Close
Close

wpis powstał przy współpracy z kanałem FOX Life

projektanci na start -  fox life 5

Powiedzenie o szacie, to jedno z najczęściej utrwalanych w naszej kulturze, które ma sugerować, że nie powinno wartościować się ludzi po wyglądzie. Myśl jest jak najbardziej słuszna, tyle, że interpretacja nie do końca.  Bo widząc kogoś po raz pierwszy, nie jesteś w stanie wejść w jego duszę i dowiedzieć się, czy pomaga fokom na Alasce, czy topi małe kotki w Wiśle. Nie jesteś w stanie wejść w jego umysł i przekonać się, że jest hiper inteligentną jednostką, z którą przegadasz pół imprezy. Nie.

Widząc kogoś po raz pierwszy, w ciągu kilku sekund, analizujesz czy ciuchy, które ma na sobie wyglądają schludnie/sympatycznie/ciekawie/jak z kosza PCK na Ukrainie i…

 

Oceniasz

Oczywiście tylko i wyłącznie na podstawie ubioru, nie można stwierdzić, czy ktoś jest dobrym, czy złym człowiekiem. Czy powinien być kanonizowany,  czy raczej skazany na banicję. Na taki werdykt wpływa to, co robi, a nie jak wygląda. Jednak widząc co ma na sobie, jesteś już w stanie stwierdzić, czy chce Ci się do niego podchodzić i zaczynać rozmowę, czy nie. Po butach, spodniach i bluzie/swetrze/koszuli, momentalnie klasyfikujesz go jako nudziarza, ciekawego gościa, bądź totalnego odpałowca.

I nie ma w tym nic złego, bo…

 

Ubrania dużo mówią o ludziach

Nie o tym, czy są dobrzy, czy źli. O tym jacy są. To, że jedna osoba nosi jaskrawe marynarki i pół buty, a druga rozciągnięte swetry i trampki, nie jestem przypadkiem. W obu wypadkach to sporo przekazuje na temat ich charakteru i usposobienia. Mówi o tym, w większej lub mniejszej mierze, jakie mają nawyki, priorytety i czym się kierują w życiu.

I również o tym, jak podchodzą do własnego wizerunku. Nawet jeśli uważają, że ich to nie dotyczy (bo brak odpowiedzi, to również odpowiedź). A mam wrażenie, że niektórzy przyjmują sobie za punkt honoru udowodnienie, że nie znają się na modzie, nie chcą znać i nigdy nie będą. Jakby ich misją było pokazanie całemu światu, że nie potrafią dobrać butów do spodni.

Nie mówię, żeby z „nie szata zdobi człowieka” od razu przerzucać się na „jak cię widzą, tak cię piszą” i wyglądać jak Chajzer na ostatniej relacji z Fashion Weeku. Raczej, żeby znaleźć złoty środek i od czasu do czasu, patrząc w lustro, zastanowić się, czy to, co mam na sobie dobrze wygląda i do mnie pasuje. Żeby wprowadzić lekki powiew świeżości i czymś się zainspirować. Choćby blogami modowymi, czy nowy programem…

 

„Projektanci na start”

projektanci na start -  fox life

To pierwszy w Polsce casting-show poświęcony projektowaniu mody. Młodzi, głodni sukcesu i możliwe, że zdolni, będą chcieli przebić się przez sito jury i pokazać reszcie kraju, jak oni widzą kwestię tworzenia ciuchów. Oprócz cięcia, szycia i ubierania manekinów, aspirujący do miana projektantów będą musieli wykazać się również umiejętnościami zarządczo-organizatorskimi. Zostaną przeegzaminowani pod kątem pracy zespołowej, realizacji sesji zdjęciowej i organizowania pokazu, bo w każdym biznesie, oprócz talentu, trzeba mieć również smykałkę do zarządzania.

Miałem okazję być na planie zdjęciowym „Projektanci na start” i zobaczyć jak wygląda ta zabawa od środka. Formuła programu jest typowo castingowa – co odcinek ktoś odpada, po to by dwójka najlepszych mogła się zmierzyć w finale. Jury (w składzie Mona Kinal, Aneta Kręglicka, Marek Straszewski) raczej skupia się na merytorycznej ocenie, niż licytowaniu się, kto da bardziej uszczypliwy komentarz, jak ma to miejsce w „X-Factorze”. Sami uczestnicy natomiast, faktycznie przyszli po to, żeby podzielić się swoją zajawką ze światem i zrealizować marzenia, a nie tylko pokazać w telewizji.

