Close
Close

Jak to jest wychowywać się bez ojca?

Skip to entry content

Po tekście krytykującym idiotyczny artykuł w Mamadu, dotyczącym  hiper stereotypowego wychowywania dziecka, gdzie ojciec jest okazjonalnym gościem-doglądaczem, dostałem ponad sto wiadomości od matek. W większości były to wypowiedzi przepełnione goryczą i smutkiem, opisujące jak to jest wychowywać dziecko niemal w pojedynkę. Bo ojciec uważa, że to przecież obowiązek kobiety, a on jest zobligowany jedynie do nieprzepijania od razu całej wypłaty i sporadycznego udzielania lekcji życiowych. Które najlepiej, żeby sprowadzały się do wygłaszania coelhoizmów typu „tak to już jest”, „jak dorośniesz, to zrozumiesz”, czy „uczciwą pracą się nie dorobisz”.

Oprócz kobiet, w komentarzach udzieliło się też kilku panów, którzy mówili o tym jak ważne jest dla nich współuczestnictwo w wychowaniu dziecka, a przede wszystkim, jak wiele radości daje im bycie rodzicem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Niestety pojawiło się również kilka wypowiedzi od osobników płci męskiej, bo mężczyznami ich nie mogę nazwać, którzy twierdzili, że angażowanie się ojca w życie potomka to głupota i to wyłączne zadanie kobiet. Bo natura je lepiej do tego przystosowała, bo tak było od zarania dziejów i tak ma być. Nie jestem w stanie polemizować z kimś kto jest upośledzony umysłowo, więc usunąłem te komentarze, ale mimo wszystko bardzo mnie ruszyło, że ktoś w ogóle może tak myśleć. Koincydencja sprawiła, że w tym samym momencie dostałem przejmująco osobistego maila od czytelnika, który miał nieszczęście być spłodzonym przez człowieka reprezentującego powyższe podejście.

Jeśli nie ja, to może ktoś, kto to przeżył, przekona wszystkich przyszłych i obecnych ojców, że ich rola nie ogranicza się tylko do dostarczenia plemnika do komórki jajowej. Że ich obecność jest nie mniej, nie więcej, ale równie istotna co obecność matki.

(mail zawierał kilka literówek i błędów składniowych, które poprawiłem za zgodą autora)

(…) Rodzice rozwiedli się jakoś szybko po moim porodzie, miałem jakiś roczek jak mama złożyła pozew do sądu. Różnica charakterów jak to się mówi. (…) Brak drugiego rodzica zacząłem odczuwać już od momentu przedszkola. Nie rozumiałem kto to jest tata, ani co to „dzień ojca” i czułem się trochę wyobcowany, ale to jeszcze nie było takie złe. Taki prawdziwy brak zacząłem czuć jak poszedłem do podstawówki, ani nie znałem się na sporcie, ani na samochodach do tego stopnia, że miałem problem z wymienieniem zawodników naszej reprezentacji, czy popularnych marek aut i koledzy z klasy patrzyli mnie jak na dziwoląga, z którym nie da się pogadać, ale gdy zaczęły się problemy typu gnojenie i bicie przez starszych byłem po prostu totalnie sam.

(…) i gdy ci ze starszych klas bili mnie po twarzy na przerwach nie miałem co z tym zrobić. Pójście na skargę do nauczycielki nie pomagało tylko pogarszało sytuację, bo oni wtedy dowiadywali się, że na nich doniosłem i później bili i upokarzali mnie jeszcze bardziej. Mówienie mamie też było bez sensu, bo miała tyle problemów żeby utrzymać nas dwoje, że nie chciałem jej dokładać więcej. Była zresztą delikatną osobą, więc i tak nie miałaby posłuchu u taki chłystków tylko jeszcze by ją wyśmiali i czułbym się jeszcze gorzej, że ktoś szydzi z mojej mamy. Tam potrzeba było mężczyzny, który by przyszedł po mnie pod szkołę i powiedział, że im przetrzepie skórę jak jeszcze raz będą mnie zaczepiać (…) ale go nie było ani wtedy ani później (…) nawet na komunii się nie pojawił (…)

 [emaillocker]

