Close
Close

Share Week 2014: ciągle nowe gęby

Skip to entry content

„Share Week” to akcja zainicjowana przez Andrzeja Tucholskiego z jestKultura.pl, która ma na celu promocję nieodkrytych twórców treści internetowych. W teleexpresowym skrócie, chodzi o to, że jak masz bloga, którego czyta ktoś poza Tobą i Twoją byłą, to piszesz, że jest 5 innych równie fajnych. A jak masz kanał na YouTubie, to nie piszesz tylko mówisz. I właśnie z tym mówieniem coś jest słabo, bo jeszcze nie widziałem, żeby jakiś vloger uczestniczył w „Share Weeku”.

Dlatego wyszedłem przed szereg.

Linki do autorów, których facjaty widzieliście we vlogu:

Saga / Wysoka Blogerka – klik!

Karolina / TL;DR – klik!

Monika / Black Dresses – klik!

Justyna / With Love – klik!

Maciek / Z Dupy – klik!

Jeśli macie coś od siebie godnego polecenia, zwłaszcza z youtuberów, to śmiało.

(niżej jest kolejny tekst)

15
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
alniacKarolina RamosVenegoorJustyna SekułaBaba Jedna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Saga Sachnik
Gość
Saga Sachnik

Poprawka – nie jeżdżę autobusem, bo kierowca się denerwuje, że moje kolana się wbijają w jego plecy, kiedy siedzę na ostatnim siedzeniu.

Jan Favre
Gość

I teraz wszystko muszę nagrywać od nowa ;/

Saga Sachnik
Gość
Saga Sachnik

W ogóle to gdzie te cycki, o które proszą czytelniczki?

Jan Favre
Gość

Przepraszam bardzo, ale jest przed 22:00.

Aurora
Gość

Sexi! ;)

Monika
Gość

Podziękowałabym, ale część Twojego dresu jest fioletowa, więc nie zrobię tego.

Jan Favre
Gość

Jeszcze jedna taka uwaga i dzwonię do stowarzyszenia antysekciarskiego.

Baba Jedna
Gość

I że ja wcześniej Z Dupy nie odkryłam …

Justyna Sekuła
Gość

Czuję się jak w „Randce w ciemno”, kiedy Jacek przedstawiał kandydatki.

alniac
Gość

Jej, nie mogę przestać się śmiać :D Więcej nie będę wertować starych wpisów Janka, bo pobudzę wszystkich sąsiadów!

Taconafide – ten moment, kiedy rozbijasz bank i ludzie dostają pierdolca

Skip to entry content

Jeśli wchodzisz na Youtube, to widzisz, że od 16 marca nie ma dnia, żeby na karcie na czasie nie było jakiegoś numeru Taconafide. Jeśli używasz Spotify, to wiesz, że na liście przebojów „Polska Top 50” pierwszych 15 pozycji, to kawałki z „Somy”. Byłoby więcej, ale płyta ma tylko 15 utworów. Jeśli ostatni miesiąc spędziłeś pod kamieniem, ewentualnie żyjesz w średniowieczu i nie masz internetu, to szybkie streszczenie.

Taconafide = Taco Hemingway + Quebonafide

Quebonafide = w tym momencie najpopularniejszy raper w Polsce, który przeszedł drogę od nikogo znikąd do autora platynowych płyt

Taco Hemingway = ten koleś od piosenek o Warszawie, który solowym koncertem wyprzedał Torwar

„Soma” = wspólna płyta jednego i drugiego

„Soma” + internet = broń masowego rażenia

„Szok, w milionera z kundla w rok”

To jaki sukces osiągnęli panowie na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy osobno, to się na kalkulatorze na mieści. Dzikie wyświetlenia, dzika sprzedaż płyt, dzikie rzesze fanów. Teledysk na Madagaskarze, koncert na wcześniej wspomnianym Torwarze, billboard na najwyższym budynku w centrum stolicy, pielgrzymki słuchaczy pod domem. Cytując jeden z ich singli „to już movement, a nie muzyka”. Gdyby Beatlesi byli z Polski i chodzili w dresach, to mielibyśmy nowych Beatlesów.

Co mogło wyjść z połączenia ich mocy? Kapitan Planeta? Napad na bank bez kominiarek? Głos pokolenia? Na pewno tęczowa fala miłości od fanów i burzowe gównobicie od antyfanów.

Ci drudzy rzucają kałem na lewo i prawo, wymieniając pozycje z czarnej listy zarzutów, która zaczyna się na skoku na kasę i kończy na skoku na kasę. Przy okazji przylepiając duetowi łatki „dla gimbusów”, „to nie jest prawdziwy rap” i „nie da się tego słuchać”. Gdyby to były głosy anonimowych cebulaków, nawet bym nie przerywał układania jedzenia w lodówce według dat ważności, ale gdy takie bąki puszczają osoby siedzące w popkulturze oboma pośladkami, to te serki homogenizowane muszą poczekać.

