Close
Close
autorem zdjęcia jest Stefan
autorem zdjęcia jest Stefan

Śpieszmy się kochać blogerów, tak szybko się starzeją. Reinnahera w tym roku kończy 28 lat, Szarmant 35, Zombie Samurai 41, Michał Szafrański 60, a ja w zeszłym tygodniu dobiłem do 27. Tylko Jason Hunt wieczne taki młodziutki. Ta kanciasta rocznica podzielna przez 3, ciągły brak zmarszczek mimicznych i wpis u Marty, skłoniły mnie do refleksji i rzucenia okiem na te 9861 przeżytych dni. I przemielenia tego niepokojąco długiego rzutu na 27 przemyśleń.

Chcecie wiedzieć, jak to jest dziś być mną?

1. Myślisz o tym, że już tylko 3 lata do 30-tki. Nie spodziewasz się, że po przekroczeniu tej granicy nagle coś magicznie ulegnie zmianie, ale głosu z tyłu głowy – który mówi Ci, że 30-tka to taka druga 18-tka, tylko tym razem już NAPRAWDĘ jesteś dorosły – niestety nie możesz zagłuszyć.

2. Porównujesz się do rówieśników. Ich trybu życia, pracy i zarobków. I cieszysz się, że nie skończyłeś studiów magisterskich, tylko w porę zająłeś się czymś poważnym.

3. Zaczynasz rozumieć o co chodzi z laskami. Co prawda tylko trochę, ale zawsze to coś.

4. Orientujesz się, że rocznik ’97 w tym roku osiąga pełnoletniość. I za bardzo nie mieści Ci się to w głowie.

5. Dowiadujesz się, że nie jesteś nieśmiertelny. Co jest dużym zaskoczeniem, bo byłeś przekonany, że do kardiologa chodzi się dopiero, gdy jakiś pełzak ledwo oderwany od ziemi mówi do Ciebie „dziadku”.

6. Przypominasz sobie wychowawczynię z podstawówki. I żałujesz, że na nią nie naplułeś, gdy powiedziała przy całej klasie, że nigdy nic w życiu nie osiągniesz.

7. Przypominasz sobie błędy, które popełniłeś. I dochodzisz do wniosku, że – poza tą nauczycielką – nie ma sensu tego rozkminiać, bo i tak nie cofniesz czasu i nie zmienisz biegu wydarzeń. Teoretycznie odkryłeś to już jakiś czas temu, ale dopiero teraz faktycznie przestajesz się tym katować.

8. Znów porównujesz się do rówieśników. I tego że „najgorsze co możesz zmarnować w życiu to talent” jesteś tak samo pewien jak podatków.

9. Weryfikujesz przekonania odnośnie alkoholu. I stwierdzasz, że hasło „piłem przez 3 dni” jest powodem do smutku, a nie dumy.

10. Dowiadujesz się, że to popularny wiek na samobójstwo. Kurt Cobain, Jonathan Brandis i Jimi Hendrix odebrali sobie życie mając właśnie 27 lat. Trochę się zastanawiasz nad fatum i przekleństwem tej liczby, po czym przypominasz sobie, że przecież nie wierzysz w przeznaczenie, los ani predestynację i masz to w dupie.

11. Selekcjonujesz znajomości. I definitywnie przestajesz spotykać się z ludźmi, którzy Cię zawodzą lub nic nie wnoszą do Twojego życia. Bo szkoda Ci na nich czasu.

12. Czujesz się wolny jak nigdy dotąd. Bo dochodzi do Ciebie, że jesteś jedyną osobą na tej planecie, która może ci coś kazać.

13. Czujesz się przerażony jak nigdy dotąd. Bo momentami ta wolność Cię przerasta.

14. Pieniądze dają Ci szczęście. Bo w końcu je masz i możesz sobie pokupować ładne rzeczy, na które nigdy wcześniej nie było Cię stać i polecieć do miejsc, o których do tej pory słyszałeś tylko od znajomych bogatych z domu.

