Close
Close

Pojechałem do Czech za muzyką. Po raz drugi

Skip to entry content

Myślałem, że przy drugim podejściu do Hip-Hop Kempu nie będzie już takich emocji i euforii jak przy pierwszym, ale myliłem się. Nie wiem, czy to kwestia ludzi, z którymi byłem, czy tego, że ta muzyka jest mi tak bliska, czy specyficznej atmosfery jaka panuje na tej imprezie, ale od momentu wejścia do auta byłem nakręcony jak zegar z kukułką. I ta podjarka nie mijała, aż do powrotu do Krakowa. Przez całe 5 dni byłem na endorfinowym haju, ekscytując się każda minutą. No może poza kontaktami z obiektami sanitarnymi, bo pod względem higieny to najgorzej zorganizowane wydarzenie masowe jakie możesz sobie wyobrazić.

Ale, ale, w wypadzie do Hradec Kralove chodzi przede wszystkim o muzykę. A tej było pod dostatkiem.

Mam pytanie kontrolne do Was – jak Wam się podobają takie wideorelacje z wyjazdów? Są świetne, w porządku, czy beznadziejne i wolelibyście normalne/pisane posty? Dajcie znać, bo może tylko mnie się wydaje, że to coś ciekawego.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Grassja

    Zazdroszczę Ci, mimo braku chętnej ekipy sama chyba za rok się zbiorę. :> A wideorelacje? Jak najbardziej za!

    • Polecam sprawdzać lokalne grupy/wydarzenia na Fejsie, bo ludzie organizują się w większe grupy, także nawet jeśli miałabyś jechać sama to w trakcie podróży poznałąbyś ekipę i już miała się z kim bawić ;)

  • La Ma

    Końcówka najlepsza :)

  • La Ma

    Pomimo, że muzyka zupełnie nie w moim typie to przyjemnie się ogląda. Oby tak dalej :)

  • Fajnie mi się podoba, mam do Ciebie pytanko na priv na fb ;)

  • Pingback: Piątki w piątki #23 | Baluk()

  • Saga Sachnik

    Teraz nie mam szarego pola, to mogę się wypowiedzieć.

    Filmy, filmy, filmy! Masz ładny głos i ładne koleżanki, to nie może nie zostać pokazane (znaczy, też ładnie piszesz, żeby nie było).

  • Zajebiaszczo :d

  • Saga Sachnik

    Mam szare pole, chyba w pracy zblokowali jutuba ;(

  • Gosia

    Muzyka, ludzie i langosz! :D Tego klimatu nie da się opowiedzieć słowami.

  • Nie wydaje ci się, one po prostu są ciekawe. A tak przy okazji video, ja poproszę więcej inboxingów jedzeniowych

  • Boże jaki to jest zajebisty klimat. Znajomi mnie namawiali, a ja odmówiłam, bo nie chciało się dupy ruszyć. Za rok już pewnie mi nic nie zaproponują :<
    Wideorelacje pro, takie naturalne, nie sztuczne! :) Aż się głowa kiwała przy oglądaniu!

  • bardzo, bardzo fajne! nawet taka urodzona sceptyczka jak ja się zajarała. jest energia w tym filmie i faktycznie muzę dałeś idealną pod to. Mam nadzieję, że gulasz szatana zaspokoił gastrofazę na pewien czas:D

  • wołek

    Ciekawa to była ta papka w 2:10. Yummyyyy

    • Tradycyjny czeski gulasz z knedlikami.

  • Yao

    Wszystko super ale jak mogliście pić Kofole :O Przecież to jest najgorsze na kempie co może być(nie licząc toi toi oczywiście) :)

    • Z Kofolą, to tak jak z żelkami z lukrecji – jedni kochają, drudzy nienawidzą.

  • Podoba się. I to bardzo, bo oddaje całą masę pozytywnej energii. :)

  • 1 – Idealnie dobrany podkład muzyczny.
    2 – Lubię patrzeć na ludzi, którzy tak bardzo jarają się muzyką. Sprawia mi to autentyczną przyjemność. Chociaż tam nie byłam, cząstka tej radości i energii udzieliła się i mnie :)

  • Marcin Hog

    Są fajne, bo tak jak powiedziała kolezanka pokazujesz to „normalnie” i mogę poczuć że tam jestem.

