Close
Close
muzyczne hity 2013
autorem zdjęcia jest Kheel Center, Cornell University

O tym jak ważna jest dla mnie muzyka pisałem na blogu ze 100 razy, jak nie 101. Jest jednym z najważniejszych elementów mojego życia. Wpływa na moje myślenie, postrzeganie świata i samopoczucie. Wydałem na nią furmankę pieniędzy i gdybym miał, wydałbym drugą. Trudno mi sobie przypomnieć dzień, w którym nie przesłuchałem ani jednego utworu lub chociaż, nie nuciłem jakiegoś tekstu pod nosem. Traktuję ją wybitnie priorytetowo.

W zeszłym roku i w jeszcze poprzednim, tuż przed sylwestrem wrzucałem swój subiektywny ranking 10 hitów, które rządziły w mijających 12-stu miesiącach. W tym roku pomyślałem, że pójdę dalej i do swojego spojrzenia na muzykę dodam również Wasze, żeby pełniej oddać to jak brzmiał 2013, a przy okazji skonfrontować te dwie perspektywy i zobaczyć jak bardzo nasze gusta się pokrywają. Bo co do tego, że nasze preferencje kulturowe są zbieżne nie mam wątpliwości. Po pierwsze, widać to po utworach, które podrzuciliście mi na parapetówkę. Po drugie, gdyby tak nie było, to nie zaglądalibyście tu tak często.

Nie przedłużając, ogłaszam największy w blogosferze plebiscyt na muzyczne hity 2013 roku! Swoich faworytów typować będziemy 5-ciu kategoriach:

1. Singiel roku – szlagier domówek, klubówek i bezsennych nocy, który pojawiał się na każdej imprezie, niezależnie od wieku uczestników i ilości alkoholu we krwi.

2. Teledysk roku – klip, który z miejsca poleciał do ulubiony na YouTube i nie znudził Was nawet po godzinnym zapętleniu.

3. Ścieżka dźwiękowa roku – tło muzyczne, które było równie dobre co film lub nawet przyćmiło obraz, a Waszym pierwszym odruchem po wyjściu z kina było wpisanie w Google „nazwa_filmu + soundtrack”.

4. Album roku – kompletna płyta-klasyk, do której będziecie wracać równie chętnie za rok jak i za 10 lat, mając ciary na plecach.

5. Muzyk roku – wokalista, producent, skrzypek, dj, raper, klawiszowiec, bądź organista, który zdominował mijający rok kradnąc Wasze serca, czas antenowy i miejsce na blogach.

Głosujemy w komentarzach podając kolejne numerki i odpowiednio tytuł singla/klipu/ścieżki dźwiękowej/albumu i ksywki muzyka. Wrzucamy zarówno polskie, amerykańskie, jak i urugwajskie propozycje, byleby premiera proponowanych kawałków mieściła się między 01.01.2013 a 31.12.2013. Nie trzeba typować wszystkich kategorii, można 4, 3, 2 lub tylko jedną, ale umawiamy się, że brak udziału nie wchodzi w grę i wszyscy się bawią.

Plebiscyt trwa do 4-go stycznia włącznie. Po tym terminie moje niezawodne oko absolwenta informatyki i ekonometrii sumuje, potęguje, pierwiastkuje i mnoży wyniki zliczając tytuły i ksywki. 6-go stycznia dowiadujemy się, co królowało przez cały poprzedni rok w słuchawkach czytelników Stay Fly, i rzecz jasna w moich, pijemy Moët i obrzucamy się kawiorem z bieługi.  Nie wiem, kto się bardziej zdziwi, czy ja czy Wy, ale głęboko wierzę, że jednak nikt nawet dla żartu nie wrzuci „She dances for me”. „My Słowianie” jeszcze będę w stanie przeżyć, a widząc coś z polskiego podziemia serduszko szybciej mi zabije.

No to jedziemy, losy muzycznych hitów 2013 roku są w Waszych rękach!

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Pingback: największe hity 2013()

  • Marcin

    1. Emeli Sande ft. Naughty Boy – Lifted / Daft Punk- Get Lucky
    2. Avicii ft. Nicky Romero – I could be the one / Rudimental feat. Ella Eyre – Waiting all night
    3. Great Gatsby
    4. The 20/20 Experience – Justin Timberlake
    5. Avicii / Pharrell Williams

    Było tyle dobrego w 2013, że ciężko się zdecydować na wyłącznie jedną pozycję ;)

  • Łukasz

    1.Macklemore ft. Ryan Lewis – Can’t hold us
    2.John Newman – Love me again
    4.Mesajah – Brudna Prawda
    5.Mesajah

  • Sebastian Ziach

    1. Macklemore & Ryan Lewis – Can’t Hold Us
    2. Robin Thicke – Blurred Lines
    3. Django Unchained
    4. Arctic Monkeys – AM / Rasmentalism – Za młodzi na Heroda
    5. Lindsey Stirling / James Arthur

  • Kate

    1. Blurred Lines – Robin Thicke
    2. I could be the one – Avicii
    3. Great Gatsby
    4. The 20/20 Experience – Justin Timberlake
    5. Avicii / Calvin Harris.

