Close
Close

Nowoczesny model rodziny to koszmar dla idiotów

Skip to entry content

Anna Mucha zaraz po tym jak postanowiła przestać być wpływową blogerką, wrzucającą emotikony i wielokropki częściej niż przecinki, prawie nauczyła się zaczynać zdanie wielką literą i założyła serwis dla matek – Mamadu. Który jest częścią Grupy naTemat. Tak, częścią naszego ulubionego portalu, na którym zawsze znajdziemy merytoryczne i wartościowe treści zmuszające do refleksji. Na Mamadu, również takich nie brakuje.

Aleksander Moszkietowicz, najwyraźniej mający odgórne zadanie być trzeźwym głosem rozsądku wśród zgiełku rozemocjonowanych kobiet, napisał wyjątkowo żenujący tekst – „Nowoczesny model rodziny to koszmar dla mężczyzn”. I jest tak kuriozalny i zabawny jak tytuł na to wskazuje. Choć to drugie nieco wbrew zamierzeniom autora. Zasadniczo Olek przez cały „artykuł” żali się, w jakich to zgubnych dla ludzkości czasach żyjemy, w których facet poza machaniem penisem i zapładnianiem dziewic ma jeszcze inne obowiązki.

Nowoczesny model rodziny to koszmar dla mężczyzn

Na dobrą sprawę całość można by streścić do tego, że Moszkietowicz życzy sobie powrotu ery kamienia łupanego, ale poszczególne akapity są na tyle komiczne, że warto im się przyjrzeć z osobna.

Współczesne kobiety-matki uważają, że ojcowie ich dzieci są na pilota. Naciska się guzik – pojawia się “tatuś misiaczek”. Pokwili chwilę nad dzieckiem, przewinie, kocyk poprawi. Starszemu zawiąże bucik, a młodszemu przetrze marchewkę. Kolejny guzik – misiaczek zamienia się w “ojca niedźwiedzia”. Zdecydowany głos, mądre słowa, autorytet i źródło zasad.

Współcześni mężczyźni-ojcowie uważają, że matki ich dzieci są na pilota. Naciska się guzik – pojawia się „matka Polka”. Da cyca, zmieni pieluchę, wyjdzie z dzieckiem na spacer. Kolejny guzik – „gosposia stażystka”. Zrobi obiad, pranie, sprzątanie, prasowanie. Następny guzik – „bizneswoman”, znana także jako „korposuka”. Awans, premia, kariera. I kolejny – „demon seksu”. Ssanie, obciąganie, szczytowanie.

Brzmi znajomo?

Ale przecież tak się na dłuższą metę nie da żyć.

Umrzyj zatem.

To, co dzieje się w modelu rodziny przez ostatnie kilkadziesiąt lat to z punktu widzenia mężczyzny najgorszy interes od czasu, gdy Indianie sprzedali Manhattan za garść szklanych paciorków. Pojawiły się nowe oczekiwania i zadania, a stare wcale nie zniknęły. Wszystko się skomplikowało, bywa ze sobą sprzeczne i niezrozumiałe. Doszły nowe obowiązki, a wynagrodzenie wcale nie wzrosło. A na dodatek nie ma gdzie się odwoływać, a protesty są co najmniej niepoprawne politycznie.

Ostatni raz widziałem, żeby ktoś tak się żalił na swoją niezaradność życiową i nieprzystosowanie do realiów w pierwszej klasie gimnazjum. Gdy wychowawczyni nas poinformowała, że to już nie podstawówka i nie możemy wychodzić do toalety w trakcie lekcji. Zasadniczo mam wrażenie, że autor faktycznie traktuje własną rodzinę jak interes, który powinien być ukierunkowany wyłącznie na zyski, a nie jak grupę najbliższych mu osób, z którymi po prostu chce być. Za zdanie z odwoływaniem się żona powinna wystąpić o rozwód.