  • shine

    Podobają i to jak! Twoje filmiki mają klimat i pokazują te imprezy od takiej ludzkiej strony, a nie wychuchanej jak oficjalne relacje, gdzie wszystko wygląda superextra, a wiadomo, że w rzeczywistości tak nie jest, także rób to dalej ;)

  • Ziggiz

    Są świetne, uwielbiam relacje gdzie jest żywy człowiek, muzyka, zgranie obrazu z dźwiękiem :) Ale czy nie obawiasz się sądu o prawa autorskie do kawałka? ;) (tak wspominam bo sama przed chwilą chciałam wrzucić filmik na facebooka i niestety został usunięty ze względu na prawa autorskie) :)

    • Nie mam włączonej opcji zarabiania przy filmach na YouTube to raz. Dwa, że nawet jakby miał to jest coś takiego jak „content id”, czyli system, który rozpoznaje, czy jesteś autorem treści, które udostępniasz na YouTube i jeśli należą do kogoś innego, to też z automatu nie możesz zarabiać. Trzy, że to raczej mieści się w granicach wideo-remixu. Także odpowiadając na Twoje pytanie – nie ;)

      • Ziggiz

        więc jestem oburzona usunięciem mojego filmiku na facebooku, który tym bardziej nie miał mi przynosić dochodów :) Ale jak usłyszałam od osoby która się bardziej na tym zna, wybrałam „zbyt dochodowy” kawałek wychwytywany przez filtry :)

10 typów ludzi, których nie chcesz spotkać na ulicy

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Wiesz, że mamy jeden z najwyższych współczynników śmiertelności w wypadkach drogowych w Europie? Że w zeszłym roku w Polsce zginęło przez to 3026 osób? Bo 8 na 100 takich wypadków kończy się śmiercią? Ja też nie, dopóki nie przeczytałem raportu Biura Ruchu Drogowego. Na ulicy pojawiam się i jako kierowca, i jako rowerzysta, a najczęściej jako pieszy, i trafiam na ludzi z każdej z tych grup, którzy zapominają, że nie są tam sami. Przez co wolałbym ich nie spotykać.

Młody gniewny

Odebrał prawko w zeszłym tygodniu i jeszcze dobrze nie opanował sprzęgła, ale już chce lecieć stówką w terenie zabudowanym. Najlepiej ruszając z trójki. Wziął sobie do serca słowa wujka Wiesia na ostatnich imieninach cioci Marzeny, że tak jak na egzaminie, to już nie pojedzie nigdy w życiu. Bo na egzaminie jeździ się, żeby zdać, a w życiu, żeby zdążyć na obiad. Dlatego nigdy nie zatrzymuje się na zielonej strzałce. Przed torami kolejowymi też. I na stopie też nie, jak nic nie jedzie.

Najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym spowodowały osoby w wieku 18-24lata.

Rebeliant

Anarchia, wolność i leki na receptę bez recepty dla wszystkich! Buntownik z wyboru, już w przedszkolu walczył o swoją niezależność otwarcie ignorując poobiednie leżakowanie, kontynuując drogę rewolucjonisty i pisząc „mój” przez u otwarte aż do matury. Nikt nie narzuci mu, że białe jest białe, a czarne jest czarne, a tym bardziej, że nie może przechodzić na czerwonym. Czy Luke Skywalker trzymał się zasad narzuconych przez imperialistyczny system? No właśnie!

Janusz biznesu

Miałeś kiedyś w trakcie jazdy tak ważny telefon, że aż zjechałeś na pobocze, żeby go odebrać i porozmawiać? Tak? No i po co to wszystko? Trzeba było jedną ręką trzymać słuchawkę, drugą dźwignię zmiany biegów, zębami kierownicę, a rzęsą włączyć kierunkowskaz. Zestaw słuchawkowy? Głośnomówiący? Bluetooth w uchu? A co Ty z Holiłudu jesteś, czy ze Star Treka? Prawdziwy byznesmen potrafi zmieniając pas ruchu, wyprzedzając na trzeciego i odpalając czerwonego Viceroya w tym samym czasie odebrać ważny telefon. Czyli każdy telefon, bo w byznesie wszystkie telefony są ważne.

Kierowcy jadący 100 km/h i trzymający komórkę przy uchu hamują średnio o 14 metrów później niż nierozmawiający.

Klubowóz

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Co?

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Co mówiłeś?

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Nie słyszę…

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– W końcu przejechał, możesz powtórzyć?

Najwięcej wypadków śmiertelnych jest w piątek i sobotę.

W dni imprezowe.