Program startuje w tę środę, na kanale FOX Life (dostępnym na platformach cyfrowych) o 22:00. Nie będzie to produkcja stricte dla maniaków modowych, tylko również dla śmiertelników, jakim sam jestem. W związku z tym, to dobra okazja, żeby podpatrzeć jak tworzy się ciuchy, które potem mają wpływ na wygląd naszych ulic, ale przede wszystkim zobaczyć coś nowego i zainspirować się.

Bo szata nie stanowi o wartości człowieka, ale zdecydowanie go zdobi.

(niżej jest kolejny tekst)

32
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
Asia KoLibresse04ElaineJoannaAleksandra Muszyńska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
szara
Gość
szara

Celna puenta :)

Kamson
Gość
Kamson

Do powiedzeń które ludzie powtarzają bez sensu dołożylbym jeszcze „o gustach sie nie dyskutuje”, a o czym jak nie o gustach?

Asia Ko
Gość
Asia Ko

powiedzenie z sensem tylko źle prztłumaczone: łacińskie „de gustibus non est disputandum” powinno być raczej „o gusta się nie kłóci/ nie ocenia się ich”. Faktycznie, o ile podyskutować sobie możesz, to podważać cudzy gust mija się z sensem bo to kwestia wybitnie subiektywna.

Grzeczny Chłopiec
Gość

Też mnie to zawsze śmieszy, większość dyskusji w społeczeństwie dotyczy gustów :)

Justyna Sekuła
Gość
Justyna Sekuła

Mnie do szewskiej pasji doprowadza „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. Heraklit się w grobie musi przewracać przy interpretacji, że nie należy robić dwa razy tego samego.

Izabela
Gość
Izabela

Ojoj nie ma co się irytować, tylko dokładnie sprawdzić, co znaczy to powiedzenie!

Justyna Sekuła
Gość
Justyna Sekuła

Ja wiem :).

Grzeczny Chłopiec
Gość

A to też jest zabawne, zwłaszcza gdy ludzie mówią to w kontekście związków :)

Justyna Sekuła
Gość
Justyna Sekuła

Ano zazwyczaj właśnie w tym.

michael
Gość
michael

Kolejny, zapewne sponsorowany post, w którym nawet jest trochę prawdy. Nie zmienia to tego, że jest to typa bujającego się w air maxach i nerką przez ramie. Dziwne po prawdzie. Nerki są trochę niżej i są przeznaczone dla osób wydających resztę na parkingu strzeżonym czy bazarze. A szafiarki to tępe idiotki z tym samym schematem postów i opisów i promujące te same łachy. Maff jest modelowym przykładem ładnej laski z pustym łbem.

maksym12
Gość
maksym12

Kolejny, zapewne sponsorowany post, w którym nawet
jest trochę prawdy. Nie zmienia to tego, że jest to typa bujającego się w
air maxach i nerką przez ramie. Dziwne po prawdzie. Nerki są trochę
niżej i są przeznaczone dla osób wydających resztę na parkingu
strzeżonym czy bazarze. A szafiarki to tępe idiotki z tym samym
schematem postów i opisów i promujące te same łachy. Maff jest modelowym
przykładem ładnej laski z pustym łbem.

maksym12
Gość
maksym12

Kolejny, zapewne sponsorowany post, w którym nawet jest trochę prawdy. Nie zmienia to tego, że jest to typa bujającego się w air maxach i nerką przez ramie. Dziwne po prawdzie. Nerki są trochę niżej i są przeznaczone dla osób wydających resztę na parkingu strzeżonym czy bazarze. A szafiarki to tępe idiotki z tym samym schematem postów i opisów i promujące te same łachy. Maff jest modelowym przykładem ładnej laski z pustym łbem.Kolejny, zapewne sponsorowany post, w którym nawet jest trochę prawdy. Nie zmienia to tego, że jest to typa bujającego się w air maxach i nerką przez ramie. Dziwne po… Czytaj więcej »

Shit-test – co to jest, jak go przejść i czemu kobiety robią je facetom?

