Close
Close

Jak to jest wychowywać się bez ojca?

Skip to entry content

Po tekście krytykującym idiotyczny artykuł w Mamadu, dotyczącym  hiper stereotypowego wychowywania dziecka, gdzie ojciec jest okazjonalnym gościem-doglądaczem, dostałem ponad sto wiadomości od matek. W większości były to wypowiedzi przepełnione goryczą i smutkiem, opisujące jak to jest wychowywać dziecko niemal w pojedynkę. Bo ojciec uważa, że to przecież obowiązek kobiety, a on jest zobligowany jedynie do nieprzepijania od razu całej wypłaty i sporadycznego udzielania lekcji życiowych. Które najlepiej, żeby sprowadzały się do wygłaszania coelhoizmów typu „tak to już jest”, „jak dorośniesz, to zrozumiesz”, czy „uczciwą pracą się nie dorobisz”.

Oprócz kobiet, w komentarzach udzieliło się też kilku panów, którzy mówili o tym jak ważne jest dla nich współuczestnictwo w wychowaniu dziecka, a przede wszystkim, jak wiele radości daje im bycie rodzicem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Niestety pojawiło się również kilka wypowiedzi od osobników płci męskiej, bo mężczyznami ich nie mogę nazwać, którzy twierdzili, że angażowanie się ojca w życie potomka to głupota i to wyłączne zadanie kobiet. Bo natura je lepiej do tego przystosowała, bo tak było od zarania dziejów i tak ma być. Nie jestem w stanie polemizować z kimś kto jest upośledzony umysłowo, więc usunąłem te komentarze, ale mimo wszystko bardzo mnie ruszyło, że ktoś w ogóle może tak myśleć. Koincydencja sprawiła, że w tym samym momencie dostałem przejmująco osobistego maila od czytelnika, który miał nieszczęście być spłodzonym przez człowieka reprezentującego powyższe podejście.

Jeśli nie ja, to może ktoś, kto to przeżył, przekona wszystkich przyszłych i obecnych ojców, że ich rola nie ogranicza się tylko do dostarczenia plemnika do komórki jajowej. Że ich obecność jest nie mniej, nie więcej, ale równie istotna co obecność matki.

(mail zawierał kilka literówek i błędów składniowych, które poprawiłem za zgodą autora)

(…) Rodzice rozwiedli się jakoś szybko po moim porodzie, miałem jakiś roczek jak mama złożyła pozew do sądu. Różnica charakterów jak to się mówi. (…) Brak drugiego rodzica zacząłem odczuwać już od momentu przedszkola. Nie rozumiałem kto to jest tata, ani co to „dzień ojca” i czułem się trochę wyobcowany, ale to jeszcze nie było takie złe. Taki prawdziwy brak zacząłem czuć jak poszedłem do podstawówki, ani nie znałem się na sporcie, ani na samochodach do tego stopnia, że miałem problem z wymienieniem zawodników naszej reprezentacji, czy popularnych marek aut i koledzy z klasy patrzyli mnie jak na dziwoląga, z którym nie da się pogadać, ale gdy zaczęły się problemy typu gnojenie i bicie przez starszych byłem po prostu totalnie sam.

(…) i gdy ci ze starszych klas bili mnie po twarzy na przerwach nie miałem co z tym zrobić. Pójście na skargę do nauczycielki nie pomagało tylko pogarszało sytuację, bo oni wtedy dowiadywali się, że na nich doniosłem i później bili i upokarzali mnie jeszcze bardziej. Mówienie mamie też było bez sensu, bo miała tyle problemów żeby utrzymać nas dwoje, że nie chciałem jej dokładać więcej. Była zresztą delikatną osobą, więc i tak nie miałaby posłuchu u taki chłystków tylko jeszcze by ją wyśmiali i czułbym się jeszcze gorzej, że ktoś szydzi z mojej mamy. Tam potrzeba było mężczyzny, który by przyszedł po mnie pod szkołę i powiedział, że im przetrzepie skórę jak jeszcze raz będą mnie zaczepiać (…) ale go nie było ani wtedy ani później (…) nawet na komunii się nie pojawił (…)