Ostatnia szara komórka

Koniom zakłada się klapki na oczy, żeby nie patrzyły na boki, a ludziom wkłada w ręce smartfony. Świecący prostokąt przed twarzą i całe otoczenie przestaje istnieć. O ile w przestrzeniach zamkniętych można po prostu popsuć sobie wzrok, o tyle w terenie otwartym można zepsuć sobie nogi, ręce, żebra albo życie. Na przykład przechodząc przez ruchliwą ulicę wpatrzonym w komórkę.

Niespokojna noga

Zwany też lowriderem dla ubogich. Przyśpiesza, zwalnia, przyśpiesza, zwalnia, przyśpiesza, zwalnia, a auto się gibie jak na teledysku do „Still D.R.E.”. Zatrzymuje się zawsze metr za linią stopu na światłach, a gdy stoisz na pasach, nigdy nie wiesz, czy nie zatrzyma się na Tobie. Ani czy nie wjedzie Ci w tyłek, jeśli stoisz przed nim w korku i ruszysz ćwierć sekundy później niż on.

Niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami, jest jedną z głównych przyczyn wypadków na prostych odcinkach.

Usain Bolt

Rusza z bloków startowych w momencie, gdy w autobusie po drugiej stronie ulicy zamykają się drzwi i biegnie do nich jak po karpia na Wigilię. Ignorując wszystkich uczestników ruchu drogowego dookoła. Gdyby któryś z kierowców samochodów cudem omijających go miał gorszy dzień, albo bardziej zużyte klocki hamulcowe, do celu dojechałby na masce. Kończąc karierę sportową w szpitalu.

Oszczędny

Ładowanie akumulatora? 50 groszy.

Migacz boczny do Opla? 14 złotych.

Emocje z jazdy bez używania kierunkowskazów? Bezcenne!

Nieprawidłowe wyprzedzanie, jest jedną z głównych przyczyn wypadków na prostych odcinkach.

James Bond na rowerze

Szpieg w służbie Jej Królewskiej Mości realizuje tajne zadanie, od powodzenia którego zależą losy starego kontynentu, dlatego musi pozostać incognito. I jedzie na rowerze nocą bez oświetlenia i odblasków, zmieniając pasy jakby miał za sobą ogon odkąd wyszedł z MI6. Dzięki temu jest niewidzialny dla kontrwywiadu. I wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego.

Szybki i wściekły

Wiesz po co w aucie jest pedał gazu? Żeby go używać! Dlatego dopóki nie czuje pod dużym palcem u prawej stopy podłogi, ciśnie. Ciśnie wyprzedzając ruszający autobus, ciśnie na gasnącym pomarańczowym i ciśnie wymijając matkę z dzieckiem na pasach. Jak im zrobi peeling pięt, to może nauczą się szybciej chodzić. Gdy nie może zasnąć po ciężkim dniu, bo męczą go wyrzuty sumienia, że przez półtorej minuty jechał prawym pasem, układa sobie w głowie, co by powiedział Vin Dieselowi jakby go spotkał. I jakim jechałby autem, gdyby kręcili „The Fast and the Furious: Zabrze Drift”.

W zeszłym roku główną przyczyną aż 7195 wypadków było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu.

Kierowcy wczujcie się w rolę pieszych! Tylko wzajemne zrozumienie może zaprowadzić nas bezpiecznie do celu. Druga odsłona naszej kampanii. #kierowcaVpieszy

Opublikowany przez Krajowa Rada BRD na 25 września 2017

Ten tekst jest uszczypliwy, ale tylko po to, by zwrócić uwagę na zachowania, które mogą przyczynić się do tragedii. Niezależnie, czy jesteś kierowcą w nowej, błyszczącej strzale, czy pieszym, który musi zdążyć na tramwaj, zwracajmy na siebie uwagę i pamiętajmy, że nie jesteśmy sami na ulicy. Zaoszczędzimy sobie nerwów, zdrowia, a czasem i życia.

---> SKOMENTUJ

Co jakiś czas dostaję maile od czytelników spoza Małopolski z pytaniami o Kraków. Zresztą, od tych z miast ościennych, czy nawet już tu mieszkających, ale dopiero od niedawna też się zdarza. Najczęściej piszecie, że wpadacie tu na kilka dni i chcielibyście rekomendacje odnośnie miejsc wartych odwiedzenia. Zabytki, plenery, muzea, imprezownie, teatry, kawiarnie, knajpy z jedzeniem. Dziś zajmiemy się tymi ostatnimi, czyli lokalami, gdzie można dobrze i tanio zjeść w samym centrum.