Podobno walczył o mnie w sądzie, więc nie wiedziałem o co chodzi. Wtedy walczył, a teraz już nie? (…) obraził się że przegrał i zrezygnował z bycia moim ojcem i wychowywania mnie? Mama musiała wychowywać mnie sama co było trudne, żebyśmy mieli za co żyć musiała dużo pracować, więc wracała z pracy zupełnie wykończona, ale mimo to poświęcała mi dużo uwagi, chodziła ze mną po lekarzach mimo, że dużo chorowałem i dbała o mnie jak tylko mogła. Widziałem wiele razy, że już nie daje rady bo jest zupełnie sama, więc kiedy zacząłem być już starszym chłopcem pomagałem jej i przejąłem część obowiązków, które w normalnej rodzinie należałyby do męża (…)

Szybko musiałem się usamodzielnić i dorosnąć i zachowywać się jak dorosły, mimo, że miałem kilkanaście lat. (…) mimo, że mama dwoiła się i troiła, żebym wyglądał schludnie i miał podstawowe rzeczy do szkoły, to najczęściej w naszym domu padało zdanie „nie mamy pieniędzy” (…) nawet nie pytałem mamy czy mogę gdzieś pojechać z kolegami na ferie, bo wiedziałem, że nie będzie za co (…)

Myślałem, że im będę starszy tym mniej będę odczuwał brak ojca, ale to nie było tak, że czas leczy rany czy coś w tym stylu. Im byłem starszy tym więcej spraw wypływało gdzie wychodziło, że tak naprawdę to jestem półsierotą. Chyba byłoby mi łatwiej jakby mój ojciec naprawdę nie żył, ale ja wiedziałem, że żyje i to było najgorsze bo ja wiedziałem, że on gdzieś jest może i nawet w tym samym mieście tylko się do mnie nie chce przyznać (…) bardzo dużo zastanawiałem się co złego zrobiłem i czym mogłem zranić albo czym mogłem zawieść mojego tatę, że nie chce mieć ze mną kontaktu. Zastanawiałem się dużo czego mi brakuje, że go w ogóle nie obchodzę ale  do dnia dzisiejszego nie wiem. Jednak to uczucie, że coś ze mną jest nie tak i że czegoś mi brakuje zostało.

W kontaktach z rówieśnikami, czy to z kolegami czy z dziewczynami, byłem bardzo niepewny siebie i chyba wycofany, jak to się mówi. Spotkania z dziewczynami zawsze mnie przerażały, bo nie wiedziałem zupełnie jak mam się zachowywać. Nie wiedziałem jak to jest być facetem, jaki facet powinien być wobec dziewczyny, nie wiedziałem co mówić ani jak się zachowywać. Strasznie mnie to stresowało, bo to była dla mnie taka wielka niewiadoma, nie mogłem tego podpatrzeć na przykładzie swoich rodziców ani nikt mi tego nigdy nie pokazał.

(…) miałem duże problemy z byciem stanowczym i asertywnym, a głównie miałem zaniżone poczucie własnej wartości. Zaczęło się to zmieniać dopiero jak poszedłem na terapię, co też było dla mnie stresujące, ale już nie było wyboru (…) Mama widziała, że dzieje się ze mną coś złego, ale nie wiedziała co dokładnie i też nie umiała mi pomóc. (…) mimo, że minęło już wiele lat i sporo się zmieniło w moim podejściu do tych spraw i osiągam sukcesy zawodowe, to poczucie bycia gorszym pozostało (…) Czuję się jakiś niekompletny i jakiś taki uszkodzony i przeraża mnie bardzo założenie własnej rodziny.

Ktoś jeszcze ma wątpliwości, czy ojciec jest potrzebny w wychowywaniu dziecka?

autorem zdjęcia w nagłówku jest Jeremy Brooks

[/emaillocker]

(niżej jest kolejny tekst)

238
Dodaj komentarz

avatar
81 Comment threads
157 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
96 Comment authors
Tomasz WyszkowskiBarbara BorowskaAgata AgataDecoupage MartynyBez ojca | Flegmatycznie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mama
Gość
Mama

