Close
Close

Pogotowie Życiowe #3: seks z byłym koleżanki

Skip to entry content
Zaraz po nowym roku ruszyliśmy z akcją „Pogotowie Życie”, pamiętacie? W twitterowym skrócie, chodziło o kółko samopomocy, gdzie jeden czytelnik przychodzi z problemem, a reszta mówi jak to wygląda z ich perspektywy i co w takiej sytuacji można by zrobić. W pierwszym odcinku dyskutowaliśmy o problemie Marty, która chciała przejść z etapu „spotykamy się” na etap „jesteśmy razem”, a w drugim o sytuacji Pauli, gdzie rok po zakończeniu dłuższego związku wciąż nie mogła zapomnieć o byłym.

W obu przypadkach byłem pod wrażeniem zaangażowania i ilości empatii jaką wykazaliście w sprawach dziewczyn i z późniejszych rozmów z nimi wiem, że one też były bardzo wdzięczne za wsparcie. Od tego momentu minęło pół roku. Kolejne maile jakie dostawałem do „Pogotowia Życiowego” albo powtarzały już omówione tematy albo zwyczajnie były mało interesujące dla szerszego grona odbiorców. Jednak w zeszłym tygodniu dostałem wiadomość od Laury, która porusza na tyle istotny problem, że postanowiłem wrócić do cyklu.

 

Jak wrócić do łask przyjaciół?

Mam(miałam?) swoją paczkę,w tym jedną parę, która jakiś czas temu się rozstała. On(nazwijmy go R.) zerwał z nią (nazwijmy ją M.), ale pozostali w dobrych stosunkach, chodzili razem na kurs tańca i często i gęsto przebywali w swoim towarzystwie. R.zdecydowanie nie chciał wracać,bo się odkochał, M.rozpowiadała wszędzie(i wyglądało na to,że jest to szczere),że jej przeszło i nie ma to już dla niej znaczenia i nie chciałaby byc znów z R.

Pewnego razu, przytrafiło mi się zostać sam na sam z R. w mieszkaniu, piliśmy wino, rozmawialiśmy, oczywiście zaczęliśmy dyskutować o seksie, jak nam go bardzo brakuje (rozstałam się z chłopakiem jakieś czas temu) i tak jakoś wyszło,że się ze sobą przespalismy.

Doszłam do wniosku,że nie ma sensu o tym myśleć zbyt wiele, ot stało się, nikt się o tym nie dowie, więc zapomnijmy o sprawie. Ale zdarzyło się drugi raz i R.zaproponował mi układ fuck friends. Przeanalizowałam argumenty za i przeciw(nie są i nie chcą być razem, ona jest szczęsliwa bez niego, to tylko seks, nikt się nie dowie) i podjęłam (jak widać)złą decyzję zgadzając się.

No, I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt,że M.zaczęła coś podejrzewać. Nie mam pojęcia skąd i jak, bo przynajmniej wg mnie nie okazywałam R. żadnych większych wyrazów sympatii niż zwykle. W każdym razie doszło do konfrontacji między R. i M. Ona oskarżała mnie,że go podrywam i on (pokrętna logika) nie chcąc,żeby wyszło na to,że to moja wina, przynał że to on leci na mnie i że się ze sobą przespaliśmy.

No i się zaczęło.

W skrócie, M. nie chce mnie znać – poniekąd rozumiem. Problemem jest tutaj jednak nasza paczka przyjaciół – czyli A. i J. Opowiedzieli się po stronie M. J. usunął mnie nawet ze znajomych na fejsie(co mnie bawi niezmiernie, bo to takie dorosłe,prawda?)

Spotkałam się z R. po jakimś czasie( on mieszka z A. i J. ) i powiedział mi, że w związku z zaistniałą sytuacją niniejszym kończy nasz układ, jest mu przykro,że tak wyszło, bardzo fajnie spędzało mu się ze mną czas, ale on ma jeszcze szansę coś ugrać i jakoś z tej sytuacji się wyplątać i coś uratować. Czuję się wykorzystana. I naiwna. Muszę przyznać, że dawno takiego liścia w twarz nie dostałam. Podobno (wg tego,co mówił mi R. A. i J. nie chcą mnie widzieć i są na mnie niesamowicie wkurzeni, nim podobno rozczarowani i zawiedzeni(what?!)

