Close
Close

Jakiej muzyki świadomie słuchają Polacy?

Skip to entry content

Media komercyjne z definicji nastawione są na maksymalizację zysków, przez co powinny puszczać to czego chcą ludzie. To co się sprzedaje. Co jest najpopularniejsze w danym regionie. Co ma największa liczbę odbiorców.

Celowo piszę „powinny”, bo na przykładzie polskiego podwórka można zaobserwować, że nie jest to regułą. Odkąd zacząłem interesować się muzyką (5-6 klasa podstawówki), w RMFie, Radiu Zet, na Vivie i w MTV zawsze puszczali jakiś beton. Jakieś gówno typu Varius Manx, Kasia Cerekwicka, Kombi albo niemogącą muzycznie zemrzeć Beatę Kozidrak. W życiu nie zdarzyło mi się zapamiętać żadnego ich kawałka poza refrenem „Orła cień” i nie przypominam też sobie, żeby którykolwiek z moich znajomych kupił ich kasetę. A jednak młócili to w tych dużych mediach nieustannie.

A nie powinni. Poza przypadkowymi osobami włączającymi radio do kotleta, taksówkarzami, kierowcami TIRów i emerytkami, nikt tego nie słuchał. Nikt się tym nie jarał. I jest tak nadal. Nie wierzycie? To sprawdźmy…

 

Ile osób utożsamia się z najpopularniejszymi popowcami?

Hmm… gwiazda nad gwiazdy, Dorota Doda Rabczewska, co to podobno jest królową i to w dodatku tylko jedną, ma ledwo 190 tysięcy fanów? To mniej, niż liczba mieszkańców Sosnowca. Trochę mało biorąc pod uwagę fakt, że nie ma tygodnia bez niusa o niej na Pudelku i tłoczą jej postać we wszystkich kolorowych pismach, programach i młodzieżowych radiach. Ale mniejsza z nią. Można było się domyśleć, że mało kto chce się z nią identyfikować, bo de facto jej klipów na YouTube tez nikt nie ogląda.

Za to takie asy polskiej piosenki jak „zespół” Weekend powinny rządzić, co?

No nie rządzą. 46 tysięcy fanów.  To tyle co liczebność jakieś większej dziury na Podkarpaciu. Oczywiście jak osoby w wieku okołostudenckim wyjadą do Rzeszowa. Jak to się mogło stać, przecież ich zakalec ma ponad 65 milionów? Czyżby wszyscy puszczali „Ona tańczy dla mnie” dla żartu i toczyli z nich bekę większa, niż z Pikeja? Jest tylko jedna poprawna odpowiedź na to pytanie i wiem , że ją znasz.

Dobra, skoro nikt się nie identyfikuje z popowymi gwiazdkami i słucha ich mimochodem podczas oddawania stolca, to w takim razie…

 

Z kim słuchacze w Polsce chcą się utożsamiać?

Liczby mówią same za siebie. Polski rap to siła. Siła, która ma za sobą rzesze świadomych ludzi, sięgających po tę muzykę z własnego wyboru. Siła, której ukręcało się łeb w zarodku. Która przez lata była tłamszona, spychana do podziemia. O której się nie mówiło, a duże media udawały, że nie istnieje. Że to przelotna moda, chwilowa fanaberia.

I nagle, nagle po sukcesie „Jesteś Bogiem” i „Równonocy” Donatana, wszystkich w Polsacie, TVNie i Esce olśniło. Nagle przetarli oczy i zobaczyli, że taki nurt jak rap w naszym kraju istnieje. Ba, pod kątem ilości sprzedawanych płyt i granych koncertów bezwzględnie zdominował wszystkie inne gatunki. I cieszy mnie to jak cholera.

Jasne – ani Dowbor, ani Mołek, ani żaden festiwalowy konferansjer nie potrafi sensownie ugryźć tematu. Ale po stokroć wolę widzieć na „Top Trendach” Gurala, Pezeta, czy nawet Chadę, niż kolejną bezpłciową Gosią Andrzejewicz z tekstami Jacka Cygana.

 

A Ty?

Kogo Ty słuchasz z własnego wyboru, a nie dlatego, że radiowa ramówka wepchnęła Ci go nieświadomie do uszu? Kogo widziałbyś na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu zamiast Bajmu i Budki Suflera?

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Marzena M

    Behemoth, Vader, Vesania – to też nie siła? Tylko w Polsce – rodzimym kraju, się ich nie docenia.. Wyobraźcie sobie, że po za tym co znacie, jest jeszcze coś zwane dla „popowców” undergroundem (muzycznym, oczywiście). Wiecie ilu jest fanów tych Polskich zespołów na całym świecie? MILIONY .

  • kristillend

    Gdyby rap nie szerzył tak agresji, to może by tą muzykę „inni ludzie” zaakceptowali. Wiele zależy od słuchanej muzyki bo wpływa ona na nastrój i emocje. Nikt nie chce „wkręcać” sobie agresji, bo jak sądzę nie o to chodzi na świecie. Trzeba wkręcać sobie luz, spokój i radość, to może zaczniemy kiedyś żyć na tym świecie tak jak wszyscy tego pragną, a wszyscy wiemy jak pragniemy żyć…

  • janko

    nie lubisz budki suflera, sory ale jesteś zerem muzycznym

  • Pingback: 11 zwrotów z hip-hopowego slangu, które weszły do potocznej mowy()

  • emi

    Fisz Emade (i pod każdą postacią tworzywo, kim nowak, waglewski fisz emade), Gooral, Brodka, Pezet, Marysia Peszek, ostatnio też Soniamiki („jesień na Hawajach” ubóstwiam!) i Dawid Podsiało choć póki co wałkuję tylko singel, nie wiem jak reszta płyty.
    Jednak myślę, że należałoby też docenić ostatni świetny koncert Nosowskiej i Hey na top trendach polsatu!! a Beatki Kozidrak będę bronić x) bo mam sentyment przez kawałek Projektu O.s.t.r. Emade ”raj młodocianych bogów’ z genialną wstawką jakiegoś jej starego hitu ^^

    a ze dawnych czasów to Myslovitz jeszcze z Arturem Rojkiem i Sistars.