Można odnieść wrażenie (chciałem napisać “odnoszę wrażenie”, ale się boję :)), że wyobrażenia kobiet o społecznej roli mężczyzny dyktuje wygoda i potrzeba chwili. Szczególnie, gdy na świecie pojawiają się dzieci, a z nimi obowiązki. Okazuje się, że poza karmieniem piersią w zasadzie wszystkie obowiązki muszą być obowiązkami wspólnymi.

Nie wiem co mnie bardziej bawi. Czy to, że Aleksander, który jest na tyle duży by rozprzestrzeniać swoje nasienie po świecie, dziwi się jak 5-letni chłopiec, że jego rola wraz z wiekiem ewoluuje, czy to jak bardzo jest zaskoczony faktem, że spłodzenie dziecka niesie ze sobą obowiązki, które trzeba dzielić.

Mnóstwo mniejszych i większych autorytetów, setki artykułów i współcześni mężczyźni szybko są przekonywani, że bycie “dobrym ojcem” oznacza w XXI wieku KONIECZNOŚĆ pełnego uczestnictwa w każdym aspekcie życia dziecka. Wybór jabłuszka na śniadanie, rozmiar pieluch, ulubione przytulanki. Szczepienia i kolor śpioszków. Oraz oczywiście nieśmiertelne wspólne kąpanie dziecka. Przykładów można by mnożyć chyba w nieskończoność. A ponieważ “dobrym ojcem” chce być każdy, to szybko z kolegą w pracy zamiast o meczu Real–Barcelona rozmawia się o herbatce na kolki.

Biedaczysko, on tylko chciał być dawcą spermy, a tu na nieświadomce ktoś go wmanewrował w bycie ojcem. Życie bywa takie okrutne.

To niezaprzeczalnie jest cały arsenał czynności, którym nasi dziadkowie jedynie się przyglądali, jeśli mieli ochotę. A ich ojcowie pewnie w ogóle nie zaprzątali sobie tym głowy. Opieka nad dzieckiem przez pierwsze lata jego życia była wyłączną domeną kobiet i żadnej pewnie przez myśl nie przeszło, żeby angażować w to mężów.

Nasi pradziadowie leczyli również rany przykładając do nich chleb rozmiękczony śliną i pajęczyną, a mycie się częściej niż raz w tygodniu uchodziło za szczyt dziwactwa, natomiast wypłynięcie na ocean wiązało się z ryzykiem wypadnięcia za krawędź Ziemi, która wówczas była płaska. Tak, zdecydowanie przodkowie mieli rację, wróćmy do czasów starożytnych.

“Wmanewrowanie” ojców w “niunianie” dziecka od pierwszych dni nie zwolniło ich społecznie z innych zajęć i ról.

Nie ma wyjścia, ktoś w końcu musi powołać Komisję Zwolnień Rodzicielskich. Przynosisz książeczkę z podbitymi pieczątkami z niuniania i masz spokój z byciem ojcem na kolejny kwartał.

Nie ma co się oszukiwać – zdecydowanej większości ojców bliższa i milsza jest wizja siebie, jako nauczyciela. Zasad i jazdy na rowerze. Odwagi i łowienia ryb. Odpowiedzialności i szukania Gwiazdy Polarnej. Kochamy swoje dzieci najmocniej na świecie i będziemy to robić z niespotykaną pasją i cierpliwością. To wcale nie jest łatwe. Więcej – to trudniejsze niż przewijanie i wybór tapety do pokoju dziecięcego.

Oj, jakie to rozczulające, prawie się wzruszyłem. Mazgaj, który żenująco ucieka od odpowiedzialności, bo przerastają go codzienne obowiązki związane z zajmowaniem się człowiekiem, którego sam powołał do życia, CHCE BYĆ NAUCZYCIELEM. Bo taka wizja jest mu bliższa. Jakie to gówniarsko piękne. Disney powinien zrobić o tym bajkę, bo Piotruś Pan znalazł swojego następcę.

Czemu tacy ludzie nie mają dostępu do stosunków płciowych dopiero po zaliczeniu testu na nie bycie idiotą?