  • Boomer

    1. VNM – Obiecaj Mi / Limp Bizkit – Ready 2 Go
    2. Justin Timberlake – Tunnel Vision
    3. chyba za mało filmów oglądałem
    4. JAMAL – MIŁOŚĆ
    5, Pezet, jak co roku zresztą

  • Ola

    1. Robin Thicke – Blurred Lines
    2. Happy – Pharrell Williams
    3. Searching for Sugar Man
    4. Nick Cave & The Bad Seeds – Push The Sky Away
    5. Patrick the Pan

  • szparaga

    1. Get Lucky – Daft Punk
    2. BOKKA – Town Of Strangers
    3. Stoker
    4. AM- Arctic Monkeys
    5. Pharrell Williams

  • 1. Mr. Polska & Boaz v/d Beatz – Vinger op de Klitter (zawsze musi raz polecieć na imprezie)
    2. Eivor „True Love” (strasznie trudno wybrać tylko jeden, mam jeszcze z kilkanaście innych) i „Mirros” Timberlake’a. Oba widziałam dziesiątki razy.
    3. Nie mam niestety kandydata.
    4. Mam na imię Aleksander „Nie myśl o mnie źle”
    5. Pharrell Wiliams

  • ana2213

    1. Get lucky – Daft Punk
    2. Can’t hold us – Macklemore & Ryan Lewis
    3. Wielki Gatsby
    4. Za młodzi na heroda – Rasmentalism
    5. Dawid Podsiadło

  • Ryśka

    1. Capital Cities – Safe and Sound
    2. Pharrel Williams – Happy (ten 24h :D)
    3. The Hobbit: The Desolation of Smaug
    4. Michael Buble – To be loved ( ciary niekoniecznie, ale sentyment owszem)
    5. James Arthur łamane przez Dawid Podsiadło (nie mogę się zdecydować)

  • Justyna

    1. Singiel roku – Cant Hold Us, bezsprzecznie :D

    2. Teledysk roku – Rudimental – Waiting All Night

    3. Ścieżka dźwiękowa roku – Bling Ring – wpisałam w google od razu!

    4. Album roku – Paluch – Lepszego Życia Diler, w sumie dopiero co wyszedł ale katuje go cały czas!

    5. Muzyk roku – Bisz do końca świata a przynajmniej mojego życia.

    • Boomer

      Bisz także do końca mojego ;)

      • Justyna

        Geniusz, nie ma kawałka z ktorym bym sie w jakiś sposób nie utożsamiała :)

  • ania

    Czytam praktycznie wszystkie posty, ale raczej nie komentowałam. Tym razem się nie powstrzymam, bo muzycznie ten rok, zwłaszcza końcówka był dla mnie bardzo bogaty i chętnie się podzielę subiektywnie najlepszymi :)
    1. Singiel roku – Macklemore & Ryan Lewis ft. Wanz – Thrift Shop
    2. Teledysk roku – Rudimental ft. Ella Eyre – Waiting All Night
    3. Ścieżka dźwiękowa roku – 2 Chainz, Wiz Khalifa – We Own It (Fast & Furious 6)
    4. Album roku – Eminem – Marshall Mathers LP2
    5. Muzyk roku – Eminem

  • Michał

    1.Daft Punk- Get Lucky
    2. Pharrel Williams – Happy
    3. Oblivion
    4.The National – Trouble Will Find Me
    5. Pharrel Williams

  • 1. Arctic Monkeys – Do I wanna know
    3. The Great Gatsby
    4. Dawid Podsiadło – Comfort and happiness

  • Dominika Iskra

    1.Mackelmore – Can’t Hold Us
    2.i need your love-Ellie Goulding, Calvin Harris
    3.soundtrack Gravity (muzyka jak i film fantastyczne, zdecydowanie polecam!)
    4.Fire Within-Birdy
    5.Mela Koteluk

  • Jakub_Proszynski

    1. Avenged Sevenfold – Hail to the King
    2. To co wyżej.
    3. Assassins Creed IV Black Flag
    4. Avenged Sevenfold – Hail to the King :D
    5. David Drainman (za produkcję Trivium i Device).