15. Pieniądze nie dają Ci szczęścia. Jeśli choć raz na jakiś czas nie możesz ich wydać z kimś, do kogo czujesz coś więcej niż mrowienie przy zakończeniu podbrzusza.

16. Przestajesz prokrastynować. Wiesz, że jeśli coś nie ma wyznaczonego terminu realizacji, to nie zostanie zrealizowane.

17. Zaczynasz mieć wyjebane. Na krytykujących Cię ludzi, hejterów i osoby, które się z Tobą nie zgadzają w internecie. Przerabiałeś już to tyle razy, że znasz wszystkie możliwe scenariusze i żaden nie kończy się dojściem do porozumienia, za to każdy stratą czasu i nerwów. Więc po prostu ich banujesz.

18. Nie czujesz, że to czas na dzieci. I czujesz, że za rok też nie będziesz tego czuł.

19. Wciąż nie rozumiesz. Jak można ciągnąć związek z kimś nieatrakcyjnym intelektualnie i wizualnie tylko dlatego, że trwa już wiele lat.

20. Zaczynasz postrzegać czas jako dobro deficytowe. Często cenniejsze od pieniędzy, więc wolisz wynająć sprzątaczkę, niż tracić kilka godzin na coś czego nie lubisz.

21. Zaczynasz cenić wygodę. Też bardziej niż pieniądze, dlatego wolisz zapłacić 100zł za Pendolino, niż 40zł za BlaBlaCara.

22. Nie widzisz nic złego w podrywaniu 20-latek. Bo ciągle wydaje Ci się, że tyle co skończyłeś 23, a różnica 3 lat to przecież nic takiego.

23. Nie masz o czym rozmawiać z 20-latkami. Bo to jednak 7 lat różnicy i macie zupełnie inną perspektywę postrzegania świata.

24. Zaczynasz nienawidzić NFZu bardziej niż wcześniej. Bo dochodzi do Ciebie jak duża część Twojego wynagrodzenia jest przeznaczana na publiczną służbę zdrowia, a i tak musisz czekać w tych jebanych kolejkach i do specjalisty chodzić prywatnie.

25. Zaczynasz lubić wczesne wstawanie. Od kiedy budzisz się o 7:00 dlatego, że chcesz, a nie dlatego, że musisz, nie rozumiesz, jak mogłeś wcześniej spać do południa.

26. Dostajesz alergii na wymówki. Bo z autopsji wiesz, że wszystko poza przekonaniem babci, że nie jesteś głodny jest możliwe, tylko zależy od zaangażowania.

27. Dalej nie wiesz, kiedy przyda Ci się wiedza, że protrombina w reakcji z cytozyną zamienia się w trombinę.

(niżej jest kolejny tekst)

75
Dodaj komentarz

avatar
44 Comment threads
31 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
46 Comment authors
Résumé .#3 – przegląd marca – Alabasterfox.plKamil Skroksmoknawyspie32 przemyślenia na 32 urodziny | PionierkaCocoon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Catalinka
Gość

Nie wiem czemu, ale w głowie zakodowało mi się, że masz 24 lata i ta 27 jest dla mnie sporym zaskoczeniem :).

Co do punktu 4. to też nie mogę uwierzyć, że te małe dzieciaki mają już po 18 lat, za szybko ten czas leci

Jan Favre
Gość

Mnie się zakodowało, że mam 23 i zawsze jak mam wypełniać jakieś ankiety, to muszę się zastanowić.

Kasia (stykowka.pl)
Gość
Kasia (stykowka.pl)

Mam to samo! Tylko ja sobie zakodowałam, że mam 22 :D

FabJulus
Gość

Kucze, mi też się wydaje, że mam 23. O co chodzi z tą liczbą?

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Ja co roku sobie w głowie dodaję rok więcej niż mam,żeby nie mieć mentalnego szoku w urodziny :).

