Close
Close

Wygląd się nie liczy, najważniejsze jest wnętrze!

Skip to entry content

Z ust kobiety możesz usłyszeć wiele niedorzeczności ocierających się o granice absurdu, ale dwie największe z nich, to to że:

  1. NAPRAWDĘ chce wiedzieć co myślisz o tej gównianej, niepasującej do niczego bluzce, którą ma na sobie.
  2. Wygląd partnera nie ma znaczenia, istotna jest tylko osobowość.

Na to pierwsze zazwyczaj nic się nie poradzi i choćby wyglądała jak miks Joli Rutowicz z Dodą, to musisz powiedzieć, że jest świetnie i bardzo stylowo. Chyba, że masz ochotę mierzyć się przez tydzień z jej naburmuszeniem i miną w stylu „jak mogłeś mnie tak skrzywdzić, Ty potworze!”. Jeśli chodzi natomiast o tę drugą brednię, to trzeba z nią walczyć za wszelką cenę. Dlaczego? Bo 1000 razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą i nie daj boże, jakiś facet faktycznie uwierzy, że to, że jest gruby, niski i chodzi w Hakerach nie ma znaczenia. A ma i to jak cholera.

Autorka zdjęcia jest Magda Danaj / porysunki

W zeszły piątek byłem na urodzinach Patryka (to ten kumpel, co kończy ASP i niejeden sufit wymalował). Jak to na imprezie, były napoje bezalkoholowe, poezja śpiewana i niewiasty (więcej niż dwie!). Gdy „sto lat” zostało odkrzyczane po raz 16-ty i solenizant nie miał już wątpliwości ilu lat ma dożyć, była okazja ku tańcom i niezobowiązującym flirtom. W tych jakże nietypowych okolicznościach, wywiązała się ciekawa rozmowa między mną, a Panią C (nazwijmy ją tak dla potrzeb bloga, bo nie chciałbym, żeby podała mnie do sadu, za upublicznianie danych osobowych).

Otóż Pani C za wszelką cenę starała się mnie przekonać, że dla kobiet najważniejsze jest wnętrze i że to jak facet wygląda kompletnie nie ma znaczenia. Tak, z pewnością. I właśnie dlatego ci wszyscy informatycy we flanelach i denkach od słoików na nosie mają takie wzięcie i ciągle randkują. Nasza rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

  • Ja: Byłaś kiedyś z brzydkim chłopakiem?
  • Pani C: To czy ktoś jest brzydki to indywidualna kwestia gustu, bo dla jednej osoby może być przystojniakiem, a dla drugiej nie.
  • Jasne, kwestia gustu. Tylko najpierw trzeba go mieć. To inaczej, byłaś kiedyś z facetem, który Ci się nie podobał?
  • No nie.
  • Dlaczego?
  • Bo jakoś nigdy tak nie wyszło, żebym poznała faceta, który mi się nie podoba.
  • Brawo! Jak myślisz, dlaczego?
  • No nie wiem, po prostu jakoś tak wyszło. Ale to zupełny przypadek, bo jakby był ciekawy, to mógłby mieć zeza, pryszcze na całej twarzy i garbić się bardziej niż Ty, a i tak bym się z nim spotykała.
  • Super, ale to tylko teoria. Skoro masz 25 lat, w swoim życiu miałaś okazję spotkać przynajmniej 200 facetów i nie umówiłaś się z żadnym, który by cię nie pociągał fizycznie, to chyba coś w tym musi być, co?
  • Już ci mówiłam, że to przypadek! Ja szukam prawdziwej miłości, a ona nie zwraca uwagi na wygląd!
  • Oczywiście.
Autorka zdjęcia jest Magda Danaj / porysunki

Powiedzmy sobie wprost: jeśli wygląd nie miałby znaczenia, to wszyscy chodzilibyśmy w workach na ziemniaki! Albo ciuchach z C&A. A jednak nie chodzimy (przynajmniej nie wszyscy). Ten świat jest tak skonstruowany, że najpierw kogoś widzisz, a dopiero później dowiadujesz się, czy jest tak fajny jak Ja, czy tylko się stara. Drogie romantyczki i drodzy romantycy (którym de facto też jestem), Wasze piękne hasło „miłość od pierwszego wejrzenia” oznacza „zakochanie się w kimś od momentu ZOBACZENIA go po raz pierwszy”. To definicja słownikowa i nie macie jak z nią polemizować.

Wiem, że w przypadku kobiet to nie ma sensu, ale odwołam się do logicznego aspektu sprawy. Wyobraź sobie, że jesteś na imprezie/uczelni/kółku różańcowym i jest dwóch gości. Jeden wygląda jak skrzyżowanie Roberta Pattisona z Radzimirem Dębskim, a drugi jak z kampanii społecznej o bezdomnych na Ukrainie. Po co miałabyś zagadywać i rozpoczynać kontakt z tym drugim? Wiem, że i tak tego nie zrobisz, bo będziesz czekać, aż facet podejmie inicjatywę, ale odwołując się do racjonalnych przesłanek – po jaką cholerę miałabyś poznawać kolesia, który totalnie Cię nie pociąga i zupełnie nie zwrócił Twojej uwagi? W większości przypadków nie zauważysz go nawet choćbyś po nim przeszła. Jest poza obszarem Twojej percepcji.