No i nie wiem. Może ktoś mi odpowie. Córkę wychowywałam sama do dziesiątego roku życia, potem wyszłam za mąż za nie jej ojca. Córka ma 21 lat i przez całe dorosłe życie powtarza, że brak ojca był dla niej zupełnie obojętny. Był moment, że ten przypomniał sobie o niej, pisał, obiecywał złote góry…. ja dostałam histerii, już oczyma wyobraźni widziałam jak tracę dziecko, które wyjeżdża do cudem odzyskanego, utraconego ojca…. a tu nic. Jak tylko połapała się, że obiecany samochód jest tylko kartą przetargową, żeby utrzymywać kontakt, przestała mu odpisywać. Nigdy nie zadała mi pytania na jego temat, moje próby… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

jestem wdową; mam dwójkę dzieci w przedszkolu. Przeraża mnie to co przeczytałam:(

Jan Favre
Gość

Kurczę, bardzo mi przykro i chciałbym napisać coś mądrego, co pomoże, ale nie dysponuję taką wiedzą, jedyne co mi przychodzi do głowy, to wsparcie innych męskich członków rodziny w kwestii wychowania.

Żaneta
Gość
Żaneta

Masz rację jeśli chodzi o wsparcie innych męskich członków rodziny. Ja akurat jestem dzieckiem, które zostało wychowane tylko przez mamę. Tata zmarł jak miałam 2 lata, brat 4. Wiadomo, każde dziecko bardzo odczuwa brak ojca ale po moim bracie najbardziej było widać brak ojca. Tutaj na szczęście z pomocą przybył brat mamy, który mimo że tylko 15 lat starszy od nas, był dla nas wzorem do naśladowania. Oczywiście tym męskim, bo największym bohaterem w tej historii jest mama, która idealnie podołała zadaniu samotnego wychowania dwójki dzieci. Nie było nigdy łatwo pod względem finansowym ale ona jakimś cudem wysyłała nas na… Czytaj więcej »

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

Tak też staram się działać; po synie-4l- widzę jak ogromną ma potrzebę męskiego towarzystwa; jest dziadek, szwagier, inni wujkowie… mam nadzieję że męskie wzorce jakoś przetrwają :)

Justyna Skowera | elare
Gość

W takich przypadkach często w życiu mężczyzny ogromnym autorytetem staje się też trener, warto się nad tym zastanowić i za jakiś czas zapisać chłopca do jakiejś drużyny piłkarskiej lub jakiejś innej według jego preferencji.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie ze swojej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest opowieść kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Magda Motrenko
Gość
Magda Motrenko

Dlatego też, jeśli jest możliwość, fajnie jest nie ograniczać się do jednego dziecka – w przyszłości, gdyby wydarzyło się coś nie po naszej myśli, więcej braci i sióstr, to też więcej wsparcia. Tak sobie myślę, że to dużo ważniejsze niż to, by dzieci za młodu miały modne ciuchy.
Wiem, że temat zupełnie o czym innym, ale taka refleksja mnie naszła. Bo co, gdy matka nie ma już swoich rodziców, nie ma rodzeństwa i jeszcze mąż umiera? Znajomi to jednak nie to samo.

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

tak własnie jest u mnie, nie mam rodzeństwa a i moi rodzice też już nie żyją. Na szczęście jest rodzina męża, która mocno wspiera.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka} po… Czytaj więcej »

W.
Gość
W.

Wiem, że to offtop, ale chciałam tylko dodać, że w pełni się z tobą zgadzam. Może dlatego, że znam to z doświadczenia. Wprawdzie są tacy, którzy nazwą to patologią, ale to tylko pokazuje, że nie znają realiów. Może nie miałam najmodniejszych ciuchów ani nie wyjeżdżałam 3 razy w roku na obozy, ale za to mam 4 braci i jedną siostrę i jestem pewna, że tak jak ja oddam za nich wszystko, tak oni zrobią to dla mnie. W sytuacji kryzysowej będą wsparciem i choćbym nie wiem co, nie zostanę sama.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka [wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka] po… Czytaj więcej »

Paulina Tasarz
Gość
Paulina Tasarz

Moja mama została wdową kiedy miałam 9 lat, męskie wzorce z rodziny jakoś nagle przestały mieć dla nas czas a przy okazji stałam się wnuczką drugiej kategorii. Czasem wydaje mi się, że się z tym uporałam czasem nie, tak jak teraz kiedy mam łzy w oczach. Wiem jedno mam najwspanialszą mamę na świecie i potrafię wiercić :P