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

AAA! To ja życzę minimum następnych czterech takich rocznic – w pełnym czerstwości zdrowiu i bystrości umysłu; obyś zawsze mógł wydawać miliony monet – na to, co lubisz i z tymi, których kochasz; obyś z lekarzami mógł i musiał mieć do czynienia tylko tyle, żeby iść na piwo ze znajomym stomatologiem. I obyś zawsze był sobie sterem, żaglem, okrętem, kapitanem, majtkiem i orkiestrą pokładową w jednym- czerpiąc z tego i zysk i radość. Mua! Co do zakumania, o co chodzi z laskami – nie łudź się, za 10 lat znowu trzeba będzie wszystko przerabiać i weryfikować, bo każdy wiek kobiety… Czytaj więcej »

Jan Favre
Gość

Dziękuję bardzo! Ale czemu tylko czterech? :)

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

4 x 27, kiciuś.

Jan Favre
Gość

Aaa, to 3 x 27 wystarczy. Chyba, że do tej pory stworzą jakąś turbo-viagrę.

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Na interes, na porost włosów i mózg jednocześnie?

Jan Favre
Gość

Na osteoporozę, żebym mógł pewnie stawiać kroki.

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Eee.wielokrotności powinno być, c’nie? Dej mnie tu tego linka do tekstu o humanistach…*-*.
To po prostu: minimum stu lat, no!

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

:)
Janeeeek 27 lat to dobra liczba, ale 24 jest lepsza, sorry bro!

Jan Favre
Gość

Wszystkie dzieciaczki tak mówią.

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

:<
#ajadzwoniłamaTyznówkoszadajesz #Favretakinieosiągalny #głosmasztakimęskiachachach

Konrad
Gość

Ja zawsze chętnie przepierdolę z Tobą trochę kasy.

Jan Favre
Gość

No, chociaż jeden chętny.

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

Konrad, ja jestem lepszym kompanem, serio ;]

Edyta Lech
Gość

Jak typowa kobieta muszę powiedzieć, że zawsze chętnie panom pozwolę przepierdolić na mnie trochę kasy. ;)

Ula Bachórz
Gość

Mówią, że na studiach człowiek czuje się najbardziej wolny – ja dopiero kiedy skończyłam studia i zaczęłam pracować poczułam się wolna i niezależna . Co do punktu 18 to jestem 3 lata po ślubie ale nadal nie czuje, że to czas na dzieci ;) Już bardziej czułam w wieku 20, 21 lat niż teraz. To chyba tak jest , że im pózniej tym mniejsza potrzebę posiadania dzieci człowiek odczuwa hmm?

Jan Favre
Gość

Na studiach na pewno mniej zniewolony niż w liceum, ale dopiero jak zakończysz oficjalną edukację czujesz, że nic nie musisz.

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Więcej miłości niż w Walentynki!

Skip to entry content

Kilka dni temu badaliśmy się po raz trzeci i jak spojrzałem wczoraj do wyników naszej kontroli lekarskiej, to się poczułem co najmniej jak w dniu zakochanych. Tyle miłości w odpowiedziach, że nawet karton Rafaello nie jest w stanie tego wyrazić. Jest mi tak miło, jak w drugiej klasie podstawówki, gdy najładniejsza koleżanka z klasy pozwoliła mi się pocałować w policzek. Pamiętam, że nie myłem go z tydzień jak nic i zakreśliłem tę datę na czerwono w kalendarzu.

Dzisiaj jest podobnie.

stay fly czytelnicy statystyki 1

Ponad 8 na 10 czytelników Stay Fly, to kobiety. Próbowałem przez te 3 lata zrozumieć z czego to wynika i jak to się dzieje, że często mocne i dosadne treści są chętniej czytane przez panie, a nie – co wydaje mi się bardziej oczywistsze – panów i dalej nie wiem. Ale nie zamierzam z tym walczyć. Dobrze, że jesteście dziewczyny.

stay fly czytelnicy statystyki 2

Najbardziej liczna grupa wiekowa to studenci, co mnie cieszy, bo mam jeszcze czas, żeby Wam wyperswadować, że studia same w sobie nie są żadna wartością i żeby nie przegrać życia trzeba zająć się czymś wartościowym.