Autorka zdjęcia jest Magda Danaj / porysunki

Gdybyście faktycznie równie chętnie poznawały brzydali, co przystojniaków (i sypiały z nimi), to:

  1. nie byłoby tylu sfrustrowanych gości spazmujących, że kobiety są złe
  2. nikt by o siebie nie dbał, nie kupował nowych ciuchów, butów, nie golił się i nie chodził do fryzjera. Bo po co miałby to robić, skoro miałby takie same szanse, jak każdy inny brudas?

Korzystając z okazji, przyznajcie, że to jak ktoś wygląda i czy się Wam podoba ma znaczenie. Tak samo duże, jak to, czy ktoś jest ciekawy, inspirujący, ma nietuzinkową osobowość, czy jest tylko zwykłym nudziarzem kochającym się na misjonarza raz w tygodniu. Amen.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Marek Kajec

    Kobiety oszukują, bo testują w ten sposób rodzaj męski. To biologicznie niepodważalne że ciało się liczy, zwłaszcza wzrost, symetria twarzy itp plus zasoby i pozycja w stadzie.

  • Madix

    Jak dla mnie traktowanie dialogu: „umówiłabyś się z brzydkim facetem?” „tak” „a czy byłaś kiedyś z facetem, który Ci się nie podobał?” „nie” jako przyłapanie kobiety na „kłamstwie” jest katastrofalnym spłyceniem tematu i nie zrozumieniem kobiet :)

    Według moich rodziców mój mężczyzna jest brzydki (wiem, fajni rodzice xD). Według moich znajomych pewnie też – ma łuszczycę, zakola, duży nos i trochę wyłupiaste oczy.
    Ma też jednak ładne rzęsy, ogromne, czarne źrenice i piękne, niebieskie tęczówki. Ma gęste i długie włosy, które uwielbiam dotykać i głaskać. Ma też fantastyczny tors, do którego uwielbiam się przytulać i najpiękniejsze obojczyki, jakie w życiu widziałam u faceta. Ogółem ma w sobie „to coś”, co sprawiło, że nasze pierwsze pocałunki trwały po 10 MINUT każdy ;)

    Dla mnie mój mężczyzna jest cholernie pociągający mimo tego, że nawet ja, zakochana, widzę w nim te cechy, które sprawiają, że odbiega on od powszechnie przyjętych kanonów piękna. Tylko co z tego, skoro mężczyźni posiadający książkową wręcz urodę nie pociągają mnie nawet w połowie tak, jak on?

    Serio, nie jest ładne to, co jest ładne, tylko to, co się komu podoba :) Z drugiej strony absolutnie nie twierdzę, że wygląd nie ma W OGÓLE znaczenia, bo ma, i to duże. Sęk w tym, że na wygląd składa się dużo więcej rzeczy, niż wrodzona uroda – w wyglądzie jest cała masa rzeczy, na które mamy wpływ i dzięki którym możemy zwiększyć naszą atrakcyjność tak, by pierwsze wrażenie sprawiać pozytywne, nawet, jeśli nie mamy idealnie prostego noska itp. itd.

  • Ewa Pałasz

    Od wygląd nie ma znaczenia, bardziej trafne jest, że wygląd to nie wszystko. I znaczy to tyle, że ktoś może Cię oczarować, pociągać i wywołać niechęć do mrugania (no bo przecież szkoda tych cennych sekund niepatrzenia), a okaże się idiotą i bum! czar pryska i już nigdy nie spojrzysz na tą osobę jak na cud natury. Z drugiej strony ktoś może Ci się wydać zupełnie zwyczajny, bądź nawet niezbyt atrakcyjny, a przy bliższym poznaniu zakochasz się w śmiechu, sposobie mówienia (i treści) i również już nigdy nie spojrzysz na tę osobę w ten sam sposób. W pewnym momencie otwierasz pudełko i wtedy widzisz czy prezent Ci się podoba czy nie.

  • Sertralina

    Tak, wygląd ma znaczenie. Nie można z tym polemizować. Nie tylko w kwestiach związków, ale też w jak najzwyczajniejszych relacjach międzyludzkich, na ulicach, w pracach, w szkołach, w miejscach, w życiach. Mi najbardziej w cudzym wyglądzie może zaimponować ubranie i zawsze oglądam się na ulicach za ślicznie ubranymi chłopcami. Za bardzo szczupłymi, zadbanymi, modnymi chłopcami. Ale człowiek, którego kocham i którego nie wymieniłabym na nikogo innego, nosi sztruksy i idiotyczne wąsy, jest niski i wygląda co najmniej dziwacznie. Jego wygląd w najmniejszym punkcie mi nie odpowiada, a moje koleżanki dostają ataków śmiechu na sam widok jego zdjęcia, ale to już przeszło trzy kwartały, a ja nadal nie mogę uwierzyć w moje szczęście, gdy myślę, że udało mi się wyrwać najwspanialszego mężczyznę na świecie, a kiedy budzimy się w niedzielę i pyta mnie mój miły, czy idziemy do kościoła, a ja się śmieję, patrząc w jego niewinne oczy, myślę sobie, że to absolutnie najśliczniejsze stworzenie, jakie zostało na świat powołane. Także odważę się rzec, że jednak najważniejsze jest wnętrze.

  • Pingback: Co za róznica jak wyglądam?()

  • XXX

    no jasne , że dziewczyna skłamała ))
    ale po co ?
    żeby Cię nie obrazić ?
    czy bo jest „nie taka” lol

  • XXX

    a dlaczego z Ukrainy ?
    nie macie swoich kampanii społecznych o bezdomnych w Polsce ?