    • Boomer

      monotematyczny jesteś ;)

  • Błaszczykowska

    1. Daft Punk – Get Lucky
    2. 2. Rudimental – Waiting All Night
    3. Django
    4.Dawid Podsiadło-comfort and happiness
    5.Macklemore

  • Mateusz Rage Cieśla

    1) Robin Thicke – Blurred Lines

    2) Big Black Delta – Money Rain Down / Side Of The Road

    3) Great Gatsby, Oblivion (M83♥)

    4) BIg Black Delta (2013)

    5) Imagine dragons

  • 1. Blurred Lines – Robin Thicke
    2. Vance Joy- Riptide
    3. Django
    4. Kings Of Leon- Mechanical Bull
    5. Podsiadło

    • Przemyślałam, przepraszam za zamieszanie, ale nie mogę tego tak zostawić bo mi spokoju nie daje. ZMIANA 3. Sugar Man

      • Spoko, nic się nie stało, dzięki za odpowiedzialne podejście do plebiscytu ;)

      • Ola

        Rodriguez! :D

  • Jakub_Proszynski

    1. Avenged Sevenfold – Hail to King
    2. Device – Haze
    3. Killswitch Engage – No End In Sight
    4. Trivium – Vengeance Falls
    5. Black Keys – Gold On The Ceiling (tak to nie żart).

    I tak nikt nie zna pierwszych czterech kawałków. :(

  • Prudens

    1. Kendrick Lamar – Bitch, Don’t Kill My Vibe
    3. Wielki Gatsby

    4. Arctic Monkeys – AM

    5. Cezik

  • Marta Wrona

    1) Stromae- papaoutai (śpiewane o 10 rano po nieprzespanych kilkudziesięciu godzinach najlepsze!)
    2) BOKKA- Town of Strangers (moje niedowierzanie, że to Polacy ogromne)
    3) Django (oj bo Tatantino to mój ideał i zawsze ścieżki dźwiękowe ogarniam wcześniej niż film)
    4) Moderat- II (ta płyta robi mi dobrze wciąż i wciąż),

    5) Jon Hopkins- niezliczoną ilość razy słuchałam jego płyty „Immunity”, jednak pozwoliłam wygrać Moderatowi w kategorii album roku.Boski Jon Hopkinsa skradł moje serce już kilka lat temu, ale w tym roku mogłam usłyszeć jego utwory na żywo. Zdjęcia z koncertu na Tauronie wyrażają pełną miłość i zrozumienie naszych dusz: pierwszy rząd, tyle pisku, tyle krzyku, serduszka w oczach <3

  • Dawid

    1.Mackelmore – Can’t Hold Us
    2.Justin Timberlake – Suit&Tie
    3.Django
    4.Kanye West – Yeezus
    5.James Arthur

  • Natalia

    1. Wake me up – Avicii
    2. Town of strangers – Bokka
    3. Django
    4 .AM- Arctic Monkeys
    5. Passenger

  • Kuba Jankowski

    1. Mackelmore – Can’t Hold Us
    2. Robin Thicke – Blurred Lines

    3. Nie zarejestrowałem
    4. Fismoll – At Glade
    5. Pharrell

  • john_imagineallthepeople

    1. Robin Thicke – Blurred Lines
    2. Pharrel Williams – Happy
    3. Wielki Gatsby
    4. Jamal – Miłość
    5. Macklemore
    :))

  • Justyna

    1. Disclosure – Latch feat. Sam Smith
    2. Francis and the Lights – Like a Dream
    4. Modern Vampires of The City – Vampire Weekend

  • Joanna Kieryk

    1. Robin Thicke – Blurred Lines
    2. Zaraza ft. Małpa – Jak sen
    3. The Great Hatsby
    4. Justin Timberlake – The 20/20 Experience
    5. Bisz

    • Boomer

      Bisz! <3

      • Joanna Kieryk

        Janek mnie nim zaraził! ;))

        • Boomer

          bo to dobry chłopak jest

  • Zuza

    1.Daft Punk- Get Lucky
    2.BOKKA -Town Of Strangers
    3.The Great Gatsby
    4.Arctic Monkeys-AM
    5.Nick Cave

  • Martyna Kubicka

    premiera między 1 stycznia a 31 grudnia. dla mnie trudne, bo cały czas nadrabiam zaległości i czasem tak się zachwycę czymś starszym, że nic innego nie istnieje przez najbliższy miesiąc. ale na pierwszą myśl – 3. Gatsby. 4. jeszcze nie przesłuchałam całości, tylko chłonę pojedyncze kawałki, ale zapowiada się, że „Czarna Biała Magia” Sokoła i Marysi Starosty.