To po kolei.

Dla pieniędzy?

KAŻDA płyta Taco Hemingwaya jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. KAŻDA płyta Quebonafide jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. Płyta Taconafide wyszła w piątek. I jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube.

Dla pieniędzy?

Gdy idę do restauracji na pizzę, nie pytam kucharza, czy śpi z drożdżami pod poduszką, śpiewa ody do mozzarelli pod prysznicem i ma wytatuowany przepis na ciasto na przegubach. Nie interesuje mnie, czy od piaskownicy marzył o kręceniu placków, czy robi to wyłącznie dlatego, że średnio jara go spanie na dworcu. Obchodzi mnie wyłącznie to, czy smakuje mi jego pizza. Motywację mam pod kością ogonową.

Taco i Quebo zrobili taki krążek, że zamówiłem dokładkę.

Dla pieniędzy?

Nie, kurwa, dla ginących gatunków zwierząt. Kultura, rozrywka, sztuka powinna powstawać wyłącznie z wewnętrznej potrzeby zmarnowania sobie życia na byciu twórcą. Dlatego Nolan reżyseruje filmy za dobre słowo, Penderecki gra koncerty co łaska, a Stephen King pisze książki, bo to oryginalny sposób na zniszczenie kręgosłupa. Ile czasu spędzasz z czyjąś tabelką w Excelu, a ile z ulubionym kawałkiem? Mimo to, nie piszesz do ludzi pracujących w korpo, że powinni uzupełniać arkusze z pasji, a nie dla pieniędzy.

Dla gimbusów?

Pomijając, że nie wiem, co złego jest w posiadaniu młodych odbiorców…

Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń

Chcieli nowy trójkąt z Taco, to nie quesadilla

Wsadzę swoich w pierwszą klasę jak Rudolf Kastner
i wybuduję nowy świat no bo, suko, stać mnie

Trudno topić smutki jak się nauczyły pływać
tak rozbita, bo zrobiłaś sobie w moim sercu biwak,
ale nie maż się dziewczyno, namalujesz to jak Frida,
chociaż obraz siebie, który zostawiłem może się rozmywać

…to osobiście złożyłbym petycję o przywrócenie gimnazjów, gdyby dzieciaki rozumiały wersy o takim poziomie skomplikowania.

Nie da się tego słuchać?

Też nie jestem fanem auto-tune’a, też wolałbym mniej smętów o tym, kto się rozstał z dziewczyną i też męczą mnie gadki o kasie z natężeniem 100euro/minutę, ale ta płyta to jest światowym poziom. Przede wszystkim pod kątem brzmienia i tego jak to płynie. I gdyby chłopaki rapowali po angielsku, to nikt by się nawet nie zająknął, tylko chłodził przy tym łokcie w golfie dwójce.

To nie jest rap?

No z pewnością nie ten z ’98. Jakiś czas temu już wyszliśmy z jaskiń i okazało się, że bez sylabizowania przez zęby i jebania policji w każdej zwrotce, też da się rapować po polsku. Quebonafide nagrał 10 płyt, z czego 4 w zeszłym roku, zapraszając na nie zarówno królów polskiego podziemia, jak i KRS One’a. Myślę, że na 11-tej naprawdę nie musi udowadniać swojej wartości typom, którzy dzień zaczynają od opalania fifki i technicznie zatrzymali się na rymowaniu czasowników.

Soma

Soma – napój rytualny, opisywany w Wedach, sporządzany z soku rośliny o nazwie soma. Działał oszałamiająco oraz wzmagał wewnętrzny żar. Dawał moc dokonywania wielkich przedsięwzięć poprzez zwiększenie możliwości manasu, jednego ze składników psychiki ludzkiej w ujęciu religii wedyjskiej.

Tak nazywa się płyta Taconafide i taki też wywołuje efekt wśród słuchaczy. Gratuluję Panowie, dobra robota!

Przy okazji, napisałem pierwszą w Polsce powieść o hip-hopie, ukazującą drogę od zera do bożyszcza nastolatków. Więcej na jej temat dowiesz się na oficjalnej stronie – www. Lunatycy.com – lub w poniższym filmie.

Obowiązkowa matematyka na maturze to głupota

Skip to entry content

Niedługo skończę 26 lat. Biorąc pod uwagę średnią długość życia mężczyzn w naszym kraju, zostało mi jeszcze jakieś 17074 dni. W tym większość z nich będzie pracujących. Dokładnie to 5/7, pomniejszone o dni ustawowo wolne i urlop, w każdym roku do 67 urodzin. Dużo?