 [emaillocker]

Podobno walczył o mnie w sądzie, więc nie wiedziałem o co chodzi. Wtedy walczył, a teraz już nie? (…) obraził się że przegrał i zrezygnował z bycia moim ojcem i wychowywania mnie? Mama musiała wychowywać mnie sama co było trudne, żebyśmy mieli za co żyć musiała dużo pracować, więc wracała z pracy zupełnie wykończona, ale mimo to poświęcała mi dużo uwagi, chodziła ze mną po lekarzach mimo, że dużo chorowałem i dbała o mnie jak tylko mogła. Widziałem wiele razy, że już nie daje rady bo jest zupełnie sama, więc kiedy zacząłem być już starszym chłopcem pomagałem jej i przejąłem część obowiązków, które w normalnej rodzinie należałyby do męża (…)

Szybko musiałem się usamodzielnić i dorosnąć i zachowywać się jak dorosły, mimo, że miałem kilkanaście lat. (…) mimo, że mama dwoiła się i troiła, żebym wyglądał schludnie i miał podstawowe rzeczy do szkoły, to najczęściej w naszym domu padało zdanie „nie mamy pieniędzy” (…) nawet nie pytałem mamy czy mogę gdzieś pojechać z kolegami na ferie, bo wiedziałem, że nie będzie za co (…)

Myślałem, że im będę starszy tym mniej będę odczuwał brak ojca, ale to nie było tak, że czas leczy rany czy coś w tym stylu. Im byłem starszy tym więcej spraw wypływało gdzie wychodziło, że tak naprawdę to jestem półsierotą. Chyba byłoby mi łatwiej jakby mój ojciec naprawdę nie żył, ale ja wiedziałem, że żyje i to było najgorsze bo ja wiedziałem, że on gdzieś jest może i nawet w tym samym mieście tylko się do mnie nie chce przyznać (…) bardzo dużo zastanawiałem się co złego zrobiłem i czym mogłem zranić albo czym mogłem zawieść mojego tatę, że nie chce mieć ze mną kontaktu. Zastanawiałem się dużo czego mi brakuje, że go w ogóle nie obchodzę ale  do dnia dzisiejszego nie wiem. Jednak to uczucie, że coś ze mną jest nie tak i że czegoś mi brakuje zostało.

W kontaktach z rówieśnikami, czy to z kolegami czy z dziewczynami, byłem bardzo niepewny siebie i chyba wycofany, jak to się mówi. Spotkania z dziewczynami zawsze mnie przerażały, bo nie wiedziałem zupełnie jak mam się zachowywać. Nie wiedziałem jak to jest być facetem, jaki facet powinien być wobec dziewczyny, nie wiedziałem co mówić ani jak się zachowywać. Strasznie mnie to stresowało, bo to była dla mnie taka wielka niewiadoma, nie mogłem tego podpatrzeć na przykładzie swoich rodziców ani nikt mi tego nigdy nie pokazał.

(…) miałem duże problemy z byciem stanowczym i asertywnym, a głównie miałem zaniżone poczucie własnej wartości. Zaczęło się to zmieniać dopiero jak poszedłem na terapię, co też było dla mnie stresujące, ale już nie było wyboru (…) Mama widziała, że dzieje się ze mną coś złego, ale nie wiedziała co dokładnie i też nie umiała mi pomóc. (…) mimo, że minęło już wiele lat i sporo się zmieniło w moim podejściu do tych spraw i osiągam sukcesy zawodowe, to poczucie bycia gorszym pozostało (…) Czuję się jakiś niekompletny i jakiś taki uszkodzony i przeraża mnie bardzo założenie własnej rodziny.

