Close
Close

Berlin część II – dźwigi, rowery i Murzyni

Skip to entry content

Wiecie już, że w Berlinie jest w cholerę street-artu, można pić alkohol w miejscach publicznych, a kiełbasa z curry jest, o dziwo, smaczna. Teraz pokażę Wam to miasto od nieco innej strony. Będzie trochę ładny obrazków na widokówki, ale i nieco mroku i absurdu. Przede wszystkim, mimo, że czas płynie tu niezwykle leniwie, a wszyscy wydają się być na pełnym luzie, to ciągle tu coś się dzieje, bo to…

 

Miasto robót ulicznych

Przy każdej większej ulicy coś się buduje. Biurowce, osiedla, sklepy. A jeśli nie buduje, to na pewno remontuje. I jeśli nawet nie w tej chwili, to na 100% działo się to wczoraj lub będzie dziać się jutro. Trudno bujać się po głównych dzielnicach i nie trafić na koparkę, betoniarkę, rusztowanie, czy żurawia. Dokładając do tego typowy łódzko-katowicki miejski brud, w rejonach gdzie nie ma monumentalnych zabytkowych budowli, burzy to trochę mit nieskazitelnie czystego miasta.

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (8)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (10)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (11)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (1)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (2)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (15)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (9)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (13)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (6)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (3)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (5)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (14)

Berlin - ładne budynki i miasto w budowie (7)

 

Miasto rowerów

Nie byłem w Amsterdamie, ale wydawało mi się, że Kraków to miasto rowerów. Przynajmniej trochę. No i tak troszkę to jest, ale w porównaniu do tego co się dzieje w stolicy Niemiec, to tak troszkę jakby nie było. Tam jest bardzo, bardzo, bardzo dużo rowerów.

Komunikacja miejska – tramwaje, autobusy, metro, pociągi – działa świetnie, w pół godziny można dostać się z jednego końca miasta na drugi i to w godzinach szczytu. Mimo to, mieszkańcy poruszają się na jednośladach. I w ciągu dnia i nocą, z różną do nich miłością – albo chuchają na nie jak na noworodki, albo traktują jak narzędzia jednokrotnego użytku. I spoko. Mieszkając tam, czułbym się jak pirania w Amazonce.

Berlin - miasto rowerów (10)

Berlin - miasto rowerów (6)

Berlin - miasto rowerów (11)

Berlin - miasto rowerów (5)

Berlin - miasto rowerów (9)

Berlin - miasto rowerów (8)

Berlin - miasto rowerów (12)

Berlin - miasto rowerów (7)

 

Miasto Murzynów-rozbitków

W centrum miasta, przy jednym ze skrzyżowań,  grupa Murzynów postawiła sobie osiedle z dykty, koców i europalet. Wygląda to co najmniej groteskowo, a cała sytuacja jest mocno absurdalna. Czujecie, że  w XXI wieku, w zachodnioeuropejskim kraju, ktoś mieszka w namiocie przy skrzyżowaniu? Chodząc na co dzień w airmaxa i new erach?

Berlin - Afryka i murzyni (1)

Berlin - Afryka i murzyni (2)

Berlin - Afryka i murzyni (3)

Berlin - Afryka i murzyni (5)

Berlin - Afryka i murzyni (6)

Berlin - Afryka i murzyni (7)

Berlin - Afryka i murzyni (4)

 

Miasto Murzynów-dilerów

Park dilerów Berlin

W pobliżu bramy do Parku Goerlitzer stoi zazwyczaj grupa 15-20 Murzynów. Najczęściej w full capach, bluzach z kapturem i dobrych adidasach. Jak tylko podejdziesz do wejścia, zaczną Cię nagabywać i każdy po kolei będzie przekonywał, że ma najlepszy towar. W specjalnej cenie, specjalnie dla Ciebie.

Większość oferuje marihuanę albo hasz. Większość z tej grupki przy wejściu. Im dalej w park, tym większy wachlarz narkotyków. Przy kładce nad torami już bez ceregieli polecają „kickass pills” i „awesome powder”. Wśród matek z dziećmi, staruszków na spacerze i nastolatków wracających ze szkoły, w biały – jak to się mówi – dzień. Przyznaję, nie jestem na bieżąco z polityką, ale wiem, że tylko posiadanie na własny użytek w Niemczech jest legalne, natomiast handel narkotykami już nie.