Na użytek wizerunku ojca XXI wieku opowiemy zaś z przejęciem, jak to nie możemy doczekać się uczestnictwa w kąpieli dziecka. Albo podzielimy się trikami o ząbkowaniu. Po przyjściu z pracy powiemy do żony: “Kochanie odpocznij, ja zrobię kolację”. Codziennie. Wmówiono nam, że na tym teraz polega odpowiedzialność mężczyzny za rodzinę.

Tak, bo kobieta jest przecież wielofunkcyjnym robotem do zadań kulinarno-sprzątająco-wychowawczo-rozrodczych, a facet powinien być tylko nadzorcą-nauczycielem, który udziela reprymend i pochwał za wykonane zadania. I to tylko wtedy, kiedy mu się zachce.

„Mężczyźni do siekier, kobiety do igieł” to apel do społecznego rozsądku. Do powrotu zgody co do tego, aby faceci mogli być tylko facetami. Żeby nie stawali się nimi „po godzinach”, w przerwie pomiędzy praniem, pracą, a gotowaniem.

Jeśli komuś się wydaje, że rola ojca sprowadza się do weekendowego chodzenia na ryby i pojawiania się w życiu dziecka z częstotliwością Komety Halleya, to nie powinien go nigdy mieć. Jeśli natomiast pranie, sprztątanie, gotowanie, czy przewijanie własnej córki dla jakiegoś faceta jest niemęskie, to powinien sprawdzić, czy przypadkiem listonosz nie jest ojcem, bo będąc taką bojącą się wysiłku i pobrudzenia rączek ciotą, nie spłodziłby nic poza rozczarowaniem. Rozczarowaniem swoją osobą.

Tak że tego… „idioci do kastracji, rodzice do dzieci”.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Współcześni mężczyźni-ojcowie uważają, że matki ich dzieci są na pilota. Naciska się guzik – pojawia się „matka Polka”. Da cyca, zmieni pieluchę, wyjdzie z dzieckiem na spacer. Kolejny guzik – „gosposia stażystka”. Zrobi obiad, pranie, sprzątanie, prasowanie. Następny guzik – „bizneswoman”, znana także jako „korposuka”. Awans, premia, kariera. I kolejny – „demon seksu”. Ssanie, obciąganie, szczytowanie.

    Brzmi znajomo? – za to Cię uwielbiam :)

  • Asia Dzienia

    Nic tylko zazdrościć jego obecnej/przyszłej partnerce :) I oczywiście dziecku, które jak nikt inny będzie w przyszłości umiało łowić ryby i nie okazywać szacunku i wdzięczności jakiejkolwiek kobiecie (na matce począwszy)

  • Agnieszka Oniszczuk

    Zmieniłabym tytuł komentowanych wypocin na: „Nowoczesny model rodziny to koszmar dla gówniarzy”.

    Dzięki za komentarze.To miłe, że nie tylko ja tak myślę. Tylko „ciotę” mogłeś sobie darować.

  • Pingback: Idealna mama – wbrew opinii społecznej | Tamara Tur()

  • Pingback: Won mi stąd pantoflarzu! - Flow Mummmy()

  • Pingback: Share week 2015‏ – Venila Kostis, Stay Fly i Nishka | Momentum()

  • Karola Mejer

    Brawo, świetny tekst!

  • Pingback: Jak to jest wychowywać się bez ojca?()