I teraz w czym rzecz. Zastanawiam się co mam w tej sytuacji zrobić. M. nie chce mnie widzieć,nie dziwi mnie to właściwie(chociaż może trochę,bo od momentu zerwania nie powinna już się interesować z kim R.sypia, tym bardziej,że nic do niego nie czuje) ale zdaję sobie sprawę z tego,że było to bardzo nie fair wobec niej i nie chciałam nikogo zranić. Nie chciała się spotkać, więc byłam zmuszona wyjaśnić jej sytuację przez sms, przeprosiłam, powiedziałam co miałam powiedzieć i tutaj już chyba nic więcej nie zdziałam (jeszcze nie wiem czy chcę więcej działać, bo wiele razy się na niej zawiodłam i między nami już dawno nie było takich dobrych układów jak kiedyś)

Nie wiem czy powinnam próbować naprawić swoje stosunki z A. i J.? Z jednej strony szkoda tych kilku lat przyjaźni. Z drugiej nie rozumiem trochę ich postepowania, bo skoro podobno sa moimi również przyjaciolmi to czy w tej sytuacji nie powinni być bezstronni? Powinnam sobie odpuścić J. i A.przez ro jak się zachowali? Jestem w kropce. Męczy mnie to i dzięki postawie R. i tym teksie,że on coś jeszcze może uratować czuję się zdzirowato. Ale logicznie rzecz biorąc, nie odbiłam go nikomu, jest wolny,to był tylko seks, nic wiążącego, odkąd zerwali to przecież może robić co chce, nikomu nic do tego. Nie mogę tego zrozumieć,dlaczego on jest traktowany lepiej w tej sytuacji niż ja. Powinnam próbować rozmawiać z A. i J. czy raczej odpuścić? Jakieś sugestie/porady ? Możesz cisnąć, przyjmę wszystko.
Pozdrawiam,
Laura

Standardowo, pierwsza doba należy do Was, a ja nie mieszam się w dyskusję, żeby nic nie sugerować. Swój punkt widzę tej sytuacji nakreślę dopiero jutro. Ze względu na delikatność sprawy, uczulam, że wypowiadamy się rzeczowo i staramy się pomóc, nie oceniając zachowania autorski listu, a już na pewno nie robimy przytyków personalnych. Darzymy się szacunkiem i zrozumieniem. Zresztą, wiem, że nie muszę tego pisać, bo jeśli tylko tekst nie trafia na Wykop i nie wpadają tu jaskiniowcy, to zawsze jest kulturalnie.

To co, są jakieś szanse na naprawienie szwankującej przyjaźni? Jest coś co Laura mogłaby zrobić, żeby się zrehabilitować i znów być w dobrych stosunkach z A. i J.? I przede wszystkim, czy powinna czuć się winna, wobec M.?

Wygląda na to, że A. i J. wzięli Cię, że niszczycielkę związku M. i R., która wykorzystała chwilę słabości R. i próbowała go odbić, dlatego odsunęli Cię od stada. Wiem, że sytuacja miała się zgoła inaczej i z Twojej perspektywy to tak nie wyglądało, ale nikt nawet nie próbował tego dociec. Ani A., ani J. nie spytali o Twoją wersję wydarzeń, żeby mieć pełen obraz sprawy, tylko wydali wyrok słuchając jednej strony.

Przyjaciele się tak nie zachowują, przyjaciele w takich sytuacjach starają się być bezstronni i obiektywni, i dojść do tego jak było naprawdę. A. i J. postąpili, jakby łączyła Was tylko luźna znajomość i wcale im na niej nie zależało. Tu nie należy stawiać pytania „czy powinnam próbować naprawić swoje stosunki z A. i J.?”, tylko raczej „jak A. i J. mogą naprawić swoje stosunki ze mną i czy powinnam im na to pozwolić?”. Albo przyjąć na klatę, że niestety nie są warci Twojej uwagi i odpuścić znajomość z nimi.

Co do M. i R., to ich przykład obrazuje prawdę życiową, z którą wiele osób nie chce się mierzyć – nie ma czegoś takiego jak przyjaźń po zakończeniu związku. Zwłaszcza jeśli jedna ze stron wcale nie chciała go kończyć. W takiej sytuacji ślepo wierzy, że jeśli mimo rozstania będą się przyjaźnić, to może jeszcze uda się to uratować i za jakiś czas do siebie wrócą. I tak właśnie było z M. Spędzała tyle czasu z R., bo łudziła się, że jemu znowu się odmieni i będzie jak dawniej. Dlatego tak ją ruszyło, gdy dowiedziała się, że z nim spałaś. To dało jej poczuć, że R. już nie jest jej, nie są razem i pewnie nie będą.

