Close
Close

Co można robić przez 72 godziny na Podkarpaciu? [+konkurs]

Skip to entry content

wpis powstał we współpracy z Województwem Podkarpackim

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (72)

W zeszłym tygodniu razem z Asią ze Style Digger, Pauliną z From Movie To The Kitchen i Dorotą z Dorota Smakuje, przez 3 dni odkrywaliśmy uroki województwa podkarpackiego. I zwrot „odkrywaliśmy” nie jest tu przypadkowy, bo w tym regionie faktycznie byłem pierwszy raz w życiu. Odwiedziliśmy Bachórz, Sanok, Wetlinę, Przysłupie, Cisnę, Smolnik i Ustrzyki Dolne, przejeżdżając przez wiele innych malowniczych miasteczek i wsi.

Z racji tego, że podróżowaliśmy wzdłuż szlaku Podkarpackie Smaki, pierwsze, co zrobiło na mnie wrażenie, to…

 

Hreczanyki, fuczki i stolniki

Czyli nietypowe jedzenie.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (117)

Na Podkarpaciu jest wiele potraw, których dotychczas nie udało mi się spotkać w innych częściach Polski, a już na pewno nie na Śląsku, ani w Małopolsce. Wiele dań, które kiedyś uchodziły za proste/chłopskie/robotnicze, dziś wraca na salony i robi furorę wśród turystów. Jednym z nich są właśnie hreczanyki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (57)

…czyli kotlety z kaszy gryczanej i mięsa mielonego (które można dostać w Karczmie Jadło Karpackie w Sanoku). Zdecydowanie lepsze, niż zwykłe mielone. Ciekawszym odpowiednikiem znanej mi potrawy były też fuczki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (61)

…czyli placki z kiszonej kapusty. Gdybym je jadł z zamkniętymi oczami, to byłbym przekonany, że to ziemniaczane, tylko z kwaśniejszych ziemniaków. Z serii „wydaje mi się, ze to jadłem, ale nie do końca” są jeszcze stolniki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (55)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (56)

…czyli gołąbki z ziemniakami. Te akurat mnie nie oszołomiły, no bo jak to można tak bez mięsa? Nie można! Chyba, że mowa o kozich serach.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (113)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (116)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (109)

Sery z tego regionu, to absolutny kozak! Bierzesz gryza i wiesz, że to z mleka od szczęśliwych kóz. Nie będę tu biadolił, że przetwory mleczne od dużych producentów do niczego się nie nadają, ale te są naprawdę lepsze. Smak jest intensywny i pieści kubki smakowe jeszcze długo po połknięciu.  Podobnie jak baranina z pierwszej ręki, którą…

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (85)

…jedliśmy w Gospodarstwie Agroturystycznym Szymkówka w Cisnej. Kruchutka, idealnie doprawiona, rozpływała się w ustach i mimo, że byłem pełny, to musiałem wziąć sobie dokładkę. Za to wymiękłem przy naleśniku gigancie

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (89)

placek gigant chata wedrowca

…w Chacie Wędrowca (w zasadzie nie wiem czemu nazywany jest naleśnikiem, bo to raczej racuch, ale nie o tym). Widząc tę pozycję w menu byłem przekonany, że hasło „gigant” jest na wyrost i wcale nie będzie taki duży, ale coś mnie tknęło i powiedziałem Paulinie, żebyśmy wzięli jednego na pół. Ostatecznie okazało się, że był tak duży, że zjedliśmy go we czwórkę, bo inaczej nie było szans go pokonać. Spore bydle.

naleśnik gigant chata wedrowca

A, i żebyście nie myśleli, że myśmy tylko tam jedli. Sporo też ćwiczyliśmy. Przed każdym posiłkiem trzeba było wykonać serię skłonów, skrętów i przysiadów. Aparaty w rękach postaci na ilustracji znalazły się przypadkowo.