Ten park zwyczajowo jest wyjęty spod prawa, czy coś mnie ominęło?

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Martyna

    „typowy łódzko-katowicki miejski brud”, ej no! Jestem z Łodzi i nie wydaje mi się, żeby w innych miastach było czyściej. A co do Berlina, to miasto jest świetne, niedługo planuję się tam przenieść.

  • i ja tam byłem, po tych ulicach chodziłem i dziś zatęskniłem.
    fajne zdjęcia :)

  • Robek

    te obozowisko to obóz uchodźców, którzy koczują tam (i bodaj przy Kottbuser Tor) od ponad roku, od czasu do czasu strajkując

    co do Goerlitzer Parku – to jest taka miejscówka gdzie zwyczajowo przymyka się oko na handelek (kto kojarzy Hampsterdam z The Wire wie o czym mowa), chociaż Zielone władze Kreuzberga chciałyby sprawę uregulować (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15044062.html)

    btw – nie wydaje Ci się, że określenie „murzyn” jest nieco rasistowskie?

  • john_imagineallthepeople

    dzięki Twoim notkom wkręciłam się w Berlin! przyznam, że bardzo nie lubię (używam delikatnych słów, w główce myślę troszkę inaczej) Niemców i wszystkiego co niemieckie. Nie wiem czy to jakiś uraz po dawnych latach (pyyyk, brzmi jakbym przeżyła przynajmniej II wojnę światową) czy co… ale w Berlinie byłam raz, pomimo wszystkich przeciw – coś mnie urzekło już wtedy ale teraz przekonałam się bardziej. A co do Amsterdamu – tam rowery są wszędzie, dosłownie! Widziałam nawet specjalny piętrowy parking dla rowerów. Miasto interesujące, ale takich pseudo kartonowych domków też jest masa, tyle, że tam ludzie mieszkają w rozwalonych stateczkach, małych jachtach, które dryfują sobie po kanałach – czasem nawet w centrum miasta. ;))))))

  • Tytuł notki – mistrz! Masz lepsze wpisy z wyjazdów niż Kominek, który buja się po Dubajach i innych takich. Serio.

  • Klaudia

    Gdzie dokładniej znajduje się opisane przez Ciebie „miasto murzynów-rozbitków”?

    • Kawałek od stacji „Mortizplatz”, na skwerku „Oranieplatz” przy skrzyżowaniu. A wybierasz się tam?

      • Klaudia

        Dzięki! Nawet tu mieszkam, od jakiegoś czasu, ale ciągle dowiaduję się o tym mieście czegoś nowego… :)

Skończyłem pisać książkę!

Skip to entry content

Chciałbym napisać tu coś mądrego, ale czuję, że wszystkie mądre słowa i finezyjne zwroty zużyłem pisząc książkę, dlatego krótko: SKOŃCZYŁEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Więcej w poniższym filmie, a jeszcze więcej (między innymi o czym ona będzie i jaki będzie jej tytuł) w specjalnym newsletterze: http://tnij.at/KsiazkaJanka

---> SKOMENTUJ

Berlin część I – street art, uliczne żarcie i picie w plenerze

Skip to entry content

Naszych zachodnich sąsiadów, zgodnie z moimi podróżniczymi planami na ten rok, miałem odwiedzić już w lutym. Ale wyjazd przesunął się na marzec, bo był zły układ planet, niekorzystny biomet i wróżbita Maciej mi tak poradził. A poza tym, przyjaciel do którego jechałem borykał się ze zmianą mieszkania – co jest arcy skomplikowaną kwestią w porównaniu do Krakowa – i nie było opcji żebym mu się zwalił na głowę.

Więc marzec. A w marcu jak w garncu – jak tylko przyjechałem do Berlina spieprzyła się pogoda. Ale zasadniczo to nieistotne, bo i tak udało mi się poznać klimat tego miasta i nacieszyć się jego najcharakterystyczniejszymi elementami.

