Close
Close

Najlepsze uliczne historie: grudzień

Skip to entry content
autorem zdjęcia jest Magdalena Roeseler
autorem zdjęcia jest Magdalena Roeseler

Po sierpniupaździerniku, czas na kolejne zapiski z życia w mieście, czyli grudniową dziesiątkę z najlepszymi ulicznymi historiami. Jak zwykle dominują tematy damsko-męskie i rozmowy związane z szeroko pojętymi związkami. Chemicznymi również. Zasadniczo, w ostatnich dwóch miesiącach najwięcej abstrakcyjnych dialogów odbyło się między mną, a wszelakiej maści telemarketerami bądź sprzedawcami, ale wrzuciłem tylko nieliczne, bo reszty zapomniałem spisać, a niestety ludzie przed 30-tką mają to do siebie, że pamięć jest z nimi na bakier.

 

#1 Tak to jest jak się sam nie potrafisz ubrać i pozwalasz, żeby kobieta robiła to za ciebie:

– Mówiłam, że to ci nie pasuje. Kup sobie ten polarek, który ci znalazłam.
– Ale ja nie chodzę w polarach.
– No to zaczniesz.
– Słonko, ale on jest brązowy.
– Najmodniejszy kolor w tym sezonie.
– Ale ja nie lubię brązowego.
– Lubisz.
– Nie lubię.
– Lubisz i koniec! Chcesz znowu robić aferę?

 

#2 Rozmowa ze sprzedawczynio-kasjerką w Tesco przy Orlenie:

– Czemu te sałatki z łososiem są dzisiaj dwa razy droższe niż wczoraj?
– Bo dzisiaj są świeże.

 

#3 Te kobiety takie niecierpliwe, a człowiek już w czwórce siedzi i jedzie.

– No już jadę, zaraz będę.
– …
– No mówię ci, że zaraz będę.
– …
– Tak, już jadę, następny podjeżdżający tramwaj to ja.
– …
– Następny podjeżdżający tramwaj to ja.
– …
– Będziesz widzieć, następny podjeżdżający tramwaj to ja.
– …
– To wejdź na tory, jak cię coś pierdolnie, to będziesz wiedzieć, że przyjechałem.

 

#4 Gadki na temat facetów przy posylwestrowym żureczku:

– Ewa, to jak będziecie się rozstawać, to daj mi znać, bo ją bym go wzięła.

 

#5 Domofon dzwoni o dziwnej porze:

– Halo?
– Dobry wieczór, proszę otworzyć.
– A kto mówi, o co chodzi?
– Przyniosłem prezenty, chcę włożyć do skrzynek, proszę otworzyć.
– Co pan przyniósł?
– Przyniosłem prezenty, chcę włożyć do skrzynek, proszę otworzyć.
– Że co? Jakie prezenty?
– No prezenty, chcę włożyć do skrzynek, proszę otworzyć.
– Jak pan powtórzy to samo po raz czwarty, to nie pomoże. Jakie prezenty?
– Nowe cenniki z pizzeri Hellada.

 

#6 Podryw na przystanku pod Bagatelą robi się coraz subtelniejszy:

– Ładna czapka.
– Spierdalaj.

 

#7 Rozmowa podchmielonej pary w Pizza Garden na Konopnickiej:

– …jakbym był zawodowym mordercą, to byłby on pierwszą osoba, którą bym zamordował. I to zamordowałbym go za twarz. A jakby próbował ze mną dyplomatycznie rozmawiać, żebym go nie zabijał, to za jego idiotyczną gadkę.
– Uspokój się, bo głupoty gadasz.
– Jak ci się tak podoba, to idź do niego, idź! Tylko niech ja go spotkam, jak stąd wyjdę. Niech ja go spotkam!
– No już, już, uspokój się.
– Podoba ci się, tak? Kochasz go kurwa? Kochasz? Tak ci się podoba, tak?
– Jezus, ile razy mam ci tłumaczyć – nigdy nie powiedziałam, że mi się podoba, tylko, że jest niebrzydki.
– I tak go zapierdolę. Chcesz jeszcze piwo? Bo idę po ćwiartkę.