Gdy podpisałem pierwszą umowę o pracę, za każdy przepracowany miesiąc należało mi się 1,67 dnia wolnego. Po 10 latach stażu pracy, ta liczba wzrasta do 2,16 dnia urlopu na każdą 1/12 roku. Przy czym, przez to, że mam papierek poświadczający, że potrafię używać Googli, Wikipedii i parafrazować to, co tam znajdę, miałem na wejściu 8 lat stażu gratis. Gdybym poszedł do korpo od razu po liceum, dłużej zajęłoby mi dojście do 26-dniowego urlopu, ale zarabiałbym w tej chwili 2 razy więcej. Opłacało się studiować?

Z każdego tysiąca, który zarobię 237zł zabiera mi państwo. Mojemu pracodawcy 207zł. W sumie 444zł. Gdybym pracował na umowie o dzieło, haraczu byłoby tylko 144zł. Ale sam musiałbym się ubezpieczać. Na wypadek choroby, utraty wzroku od gapienia się w telefon i ataku motomyszy z Marsa. I nie miałbym emerytury za 14995 dni. Choć i tak, nikt nie da mi gwarancji, że system emerytalny nie pierdolnie do tego momentu i również nie będę jej miał. Warto być zatrudnionym na umowę o pracę?

Dowóz zakupów z internetowego sklepu Tesco kosztuje średnio 6,50zł. Ta sama usługa w Almie jest bezpłatna zazwyczaj powyżej 100zł, ale jedzenie jest droższe mniej więcej o 15%. Gdzie bardziej opłaca się kupować?

Duża Capriciosa w DaGrasso kosztuje 25zł. Ile wychodzi za jedną przy promocji „druga 50% taniej” doliczając 2,50zł za dowóz?

Półlitrowa Coca-Cola kosztuje 3zł, dwulitrowa 5,10zł. Która jest tańsza w przeliczeniu na litr?

Nie, matematyka na maturze wcale nie jest potrzebna.

autorem zdjęcia w nagłówku jest snorski

25 komentarzy, które wyprowadziły mnie z równowagi

Skip to entry content

Co bloger może usłyszec od czytelników

Jeśli ktoś miałby stworzyć realną konkurencję dla „Zapytaj Beczkę” Krzyśka Gonciarza, to my. To co wpisywaliście w polu „i zawsze chciałeś mu powiedzieć, że” chwyciło mnie za serce, krtań i krocze. Sex, drugs and blog’n’roll. Nie dało się przejść obok tego jak obok wyborów samorządowych. Obojętnie. Czytelnicy innych blogów mogliby się od Was uczyć. Z racji, że dzisiaj tłusty czwartek, nie będę takim egoistą jak zwykle i podzielę się tymi niechudymi aforyzmami.

Jedziemy na grubo, poniżej 25 komentarzy, które zachwiały mój spokój ducha.

1. „wydaje mi się, że jesteś korpo-chłopcem. Ciekawi mnie gdzie.” – gdy to przeczytałem, najpierw zrobiło mi się smutno, a potem zacząłem się zastanawiać co zrobiłem źle. Serio po tym co wrzucam do sieci da się odczuć, że pracuję w Capgemini?

2. „wysokie dziewczyny tez sa fajne! :(„ pewnie, że tak. Dla koszykarzy.

3. „jest JANuszem ;)” – yyy, że co?

4. „ja uwielbiam go, on tutaj jest i pisze dla mnie :P” – potwierdzam, jest jak mówisz. Mimo, że to Weekend, na który mam alergię.

5. „w sumie to jest fajny (nawet bardzo fajny). Ale będzie mi szkoda jak sława, pieniądze i złe kobiety zawrócą mu w głowie.” – jeszcze nawet się nie otarłem, a tu już mnie żałują. Proszę nie robić falstartu.

6. „śnię o dniu, w którym sięgniemy po jedną cebulę w warzywniaku” – droga czytelniczko, jesteś moim ideałem. Czuję kosmiczną harmonie dusz. Złapałaś mnie tym tekstem za gardło i nie mogę wydusić z siebie ani słowa. Wiedz, że jeśli wciąż mnie czytasz i gdzieś na mnie czekasz, to dla Ciebie byłbym się w stanie nawet przebierzmować.

7. „lubię placki” – ja też.

8. „chcę zawsze skomentować 3/4 tekstów, bo uderzają głęboko w serduszko, ale nigdy z tych emocji nie wiem co napisać i teraz też nie wiem :(„ – to bardzo ładne. I rekompensuje wszystkie próby, w których chciałaś, ale nie mogłaś.