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Elis
Gość

Uważam, że nie ma potrzeby do zmartwień! To jest opowieść jednej osoby. Tam chłopak czuje się opuszczony i oszukany, tu jest całkiem inna historia. Znam wspaniałego mężczyznę, który od 3 roku życia nie ma ojca i jest świetnym przykładem na to, że czasem, choć to z pewnością trudne, można dać sobie radę bez taty. Chłopak potrafi naprawić w domu dosłownie wszystko, rozwija swoje pasje, jest bardzo inteligentny. Wiem, że przekaz tej opowieści jest inny, ale nie powinna Pani brać sobie jej do serca. Wszystko będzie dobrze!

Gosia Tebinka
Gość
Gosia Tebinka

Musi być dobrze :)

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

gohagoha
Gość
gohagoha

Nie ma to jak rozpocząć tydzień od płaczu..
Mam cudownego Tatę. I tym samym wielkie szczęście. ;)
Dzięki za ten tekst.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: A Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka)… Czytaj więcej »

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

Ja jestem okropna pod tym względem. Kiedyś w ogóle się tym nie przejmowałam, nie brałam do siebie, a im jestem starsza tym bardziej tęsknię za kimś, kto byłby za mną zawsze, jak Mama. I kurwa, dochodzi do tego, że będąc na głupim, disneyowskim, Kopciuszku w kinie, ryczę jak cholera, gdy ojciec księcia umiera, itd. No banał, no banał, ale od momentu wyprowadzki z rodzinnego domu odczuwam wszystko bardziej. I to jest temat, który wybija mnie z rytmu zawszę, i zawsze kończy się to płaczem. Tatusiowie drodzy, nie pozostawiajcie swoich dzieci. Całe życie będą za wami tęsknić, mimo że mówią, że… Czytaj więcej »

Łukasz Krzewski
Gość

Chciałem napisać komentarz, ale po przeczytaniu Twojego stwierdzam, że to bez sensu. Po prostu zgadzam się z Tobą w 100%.

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

:)
To nawet miło, mimo iż sam temat trudny, to jednak dobrze, że ludzie rozumieją.

Klaudia Osmanowska
Gość

Ja też wtrąciłabym dwa słowa, ale podpisuję się pod Twoim komentarzem rękami i nogami. Szczególnie pod tym ostatnim zdaniem..

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treśćowego komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzegnie, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi koment i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Alex Ross
Gość

Muszę się z Tobą zgodzić w 100%

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieciakiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Dot
Gość
Dot

Również zgadzam się z ostatnim zdaniem – bo to jest tak, że nienawidzimy tego, że odeszli, tego jacy są teraz, a gdyby byli lepsi – kochani, mili, pomocni, chcielibyśmy ich.

x69
Gość
x69

Paulinko niestety to czy nimi będziemy zalezy tylko od matki. W Polsce matka może wszystko. Takze wyrzucić ojca z zycia dziecka. Ojca który chce byc dla dziecka rodzicem. Oczywiście nikt ne neguje patologicznych ojców ale mówimy o ojcach których ZMUSZONO do nie bycia ojcami.przez matki oraz polskie tzw. Prawo które wręcz wspiera takie dzialania

Justyna Skowera | elare
Gość

Nigdy tego do końca nie zrozumiem, bo zawsze miałam tatę i mamę, ale na miejscu tego chłopaka szukałabym ojca, jeśli jeszcze żyje. Mimo ogromnego bólu, żalu, czasem nienawiści każdy tak naprawdę pragnie odbudować te więzi, tylko często nie pozwala sobie się do tego przyznać.

Piotr Enhap
Gość

Znam ludzi, którzy znaleźli Ojca. Ale tak k*rewsko panicznie się boją odezwać, że nie dają rady.