  • Dana

    W Twoim wpisie zauważyłam, że nieprzystojny oznacza brudny, niezadbany, brudas, nieogolony itp. Od takiego faceta rzeczywiście trzymałabym się z daleka. Jednak słowo przystojny ma inne znaczenie. To czy chłop jest przystojny zależy tylko od gustu dziewczyny. Jedna powie ze jej sie nie podoba a inna o tym samym powie ze ciacho i tyle.

  • Aleksandra

    Kłamała. Po co tracić czas na filtrowanie z kimś kto cię nie kręci? Może i chwilę pogadasz, ale nie poruchasz. Albo będzie ci niedobrze w trakcie, kiedy pryszcze/garb/tłuste włosy/broda do pasa kochanka znajdą się niebezpiecznie blisko twej twarzy

  • Pingback: Po co ludzie chodzą do klubów? | Stay Fly - blog lifestylowy()

  • Pingback: Prezent mikołajkowy do 20zł: wersja damska | Stay Fly()

  • Ja zawsze powtarzam, że lubię brzydkich facetów – ale to nie znaczy, że wygląd się dla mnie nie liczy, tylko że nie podoba mi się tzw. typ ciachowaty :-) W ciachach to się kochałam w głębokiej podstawówce, żadne nie było tego warte ;-)

  • Wariacja Na Temat Kokosa

    Wygląd sporo mówi o osobowości, stąd jego ważność w ocenie innych.
    Kiedyś sama dzielnie broniłam tezy, że „wygląd się nie liczy”, no ale jednak to nie tak.
    Chodziło mi o rysy twarzy, naturalne elementy naszego ciała, na które raczej nie mamy wpływu. One faktycznie się nie liczą, bo to, jak się prezentujemy, zależy od tego, kim jesteśmy.

    Sylwetka, fryzura, styl ubierania się, ale też zachowanie, gesty – wszystkie związane z tymi aspektami wybory świadczą o naszym wnętrzu. Kto jeszcze wierzy w rzeczywisty dualistyczny podział ciała i duszy?

    Ktoś wcześniej napisał tu o butach, które mogą zdradzić np. nasze upodobania muzyczne czy styl życia. Tak samo jest z resztą naszego wyglądu. Pociąga nas czyjś wygląd nie tylko przez cechy fizyczne danej osoby, ale przede wszystkim przez „przebijającą się” osobowość- taka jest moja teoria i tak ja sobie to wszystko tłumaczę. :D

  • Agg

    Jezus Maria Peszek, ile komentarzy. Ogólnie to wtrącenie o ciuchach z C&A zabójcze! haha.
    Przechodząc do meritum, oczywiście, że wygląd jest ważny. Jeśli ktoś sądzi inaczej, mając te dajmy na to 25 lat, to chyba zatrzymał się w świecie ogólnie pojętej gimbazy, czy coś. Chociaż nieee, tam też pewnie liczy się wygląd, a jeszcze bardziej to, czy masz najnowszego ajfona, czy nie. Moim zdaniem wygląd wpływa na takie pierwsze wrażenie – albo ktoś ci się spodoba i chcesz z nim dalej gadać (wiadomo, że jakbym spotkała na ulicy gościa z Maroon5 to raczej nie przeszłabym obok niego obojętnie – jak nikt przy zdrowych zmysłach ;d) albo nie i szybko zapominasz, że tego kogoś w ogóle znasz/poznałeś. Ale często jest tak, że początkowo po prostu się kogoś lubi, dobrze się z nim gada, a dopiero po jakimś czasie zauważa się, że w sumie to i z wyglądu jest całkiem spoko (albo na siłę próbuje się szukać pozytywnych aspektów jego wyglądu, hehe, bo i tak może być). Reasumując, na pewno wygląd jest ważny (czy najważniejszy to chyba kwestia nad którą głowili się już Majowie), ale również ważny jest charakter i nie należy o tym zapominać, wpadać ze skrajności w skrajność. Bo wiele osób okłamuje się, że najważniejszy jest TYLKO charakter, a wiele z kolei, że liczy się wygląd i nic więcej. Obie rzeczy trzeba jakoś ze sobą skonfrontować.

  • Ewidentnie pani C boi się, co kto o niej pomyśli. Jakby w towarzystwie powiedziała, że wygląd jest ważniejszy to zaraz miałaby zrujnowaną opinię. Że leci na 3-dniowy zarost, na kasę i na auto, a facet jak ładny, to na pewno pusty w środku. Bo dziwnym trafem ludzie jak są w kupie to wolą sami sobie nawzajem przytakiwać niż dyskutować kto jaki ma pogląd. Lepiej się nie wychylać i na wszelki wypadek mieć to samo zdanie co inni. No i często się do sprowadza do 1 prostego wyboru – albo siedzisz cicho i przyjmujesz czyjeś opinie w całości albo jesteś chojrak, mówisz co myślisz i masz w dupie to co myśli reszta. Sorry jeśli zaspamuję, ale o tym, że ludzie nie umieją pokazać światu swoich poglądów ostatnio napisałem na swoim blogu: http://www.looqash.com/2012/11/100-milionow-ludzi-ma-ten-sam-problem.html . Jeśli nie można to skasuj ten komentarz – nie obrażę się :) po prostu nie wiem.