  • Kamil Skrok

    1. Daft Punk – Get Lucky

    2. Blurred Lines – Robin Thicke (Najlepiej bez cenzury ^^)

    3. Django

    4. O.S.T.R & Hades – Haos

    5. Macklemore

  • Marco Kubiś

    1. Daft Punk – Get Lucky
    2. Miley Cyrus – We Can’t Stop
    3. Wielki Gatsby (2013)
    5. Lorde <3

  • 1. Daft Punk – Get Lucky
    2. Infinity Ink – Infinity/Justin Timberlake – TKO (nie wiem..)
    3. Django
    4. Arctic Monkeys – AM
    5. Pharrell Williams

  • Wojciech Kopeć

    1. The Dead Weather – Open Up (That’s Enough)
    2. –
    3. Searching for Sugar Man
    4. Nick Cave & The Bad Seeds – Push The Sky Away
    5. Goat

  • Wojciech

    1. Daft Punk – Get lucky

    2. Pharell Williams – Happy.

    3. The Great Gatsby

    4. Rasmentalism – Za młodzi na Heroda

    5. Eminem

  • Małgorzata

    1. Get Lucky – Daft Punk
    2. Tom Odell – Another love
    3. Django
    4. AM – Arctic Monkeys
    5. Lorde

  • Paulina Bełka

    1.Rudimental – Waiting All Night feat. Ella Eyre
    4. W.E.N.A. – Nowa Ziemia
    5. Pezet

  • 1.Get Lucky – Daft Punk
    3.The Great Gatsby
    4.Marek Dyjak „Kobiety”
    5. Natalia Sikora

  • Mario

    1. Capital Cities- Safe And Sound (piosenka z wakacji)
    2. Rudimental – Waiting All Night feat. Ella Eyre (historia w teledysku na maksa poruszająca i dodająca siły)
    5. Dawid Podsiadło (po koncercie ciężko było usnąć)

  • Asia

    2. Au4 – „So just hang on, beautiful one”
    4. Tom Odell – „Long way down”
    5. Dawid Podsiadło

  • Gosia Bartyzel

    1. Daft Punk- Get lucky

    2. BOKKA – Town of Strangers
    3. Abel Korzeniowski ścieżka do Romea i Julii
    4. London Grammar „If you wait”
    5. Dawid Podsiadło

  • Agga

    1. Blurred Lines – Robin Thicke
    2. Pharrell Williams – Happy
    3. Wielki Gatsby
    4. Podsiadło – Comfort and Happiness
    5. Bokka

  • Anja

    1. DJ Trakmajster – Moc Energia Amfetamina

    2. Wilkinson – After Glow (!!!)

    4. Efen – Nowe Zmienne

    5. London Grammar

  • 1. Blurred Lines – Robin Thicke

    2. Water Me – FKA twigs

    3. Django Soundtrack

    4. Pushin’ Against a Stone – Valerie June

    5. Dawid Podsiadło

  • 1. Get Lucky – Daft Punk
    2. Pharrell Williams – Happy
    3. Django
    4. The 20/20 Experience – Justin Timberlake
    5. Beyonce

  • 1. Get Lucky – Daft Punk
    2. Pharrell Williams – Happy
    3. Wiecznie żywy
    4. The 20/20 Experience – Justin Timberlake
    5. Beyonce

  • Janosik

    1. Get Lucky – Daft Punk
    2. Blurred Lines – Robin Thicke
    3. Django
    4. Marshal Maters 2 – Eminem
    5. Eminem

wpis jest wynikiem współpracy z marką STR8

Czemu pierwszy raz jest taki ekscytujący?

Pamiętasz swój pierwszy raz? Założę się o mój login i hasło do Facebooka, że tak. Takich rzeczy się nie zapomina, mimo że tego typu wspomnieniom raczej daleko do poprawiających samopoczucie. Nie, nie tylko Twój pierwszy stosunek płciowy był beznadziejny. Jak donosi Instytut Badania Opinii Publicznej Na Podstawie Rzutu Kośćmi, 11 na 10 Polaków czuje zażenowanie i wstyd przywołując w myślach swoją inicjację seksualną. Łatwiej znaleźć niewypłacalnego dłużnika mafii ze wszystkimi palcami, niż osobę, która szczerze stwierdzi, że jej pierwszy seks był udany i podobało jej się.

Większość, jeśli nie każdy, z nas czuł się w tym momencie skrępowany, niepewny, czy zwyczajnie przerażony, a sam akt przebiegał jak pilotowanie samolotu bez przejścia kursu pilotażu. Tu coś wciskasz, tam za coś ciągniesz, próbujesz utrzymać w rękach stery i modlisz się, żeby lot nie skończył się przed czasem. Mimo to, nie znam osoby, która by nie czekała w napięciu na ten pierwszy raz albo chciała cofnąć czas i żyć w celibacie, żeby uniknąć dyskomfortu.

Czemu więc towarzyszyła temu taka ekscytacja? Bo wszystkiemu co nowe i nieznane, a pobudzające zmysły i emocje, towarzyszy podniecenie. Mimo świadomości, że może skończyć się inaczej, niż byśmy to sobie wyobrażali.

