Close
Close

Cotygodniowy Przegląd Internetu #5: łysienie, brzuch Maffashion i James Bond

Skip to entry content
autorem zdjęcia jest Yaniv Golan
autorem zdjęcia jest Yaniv Golan

Mimo, że do świąt zostało już tylko kilka dni, to tegotygodniowe wydanie „Przeglądu” jest całkowicie wolne od tematyki dzwoneczków, choinek, karpi i kaca po pasterce. Mam nadzieję, że to docenicie.

Jak poradzić sobie z łysieniem? Najlepiej z godnością, a Michał Górecki przy mały wsparciu innych chłopaków z łysosfery mówi jak to konkretnie zrobić.

Facebook wprowadzi przycisk „nie lubię tego”: taką informację podało wiele portali, jednak każdy kto trochę głębiej siedzi w temacie wie, że nie nigdy to nie nastąpi. Pijaru Koksu tłumaczy dlaczego.

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, imbirem natrzyj dziąsła swe: Klaudyna z Ziołowego Zakątka podaje przepis na imbirowy napar, którym be łykania lekarstw pokonamy przeziębienie, infekcję i urząd skarbowy. Niestety, na to ostatnie nie ma namacalnych dowodów.

Brzydkie strony społeczeństwa: to zbiór mocnych i dosłownych prac hiszpańskiego ilustratora, który, między innymi, porównuje serduszkowanie fotek na Instagramie do seksu oralnego.

James Bonda i polska wódka: brytyjski agent w „Spectre” – najnowszej części filmu o jego przygodach – będzie pił trunek, z którym najczęściej kojarzy się Polska poza jej granicami. Wódkę Belvedere.

Jak prawie darmowo ogarnąć nocleg na wyjeździe? Autorski patent Wędrownych Motyli na wykorzystanie luki w procesie rezerwacji noclegu na AirBnb.

Diagnoza bólu dupy: Moi krakowscy koledzy, najnowszą produkcję postanowili poświęcić niegasnącemu tematowi jednej z najpoważniejszych chorób XXI wieku.

 

Klip tygodnia: dobra, ten teledysk nie jest z tego tygodnia, ale nie widziałem go jeszcze na żadnym innym blogu, a obecność Maffashion w tym obrazie jest zdecydowanie warta odnotowania.Ta buzia, ten brzuch! Śliczniusia!

 

Damska stylówka tygodnia: tym razem złoto zgarnia moja przyjaciół Monika „Co za nogi!” Kamińska. Stworzyła pierwszą w swoim życiu autorską, klasyczną, czarną sukienkę i wygląda w niej tak dobrze, że nawet chyba nie ma sensu jej ściągać.

zdjęcie pochodzi z bloga blackdresses.pl
zdjęcie pochodzi z bloga blackdresses.pl

 

Męska stylówka tygodnia: Adam Szymczak to taki męski odpowiednik odpowiednik Macademian Girl. Na swoim blogu przesadza, daje się ponieść fantazji i nagina wszelkie standardy i ramy mody męskiej. Jeśli lubisz klimat filmów Quentina Tarantino, to powinieneś odnaleźć się w śród jego stylówek.

zdjęcie pochodzi z bloga FASHIONABLE INNOVATIONS
zdjęcie pochodzi z bloga FASHIONABLE INNOVATIONS

 

Fanpage tygodnia: pierwszy oficjalny profil marki, który polecam w tym zestawieniu. I to jakiej marki – środka na potencję! Bez silenia się na metafory, dochodzenie do tematu po nitce do kłębka i zastanawianie się przed 3 dni przed publikacją posta, czy to wypada. Prosto, nieraz prostacko, ale dobitnie i – co najważniejsze – śmiesznie!

 

Jeśli kojarzycie jakieś inne profile marek, które nie przebierają w słowach, tylko walą z przekazem prosto i po twarzy, to podrzućcie. Ciekaw jestem kto jeszcze odważyłby się na tak bezczelną komunikację.

(niżej jest kolejny tekst)

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
AuroraAdam Szymczakobserwat00rMichał MałysaJan Favre Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz Szejna
Gość

Dzisiejszy przegląd najciekawszy ze wszystkich do tej pory. Ilustracje z Boredpanda na mega propsie. Teledysk widziałem już wcześniej, ale dobry wybór.