Jeśli chodzi o to, czy powinnaś czuć się winna, że sypiałaś z R., z logicznego punktu widzenia nie. Tak jak napisałaś – on był wolny, nie byli razem, nie chcieli do siebie wracać, każdy mógł robić co chce. Tyle, że logika jest najmniej istotna w relacja międzyludzkich, najczęściej górę biorą emocje.

Spójrzmy więc na to z perspektywy emocjonalnej.

Jeśli M., byłaby Twoją przyjaciółką, to mimo rozstania, sypianie z jej byłym byłoby trochę za granicą „w porządku”. Ale z tego co piszesz nie przyjaźnicie, to zwykła koleżanka. Jeśli jednak mimo bycia tylko koleżankami wiedziałabyś, że M. chce wrócić do R., ciągle o nim myśli i nie może przeżyć rozstania, to sypianie z nim też byłoby nie halo. Ale M. wszem i wobec deklarowała, że nie chce wracać do R. i jej przeszło. Biorąc pod uwagę powyższe, zupełnie nie masz powodu, żeby czuć się źle i robić sobie wyrzuty sumienia z tego powodu.

To, że R. i M. są niedojrzali, a A. J. zachowała się jak para dupków, to nie Twoja wina.

(niżej jest kolejny tekst)

36
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
31 Comment authors
BłażejKamciaMariwhoanaBeata KrowiszErillsstsyle Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agnieszka Zelek
Gość
Agnieszka Zelek

Obie zachowałyście się nie fair. M. trochę jak gówniara, bo takie obracanie wspólnych przyjaciół przeciwko sobie jest słabe. Natomiast Twoim występkiem jest nie tyle to, że się przespałaś z jej byłym, tylko, że to ukryłaś. Myślę, że M. poczuła się zdradzona i oszukana, a fakt, że przyznałaś się jej, że to był „tylko seks” chyba nie poprawia sytuacji, bo prędzej zrozumiałabym, że moja przyjaciółka zakochała się w moim byłym, więc niech im się wiedzie, aniżeli, że poniekąd zaryzykowała zranienie mnie, bo brakowało jej seksu. Rozumiem, że koleżanka deklarowała, że ona już do niego nic-nic, ale to raczej temat stary jak… Czytaj więcej »

Agnieszka Riboq Rybacka
Gość

Nie inwestowałabym w tych ludzi ani minuty dłużej. Skoro wszyscy mają się na dorosłych ludzi nie powinno dojść do takiej rozróby. Po pierwsze: skoro się rozeszli i nie szarpią się ze sobą: nie mają prawa ingerować w życie swoich byłych. Nieważne, czy kobieta umie się wyplątać emocjonalnie, czy nie. Z doświadczenia wiem, że jednak dojrzałe i sensowne kobiety nie miewają z tym problemu. Po drugie: wynika z tekstu, że dziewuszka przeanalizowała temat. Fakt, że „nikt się nie dowie” to też dzieciniada, ale wszystkie za i przeciw były jasne, prawda? Trzeba wziąć na klatę własne decyzje i możliwe reakcje otoczenia. Tylko,… Czytaj więcej »

Kamishi
Gość

Chciałem napisać komentarz, ale widzę że Agnieszka dokładnie napisała to co ja chciałem napisać. Dopisuję się do tego.

Dominika Polok
Gość

Chciałabym powiedzieć „olej ich”, ale wiem jak trudno zrezygnować z kilkuletniej przyjaźni. Zakładając oczywiście, że to faktycznie była przyjaźń i wszystko było wcześniej ok. Laura popełniła wieeelkie głupstwo pakując się w taki układ z byłym przyjaciółki, ale z drugiej strony nie uważam, żeby musiała się przed kimkolwiek rehabilitować. Przecież nie była tam sama, do tego z tego co wiem to trzeba z reguły dwóch osób. Nie bardzo łapię jakim cudem cała wina spadła na nią, a on „ma szansę coś uratować”. Albo została przy pierwszej okazji skreślona (a wtedy spieprzałabym od takich ludzi jak najdalej), albo ktoś zrobił z niej… Czytaj więcej »

Aurora
Gość

Jak na mnie to zbyt wiele….

