na dachu. Własne grille, własny alkohol, ludzie z bębenkami, gitarami, dje na dziko podpięci do słupa i swobodna atmosfera. Coś a’la sobotnie ognisko na Zakrzówku, tylko na szycie budynku. Wiem, że pewnie jedna trzecia osób pospadałaby z tego dachu, ale cóż, czasem tak jest, że melanż kończy się zgonem.

[EDIT] – POJAWIŁ SIĘ LINE-UP ROOF PARTY FEST POLAND

W Zielonych Tarasach 19 maja zagrają:

– Kixnare
– Piotr Grymek LIVE!
– deCtar
– S.T.R.U
– Juice

Start godzina 13:00.

Tupac Shakur grał koncert w Californi!

Skip to entry content

Pamiętacie zimowy „koncert” Mariah Carey na rynku? Do tej pory sporo osób nie chce mi uwierzyć, że to był hologram. W tym przypadku pewnie będzie podobnie i wszyscy, którzy twierdzili, że 2pac żyje i ukrywa się razem z Elvisem Presleyem na obrzeżach Ukrainy, będą mieli czym podbudować swoją teorię. Między 13-tym a 15-tym kwietnia w Californi odbył się Coachella Festival – jeden z największych eventów muzycznych w Stanach, na którym zagrał Tupac Shakur. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie żyje od 16 lat.

Najpopularniejszy czarnoskóry amerykański raper został postrzelony w 1996 roku, w wyniku porachunku gangów, i po 6 dniach pobytu w szpitalu zmarł. Historia smutna i tragiczna. Zna ją każdy, kto rapu słucha trochę dłużej niż od ostatniej imprezy w akademiku. Przez całe środowisko (jeszcze za życia) został okrzyknięty wielkim talentem, a ogromne zapotrzebowanie na jego zwrotki sprawia, że do dziś pojawiają się „nowe” nagrania 2paca. Jak widać, fanom nie wystarczały archiwalne materiały audio. Chcieli więcej. I dostali.

Na kalifornijskiej scenie, między Dr. Dre, Wiz Khalifą, a Eminemem, pojawił hologram rapera, który zagrał koncert. Nie mam najmniejszego pojęcia jak oni to zrobili, ale zrobili to. Shakur został zrekonstruowany w najmniejszych detalach, od głosu przez rzeźbę mięśni, po sposób poruszania się. Oglądając efekt tego na Jutubie byłem pod wieeelkim wrażeniem, a co dopiero gdybym stał tam pod sceną. Kisiel w majtach. Tupac wyglądał jak żywy, ruszał się jak żywy, a gdy obok niego na scenie pojawił się Snoop Dogg popłakałem się ze szczęścia. Prawdziwe show na miarę XXI wieku. Jeśli po coś ma nam się przydać ta cała technologia, to właśnie po to (a nie jak myślą niektórzy, żeby latać na księżyc), aczkolwiek niesie to pewne ryzyko. Możliwe,  że już niedługo „żywi/prawdziwi” artyści nie będą już nikomu potrzebni. Raz, że to tańsze, dwa, że nie grymaszą, trzy, że mogą grać naraz kilka koncertów w jednym miejscu. Jak myślicie?

Tupac 2Pac Shakur na Coachella Festival

2pac i Snoop Dogg na Coachella Festival



3 mężczyzn, 4 kobiety, 24 godziny w Krakowie

Zapis doby wyrwanej bez znieczulenia z życia byłej stolicy. Kluby, puby, domówki i ludzie szukający rozwiązania swoich problemów.

Czy seks okaże się ich upragnionym lekarstwem? Uniwersalną tabletką na ból głowy i duszy?

Noc w środku juwenaliów pełna jest wykrzyczanych pytań. Dzień przynosi odpowiedzi, których nikt nie chce słyszeć, nawet gdy są wypowiedziane szeptem. Czy uwierzysz bohaterom, przekonującym siebie nawzajem, że „to tylko seks”?

Zobacz książkę!