Rutyna zabija związki

Popadanie w schematy często bywa korzystne w pracy i w sporcie, ale rzadko kiedy poza nimi.

Czy wyjście w piątek wieczorem do kina jest spoko? No jest. Można odetchnąć po całym tygodniu i spędzić razem czas – dobra zabawa. Czy wychodzenie co piątek wieczorem do kina przez 5 lat, na seans o 19:15 jest spoko? No mniej. Nie ma w tym nic zaskakującego i na dobrą sprawę zamienia się to w kolejny obowiązek do odhaczenia – brak dobrej zabawy. Czy uprawiane seksu na jeźdźca jest spoko? No jasne. Czy uprawianie seksu tylko i wyłącznie na jeźdźca, za każdym razem na tej samej kanapie przy zgaszonym świetle jest spoko? No nie za bardzo.

Czemu mężczyźni zdradzają kobiety? Bo się nudzą, bo potrzebują nowych bodźców, bo dawny ogień namiętności zgasł na wietrze powszedniości. Czemu kobiety zdradzają mężczyzn? Bo ten koleś w barze, który zrobił jej i jej koleżance „test najlepszej przyjaciółki”, a potem odgadł liczbę, którą zapisała na serwetce był inny. Inny niż ten, który odkąd się poznali w kółko zabiera ją na randki do tego samego miejsca. Ten jest ciągle taki sam.

Powodów w obu przypadkach jest oczywiście więcej, ale zrutynizowanie wspólnego życia jest najniebezpieczniejsze. Bo rutyna wkrada się niepostrzeżenie.

Monotonia zabija radość z życia

Uwielbiam burgery, ale gdy zbierałem materiał do rankingu krakowskich burgerowni i musiałem jeść je dzień po dniu, żeby rzetelnie ocenić serwujące je miejscówki, zaczęły śnić mi się po nocach wegetariańskie sałatki. Z zestawieniem najlepszych ramenów było podobnie. I nie inaczej jest ze słuchaniem w kółko jednego utworu. Ile razy miałeś tak, że pojawiał singiel Twojego ulubionego wykonawcy, zapętlałeś go jak szalony w oczekiwaniu na resztę płyty, a gdy już ukazał album, musiałeś pomijać ten utwór słuchając całości, bo wychodził Ci nosem? Albo po powrocie z wakacji ustawiałeś na budzik w telefonie turbo szlagier, przy którym byłeś conocnym królem parkietu. A po miesiącu wracałeś do domyślnego alarmu wgranego przez producenta, bo po pierwszych taktach letniego hitu zaczynało Cię mdlić?

Każda czynność ma skończoną liczbę powtórzeń, po wykonaniu których bez żadnej przerwy z przyjemności zamienia się w mękę. Każda.

Od poniedziałku do piątku kursujemy między dwoma punktami – pracą i domem, ewentualnie uczelnią i domem albo, przy opcji triathlonowej – uczelnią, pracą i domem. Zwłaszcza jesienią i zimą, gdy każde wyjście z domu zaczyna być postrzegane w kategoriach wyczynu, w codzienność wkrada się monotonia, zakładając nam klapki na oczy jak koniowi. Klapki, przez które nie widzimy piękna otaczającego nas świata i ciągle rozwijających się pąków możliwości, tylko betonową drogę, którą znamy na pamięć, prowadzącą do miejsca przyprawiającego nas o ziewanie, a nie zachwyt. Z czasem dopada to każdego, również mnie, choć mogłoby się wydawać, że w przypadku pracy opartej na pasji to niemożliwe. Nic bardziej mylnego. Zwłaszcza, gdy Twoja trasa do pracy polega na przebyciu drogi między łóżkiem a biurkiem, a liczba interakcji z ludźmi w jej trakcie wynosi 0. Tak jak jej zmienność.

Żeby codzienność nie stała się linijką, która bije Cię po palcach, gdy chcesz brać z życia garściami, trzeba coś zmienić. Wpleść w nią coś nowego.

Co daje próbowanie nowych rzeczy?

W przeciwieństwie do większości chłopców, jakoś nigdy ani w przedszkolu, ani w podstawówce, ani w gimnazjum, ani nawet w liceum nie ciągnęło mnie do motoryzacji i zupełnie nie kumałem tych wczutych gadek o furach i ciśnienia na zdawanie prawka. Aż nie skończyłem 22 lat i nie pomyślałem, że przy staraniu się o kolejną pracę taki dokument może się przydać. Zapisałem się na kurs, cudem nie umarłem z nudów na wykładach, wsiadłem do samochodu po stronie kierowcy i poczułem się jak Neo z „Matrixa”, kiedy wybrał czerwoną pigułkę.