Dobra, dość o jedzeniu. Czas powiedzieć…

 

Parę słów o piciu

Próbowaliśmy lokalnych piwek, głównie z browaru Ursa Maior. Mimo, że były zarówno pszeniczne, o nucie waniliowej, czy cytrusowej, to wszystkie charakteryzowały się specyficzną goryczką, którą trudno porównać do piw innej marki. Ze wszystkich najbardziej przypasował mi ich flagowy trunek, czyli Rzeźnik

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (54)

…oficjalne piwo legendarnego Biegu Rzeźnika, najtrudniejszego ultramaratonu w Polsce. Mimo swojej wojowniczej nazwy, to w żadnym wypadku nie robi rzezi, wręcz przeciwnie. Jest lekkie i orzeźwiające. Pogrom za to zrobiła wizyta na Dworze Kombornia.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (129)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (145)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (130)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (131)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (132)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (133)

W piwnicach dworu mieści się Salon Win Karpackich, czyli po prostu winnica. Są tam zarówno wina słowackie, czeskie, węgierskie, rumuńskie, austriackie, jak i polskie. I można tych win próbować. Bez ograniczeń. To jedyne miejsce w Polsce, w którym podczas degustacji do swobodnej konsumpcji wystawione są wszystkie dostępne wina.

Dwór Kombornia

Na szczęście, aż tak mnie nie poniosło, żeby wypić kieliszek z każdej butelki, ale jak dorwałem się do Tokaji, to faktycznie trudno mnie było stamtąd przegonić. Przyznaję się bez bicia – kocham słodkie. Z polskich win, próbowałem trunku Uniwersytetu Jagiellońskiego i muszę przyznać, że jak na rodzimą produkcję całkiem przyzwoite. Nic się nie chwali ten UJ, że takie rzeczy robią.

Oprócz gry w butelkę mieliśmy też inne, zabawy i atrakcje, między innymi była to…

 

Wąskotorówka, stadnina koni i młyn

Najpierw jeździliśmy drezyną.

Post użytkownika Stay Fly.

Zabawa jak stąd do Wieliczki. Nie wpadłbyś na to, że machanie wajchą w górę i w dół po to, żeby rozpędzić blaszany wózek, może tak cieszyć. Później zmieniliśmy zabawki na trochę większe i wsiedliśmy do dużej kolejki.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (73)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (95)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (74)

„Pogórzanin” to jedna z niewielu czynnych wąskotorówek w Polsce. Dzięki temu, że ma odkryte wagony i biegnie wzdłuż doliny rzeki Mleczki podczas jazdy można popatrzeć na dzikie lasy, poczuć wiatr we włosach i cofnąć się wyobraźnią kilka dekad. I dojść do wniosku, że PKP na odcinku Kraków-Katowice jedzie wolniej.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (75)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (76)

 

Po przejażdżce  wagonikami, czekała nas przejażdżka konikami (w Bieszczadach de facto można się nawet wybrać na kilkudniowy rajd konny).

konie huculskie 3

konie huculskie

konie huculskie 2

Trochę się bałem, bo zwierzątka zazwyczaj mnie nie lubią, a na konikach w życiu nie jeździłem, ale nie było tak strasznie. Koniki huculskie, to rasa tak zwanych koni domowych, także są zrównoważone i za często nie gryzą. Po kilku okrążeniach zaczęliśmy się dogadywać i nawet to polubiłem. No w każdym razie na pewno opanowałem skręcanie i komendę „wio!”.

Liznąłem też trochę historii zwiedzając Park Etnograficzny w Sanoku.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (14)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (42)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (41)

Pod względem ilości obiektów to największy skansen w Polsce. Na okolicznych terenach sąsiadowało ze sobą wiele kultur, zostawiając odcisk zarówno na architekturze, jak i sprzętach użytku codziennego. W poszczególnych sektorach parku można poznać życie Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian, przenosząc się w czasie do ich epoki.

Rynek Galicyjski w Sanoku

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (21)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (23)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (25)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (49)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (26)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (27)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (28)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (29)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (31)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (32)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (33)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (34)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (35)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (43)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (39)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (37)

 

Z atrakcji, których nie znajdziesz w Krakowie, byliśmy też w Muzeum Młynartswa w Ustrzykach Dolnych.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (123)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (124)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (126)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (125)

Przy wejściu wręczono nam po takiej tabliczce. Z początku nie wiedziałem, czy to dlatego, że jesteśmy blogerami, czy po prostu chodzi o wyraz twarzy. Pan przewodnik rozwiał naszej wątpliwości.