    • Spamowanie nie jestem tym co tygryski lubią najbardziej, ale tym razem nie będę nic usuwał :)

  • Anonim ver. żeńska

    Oczywiście że wygląd ma znaczenie. To podstawa. Przynajmniej do momentu, kiedy taki delikwent otworzy buzię i nie daj boże zacznie coś mówić. A już najgorzej, jak próbuje wyjść na inteligenta i chrzani coś byle brzmieć mądrze. Chociaż to i tak lepsze niż półmózg komunikujący się ze światem równoważnikami zdań. Ale wciąż są w lepszej sytuacji niż pasztety, zawsze znajdzie się laska, która poleci na sam wygląd. W łóżku nie trzeba gadać. Gorzej jak w łóżku też słabo.

  • Płeć piękna

    O, Boże, naprawdę są dwudziestopięciolatki, które potrafią się tak oszukiwać? Ja przestałam wierzyć, że wygląd nie ma znaczenia w wieku lat szesnastu, czy coś koło tego. Wygląd może nie mieć znaczenia, ale w przyjaźni. Nie wykluczam natomiast możliwości, że taka przyjaźń z brzydalem może okazać się na tyle wyjątkowa, że uda mu się podbić serce kobiety. Ale myślę, że to jednak rzadkość. Poza tym jakoś tak… zawsze jak widzę takie Piękne z Bestiami, to zastanawiam się, na ile świadomie związały się z takim mężczyzną.
    Co do pierwszej niedorzeczności, jaką wymieniasz: spotykasz w życiu same histeryczki, czy co? Mój facet nie ma problemu z krytykowaniem ciuchów, które noszę/mierzę, a ja nie mam problemu z przyjmowaniem tej krytyki – co nie znaczy, że nie włożę/kupię ciucha, który jemu się nie podoba. Wiem za to, w co się ubrać, żeby sprawić mu przyjemność w wyjątkowy dzień. Laski, które się obrażają przy każdej krytyce ich ubioru i zawdzięczają temu ciągłe oszukiwanie przez swoich facetów, nie mają takiej wiedzy.

  • zuzia

    tu chodzi o coś innego, nie o to, że liczy się tylko wnętrze, ale o to, że u facetów twarz i sylwetka nie liczy się tak bardzo jak u kobiet. po prostu KAŻDY facet może być przystojny i pociągający jeśli się odpowiednio ubierze, uczesze i zadba o siebie, ma jakiś styl, no jest po prostu estetyczny. już pomijam kwestię, że jak wdzieje dobrze dopasowany garniak, to każda mdleje z zachwytu ;) jak dziewczyna widzi ubranego w na ślepo wyciągnięte z szafy rzeczy brudasa, to choćby był najprzystojniejszy na świecie, to nie ma znaczenia, od razu widać, że taki facet nie potrafi o siebie zadbać.

    • Zuzia, to co napisałaś jest prawdą, z tym, że obowiązuje ona również kobiety.
      Każda średnia,brzydka i tragiczna dziewczyna jeśli tylko by o siebie zadbała – pomalowała włosy na sensowny kolor, dobrała z głową oprawki, uczesanie, lakier do paznokci i ciuchy – byłaby atrakcyjna. Przynajmniej choć trochę.

  • Każdy szuka partnera atrakcyjnego z własnego punktu widzenia. Jedna powie, ze to dłonie, buty i zapach, inna, że bic, krata i duze stopy ;) ale faktycznie każdy zwraca uwagę na elementy wyglądu zewnętrznego i bardzo szeroko pojętą atrakcyjność potencjalnego partnera.

  • Mondzia

    Wygląd ma mega znaczenie. I choćby nie wiem co, biologii nie zaprzeczymy.
    Mikrosocjologia- spodoba nam się ktoś, kto chociażby minimalnie nam
    przypomina kogoś miłego z przeszłości, a resztę już dopasujemy. A co do
    reszty – to również wiadomo, że wygląd ma znaczenie, a najbardziej
    zadbanie – fryzjer, zadbana twarz plus odpowiednie ciuchy. Chociaż na
    nic się to nie zda jeśli nie rozumiałby moich ironii czy sarkazmu i
    skrzywionego poczucia humoru :)

  • Agat

    true! zwracamy uwagę na wygląd:
    1. ręce, 2. buty, 3. zapach – trzy najważniejsze rzeczy.
    Ciuchy, fryzury zawsze można zmienić. Ale to co w głowie i tak zwanym wnętrzu też jest ważne. Nie wyobrażam sobie życia/bycia z kimś kto tylko wygląda, jest „wymuskany” do granic możliwości a w głowie trociny. Poza wyglądaniem z tą drugą osobą chyba trzeba o czymś rozmawiać, muzyka, książki, filmy, inne ziemskie tematy- ktoś kto nie ma własnego zdania … out.
    W przytoczonej przez Ciebie hipotetycznej sytuacji – czasem skrzyżowanie Dębskiego z Pattisonem może być najnudniejszym elementem imprezy, a Ci mniej „modni” mogą stać się bardzo interesujący, nawet jeżeli nie zamierzamy z nimi spędzić reszty życia ani wskoczyć do łóżka nie musimy skreślać ich od razu. I w przeciwieństwie do pani C- wolę mniej pięknych a z zarąbistą głową.

    • Czemu buty? Jestem bardzo ciekaw. Czy jeśli są w miarę czyste i niezniszczone pokazują, że facet jest zadbany ogółem?