9. „Kiedyś wyprzedziłam cię na rowerze na Starowiślnej.” – nieprawda! Oprócz tramwaju, jeszcze nikt mnie nie wyprzedził na Starowiślnej!

10. „chciałabym wiedzieć jak smakuje.” – dobrze, że się umyłem tym razem.

11. „dla Ciebie ściągam słuchawki w tramwaju” – i niech mi ktoś teraz powie, że teksty w sieci nie mają przełożenia na realne życie.

12. „Nie stylizuj się na Komina z tymi cyckami!” – nie stylizuję się. Tomek ma większe.

13. „jest spoko gościem i daleko zajdzie, oby tylko bardziej pilnował przecinków w swoich tekstach ;-)” – moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Przyznaję się, że jadę na czuja. Interpunkcja to moja pięta achillesowa.

14. „jest fajny, mimo ze prawiczek :-P” – czemu nie ma więcej takich dziewczyn jak Ty? Może w końcu którąś złapałbym za nadgarstek.

15. „To nie będzie jedna rzecz, bo od kiedy zaczęłam czytać Stay Fly nagromadziło mi się wiele myśli odnośnie Twojego bloga i mam Ci dużo do powiedzenia (lecz nigdy w komentarzach). Po pierwsze, czysto praktycznie, dzięki za polecenie Linkbusa Kato-Krk, dzięki Tobie nie przepłacam nigdzie indziej (choć Unibus się przestraszył konkurencji i ma czasową promocję i za przejazd zapłacisz 4 zł. Polecam!) Dzięki za wszystkie Twoje motywacyjno-„jakżyciowo”-filmowo-szamowe posty. Do dzisiaj, gdy mam ciary, myślę o Ciarach. Staram się ograniczyć ilość emotikon, czasem przypominam sobie, że Życie jest spoko i na pewno nie teraz jest Dobry moment na śmierć. Że to mi się opłaca, bym była szczęśliwa, jak temu Analogowemu człowiekowi w cyfrowym świecie i nie uda mi się to, nosząc Buty z betonu. Postanowień noworocznych wraz z Twoją pomocą dotrzymam za rok. Nie „kiedyś” – za rok. Bo kiedyś nie istnieje na osi czasu (to chyba mój ulubiony cytat ze Stay Fly). Nawet reklamy świetnie się u Ciebie czyta. Poza tym – właśnie zorientowałam się, że masz motyw z wystawy w MOCAK-u w logo i za to dostałeś 10. przy wyglądzie. I w ogóle – super byłoby Cię poznać! Nie jestem z Krakowa, ale mam nadzieję, że kiedyś będąc w byłej stolicy na jakiejś imprezie spotkamy się i razem napijemy. Tak trzymaj! Ps. Czcionka w Równie fajnych wpisach jest do dupy.” – czujecie, że ona to zmieściła w tym maleńkim, miniaturowym okieneczku? Łouł!

16. „hugo już nie jest bossem! ;)” – mój człowiek, piąteczka! Kto poda nazwę utworu, z którego pochodzi ten cytat ma u mnie zapiekankę.

17. „ma troche metrosexualny styl ubierania się :D” – w sensie, że adidasy i luźne spodnie są metro? Czy chodzi o to, że nie noszę koszul do ortalionów?

18. „nie wyrwie laski na bloga” – jesteś okrutna, nie niszcz moich marzeń.

19. „dobra z niego dupa” – proszę bardzo, mam namacalny dowód, że kobiety też tak o nas mówią. Panowie, jesteśmy usprawiedliwieni.

20. „więcej cycków” – śmiało, śmiało, mojego maila znasz.

21. „lubię go bardziej niż kawę <3” – ja Ciebie bardziej niż prosciutto crudo. Buziaki.

22. „wydajesz mi się zarozumiały, ale ciągle Cię czytam, więc już sama nie wiem…” – to mnie bardzo zaskoczyło. Niemal wszystkie osoby, które zaznaczyły, że jestem zakompleksionym prawiczkiem czytają mnie przynajmniej od pół roku. I są na tyle wkręcone w bloga, że wypełniają ankietę. No nieźle.

23. „with great penis comes great responsibility ;)” – będę pamiętał następnym razem. Znaczy się przy pierwszym razie.

24. „Na kolejne wpisy czekam ze zniecierpliwieniem, jak te wszystkie emeryty na dostawę nowego towaru w robbanie” – widzę, że tekst o porównaniach nie trafił w próżnię. Robisz to dobrze.

25. „ma świetne nogi” – nie spodziewałem się, że dziewczyny zwracają na to uwagę, ale dzięki. Lata morderczych treningów na rowerze nie poszły na marne.

Jesteście debeściak i Wasza mafia też jest debeściak. Będą z tego memy. Teraz muszę łyknąć Xanax, żeby się uspokoić.