 

#8 Nawet kupując lekarstwo na stacji BP trudno uniknąć tematów damsko-męskich:

– Dzień dobry, mają państwo aspirynę?
– Zaraz sprawdzę.
– …
– Jest epinefryna.
– A to to samo?
– A to dla pana?
– Nie, dla dziewczyny.
– To niech pan bierze. Jak babę boli, to wszystko połknie.

 

#9 Od jakiegoś czasu coraz rzadziej wracam nocnym z Rynku, ale dla historii takich jak ta chyba znów do tego wrócę:

– … i wiesz, rozstałam sie z Sebastianem, a byliśmy razem 3 lata, co nie. Ale wiesz jak to jes, jak sie jes tyle czasu razem, to ten, to wogle jakoś tak kapa. Choć nie powiem, cała moja rodzina Sebka lubiła i wogle moja mama, i moja siostra, i mój stary nawet, a on to wiesz, nie lubi za bardzo moich chłopaków. Wiesz o co chodzi, co nie? No i wogle jak go zostawiłam, to on wogle mówił, że lipa, i że słabo, i że chce wrócić, ale ten, no, poszłam na te studia, na tom pedagogike i wiesz, tu jest tyle imprez i tyle sie dzieje i wogle tyle klubów, to co ja bede sie z jakimś chłopaczkiem z Bochni ustawiać, jak ja teras praktycznie w Krakowie mieszkam, co nie?

 

#10 Błyskotliwa wymiana zdań na dworcu autobusowym:

– Jedzie pan do Pyrzowic?
– Nic mi na ten temat nie wiadomo, hehe.
– To pan nie jedzie, czy pan nie wie?
– Nie w tym życiu droga pani, hehe.
– Jak pan będzie dalej tak żartował, to szybko może pana zastać to kolejne.

 

Jeśli w ostatnim czasie przypadkowy przechodzień, współpasażer w tramwaju albo pani sprzedająca obwarzanki dostarczyła Ci historii, która wywołała uśmiech na Twojej twarzy, to wrzuć ją do komentarzy.

(niżej jest kolejny tekst)

38
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
DotShare week 2015‏ – Venila Kostis, Stay Fly i Nishka | MomentumIwona KarczmarczykDialogi biurowe | MomentumDana punkwoman Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Olka
Gość
Olka

weszłam z nadzieją, że czegoś nie znam, a wszystko już było na fejsie! a dziewczyna z historii #9 przynajmniej jest na pedagogice, a nie na pedagogii, jak moja znajoma :D

Jan Favre
Gość

Może to jakiś nowy kierunek zamawiany? Kto wie!

Ola Olszewska
Gość
Ola Olszewska

ja też :(

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Pedagogiczna demagogia, hybrydowy kierunek zamawiany.

mania
Gość
mania

„co ja bede sie z jakimś chłopaczkiem z Bochni ustawiać, jak ja teras praktycznie w Krakowie mieszkam, co nie?”
UMARŁAM, WSTAŁAM I JESZCZE RAZ UMARŁAM!

Karola Franieczek | Życie Me
Gość

Ja też, ale postanowiłam nie wstawać. Poleżę jeszcze trochę.

kasza
Gość
kasza

Historia 3 to chyba o mojej przyjaciółce, bo ona taka nerowa i nie rozumie jak się do niej normalnie mówi że się zaraz będzie.