Ktoś jeszcze ma wątpliwości, czy ojciec jest potrzebny w wychowywaniu dziecka?

autorem zdjęcia w nagłówku jest Jeremy Brooks

[/emaillocker]

(niżej jest kolejny tekst)

241
Dodaj komentarz

avatar
84 Comment threads
157 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
99 Comment authors
AgataMateuszAśkaTomasz WyszkowskiBarbara Borowska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mama
Gość
Mama

No i nie wiem. Może ktoś mi odpowie. Córkę wychowywałam sama do dziesiątego roku życia, potem wyszłam za mąż za nie jej ojca. Córka ma 21 lat i przez całe dorosłe życie powtarza, że brak ojca był dla niej zupełnie obojętny. Był moment, że ten przypomniał sobie o niej, pisał, obiecywał złote góry…. ja dostałam histerii, już oczyma wyobraźni widziałam jak tracę dziecko, które wyjeżdża do cudem odzyskanego, utraconego ojca…. a tu nic. Jak tylko połapała się, że obiecany samochód jest tylko kartą przetargową, żeby utrzymywać kontakt, przestała mu odpisywać. Nigdy nie zadała mi pytania na jego temat, moje próby… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

jestem wdową; mam dwójkę dzieci w przedszkolu. Przeraża mnie to co przeczytałam:(

Jan Favre
Gość

Kurczę, bardzo mi przykro i chciałbym napisać coś mądrego, co pomoże, ale nie dysponuję taką wiedzą, jedyne co mi przychodzi do głowy, to wsparcie innych męskich członków rodziny w kwestii wychowania.

Żaneta
Gość
Żaneta

Masz rację jeśli chodzi o wsparcie innych męskich członków rodziny. Ja akurat jestem dzieckiem, które zostało wychowane tylko przez mamę. Tata zmarł jak miałam 2 lata, brat 4. Wiadomo, każde dziecko bardzo odczuwa brak ojca ale po moim bracie najbardziej było widać brak ojca. Tutaj na szczęście z pomocą przybył brat mamy, który mimo że tylko 15 lat starszy od nas, był dla nas wzorem do naśladowania. Oczywiście tym męskim, bo największym bohaterem w tej historii jest mama, która idealnie podołała zadaniu samotnego wychowania dwójki dzieci. Nie było nigdy łatwo pod względem finansowym ale ona jakimś cudem wysyłała nas na… Czytaj więcej »

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

Tak też staram się działać; po synie-4l- widzę jak ogromną ma potrzebę męskiego towarzystwa; jest dziadek, szwagier, inni wujkowie… mam nadzieję że męskie wzorce jakoś przetrwają :)

Justyna Skowera | elare
Gość

W takich przypadkach często w życiu mężczyzny ogromnym autorytetem staje się też trener, warto się nad tym zastanowić i za jakiś czas zapisać chłopca do jakiejś drużyny piłkarskiej lub jakiejś innej według jego preferencji.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie ze swojej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest opowieść kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Magda Motrenko
Gość
Magda Motrenko

Dlatego też, jeśli jest możliwość, fajnie jest nie ograniczać się do jednego dziecka – w przyszłości, gdyby wydarzyło się coś nie po naszej myśli, więcej braci i sióstr, to też więcej wsparcia. Tak sobie myślę, że to dużo ważniejsze niż to, by dzieci za młodu miały modne ciuchy.
Wiem, że temat zupełnie o czym innym, ale taka refleksja mnie naszła. Bo co, gdy matka nie ma już swoich rodziców, nie ma rodzeństwa i jeszcze mąż umiera? Znajomi to jednak nie to samo.