Paulina Wnuk
Gość
Paulina Wnuk

Ja spróbowałabym zrobić konfrontację z nimi wszystkimi. Powiedziałabym co mi leży i przedstawiłabym swój punkt widzenia. Jeśli to by nie pomogło to znaczy, że ta „przyjaźń” nie było przyjaźnią.

Taconafide – ten moment, kiedy rozbijasz bank i ludzie dostają pierdolca

Skip to entry content

Jeśli wchodzisz na Youtube, to widzisz, że od 16 marca nie ma dnia, żeby na karcie na czasie nie było jakiegoś numeru Taconafide. Jeśli używasz Spotify, to wiesz, że na liście przebojów „Polska Top 50” pierwszych 15 pozycji, to kawałki z „Somy”. Byłoby więcej, ale płyta ma tylko 15 utworów. Jeśli ostatni miesiąc spędziłeś pod kamieniem, ewentualnie żyjesz w średniowieczu i nie masz internetu, to szybkie streszczenie.

Taconafide = Taco Hemingway + Quebonafide

Quebonafide = w tym momencie najpopularniejszy raper w Polsce, który przeszedł drogę od nikogo znikąd do autora platynowych płyt

Taco Hemingway = ten koleś od piosenek o Warszawie, który solowym koncertem wyprzedał Torwar

„Soma” = wspólna płyta jednego i drugiego

„Soma” + internet = broń masowego rażenia

„Szok, w milionera z kundla w rok”

To jaki sukces osiągnęli panowie na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy osobno, to się na kalkulatorze na mieści. Dzikie wyświetlenia, dzika sprzedaż płyt, dzikie rzesze fanów. Teledysk na Madagaskarze, koncert na wcześniej wspomnianym Torwarze, billboard na najwyższym budynku w centrum stolicy, pielgrzymki słuchaczy pod domem. Cytując jeden z ich singli „to już movement, a nie muzyka”. Gdyby Beatlesi byli z Polski i chodzili w dresach, to mielibyśmy nowych Beatlesów.

Co mogło wyjść z połączenia ich mocy? Kapitan Planeta? Napad na bank bez kominiarek? Głos pokolenia? Na pewno tęczowa fala miłości od fanów i burzowe gównobicie od antyfanów.

Ci drudzy rzucają kałem na lewo i prawo, wymieniając pozycje z czarnej listy zarzutów, która zaczyna się na skoku na kasę i kończy na skoku na kasę. Przy okazji przylepiając duetowi łatki „dla gimbusów”, „to nie jest prawdziwy rap” i „nie da się tego słuchać”. Gdyby to były głosy anonimowych cebulaków, nawet bym nie przerywał układania jedzenia w lodówce według dat ważności, ale gdy takie bąki puszczają osoby siedzące w popkulturze oboma pośladkami, to te serki homogenizowane muszą poczekać.

To po kolei.

Dla pieniędzy?

KAŻDA płyta Taco Hemingwaya jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. KAŻDA płyta Quebonafide jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. Płyta Taconafide wyszła w piątek. I jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube.

Dla pieniędzy?

Gdy idę do restauracji na pizzę, nie pytam kucharza, czy śpi z drożdżami pod poduszką, śpiewa ody do mozzarelli pod prysznicem i ma wytatuowany przepis na ciasto na przegubach. Nie interesuje mnie, czy od piaskownicy marzył o kręceniu placków, czy robi to wyłącznie dlatego, że średnio jara go spanie na dworcu. Obchodzi mnie wyłącznie to, czy smakuje mi jego pizza. Motywację mam pod kością ogonową.

Taco i Quebo zrobili taki krążek, że zamówiłem dokładkę.

Dla pieniędzy?

Nie, kurwa, dla ginących gatunków zwierząt. Kultura, rozrywka, sztuka powinna powstawać wyłącznie z wewnętrznej potrzeby zmarnowania sobie życia na byciu twórcą. Dlatego Nolan reżyseruje filmy za dobre słowo, Penderecki gra koncerty co łaska, a Stephen King pisze książki, bo to oryginalny sposób na zniszczenie kręgosłupa. Ile czasu spędzasz z czyjąś tabelką w Excelu, a ile z ulubionym kawałkiem? Mimo to, nie piszesz do ludzi pracujących w korpo, że powinni uzupełniać arkusze z pasji, a nie dla pieniędzy.

Dla gimbusów?