W.
Gość
W.

# prawdy życiowe w busie vol. 12345 Usiłuje wyjechać w piątek z Krakowa, stojąc w korkach już na alejach ubolewam nad zepsutymi słuchawkami. Pod Jubilatem wsiada podchmielony amant i oczywiście wybiera miejsce stojące nade mną, trzymając się uchwytu roztacza zapachy marki własnej wokół. Korzystając z komina, który mam na szyi chowam w nim nos i czytam dalej. Amant ewidentnie szukając zagajki stuka mnie w ramię i mówi: – widać, że paniusia miastowa i bez chłopa i bez kota też. (nie reaguję, chowam się w komin głębiej) – wie paniusia czemu? (reakcja jak wyżej) – bo zapach chłopa paniusi obcy i… Czytaj więcej »

Jan Favre
Gość

Hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah!

Muffinka
Gość

To ja opiszę historię, która spotkała moją przyjaciółkę. Do tramwaju wchodzi jakiś dwóch facetów z megafonem. Zaczynają rozdawać ludziom długopisy, a potem wyciągają wielkie, kartonowe telefony. Zaczynają rozmawiać ze sobą (przez te megafony oczywiście): – Hej stary, co tam u ciebie? – A wiesz na wakacjach jestem. – Jak to na wakacjach? Przecież widzę, że jedziesz tramwajem. Facet podchodzi do tego drugiego i teraz rozmawiają już „w cztery oczy”: – No dobra okłamałem cię. Straciłem ostatnio pracę. – Straciłeś pracę? Mam na to radę (Facet daje temu bez pracy krówkę) – Krówka? Krówka ma mi pomóc. – Przeczytaj, co tam… Czytaj więcej »

Jan Favre
Gość

To co to za firma robi taki ambient marketing?

Muffinka
Gość

Nie wiem, ale spytam się przyjaciółki. Sprawdzi na długopisie.

Muffinka
Gość

Mam! Agencja Pracy Beetsma

Jan Favre
Gość

Dzięki!

Taconafide – ten moment, kiedy rozbijasz bank i ludzie dostają pierdolca

Skip to entry content

Jeśli wchodzisz na Youtube, to widzisz, że od 16 marca nie ma dnia, żeby na karcie na czasie nie było jakiegoś numeru Taconafide. Jeśli używasz Spotify, to wiesz, że na liście przebojów „Polska Top 50” pierwszych 15 pozycji, to kawałki z „Somy”. Byłoby więcej, ale płyta ma tylko 15 utworów. Jeśli ostatni miesiąc spędziłeś pod kamieniem, ewentualnie żyjesz w średniowieczu i nie masz internetu, to szybkie streszczenie.

Taconafide = Taco Hemingway + Quebonafide

Quebonafide = w tym momencie najpopularniejszy raper w Polsce, który przeszedł drogę od nikogo znikąd do autora platynowych płyt

Taco Hemingway = ten koleś od piosenek o Warszawie, który solowym koncertem wyprzedał Torwar

„Soma” = wspólna płyta jednego i drugiego

„Soma” + internet = broń masowego rażenia

„Szok, w milionera z kundla w rok”

To jaki sukces osiągnęli panowie na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy osobno, to się na kalkulatorze na mieści. Dzikie wyświetlenia, dzika sprzedaż płyt, dzikie rzesze fanów. Teledysk na Madagaskarze, koncert na wcześniej wspomnianym Torwarze, billboard na najwyższym budynku w centrum stolicy, pielgrzymki słuchaczy pod domem. Cytując jeden z ich singli „to już movement, a nie muzyka”. Gdyby Beatlesi byli z Polski i chodzili w dresach, to mielibyśmy nowych Beatlesów.

Co mogło wyjść z połączenia ich mocy? Kapitan Planeta? Napad na bank bez kominiarek? Głos pokolenia? Na pewno tęczowa fala miłości od fanów i burzowe gównobicie od antyfanów.

Ci drudzy rzucają kałem na lewo i prawo, wymieniając pozycje z czarnej listy zarzutów, która zaczyna się na skoku na kasę i kończy na skoku na kasę. Przy okazji przylepiając duetowi łatki „dla gimbusów”, „to nie jest prawdziwy rap” i „nie da się tego słuchać”. Gdyby to były głosy anonimowych cebulaków, nawet bym nie przerywał układania jedzenia w lodówce według dat ważności, ale gdy takie bąki puszczają osoby siedzące w popkulturze oboma pośladkami, to te serki homogenizowane muszą poczekać.