      • Agat

        czystość to podstawa! Ale w moim przypadku to chyba kwestia jakiegoś zboczenia :P Buty to jedna z pierwszych rzeczy na które zwracam uwagę- ręce, zapach, buty. Buty wiele mówią o człowieku- lakierki, trekingi, glany, martensy…. tyle można z nich odczytać :D

        • Hipster, student AGH czy oenerowiec ;) dzięki za odpowiedź (szybką;) bo właśnie jadę kupować buty

          • Agat

            np. ! Do hipsterów ani studentów AGH nie mam nic:)

    • Oczywiście, że wnętrze jest ważne. TAK SAMO ważne jak wygląd – patrz ostatni akapit :)

      • Agat

        true true!

      • to tak samo jak technika jest wazna. TAK SAMO jak rozmiar ;D musialam.

    • mm

      – wspinam sie 3-4 razy w tygodniu,skóre na rękach systematycznie mam startą i zniszczoną, magnezja również wysusza
      – nie raz zdarzy się też pobiec po błocie do autobusu, przez błoto, trawe, bog wie co
      – do tego nienawidze rowniez butow skorzanych do codziennego ubioru, choc o ten w miare dbam
      Odpadlem na 2 z 3 punktow, jestem stracony? Za co, za aspekt sportowy w kazdym miejscu zycia, bieganie do autobusu i na teningi? ;-) Co za bezsens, slyszalem bullshit o butach i dloniach juz wiele razy, jako przeciwwage dla gapienia sie na sylwetke, twarz etc. praktycznego przykladu ani raz…

      • Agat

        Ale nikt nie powiedział, że sportowe ciuchy i starte od wysiłku rece sa złe. Tylko tyle, że zwracam na nie uwage. Jest różnica pomiędzy dłońmi niezadbanymi- brudnymi i obgryzanymi paznokciami a rekami które nie unikają jakiegokolwiek wysłku. Nie napisałam, że facet ma mieć ręce prosto od kosmetyczki a skórzane buciki zawsze wypastowane.Jak wracam z pdrózy czy z siłowni nie wyglądam jak „gwiazda filmowa”<w zasadzie rzadko tak wyglądam" co nie zmienia faktu, że na te rzeczy zwracam uwagę. One raczej sie decydują o straconej pozycji, jedynie dodają plusów

  • sruuu

    nie musi byc przystojny. Zadbany i gustownie w miare bez przesady ubrany – KONIECZNIE. Buty duzo mowia o czlowieku i dlonie! Pattison jak dla mnie ma w sobie cos z psychopaty. Radzimir wyglada na sympatycznego i jest zdolnym czlowiekiem.

  • Alice

    Ot cała prawda!

  • MartaSzymula

    Zapachniało Kominkiem. ;] Oczywiście, że wygląd ma znaczenie. Jakoś musisz zachęcić tę drugą osobę, żeby chciała cię bliżej poznać, zamiast uciekać z krzykiem. Zresztą w te głupoty o tym, że miłość jest ślepa wierzą także faceci. „Nie musi być ładna, byleby miała fajny charakter i mnie chciała”. A potem i tak podchodzą w pierwszej kolejności do tych najładniejszych.

  • Niekumaty

    100% racji, mam natomiast jedno pytanie. Co złego jest w C&A? Pytam bo mam jeden sweterek stamtąd i chcę wiedzieć czemu go nie nosić.. :-)

    • Nie podobają mi się ciuchy z C&A, bo są totalnie zwykłe i nijakie i trudno byłoby je odróżnić od jakichś noname’owych marek.

      • Tomek

        Czyli generalnie kupując ciuchy celujemy w olbrzymie oczojebne loga a metek nie obcinamy tylko je wywalamy na wierzch żeby wszyscy widzieli, że nas stać.. A kolorki mają być jaskrawe i rzucające się w oczy.. Dobrze rozumuję?

        • Nie. Kupując ciuchy w sklepie z jakąś marką, nie kupujemy tylko zszytego materiału, jak to ma miejsce na targu, czy w szwalni. Kupujemy dizajn – oryginalnie zaprojektowany produkt, za który dlatego płacimy więcej niż we wcześniej wspomnianej szwalni, bo ma w sobie coś wyjątkowego. Ciuchy z C&A tego nie mają, są totalnie zwykłe. Pójdź sobie Tomek do Bershki, ani tam nie masz wielkich logówek ani przejaskrawionych kolorów, a ubrania są stylowe i wyglądasz w nich jakoś – w określony sposób, a nie zupełnie nijak.

          • wektor

            w CiA mozna znalezc fajne rzeczy. Nie chodzi o to, zeby ubierac sie w nie od stop do glow, ale by znalezc cos wyjatkowego. Jak dla mnie Bershka jest… nudna… taka modna, ze az ble. Ubranym byc w Bershce od stop do glow to znaczy, iz poszlo sie na latwizne, bo wiadomo, ze bedzie wszystko pasowac. Znalezc dla siebie cos praktycznie w kazdym sklepie to znaczy, ze ma sie wyczucie. Czy jakos tak:P

          • Niekumaty

            Bersha jest totalnie niemęska! Kojarzy mi się z gejami. Ja rozumiem, że teraz homoseksualizm jest w modzie i w dobrym tonie jest być gejem ale bez przesady! Nie każdy chce na siłę być mainstreamowy, są mężczyźni, którzy chcą pozostać facetami właśnie.

          • Ooo stary, to pojechałeś na grubo. To która sieciówka według Ciebie nie jest gejowska?

        • Hehe super dyskusja się wywiązała :D Ja polecam Wam Pull & Bear – trochę tam gejowsko, trochę męsko czyli dla każdego coś miłego!