PS Blogerzy chyba rzadko słuchają rapu.

Jan Favre
Gość

Dzięki!

A co do słuchania rapu przez blogerów, to też widzę, że jeśli już, to tylko ten z głównego nurtu.

Monika
Gość

<3

Blog LightStylowy
Gość
Blog LightStylowy

Czytałam aż trzy razy i dopiero ctrl+F pozwolił mi znaleźć, gdzie tu było o brzuchu Maff :D

Jan Favre
Gość

Problemy ze skupieniem? ;)

Blog LightStylowy
Gość
Blog LightStylowy

Raczej wybiórcza ślepota i unikanie brzuchotematów w okolicy świąt!

Michał Małysa
Gość

Znowu ja, znowu z małym uzupełnieniem rapowym, chociaż tym razem nie nieproszony, a odpowiadając na pytanie o te marki nie bojące się mocnego przekazu. Wytwórnia Stopro i Sobota ;) https://www.facebook.com/SobotaStoproRap/photos/a.708981209119376.1073741831.110751088942394/1026435030707324/?type=1 Chyba jednak nie przyniósł dobrych skutków, bo wydają się dominować komentarze w tym stylu: „Dziewczyny faceci (nie wszyscy) to pustaki i oni się jarają takimi wlepami a nawet dowartościowują siebie i swoją dumę… chorą dumę ..Facet ma taka chorą zaborczość i mentalność typu to ja tu rządzę to ja jestem najlepszy i Ty kobieto jestes gorsza i jestes moją własnością … NA SZCZĘŚCIE POWOLI SIĘ TO ZMIENIA I W WIELU… Czytaj więcej »

obserwat00r
Gość

No
to pojechałeś tym wpisem!! Oj grubo dałeś…!! Tylu konkretów w
jednym miejscu dawno nie widziałem :) Najlepsze polskie reklamy były
w dniu świra. Jak ja je kocham :)
https://www.youtube.com/watch?v=JAvDM9bbKIE

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Nie bądź egoistą! Nie używaj prądu w Wigilię i Sylwestra

Skip to entry content

zakupy w święta i sylwestra

Zawsze bardzo mnie cieszy, jak ktoś traktuje Demotywatory, Kwejka albo inny śmietnik z memami jako źródło wiedzy życiowej, bo prawie za każdym razem to świetny temat na bloga. Nie inaczej jest w tym przypadku. Powyższy obrazek stał się hitem internetu – ponad 33 000 udostępnień na Fejsie i fala żali, jakie to nieludzkie mieć czelność robić zakupy w Wigilię Bożego Narodzenia i w Sylwestra. Bo przecież to dni tuż przed świętami i na dobrą sprawę powinny być ustawowo wolne, bo… bo tak! A jak się nie zgadzasz, to jesteś zwykłą, bezduszną, kapitalistyczną świnią!

Nic bardziej mylnego. Przede wszystkim…

 

Jeśli ludzie w te dni nie robiliby zakupów, to część tych pracowników by zwolniono

To nie jest tak, że właściciel sklepu daje komuś zmianę w święto, dzień przed świętem, dzień po, czy w poniedziałek – który jak wiadomo jest dniem straszniejszym niż twarz Donatelli Versace – bo ma taki kaprys i nie wie co zrobić z pieniędzmi, a składanie z nich origami przestało być zabawne. Nie. Właściciel zatrudnia określoną liczbę pracowników, bo wie, że tyle osób jest potrzebnych, aby obsłużyć wszystkich klientów. I jeśli wzrasta popyt na jego produkty, zatrudnia więcej personelu, żeby obsłużyć wszystkie zamówienia, tym samym, dając ludziom pracę.

Wiedząc o powyższej zależności, wyobraź sobie co się stanie, gdy klienci przestaną robić zakupy w święta, soboty i inne losowo wybrane przez personel dni? Yhy, właśnie tak, okaże się, że część pracowników jest ZBĘDNA.

Innymi słowy, osoby pracujące w święta nie powinny narzekać, ci ludzie…

 

Powinni się cieszyć, że mają pracę

No chyba, że są obrażonymi na wszystko nierobami z roszczeniową postawą do życia, którzy uważają, że to cały świat jest winny, że mają gównianą pracę.