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: -Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Fyffes
Gość
Fyffes

Cześć, mam podobna sytuacje co ten chłopak, z tą różnicą, że moi rodzice nigdy nie byli małżeństwem. Mojego ojca widziałam kilkukrotnie jako 12-13 latka. Przy okazji załatwiania sprawy alimentacyjnej nasze drogi chwilowo się skrzyżowaly. Jak to dziecko, wiadomo, strasznie się cieszylam że mój tata jednak mnie kocha. Ze jednak chce mieć ze mną kontakt. Nie trwało to jednak długo, bo po kilku spotkaniach coś pękło, jemu się odwidzialo, a może nie miał po prostu siły o mnie walczyć. Później widywalam go jeszcze parę razy na ulicy. Nie poznawał mnie. Zmieniłam się z dziecka w młoda kobietę, więc wmawialam sobie ze… Czytaj więcej »

Adam Hajduk
Gość
Adam Hajduk

Mimo że poświęciłem sporo czasu, żeby zabrać głos w dyskusji na tym blogu, autor skasował mi komentarz i mnie zablokował. Albo niech zastrzega, że dyskusja nie jest tu mile widziana, albo niech odda mi jakoś mój czas… Oto treść komentarza: Może autor poruszając jakiś temat postarałby się czynić to logicznie, bo inaczej wprowadza wszystkich w błąd. To nie jest historia kogoś, kogo ojciec ograniczył się do spłodzenia, tylko kogoś, komu matka ograniczyła ojca do spłodzenia go. Wyraźnie jest napisane, że matka odeszła z dzieckiem, a ojciec postawiony nie z własnej woli przed takim samym zadaniem jak matka (wywalczenie dziecka) po… Czytaj więcej »

Shit-test – co to jest, jak go przejść i czemu kobiety robią je facetom?

Skip to entry content

Dzień, w którym dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak shit-test pamiętam dość dobrze. Prawie tak dobrze, jak moment, w którym zorientowałem się, że jeśli stanę na łączeniu płyt chodnikowych, to ulica nie wybuchnie. Też dotarło do mnie, że to co robiłem wcześniej było zupełnie bez sensu, a świat zaczął wyglądać nieco inaczej. Gotowy na połknięcie czerwonej pigułki i wyjście poza Matrixa? To jedziemy!

Co to jest shit-test?

Shit-test pochodzi ze slangu trenerów uwodzenia i profesjonalnych podrywaczy i można tłumaczyć go na polski dosłownie: to test, którym kobieta sprawdza, czy nie wciskasz jej gówna. Mniej dosłownie: niewinne zdanie lub pytanie, na podstawie którego dziewczyna błyskawicznie klasyfikuje jakim typem faceta jesteś. Za jego pomocą weryfikuje, czy wersja siebie, którą próbujesz jej sprzedać, to tylko przyjęta przez Ciebie poza na potrzeby podrywu, czy faktycznie taki jesteś.

W skrócie: shit-test, to błyskawiczny sprawdzian Twojej osobowości.

Po co kobiety robią shit-testy?

Żeby bez wysiłku odsiać ziarno od plew.

Nieco ponadprzeciętnej urody dziewczyna niestroniąca od imprez, zwłaszcza w klubach, słyszy średnio co trzy piosenki, że ma ładne oczy i co cztery, że z taką jak ona, to można by ołówki z IKEI kraść. Że jej cielęcinkę, to jak Reksio szynkę, nawet nie trzeba mówić, bo mokra intencja spływa adoratorowi po twarzy razem z potem. Innymi słowy: ma branie. I najczęściej wśród typów, z którymi nie chciałaby się wymienić nawet spojrzeniem. Skutkuje to tym, że nawet, gdy nie podbijasz z tekstem, że jej stary to na bank jest złodziejem, bo ukradł gwiazdy i wsadził jej w oczy, to ona i tak odruchowo zakłada, że:

a) chcesz wyłącznie dobrać jej się do majtek (więc sprawdza shit-testem, czy zależy Ci na czymś więcej niż seksie)

b) jesteś za cienki w uszach, żeby do niej startować (więc sprawdza shit-testem, czy jesteś z jej ligi i nie zrobi błędu dając Ci szansę)

Czasem pojawia się jeszcze jedna motywacja:

c) jest nauczona, że relacja damsko-męska to wojna, a ona nie wie, gdzie masz granice (więc sprawdza shit-testem na ile może sobie pozwolić)

jeśli jednak zdarza się to na zaawansowanym etapie znajomości i na tyle często, by to zauważyć, to lepiej uciekać od takiej. Zdrowi ludzie nie sprawdzają w kółko, czy mogą Ci stanąć butami na głowie. Po prostu tego nie robią, bo to pojebane.