Pomijając, że nie wiem, co złego jest w posiadaniu młodych odbiorców…

Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń

Chcieli nowy trójkąt z Taco, to nie quesadilla

Wsadzę swoich w pierwszą klasę jak Rudolf Kastner
i wybuduję nowy świat no bo, suko, stać mnie

Trudno topić smutki jak się nauczyły pływać
tak rozbita, bo zrobiłaś sobie w moim sercu biwak,
ale nie maż się dziewczyno, namalujesz to jak Frida,
chociaż obraz siebie, który zostawiłem może się rozmywać

…to osobiście złożyłbym petycję o przywrócenie gimnazjów, gdyby dzieciaki rozumiały wersy o takim poziomie skomplikowania.

Nie da się tego słuchać?

Też nie jestem fanem auto-tune’a, też wolałbym mniej smętów o tym, kto się rozstał z dziewczyną i też męczą mnie gadki o kasie z natężeniem 100euro/minutę, ale ta płyta to jest światowym poziom. Przede wszystkim pod kątem brzmienia i tego jak to płynie. I gdyby chłopaki rapowali po angielsku, to nikt by się nawet nie zająknął, tylko chłodził przy tym łokcie w golfie dwójce.

To nie jest rap?

No z pewnością nie ten z ’98. Jakiś czas temu już wyszliśmy z jaskiń i okazało się, że bez sylabizowania przez zęby i jebania policji w każdej zwrotce, też da się rapować po polsku. Quebonafide nagrał 10 płyt, z czego 4 w zeszłym roku, zapraszając na nie zarówno królów polskiego podziemia, jak i KRS One’a. Myślę, że na 11-tej naprawdę nie musi udowadniać swojej wartości typom, którzy dzień zaczynają od opalania fifki i technicznie zatrzymali się na rymowaniu czasowników.

Soma

Soma – napój rytualny, opisywany w Wedach, sporządzany z soku rośliny o nazwie soma. Działał oszałamiająco oraz wzmagał wewnętrzny żar. Dawał moc dokonywania wielkich przedsięwzięć poprzez zwiększenie możliwości manasu, jednego ze składników psychiki ludzkiej w ujęciu religii wedyjskiej.

Tak nazywa się płyta Taconafide i taki też wywołuje efekt wśród słuchaczy. Gratuluję Panowie, dobra robota!

Przy okazji, napisałem pierwszą w Polsce powieść o hip-hopie, ukazującą drogę od zera do bożyszcza nastolatków. Więcej na jej temat dowiesz się na oficjalnej stronie – www. Lunatycy.com – lub w poniższym filmie.

Co można robić przez 72 godziny na Podkarpaciu? [+konkurs]

Skip to entry content

wpis powstał we współpracy z Województwem Podkarpackim

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (72)

W zeszłym tygodniu razem z Asią ze Style Digger, Pauliną z From Movie To The Kitchen i Dorotą z Dorota Smakuje, przez 3 dni odkrywaliśmy uroki województwa podkarpackiego. I zwrot „odkrywaliśmy” nie jest tu przypadkowy, bo w tym regionie faktycznie byłem pierwszy raz w życiu. Odwiedziliśmy Bachórz, Sanok, Wetlinę, Przysłupie, Cisnę, Smolnik i Ustrzyki Dolne, przejeżdżając przez wiele innych malowniczych miasteczek i wsi.

Z racji tego, że podróżowaliśmy wzdłuż szlaku Podkarpackie Smaki, pierwsze, co zrobiło na mnie wrażenie, to…

 

Hreczanyki, fuczki i stolniki

Czyli nietypowe jedzenie.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (117)

Na Podkarpaciu jest wiele potraw, których dotychczas nie udało mi się spotkać w innych częściach Polski, a już na pewno nie na Śląsku, ani w Małopolsce. Wiele dań, które kiedyś uchodziły za proste/chłopskie/robotnicze, dziś wraca na salony i robi furorę wśród turystów. Jednym z nich są właśnie hreczanyki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (57)

…czyli kotlety z kaszy gryczanej i mięsa mielonego (które można dostać w Karczmie Jadło Karpackie w Sanoku). Zdecydowanie lepsze, niż zwykłe mielone. Ciekawszym odpowiednikiem znanej mi potrawy były też fuczki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (61)