W innym przypadku, jeśli nie pasuje im obecna specyfika zatrudnienia, to po prostu…

 

Niech się zwolnią

Lub zmienią pracę. Albo w ogóle podniosą kwalifikacje, zdobędą nowe kompetencje i zupełnie zmienią branżę. Od dłuższego czasu jest większe zapotrzebowanie na informatyków, niż ich podaż, a wynagrodzenie co najmniej dwukrotnie wyższe, niż za siedzenie na kasie. I ani nie musisz mieć książeczki sanepidowskiej, ani drogich uprawnień na obsługę wózków widłowych, tylko internet. A jeśli udostępniłeś ten obrazek na Fejsie, to chyba go masz, co?

Przy okazji, za tą zmianą idzie również zmiana mentalności, bo jeszcze nie słyszałem, żeby programiści masowo się żalili, że muszą zarabiać pieniądze w środę popielcową. I jak jesteśmy już przy innych zawodach, to…

 

Co z lekarzami, policjantami i pracownikami elektrowni?

Kierowcami autobusów, strażakami, operatorami telefonicznymi i dziesiątkami innych zawodów, które są wykonywane niezależnie od pory dnia i roku? Czy oni nie mają rodzin? Czy w związku z tym, oni przychodzą do pracy bez względu na wszystko, ludzie nie powinni przemieszczać się, wzywać karetek, zgłaszać przestępstw, czy rozmawiać przez telefon 24-go i 31-go grudnia? Czy osoby czuwające nad zapewnieniem nam wody, gazu i prądu w mieszkaniach, też powinny wrzucić na Demotywatory grafikę nawołującą, aby nie gotować, nie myć się i nie oglądać telewizji, bo oni chcą iść na imprezę sylwestrową?

Mam nadzieję, że każdy, kto udostępnił obrazek z nagłówka, zastosuje się też do powyższych zaleceń. Inaczej jest niewrażliwym egoistą.

autorem zdjęcia w nagłówku jest renny67

8 aplikacji na zgrabny telefon z dużym wyświetlaczem

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z marką Huawei

Telefony komórkowe już od dawna nie służą tylko do dzwonienia. W zasadzie nigdy nie służyły, bo kiedy pojawiły się pierwsze modele wielkości zdrowego noworodka, to koszt minuty rozmowy był tak astronomiczny, że aparaty i tak bardziej służyły do lansu niż dzwonienia. To pierwsze nadal się nie zmieniło, ale kto ma telefon z Androidem, ten wie, że można go wykorzystać też do kilku innych, przydatnych rzeczy. I na dobrą sprawę, im większy wyświetlacz, tym więcej zastosowań można mu znaleźć.

Od jakiegoś czasu bawię się Huaweiem Ascend Mate 7 (gotowym pod nowego Andorida Lolipop), który ma aż 6-calowy ekran i przygotowałem zestaw aplikacji, które warto mieć na tego typu sprzęcie.

 

VSCO CAM

VSCO CAM Android (2)

VSCO CAM Android (1)

Prosty, wygodny i przede wszystkim efektowny zestaw filtrów do zdjęć. Po systemowej edycji, w postaci przycinania i obracania, to moje podstawowe narzędzie pracy przy tworzeniu relacji z wyjazdów. Nawet z najbardziej zwykłej i nudnej foty jest w stanie wyciągnąć coś interesującego, na co ostatecznie chce się patrzeć. Polecam wszystkim, którzy lubią robić zdjęcia, ale nie mają ambicji pracować w Vogue, bo póki co, nie ma nic lepszego dla amatorów.

 

TVN player

Android TVN Player

Na 6-ciu calach już da się coś obejrzeć bez trwałego wytrzeszczu oczu. Kuba Wojewódzki dobrze sprawdza się podczas awarii PKP, Magda Gessler przy pichceniu w kuchni, a Gosia Rozenek jako substytut nauk przedmałżeńskich. Bądźmy szczerzy, i tak wszystko sprowadza się do polerowania patelni i przeczyszczania komina.