  • malvina_pe

    Sama nazwa festiwalu wskazuje, że powinni się znaleźć tam ludzie, którzy rzeczywiście ROBIĄ muzykę i robią ją na WYSOKIM poziomie. W związku z tym, na takim festiwalu, po jego kompletnej redefinicji, widziałabym braci Waglewskich, Pezeta, Kasię Nosowską, Ostrego, Izę Lach, Cezika, Smolika, Goorala, a na koniec, żeby wszyscy wyskoczyli z butów i zaliczyli zgon na miejscu – Gospela :)

    • Gospela bym może odpuścił, bo to raczej kabareciarz, niż muzyk, ale z resztą się zgadzam jak najbardziej :)

      • malvina_pe

        No nie wiem, czy „kabareciarz” to dobre określenie dla tego, czym zajmuje się Gospel ;) A do mojej listy dodałam go przekornie, żeby zrobić pozytywny ferment ;)

  • maciej.jahel

    1. to tekst jest trochę tendencyjny i nie ogarnia całego problemu
    2. grupa docelowa pierwszej grupy artystów nie siedzi na fb, a raczej na nk (o ile ogarniają sm)
    3. jak robisz dużą imprezę w sopocie, opolu… etc przy tylu sponsorach, patronach to liczy się frekwencja czyt. zysk. dopiero dalej jest misja
    4. lubienie pezeta, czy ostrego nie wynika tylko i wyłącznie z tego że lubisz jego muze (ajm, sorry, ale jest coś takiego jak moda i moim zdaniem jest to spory odsetek ludzi)

    Co do gustów nie ma sensu się wypowiadać (każdy ma swój), nie wygrasz też z wytwórniami i radiem, nie ma sensu liczyć tego w ilości i mnogości koncertów czy płyt. Świadomość nie objawia się w tym co słuchasz, dlatego ja bardziej postawił bym pytanie jakie znaczenie ma dla ciebie muzyka, po co ci ona, dlaczego takiego artystę/gatunek właśnie wybrałeś? :)

    • Wszystkie argumenty, które poruszyłeś były już tu wałkowane, więc nie będę się powtarzał, ale „Co do gustów nie ma sensu się wypowiadać (każdy ma swój)” to jednak z największych bredni jaką powtarzają ludzie. To na jaki temat jest sens dyskutować, jeśli nie na temat gustów? Tego czy jest dobra pogoda?

      „Świadomość nie objawia się w tym co słuchasz” to w czym takim razie? :)

  • Patrycja Klimaszewska

    No niby pięknie, ale gust każdy ma inny, i nie ma tak, że wszystkim dogodzisz. Teraz młodzież słucha rapu dla lansu, jedyna tru muzyka i młodzi gniewni, a nie do końca przecież w tym chodzi, tak jak trzynastki w glanach i koszulkach Nirvany, pytające kiedy koncert :) Oczywiście nie mówię, że w radiu puszczają jakkolwiek ambitne kawałki, ale jako człowiek nieprzepadający za takimi klimatami jednak ubolewałabym, gdybym przy zmywaniu naczyń musiała słuchać rapu, hip-hopu czy innych takich. Tak, jak moi znajomi, w większości tego słuchający, nie chcieliby słyszeć tam Alice in Chains czy Asking Alexandria, albo czegoś cięższego – a ja bym była zachwycona.
    A do tej całej radiowej sieczki myślę, że się wszyscy przyzwyczaili i to akceptują. Chociaż przyznaję, że jedyną lubianą przeze mnie teraz stacją jest Trójka, gdzie faktycznie można spotkać się z przyzwoitą i bardzo różną muzyką. Obecnie nie mamy ograniczeń w dostępie do muzyki z całego świata, więc nie jest to już takim problemem jak kiedyś chyba :)

  • AD

    Tede

  • Lubica Ignaciuk

    Uwielbiam osoby które na pytanie czego słuchasz odpowiadają : ” a no wiesz głównie eski ” <3
    Ja osobiście polskiego hip-hopu :D Słonia, Mesa, Fokusa, Rahima, Eldo i długo długo wymieniać

  • gnomeek90809

    DGE !!! BANG! BANG!

  • Kornnell

    madeon i

  • Jonasz

    Pih/Peja <3

  • Pingback: Jakiej muzyki świadomie słuchają Polacy? | kwestierozne()

  • dominik

    zapomnieliście o GrubSonie który ma całe 718 tyś ;)

  • Błażej

    a gdzie jest O.S.T.R mający ponad 520 tysięcy fanów? :o

  • Paweł Hulek

    Wczoraj będąc w pracy na spotifaju zapuściłem jakiegoś rekomendowanego artystę… Po paru godzinach zaczaiłem, że lecą mi trzy utwory.. Kompletnie tego nie wyczułem, bo myślałem o czymś innym. Dlatego stacje radiowe idą w ten sam psychologiczny aspekt. Uderzają do ludzi nieświadomych tego czego słuchają, żeby wypromować dany zespół/utwór. Coś jak farmienie fanów na fejsie. Gdzieś widziałem statystykę, że promowanie jednego utworu składa się na 300 „odtworzeń w eterze” w ciągu miesiąca. Na usprawiedliwienie dla puszczania w radio słabej polskiej muzyki muszę powiedzieć, że radia ograniczane są przez ustawę o ochronie języka polskiego. 40% muzyki puszczanej musi być w 100% po polsku. Do tego wszystkiego „polskie utwory” musza być grane pomiędzy 5-23. W takim przypadku np. „Supergirl” Pezeta zaliczane jest do NiePolskich piosenek…

    • „W takim przypadku np. „Supergirl” Pezeta zaliczane jest do NiePolskich piosenek” – Serio? Przecież to jakiś totalny absurd.

  • Kamila Wajda

    Trzeci wymiar :>

  • Piotr Nowak

    Drogi Stejflaju,
    Co do pierwszego akapitu – jak widać nie jest tak jak myślisz. Jednak te stacje, które puszczają tak niepopularną na fejsie muzykę mają większe zyski, niż te które puszczają HH. Wydaje mi się, że w zarządach takich stacji jak RMF czy Zka siedzą ludzie z głową na karku i gdyby zaczęcie emisji Pezeta na antenie miałoby przynieść im zyski to zaczeliby go puszczać.
    Liczą się oni jednak z tym, że taka muzyka jednych przyciągnie, a drugich zniechęci (co ogólnie może dać bilans ujemny). Duże stacje grają muzykę ujmijmy to „prostą i poprawną politycznie”. Targetem tych stacji są jednak ludzie starsi niż my studenci, o których istnieniu nie możemy zapominać. Chyba nie minę się z prawdą jeśli powiem, że większość słuchaczy tego typu stacji słucha ich, by wypełnić czymś cisze. Nikt nie czeka z wypiekami na twarzy na kolejny numer w danej audycji, lecące tam piosenki raczej nie wywołują ciar. Po prostu , coś sobie ładnie brzdęka w tle, lepiej się przy tym pracuje, za kierownicą nie jest tak monotonnie. Gdy w autobusie kierowca słucha sobie takiej Zki, myślę że większość pasażerów nie ma nic przeciwko, sporej części jest to obojętnie, a fani Pezeta i Piha jakoś to przełkną, wytrzymają w busie te 20minut i nie odczują chyba żadnego strasznego dyskomfortu. A gdyby taki Gural leciał w busie, wydaje mi się ze spora część pasażerów mogłaby zostać tym rozdrażniona, a młodzi: części pewnie by to przypasowało, ale też są studenci słuchający regge, metalu i techna? A gdzie ich prawa?