  • Wojtek Pojda
  • Joasia

    Bo w XIX wieku każdy prawdziwy mężczyzna pracował przez 8h w korporacji, a potem wracał do domu i siadał na kanapie z piwem w jednej ręce i z pilotem od telewizora w drugiej. A teraz nagle się od niego wymaga, żeby zainteresował się swoim dzieckiem. Toż to absurd jakiś i nieporozumienie jest!
    Za to kobiety, o tak, te to się rozleniwiły na potęgę i rozpuściły jak dziadowski bicz! Teraz przecież każdy facet jest w stanie tylko i wyłącznie pracą własnych rąk zaspokoić wszystkie potrzeby rodziny – stać go na utrzymanie żony i dzieci, na opłacenie dachu nad głową, wszystkich rachunków, no i oczywiście jego pensja spokojnie starcza jeszcze na to, by wszyscy mieli co jeść i w co się ubrać. Kobieta pracująca i dokładająca się do domowego budżetu to w dzisiejszych czasach jakiś śmieszny i niespotykany absurd jest. No bez sensu. Po co? To jakaś dziwna babska fanaberia jest, z tą całą karierą zawodową…
    A przecież nasze prababki musiały pracować wcale nie mniej, niż nasi pradziadowie. Też każda na etacie i zaraz po macierzyńskim dzieciak do żłobka, a ona do pracy. I dopiero jak się dzieciak usamodzielnił, to wtedy pradziadek piwo w spokoju dopijal, telewizor wyłączał i nagle stawał się dla swojego dziecka szanowanym mentorem i nauczycielem.

    Tak, świat stanął teraz na głowie. I to jest oczywiście wina bab, które zmuszają facetów do bycia ojcami. A bycie tatą to przecież takie niemęskie zajęcie jest… A fe!

  • Agnieszka Kaluga

    Ha! :)

  • Postelectric

    Nie wierze, po prostu nie wie wierze. Głupota ludzka nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Szkoda tylko, że jeśli autor przytaczanego przez Ciebie artykułu ma syna to wychowa kolejną ofiarę losu. Chłopaka, który w wieku 18 lat po powrocie ze szkoły, konający z głodu, będzie czekał do wieczora aż jego matka wróci z pracy żeby przygotowała mu kanapkę.

  • Pingback: na lenia #5 | matka wariatka()

  • JElonekish .

    Usuwanie niewygodnych komentarzy= poziom przedszkolaka.
    brawa dla admina i autora(za usuniecie). komentarz który nie wulgarnie wytyka pod względem kulturowym piśmiennictwo oraz pokazuje możliwą lukę myślową w dywagacjach autora nad tytułowym Aleksandrem… z prostym pragmatycznym przykładem. Dzięki jeszcze raz to woda na mój młyn

  • Koval

    Ojoj. .. usuwamy niepochlebne komentarze. .. mialko

  • dzieki

    Dzieki za twoje odniesienia do artykulu tego „znakomitego autora”;) sama wychowuje mojego synka bo wlasnie takim „aleksandrem” okazal sie pan ex! X

  • zante Iksińska

    Jestem w wieku Waszych mam, a może nawet starsza od niektórych. Gdy ja
    miałam małe dzieci tak to dokładnie wyglądało, jak p. Olek chciałby, by
    wyglądało dziś. Przyznam, że tak miałam wtarte, że to normalne i
    oczywiste. Mąż uważał, że OK, tak jest dobrze. Dopiero po wielu latach, w
    dzisiejszej rzeczywistości, gdy od 2 lat mąż boryka się z bezrobociem
    nagle zaczął ode mnie oczekiwać, że ja też „ruszę d…” i zarobię. Bez
    doświadczenia, ze średnim wykształceniem, po operacji, w wieku 53 lat
    powinnam znaleźć pracę. Was też to śmieszy? Mnie tak. Szczególnie jak
    czytam ogłoszenia o pracę. Rynek czeka na takie jak ja.
    Ale
    ważniejsze w tym, że przez dziesiątki lat „tradycyjny” model rodziny był
    super dla mojego męża, a teraz super jest ten nowoczesny.
    Z
    przyjemnością patrzę na mojego zięcia (od niedawna jestem babcią), który
    z wielkim entuzjazmem, pracując w korporacji, zajmuje się córeczką.
    Czasem tylko czuję niepokój jak długo wytrzyma to ciśnienie, ile może
    jeszcze wytrzymać w takim niekończącym się napięciu, stresie,
    niedospaniu.