…czyli placki z kiszonej kapusty. Gdybym je jadł z zamkniętymi oczami, to byłbym przekonany, że to ziemniaczane, tylko z kwaśniejszych ziemniaków. Z serii „wydaje mi się, ze to jadłem, ale nie do końca” są jeszcze stolniki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (55)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (56)

…czyli gołąbki z ziemniakami. Te akurat mnie nie oszołomiły, no bo jak to można tak bez mięsa? Nie można! Chyba, że mowa o kozich serach.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (113)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (116)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (109)

Sery z tego regionu, to absolutny kozak! Bierzesz gryza i wiesz, że to z mleka od szczęśliwych kóz. Nie będę tu biadolił, że przetwory mleczne od dużych producentów do niczego się nie nadają, ale te są naprawdę lepsze. Smak jest intensywny i pieści kubki smakowe jeszcze długo po połknięciu.  Podobnie jak baranina z pierwszej ręki, którą…

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (85)

…jedliśmy w Gospodarstwie Agroturystycznym Szymkówka w Cisnej. Kruchutka, idealnie doprawiona, rozpływała się w ustach i mimo, że byłem pełny, to musiałem wziąć sobie dokładkę. Za to wymiękłem przy naleśniku gigancie

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (89)

placek gigant chata wedrowca

…w Chacie Wędrowca (w zasadzie nie wiem czemu nazywany jest naleśnikiem, bo to raczej racuch, ale nie o tym). Widząc tę pozycję w menu byłem przekonany, że hasło „gigant” jest na wyrost i wcale nie będzie taki duży, ale coś mnie tknęło i powiedziałem Paulinie, żebyśmy wzięli jednego na pół. Ostatecznie okazało się, że był tak duży, że zjedliśmy go we czwórkę, bo inaczej nie było szans go pokonać. Spore bydle.

naleśnik gigant chata wedrowca

A, i żebyście nie myśleli, że myśmy tylko tam jedli. Sporo też ćwiczyliśmy. Przed każdym posiłkiem trzeba było wykonać serię skłonów, skrętów i przysiadów. Aparaty w rękach postaci na ilustracji znalazły się przypadkowo.

Dobra, dość o jedzeniu. Czas powiedzieć…

 

Parę słów o piciu

Próbowaliśmy lokalnych piwek, głównie z browaru Ursa Maior. Mimo, że były zarówno pszeniczne, o nucie waniliowej, czy cytrusowej, to wszystkie charakteryzowały się specyficzną goryczką, którą trudno porównać do piw innej marki. Ze wszystkich najbardziej przypasował mi ich flagowy trunek, czyli Rzeźnik

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (54)

…oficjalne piwo legendarnego Biegu Rzeźnika, najtrudniejszego ultramaratonu w Polsce. Mimo swojej wojowniczej nazwy, to w żadnym wypadku nie robi rzezi, wręcz przeciwnie. Jest lekkie i orzeźwiające. Pogrom za to zrobiła wizyta na Dworze Kombornia.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (129)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (145)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (130)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (131)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (132)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (133)

W piwnicach dworu mieści się Salon Win Karpackich, czyli po prostu winnica. Są tam zarówno wina słowackie, czeskie, węgierskie, rumuńskie, austriackie, jak i polskie. I można tych win próbować. Bez ograniczeń. To jedyne miejsce w Polsce, w którym podczas degustacji do swobodnej konsumpcji wystawione są wszystkie dostępne wina.

Dwór Kombornia

Na szczęście, aż tak mnie nie poniosło, żeby wypić kieliszek z każdej butelki, ale jak dorwałem się do Tokaji, to faktycznie trudno mnie było stamtąd przegonić. Przyznaję się bez bicia – kocham słodkie. Z polskich win, próbowałem trunku Uniwersytetu Jagiellońskiego i muszę przyznać, że jak na rodzimą produkcję całkiem przyzwoite. Nic się nie chwali ten UJ, że takie rzeczy robią.

Oprócz gry w butelkę mieliśmy też inne, zabawy i atrakcje, między innymi była to…

 

Wąskotorówka, stadnina koni i młyn

Najpierw jeździliśmy drezyną.

Post użytkownika Stay Fly.