Skip to entry content

Dzień, w którym dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak shit-test pamiętam dość dobrze. Prawie tak dobrze, jak moment, w którym zorientowałem się, że jeśli stanę na łączeniu płyt chodnikowych, to ulica nie wybuchnie. Też dotarło do mnie, że to co robiłem wcześniej było zupełnie bez sensu, a świat zaczął wyglądać nieco inaczej. Gotowy na połknięcie czerwonej pigułki i wyjście poza Matrixa? To jedziemy!

Co to jest shit-test?

Shit-test pochodzi ze slangu trenerów uwodzenia i profesjonalnych podrywaczy i można tłumaczyć go na polski dosłownie: to test, którym kobieta sprawdza, czy nie wciskasz jej gówna. Mniej dosłownie: niewinne zdanie lub pytanie, na podstawie którego dziewczyna błyskawicznie klasyfikuje jakim typem faceta jesteś. Za jego pomocą weryfikuje, czy wersja siebie, którą próbujesz jej sprzedać, to tylko przyjęta przez Ciebie poza na potrzeby podrywu, czy faktycznie taki jesteś.

W skrócie: shit-test, to błyskawiczny sprawdzian Twojej osobowości.

Po co kobiety robią shit-testy?

Żeby bez wysiłku odsiać ziarno od plew.

Nieco ponadprzeciętnej urody dziewczyna niestroniąca od imprez, zwłaszcza w klubach, słyszy średnio co trzy piosenki, że ma ładne oczy i co cztery, że z taką jak ona, to można by ołówki z IKEI kraść. Że jej cielęcinkę, to jak Reksio szynkę, nawet nie trzeba mówić, bo mokra intencja spływa adoratorowi po twarzy razem z potem. Innymi słowy: ma branie. I najczęściej wśród typów, z którymi nie chciałaby się wymienić nawet spojrzeniem. Skutkuje to tym, że nawet, gdy nie podbijasz z tekstem, że jej stary to na bank jest złodziejem, bo ukradł gwiazdy i wsadził jej w oczy, to ona i tak odruchowo zakłada, że:

a) chcesz wyłącznie dobrać jej się do majtek (więc sprawdza shit-testem, czy zależy Ci na czymś więcej niż seksie)

b) jesteś za cienki w uszach, żeby do niej startować (więc sprawdza shit-testem, czy jesteś z jej ligi i nie zrobi błędu dając Ci szansę)

Czasem pojawia się jeszcze jedna motywacja:

c) jest nauczona, że relacja damsko-męska to wojna, a ona nie wie, gdzie masz granice (więc sprawdza shit-testem na ile może sobie pozwolić)

jeśli jednak zdarza się to na zaawansowanym etapie znajomości i na tyle często, by to zauważyć, to lepiej uciekać od takiej. Zdrowi ludzie nie sprawdzają w kółko, czy mogą Ci stanąć butami na głowie. Po prostu tego nie robią, bo to pojebane.

Jak wyglądają shit-testy?

Czyli, w którym momencie flirt zamienia się w egzamin, stwierdzający, czy jesteś godzin jej uwagi, numeru telefonu i kontaktu z florą bakteryjną? W każdym. Ale najczęściej, gdy w trakcie podrywu słyszysz jeden z poniższych tekstów.

– Postawisz mi drinka? – sprawdza, czy uważasz, że musisz kupować sobie jej uwagę, czy w swoim mniemaniu jesteś na tyle interesujący, że będzie z Tobą rozmawiać nawet, gdy odmówisz

– Musisz się bardziej postarać – sprawdza, czy może Cię zdominować i sprowadzić do roli maskotki

– Mówisz to wszystkim dziewczynom? – sprawdza, czy jesteś masowym podrywaczem i bierzesz co się nawinie, czy chcesz spędzić wieczór stricte z nią

– Nie daję swojego numer nieznajomym – sprawdza, czy nie jesteś desperatem, który zacznie ją błagać o numer albo wariatem-stalkerem

– Jesteś dla mnie za niski/wysoki – sprawdza, czy kwestia Twojego wzrostu jest tak naprawdę problemem dla Ciebie

– Pójdziesz do szatni po mój płaszcz? – sprawdza jak bardzo jesteś uległy i czy będziesz posłusznym pieskiem wykonującym polecenia

– Któraś się złapała na ten bajer? – sprawdza, czy wystarczy prosty przytyk do sposobu w jaki podrywasz, żebyś odpuścił, czy masz jaja, żeby grać z nią dalej

– Dzięki, ale mam chłopaka/jestem lesbijką – oczywiście może być tak jak mówi, ale w większości przypadków, to po prostu filtr odsiewający płotki i sprawdzający poziom Twojej determinacji

Jak przejść shit-test?