Jak wyglądają shit-testy?

Czyli, w którym momencie flirt zamienia się w egzamin, stwierdzający, czy jesteś godzin jej uwagi, numeru telefonu i kontaktu z florą bakteryjną? W każdym. Ale najczęściej, gdy w trakcie podrywu słyszysz jeden z poniższych tekstów.

– Postawisz mi drinka? – sprawdza, czy uważasz, że musisz kupować sobie jej uwagę, czy w swoim mniemaniu jesteś na tyle interesujący, że będzie z Tobą rozmawiać nawet, gdy odmówisz

– Musisz się bardziej postarać – sprawdza, czy może Cię zdominować i sprowadzić do roli maskotki

– Mówisz to wszystkim dziewczynom? – sprawdza, czy jesteś masowym podrywaczem i bierzesz co się nawinie, czy chcesz spędzić wieczór stricte z nią

– Nie daję swojego numer nieznajomym – sprawdza, czy nie jesteś desperatem, który zacznie ją błagać o numer albo wariatem-stalkerem

– Jesteś dla mnie za niski/wysoki – sprawdza, czy kwestia Twojego wzrostu jest tak naprawdę problemem dla Ciebie

– Pójdziesz do szatni po mój płaszcz? – sprawdza jak bardzo jesteś uległy i czy będziesz posłusznym pieskiem wykonującym polecenia

– Któraś się złapała na ten bajer? – sprawdza, czy wystarczy prosty przytyk do sposobu w jaki podrywasz, żebyś odpuścił, czy masz jaja, żeby grać z nią dalej

– Dzięki, ale mam chłopaka/jestem lesbijką – oczywiście może być tak jak mówi, ale w większości przypadków, to po prostu filtr odsiewający płotki i sprawdzający poziom Twojej determinacji

Jak przejść shit-test?

Jak już ustaliliśmy, shit-test jest egzaminem, który musisz zdać lub też piłeczką, którą musisz odbić, jeśli chcesz posunąć się do przodu w relacji ze stosującą go kobietą. Poprawnych odpowiedzi na szczęście jest więcej niż na maturze i wcale nie trzeba uczyć się ich na pamięć, żeby wpasować się w klucz. Są 3 głownie strategie rozwiązywania tego typu quizów, jednak niezależnie, którą z nich wybierzesz, musisz pamiętać o najważniejszej kwestii: nigdy, przenigdy, nawet pod groźbą wazektomii, NIE TŁUMACZ SIĘ!

Niestety w tej grze jest permanentne domniemanie winności, a jej naczelna zasada to, że winny się tłumaczy. Jeśli więc zaczniesz racjonalnie ją przekonywać, że nie uważasz, żebyś był niski albo, że wcale nie jesteś podrywaczem i przyszedłeś do klubu po prostu się pobawić, to przegrałeś. Serio, tłumaczenia pozostaw na rozprawy sądowe, a jeśli chcesz przejść gówno-sprawdzian, to wykorzystaj któryś z poniższych wariantów.

1. Zbycie absurdalnym żartem.

– Mówisz to wszystkim dziewczynom?
– Tylko tym, których imię kończy się na „a”.

– Dzięki, ale mam chłopaka.
– Ja też, ciągle nie mogę go nauczyć, żeby nie sikał na deskę.

– Z iloma dziewczynami spałeś przede mną?
– Za kogo ty mnie masz? Seks dopiero po pierwszym dziecku.

Niezależnie, czy chcesz kogoś poderwać, czy sprzedać mu zestaw garnków za 5 koła, gdy poznajesz nową osobę Ty jesteś na jednym brzegu, a ona na drugim. Wskoczenie w ciuchach do rzeki jest pomysłem z puli tych mniej przybliżających Cię do niej. Potrzebujesz wybudować most między Wami, a śmiech jest świetnym stelażem, po którym można się poruszać i nakładać kolejne warstwy. Jeśli nie wiesz jak wybrnąć z jakiejś sytuacji w trakcie podrywu – rzuć żartem. W najgorszym wypadku tylko jedno z Was zakończy spotkanie w dobrym humorze. Ty.