  • Wspaniale zjadliwy post. Dziękuję Ci za to! Abstrahując od patriarchalnego upośledzenia, autor komentowanych wynurzeń jest zaiste człowiekiem „kultury indywidualizmu” – dziecko to projekt, inwestycja, którą się zarządza – najlepiej z pozycji managera i cudzymi rękami. Krótkowzroczność jest tutaj wprost niebywała i nawet mimo wyjątkowo celnych komentarzy i tak zdążyło mi skoczyć ciśnienie…
    Z drugiej strony – czy możemy mieć pretensje do białego mężczyzny z klasy średniej – wielowiekowo uprzywilejowanej – że „nagle” świat się zmienił i czegoś się od niego oczekuje. Że baby muszą łączyć macierzyństwo z pracą – to już same są sobie winne, trzeba było te niecałe sto lat temu tak się nie pieklić, że chcą pracować, tylko siedzieć – jak Bozia przykazała – w chałupie. Chciały – to teraz same mają. Mężczyźni nie chcieli niczego z tego, z czym dziś się muszą mierzyć – nie powinni zatem „cierpieć” za nie swoje przewiny.

  • Tomasz

    Co za populistyczny artykuł, napisany by przypodobać się kobietom. By rozmazać granicę między tym co męskie i co żeńskie. Choćby Jan Favre nie wiem jak bardzo obrażał innych, nie zmieni natury rzeczy – że pewne rzeczy są wypukłe a pewne wklęsłe. Przyklaskujące mu kobiety koniec końców bedą „cieszyć się” z wykastrowanych mężów upapranych marchewką i romansów z brodatymi dzikusami. To odmienności między płciami się przyciągają a nie podobieństwa. Miłość do podobnego to skaza Narcyza. Moi dziadkowie zawsze się kochali i nadal są ze sobą szczęśliwi, choć nigdy dziadek nie zrobił sobie samemu żadnego posiłku, a babcia często nadal powtarza, że „dobrze się układa jak się w łóżku dogada”. Pewnie, że różne role daje się raz gorzej, raz lepiej łączyć. Ale natura stworzyła samca i samicę a nie samcomicę. Jeszcze Jan Favre przemyśli Swoje poglądy, gdy po cudnym, spełniającym dniu opieki nad dzieckiem, przyłapie partnerkę spółkującą z męskim mężczyzną.

    • Gosia G

      Męski mężczyzna nie oznacza tego, że ucieka od wszelkich obowiązków. Nie jestem feministką, ale uważam, że partnerzy powinni się wspierać.

  • Gosia G

    Pierwszy raz jestem na Twoim blogu i wiem, że wrócę. Twój artykuł przywraca moją mocno zachwianą wiarę w mężczyzn. Komentarze są nadzwyczaj trafne. Miło zobaczyć, że nie tylko kobiety walczą o siebie.
    Aczkolwiek smutne jest to, że takich Piotrusiów Panów w naszych czasach jest zdecydowanie więcej niż mężczyzn, którzy stają na wysokości zadania i nie chowają głowy w piasek jak tylko pojawia się, choćby najmniejsza przeszkoda.

    Świetny tekst!

  • Tomasz

    Co za populistyczny artykuł, napisany by przypodobać się kobietom. By rozmazać granicę między tym co męskie i co żeńskie. Choćby Jan Favre nie wiem jak bardzo obrażał innych, nie zmieni natury rzeczy – że pewne rzeczy są wypukłe a pewne wklęsłe. Przyklaskujące mu kobiety koniec końców bedą „cieszyć się” z wykastrowanych mężów upapranych marchewką i romansów z brodatymi dzikusami. To odmienności między płciami się przyciągają a nie podobieństwa. Miłość do podobnego to skaza Narcyza. Moi dziadkowie zawsze się kochali i nadal są ze sobą szczęśliwi, choć nigdy dziadek nie zrobił sobie samemu żadnego posiłku, a babcia często nadal powtarza, że „dobrze się układa jak się w łóżku dogada”. Pewnie, że różne role daje się raz gorzej, raz lepiej łączyć. Ale natura stworzyła samca i samicę a nie samcomicę. Jeszcze Jan Favre przemyśli Swoje poglądy, gdy po cudnym, spełniającym dniu opieki nad dzieckiem, przyłapie partnerkę spółkującą z męskim mężczyzną.