Kiedyś w młynach na porządku dziennym były takie komunikaty z powodu pyłu mącznego, który nieustannie unosił się w powietrzu zatykając płuca młynarzom. Panowie, próbowali pozbyć się osadu odkasłując, jednak to nie pomagało i po pewnym czasie nieświadomie zaczynali spluwać na podłogę. Nie było to ani skuteczne, ani tym bardziej higieniczne, więc wieszano tabliczki, aby opamiętali się i mimo wszystko starali się nad tym panować.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (128)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (127)

 

Czego by nie napisać o jedzeniu, piciu, zabytkach, spływach kajakowych, przejażdżkach konnych, wyprawach psimi zaprzęgami (husky, husky), czy pieszych wędrówkach, to z perspektywy mieszczucha i tak najistotniejszy był dla mnie…

 

Spokój i czyste powietrze

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (119)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (65)

Niezależnie, czy śpisz w trzygwiazdkowym hotelu ze spa, czy na sianie w ramach agroturystyki po całości, to w obu przypadkach możesz poczuć, że zostawiasz świat za sobą, a codzienne problemy znikają gdzieś w tyle. Ucieczka od miejskiego zgiełku raz na jakiś czas jest bardzo potrzebna dla zdrowia psychicznego, a kontakt z czystym powietrzem dla fizycznego. Zwłaszcza, gdy mieszkasz w Krakowie i masz na co dzień alarm smogowy. I nie wiem na ile to autosugestia, a na ile faktyczne działanie mikroklimatu Podkarpacia, ale zasypiałem błyskawicznie i wstawałem bez przejmującego „czy tego dnia nie można by spędzić w łóżku?”.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (64)

Poza tym ognisko w mieście to nie to samo. Zwłaszcza, gdy do rozpalenia zamiast suchy gałęzi z lasu chcesz użyć suchego paździerza z meblościanki babci.

 

Konkurs, konkurs!

Jeśli narobiłem Wam smaka zdjęciami lokalnego jadła z początku wpisu, to dobrze się składa. Żebyście mogli się przekonać na własnym podniebieniu, że Podkapracie jest spoko,  mam dla Was kosz regionalnych pyszności. Akcja jest prosta jak login i hasło do stron rządowych – musicie w kilku zdaniach (góra czterech) odpowiedzieć na pytanie z nagłówka, czyli napisać co można robić na Podkarpaciu przez 72 godziny. W ujęciu turystycznym rzecz jasna.

5 osób, które w komentarzach pod tym wpisem poda najoryginalniejsze odpowiedzi według mojego widzimisię, zgarnie zestaw tradycyjnych produktów regionalnych, składający się z: win podkarpackich, miodów, bryndzy karpackiej, długo dojrzewających wędlin, serów i słodyczy.

Jak zwykle przy konkursach na blogu, najwyżej punktowane są odpowiedzi kreatywne/niestandardowe/pojechane/inne-niż-wszystkie. Pisząc co chcielibyście robić na Podkarpaciu przez 3 dni, możecie posiłkować się zarówno tym, co znaleźliście w tej relacji, zakamarkami Googli, własnymi doświadczeniami, jak i szeroko pojętą wyobraźnią. Niebo nie jest limitem, jak to mawiają astronauci.

Na podanie odpowiedzi macie czas do 19-go lipca, czyli przyszłej soboty. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w tym wpisie i pójdzie do nich też mail z informacja o wygranej. Biorąc udział w konkursie akceptujecie regulamin i tym samym oświadczacie, że macie 18-ście lat (ze względu na winko, które jest w zestawach).

3, 2, 1… START!

(niżej jest kolejny tekst)

36
Dodaj komentarz

avatar
29 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
28 Comment authors
BeciaAgnieszka AdamskaBlady KrisLycoris Radiatajestęzwycięzcą Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aurora
Gość

To ja przez kolejne 72 godziny będę namyślała, co może mieć na myśli Jan Favre, pisząc „kreatywna” odpowiedź :P :P :P

Jan Favre
Gość

Taka, żebym się uśmiechnął ;)

Anna Tabak
Gość

20 lat przeżyłam na Podkarpaciu, a nie jadłam żadnej z wymienionych przez Ciebie potraw :P to pewnie dlatego, ze żyłam samym tym świeżym powietrzem.