    Patrząc na wyniki Twoich badań dochodzę do takiego wniosku, że Ci, którzy zajmują się lajkowaniem muzyków na fejsie są doskonale wyposażeni w mp3ki, spotifaje, jutuby i radia internetowe grające dokładnie taką muzykę, jaką chcą usłyszeć. Nie muszą się ograniczać do polskich stacji, zasoby internetu są nieograniczone.
    A stacje typu Zka i RMF zostawmy dla ludzi, którzy nie mają takiego dostępu do grających gadżetów, może nie mają nawet swojego ulubionego zespołu – tylko po prostu chcą by coś im grało w tle. Myślę, że nie powinniśmy drastycznie zmieniać repertuaru tych stacji. Może można raz na 2 godziny przemycić jakiś ambitniejszy track, może któregoś z tych biernych słuchaczy to zainteresuje, a Ci którzy nie lubią Bajmu niech zostaną sobie ze słuchawkami swoich mp3ek na uszach ;)

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    • „Wydaje mi się, że w zarządach takich stacji jak RMF czy Zka siedzą ludzie
      z głową na karku i gdyby zaczęcie emisji Pezeta na antenie miałoby
      przynieść im zyski to zaczeliby go puszczać” – popularny klip Dody https://www.youtube.com/watch?v=d8me_9qK9uA 976 997 wyświetleń, popularny klip Pezeta https://www.youtube.com/watch?v=Ze7H_MEQVb8 9 534 756 wyświetleń. Tak, emisja tak niszowego i niechętnie słuchanego utworu z pewnością nie przyniosłaby im zysków.

      „Patrząc na wyniki Twoich badań dochodzę do takiego wniosku, że Ci,
      którzy zajmują się lajkowaniem muzyków na fejsie są doskonale wyposażeni
      w mp3ki, spotifaje, jutuby i radia internetowe grające dokładnie taką
      muzykę, jaką chcą usłyszeć. Nie muszą się ograniczać do polskich stacji,
      zasoby internetu są nieograniczone.” tu nie chodzi o to, kto ma do czego dostęp, tylko kreowanie trendów i wizerunku polskiej muzyki :)

      Pozdrawiam również :)

      • Piotr Nowak

        Nie mówię, że Pezet jest niszowy i niechętnie słuchany.
        Załóżmy taką sytuację: Rmf zaczyna puszczać pezeta, gurala i ostrego, Zka nie. Nie wydaje mi się, że dla tych paru numerów Ty albo ja zaczniemy słuchać tego radia. A część słuchaczy pewnie powie: „co to za łupania – ide do Zki bo ona mnie tak nie drażni”. Może Ty masz racje, może ja – jedno jest pewne – zaczęcie emisji takiej bardziej popularnej wśród polskiego internetu muzyki jest ryzykownym krokiem, bo chyba żadne badania nie ocenią na prawdę miarodajnie jak zareagowaliby na to słuchacze ;)

        Co do drugiej części zgodzę się – gdyby ktoś ograniczał się tylko do Zki i RMF miałby ubogi obraz polskiej sceny muzycznej. Ale to nie problem zmienić falę na któryś z kanałów bardziej ambitnego Radia Polskiego ;)

        A co do wad komercyjnych stacji, to moim zdaniem gorsze od tego o czym piszesz jest to, że jak jakiś numer jest w danym okresie popularny to młócą go non stop, dzień i noc, jest puszczany 2 razy w ciągu 1,5h :P

        • ewelina

          zgadzam sie w 100%, z radiem jest jak z telewizja, te najpopularniejsze kanały zalewają nas takim gównem, że az zal, lepszy film czy audycja w radio po godz. 24, a ogladalność jest i tak duza (10 mln polakow oglada m jak miłośc) mamy chyba generalnie kiepski gust, a zeby zobaczyc czy posłuchać czegos ambitniejszego trzeba poszperać w necie

      • ewelina

        ludzie nie muszę ogladać klpu Dody na you tube, bo leci on non stop w TV muzycznych i stacjach radiowych:P moze stad mało wyświetleń…a jesli chodzi o kreowanie trendów…..umówmy się jakby wziac pod uwagę gusta muzyczne Polaków generalnie, bez wzgledu na wiek, to mam wrazenie, że rap byłby muzyką niszową:P

  • Agga

    Ooo, temat muzyczny – mój ulubiony! :)
    Jeśli chodzi o rap, to troche dobijające, że „jestem bogiem” leci sobie z Eski, kiedy to robię zakupy w warzywniaku, czy coś, ale bądź co bądź polski rap zyskał na tym, że ludzie przypomnieli sobie o Paktofonice. Nie jestem wielką fanką rapu, ale akurat Paktofonikę darzę wielkim sentymentem. Uwielbiam też Pięć Dwa, Hansa Solo, Mesa, Abradaba, Fisza – myślę, że zobaczenie ich na scenie Opola, czy tam Sopotu byłoby dośc ciekawe. A jeśli chodzi o inne gatunki, to zobaczyłabym tam Łąki Łan, ale to naprawdę musiałaby się stać jakaś wielka rewolucja na polskiej scenie muzycznej, aby ktoś ich tam zaprosił. Poza tym – Indios Bravos, Gutka w jakiejkolwiek postaci.
    A co do niżej wspomnianego Podsiadło, to ja wróżę mu wielką karierę, no bo bądź co bądź to co robi jest światowe, słychać tam chociażby Coldplay, cała płyta, trochę dołująca, ale bardzo przyjemna.

    Uwielbiam polską muzykę, to jedna z tych rzeczy, która cieszy mnie, iż mieszkam w tym kraju, bo w przeciwnym razie nie znałabym wielu świetnych artystów. Tylko trzeba szukać, bo niestety to, co podają nam telewizja i radio na tacy to zwykłe śmierdzące resztki, a aby znaleźć prawdziwe kąski trzeba się trochę wysilić. Ale to fajne, bo jak znajdzie się jakąś zajebistą piosenkę, to uczucie jakie napawa człowieka jest świetne. Przynajmniej ja tak mam, może za bardzo się tym jaram, ale co poradzę, że bez muzyki byłabym nikim.