Jak już ustaliliśmy, shit-test jest egzaminem, który musisz zdać lub też piłeczką, którą musisz odbić, jeśli chcesz posunąć się do przodu w relacji ze stosującą go kobietą. Poprawnych odpowiedzi na szczęście jest więcej niż na maturze i wcale nie trzeba uczyć się ich na pamięć, żeby wpasować się w klucz. Są 3 głownie strategie rozwiązywania tego typu quizów, jednak niezależnie, którą z nich wybierzesz, musisz pamiętać o najważniejszej kwestii: nigdy, przenigdy, nawet pod groźbą wazektomii, NIE TŁUMACZ SIĘ!

Niestety w tej grze jest permanentne domniemanie winności, a jej naczelna zasada to, że winny się tłumaczy. Jeśli więc zaczniesz racjonalnie ją przekonywać, że nie uważasz, żebyś był niski albo, że wcale nie jesteś podrywaczem i przyszedłeś do klubu po prostu się pobawić, to przegrałeś. Serio, tłumaczenia pozostaw na rozprawy sądowe, a jeśli chcesz przejść gówno-sprawdzian, to wykorzystaj któryś z poniższych wariantów.

1. Zbycie absurdalnym żartem.

– Mówisz to wszystkim dziewczynom?
– Tylko tym, których imię kończy się na „a”.

– Dzięki, ale mam chłopaka.
– Ja też, ciągle nie mogę go nauczyć, żeby nie sikał na deskę.

– Z iloma dziewczynami spałeś przede mną?
– Za kogo ty mnie masz? Seks dopiero po pierwszym dziecku.

Niezależnie, czy chcesz kogoś poderwać, czy sprzedać mu zestaw garnków za 5 koła, gdy poznajesz nową osobę Ty jesteś na jednym brzegu, a ona na drugim. Wskoczenie w ciuchach do rzeki jest pomysłem z puli tych mniej przybliżających Cię do niej. Potrzebujesz wybudować most między Wami, a śmiech jest świetnym stelażem, po którym można się poruszać i nakładać kolejne warstwy. Jeśli nie wiesz jak wybrnąć z jakiejś sytuacji w trakcie podrywu – rzuć żartem. W najgorszym wypadku tylko jedno z Was zakończy spotkanie w dobrym humorze. Ty.

2. Zignorowanie.

Opcja dla chłopaków mocniej zaprawionych w bojach, ewentualnie z silniejszym poczuciem własnej wartości. Jeśli słyszy pytanie, czy postawisz jej drinka albo popilnujesz torebki, gdy będzie tańczyć z koleżanką na parkiecie, zachowuj się, jakby Twoja kilkuletnia siostra spytała, czy dłubiesz w nosie. Zignoruj to i zrób minę, jakby to było tak niepoważne, że tylko z grzeczności nie będziesz odpowiadał.

3. Konfrontacja.

– Postawisz mi piwo?
– Chcesz, żebym cię kupił, czy upił?

– Jesteś dla mnie za niski.
– A ty dla mnie zbyt wymalowana, ale chyba nie ma sensu oceniać książki po okładce?

– Musisz się bardziej postarać.
– Zawsze masz takie roszczeniowe podejście, czy tylko gdy ktoś próbuje Cię poznać?

Tu już wchodzimy z drzwiami. Chce grać w wojnę? Potrzebuje dowodu, że nie dajesz sobie wchodzić na głowę? To proszę bardzo. Zagranie ryzykowne, przy czym całe ryzyko sprowadza się do tego, czy odbijesz greps wystarczająco przekonująco. Wyczuje w Tobie moment zawahania i leżysz. O ile przy ignorowaniu było wyrównywanie siły i ustawianie się w pozycji równowagi, o tyle tu jest przechylanie szali dominacji na Twoją stronę.

Czy w ogóle warto przechodzić shit-testy?