To po kolei.

Dla pieniędzy?

KAŻDA płyta Taco Hemingwaya jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. KAŻDA płyta Quebonafide jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. Płyta Taconafide wyszła w piątek. I jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube.

Dla pieniędzy?

Gdy idę do restauracji na pizzę, nie pytam kucharza, czy śpi z drożdżami pod poduszką, śpiewa ody do mozzarelli pod prysznicem i ma wytatuowany przepis na ciasto na przegubach. Nie interesuje mnie, czy od piaskownicy marzył o kręceniu placków, czy robi to wyłącznie dlatego, że średnio jara go spanie na dworcu. Obchodzi mnie wyłącznie to, czy smakuje mi jego pizza. Motywację mam pod kością ogonową.

Taco i Quebo zrobili taki krążek, że zamówiłem dokładkę.

Dla pieniędzy?

Nie, kurwa, dla ginących gatunków zwierząt. Kultura, rozrywka, sztuka powinna powstawać wyłącznie z wewnętrznej potrzeby zmarnowania sobie życia na byciu twórcą. Dlatego Nolan reżyseruje filmy za dobre słowo, Penderecki gra koncerty co łaska, a Stephen King pisze książki, bo to oryginalny sposób na zniszczenie kręgosłupa. Ile czasu spędzasz z czyjąś tabelką w Excelu, a ile z ulubionym kawałkiem? Mimo to, nie piszesz do ludzi pracujących w korpo, że powinni uzupełniać arkusze z pasji, a nie dla pieniędzy.

Dla gimbusów?

Pomijając, że nie wiem, co złego jest w posiadaniu młodych odbiorców…

Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń

Chcieli nowy trójkąt z Taco, to nie quesadilla

Wsadzę swoich w pierwszą klasę jak Rudolf Kastner
i wybuduję nowy świat no bo, suko, stać mnie

Trudno topić smutki jak się nauczyły pływać
tak rozbita, bo zrobiłaś sobie w moim sercu biwak,
ale nie maż się dziewczyno, namalujesz to jak Frida,
chociaż obraz siebie, który zostawiłem może się rozmywać

…to osobiście złożyłbym petycję o przywrócenie gimnazjów, gdyby dzieciaki rozumiały wersy o takim poziomie skomplikowania.

Nie da się tego słuchać?

Też nie jestem fanem auto-tune’a, też wolałbym mniej smętów o tym, kto się rozstał z dziewczyną i też męczą mnie gadki o kasie z natężeniem 100euro/minutę, ale ta płyta to jest światowym poziom. Przede wszystkim pod kątem brzmienia i tego jak to płynie. I gdyby chłopaki rapowali po angielsku, to nikt by się nawet nie zająknął, tylko chłodził przy tym łokcie w golfie dwójce.

To nie jest rap?

No z pewnością nie ten z ’98. Jakiś czas temu już wyszliśmy z jaskiń i okazało się, że bez sylabizowania przez zęby i jebania policji w każdej zwrotce, też da się rapować po polsku. Quebonafide nagrał 10 płyt, z czego 4 w zeszłym roku, zapraszając na nie zarówno królów polskiego podziemia, jak i KRS One’a. Myślę, że na 11-tej naprawdę nie musi udowadniać swojej wartości typom, którzy dzień zaczynają od opalania fifki i technicznie zatrzymali się na rymowaniu czasowników.

Soma

Soma – napój rytualny, opisywany w Wedach, sporządzany z soku rośliny o nazwie soma. Działał oszałamiająco oraz wzmagał wewnętrzny żar. Dawał moc dokonywania wielkich przedsięwzięć poprzez zwiększenie możliwości manasu, jednego ze składników psychiki ludzkiej w ujęciu religii wedyjskiej.