  • Niesamowite. I jakiego cholrnego pecha musi mieć żona i dzieci tego Mężczyzny, aż wierzyć się nie chce. Gdyby nie Twoje komentarze, widzę, że ekipa rozjuszonych kobiet by go zjadła żywcem, a tak przynajmniej rozbawiłaś towarzystwo :)

  • Aga Leon

    Patrzę na ten tekst, komentarze i mam pytanie do Was wszystkich tutaj, co Was obchodzi jak w małżeństwie/ rodzice między sobą rozdzielają obowiązki? Natarczywe przedstawianie jedynie słusznej drogi do szczęścia jest nieżyciowe. Dzisiaj zamiast przedstawiać różne modele, tak, aby każdy mógł się zastanowić nad swoim najlepszym modelem, wpajane są utarte, słuszne postawy społeczne. Wyśmiewa się tradycyjny model rodziny. Matka Polka jest be, czy ktoś odpowie mi dlaczego jest be? Czemu symbol Matki Polki staje się złym przykładem? Ojciec Polak też byłby zły? Dlaczego symbol rodzica który zajmuje się, dba, troszczy o swoje dziecko ma negatywny wydźwięk? Są pary gdzie jedna osoba zostaje z dzieckiem, a druga pracuje. Panowie się wypowiadali tutaj, że nie mają problemu sprawować opieki nad dzieckiem kosztem swojej kariery. Jak Mama rezygnuje ze swojej kariery, żeby opiekować się dzieckiem to wpada w szufladkę nieambitna, niewspółczesna? Jeżeli Ojciec pracuje na utrzymanie domu, a kobieta opiekuje się domem to jest coś w tym złego, jeżeli obydwoje są szczęśliwi? Nawet jeśli Ojciec nie wybiera tapet, skarpetek, przewija mama, to nie znaczy że jest to zły ojciec, albo że jego żona jest nieszczęśliwa, bo Jego kobieta może uwielbiać zajmować się domem, mniejszymi, drobniejszymi sprawami. Jeżeli dziecku niczego nie brakuje to znaczy że rodzice potrafią zająć się dzieckiem. Dajcie każdemu wybrać z osobna swoją życiową drogę darując sobie swoją opinię pseudo eksperta od życia. Rodzice mogą obydwoje po równo pracować przy dziecku , może jedna osoba się głównie zajmować wychowaniem. Czy Wam coś do tego? Ważne żeby dziecko było szczęśliwe, miało dom, warunki do rozwoju, miało przy sobie kochających a nie skaczących sobie do gardeł rodziców. Pan którego wypowiedzi są przywoływane mówił o własnych odczuciach. Ma prawo do nich jak każdy inny.Tyle tylko że czasami naskakuje, chce przenieść ten model nad pozostałe. Jako ten jeden słuszny. Wy też nie jesteście lepsi komentując jego wypowiedź w taki sam sposób, skacząc, szydząc z jego modelu. Jeżeli mój facet byłby w jakiś sposób nieszczęśliwy że zawiesił swoją karierę zawodową, żeby opiekować się dzieckiem, to ważniejsze byłoby w tej chwili dla mnie, żeby czuł się szczęśliwy. Bo sfrustrowany ojciec jest właśnie złym ojcem. Tak samo jak sfrustrowana Mama. Dzielmy się obowiązkami tak byśmy byli ze sobą szczęśliwi, tak żeby dziecko miało kochający dom. Ono później i tak wybierze swój model i przepis na szczęście.

    • Aga Ol

      Widzę że Agi mają podobne spojrzenie na świat. W 100% podzielam twoją opinię.
      Jednak widzę, że Olek chyba nie do końca obgadał temat z żoną. Więc Olku; szczera rozmowa z partnerką powinna załatwić sprawę. Należy jednak pamiętać,że związek wymaga kompromisów- każdy musi coś poświęcić, aby coś zyskać. Zarówno partner , jak i partnerka muszą czuć wsparcie tej drugiej osoby.