Pierwsze co rzuca się w oczy, niezależnie w jakiej dzielnicy jesteś, to szeroko pojęty…

 

Street art

Graffiti, tagi, murale, szablony – to jest tu wszędzie. Dosłownie, nie ma osiedla, którego mury nie byłyby pokryte farbą. I stare fabryki, i kamienice, i małe sklepy, i nowe centra, i resztki Muru Berlińskiego, i nawet kościoły są naznaczone sztuką ulicy. Oczywiście przy takim natężeniu różnych malunków wiadomo, że praca pracy nierówna, ale mimo wszystko dominują dobre projekty. Zwykłe szwendanie się ulicami strasznie wciąga, bo za każdym rogiem odkrywasz coś nowego i przy odrobinie szczęścia – lub przegooglowaniu tematu – możesz trafić na Banksy’ego lub BLU!

Berlin - Graffiti, street-art, murale (51)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (62)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (60)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (66)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (49)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (43)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (42)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (37)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (32)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (30)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (25)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (23)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (21)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (13)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (5) Berlin - Graffiti, street-art, murale (3)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (7) Berlin - Graffiti, street-art, murale (1)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (10)

Berlin - Graffiti, street-art, murale (68)

Włócząc się między Placem Alexandra, a Kreuzbergiem nie da się nie zgłodnieć, więc mniej więcej po 15 minutach sprawdziłem jak w stolicy Niemiec wygląda…

 

Uliczne żarcie

Więcej kebabów niż u nas, to na pewno. I zdecydowanie lepsze. Z szybkiej szamy, której u nas jest mało, to pizza. Ale nie byle jaki napompowany placek i szynka konserwowa, tylko bardzo dobra – prawie, że włoska – pizza. Najpopularniejsza jest zwykła margherita ze świeżą bazylią – smakuje nawet w ciągu dnia – ale jeśli tylko uda Wam się trafić, to polecam z pikantnym salami. Bardzo pierwsza klasa.

Berlin - uliczne jedzenie (44)

Berlin - uliczne jedzenie (34)

Berlin - uliczne jedzenie (38)

Berlin - uliczne jedzenie (36)

Berlin - uliczne jedzenie (55)

Z szybkiego jedzenia, którego u nas nie ma, próbowałem curry wurstów, czyli kiełbas bez skóry, z curry i sosem pomidorowym. Baaardzo duuużą ilością sosu pomidorowego. Jak usłyszałem o tym – mocno się zdziwiłem, że można tak jeść, jak zobaczyłem co mi podali – chciałem oddać, ale jak spróbowałem – polubiłem. Serio, smaczne i sycące. Zjadłbym jeszcze raz.

Berlin - uliczne jedzenie (52)

Berlin - uliczne jedzenie (46)

Berlin - uliczne jedzenie (31)

Jedyny i niepowtarzalny człowiek-budka. Inspektor Gadżet by mu zazdrościł. Podgrzewa, nakłada i wydaje resztę, a jak pada rozkłada parasol. Śmieję się, bo nie da się zareagować inaczej widząc człowieka z rurą między nogami, który jest mobilnym McDonaldem. Pomijając jednak podśmiechujki, to szacun dla gościa, że daje radę, bo to ciężka fizyczna praca, której ja bym pewnie nie sprostał.

Berlin - uliczne jedzenie (2)

A to co prawda raczej slow food, ale zaskoczyło mnie, że dają burgera do samodzielnego złożenia. Widzieliście to gdzieś indziej?

Berlin - uliczne jedzenie (13)

Berlin - uliczne jedzenie (14)

Dobra, uliczna szama uliczną szamą, ale teraz to co najedzone tygryski lubią najbardziej, czyli…

 

Picie w plenerze

Berlin - picie w plenerze (2)

Berlin - picie w plenerze (11)

Berlin - picie w plenerze (17)

Berlin - picie w plenerze (21)

Berlin - picie w plenerze (23)

Berlin - picie w plenerze (14)

Berlin - picie w plenerze (9)

Wiem, że piszę to przy okazji każdej zagranicznej podróży, ale zawsze mnie to cieszy tak samo. To, że nie musisz czuć się jak kryminalista-zamachowiec, czając się z jednym piwem jak ze zwłokami gdzieś w bramie. To, że możesz siąść sobie na trawie gdziekolwiek i nacieszyć się dobrym dniem popijając wino, bez stresu, że zaraz ktoś podniesie raban. To, że chodząc po mieście ze znajomymi możesz przysiąść na murku i walnąć po kielonie, bez czajenia się jakbyście mieli M16.