Tak nazywa się płyta Taconafide i taki też wywołuje efekt wśród słuchaczy. Gratuluję Panowie, dobra robota!

Przy okazji, napisałem pierwszą w Polsce powieść o hip-hopie, ukazującą drogę od zera do bożyszcza nastolatków. Więcej na jej temat dowiesz się na oficjalnej stronie – www. Lunatycy.com – lub w poniższym filmie.

Skąd mężczyzna ma wiedzieć, że kobieta jest nim zainteresowana?

Skip to entry content

Pytanie w nagłówku od pokoleń zadają sobie mężczyźni, psycholodzy, filozofowie, socjolodzy i hydraulicy. Mimo postępu naukowego, lądowania na księżycu i stworzenia lodów o smaku płetwy rekina, odpowiedź wciąż nie jest jednoznaczna. Jest jednak kilka przesłanek, które – występując w niewielkim odstępie czasu od siebie – mogą być prognozą, że kobieta jest Tobą zainteresowana pod kątem reprodukcyjno-związkowym. Innym słowy, że ta dupa leci na Ciebie.

Co może o tym świadczyć? Skąd mężczyzna ma wiedzieć, że kobieta jest nim zainteresowana?

 

Rozmawia z Tobą więcej niż innymi na imprezie

Jeśli widzicie się pierwszy raz w życiu i mimo, że na domówce/w klubie/gdziekolwiek są inni przedstawiciele Twojej płci, wciąż wraca do konwersacji z Tobą, to coś może być na rzeczy. Aczkolwiek równie prawdopodobne, że nie zna nikogo poza gospodarzem, który aktualnie jest zajęty, a Ty wyglądasz na nieszkodliwego geja-przyjaciela.

 

Sprawnie odpowiada na wiadomości

Smsujesz z nią/piszecie na Fejsie/wysyłacie sobie znaki dymne i nie musisz czekać 24 godzin, aż odpisze? Znaczy, że chce kontaktu. Albo siedzi na wykładzie z patomorfologii/jedzie pociągiem do Kołobrzegu/kiśnie w poczekalni do wenerologa i lubi sobie z kimś popisać, żeby zabić nudę.

 

Sama proponuje spotkanie

Wydawałoby się, że to najoczywistsza z oczywistych przesłanek gwarantująca, że dziewczyna chce przynajmniej potrzymać się z Tobą za rękę. Faktycznie może tak być. Ale możliwe też, że spotkała się z Tobą, bo nie chciała sama siedzieć w domu w czwartek, wie, że pracujesz w firmie XYZ i chciała poprosić Cię o rekomendację przy rekrutacji, leci na Twojego przyjaciela i chce dowiedzieć się czy on na nią też, ma zamiar poprosić Cię o – oczywiście darmową – przysługę, albo zwyczajnie pomyliła numery.

 

Dba o wygląd przychodząc na spotkanie

Wygląda jakby właśnie wybierała się na studniówkę, ewentualnie rozdanie Oscarów? Cóż, laski nie spędzają 3 godzin przed lustrem dobierając szpilki do szminki z pieczołowitością chirurga sercowego, żeby spotkać się z kimkolwiek. Zazwyczaj. Bo są też takie, które nigdy nie wyjdą z domu, jeśli nie będą wyglądały jak z okładki „Vogue’a”, bo jeszcze ktoś ze znajomych mógłby je zobaczyć. A, nie daj boże, przyjaciółka.

 [emaillocker]

Bawi się włosami

Przeczesywanie i kręcenie włosów wokół palca to najczęściej wymieniane zachowanie, świadczące o zainteresowaniu mężczyzną, jednak zawsze istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że po prostu ma wszy.