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

tak własnie jest u mnie, nie mam rodzeństwa a i moi rodzice też już nie żyją. Na szczęście jest rodzina męża, która mocno wspiera.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka} po… Czytaj więcej »

W.
Gość
W.

Wiem, że to offtop, ale chciałam tylko dodać, że w pełni się z tobą zgadzam. Może dlatego, że znam to z doświadczenia. Wprawdzie są tacy, którzy nazwą to patologią, ale to tylko pokazuje, że nie znają realiów. Może nie miałam najmodniejszych ciuchów ani nie wyjeżdżałam 3 razy w roku na obozy, ale za to mam 4 braci i jedną siostrę i jestem pewna, że tak jak ja oddam za nich wszystko, tak oni zrobią to dla mnie. W sytuacji kryzysowej będą wsparciem i choćbym nie wiem co, nie zostanę sama.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka [wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka] po… Czytaj więcej »

Paulina Tasarz
Gość
Paulina Tasarz

Moja mama została wdową kiedy miałam 9 lat, męskie wzorce z rodziny jakoś nagle przestały mieć dla nas czas a przy okazji stałam się wnuczką drugiej kategorii. Czasem wydaje mi się, że się z tym uporałam czasem nie, tak jak teraz kiedy mam łzy w oczach. Wiem jedno mam najwspanialszą mamę na świecie i potrafię wiercić :P

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Elis
Gość

Uważam, że nie ma potrzeby do zmartwień! To jest opowieść jednej osoby. Tam chłopak czuje się opuszczony i oszukany, tu jest całkiem inna historia. Znam wspaniałego mężczyznę, który od 3 roku życia nie ma ojca i jest świetnym przykładem na to, że czasem, choć to z pewnością trudne, można dać sobie radę bez taty. Chłopak potrafi naprawić w domu dosłownie wszystko, rozwija swoje pasje, jest bardzo inteligentny. Wiem, że przekaz tej opowieści jest inny, ale nie powinna Pani brać sobie jej do serca. Wszystko będzie dobrze!

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

Musi być dobrze :)

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

gohagoha
Gość
gohagoha

Nie ma to jak rozpocząć tydzień od płaczu..
Mam cudownego Tatę. I tym samym wielkie szczęście. ;)
Dzięki za ten tekst.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: A Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka)… Czytaj więcej »

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

Ja jestem okropna pod tym względem. Kiedyś w ogóle się tym nie przejmowałam, nie brałam do siebie, a im jestem starsza tym bardziej tęsknię za kimś, kto byłby za mną zawsze, jak Mama. I kurwa, dochodzi do tego, że będąc na głupim, disneyowskim, Kopciuszku w kinie, ryczę jak cholera, gdy ojciec księcia umiera, itd. No banał, no banał, ale od momentu wyprowadzki z rodzinnego domu odczuwam wszystko bardziej. I to jest temat, który wybija mnie z rytmu zawszę, i zawsze kończy się to płaczem. Tatusiowie drodzy, nie pozostawiajcie swoich dzieci. Całe życie będą za wami tęsknić, mimo że mówią, że… Czytaj więcej »

Łukasz Krzewski
Gość

Chciałem napisać komentarz, ale po przeczytaniu Twojego stwierdzam, że to bez sensu. Po prostu zgadzam się z Tobą w 100%.

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

:)
To nawet miło, mimo iż sam temat trudny, to jednak dobrze, że ludzie rozumieją.

Klaudia Osmanowska
Gość

Ja też wtrąciłabym dwa słowa, ale podpisuję się pod Twoim komentarzem rękami i nogami. Szczególnie pod tym ostatnim zdaniem..

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treśćowego komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzegnie, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi koment i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Alex Ross
Gość

Muszę się z Tobą zgodzić w 100%

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieciakiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Dot
Gość
Dot

Również zgadzam się z ostatnim zdaniem – bo to jest tak, że nienawidzimy tego, że odeszli, tego jacy są teraz, a gdyby byli lepsi – kochani, mili, pomocni, chcielibyśmy ich.