Jan Favre
Gość

Samym powietrzem, czyli tak zwana dieta Stachursky’ego ? ;)

Anna Tabak
Gość

Na Podkarpaciu najlepsza energia kosmiczna! :D a na serio – potwierdzam, wracając w rodzinne strony też śpię jak zabita :)

Jo
Gość
Jo

Dzięki takim wpisom nie jesteśmy już „biednymi dziećmi z Bieszczad”, jak określa nas spora część Polskiego społeczeństwa. Oby więcej takich.
P.S. Rzeźnik <3 – najlepszy z najlepszych. :D

Agata Muszyńska
Gość

Ja tylko napiszę, że Bieszczady to góry najlepsze z najlepszych i zgadzam się w zupełności z tym, że śpisz tam jak dziecko i z chęcią wstajesz wdychać to powietrze dalej. Cudownie niekomercyjne góry wciąż. Apetytu mi narobiliście (wszyscy uczestniczący w akcji) tymi wpisami na wyprawę! Powodzenia dla wszystkich, którzy puszczają wodze kreatywności i wygrywają kosz. : ))

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Ach, w Bieszczadach można wszystko! Spędzałam tam wakacje i przerwy zimowe w młodości, łaziłam po schroniskach, potem byłam znoszona w plecaku, bo małe nóżki odmawiały posłuszeństwa braliśmy udział w kuligu, na którym część ludzi jechało dużymi saniami, reszta na sankach, a za kuligiem biegło stado psów, jadło się w karczmach, gdzie wszyscy zmarznięci ze śniegiem w butach czekali na herbatę, a większość ludzi wyglądało na brudnych! Połonina wetlińska jest piękna! Na Hasiakowej skale jest schronisko o pięknej nazwie Chatka Puchatka. Właściwie tam wszędzie jest pięknie! ;) Mam nadzieję, że bardzo ci się tam podobało i nie chcesz wracać! Zazdroszczę wycieczki!… Czytaj więcej »

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Chrońmy grubych, piętnujmy chudych

Skip to entry content

W środę Krzysztof Majak, uczestniczący w akcji PZU „Biegaj na zdrowie”, napisał, że gdy widzi grubych ludzi jest mu ich żal. Zasadniczo w tekście opisuje jak radzi sobie z pozbywaniem się nadwagi, jak to było być w rozmiarze plus, jak to jest z tygodnia na tydzień tracić na wadze i ile to dla niego znaczy. Pewnie wypowiedź przeszłaby bez echa, gdyby nie stwierdzenie, że grubsi mają niższą jakość życia, a otyłość wpływa nie tylko na problemy fizyczne, ale i na inne aspekty egzystencji.

Nie chcę teraz rozstrzygać, czy tak jest, czy nie, ale zwrócić uwagę na coś innego. Na podwójne standardy w traktowaniu osób grubych i chudych.

Jeśli napiszesz komuś w internecie, że ma problemy z nadwagą zaraz zleci się rój obrońców oskarżających Cię o brak tolerancji i dyskryminację mniejszości. Usłyszysz, że otyłość to obciążenie genetyczne, z którym się nie wygra i musisz być wypraną z uczuć kukłą, żeby komuś to wytykać. Ewentualnie, że nadwaga to świadomy wybór i przejaw akceptacji samego siebie, więc goń się, bo gówno wiesz o życiu w zgodzie ze sobą. Ostatecznie, że to zachowanie indywidualności jednostki i kontra do obecnych trendów.

Jakbyś nie poruszył tematu, używając słowa „grubas” jesteś rasistowskim ścierwem.

Zupełnie inaczej jednak ma się sytuacja z komentowaniem sylwetek osób chudych. Tu już nie ma takich argumentów jak dobre samopoczucie, czy autonomiczny wybór. Nie wspominając już o haśle-wytrychu – zaburzeniu. Tyle, że nie na tle genetycznym, a psychicznym. Te same osoby, które fanatycznie walczyły z określeniami „spaślak”, „tłuścioch” i „trzydrzwiowa szafa” nie mają żadnych oporów by użyć takich zwrotów jak „wieszak”, „tyczka”, „kij od szczotki”, „kościotrup”, czy „boże, dajcie jej coś zjeść”.

W przypadku chudych już nie ma empatii i współczucia. Nie ma tej tak kwieciście opisywanej tolerancji i otwierania się na odmienność. Kończy się akceptacja, zrozumienie drugiej osoby, szukanie usprawiedliwień wyglądu i tłumaczenie przyczyn. Szydzenie z kościstych pośladków i wystających obojczyków jest w dobrym tonie, a wytknięcie liczby żeber widocznych na zdjęć uchodzi za szczyt savoir-vivre’u. I gdy chudą dziewczynę ktoś nazwie anorektyczką można tak radośnie przyklasnąć i czuć satysfakcję ze zwrócenia jej uwagi. Równość ponad wszystko!