Kocham to!

I jak pokazuje przykład Berlina, zezwolenie na publiczne spożywanie alkoholu wcale nie powoduje zwiększenia się ilości bójek i incydentów. Mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Od godziny 18:00 w piątek metro jest pełne ludzi z alkoholem i nikt nie robi burd, nie awanturuje się, ani nie rzyga. Nawet bezdomnych jest mniej niż u nas i nie robią takiego syfu. Jest kulturalnie, miło i swobodnie. Tak jak powinno być.

---> SKOMENTUJ

Skąd masz wiedzieć, że nie jesteś hipsterem?

Skip to entry content

O hipsterach mówi się dużo, a pisze jeszcze więcej. Wiele osób z nich kpi i nie mniej im zazdrości. Zazwyczaj pytanie o to, czy jesteś jednym z nich jest atakiem, bo jeszcze nikt publicznie się do tego nie przyznał. Zamieszanie potęguje fakt, że podobno prawdziwy hipster nigdy nie powie, że nim jest, bo paradoksalnie właśnie wtedy przestałby nim być. Gdy mnie ktoś próbuje wziąć pod włos z tym tekstem, zawsze odpowiadam, że bardzo bym chciał, ale póki co mnie jeszcze nie stać (iPhone 5s taki drogi). Aczkolwiek zawsze dla spokoju sumienia zastanowię się, czy aby na pewno.

Od piątku jestem w Berlinie – jednym z głównych ośrodków rozwoju street-artu i w ogóle sztuki jako takiej. Wszędzie jedno wielkie multi-kulti. Jadąc 3 przystanki metrem widzisz więcej hipsterów, niż siedząc w Forum Przestrzenie przez cały miesiąc. Idąc przez Kreuzberg, choćbyś miał na sobie ciuchy samych niszowych projektantów, czujesz że do tej pory nawet nie miałeś okazji się otrzeć o bycie offowym. Definitywnie będąc tu i widząc tubylców wiesz, że nie jesteś hipsterem. Ale skąd masz to wiedzieć będąc w Radomiu?

Chwilę to rozkminiałem i  przygotowałem test, który pomoże Ci to stwierdzić. Poniżej masz 17 pytań. Jeśli czytając każde z nich pokiwasz twierdząco głową, to mogę dać Ci na piśmie, że nie jesteś hipsterem. Jeśli jednak przy którymś trochę się zawahasz… to prawie na pewno też nim nie jesteś. Jeśli natomiast przy każdym pytaniu ostentacyjnie zmarszczysz brwi i krzykniesz „nie prawda, mam rurki!”, to jesteś chodzącą świątynią alternatywy. Brawo (chyba)!

Zaczynamy:

1. Nie masz brody dłuższej niż 3-dniowy zarost?

2. Nie masz Vansów?

3. Nie wstydzisz się przyznać, że słuchasz zespołów, których nazwę kojarzy ktoś więcej, niż Ty i Twój wyimaginowany przyjaciel?

4. Nie pijesz Fritz-Coli?

5. Nie chodzisz w czapce zimowej latem i w pomieszczaniach zamkniętych?

6. Nie nosisz ekotorby?

7. Nie jeździsz na longboardzie, a tym bardziej nie wiesz co to jest?

8. Nie nosisz węższych spodni od swojej dziewczyny?

9. Nie znasz nazw wegańskich potraw?

10. Nie masz iPhone’a?

11. Nie chodzisz w trampkach zimą?

12. Nie pijesz wina w klubie?

13. Nie nosisz okularów mimo, że nie masz wady wzroku?

14. Nie masz bardzo enigmatycznego tatuażu w bardzo widocznym miejscu?

15. Nie chodzisz na kawę do Starbucksa?

16. Nie palisz papierosów powyżej 20zł za paczkę?

17. Nie spędzasz godziny przed lustrem po to, by Twoje włosy wyglądały jak chwilę po wyjściu z łóżka?

I jak Ci poszło?

---> SKOMENTUJ