x69
Gość
x69

Paulinko niestety to czy nimi będziemy zalezy tylko od matki. W Polsce matka może wszystko. Takze wyrzucić ojca z zycia dziecka. Ojca który chce byc dla dziecka rodzicem. Oczywiście nikt ne neguje patologicznych ojców ale mówimy o ojcach których ZMUSZONO do nie bycia ojcami.przez matki oraz polskie tzw. Prawo które wręcz wspiera takie dzialania

Justyna Skowera | elare
Gość

Nigdy tego do końca nie zrozumiem, bo zawsze miałam tatę i mamę, ale na miejscu tego chłopaka szukałabym ojca, jeśli jeszcze żyje. Mimo ogromnego bólu, żalu, czasem nienawiści każdy tak naprawdę pragnie odbudować te więzi, tylko często nie pozwala sobie się do tego przyznać.

Piotr Enhap
Gość

Znam ludzi, którzy znaleźli Ojca. Ale tak k*rewsko panicznie się boją odezwać, że nie dają rady.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: -Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Fyffes
Gość
Fyffes

Cześć, mam podobna sytuacje co ten chłopak, z tą różnicą, że moi rodzice nigdy nie byli małżeństwem. Mojego ojca widziałam kilkukrotnie jako 12-13 latka. Przy okazji załatwiania sprawy alimentacyjnej nasze drogi chwilowo się skrzyżowaly. Jak to dziecko, wiadomo, strasznie się cieszylam że mój tata jednak mnie kocha. Ze jednak chce mieć ze mną kontakt. Nie trwało to jednak długo, bo po kilku spotkaniach coś pękło, jemu się odwidzialo, a może nie miał po prostu siły o mnie walczyć. Później widywalam go jeszcze parę razy na ulicy. Nie poznawał mnie. Zmieniłam się z dziecka w młoda kobietę, więc wmawialam sobie ze… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Cotygodniowy Przegląd Internetu #17: Homer Simpson, Kamil Durczok i Charles Bukowski

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 17

W zeszłym tygodniu sieć żyła fetyszami seksualnymi, arabską burżuazją i dociekaniem kto na czym zarabia, ale poza sensacją z „modelkami z Instagrama”, działo się też trochę innych rzeczy. Mimo dnia mężczyzny, obchodzonego 10-go marca, nie mam dla Was nic na ten temat, bo w zasadzie nie został on odnotowany przez internet, ale za to, jak widzicie po nagłówku, w „Przeglądzie” pojawia się kilku wybitnych panów. Istna Święta Trójca.

Udawanie aktora z „Kac Vegas” się opłaca: koleś łudząco przypominający Zacha Galifianakisa grającego Alana w głośnej amerykańskiej komedii, zarabia gruby hajs udając filmową postać na imprezach.

Jak wychować córkę na kretynkę? Znów Mamadu na tapecie (serwis z Grupy naTemat). Tym razem głupkowaty „artykuł” rozjeżdża walcem Segritta. Aż nie chce się wierzyć, że oryginał naprawdę pisał psycholog.

Homer Simpson genialnym fizykiem! Tak, ten kreskówkowy grubiutki i łysiutki pierwowzór Ferdynanda Kiepskiego przewidział masę Bozonu Higgsa. 14 lat przed jej odkryciem!

Kamil Durczok kończy pracę w TVN: jak podaje stacja telewizyjna w komunikacie prasowym „[komisja] zidentyfikowała przypadki niepożądanych zachowań włącznie z mobbingiem i molestowaniem seksualnym”. Przy czym sugeruję, żeby wstrzymać się z wydawaniem wyroku na Durczoka do momentu, aż będą dostępne mniej zdawkowe informacje.

Dlaczego wkurzają Cię „polskie modelki z Instagrama”? Temat przewałkowany jak ciasto na pierogi, ale mimo wszystko warto zajrzeć do „Wyrwane z kontekstu”, bo daje celny i merytoryczny komentarz do afery i porusza jedną kwestię, która mnie umknęła.

10 najlepszych piosenek z filmów Disney’a: no ja bym wybrał inne, ale może Wam podejdą. Nie mniej, świetny pomysł na zestawienie!