Przygotowałem dla Was 4 restauracje zróżnicowane pod kątem kuchni i klimatu, w których możecie zjeść obiad w Krakowie do 20zł, mimo iż są w bezpośrednim sąsiedztwie Rynku Głównego.

 

Na królewicza – Gessler we Francuskim

Owiana legendami restauracja Adama Gesslera.

Gessler we Francuskim restauracja Kraków 2

Zlokalizowana 350 metrów od Rynku Głównego (ulica Pijarska 13), czyli jakieś 5 gryzów obwarzanka. Z zewnątrz wygląda średnio…

Gessler we Francuskim restauracja Kraków

…ale w środku dużo lepiej.

Można poczuć się nieco jak szlachta – przy wejściu wita Was szarmancki szatniarz, cała obsługa wygląda bardziej elegancko, niż przeciętny student na obronie magisterskiej, a przy podawaniu jedzenia skaczą wokół Was trzy osoby, dbając, by to co zaraz skonsumujecie było najlepszą kuchnią staropolską, jakiej mieliście okazję próbować. Dołóżcie do tego epokową zastawę i sztućce, i macie „Miłość na bogato”. Tylko 50 lat wcześniej i bez pomarańczy. Ale za to z klasą.

I to całkiem tanio, bo cały obiad dnia, czyli bułeczka/przystawka + zupa + drugie + kompot + deser kosztuje równo 20zł. Cena za owy espresso lunch obowiązuje od poniedziałku do piątku, od 12:00 do 16:00.

Gessler we Francuskim restauracja Kraków - espresso lunch

Gessler we Francuskim restauracja Kraków - espresso lunch 2

Gessler we Francuskim restauracja Kraków - espresso lunch 3

Co do samego jedzenia, to są to typowo polskie potrawy w bardzo dobrym wykonaniu. Zupy są pełne składników, mięsa kruche, a ziemniaczki tak ubite, że chyba nawet moja babcia tak dobrych nie robiła. Do kompotów można się przyczepić. Może trochę za rzadkie, fakt. Za to funkcjonuje niekończąca się dolewka i jeszcze nie zdarzyło mi się trafić na słaby deser. Fani napoleonek powinni być zachwyceni.

 

Na hipstera – Moaburger

Pierwsze nowozelandzkie burgery w Krakowie.

Moaburger - burgery Kraków

Nowe burgerownie pojawiają się w Grodzie Króla Kraka szybciej, niż blogi o oszczędzaniu po sukcesie Michała Szafrańskiego, ale mało która ma do zaoferowania coś więcej, niż czystą toaletę. Dlatego w tym wypadku lepiej wybrać sprawdzone rozwiązanie i wpaść do Moaburgera (ulica Mikołajska 3), który stacjonuje 40 metrów od Kościoła Mariackiego (to ten wysoki budynek na Rynku Głównym, z którego co godzinę wychyla się jakiś wariant grając na trąbce).

Moaburger - burgery Kraków 2

Wnętrze jest jasne i estetyczne, a zastąpienie indywidualnych stolików ławami sprzyja integracji. Co czasem bywa problemem, bo nie zawsze masz ochotę być częścią wszechświata i momentami chciałbyś po prostu w spokoju zjeść. A w Moa w godzinach obiadowych i w weekendy bywa tłoczno jak w pociągu na Woodstock, ale wynika to tylko i wyłącznie z tego, że mają naprawdę smaczne i dobre jakościowo jedzenie. Zresztą nie tylko jedzenie, bo napitki w postaci szejków też są przepyszne (cynamonowy zniewala kubki smakowe).

Moaburger - burgery Kraków 3

Moaburger - burgery Kraków 4

Tutaj, żeby zmieścić się w dwóch dychach musieliśmy trochę przyciąć liczbę pozycji w menu obiadowym. Konkretnie to do jednej – burgera.

Szama w Moa nie jest tania, bo każda kanapka oscyluje w granicach 20zł, ale zdecydowanie jest warta swojej ceny. Warzywa są świeże, mięso soczyste i nie przesmażone, sosy nie zabijają jego smaku, a bułka nie rozlatuje się po trzecim gryzie. Posmak każdego kęsa zostaje w ustach jeszcze długą chwilę po połknięciu i po spałaszowaniu takiego burgera jesteś równie najedzony, co po pochłonięciu całego obiadu w restauracji wcześniej. Jeśli nie bardziej.