  • justynaenbarcelona

    Nie wydaje mi sie, ze ocenianie tego czy ktos slucha jakiegos zespolu przez liczbe fanow na facebooku jest dobre- zwlaszcza, ze fani Verius Manx czy Kozidrak to zazwyczaj osoby starsze i wiem trudno w to uwierzyc, ale moga nie miec facebooka.

    Natomiast HH sluchaja glownie nastolatki, gimnazjalisci (oczywiscie 20paro latkowie tez) jest to spolecznosc, ktora korzysta najwiecej z facebook´a, a wiec dlatego wynik takiej sondy na podstawie facebook´a nie jest zbyt prawdziwy….

    Ja tam nie ogladam festiwali i tyle, chce posluchac moich zespolow ide na koncert :P
    Tyle!

    • Gimnazjaliści siedzą na N-K, a nie Fejsie to raz. Dwa – okej, zgodzę się, że fani Kozidrak są 40+, dlaczego w takim wypadku puszczają ją w kanałach, w których grupą docelową są 15-30?

      • justynaenbarcelona

        no nie wiem czy ktos jeszcze na NK siedzi ;)
        mam akurat brata w wieku gimnazjalnym i kazdy tam ma fejsa, a wiec nie zgodze sie, ze nie siedza na fejsie, ale to i tak nie ma znaczenia ;)

        O to trzeba zapytac sie producentow, moze to wlasnie fani Kozidrak i puszczaja ja dla siebie ;)

        • „no nie wiem czy ktos jeszcze na NK siedzi” 7 milion dzieciaków i osób z mniejszych miast i wsi :)

          • ewelina

            to myślisz, że na wieś i do mniejszych miast dociera tylko NK a facebook już nie, bo co facebook to „wyższe progi” nie dla wiesniaków!!!! co to w ogole za ograniczona opinia!!! skąd ty takie statystyki bierzesz???

          • ewelina

            nie rozumiem dlaczego skasowałeś moj komentarz?
            mozesz wyjaśnić skad bierzesz te statystyki i wiedze ze na wies facebook nie dociera?
            widze, że jak brakuje argumentow to najlatwiej skasowac komentarz

          • W którym miejscu napisałem, że Facebook nie dociera na wieś?

            Jesteś typowym krzykaczem, który ma nieuzasadnioną potrzebę awanturowania się. Nie chcę takich ludzi na swoim blogu.

  • Venegoor

    Fajnie nazwałeś to coś „KońcaTygodnia” zakalcem. idealnie pasuje. Co do polskich stacji muzycznych to jestem niespodziewanie uprzedzony. eremefy, zetki czy eska shity na czasie prezentują dno dna i 3 metry mułu. Niestety słucha tego cała czarna polska masa. Czy się wejdzie do urzędu, czy do sklepu Pana Zdziśka, czy nawet do ulubionego małego zakładu fryzjerskiego. Jedyne stacje co trzymają poziom to moje ulubione Radio Roxy,a poza tym Trójka PR, no i czasami Czwórka. Ale podoba mi się że powoli przebijają się dobre polskie zespoły czy wykonawcy, które grają naprawdę zacną muzykę. Mela Koteluk, Mikromusic, Julia Marcell, Rebeka, Fair Weather Friends, Smolik, Łona/Webber, Dubska, Sorry Boys, Gazella to tylko przyklady w moim mniemaniu mocnej czołówki polskiej sceny muzycznej. Wiem że betonowe radia ich nie puszczą. Czasami czuję się że mam zaszczyt znać takich wykonawców i mogę resztę uświadamiać potem o takiej czy innej muzyce. A co do zespołów muzycznych którzy nie dorównują mocnemu poziomowi europejskiemu to na pewno KAMP i Łąki Łan bez wątpienia. Łąki Łan udowodnił to ostatnią płytą Armanda i szaleństwem na koncertach, a KAMP to klasa sama w sobie. Wszystkich których wymieniłem z chęcią bym zobaczył w Opolu. Nawet może zrobiłby się z tego dobry festiwal.

    • Belhonda

      Ja polski rap słyszałem kiedyś tylko raz w jakiejś telewizji, ale mniejszej muzycznej i bodajże w niedziele o 23 przez godzinkę grają na RMF MAXXX. Ale jest multum reklam i leci 6-7 piosenek, podczas gdy normalnie przeszłoby z 13-14… Żenada.

  • Magdalena Kajszczak

    Ja słucham polskiego rocka. Hm.. W Opolu chciałabym zobaczyć Tides From Nebula. Ale oni chyba tam już byli. Blindead, W sumie w tym Opolu to już Acids byli.. Washing Machine.. Nie tak źle jest z tym Opolem. Tylko chyba te zespoły typu Bajm, Budka Suflera są najbardziej reklamowani.

  • Dominika Polok

    Przede wszystkim ludzie słuchający radia to nie są ci sami, którzy lajkują zespoły na fb, bo radia słucha cała masa ludzi 40-50+, którzy niekoniecznie korzystają z fejsa. Więc badanie jest mało miarodajne ;) Varius Manx i Budka Suflera to zespoły mojej młodości (czy nawet dzieciństwa, bo w końcu młoda dalej jestem) i proszę mi tu ich nie obrażać, bo to wcale nie jest gówno. Ty chcesz słyszeć w radiu rap, a ja jestem przeszczęśliwa, że nie muszę go tam słuchać. Bo z rapu toleruję ledwie kilka kawałków i jak chcę to sobie je puszczam na YT. Za to uwielbiam klasykę polskiego rocka. Bajm też lubię, a co. Nie trawię na dłuższą metę tego co serwuje Zetka czy RMF, bo zarzucają nas zachodnim popowym shitem, ale znam osoby, które lubią tego słuchać, bo ich to odpręża, trochę jak głupie komedie. Czego mi brakuje w ramówkach? Dobrego metalu i hardrocka, bo osobiście znam kilka zespołów, które powinny już dawno być na pierwszych miejscach list przebojów, ale nie mają nawet szans się pokazać bo nikt nie chce ich grać, „bo nie”.

    Ale na co dzień włączam sobie radiową Trójkę i zawsze znajdę coś odpowiedniego. Pomijam sobie audycje alternatywne i odpalam radio jak leci dobry niszowy hardrock.

    • Ej, ej, Dominika, chyba nie chcesz mi wmówić, że RMF MAXXX i Eskę słuchają ludzie 40-50+? To raz.