Zabawa jak stąd do Wieliczki. Nie wpadłbyś na to, że machanie wajchą w górę i w dół po to, żeby rozpędzić blaszany wózek, może tak cieszyć. Później zmieniliśmy zabawki na trochę większe i wsiedliśmy do dużej kolejki.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (73)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (95)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (74)

„Pogórzanin” to jedna z niewielu czynnych wąskotorówek w Polsce. Dzięki temu, że ma odkryte wagony i biegnie wzdłuż doliny rzeki Mleczki podczas jazdy można popatrzeć na dzikie lasy, poczuć wiatr we włosach i cofnąć się wyobraźnią kilka dekad. I dojść do wniosku, że PKP na odcinku Kraków-Katowice jedzie wolniej.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (75)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (76)

 

Po przejażdżce  wagonikami, czekała nas przejażdżka konikami (w Bieszczadach de facto można się nawet wybrać na kilkudniowy rajd konny).

konie huculskie 3

konie huculskie

konie huculskie 2

Trochę się bałem, bo zwierzątka zazwyczaj mnie nie lubią, a na konikach w życiu nie jeździłem, ale nie było tak strasznie. Koniki huculskie, to rasa tak zwanych koni domowych, także są zrównoważone i za często nie gryzą. Po kilku okrążeniach zaczęliśmy się dogadywać i nawet to polubiłem. No w każdym razie na pewno opanowałem skręcanie i komendę „wio!”.

Liznąłem też trochę historii zwiedzając Park Etnograficzny w Sanoku.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (14)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (42)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (41)

Pod względem ilości obiektów to największy skansen w Polsce. Na okolicznych terenach sąsiadowało ze sobą wiele kultur, zostawiając odcisk zarówno na architekturze, jak i sprzętach użytku codziennego. W poszczególnych sektorach parku można poznać życie Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian, przenosząc się w czasie do ich epoki.

Rynek Galicyjski w Sanoku

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (21)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (23)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (25)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (49)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (26)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (27)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (28)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (29)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (31)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (32)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (33)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (34)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (35)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (43)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (39)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (37)

 

Z atrakcji, których nie znajdziesz w Krakowie, byliśmy też w Muzeum Młynartswa w Ustrzykach Dolnych.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (123)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (124)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (126)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (125)

Przy wejściu wręczono nam po takiej tabliczce. Z początku nie wiedziałem, czy to dlatego, że jesteśmy blogerami, czy po prostu chodzi o wyraz twarzy. Pan przewodnik rozwiał naszej wątpliwości.

Kiedyś w młynach na porządku dziennym były takie komunikaty z powodu pyłu mącznego, który nieustannie unosił się w powietrzu zatykając płuca młynarzom. Panowie, próbowali pozbyć się osadu odkasłując, jednak to nie pomagało i po pewnym czasie nieświadomie zaczynali spluwać na podłogę. Nie było to ani skuteczne, ani tym bardziej higieniczne, więc wieszano tabliczki, aby opamiętali się i mimo wszystko starali się nad tym panować.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (128)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (127)

 

Czego by nie napisać o jedzeniu, piciu, zabytkach, spływach kajakowych, przejażdżkach konnych, wyprawach psimi zaprzęgami (husky, husky), czy pieszych wędrówkach, to z perspektywy mieszczucha i tak najistotniejszy był dla mnie…

 

Spokój i czyste powietrze

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (119)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (65)

Niezależnie, czy śpisz w trzygwiazdkowym hotelu ze spa, czy na sianie w ramach agroturystyki po całości, to w obu przypadkach możesz poczuć, że zostawiasz świat za sobą, a codzienne problemy znikają gdzieś w tyle. Ucieczka od miejskiego zgiełku raz na jakiś czas jest bardzo potrzebna dla zdrowia psychicznego, a kontakt z czystym powietrzem dla fizycznego. Zwłaszcza, gdy mieszkasz w Krakowie i masz na co dzień alarm smogowy. I nie wiem na ile to autosugestia, a na ile faktyczne działanie mikroklimatu Podkarpacia, ale zasypiałem błyskawicznie i wstawałem bez przejmującego „czy tego dnia nie można by spędzić w łóżku?”.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (64)

Poza tym ognisko w mieście to nie to samo. Zwłaszcza, gdy do rozpalenia zamiast suchy gałęzi z lasu chcesz użyć suchego paździerza z meblościanki babci.

 

Konkurs, konkurs!

Jeśli narobiłem Wam smaka zdjęciami lokalnego jadła z początku wpisu, to dobrze się składa. Żebyście mogli się przekonać na własnym podniebieniu, że Podkapracie jest spoko,  mam dla Was kosz regionalnych pyszności. Akcja jest prosta jak login i hasło do stron rządowych – musicie w kilku zdaniach (góra czterech) odpowiedzieć na pytanie z nagłówka, czyli napisać co można robić na Podkarpaciu przez 72 godziny. W ujęciu turystycznym rzecz jasna.