stay fly czytelnicy statystyki 3

Bloga o życiu w mieście czytają ludzie z dużych miast. No, jakoś mnie to nie zaskoczyło.

stay fly czytelnicy statystyki 4

Szczerze mówiąc nie mam pomysłu na komentarz do tego wykresu, bo trudno mi wyciągać wnioski z poziomu wykształcenia, który dla mnie nic nie znaczy, ale jak komuś nasunęła się jakaś refleksja związana z tym tortem, to dawajcie do komentarzy.

stay fly czytelnicy statystyki 5

Ponad połowa czytelników jest ze mną co najmniej od roku, a ponad 1/4 co najmniej od dwóch lat! To jest właśnie moment, w którym się zaczyna miłość.

stay fly czytelnicy statystyki 6

Widujemy się jak w zdrowym związku – co 2-3 dni. I dobrze, bo nie jestem jeszcze gotowy na mieszkanie razem.

stay fly czytelnicy statystyki 7

Tu muszę powiedzieć, że serduszko trochę mnie zakłuło, że najwięcej z Was trafia przez Facebooka, bo teksty na blogu są zawsze WCZEŚNIEJ, niż na fanpage. To raz. A dwa, że na stówkę jakieś wpisy z bloga Was omijają, bo Fejsik tnie zasięgi.

stay fly czytelnicy statystyki 8

Widzę, że Wam też się nie śpieszy do mieszkania razem i aktualny tryb randkowania Wam odpowiada. Super!

stay fly czytelnicy statystyki 9

Mimo, że deklarujecie, że chcielibyście więcej o życiu i o związkach, to gwarantuje Wam, że w końcu by Wam się to przejadło nie moglibyście już patrzeć na kolejny post z nagłówkiem „Kobiety, które blablabla” albo „Czemu mężczyźni blablabla”. To tak jak z mleczkiem w tubce – jest pyszne dopóki nie zjesz trzech z rzędu. Potem Ci się zwraca i to nie w sensie ekonomicznym.

stay fly czytelnicy statystyki 10

Podejrzewam, że nie ruszyło by Was, gdyby zniknęły teksty z kategorii „ciuchy”, bo w rzeczy samej już ich nie ma i od roku nie napisałem nic na ten temat. No, poza beką z naTemat zahaczającą o te sprawy.

stay fly czytelnicy statystyki 11

Wpisy mają średnio po 800 słów i przy tym zostaniemy. Jestem wyznawcą teorii, że lepiej czuć niedosyt, niż przesyt.

stay fly czytelnicy statystyki 12

Zdecydowana większość jest tu nie przez tematykę, czy ideologię, ale dlatego, że podoba jej się jak piszę i to jest dla mnie ogromny komplement. Ogromny! Przez komputer może tego nie widać, ale właśnie z łopatek wyrastają mi skrzydła.

stay fly czytelnicy statystyki 13

W tej chwili rozkładam dwa ogromne płaty nośne, pokryte śnieżnobiałym, lśniącymi piórami wypranymi w Perwollu i przymierzam się do lotu.

stay fly czytelnicy statystyki 14

Albo go nie widzicie, albo nie wiecie o co chodzi, albo nie działa tak jak powinien. Przyjmuję do wiadomości i wymienię go na coś lepszego.

stay fly czytelnicy statystyki 15

Tutaj mam dla Was smutną informację, bo nawet jeśli Disqus Was drażni bardziej niż żwirek w bucie, to niestety NIE MA żadnej lepszej wtyczki do komentowania treści w sieci.

stay fly czytelnicy statystyki 16

W szkolnej skali ocen jest 5-, czyli całkiem nieźle, ale już roczek stuknął temu szablonowi, także szykujcie się na remont knajpy, w której się spotykamy.

stay fly czytelnicy statystyki 17

stay fly czytelnicy statystyki 18 stay fly czytelnicy statystyki 19

Do tych trzech wykresów odniosę się zbiorczo. Wkładam masę pracy, żeby teksty reklamowe przebijały poziomem te „normalne”, staram się być całkowicie transparentny pod kątem działań komercyjnych i wiele propozycji odrzucam ze względu na niską jakość produktów, bądź rozbieżność klimatyczno-tematyczną z tym, co publikuję na blogu na co dzień. Bardzo się cieszę się, że to doceniacie i wiem, że wielu popularnych youtuberów może tylko pomarzyć o takich wynikach.