      Dwa rozumiem, że stare Kombi to zespół Twojego dzieciństwa i masz z nim masę dobrych wspomnień, ale nie, kawałek „Pokolenie” to nie jest dobry numer.

      I trzy – tu nawet nie chodzi o to co ja chcę słyszeć w radiu, tylko czego obiektywnie (patrząc na liczby) słuchają ludzie w naszym kraju.

      • Dominika Polok

        Ilekroć wsiadam do taksówki, to kierowca (zazwyczaj pan 40-50+) słucha rmf, zetki itp. – nie wiem bo nie słucham to nie znam (pomijając tych, którzy katują radio piekary….), podobnie kierowcy w autobusach i niektórzy rodzice moich znajomych, więc… ;) Z kolei pośród znajomych w moim wieku większość słucha albo Trójki, albo Antyradia, czasem Eski Rock, a reszta po prostu w ogóle nie słucha radia. Za to ilość osób oglądających telewizje muzyczne jest ogromna, a przecież w większości ładują tam na okrągło tę samą pop-szmirę ;)

        Popyt generuje podaż, niestety. Żyjemy w erze internetu, więc komu się nie podoba to co nadają w mediach zaczyna szukać w sieci. A jednak te media się utrzymują, więc ludzie muszą chcieć tego słuchać. Żadna stacja nie nadawałaby czegoś, co się nie sprzeda. A że jest masa dobrej muzyki, której tam nie ma? Ich błąd i niechęć do ryzyka. Bo jak się jednak nie przyjmie, to na tym stracą. Rynek muzyczny jest cholernie brutalny (rzekłam znając sporą liczbę muzyków w różnych gatunkach, którzy z tym rynkiem walczą od lat…)

        • „Popyt generuje podaż” tylko, że w tym przypadku to radia generują popyt, a nie odpowiadają na zapotrzebowanie z zewnątrz.

          „Żyjemy w erze internetu, więc komu się nie podoba to co nadają w mediach zaczyna szukać w sieci. A jednak te media się utrzymują, więc ludzie muszą chcieć tego słuchać” no właśnie, że są coraz mniej rentowne, bo internet staje się dominującym medium z rozrywką. Między innymi dlatego na MTV już nie ma muzyki tylko reality showy, bo YouTube ich zdetronizował. Analogowe media czuja na plecach internetu, najlepiej widać to po TVNie, który ostatnio pozwalniał masę osób.

  • Wojciech Kopeć

    Nie wiem skąd za bardzo pomysł żeby mierzyć cokolwiek ilością lajków na fejsie, i tu specjalnie nie ma się nad czym rozwodzić. Wystarczy nadmienić iż idąc tym tokiem rozumowania prezydentem (KRULEM) winnien być Korwę. Wówczas dość logicznym wydaje się popularność niektórych, przypominając hasło GRUBSĄ NAJLEPRZY.

    Opierając się na tej wątłej statystyce dowiadujemy się, że 190 tys to w sumie nic, dziura i generalnie pies z kulawą nogą się nie interesuje, ale już 380 tys to realna siła z którą należy się liczyć. Generalnie trochę lepszy research by się przydał.
    Rzeczywiście, pierwszym odruchem po posłuchaniu niezłego kawałka jest lajkowanie czegokolwiek na fejsie. Please.

    Niebezpiecznym jest również twierdzenie jakoby owi mityczni ‚słuchacze’ byli jednolitą grupą co to słucha dobrych, prawdziwych kawałków a odrzuca sieczke z większości rozgłośni. Muzyki takiej czy innej słucha prawdopodobnie niemal każdy, toteż naturalnym jest że największe rozgłośnie celują w tą największą pulę (czyli środek rozkładu Gaussa). Co do reszty znajdą się przecież sprofilowane treści (że wymienie choćby audycje Anny Gacek, Marcina Kydryńskiego, Wojciecha Manna czy Piotra Kaczkowskiego).
    Swoją drogą czy jedną z przyczyn popularności hiphopu (i nie tylko) nie było właśnie stanie w opozycji do mainstreamu (trueschool’owcy i tego typu historie). A to że musiało minąć trochę czasu żeby zaczęło się to przebijać do tak czy inaczej pojętego mainstreamu nie jest niczym dziwnym, w końcu nie od razu Kraków zbudowano ;).

    Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej ma swoich wiernych odbiorców i entuzjastów i chyba nie ma głębszego sensu oczekiwać by coś się w tej materii zmieniło. W Polsce odbywają sie już osobne bardzo dobre festiwale, notabene z powyższym postem ciekawie współgra informacja że Ostry został dyrektorem Męskiego Grania. Na tychże można znaleźć mnóstwo dobrej polskiej muzyki i tu nawet nie wiem gdzie zacząć wymieniać.
    Także tego. Trochę smuta że piszesz o Top Trendach a nie o Openerze, Offie, Sacrum Profanum, Męskim Graniu i reszcie.
    Howk

  • olgacecylia

    Lubię słuchać Janusza Radka i Marii Peszek. A na festiwal powinien pojechać Jurek Bożyk i jego Proktodoncja! Bo z Nalepą i Mirą nie zdążyliśmy.

    Ale ja w ogóle nie przepadam za polską muzyką. Ani do tego tańczyć, ani słuchać, ani pracować.

  • Paulina J.

    Po pierwsze, to nie zgadzam się co do Varius Manx. W ogóle bardzo lubię muzykę lat dziewięćdziesiątych – Varius Manx właśnie, Edyta Bartosiewicz, Myslovitz, T.Love, Hey.. Wtedy jeszcze do muzyki był jakiś tekst i często miał nawet jakiś sens. Coś lepszego niż „ciesz-my się z ma-łych rze-czy”.

    Określenie ‚komercyjna’ niekoniecznie od razu musi być negatywne. Nie wszyscy mogą być alternatywni… Taka na przykład Brodka jest komercyjna, a i owszem, ale mi się podoba to, co robi. jej mogę słuchać, za nią się nie wstydzę. Gdzie w ogóle jest granica pomiędzy komercyjny a niekomercyjny? Nie wydaje mi się, że słuchanie komercyjnej muzyki jest złe, oczywiście pod warunkiem, że sami z tej komercji wybieramy, a nie tylko przyjmujemy na ślepo całą tą radiową papkę, którą nas karmią.

    Prawda jest taka, że w Polsce ciężko tworzyć dobrą muzykę, bo nikt tego nie chce wydawać. Idziesz z czymś swoim, super odkrywczym do wytwórni, a oni Ci mówią, że tego w radiu nie puszczą i weź spadaj z tym do garażu. Więc ludzie wydają albo nie wydają po garażach, ale nikt albo niewiele osób o tym w ogóle słyszy, bo jest do bólu niekomercyjne. Na tyle, że się nie sprzedaje w ogóle.