W momencie kiedy wcisnąłem pedał gazu, usłyszałem ryk silnika i poczułem jak auto przyśpiesza, wszystko stało się dla mnie jasne. Nagle zrozumiałem skąd u tylu facetów taka fascynacja samochodami, a przede wszystkim kompletnie zmieniłem perspektywę postrzegania poruszania się po mieście i ruchu ulicznego. Na rzeczywistość został nałożony filtr, który ukazywał ją z innej, nowej strony. Podobnie było, kiedy pierwszy raz leciałem samolotem. I kiedy pierwszy raz występowałem na scenie prowadząc prezentację dla tłumu ludzi. I kiedy pierwszy raz wpadł mi w ręce koktajler i odkryłem, że szpinak łączy się z bananem i można to wypić.

Za każdym razem, gdy próbujesz czegoś czego nie próbowałeś nigdy wcześniej, gdy jesz, robisz albo jesteś w jakimś miejscu po raz pierwszy, zmienia się Twoje dotychczasowe postrzeganie. Patrzysz na, wydawałoby się, znane Ci rzeczy z nieznanej wcześniej perspektywy, przez co znów zaczynają być interesujące. Gdy codziennie pokonywaną drogę z domu na przystanek możesz obserwować lecąc nad nią balonem, rzeczywistość poszerza się o kolejny wymiar, a płaska monotonia nabiera kształtów.

Próbowanie nowych rzeczy, to odkrywanie świata na nowo.

Tydzień pierwszych razy!

Żeby nie być zakładnikiem codzienności i przypomnieć sobie na wiosnę, że świat wciąż jest nieprzeczytaną książką, podjąłem wyzwanie. Wyzwanie pod tytułem „Tydzień pierwszych razy!”. W ramach akcji #BeTheHeroYouAre, razem z marką STR8 przez 7 dni codziennie próbowałem czegoś po raz pierwszy, żeby przełamać rutynę, zainspirować się, rozbawić, przerazić, zmieszać i przede wszystkim wnieść coś nowego do prozy życia. Jak konkretnie wyglądał mój plan?

Dzień pierwszy: popłynę kajakiem po Wiśle
Dzień drugi: nadrobię puszczanie latawców
Dzień trzeci: oderwę się od ziemi w parku trampolin
Dzień czwarty: postaram się nie przewrócić na tandemie
Dzień piąty: wydostanę się z escape roomu
Dzień szósty: zobaczę jak jeździ się w kabriolecie
Dzień siódmy: sprawdzę jak smakują bycze jądra

Jak wyszło? Zobacz na filmie poniżej, a jeśli chcesz podjąć swoje wyzwanie wpadaj na https://www.str8betheheroyouare.com/poland

---> SKOMENTUJ

Święta, święta i zamiast talii osy, dupa słonięta. Czy jakoś tak. Barszcz wypity, uszka odgryzione, poliki wycałowane, hajsik przytulony. Aby tradycji stało się za dość, w pierwszy pracujący dzień po świętach należy pognać co tchu w płucach do sklepów. Bo wyprzedaże, bo obniżki, bo promocje. W gąszczu nikomu niepotrzebny pierdół tańszych o złotówkę czają się zasadzki, niebezpieczeństwa i spoceni ludzie.

Jak po bożemu ich ominąć i zrobić zakupy jak szef, a nie jak lama? Oczywiście bardzo prosto.

1. Miej galerie cudze przede mną. Wybranie się na poświąteczne wyprzedaże, do centrum handlowego, które jest najbliżej/które najlepiej znasz, nie zawsze jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza jeśli to najpopularniejszy obiekt w mieście/usytuowany w centrum. W Galerii Krakowskiej w „zwykłe” dni są tłumy, a po jakiejkolwiek dłuższej przerwie są TŁUMY. Odpuść i pojedź do jakiejś handlówki na obrzeżach, gdzie nie zaglądają przypadkowi turyści.

2. Nie będziesz jeździł po obiedzie nadaremno. Jeśli nie chcesz skruszyć zębów zgrzytając nimi w kolejce do wejścia, przebieralni i kasy, to wyrusz na zakupy przed południem, a nie po, jak większość. Najlepiej koło 11, gdy ciuchy jeszcze nie walają się po podłodze, tylko wiszą ułożone według rozmiarów na wieszakach, a ekspedientki nie wypowiadają nazwy najstarszego zawodu świata w myślach, przed udzieleniem odpowiedzi na Twoje pytanie.

3. Pamiętaj abyś szatnię na okrycie wierzchnie święcił. Pozbądź się kurtki, czapki, rękawiczek i szalika. Nie żałuj tej trójczyny i zostaw zbędną odzież tam, gdzie jej miejsce. Taszczenie tego ze sobą po wszystkich sklepach albo, nie daj boże, ściąganie i zakładanie za każdym razem, gdy chcesz coś przymierzyć jest gorsze, niż odrastające włosy w nosie.