stay fly czytelnicy statystyki 20

Większość z Was czyta bloga, który nie istnieje od 3 miesięcy. No ładnie.

stay fly czytelnicy statystyki 21

Wracamy do skrzydeł, właśnie czuję pod nimi wiatr.

stay fly czytelnicy statystyki 22

Latam po orbicie Ziemi i nie chcę lądować, dopóki jej nie skończę. Biorąc pod uwagę ile mam w tej chwili, powinno mi to zająć jakiś kwartał. No, góra pół roku.

Ostatnim punktem powinny być Wasze wypowiedzi z pola „I zawsze chciałeś mu powiedzieć, że”, ale zostawię je sobie na osobny tekst, bo na to zasługują. Zasadniczo to nie był strumień, to nie był górski potok, to nie była rwąca rzeka. To był wodospad miłości wielkości drapacza chmur! Mimo, że wczoraj miałem urodziny, nie przeczytałem tylu ciepłych, a w zasadzie wrzących, słów co w Waszych komentarzach. Czuję się jakbym połknął zgrzewkę waniliowej Coli, przegryzając Super Supreme na puszystym cieście i wrzucił jeszcze wiadro Carte d’Or Creme Brulee na deser, słuchając na żywo MGMT.

Miłość, miłość, miłość!

Nie będę mówił, że teraz czekają Was turbo zmiany na blogu, wróci od 2 lat zapowiadany kącik kulinarny albo reaktywuję YouTube’a, bo tak nie będzie. Kilka rzeczy się zmieni, ale raczej na zasadzie luźnych eksperymentów, niż rewolucji. Doszliśmy do momentu, w którym jest między nami tak dobrze, że można by formalizować związek. Tyle, że skoro jest jest tak dobrze, to po co to psuć? Wszystko co będzie się działo przez kolejny rok, mogę opisać trzema słowami: dalej będę napierdalał.

Kończąc to podsumowanie, bez zbędnego wyciskania wazeliny, mam Wam do powiedzenia tylko jedno: DZIĘKUJĘ!

autorem zdjęcia w nagłówku jest Pierre Pocs Photography

9 typów kobiet, z którymi nie chcesz się spotykać

Skip to entry content

Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z przedstawicielkami płci przeciwnej i nie wiesz, gdzie nacisnąć, za co pociągnąć i jak się nachylić, żeby znaleźć włącznik, wyłącznik albo przycisk pauzy, jest bardziej niż pewne, że dość szybko wpakujesz się na minę. I nie mówię tu o jej twarzy. Ani o podobny słowie, które ma jeszcze „e” i „t” w środku. Choć to akurat, przypadkowo może Ci się trafić. Mówię o puszce po konserwie wypełnionej kamieniami i trotylem, która wybucha w najmniej spodziewanym momencie, gdy jesteś święcie przekonany, że już stąpasz po pewnym gruncie.

Jak się na nią nie władować, a konkretnie, z jakimi  dziewczynami się nie spotykać, żeby nie wylecieć z relacji bez nogi, ręki albo obu jąder? Poniżej typy kobiet, których powinieneś unikać, jeśli zależy Ci na zdrowym, stałym związku. I nie śpieszy Ci się do psychiatryka.

 

Studentka farmacji

Medycyny i weterynarii w sumie też. Co z tego, że zrobi ci domowym sposobem proszek do pieczenia, trutkę na szczury i amfetaminę, jeśli nie będziesz miał kiedy z tego skorzystać. Całe życie z nosem w książkach przerażona wejściówkami, laborkami, okresówkami i wszystkimi innymi slangowymi określeniami zajęć, na których dostaje oceny. Częściej będziesz ją widywał zamykając oczy pod prysznicem, niż na żywo, ale będzie Cię mamić, że po sesji to się zmieni i będzie miała więcej czasu.