    Moim marzeniem jest, żebyśmy mieli dobrą, komercyjną muzykę. To znaczy taką, która trafia do mas, ale nie kaleczy uszu. I może przez to zmieniło by się przekonanie, że komercyjny oznacza zły i najgorszy.

    A co do rapu – słucham. Kiedyś (liceum, to nie aż tak bardzo kiedyś) słuchałam namiętnie i nieomal wyłącznie. Dzisiaj już nie aż tak, słucham też czego innego. Już nie Fokus, nie Grammatik (choć czasami też), a raczej Fisz czy OSTR. Ale nie ograniczam się i słucham każdego rapu, każdego wykonawcy. I każdego gatunku, nie tylko rapu.

    To chyba ważne w muzyce w ogóle, żeby się nie ograniczać.

    • „Komercyjny” zgodnie z definicją oznacza nastawiony na zysk; związany z odnoszeniem korzyści ze swoich działań i nie ma w żadnym wypadku bezpośrednich konotacji negatywnych.

      W tym tekście nie chodziło mi o to, kto jest komercyjny, a kto nie, tylko kogo faktycznie słuchają ludzie w Polsce, z kim się utożsamiają, i idąc dalej, kogo chcieliby słyszeć w radiu. Jak widzisz z powyższego zestawienia – z pewnością nie tych, którzy są obecnie lansowani.

      • Paulina J.

        To akurat prawda i tu całkowicie przyznaję Ci rację. Do tego całego biznesu niestety dochodzą układy wytwórnia-media i przez to lansowani są Ci… co są lansowani. A nie Ci, których ludzi chcieliby słuchać.

        Thank God, że mamy Internet, tutaj układy nie działają. Albo chociaż nie w takim stopniu.

      • ewelina

        jeżeli chciałbyś się dowiedzieć kogo słuchają ludzie w Polsce, to chyba trzeba by podzielić ludzi na kategorie wiekowe, bo jak już ktoś wyżej napisał ludzie 40-50 lat raczej rapu nie słuchają… głownie 16-30 lat, ale w tym gronie jest tez mnóstwo ludzi kochających rock reagee, takze wyrożniłeś tutaj rap zupełnie zapominajac o fantastycznym rynku rockowym i reagee w Polsce:) no a generalnie odpowiadając na twoje pytanie w tytule posta uważam, że 80% (mlodych) ludzi w Polsce świadomie wybiera muzykę INNA niż eskoradiowa, bo tego chłamu nie da się słuchać, a o tym co tam puszczają decydują układy i układziki

        • Ewelina, jeśli nie udało Ci się do tego momentu zrozumieć, że to uogólnienie, to nie mam zamiaru po raz kolejny wymyślać koła.

    • malvina_pe

      @Jay: Święte słowa, siostro! :)

  • Ja słucham muzyki. Dziękuję za uwagę.

  • Rita

    A ja tam bym chciała żeby na festiwalu w Opolu pojawiło się Stare Dobre Małżeństwo albo Cisza jak ta… A dla ludzi którzy nie trawią tego typu muzyki Hey i Myslovitz. I to byłby udany festiwal!

  • Amelia

    W pierwszej chwili chcialem wpisac Brodka, ale to tez jest komercha. Micromusic bym chciala w Opolu uslyszec.O!

    • Olaa

      o tototo, właśnie słucham!

    • Maciej

      Tu nie chodzi co jest komercha tylko co byś chciał/ chciała usłyszeć na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej. Moim zdaniem na KFPP powinien znaleźć się Grubson/Pezet/Peja/Tede-chociaż nie przepadam/ Laskowski( fenomen poslkiej sceny muzycznej) i Arab

      • Sebostian

        ARAB. Teraz to dopierdoliłeś oleju do ognia. Jakiś wack? Człowieku. ARAB. Może GUOVĘ JESZCZE CI TAM SPROWADZĄ I B.R.O? Mamy tak wielu potencjalnych artystów – również tych w/w choć nie przepadam za Peją – Ty jeszcze byś chciał tam Araba, który został tylko poznany przez jakiś tam iwent dla raperęłę.

  • rafał d

    jakby wszystkie nasze babcie miały facebooka, konkurencja rapu trzymałaby się nieco lepiej ;)

  • Rafał Lisiak

    Ej, Varius Manx to był całkiem niezły zespół kiedy śpiewała w nim Anita Lipnicka. Także proszę go nie wrzucać do jednego wora z Becią Kozidrak.

    Osobiście popularnych stacji radiowych staram się słuchać jak najmniej. Jak dla mnie to są mordercy. Puszczają jakiś kawałek do zarzygania, tak, że masz go dosyć i na pierwsze dźwięki dostajesz epilepsji. Potrafią zamordować każdego. Przez nich nie lubię Adele, Of Monsters and Man i paru innych. Szlag mnie trafił jak ostatnio usłyszałem Dawida Podsiadło. A na festiwalu w Opolu chciałbym Rise Against:)

Zrobiłem sobie test na HIV. Jak to wygląda i dlaczego warto?

Skip to entry content

wpis jest elementem kampanii społecznej #mamczasrozmawiac

Mam to niewątpliwe szczęście, że seks w moim domu nigdy nie był tematem tabu i żeby dowiedzieć się skąd się biorą dzieci, nie musiałem czekać do lekcji biologii w czwartej klasie podstawówki, w międzyczasie polując z lornetką na bociany. Zresztą, nikt mi nie opowiadał takich głupot i jedząc gołąbki nie miewałem napadów paniki, że coś twardego między liśćmi kapusty, to nie ziarnko piasku, tylko jednak noworodek.

Zawsze mogłem porozmawiać o tym z mamą, a w zasadzie to ona rozmawiała o tym ze mną.

To od niej dostałem pierwszego „Playboya”, żeby z kobiecego ciała nie robić jakiejś tajemnicy poliszynela. Od niej też usłyszałem, że kiedy dojdę do etapu, w którym będę chciał z kimś pójść do łóżka, to powinienem mieć prezerwatywę. I ta rozmowa miała miejsce długo zanim przeżyłem swój pierwszy raz, a nie tak jak w wielu przypadkach, rok albo dwa lata po. Albo wcale. Podobnie było z tłumaczeniem, że kondomy zabezpieczają nie tylko przed staniem się rodzicem, w momencie kiedy zupełnie nie jest się na to gotowym, ale również przed chorobami.