Pytanie, od którego tak naprawdę powinniśmy zacząć.

Część kobiet stosuje shit-testy z pełną premedytacją w wyniku uczenia się zarządzania relacjami, część zupełnie nieświadomie, kopiując te zachowania od koleżanek lub matek. Cześć z nich ma zawyżoną samoocenę i musi sprawdzić, czy aby na pewno jesteś ich wart. A część nie zadziera nosa, ale trafiła na pluton ruchaczy w przebraniach mężczyzn szukających związku i instynkt samozachowawczy każe im się przed nimi bronić.

Warto wiedzieć jak przechodzić shit-testy dla tych ostatnich.

Rzadko piję mocny alkohol. Jeszcze rzadziej mu się przyglądam. Zazwyczaj tylko wtedy, gdy rozleję, a gospodarz wybitnie upiera się, że „trzeba posprzątać” (tak jakby od kilku kropel wiśniówki nagle robiło się brudno). Ale ostatnio coś mnie podkusiło i spojrzałem na etykietę Lubelskiej.

Patrzę i oczom nie wierzę.

kto kradnie wódkę - kto kradnie procenty w alkoholu 2

Zdawałem, sobie sprawę, że smakowe są ciut słabsze, niż standardowa, czysta wóda. Ale ciut to zawsze oznaczało 2%. A tu nagle z dnia na dzień widzę, że wiśniówka nie ma już 38% czystego alkoholu, tylko 32%. Tak ni tego, ni z owego. Bez ostrzeżeń. Co się stało tymi zaginionymi sześcioma procenciszami? Przechlali w rozlewni?

No nic. Patrzę dalej i dostaję oczopląsu.

kto kradnie wódkę - kto kradnie procenty w alkoholu 3

Sorry, ale Żołądkowa Gorzka, to wódka! WÓDKA! WÓD-KA! W-Ó-D-K-A, cytująca z Wieśka z Facebuka, co ma zresztą napisane na etykiecie. Jak wódka, nawet rdzawa, ale wciąż wódka, może mieć mniej, niż 40%? No jak? Jak? JAK? J-A-K?

Żałuję, że wyrzuciłem paragon, bo bym poszedł i oddał.

Skąd mam okazję obserwować irytujące zachowania kobiet? Ostatnio mam więcej koleżanek, niż kolegów. W zasadzie, to od dłuższego czasu. Nie wiem na czym to polega, ale na blogu też 74% czytelników jest płci żeńskiej. Nigdy nie zakładałem, że tak będzie, wręcz przeciwnie. Byłem przekonany, że bloguję do podobnych sobie. Facetów. Cóż, najwyraźniej mam jakiś kobiecy styl pisania. Albo wszystkie dziewczyny są przekonane, że za chwilę będę recenzował ekologiczne błyszczyki. Tak czy inaczej, najwyraźniej o czymś nie wiem.

Wracając do tematu – jestem stosunkowo miłym i umiarkowanie kulturalnym człowiekiem. Staram się myć zęby i uśmiechać, jeśli to możliwe. Równie często wkładam czyste skarpety. Nie mam problemu z dogadywaniem się z dziewczynami, kobietami, ani nawet z filolożkami.  Dopóki im jakoś szczególnie nie zależy, żeby się nie dogadać. I nie zaczynają przejawiać jednego z 12 zachowań, które wyprowadzają mnie z równowagi.

Na przykład…

 

#1 – Ja do niej dzwonię, ona odpisuje mi na Facebooku

– Wiesz, że dzwoniłem wczoraj do ciebie?

– No wiem. Nie słyszałam.

– To było ważne. Czemu później nie oddzwoniłaś?

– No przecież odpisałam ci na Fejsie „o co chodzi”?

– Aha.

 

#2 – Zwraca się do koleżanek męskimi odmianami imion

Kasiek, Anek, Gosiek, Asiek, Klaudek. Szkoda, że nie Zygmunt. Jakby Twoja koleżanka chciała mieć męskie imię, to by zapuściła wąsy. Fuj.

 

#3 – Teatralizacja zachowań

Jak się wzrusza, to trzepocze dłońmi, żeby pokazać, że łzy jej lecą. Jak leci refren jej ulubionej piosenki, to trzepocze rękami, żeby pokazać, że dobrze się bawi. Jak się dziwi, to trzepoce rzęsami, żeby pokazać, że zaraz jej się zwoje mózgowe popalą. We wszystkich trzech przypadkach wygląda jak upośledzona.