4. Czcij gotówkę swoją i karty płatnicze swoje. Obniżka o 10%, to nie obniżka. Przecena z 249,90zł na 229,90zł, to nie przecena. Już lepiej było kupić tę kurtkę od razu po ukazaniu się kolekcji, a nie teraz brać wymiętoloną za 2 dyszki mniej. Nie daj się omamić napisem „SALE”. Sale to były w szkole od wuefu.

5. Nie wkręcaj sobie, że nie potrzebujesz przymierzyć. To, że wszystkie spodnie z Bershki masz w rozmiarze 32 nie znaczy, że gacie w Zarze z takim numerkiem też będą na Ciebie pasowały. A już na pewno nie w H&M! Wiem, że nie chce Ci się 27 raz stać w kolejce, rozsznurowywać butów i ściągać spodni, ale lepiej zrobić to po raz kolejny, niż po przyjściu do domu dowiedzieć się, że sztruksy, których tyle się naszukałeś, jednak są za małe. I wyglądasz w nich jak po młodszym bracie.

6. Nie zabijaj. Się. O byle gówno. Stań przed lustrem w tym t-shirce z jednorożcem, i zadaj sobie jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie – „czy naprawdę chcę to mieć?”. Nie raz widząc stertę ciuchów ometkowanych „-50%” brałem co popadnie w euforycznym szale, po czym dochodziłem do kabiny w przymierzalni i doznawałem olśnienia. Wewnętrzny głos rozsądku klepał mnie po twarzy mówiąc „synu, trzymasz w rękach syf najgorszego sortu, w którym będzie ci wstyd nawet wyjść ze śmieciami”.

7. Nie cudzołóż. W sensie nie łóż gdzie popadnie. Jeśli rezygnujesz z oversize’owego swetra, w którym wyglądasz jak Dumbo po nieudanej liposukcji, to nie rzucaj go gdzie popadnie. Daj go jakiejś ekspedientce przy przymierzalni albo zostaw przy kasie, bo kładąc go byle gdzie, zrobisz większy burdel, niż w „Showgirls”.

8. Nie rób bydła. Ani rzucając się na ostatnią koszulę moro za 19,90zł w Twoim rozmiarze, ani kwitnąc w kolejce do kasy. To, że nie udało Ci się kupić po taniości tego, co chciałeś, to Twoja wina. Tak samo jak to, że wrastasz w ziemię czekając, aż kasjer Cię obsłuży. Zacznij zarabiać więcej, to pozbędziesz się takich problemów.

9. Nie miej fałszywych potrzeb przeciwko skarbonce swojej. Przy kasie dowiesz się, że jeśli weźmiesz jeszcze 15 rzeczy, to 16-sta będzie gratis. De facto okaże się, że zapłaciłeś za to, co naprawdę chciałeś kupić 3 razy więcej, niż przed przeceną, ale wiele osób się na to łapie. Bądź czujny. Nie daj się zwieść. Podążaj za brzdękiem monet w swojej świni-skarbonie.

10. Ani złudzeń, że nie potrzebujesz paragonu. Potrzebujesz i to jak cholera! Wszystkie ciuchy podlegają wymianie bądź naprawie, jeśli są wadliwe, a ciuchy z wyprzedaży bywają wybrakowane częściej, niż poza nią. Tu przetarcie na zgięciu, tam urwany guzik i już dżinsy z niższym krokiem, niż team leader przewiduje, nie nadają się do założenia na casual friday w korpo. Bez paragonu będziesz mógł w nich już tylko jeździć na sobotnie zakupy, więc nie kozakuj wyrzucając rachunek za siebie po odejściu od kasy, tylko schowaj w portfelu.

Amen.

autorem zdjęcia w nagłówku jest twicepix

---> SKOMENTUJ
jak skutecznie zepsuć święta
autorem zdjęcia jest Dan Century

Święta Bożego Narodzenia, to radosny czas, kiedy golimy się, strzyżemy, depilujemy nogi i wkładamy czystą bieliznę. Przypływom szczęścia nie ma końca, gdy dowiadujemy się, co przez pół roku mieliśmy za kanapą. Pod biurkiem znajdujemy zaginione długopisy, a w zgięciach fotela drobniaki, których czasem starcza na jakieś lepsze piwo. Wszyscy są serdeczni, trzymają się za ręce i nie kradną kołpaków z aut na obcych blachach stojących pod blokiem, a po północy nawet blogerzy technologiczni zaczynają mówić ludzkim głosem.

Tę sielankę jednak da się zakłócić. I to dość prosto. W zasadzie to nawet przez nieuwagę. Poniżej masz 7 sposobów, którymi, celowo bądź nieumyślnie, zepsujesz każde święta.