    • Paweł

      Mi się kojarzą za to z marką dla staruszków. Chyba przez to logo

  • Kruchy

    W końcu ktoś to napisał! Stawiam ci flaszkę jak się spotkamy, a wy dziewczyny przestancie w koncu udawac ze nie oceniacie naszego wygladu!

10 typów ludzi, których nie chcesz spotkać na ulicy

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Wiesz, że mamy jeden z najwyższych współczynników śmiertelności w wypadkach drogowych w Europie? Że w zeszłym roku w Polsce zginęło przez to 3026 osób? Bo 8 na 100 takich wypadków kończy się śmiercią? Ja też nie, dopóki nie przeczytałem raportu Biura Ruchu Drogowego. Na ulicy pojawiam się i jako kierowca, i jako rowerzysta, a najczęściej jako pieszy, i trafiam na ludzi z każdej z tych grup, którzy zapominają, że nie są tam sami. Przez co wolałbym ich nie spotykać.

Młody gniewny

Odebrał prawko w zeszłym tygodniu i jeszcze dobrze nie opanował sprzęgła, ale już chce lecieć stówką w terenie zabudowanym. Najlepiej ruszając z trójki. Wziął sobie do serca słowa wujka Wiesia na ostatnich imieninach cioci Marzeny, że tak jak na egzaminie, to już nie pojedzie nigdy w życiu. Bo na egzaminie jeździ się, żeby zdać, a w życiu, żeby zdążyć na obiad. Dlatego nigdy nie zatrzymuje się na zielonej strzałce. Przed torami kolejowymi też. I na stopie też nie, jak nic nie jedzie.

Najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym spowodowały osoby w wieku 18-24lata.

Rebeliant

Anarchia, wolność i leki na receptę bez recepty dla wszystkich! Buntownik z wyboru, już w przedszkolu walczył o swoją niezależność otwarcie ignorując poobiednie leżakowanie, kontynuując drogę rewolucjonisty i pisząc „mój” przez u otwarte aż do matury. Nikt nie narzuci mu, że białe jest białe, a czarne jest czarne, a tym bardziej, że nie może przechodzić na czerwonym. Czy Luke Skywalker trzymał się zasad narzuconych przez imperialistyczny system? No właśnie!

Janusz biznesu

Miałeś kiedyś w trakcie jazdy tak ważny telefon, że aż zjechałeś na pobocze, żeby go odebrać i porozmawiać? Tak? No i po co to wszystko? Trzeba było jedną ręką trzymać słuchawkę, drugą dźwignię zmiany biegów, zębami kierownicę, a rzęsą włączyć kierunkowskaz. Zestaw słuchawkowy? Głośnomówiący? Bluetooth w uchu? A co Ty z Holiłudu jesteś, czy ze Star Treka? Prawdziwy byznesmen potrafi zmieniając pas ruchu, wyprzedzając na trzeciego i odpalając czerwonego Viceroya w tym samym czasie odebrać ważny telefon. Czyli każdy telefon, bo w byznesie wszystkie telefony są ważne.

Kierowcy jadący 100 km/h i trzymający komórkę przy uchu hamują średnio o 14 metrów później niż nierozmawiający.

Klubowóz

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Co?

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Co mówiłeś?

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Nie słyszę…

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– W końcu przejechał, możesz powtórzyć?

Najwięcej wypadków śmiertelnych jest w piątek i sobotę.

W dni imprezowe.

Ostatnia szara komórka

Koniom zakłada się klapki na oczy, żeby nie patrzyły na boki, a ludziom wkłada w ręce smartfony. Świecący prostokąt przed twarzą i całe otoczenie przestaje istnieć. O ile w przestrzeniach zamkniętych można po prostu popsuć sobie wzrok, o tyle w terenie otwartym można zepsuć sobie nogi, ręce, żebra albo życie. Na przykład przechodząc przez ruchliwą ulicę wpatrzonym w komórkę.

Niespokojna noga

Zwany też lowriderem dla ubogich. Przyśpiesza, zwalnia, przyśpiesza, zwalnia, przyśpiesza, zwalnia, a auto się gibie jak na teledysku do „Still D.R.E.”. Zatrzymuje się zawsze metr za linią stopu na światłach, a gdy stoisz na pasach, nigdy nie wiesz, czy nie zatrzyma się na Tobie. Ani czy nie wjedzie Ci w tyłek, jeśli stoisz przed nim w korku i ruszysz ćwierć sekundy później niż on.

Niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami, jest jedną z głównych przyczyn wypadków na prostych odcinkach.

Usain Bolt

Rusza z bloków startowych w momencie, gdy w autobusie po drugiej stronie ulicy zamykają się drzwi i biegnie do nich jak po karpia na Wigilię. Ignorując wszystkich uczestników ruchu drogowego dookoła. Gdyby któryś z kierowców samochodów cudem omijających go miał gorszy dzień, albo bardziej zużyte klocki hamulcowe, do celu dojechałby na masce. Kończąc karierę sportową w szpitalu.

Oszczędny

Ładowanie akumulatora? 50 groszy.

Migacz boczny do Opla? 14 złotych.

Emocje z jazdy bez używania kierunkowskazów? Bezcenne!

Nieprawidłowe wyprzedzanie, jest jedną z głównych przyczyn wypadków na prostych odcinkach.