Tyle, że u niej sesja trwa 5 lat. Przy dobrych wiatrach.

 

Po rozstaniu

W zeszłym roku zerwała ze Zdziśkiem. Bo Zdzisiek to był chuj. I Zdzisiek w ogóle jej nie szanował. I Zdzisiek też nie zwracał uwagi na jej potrzeby. I w dodatku zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką, więc ona do Zdziśka już nic nie czuje. No i matka Zdziśka też była okropna. Ciągle ją poprawiała przy lepieniu pierogów i jak przyjeżdżała do nich to sprawdzała, czy na kafelkach za muszlą klozetową nie ma kurzu, bo Zdzisiek jest alergikiem i nie może mieszkać w takich warunkach. I jeszcze to zdziśkowe chrapanie, to było nie do zniesienia! W ogóle cały ten 11-letni związek ze Zdziśkiem to była jedna wielka porażka i gdzieś tak od 2008 ona chciała to zakończyć. Tylko jej nie wychodziło.

A w ogóle to mówiła już, że jej były miał na imię Zdzisiek?

 

Utrzymanka

Zapłać za piwo, zapłać za obiad, zapłać za kino, zapłać za taksę, zapłać za wszystko. Zapłać, zapłać, zapłać!

 

Mroczne serduszko

Nie lubi ludzi, ani oni jej nie lubią. Tak twierdzi. Mimo to, ma ponad 600 znajomych na Facebooku. Nie lubi imprez i jest introwertyczką, ale ¾ zdjęć na jej profilu to fotki w klubach. Jest nadwrażliwa, widzi i czuje więcej niż inni, dlatego nikt jej nie rozumie, bo wszyscy odbierają świat tak prosto, a ona nie. Ona widzi w nim głębię. Dlatego ma depresję. Przynajmniej tak jej się wydaje, choć nigdy nie była u lekarza, żeby to sprawdzić. Ale na pewno ma. Tak jej wyszło z psychotestu na Onecie.

Interesuje się alternatywną muzyką, alternatywnym kinem, alternatywną medycyną i każdym innym gównem, które jest na tyle słabe, że nigdy nie przebiło się do masowej świadomości, ale przez dopięcie łatki „niszowe” brzmi jak coś wyjątkowego. Zresztą ona cała jest wyjątkowa. Ma swoje abstrakcyjne, nieśmieszne i dla nikogo innego niezrozumiałe żarty, powiedzenia i słówka, które mają świadczyć o jej nietypowości.

Złapie Cię na swoje bycie inną niż inne i, kurwa, niż wszyscy na tej planecie. Zafascynujesz się tym bełkotem paranoika na tyle, że zaczniesz wchodzić w jej świat i próbować zrozumieć ten rzekomy ból istnienia i fascynację mangą gekiga z lat 60-tych. Po czym, gdy już Cię będzie miała w garści, powie, że nie możecie się spotykać, bo musi pobyć sama i się ułożyć od nowa. I że na pewno rozumiesz o co chodzi. I że w żadnym wypadku nie chodzi o Ciebie, tylko o nią.

Tydzień później wyskoczy Ci notyfikacja, że jest w związku z okolicznym dresem mającym trudności z utrzymaniem jedynek w szczęce i fiuta w spodniach.

 [emaillocker]

Księżniczka

Nie siądzie z Tobą na trawie w parku w słoneczny dzień, bo nie jest bezdomna, żeby siedzieć na ziemi. Nie siądzie też z Tobą na schodach nad Wisłą, bo przecież one są brudne. Murek zresztą też. Pływanie na Zakrzówku? A sprzedają tam chociaż dietetyczną Colę? Wyjazd pod namioty? W sensie, że ona ma spać na ziemi? Wśród robali? Czy Ty jesteś poważny? A ten pomysł, żeby jechać na Rynek tramwajem? Tak jakby nie było taksówek. Nie będzie się z Tobą całować na imprezie przy koleżankach, bo zniszczysz jej makijaż.

I nie będzie tańczyć w deszczu, bo przecież pada.