 

1.  Nie przychodź

Niezjawienie się na Wigilii, pomimo przyjęcia i potwierdzenia zaproszenia, z pewnością wpłynie negatywnie na atmosferę podczas wieczerzy. Jednak pojawiają się tu dwa haczyki. Po pierwsze, jeśli zwyczajem w Twojej rodzinie jest, że na wigilijną kolację zjeżdżają się wszyscy do trzech pokoleń wstecz i jednego wprzód, to możliwe, że w tym kilkudziesięcioosobowym tłumie nikt nie zauważy Twojej nieobecności. Po drugie, jeśli Ty jesteś organizatorem Wigilii, to masz ograniczone pole ucieczki, a nieotwieranie drzwi może nie poskutkować.

 

2. Nie przynoś prezentów

Działa tylko w momencie, gdy w Twojej rodzinie jest zwyczaj wkładania pudełek przewiązanych wstążką pod choinkę. Jeśli tradycją jest, że każdy daje sobie coś choćby symbolicznego, a Ty ostentacyjnie zamanifestujesz, że się w to nie bawisz, wszystkim zrobi się nieswojo. Przynajmniej przez kwadrans.

 

3. Narzekaj na jedzenie

Ale nie jednokrotnie. Jeśli ograniczysz się do stwierdzenia, że karp cuchnie mułem, sprawisz przykrość tylko osobie, która go przyrządzała. No i może dwóm innym, które są fanatykami karpi. Kwieciście komentując każdą z potraw znajdujących się na stole, nie tylko urazisz wszystkich którzy brali udział w przygotowywaniu kolacji, ale i tych, którzy wcześniej je chwalili.

 

4. Szybko przeholuj z winem

Nic tak nie żenuje jak bełkoczący gość, w momencie gdy reszta zaproszonych nie zdążyła jeszcze dotknąć kieliszków. Brak koordynacji ruchowej, plątający się język i bezsensowny słowotok wywołują grymas nawet na twarzach kilkuletnich dzieci, które nie są do końca świadome, co się dzieje. A jedyne co musisz zrobić, żeby do tego doprowadzić, to nawadniać organizm. Alkoholem.

 

5. Nie śpiewaj kolęd

Kolędy cieszą tylko starych ludzi, upośledzonych i kaleki. I dobrze, żeby się o tym dowiedzieli. Od Ciebie. Poza tym przecież nie umiesz śpiewać.

 

6. Włącz telewizor

Przedkładając telepudło nad rozmowy z bliskimi zanegujesz sens całego spotkania. Mass media i marketing wmawiają nam, że w Bożym Narodzeniu chodzi o prezenty i Coca-Colę, a nie spotkania z rodziną i kultywowanie relacji. Jeśli tysięczna powtórka „Kevina” będzie dla Ciebie ważniejsza, niż rozmowa z umierającą ciocią, dasz wszystkim jasny komunikat, że faktycznie tak jest. I że masz ich gdzieś. Znaczy się w dupie konkretnie.

 

7. Złóż szczerze życzenia

Poprzednie 6 punktów, to był tylko aperitif. Leciutka przystawka torująca drogę przed daniem głównym, które ma roznieść imprezę.

Przyjęło się, że w dzień poprzedzający narodzenie boga, życzymy sobie zdrowia, szczęścia i spadku stopy inflacyjnej. Czasem powodzenia w życiu zawodowym i zmiany stanu cywilnego. Jeśli ktoś chce zaszaleć i po całości spersonalizować życzenia, to między jednym „wszystkiego”, a drugim „najlepszego”, wtrąci nasze imię i nawiąże do rozmowy sprzed 5-ciu lat. Jednak nikt, dosłownie i w przenośni, ale to nikt nie spodziewa się, że te życzenia będą szczere, przemyślane i jakkolwiek związane z naszymi realiami.

Jeśli chcesz zniszczyć święta bez szans na szczęśliwe zakończenie, podczas łamania się opłatkiem daj upust swoim całorocznym przemyśleniom na temat członków rodziny. Życz wujkowi utraty kilogramów. Przynajmniej 15-stu. Babci znalezienia sobie kogoś w zastępstwie za zmarłego 30 la temu dziadka i regularniejszego zażywania lecytyny. Młodszej siostrze prostszych zębów. I cycków. Jakichkolwiek, już obojętnie czy prostych, czy krzywych, bo nie wiadomo po której stronie ją klepać jak się zakrztusi. Ojcu bezalkoholowej wódki.

Ludzie nie chcą słuchać o problemach. Zwłaszcza swoich. Powyciągaj je na wierzch uzmysławiając jak bardzo potrzebują rozwiązania, a otworzysz puszkę pandory. Zniszczenie, armagedon, wszystko płonie.

---> SKOMENTUJ