 

Oblizuje usta

Szczerze mówiąc, jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby bez picia czekolady, czy jedzenia waty cukrowej dziewczyna to przy mnie robiła, ale może jestem za brzydki. To by na dobrą sprawę tłumaczyło, dlaczego w szkolnych przedstawieniach zawsze byłem obsadzany w rolach wymagających noszenia maski. W każdym razie, mój kumpel twierdzi, że oblizywanie ust, to stuprocentowy pewniak informujący o tym, że ONA CHCE SIĘ CAŁOWAĆ. Lub, że jest świeżo po przebijaniu języka i jeszcze nie za bardzo mieści jej się w jamie ustnej, bo opuchlizna trzyma. Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne też wchodzą w grę.

 

Śmieje się z nieśmiesznych żartów

Jeśli masz potwierdzone na piśmie, że nie jest upośledzona, a śmieje się z Twoich sucharów, które nawet Ciebie nie śmieszą, to nie jest to przypadek. Gorzej, jeśli nie masz tego na piśmie.

 

Dobrze reaguje na dotyk

Nie mam tu w żadnym wypadku na myśli obmacywania, klepania w tyłek, czy łapania za cyca. Bo jeśli to toleruje, to wiadomo, że będziecie uprawiać seks. Chodzi mi raczej o „przypadkowe” muśnięcie ramienia, złapanie dłoni podczas gestykulacji, czy przytrzymanie za rękę przy przechodzeniu z jednego pomieszczenia do drugiego. Tak długo odbierałem to jako jednoznaczny sygnał zainteresowania, dopóki nie poznałem kumpeli, która przy każdym – nawet najmniej emocjonującym zdaniu – łapała mnie odruchowo za rękę i totalnie nie miało to podtekstu seksualnego.

I w jednej chwili przekonanie, że rozumiem kobiety runęło jak World Trade Center.

 

Nie ucieka po godzinie

Siedzicie, pijecie, gadacie, czas mija, a ona nie przebąkuje nic na temat tego, że jutro musi wcześnie wstać/już tak późno/zostawiła mleko na gazie? Znaczy, że dobrze jej z Tobą i chce pogłębiać Waszą znajomość. No chyba, że podczas wizyty w kiblu sprawdziła powrót i przekalkulowała, że lepiej siedzieć tu z Tobą, niż marznąc 45 minut na przystanku czekając na nocny.

 

To chyba tyle, jeśli chodzi o najczęściej powtarzające się i choć trochę pewne sygnały wysyłane facetowi, w momencie, gdy kobieta chce posunąć ich relację dalej. Żeby jednak nie pozostawić pań na lodzie, odwróćmy sytuacje i sprawdźmy jak to jest z tej drugiej strony.

 

Skąd kobieta ma wiedzieć, że mężczyzna jest nią zainteresowany?

Umawia się z nią.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Paris

[/emaillocker]

Cotygodniowy Przegląd Internetu #9: Sasha Grey, „Breaking Bad” i „House of cards”

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 9

Jest piątek, tygodnia koniec i początek, jak mawiał kielecki wiesz, i jest przeglądzik. W tegotygodniowym streszczeniu życia w sieci sporo wątków filmowych i mało ciężkich, poważnych tematów. Trzeba się wyluzować, jak to mawiał Laska z „Chłopaki nie płaczą”, także jedyny frank jaki pojawia się w całym zestawieniu, to Frank Underwood. Spoko, nie?

Kanapka Jake’a z „Adventure Time”: kilka osób namawiało mnie na tę kreskówkę, ale zawsze wolałem odpalić kolejny odcinek ‚Simpsonów” albo „South Park”. Po znalezieniu przepisu na kanapkę głównego bohatera i zobaczeniu jak ona wygląda w rzeczywistości, chyba przekonam się do bajki.

10 rzecz, których nauczy Cię blogowanie: między innymi systematyczności, formułowania logicznych wypowiedzi i umiejętności negocjowania. Świetny temat i świetne przemyślenia. Aż mi głupio, że ja tego nie napisałem.