James Bond na rowerze

Szpieg w służbie Jej Królewskiej Mości realizuje tajne zadanie, od powodzenia którego zależą losy starego kontynentu, dlatego musi pozostać incognito. I jedzie na rowerze nocą bez oświetlenia i odblasków, zmieniając pasy jakby miał za sobą ogon odkąd wyszedł z MI6. Dzięki temu jest niewidzialny dla kontrwywiadu. I wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego.

Szybki i wściekły

Wiesz po co w aucie jest pedał gazu? Żeby go używać! Dlatego dopóki nie czuje pod dużym palcem u prawej stopy podłogi, ciśnie. Ciśnie wyprzedzając ruszający autobus, ciśnie na gasnącym pomarańczowym i ciśnie wymijając matkę z dzieckiem na pasach. Jak im zrobi peeling pięt, to może nauczą się szybciej chodzić. Gdy nie może zasnąć po ciężkim dniu, bo męczą go wyrzuty sumienia, że przez półtorej minuty jechał prawym pasem, układa sobie w głowie, co by powiedział Vin Dieselowi jakby go spotkał. I jakim jechałby autem, gdyby kręcili „The Fast and the Furious: Zabrze Drift”.

W zeszłym roku główną przyczyną aż 7195 wypadków było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu.

Kierowcy wczujcie się w rolę pieszych! Tylko wzajemne zrozumienie może zaprowadzić nas bezpiecznie do celu. Druga odsłona naszej kampanii. #kierowcaVpieszy

Opublikowany przez Krajowa Rada BRD na 25 września 2017

Ten tekst jest uszczypliwy, ale tylko po to, by zwrócić uwagę na zachowania, które mogą przyczynić się do tragedii. Niezależnie, czy jesteś kierowcą w nowej, błyszczącej strzale, czy pieszym, który musi zdążyć na tramwaj, zwracajmy na siebie uwagę i pamiętajmy, że nie jesteśmy sami na ulicy. Zaoszczędzimy sobie nerwów, zdrowia, a czasem i życia.

---> SKOMENTUJ

Testujemy aplikację Zonar i bujamy się po Krakowie za półdarmo

Skip to entry content

Przedwczoraj pomimo wybitnie londyńskiej pogody, wybrałem się z Andrzejem na miasto, żeby potestować nową aplikację na Androida (na iPhone’a zresztą też). O Andrzeju już Wam kiedyś pisałem, to jeden z tych kumpli, który póki co nie sprzedał marzeń i wierzy, że zostanie gwiazdą rocka. Wracając do tematu, ustawiliśmy się pod Bagatelą, żeby sprawdzić jak w terenie działa Zonar – aplikacja wykorzystująca geotargetowanie, która na bieżąco mówi Wam, gdzie jest jakąś zniżka/promocja/bonusik.

 

O co kaman?

Zonar to taki trochę Groupon bezpośrednio na telefon. Pokazuje Ci informacje o okazjach w Twoim otoczeniu, przy czym, żeby skorzystać z jakiejś nie musisz dokonywać przedpłaty. To jeden z większych większych plusów. Kolejny to to, że mówiąc „w Twoim otoczeniu” nie mam na myśli całej Polski, województwa, czy choćby miasta, ale najbliższe 3 ulice. Możesz ustawić, czy chcesz widzieć promocje w zasięgu 1, 2, czy 5 kilometrów. Minus jest taki, że tyczy się to póki co tylko Krakowa (Kraków na stolicę, Kraków na prezydenta!), ale twórcy z czasem z pewnością powiększą bazę zniżek o kolejne miasta.

Co do samych promocji, to obejmują one zarówno restauracje/knajpy z jedzeniem, kawiarnie, bary, jak i puby. Jest tez trochę rabatów na usługi związane ze sportem, zdrowiem i urodą oraz stricte zakupy. Czyli standardzik. Oczywiście, żeby skorzystać z jakiegokolwiek bonusa trzeba być użytkownikiem aplikacji, na szczęście jest ona bezpłatna. Dobra, to sucha teoria, która pewnie nic Wam nie mówi, więc…

 

Jak to wygląda w praktyce?

Wychodzimy na miasto (albo po prostu przed klatkę), włączamy aplikację i klikamy „Zobacz promocje w pobliżu”. Wyskakuje nam lista okazji ze wszystkich kategorii w najbliższym otoczeniu wraz z odległością od miejsca, w którym obowiązują. Z tym dystansem do konkretnej miejscówki, to spoko sprawa, bo szybko można dokonać selekcji.

Aplikacja jest w miarę inteligentna i można ją szybko spersonalizować. Zaznaczając czy bardziej nam zależy na tanim jedzeniu, zniżkach do klubu, czy fitnessie, pokaże nam dostosowaną konkretnie pod nas listę promocji. Dla leni (dla mnie i dla Andrzeja) są gotowe tryby: „jestem głodny”, „na zakupy”, „na imprezę”, które od razu nam pokażą to co trzeba. Dobry bajer.

 

Pizza w „Dominium” za pół ceny

Pierwszą promocją jaką stestowaliśmy była zniżka 50% na pizzę w „Dominium”. Sorry za ciemną fotę, ale jak widać robiona była przed jedzeniem, a jak bloger głodny to i zdjęcia źle wychodzą. Na temat samego placka nie będę się specjalnie rozpisywał, bo kto był w „Dominium” ten wie, że pizzkę mają dobrą. Taniej o połowę płacą tylko studenci, także oprócz telefonu z aplikacją trzeba pokazać jeszcze legitymację. Na szczęście miałem podbitą, także hajs na rachunku się zgadzał.