[sociallocker id=”17312″]
 

Na normalsa – Smakołyki

Normalne, zróżnicowane, codzienne jedzenie.

restauracja Smakołyki Kraków

Smakołyki to miejsce, w którym zdecydowanie bywam najczęściej. Ma ogromne okna z parapetem wyłożonym poduchami, co sprawia, że w lokalu jest bardzo przyjemnie i siedzi się naprawdę wygodnie. Obsługa jest bardzo serdeczna, nigdy nie robi krzywych min i mają tam faktycznie działający internet. No i jedzenie.

restauracja Smakołyki Kraków 4

Które jest zaraz przy Plantach, 400 metrów od Rynku Głównego (ulica Straszewskiego 28).

restauracja Smakołyki Kraków 2

restauracja Smakołyki Kraków 3

Jedzenie jest z gatunku normalnego-nienudnego. Codziennie jest inny zestaw dnia, w skład którego wchodzi zupa, drugie danie i kompot. I kosztuje ledwo 16 złociszy. A mówiąc „nienudne” mam na myśli, że nie dają tam w kółko pierogi-schabowy-gołąbki-pierogi-mielony-gołąbki, tylko trochę mniej oczywiste rzeczy. W zasadzie, to chyba jeszcze nie trafiłem dwa razy na to samo drugie danie, a serwują tam takie rarytasy jak szynka pieczona z rozmarynem, naleśniki po bolońsku, tagliatelle z kurczakiem i cukinią, czy rolada ze schabu z pieczarkami i serem.

O ile w innych knajpach zdarzało się, że coś mi nie smakowało, tak tutaj jedyne czym nie byłem zachwycony, to zupa chrzanowa. Reszta bardzo pierwszoklasowa, zwłaszcza rosołek. Zresztą co do jakości potraw, to chyba najlepszą rekomendacją będzie fakt, że za każdym razem, gdy jest u mnie mama, zawsze chce żebyśmy tam zjedli. A moja mama zdecydowane nie należy do mało wybrednych osób, którym wszystko pasuje. Wręcz przeciwnie.

 

Na Włocha – Invito

Choć w sumie nie wiem, czy nie powinienem napisać „na Polaka”, bo pizza chyba niedługo wejdzie na listę naszych narodowych potraw.

pizzeria inVito Kraków 2

Ten lokal to dla mnie swego rodzaju fenomen. Jest bardzo tanio, bardzo smacznie i bardzo blisko (300 metrów od Rynku – ulica Świętego Tomasza 33), a rzadko kiedy zdarza się, żeby było zajęte więcej niż 5 stolików. Jak to możliwe?

pizzeria inVito Kraków

pizzeria inVito Kraków pizza promocja

W Invito jest turbo promocja, która zdobyła moje serce, portfel i podniebienie. Średnia capricciosa kosztuje 11zł. Słownie JEDENAŚCIE ZŁOTYCH! I jest lepsza, niż połowa placków na dowóz dostępnych na terenie Krakowa. Serio, nie ma grubego napompowanego ciasta, ma normalny ser, szynkę i pieczarki i jest dobrze wypieczona. Żeby nie było niedomówień, to nie jest ten poziom co Garden Pizza na Konopnickiej (najlepsza włoska pizza jaką w życiu jadłem), ale jest naprawdę dobra i nic jej nie można ująć.

Dokładając do tego sok, cały obiad wynosi Cię 16zł. No chyba, że bierzesz ją z kimś na pół (bo szczerze mówiąc, to jak na jedną osobę jest trochę za duża), wtedy jeszcze mniej. Oprócz tego masz też codziennie inny zestaw obiadowy składający się z zupy i drugiego, za 15zł, ale nigdy tego nie próbowałem. Pozostaję wierny pizzy.

 

Jeśli chodzi o obiady w okolicach starego miasta to wszystko, natomiast w kolejnych wpisach możecie spodziewać się innych miejsc, które warto odwiedzić będąc w Krakowie. Ze względu na fakt, że tego typu posty wymagają ode mnie wyjątkowo dużo pracy, mam prośbę, jeśli przydał Ci się ten tekst i dowiedziałeś się z niego czegoś, co Ci pomoże, puść go dalej. Niech innym osobom zainteresowanym tematem również się przyda. Dzięki!

autorem zdjęcia jest Klearchos Kapoutsis

[/sociallocker]

---> SKOMENTUJ

Błędy językowe w rapowych kawałkach

Skip to entry content

bilon hemp gru

Rapu słucham od 6-tej klasy podstawówki, a płyta „3:44” Kalibra była pierwszym albumem, który wybrałem sam, świadomie, a nie na zasadzie, że coś tam leci w tle, jak rozwiązuję równania z iksem na matematykę. Ten gatunek jest mi tak bliski ze względu na formę i gry słowne, które niejako są jego fundamentem. Mimo, że wielu raperów operuje językiem polskim na wyższym poziomie, niż profesorowie akademiccy, to nawet tym najlepszym zdarzają rażące wpadki. Które poprzez powagę z jaką są wypowiadane, brzmią wyjątkowo komicznie (coś jak z blogerami).