Na przykład przed HIV.

Czym jest HIV, czym nie jest i co o nim wiemy?

HIV to ludzki wirus upośledzenia odporności. Innymi słowy: skomplikowane cząsteczki organiczne, które mogą spowodować, że Twój organizm będzie miał odporność na tak niskim poziomie, że zapalenie płuc może Cię zabić.

Czy HIV można się zakazić przez pocałunek albo dotyk? Nie. HIV można się zakazić tylko trzema drogami: przez krew (w sensie kontakt z krwią osoby zakażonej), przez seks (także oralny) lub przez poród (od matki).

Czy HIV można się zakazić korzystając z tych samych sztućców? Nie.

A z tego samego prysznica? Też nie.

A z tego samego basenu? Również nie.

A od ukąszenia komara? Także nie. Jak podają badania z 1989, nie ma możliwości, żeby owady przenosiły HIV.

Czym HIV różni się od AIDS?  HIV to wirus, natomiast AIDS to choroba, którą ten wirus wywołuje. Możesz być zakażony HIV nawet przez kilkanaście lat i o tym nie wiedzieć, bo sam wirus nie daje żadnych odczuwalnych oznak. Dopiero, gdy przechodzi w AIDS, daje o sobie znać, bo wtedy złapanie zwykłego przeziębienia staje się walką o życie.

Czy z HIV da się żyć? Jak najbardziej i dodatni wynik na teście wcale nie jest wyrokiem. Przy poziomie dzisiejszej medycyny, dzięki lekarstwom, z HIV da się funkcjonować zawodowo, społecznie, a także związkowo.

Czy jeśli uprawiam seks z jednym i tym samym facetem, i jest on moim pierwszym, to nie ma szans, żebym miała HIV? Dopóki się nie zbadasz, nigdy nie możesz być pewna, bo po pierwsze: mogłaś się zakazić w inny sposób, niż przez seks, po drugie: skąd wiesz, że on nie jest zakażony?

Czy problem HIV dotyczy tylko narkomanów? Nie. Wśród osób zarejestrowanych w 2016 roku, tylko 3% z nich zakaziło się wirusem przy okazji wstrzykiwania narkotyków. Co ciekawe, największą grupą wiekową, której dotyczy zakażenie, nie są – jak mogłoby się wydawać – szalone, nieodpowiedzialne małolaty, tylko ludzie między 30 a 39 rokiem życia. Dorośli.

Czy jeśli używam prezerwatyw, to nie muszę zwracać uwagi na to z kim sypiam i nic mi się nie stanie? Byłoby pięknie, ale nie jest tak do końca. Cytując WHO:

Używanie prezerwatyw chroni przed 80% do 95% zakażeń wirusem HIV, które pojawiłyby się, gdyby prezerwatywy nie zostałyby użyte (nie znaczy to, jednak że 5% do 20% użytkowników prezerwatyw zakazi się HIV).

Tak że, jeśli nie kochasz się z osobą, która się zbadała i wyszedł jej ujemny wyniki, to jakieś ryzyko – niewielkie, ale jednak – istnieje zawsze.

Jak wygląda test na HIV?

W każdym województwie w Polsce są miejsca, gdzie możesz zrobić BEZPŁATNIE i ANONIMOWO test na obecność wirusa HIV. Ja swój robiłem w Zakładzie Mikrobiologii na drugim piętrze Szpitala Uniwersyteckiego na ulicy Mikołaja Kopernika 19, ale jeśli nie mieszkasz w Krakowie, to bliższy siebie punkt możesz sprawdzić na mapce.

  • Nie musisz się wcześniej zapisywać, rejestrować, ani w inny sposób planować badania z wyprzedzeniem. Po prostu przychodzisz i stajesz w kolejce.
  • Nie musisz być ubezpieczony, żeby wykonać badanie. Test jest w pełni anonimowy, w związku z czym, nikt nie pobiera od Ciebie żadnych danych.
  • Nie musisz się przejmować tym „co ludzie o Tobie pomyślą”. Na badania do punktów konsultacyjno-diagnostycznych wszyscy przychodzą w tym samym celu, a w kolejce spotkasz zarówno osoby młodsze od Ciebie, starsze, kobiety, mężczyzn oraz pary.
  • Nie musisz się przejmować tym „co lekarz o Tobie pomyśli”. Osoby pracujące w punktach wykonujących anonimowe testy na HIV są specjalistami, którzy chcą pomagać innym. Są bardzo serdeczni i nie ma mowy, abyś odczuł, że w jakiś sposób Cię oceniają.

Zanim zostanie Ci pobrana krew, rozmawia z Tobą konsultant, tłumacząc jak naprawdę działa HIV, ponieważ sporo osób nie ma świadomości tych mechanizmów. A część, googlując objawy swoich problemów zdrowotnych, sama się diagnozuje, wyczytując na forach internetowych, że osłabienie i ból mięśni to na pewno HIV. Najczęściej, na szczęście, to tylko przeziębienie, stres albo grypa.

Po spokojnej rozmowie idziesz na pobranie krwi, podajesz hasło na jakie będą Ci wydane wyniki badań (tak zaskoczyło mnie to pytanie o hasło, że podałem pierwsze słowo, które mi przyszło do głowy: „pizza”) i po tygodniu przychodzisz po ich odbiór.

Gdy masz się dowiedzieć, czy Twój wyniki jest negatywny, czy pozytywny, również nie jesteś pozostawiony sam sobie, tylko – jak na pierwszym etapie – rozmawia z Tobą konsultant. W moim przypadku potwierdziło się, że nie jestem zakażony, w związku z czym, rozmowa ograniczała się do informacji, co zrobić aby tak pozostało. I sugestii, aby ewentualna partnerka – niezależnie czy stała, czy tymczasowa – również się przebadała.

Bo dopóki nie wykonasz testu, nigdy nie możesz być pewien. Dlatego ja zrobiłem swój.

#mamczasrozmawiac

Z każdym rokiem, w dyskusjach publicznych, seks coraz bardziej przestaje być krępującym tematem, jednak wciąż jest wiele rodzin, gdzie stosunek płciowy określa się „robienie tych rzeczy”, „wchodzeniem pod kołderkę”, „ciupkaniem” lub w inny enigmatyczny sposób, a kwestia chorób przenoszonych drogą płciową jest zupełnie pomijana. Wciąż jest wiele osób, które nie wiedzą jak się zabezpieczać, żeby się nie zakazić HIV, bo nie dowiedzieli się tego ani od rodziców, ani od nauczycieli. Bo każdy z nich bał się o tym rozmawiać. Bo nie wiedział jak to zrobić.