  • Monday

    Niestety na pęczki jest takich pizdusiów jak Oluś. Dziewczyny,nie macie łatwego zadania poszukując mężczyzny,który będzie nie tylko dawcą,ale będzie się z pasją realizował jako mąż i ojciec Waszego dziecka.
    Janie…świetny wpis

  • Marta Czubak

    może kobieta też chciałaby tylko być nauczycielką i pokazywać dziewczynce jak się malować, jak haftować i jak traktować mężczyzn, żeby oni traktowali ją jak damę.. niech zatem mąż opłaci niańkę?… i podaruje kobiecie złotą kartę kredytową na spełnianie jej potrzeb i zachcianek?

  • Przeczytałam oryginał w ramach jakiegos takiego słabo utajonego masochizmu. Ażeżążężżżżż Zdecydowanie z komentarzami tuataj był bardziej strawliwy, bo bez nich to zastygłam z oczami jak pięciozłotówki i cichą nadzieją, że może to żart… prowokacja… cokolwiek, ale nie na serio. .__.

  • samasia

    Ale się uśmiałam, rozbrajający ten tekst :D Kurczę, ja też chcę, żeby moja rola jako rodzica sprowadzała się do uczenia jazdy na rowerze i pokazywania gwiazdy polarnej ;D No ewentualnie bajki na dobranoc.

  • Agnieszka

    ‚…czynności którym nasi dziadkowie jedynie się przyglądali…Mężczyźni do siekier…’
    Brzmi jak: ‚…chłopiec nie powinien sprzątać…’

  • Czcibor

    Jako ojciec dwojki malych dzieci moge powiedziec, ze rozumiem wizje obu autorow ale uznaje oba teksty jako wylacznie „lep na baby” bo zaden nie ma swoich maluchow. Po tym tekscie i komentarzach widac ze 95% kobiet robi maslane oczy. Uwierzcie mi ze tamten drugi art. ma tyle samo zwolenniczek. Facetow zasadniczo jeden i drugi tekst gow-o obchodzi.

    Chodzi o to, zeby zrobic to co ma byc zrobione w domu i poza nim. Z czuloscia, miloscia sobie pomagac i wychowywac dzieci – wspolnie. Są wyjatki: 1. ciaza / polog – kilka miesiecy nie mozna liczyc na pomoc kobiety w domowych i nie tylko obowiazkach w pelnym zakresie bo sie nia opiekujemy. No chyba ze kobieta jest jakims cyborgiem i lubi narazac ciaze itp. 2. karmienie piersia – nie produkujemy mleka i nie przewalaja przez nas hormony takie jak przez kobiete.
    W dzisiejszych czasach no problem – butelki/srelki itp ale:

    Od wiecej niz 2.500.000 lat facet tlukl sie o kobiete, potem tlukl się w obronie ciezarnej kobiety, a potem tlukl sie o mięcho – zeby moc je przywlec. Potem dalej przywlekal mięcho i tlukl sie w obronie jego dziecka, ktorym kobieta sie opiekowala.
    Od mniej niz 200 lat sila fizyczna mezczyzn nie odgrywa tej roli co wczesniej.
    Od mniej niz 100 lat kobiety zaczely zmieniac swoja pozycje wzgledem mezczyzn.
    Od mniej niz 50 lat mamy internet.
    23 lata temu (3 grudnia 1992) zostal wyslany pierwszy SMS
    od 19 lat jest google

    Co mam na mysli? a no to, ze wszystko bedzie dobrze. mezczyzni globalnie beda lepszymi ojcami, lepszymi ludzmi! wyczilujmy sie i dajmy sobie czasu bo kazdy ma racje.

    • Kowaloova

      Dokładnie.
      Równowaga i wspólny udział we wspólnym życiu.
      >> Mężczyzna niech bierze również udział w domowych zadaniach. To nie odbierze mu męskości. Niech też rezpiernicza otoczenie w obronie żony, dziecka, zdobywaniu mięcha.