Piętnujmy chudych, oni nie mają prawa czuć się dobrze w swoim ciele.

5 produktów spożywczych, których nie da się otworzyć i odstawić

Skip to entry content

Są rzeczy na tym świecie, które się dietetykom nie śniły. Choćbyś nie wiem jak silną miał silną wolę, to jest jedzenie, przy którym słabnie jak Superman przy kryptonicie. I to nie słabnie na zasadzie, że weźmiesz kęsa albo trzy. Są takie rarytasy, przy których człowiek robi oczy jak Czarodziejka Z Księżyca i zaczyna ślinić się jakby miał dostać padaczki. I nie przestaje, dopóki nie zeżre całego.

Przy czym nie chodzi tu o ulubione dania. Potrawy mają to do siebie, że zjada się je w całości. Chodzi o produkty spożywcze, których po otworzeniu nie da się odstawić. Mają tak specyficzny smak, tak uzależniająco łechcą kubki smakowe, że nie da się ich zjeść tylko trochę. Nie da się przestać w połowie i zostawić na jutro. Chowanie do lodówki na później nie działa.

Mózg każe jeść. Jeść, aż język nie zatrzyma się na opuszkach palców. To po prostu uzależniające jedzenie.

 

Szynka parmeńska

Prosciutto Crudo - szynka parmeńska

Rzecz droga i jak na polskie warunki wciąż egzotyczna/niepopularna. Zazwyczaj na stoły wjeżdża z okazji świąt, komuni i urodzin. Rzadziej pogrzebów. Najlepsza z Delikatesów 13, ale nie zawsze jest czas, żeby po szynkę specjalnie biegać na Rynek. Zawsze obiecuję sobie, że zostawię połowę i zjem na drugi dzień z melonem. Jeszcze nigdy mi się nie udało.

 

Mini salami pleśniowe

Salami Snakcs - snacki pleśniowe

Pierwszy raz pleśniowych kiełbas próbowałem 2 lata temu podczas pierwszej wizyty w Paryżu, ale nie zwróciłem na nie specjalnej uwagi. Nie żeby mi nie smakowały, wręcz przeciwnie. Wszystko mi tam smakowało, dlatego trudno było zapamiętać tę jedną jedyną kiełbaskę. Kiedy wpadłem na nią podczas zakupów w Tesco, zrozumiałem, że to nie przypadek. To miłość. A fakt, że jest w formie takich malutkich ogonków sprawia, że nawet nie wiesz, kiedy pochłaniasz ją całą.

 

Smoothie z truskawek i bananów

strawberry banana smoothie

To z kolei odkrycie z wyprawy do Londynu szlakiem polskich rodzin. Po pierwszej wypłacie stwierdziliśmy, że zaszalejemy i wydamy całego funciaka na koktajl. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy wtedy zawrotny budżet – 5 funtów na dzień na WSZYSTKO – to było to naprawdę dużo. Ale było warto. Jeden z lepszych smoothiesów jaki piłem.

 

Lody Carte Dor Creme Brulee

Carte Dor - Creme Brulee

Kiedyś już pisałem, że mógłbym zostać ambasadorem tych lodów albo nawet maskotką. Ten palony cukier rozsadza mózg. Nie wiem czy dodają do tego narkotyków, czy tylko polskiej amfetaminy, ale to uzależnia. Co dziwne, gdy opanuje się cukrowe omamienie, wyraźnie czuć smak masła. I to masło dalej smakuje! Czujecie?

 

Mleczko w tubce

mleczko w tubce

Doszliśmy do kozaka i to w dodatku klasyka. Chciałbym rzucić jakąś lotną metaforę albo zabójcze porównanie, ale w obliczu tego kultowego smakołyka wszystko jest miałkie. Kto nie jadł tego w podstawówce, ten nie wie co to szczęśliwe dzieciństwo.

 

Więcej, więcej, więcej!

Tak – jestem masochistą. Tak – potrzebuję więcej uzależnień. Tak – chcę żebyś podał swoje typy szamy, której nie da się tak po prostu otworzyć i odstawić na jutro. Trzeba zjeść natychmiast! Całą!