 

#4 – Torturuje mnie swoimi niedoskonałościami

– Nigdy sobie nie znajdę faceta.

– Już wiem, że pożałuje tego pytania, ale zrobię to – czemu?

– Mam takie wklęsłe policzki…

– Masz normalne policzki.

– Mam tak strasznie wklęsłe policzki…

– Masz normalne policzki. Kaśka ma takie same. Ewa zresztą też.

– Mam takie wklęsłe policzki, nawet Anja Rubik nie ma takich…

– Jesteś 15 kilo od niej cięższa, więc raczej nie możesz mieć tak wklęsłych jak ona, poza tym…

– O, widzisz, przyznałeś, że mam wklęsłe!

 

#5 – Zmiękcza słowa

Na wszelkie „cio tam?”, „pifko” „nio” i „krakufff” reaguję jak anorektyczka na chleb ze smalcem.

 

#6 – Zmienną jest

– Idziemy do Smakołyków?

– Nie, chyba nie jestem głodna.

– Przecież chciałaś umówić się na obiad?

– Bo myślałam, że zgłodnieję do tego czasu. Chociaż kawałek pizzy bym zjadła…

– Ale tu nigdzie nie sprzedają na kawałki.

– Ale weźmiemy na pół.

– Jak weźmiemy na pół, to ja zjem pół, a nie trzy czwarte. No dobra. Chodź do Dominium.

– Nieee, do Dominium, to nie. To chodź na zapiekanki. Wezmę sobie ze szpinakiem!

– Przecież ty nie lubisz zapiekanek?

– Ale tak strasznie zgłodniałam, że już nawet to bym zjadła…

 

#7 – Nie jest w stanie pójść do kibla bez koleżanki

Boję się ludzi, którzy potrzebują asysty przy oddawaniu moczu.

 

#8 – Jest przekonana, że wszyscy na nią patrzą

– Musimy stąd iść.

– Czemu?

– Mam plamę.

– Gdzie?

– Na spódnicy.

– Gdzie?

– Na falbance.

– Gdzie?

– Na prawym udzie.

– Kaśka, tu jest z 250 osób, jest półmrok i przede wszystkim, wszyscy przyszli na koncert. Ludzie mają w dupie twoją niewidoczną plamę na spódnicy, na falbance, na prawym udzie.

– Nie, musimy stąd iść! Nie mogę się tak pokazać!

 

#9 – Nie dochodzi

Jak się spotykacie, nigdy nie możecie umówić się na miejscu. Czyli w jakiejś kawiarni, pubie, barze, czy nie daj boże, klubie. Bo ona nie wie jak tam dojść. Bo nigdy tam nie była. A skoro nie była, to nie ma możliwości żeby tam dotarła. Sama. Mimo, że ma Google Maps w telefonie i to miejsce jest ulicę od Bagateli.

 

#10 – Musi pić przez słomkę

Jak rozwodnione piwo z przeterminowanym syropem przelatuje przez plastik, to lepiej smakuje, czy coś?

 

#11 – Nic jej się nie stało

– Jesteś zła o coś?

– Nie.

– To czemu się nie odzywasz?

– Odzywam się.

– No o co się obraziłaś?

– O nic.

– Możesz mi po prostu powiedzieć co się stało?

– Nic się nie stało!

 

#12 – Nie wie ile zajmują jej codzienne czynności

Spóźniła się. Miała być punktualnie, wszystko miała gotowe, już miała biec na autobus, tylko jeszcze musiała umyć głowę. Myślała, że zdąży, bo co to za wielka rzecz? Ale nie zdążyła. Okazało się, że moczenie włosów, nakładanie szamponu, wcieranie, spłukiwanie i suszenie zajęło jej 20 minut. Nie spodziewała się, że aż tyle. W końcu powtarza ten rytuał tylko raz dziennie od kilkunastu lat, więc skąd miała wiedzieć, że potrzeba na to aż tyle czasu?

 

***

 

Dobra wiecie już jakie są irytujące zachowania kobiet, które potrafią doprowadzić mężczyznę do białej gorączki. Mam tylko nadzieję, że po tym poście nie stracę 74% czytelników.