Dzień z życia sprzedawcy: czyli być jak Don Draper. Marta mieszkająca od kilku lat w Anglii, opowiada o tym, jak to jest być przedstawicielem w branży reklamowej i jakie to uczucie dopinać kontrakt za gruby hajs.

Recenzja książki Sashy Grey: tak, tej aktorki porno. Czy odnalazła się jako pisarka i czy czytelnicy mogą odnaleźć w jej twórczości coś więcej niż popłuczyny po „50 twarzach Greya”? Tekst jest na tyle treściwy i celny, że nie będę Wam zdradzał szczegółów, bo zepsuję Wam zabawę. Po prostu sprawdźcie to.

36 ciekawostek o „Breaking Bad”: o których totalnie nie miałem pojęcia, a są takie, że rozsadzają mózg! Boże, twórcy przekminili ten serial od pierwszej sceny do napisów końcowych. Łouł!

Narzędzia do tworzenia infografik: pięknych wykresów, mapek i wszystkich innych rzeczy z liczbami, które można pokazać graficznie. Aplikacje do infografik przydadzą się nie tylko studentom, blogerom, czy handlowcom, ale każdemu kto musi od czasu do czasu zaprezentować jakieś dane.

Zapowiedź 3-go sezonu „House of cards”: wszyscy, na czele ze mną, są tak napaleni na ten serial, że chyba wystarczy jak powiem, że pojawi się już niedługo, no nie?

 

Piosenka tygodnia: tym razem piosenka, a nie klip, bo żaden oszołamiający obraz nie wyszedł ostatnim tygodniu (ten Sii z typem z „Transformersów” jakoś mnie nie jara). Piosenka za to nie byle jaka, bo bazarowy hit „Jesteś szalona” po łacinie. Tak, dotarliśmy do końca internetu.

 

Damska stylówka tygodnia: byłem mocno uprzedzony do tej zimowej wersji Air Maxów i wydawały mi się strasznie brzydkie, ale w tej kolorystyce i zestawieniu wyglądają bardzo przyzwoicie. I całościowo w ogóle świetna stylówka na zimę. Ani nie zbyt oficjalna, ani nie turbo uliczna. Detale zestawu znajdziecie u Jessici na blogu.

zdjęcie pochodzi z bloga Jemerced.com
zdjęcie pochodzi z bloga Jemerced.com

 

Męska stylówka tygodnia: spoko buty, spoko spodnie, spoko nerka, spoko koszula, spoko kurtka. Okulary może trochę przebajerzone, a czapka jak po prababce, ale zasadniczo Juicy Guile jest spoko.

juicy guile
zdjęcie pochodzi z bloga juicyguile.com

 

Fanpage tygodnia: do tej pory lansowałem same wybite profile, które już miały spora popularność, więc teraz czas na coś niszowego, co dopiero raczkuje. Bazgram to całkiem zabawne, satyryczne mikrokomiksy. Nie jest to jeszcze poziom Raczkowskiego, ale widać potencjał i tendencję zwyżkową.

Post użytkownika Bazgram.

 

Blogerka na głównym zdjęciu: tym razem twarzą „Przeglądu Internetu” została kucharka. To znaczy kulinarka. To znaczy blogerka kulinarna – Sylwia z Ostra na Słodko. W smaku jeszcze nie próbowałem, ale w obyciu jest raczej słodka, niż ostra i nawet tatuaż nad przedramieniu, mimo, ze sporych rozmiarów, to raczej ma milusiński.  Jak potrzebujecie prostego rzepisu na pączki, to zajrzyjcie do niej.

Z ogłoszeń parafialnych mam to samo co zwykle: jeśli chcecie, żeby Wasza buźka wylądowała u góry w kolejnym „Przeglądzie”, to ślijcie swoje focisze z lupą na maila albo wrzućcie do komentarzy poniżej. I pamiętajcie, żeby nie brać kredytu w obcej walucie, jeśli nie jesteście asami ekonomii.