5 osób, które w komentarzach pod tym wpisem poda najoryginalniejsze odpowiedzi według mojego widzimisię, zgarnie zestaw tradycyjnych produktów regionalnych, składający się z: win podkarpackich, miodów, bryndzy karpackiej, długo dojrzewających wędlin, serów i słodyczy.

Jak zwykle przy konkursach na blogu, najwyżej punktowane są odpowiedzi kreatywne/niestandardowe/pojechane/inne-niż-wszystkie. Pisząc co chcielibyście robić na Podkarpaciu przez 3 dni, możecie posiłkować się zarówno tym, co znaleźliście w tej relacji, zakamarkami Googli, własnymi doświadczeniami, jak i szeroko pojętą wyobraźnią. Niebo nie jest limitem, jak to mawiają astronauci.

Na podanie odpowiedzi macie czas do 19-go lipca, czyli przyszłej soboty. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w tym wpisie i pójdzie do nich też mail z informacja o wygranej. Biorąc udział w konkursie akceptujecie regulamin i tym samym oświadczacie, że macie 18-ście lat (ze względu na winko, które jest w zestawach).

3, 2, 1… START!

Chrońmy grubych, piętnujmy chudych

Skip to entry content

W środę Krzysztof Majak, uczestniczący w akcji PZU „Biegaj na zdrowie”, napisał, że gdy widzi grubych ludzi jest mu ich żal. Zasadniczo w tekście opisuje jak radzi sobie z pozbywaniem się nadwagi, jak to było być w rozmiarze plus, jak to jest z tygodnia na tydzień tracić na wadze i ile to dla niego znaczy. Pewnie wypowiedź przeszłaby bez echa, gdyby nie stwierdzenie, że grubsi mają niższą jakość życia, a otyłość wpływa nie tylko na problemy fizyczne, ale i na inne aspekty egzystencji.

Nie chcę teraz rozstrzygać, czy tak jest, czy nie, ale zwrócić uwagę na coś innego. Na podwójne standardy w traktowaniu osób grubych i chudych.

Jeśli napiszesz komuś w internecie, że ma problemy z nadwagą zaraz zleci się rój obrońców oskarżających Cię o brak tolerancji i dyskryminację mniejszości. Usłyszysz, że otyłość to obciążenie genetyczne, z którym się nie wygra i musisz być wypraną z uczuć kukłą, żeby komuś to wytykać. Ewentualnie, że nadwaga to świadomy wybór i przejaw akceptacji samego siebie, więc goń się, bo gówno wiesz o życiu w zgodzie ze sobą. Ostatecznie, że to zachowanie indywidualności jednostki i kontra do obecnych trendów.

Jakbyś nie poruszył tematu, używając słowa „grubas” jesteś rasistowskim ścierwem.

Zupełnie inaczej jednak ma się sytuacja z komentowaniem sylwetek osób chudych. Tu już nie ma takich argumentów jak dobre samopoczucie, czy autonomiczny wybór. Nie wspominając już o haśle-wytrychu – zaburzeniu. Tyle, że nie na tle genetycznym, a psychicznym. Te same osoby, które fanatycznie walczyły z określeniami „spaślak”, „tłuścioch” i „trzydrzwiowa szafa” nie mają żadnych oporów by użyć takich zwrotów jak „wieszak”, „tyczka”, „kij od szczotki”, „kościotrup”, czy „boże, dajcie jej coś zjeść”.

W przypadku chudych już nie ma empatii i współczucia. Nie ma tej tak kwieciście opisywanej tolerancji i otwierania się na odmienność. Kończy się akceptacja, zrozumienie drugiej osoby, szukanie usprawiedliwień wyglądu i tłumaczenie przyczyn. Szydzenie z kościstych pośladków i wystających obojczyków jest w dobrym tonie, a wytknięcie liczby żeber widocznych na zdjęć uchodzi za szczyt savoir-vivre’u. I gdy chudą dziewczynę ktoś nazwie anorektyczką można tak radośnie przyklasnąć i czuć satysfakcję ze zwrócenia jej uwagi. Równość ponad wszystko!

Piętnujmy chudych, oni nie mają prawa czuć się dobrze w swoim ciele.