 

Wyścigówka

Znana też jako imprezówa, ale moim zdaniem wyścigówka lepiej oddaje jej charakter. Często jedzie po bandzie, dużo pali, regularnie musi się zalać, jest szybka i często ktoś zagląda jej pod maskę. Na melanżu zawsze w centrum wydarzeń, co by się nie działo, wszystkie oczy muszą być zwrócone na nią. Gdyby miała duszę, można by ją nazwać duszą towarzystwa, ale dawno ją sprzedała za seksapil. Faceci chcą ją nosić na rękach z pożądania, kobiety wdeptać w ziemię z zazdrości, a obie te reakcje uszczęśliwiają ją, pompując jej ego, które w poprzednim życiu zostało przysypane kompleksami wyniesionymi z domu.

Ani jej nie odgruzujesz, ani nie utrzymasz, bo to tak, jakby zamknąć w klatce tajfun. A na tajfuny jest tylko jedna rada: spierdalać.

 

Karierowiczka

Jeśli częściej niż „szczęście”, „związek”, „seks” używa słów „awans”, „premia”, „praca”, jej najlepszą przyjaciółką jest paprotka, ostatni raz w kinie była na „Titanicu”, a jedyne miejsce, gdzie widzi ludzi poza pracą to aqua aerobik i zdjęcia z dzieciństwa, to w łóżku też będzie myśleć o tabelkach w Excelu. A uprawianie seksu z systemem operacyjnym nawet w „Her” nie skończyło się szczęśliwie.

 

Jak-ty-chcesz

– Waniliowe, czy czekoladowe?

– Jak ty chcesz.

– Masz ochotę na lazanię?

– Jak ty chcesz.

– Pójdziemy w weekend na Wawel?

– Jak ty chcesz?

– Wolisz „Szklaną pułapkę 17”, czy „Dziennik Bridget Jones”?

– Jak ty chcesz.

– Wybierzesz się ze mną na wakacje na Bali?

– Jak ty chcesz.

– Co myślisz o adopcji?

– Jak ty chcesz.

– Zostaniesz moją żoną?

– Jak ty chcesz.

– Lubisz z dupy do ust?

– Jak ty chcesz.

 

Matka Polka

Człowiek Reproduktor tudzież Kobieta-Macica. Od pierwszej randki smęci o dzieciach, o tym jak piękne jest macierzyństwo i że największym marzeniem każdej kobiety jest spłodzenie drużyny piłkarskiej, a potem – dopóki nie obwisną jej cycki do kolan – karmienie, przewijanie i wychowywanie potomstwa. Jej stroną startową jest zabawki-odzywki-gadzety-i-akcesoria-dla-twojego-jeszcze-nienarodzonego-dziecka.pl a ulubioną sceną z filmu czołówka z „I kto to mówi”. Wbije Ci do głowy jak będą nazywały się Wasze dzieci, zanim w ogóle zdążysz zapamiętać jej imię i wziąć numer telefonu.

Jeśli Twoim skrytym marzeniem nie jest wznowienie „Domowego Przedszkola” w wersji reality show, powiedz, że jesteś bezpłodny. Inaczej jej nie spławisz.

 

Ślązaczka

Gŏdajōm niōm wszyjske ślōnzŏki i festelniy małŏ tajla zagłymbiokōw. Zagłymbiŏki niy pochytujōm ino zwrotōw z niymieckigo. Kej powiysz im podej no sam aschenbecher, to niy spōmiarkujōm, nale kej powiysz podej no sam popielniczkã, to podajōm. Ślōnskŏ gŏdka bōła urzyndowōm gŏdkōm w autōnōmicznym Ślōnsku, kery instniŏł do 1945 roku, kej to kōmunisty tã autōnōmijõ zwinyli. Terŏzki je znanŏ jako ślōnskŏ gwara.

Ja też nie zrozumiałem.

 

***

 

Do okrągłej dziesiątki jednej mi brakło, więc Panowie, możecie dorzucić coś od siebie.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Aimee Ray

[/emaillocker]