Super Ruchacz: piękna nazwa kanału i jeszcze lepsze filmiki, choć póki co niewiele ich. Ja jestem oczarowany i zahipnotyzowany, ale jeśli ktoś nie siedzi mocno w YouTube, to może mu nie podejść, bo to dość specyficzny humor.

 

Klip tygodnia: w tym tygodniu nie pojawiło się nic porywającego z tematów muzycznych, więc wrzucam wciąż świeży klip Quebo, który w „CPI” się jeszcze nie pojawiał. Pozytywnie wiosenno nastrajający numer i obrazek. Na marginesie, ciuchy głównej aktorki możecie traktować jako aktualną damską stylówkę tygodnia.

 

Fanpage tygodnia: „Bukowski chce się napić”, czyli cytaty z książek króla alkoholików i poligamistów. Chwilę po dwudziestce byłem nim zainspirowany, teraz jestem, delikatnie mówiąc, zdystansowany, ale to wciąż dobry pisarz, więc jeśli macie już czytać o seksie to odpuśćcie zakalce E.L. James i sięgnijcie po Charlesa.

 

Ogłoszenie parafialne: w listopadzie miałem miesiąc bez mięsa, który zakończył się dużym sukcesem, w lutym miesiąc bez przekleństw, który mimo nieosiągnięcia postawionego celu też uważam za udany. Powoli zbliża się kwiecień i tak czuję, że czas na jakieś nowe wyzwanie. Coś co pozwoli albo sprawdzić silną wolę albo zmienić stereotypowe postrzeganie jakichś fundamentalnych kwestii. Macie pomysł czego mógłbym nie robić, albo co mógłbym robić przez miesiąc, żeby było to ciekawe i rozwijające?

autorem zdjęcia jest Dennis Skley
autorem zdjęcia jest Dennis Skley

I głęboko nabrać powietrza, bo wyciągam stetoskop i będę przykładał do płucek!

Tak jak kobietom trzeba badać piersi, tak blogerom trzeba badać czytelników. Albo na odwrót. Tak, czy inaczej, to już tradycja, że raz w roku zapraszam Was na kozetkę i nasłuchuję, co tam w środku gra. Czy bardziej John Coltrane, czy jednak Mandaryna bez auto-tune’a, czy może jednak Skrillex? Czy plecki nie krzywe, czy oczka nie wypatrzone, czy białe krwinki, czerwone krwinki i te od poczucia humoru w normie i czy mózg się nie zastał. No i czy przypadkiem nie chcecie zmienić lekarza pierwszego kontaktu.

Co roku wyniki naszej okresowej kontroli mają spory wpływ na to, co się dzieje z blogiem i jak się zmienia. I zapewne nie inaczej będzie i tym razem.

Część pytań jak zwykle odnosi się stricte do Was, bo przez ostatnie 365 dni trochę nam się przetasował skład czytelników i pojawiło się sporo nowych twarzy. Chcę im się przyjrzeć, poznać i dowiedzieć się, czy unoszą kąciki ust ku górze tak często jak sobie to wyobrażam. No i przede wszystkim, czy pojawiło się tu więcej facetów, bo momentami czuję, że ja jeden dziewczynom nie wystarczam. No chyba, że się mylę. Mylę się? Będę wdzięczny za rozwianie moich wątpliwości i urojonych przekonań, i odwdzięczę się najlepiej jak umiem. Językiem. W sensie, jeszcze lepszymi tekstami.

Diagnozować będziemy się przez równe 7 dni, a stan zdrowia pacjentów zostanie opublikowany w osobnym poście. Nie przedłużając, weź przyszłość Stay Fly w swoje ręce i zdejmij bluzkę!

(link do ankiety, gdyby nie wyświetlała się w poście)

Mam nadzieję, że badanie było dla Ciebie równie przyjemne co dla mnie. Wielkie dzięki, już możesz się ubrać!