Poniżej najśmieszniej błędy językowe, jakie udało mi się wyłapać (u tych gorszych i lepszych).

 

„Zamykam wieko, kładę kamień na niego” – wjeżdżamy z grubej rury. Ten wers Bilona z Hemp Gru doczekał się dziesiątek wizualizacji w postaci memów i jest chyba najczęściej cytowaną wpadką zarejestrowaną na legalnym wydawnictwie. Od usłyszenia tej linijki nie byłem w stanie juz brać na poważnie żadnych jego moralizatorskich przesłań.

„Wstaję rano, zapalam papieros” – przez cały kawałek „Papierosy” Borixon stara się udowodnić, że deklinacja nie dotyczy wyrobów tytoniowych. Słowo „papieros” się nie odmnienia. Koniec i kropka.

„Ja pierdolę szczerze trendy, jestem oportunistą” – jak usłyszałem ten tekst Onara, to płakałem ze śmiechu przez tydzień zalewając sąsiada i piwnicę. Kiedy chce się poprzeć swoją niezależność i zamanifestować działanie na przekór obowiązujący trendom jakimś wyszukanym słowem, warto sprawdzić wcześniej jego znaczenie w słowniku. Bo oportunista, to nie osoba stawiająca opór, tylko płynąca z prądem. O czym podejrzewam, że Onar nie wie do tej pory.

„Winny zarzucanym czynom” – Pih miał gorszy dzień, zrobił krzywdę językowi polskiemu i zarzucanym czynom i jest im coś winien. Najprawdopodobniej przeprosiny. Bo jeśli chodziłoby o to, że przypisywanie mu autorstwa jakichś działań jest zgodne z prawdą, to nazwałby utwór „Winny zarzucanych czynów”.

„Wbrew systemu działam po swojemu”tej linijki Chady chyba nie trzeba komentować.

„Już miał pójść w siną dal, zrobić fade in” – żeby zrozumieć ten błąd i zdać sobie sprawę z jego śmieszności trzeba mieć doświadczenie z programami do edycji dźwięku. Lub znać język angielski. Nie zdziwiłbym się gdyby jakiś ulicznik rymujący przysłowia i hasła z dworcowych kibli nie wiedział, że „fade in” to znaczy wchodzić/pojawiać się/zgłaśniać, ale Ten Typ Mes? Musiał być chyba w stanie poważniejszej niedyspozycji pisząc numer „Prawda wanted (dead or alive)”, że użył tego zwrotu w znaczeniu „znikać”.

„Te suki mnie pragną jak zwrot podatku” – Jimson, przez wiele lat tytułowany mianem króla podziemia, w utworze „Eenie Meenie Miney Moe” stwierdził, że „zwrot” marzy o byciu opodatkowanym. Ewentualnie, że nie odmienianie pojęć ekonomicznych przez przypadki będzie bardziej poetyckie. Obstawiam to drugie.

„Za blatem chujowego komputera Atariego” – jakbym był agencją reklamową obsługującą markę „Atari”, to nie puściłbym Moleście przelewu za lokowanie produktu w kawałku „Klima”. A wszystko wina Vieniego.

„Siłę mózgu przeciwstawiam sile muskuł” – na koniec największy fan Marka Borowskiego i zarazem pierwsza osoba ze świata rymujących się końcówek, która sprzedała utwór partii politycznej. Mezo. Niby student, niby inteligent, niby gość wychodzący z bloków i będący ponad polskim bagienkiem, a nie udało mu się siły mózgu przeciwstawić sile muskułów. Cóż, takie reguły „Mezokracji”.

 

Ode mnie to tyle, ale oboje dobrze wiemy, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jeśli trafiłeś w innych pieśniach na błędy językowe, które przyprawiły Cię o ból brzucha, to dawaj do komentarzy. Nie muszą być koniecznie kawałki rapowe, mogą być równie dobrze rockowe, czy popowe. Byleby polskie.

---> SKOMENTUJ