 

Jakdojade.pl

Android Jak Dojadę

Część czytających wyśmieje ten akapit, stwierdzając, że posiadanie tej apki w telefonie to oczywista oczywistość, a reszta będzie przeszywać lustro pytającym wzrokiem, zastanawiając się jak mogła bez niej żyć. To dla tych drugich. Zwłaszcza, jeśli pierwszy raz wybieracie się do Krakowa i będziecie przemieszczać się komunikacją miejską z przesiadką na Rondzie Mogilskim. Uwierzcie, że system nawigacji pokazujący jak dojść na właściwy przystanek, który nazywa się tak samo jak 7 pozostałych, uratuje Wam tyłek.

 

Angry Birds Go!

Angry Birds Go

Grałem w wiele odmian „Wściekłych ptaków”, od klasycznej, przez „Gwiezdne Wojny”, po „Transformersy” i żadna nie daje tyle radochy z grania co wersja z wyścigami. Nie jest to co prawda „Mario Kart”, ani nawet „Crash Team Racing”, ale jak na darmówkę na telefon, to straszny kozak! Grywalność bardzo duża, grafika bardzo ładna, a scenariusz rozwoju bardzo wciągający. Za każdym razem mówię, że pyknę tylko jedną trasę i okazuje się, że minęło pół godziny.

 

Pocket

Androida Pocket

Na Ascend Mate 7 przydaje się z tego względu, ze na tym sprzęcie da się faktycznie sensownie czytać dłuższe treści. I bardzo wygodnie jest sobie pododawać artykułu na stacjonarce, a potem walnąć się na kanapie i w spokoju kontemplować dramat neurobiolożki z Wrocławia, czy epokowe dzieło Poli Dwurnik o wyjściu do klubu. W podróży Polskim Busem też się sprawdza. Oczywiście, jeśli masz dane pakietowe, bo na „darmowe wi-fi” nie masz co liczyć.

 

LookBook

Najczęściej stąd biorę stylówki do „Cotygodniowego Przeglądu Internetu”. Ciuchy z całego świata fotografowane w niecodziennych, często egzotycznych sceneriach. Nawet jeśli nie śledzisz modowych trendów, ani nie jesteś fanem turystyki, to świetne ubrane szafiarki nietuzinkowej urody powinny pobudzić Twój zmysł estetyki. No i czasem można podpatrzeć u kogoś dobre buty.

 

Linijka

Android linijka

Duży wyświetlacz, dużo mierzenia. „Jeśli wiesz co mam na myśli” cytując Jasia Fasolę.

 

Skype

Android Skype

Możecie się śmiać, ale bardzo późno dowiedziałem się, że można mieć Skype’a na telefonie i de facto, dzwonić sobie za friko albo prowadzić spontaniczne wideo-rozmowy gdziekolwiek. A nie tylko w domu na kamerce podpiętej do stacjonarki. Ale jak się już dowiedziałem, to korzystam na bieżąco i często, bo rozmiary ekranów w telefonach dojrzały już do tego, by komfortowo korzystać z tej apki. I widzieć czy ktoś za Twoim rozmówcą przypadkiem nie myje zębów.

 

To tyle ode mnie, jeśli chodzi o aplikacje na Androida w sprzęcie wielkości Ascend Mate 7, czyli dużym, ale wciąż możliwym do obsługi jedną ręką i nie utrudniającym dzwonienia. Starałem podejść się do tematu dość przekrojowo i nie skupiać tylko na programach graficznych lub tylko na grach, ale pokazać z czego korzystam najczęściej. Nie mniej, wiem, że w tej kwestii jest jeszcze dużo do powiedzenia i została ona zaledwie liźnięta.

Jeśli macie swoje typy aplikacji, które trzeba mieć w telefonie z dużym wyświetlaczem, wrzućcie je w komentarze, z jednym zdaniem wyjaśnienia o co cho.

3 mężczyzn, 4 kobiety, 24 godziny w Krakowie

Zapis doby wyrwanej bez znieczulenia z życia byłej stolicy. Kluby, puby, domówki i ludzie szukający rozwiązania swoich problemów.

Czy seks okaże się ich upragnionym lekarstwem? Uniwersalną tabletką na ból głowy i duszy?

Noc w środku juwenaliów pełna jest wykrzyczanych pytań. Dzień przynosi odpowiedzi, których nikt nie chce słyszeć, nawet gdy są wypowiedziane szeptem. Czy uwierzysz bohaterom, przekonującym siebie nawzajem, że „to tylko seks”?

Zobacz książkę!