Dlatego cieszę się, że powstają takie kampanie jak #mamczasrozmawiac (organizowana przez Krajowe Centrum ds. AIDS), bo oczywiście uświadamiają co, jak, z czym i dlaczego, ale przede wszystkim pokazują, że o seksie można i powinno się rozmawiać. Publicznie, w związku i w rodzinie. I że tych rozmów nie trzeba się bać.

Więcej informacji znajdziesz na http://mamczasrozmawiac.aids.gov.pl

---> SKOMENTUJ

W zeszły poniedziałek mogliście przeczytać jak wypada Plusssz Active Forte w zestawieniu z kawą, pod kątem wzmożonego wysiłku umysłowego. Według mnie jest lepszy, ale nie musicie wierzyć mi na słowo. Możecie przekonać się sami.

Ogłaszam szybki konkurs, w którym 3 osoby będą mogły wygrać pakiety Plusssz Active Forte i sprawdzić, czy faktycznie pobudza, czy to tylko efekt placebo.

Zasady są proste:

  1. W komentarzach poniżej należy podać swój autorski, oryginalny i jedyny w swoim rodzaju sposób na walkę z sennością. Im bardziej szalona (aczkolwiek nie oderwana od rzeczywistości) odpowiedź, tym lepiej.
  2. Jedna osoba może udzielić dowolnej liczby odpowiedzi, ale wygrać może tylko raz.
  3. Czytelnicy wybierają 2 zwycięzców plusując, tudzież używając nomenklatury youtube’owej – łapkując 2 najlepsze odpowiedzi.
  4. Jednego zwycięzce wybieram ja wedle własnego, niepodlegającego dyskusji widzimisię.
  5. Czas na udzielenie odpowiedzi upływa w piątek (14-go czerwca) o godzinie 12:00.
  6. Wyniki ukażą się w piątek wieczorem tutaj.

To jak, co robicie, żeby nie zasnąć w trakcie całonocnej pracy/wielogodzinnej nauki/maratonu filmowego?

Ps. Liczę na Waszą kreatywność, bo może z odpowiedzi uda nam się zrobić jakiś anty-senny poradnik.

 
 
 

/EDIT 14.06.2013 – WYNIKI/

Zwycięzcami publiczności zostają: rafał d i Milka.

Zwycięzcą wybranym przeze mnie zostaje: Kapsel. Bo ten sposób zaiste działa.

Prześlijcie proszę swoje dane adresowe do wysyłki na kontakt@stayfly.pl. 

Gratuluję!

---> SKOMENTUJ

Od czwartku byłem w Warszawie z okazji MediafunLABu – konferencji organizowanej przez Maćka Budzicha. Było dużo o blogach, jeszcze więcej o vlogach, sporo merytoryki i ogrom inspiracji. Poznałem osobiście ludzi, których dotychczas widziałem tylko na ekranie komputera i zastanawiałem się, czy gdybyśmy się spotkali mielibyśmy w ogóle o czym gadać. Mieliśmy. Przybiłem z piątkę z Marco, Radkiem z „Polimat”, Kubą, Dyziakiem i Adamem z „Matura To Bzdura”, AdBusterem, i Andrzejem z jestKultury. Robert z Abstrachujów wzbił się nawet na wyżyny kurtuazji i zadeklarował, że polubi mój fanpejdż (cały czas czekam amigo).

Poza tym, że miałem okazję dowiedzieć się z pierwszej ręki jak przejmują internet lepsi ode mnie, to dotarła do mnie oczywista oczywistość, oczywistsza, niż dzień po nocy. Mianowicie chodzi o prawdę podstawową (a nie objawioną, jak w moim przypadku) głosząca, że w Warszawie miałbym łatwiej. Łatwiej jako bloger (choć jako sprzątaczka, czy junior brand manager pewnie też). Składa się na to kilka czynników, ale najważniejszy z nich to to, że…

 

W Warszawie dzieje się

Czy to koncerty zagranicznych gwiazd, czy branżowe konferencje – najwięcej istotnych wydarzeń jest w stolicy. Na jednym spotkaniu blogerów poznasz więcej ludzi, od których możesz się czegoś nauczyć i zainspirować, niż w Krakowie przez pół roku. To samo tyczy się agencji i osób, które mogłyby z Tobą współpracować. Niestety w Mieście Królów mało kto jest zainteresowany działaniami w blogosferze, a nawet jeśli, to i tak nie chce mu się tracić weekendu, żeby się tym zajmować.

Dotychczas byłem przekonany, że internet to ponadprzestrzenne medium, którego nie ogarniczają żadne współrzędne geograficzne. Przecież Stay Fly da się znaleźć z każdego miejsca na Ziemi, niezależnie czy ktoś mieszka w Wąchocku, czy w Düsseldorfie. Okazuje się, że jednak nie i siła osobistego polecenia jest nie do przecenienia. Niby wszyscy tacy internetowi i nowocześni, a jednak preferują analogowe podejście i jeśli ktoś Cię nie pozna i nie polubi na żywo, to będziesz musiał się sporo napracować, żeby zrobił z Tobą biznes w sieci.

Mimo świadomości tego, że gdybym przeniósł się do Warszawy blog rozwijałby się 3-krotnie szybciej…

 

Zostaję w Krakowie

Bo kocham to miasto. Zakochałem się w nim w czwartej klasie podstawówki i uczucie to nie słabnie nawet pod wpływem prób na jakie jest wystawiane. Co z tego, że to miłość platoniczna, że często bez wzajemności, że dzielona z obcymi?

Wiele mam temu miastu do zarzucenia. Boję się Kurdwanowa nocą i przyśpieszam kroku, gdy widzę typów z szalikami. Irytują mnie upici angole obmacujący wszystko co się ruszą i studentki pierwszego roku pozwalające im na to. Ale to tylko drobnostki, które w żaden sposób nie przesłaniają mi piękna Krakowa.

Kocham gapić się w niebo nad Zakrzówkiem letnią noc i przejść w niedzielne popołudnie po ośnieżonych plantach w środku zimy. Uwielbiam zacząć dzień od śniadania na kocu w Parku Jordana i skończyć przy pszenny piwku na Placu Nowym. Jaram się leniwie-turystyczno-wypoczynkowym klimatem tego miasta i nie wyobrażam sobie mieszkać gdziekolwiek indziej w Polsce.

Nawet jeśli będę musiał wspinać się po drabinie zamiast wjechać windą.

autorem zdjęcia jest Henri Sivonen
---> SKOMENTUJ