2. Zignorowanie.

Opcja dla chłopaków mocniej zaprawionych w bojach, ewentualnie z silniejszym poczuciem własnej wartości. Jeśli słyszy pytanie, czy postawisz jej drinka albo popilnujesz torebki, gdy będzie tańczyć z koleżanką na parkiecie, zachowuj się, jakby Twoja kilkuletnia siostra spytała, czy dłubiesz w nosie. Zignoruj to i zrób minę, jakby to było tak niepoważne, że tylko z grzeczności nie będziesz odpowiadał.

3. Konfrontacja.

– Postawisz mi piwo?
– Chcesz, żebym cię kupił, czy upił?

– Jesteś dla mnie za niski.
– A ty dla mnie zbyt wymalowana, ale chyba nie ma sensu oceniać książki po okładce?

– Musisz się bardziej postarać.
– Zawsze masz takie roszczeniowe podejście, czy tylko gdy ktoś próbuje Cię poznać?

Tu już wchodzimy z drzwiami. Chce grać w wojnę? Potrzebuje dowodu, że nie dajesz sobie wchodzić na głowę? To proszę bardzo. Zagranie ryzykowne, przy czym całe ryzyko sprowadza się do tego, czy odbijesz greps wystarczająco przekonująco. Wyczuje w Tobie moment zawahania i leżysz. O ile przy ignorowaniu było wyrównywanie siły i ustawianie się w pozycji równowagi, o tyle tu jest przechylanie szali dominacji na Twoją stronę.

Czy w ogóle warto przechodzić shit-testy?

Pytanie, od którego tak naprawdę powinniśmy zacząć.

Część kobiet stosuje shit-testy z pełną premedytacją w wyniku uczenia się zarządzania relacjami, część zupełnie nieświadomie, kopiując te zachowania od koleżanek lub matek. Cześć z nich ma zawyżoną samoocenę i musi sprawdzić, czy aby na pewno jesteś ich wart. A część nie zadziera nosa, ale trafiła na pluton ruchaczy w przebraniach mężczyzn szukających związku i instynkt samozachowawczy każe im się przed nimi bronić.

Warto wiedzieć jak przechodzić shit-testy dla tych ostatnich.

Cotygodniowy Przegląd Internetu #17: Homer Simpson, Kamil Durczok i Charles Bukowski

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 17

W zeszłym tygodniu sieć żyła fetyszami seksualnymi, arabską burżuazją i dociekaniem kto na czym zarabia, ale poza sensacją z „modelkami z Instagrama”, działo się też trochę innych rzeczy. Mimo dnia mężczyzny, obchodzonego 10-go marca, nie mam dla Was nic na ten temat, bo w zasadzie nie został on odnotowany przez internet, ale za to, jak widzicie po nagłówku, w „Przeglądzie” pojawia się kilku wybitnych panów. Istna Święta Trójca.

Udawanie aktora z „Kac Vegas” się opłaca: koleś łudząco przypominający Zacha Galifianakisa grającego Alana w głośnej amerykańskiej komedii, zarabia gruby hajs udając filmową postać na imprezach.

Jak wychować córkę na kretynkę? Znów Mamadu na tapecie (serwis z Grupy naTemat). Tym razem głupkowaty „artykuł” rozjeżdża walcem Segritta. Aż nie chce się wierzyć, że oryginał naprawdę pisał psycholog.

Homer Simpson genialnym fizykiem! Tak, ten kreskówkowy grubiutki i łysiutki pierwowzór Ferdynanda Kiepskiego przewidział masę Bozonu Higgsa. 14 lat przed jej odkryciem!

Kamil Durczok kończy pracę w TVN: jak podaje stacja telewizyjna w komunikacie prasowym „[komisja] zidentyfikowała przypadki niepożądanych zachowań włącznie z mobbingiem i molestowaniem seksualnym”. Przy czym sugeruję, żeby wstrzymać się z wydawaniem wyroku na Durczoka do momentu, aż będą dostępne mniej zdawkowe informacje.