 

Bania od Zonara

Po jedzeniu chcieliśmy walnąć darmową banieczkę w „Krakowskich Zakąskach”, ale pech chciał, że było przed 14:00 i lokal był jeszcze zamknięty. Trudno, skoczyliśmy uzupełnić płyny gdzie indziej. W końcu do następnego miejsca z tanim alko dzieliło nas tylko 160 metrów.

 

Browar w „Banialuce” za złotówkę

W „Banialuce” czekały na nas pierogi lub tatar za 5zł, albo piwko za symbolicznego jednego złotego. Kusił mnie tatar, bo robią całkiem znośnego, ale po tej pizzy już bym nie dał rady tego zmieścić, więc wzięliśmy tylko po piwku. Muszę Wam powiedzieć, że tak tanio to jeszcze nie piłem piwa w centrum Krakowa i szczerze mówiąc trudno będzie to przebić.

 

Multikino też taniej

Na koniec, chcieliśmy zobaczyć co ciekawego z opcji niejedzeniowo-alkoholowych jest taniej i trafiło się Multikino. Tym razem ukłon w stronę osób niestudiujących – bilet na „Noc reklamożerców” 10 złotych taniej, a dla par bonusowo popcorn i cola. Extra. Dobry event i promocja dobrze dostosowana do grupy docelowej. Podejrzewam, że na ENEMEFy też coś będzie.

 

Korzystajcie w pokoju Chrystusa

Słowem końca: Zonar jest dobrą aplikacją, a jak zostanie rozbudowany o kolejne miasta, to będzie aplikacją świetną. Tanio, blisko, z głową i bez przedpłat – Stay Fly approved!

---> SKOMENTUJ

Grzeczny Chłopiec gotuje #8 – Penne z boczkiem i camembertem

Skip to entry content

Ostatnio gdy gotowałem nudle z kurczakiem, pytałem Was co innego szybkiego i prostego moglibyście polecić. Były dwa warunki: musi być mięso, ale nie może być to kurczak. Padło trochę propozycji (dzięki!), niektóre znałem, niektórych nie. Ostatecznie wybrałem tę, która moim zdaniem była najprostsza i najdziwniejsza. Był to pomysł Marty Szymuli, czyli penne z boczkiem i camembertem. Jak przeczytałem, że ktoś je boczek z serem pleśniowym (i mlekiem, i śmietaną), to się złapałem za głowę i pomyślałem, że trzeba tego spróbować!

 

Składniki

Jak widać jest tego niewiele. W oryginalnym przepisie nie było cebuli i czosnku, ale stwierdziłem, że nie zaszkodzi (poza tym, już trochę to u mnie leżało, a żal mi było wyrzucać). Żeby przygotować porcję dla jednej osoby potrzebujemy:

  • 4 garści makaronu typu penne
  • 150 gram boczku
  • pół camemberta
  • 3 łyżki stołowe śmietany
  • trochę mleka (zapomniałem sfotografować, ale chyba nie będziecie mnie bić, co?)
  • 1/4 cebuli
  • 2 ząbki czosnku

Zgubiłem rachunek za zakupy, ale jedna porcja wychodzi około 6-7 złotych, także całkiem niskobudżetowo. Szama miała się robić szybko, więc…

 

Jazda, jazda!

Po pierwsze – wrzucamy garnek z wodą na palnik. Jak woda się gotuje, obieramy cebule i czosnek i siekamy w kostkę. Im drobniej, tym lepiej. Wiadomo. Po posiekaniu rzucamy to na patelnię i złocimy.

 

Woda dalej się gotuje, czosnek z cebulą złocą – czas na boczek. Boczek, jak to boczek, zazwyczaj jest twardy, więc chwilę nam zejdzie z pokrojeniem go w drobną kostkę.

 

Jeśli mięso jest już w częściach, to znaczy, że woda się gotuje, a cebula z czosnkiem już się odpowiednio przysmażyły. Wrzucamy do wody wcześniej wspomniane 4 garści makaronu, a pocięte mięso na patelnię. Nigdy na odwrót (cóż za żart)!

 

Gotowanie i smażenie chwilę zajmie, więc nie ma ciśnienia. Na spokojnie możemy pokroić połówkę camemberta, również w drobną kostkę.

 

Makaron zasadniczo jest już gotowy, boczek także nie wygląda na surowy. Dorzucamy sera do mięsa, 4 łyżki śmietany i trochę mleka. Mieszamy i zostawiamy całość jeszcze na ogniu, żeby ser się roztopił.

 

Ser się topi, więc odcedzamy makaron i wrzucamy na talerz.

 

Wszystko się wymieszało, rozpuściło i połączyło. Proszę Państwa…

 

Możemy jeść!

Nie będę ściemniał – wygląda średnio. Nie wiem czemu tak jest. Naprawdę się staram. Czasem nawet myję naczynia, sztućce i ręce przed podaniem potrawy, a dania dalej nie wygląda jak z MasterChefa… Tam chyba po prostu używają Fotoszopa. Tak czy inaczej, jak się to dobrze posoli, to jest całkiem smaczne. I robi się jakieś 15 minut, także naprawdę szybko. Bałem się trochę, czy po tym boczku z camembertem i śmietaną nie zablokuję toalety na całe popołudnie, ale obyło się bez ofiar. Zatwierdzam to połączenie. A następnym razem zrobię coś jeszcze szybszego. Będę chciał się zmieścić w 10 minutach! Nie zdradzę tajemnicy cóż to będzie, ale możecie spróbować strzelić.

---> SKOMENTUJ