Dlaczego wkurzają Cię „polskie modelki z Instagrama”? Temat przewałkowany jak ciasto na pierogi, ale mimo wszystko warto zajrzeć do „Wyrwane z kontekstu”, bo daje celny i merytoryczny komentarz do afery i porusza jedną kwestię, która mnie umknęła.

10 najlepszych piosenek z filmów Disney’a: no ja bym wybrał inne, ale może Wam podejdą. Nie mniej, świetny pomysł na zestawienie!

Super Ruchacz: piękna nazwa kanału i jeszcze lepsze filmiki, choć póki co niewiele ich. Ja jestem oczarowany i zahipnotyzowany, ale jeśli ktoś nie siedzi mocno w YouTube, to może mu nie podejść, bo to dość specyficzny humor.

 

Klip tygodnia: w tym tygodniu nie pojawiło się nic porywającego z tematów muzycznych, więc wrzucam wciąż świeży klip Quebo, który w „CPI” się jeszcze nie pojawiał. Pozytywnie wiosenno nastrajający numer i obrazek. Na marginesie, ciuchy głównej aktorki możecie traktować jako aktualną damską stylówkę tygodnia.

 

Fanpage tygodnia: „Bukowski chce się napić”, czyli cytaty z książek króla alkoholików i poligamistów. Chwilę po dwudziestce byłem nim zainspirowany, teraz jestem, delikatnie mówiąc, zdystansowany, ale to wciąż dobry pisarz, więc jeśli macie już czytać o seksie to odpuśćcie zakalce E.L. James i sięgnijcie po Charlesa.

 

Ogłoszenie parafialne: w listopadzie miałem miesiąc bez mięsa, który zakończył się dużym sukcesem, w lutym miesiąc bez przekleństw, który mimo nieosiągnięcia postawionego celu też uważam za udany. Powoli zbliża się kwiecień i tak czuję, że czas na jakieś nowe wyzwanie. Coś co pozwoli albo sprawdzić silną wolę albo zmienić stereotypowe postrzeganie jakichś fundamentalnych kwestii. Macie pomysł czego mógłbym nie robić, albo co mógłbym robić przez miesiąc, żeby było to ciekawe i rozwijające?

autorem zdjęcia jest Dennis Skley
autorem zdjęcia jest Dennis Skley

I głęboko nabrać powietrza, bo wyciągam stetoskop i będę przykładał do płucek!

Tak jak kobietom trzeba badać piersi, tak blogerom trzeba badać czytelników. Albo na odwrót. Tak, czy inaczej, to już tradycja, że raz w roku zapraszam Was na kozetkę i nasłuchuję, co tam w środku gra. Czy bardziej John Coltrane, czy jednak Mandaryna bez auto-tune’a, czy może jednak Skrillex? Czy plecki nie krzywe, czy oczka nie wypatrzone, czy białe krwinki, czerwone krwinki i te od poczucia humoru w normie i czy mózg się nie zastał. No i czy przypadkiem nie chcecie zmienić lekarza pierwszego kontaktu.

Co roku wyniki naszej okresowej kontroli mają spory wpływ na to, co się dzieje z blogiem i jak się zmienia. I zapewne nie inaczej będzie i tym razem.

Część pytań jak zwykle odnosi się stricte do Was, bo przez ostatnie 365 dni trochę nam się przetasował skład czytelników i pojawiło się sporo nowych twarzy. Chcę im się przyjrzeć, poznać i dowiedzieć się, czy unoszą kąciki ust ku górze tak często jak sobie to wyobrażam. No i przede wszystkim, czy pojawiło się tu więcej facetów, bo momentami czuję, że ja jeden dziewczynom nie wystarczam. No chyba, że się mylę. Mylę się? Będę wdzięczny za rozwianie moich wątpliwości i urojonych przekonań, i odwdzięczę się najlepiej jak umiem. Językiem. W sensie, jeszcze lepszymi tekstami.

Diagnozować będziemy się przez równe 7 dni, a stan zdrowia pacjentów zostanie opublikowany w osobnym poście. Nie przedłużając, weź przyszłość Stay Fly w swoje ręce i zdejmij bluzkę!

(link do ankiety, gdyby nie wyświetlała się w poście)

Mam nadzieję, że badanie było dla Ciebie równie przyjemne co dla mnie. Wielkie dzięki, już możesz się ubrać!