      >> Kobieta niech bierze również udział w życiu społecznym i zawodowym poza obowiązkami domowymi (jak wyżej zresztą).
      Wtedy mężczyzna pozostanie mężczyzną, a nie pizdą.
      Wtedy też kobiecie nie urosną włochate jaja SUPER SAMCA.
      AmenT.

  • Joanna Buczel

    PADŁAM!!! Razem z moim mężem!!! :) Kulaliśmy się prawie ze śmiechu :) Jestem za kastracją takich troglodytów intelektualnych, żeby głupota i patologia społeczna sie nie rozmnażała :) CO ZA KRETYN!!! :) Uśmiałam się do łez :) I faktycznie, dzieki za komentarze to tego DNA, to był zaśmiany koniec dnia :)

    • Michał Rać

      Zobaczymy ile osób odczuje skutki za 15-20lat tego z czego tak bardzo się śmiali. Może nawet wcześniej.

      • Joanna Buczel

        Ale o skutkach czego piszesz Michał? Dysfunkcyjnej rodziny bo facet zatrzymał się w rozwoju na poziomie 6-latka chociaż potrafił „zasiać”? Faktem jest, że pewna część mężczyzn zatrzymuje się w rozwoju na poziomie właśnie 6-latka. Poźniej już tylko rośnie. Skutek jest taki, że zupełnie nie rozumieją na jakim świecię żyją i co się wokół nich dzieje… Kastrakcja zanim sie rozmnożą byłaby najlepszym wyjściem

        • Michał Rać

          Mówię o wdrażaniu facetów na siłe w to czego nie muszą czuć, nie mają do tego predyspozycji a wmawia się im, że to ich obowiązek, doprowadzając do frustracji, niepotrzebnych buntów i w końcu rozstania.
          Rozumiem, że kobieta w „zasiewie” nie uczestniczy. Gdyby tak chętnie nie zgadzała się na seks przedmałżeński, może uniknęłyby zetknięcia z facetami o których piszesz. Która rozsądna kobieta zgodzi się wejść w związek małżeński z takim?
          Czyli nie za bardzo rozumiem, ale ty po prostu chciałaś wyrazić negatywną opinię o swojej płci.
          Czemu kastrować facetów, skoro jak wyżej – kobieta też bieże udział w tworzeniu potomstwa. Skoro się zgadza na współżycie to jest współodpowiedzialna, czyż nie? tak to chyba działa. Ze wszystkimi konsekwencjami.
          Czy myślisz, że nie brak kobiet, które nie wiedzą na jakim świecie żyją? Czasami wystarczy spojrzeć w pudło albo do jakichś brukowców. Albo rozejrzeć się wokół siebie.

          • Joanna Buczel

            jesli facet nie czuje co znaczy bycie ojcem i mężem w dzisiejszych czasach to niech nie zabiera sie za seks z kobietami, ktore myślą o założeniu rodziny, bo ten „grozi” zostaniem właśnie ojcem. Są odpowiednie przybytki uciech dla takich przerośniętych w stosunku do swojego rozumku samców, tam maja seks bez konsekwencji, poza finansowymi. A już jaki związek ma seks przedmałżeński z facetem, który swoją twarz pokazuje dopiero kiedy zostaje ojcem, tego już zupełnie nie rozumiem :) Ile Ty masz lat człowieku? Szkoda mojego czasu na takie dyskusje :)

          • Michał Rać

            Ty cały czas niemiłosiernie pogrążasz swoją płeć z uporem godnym pozazdroszczenia.

            Jeszcze raz pytam: PO CO KOBIETY IDA DO ŁÓŻKA Z FACETAMI KTÓRZY NIE NADAJĄ SIĘ DO ZAKŁADANIA MĄŁŻEŃSTWA ANI WYCHOWYWANIA DZIECI?
            Facet wykorzysta każdą okazję bo tak jest skonstruowany. Ale kobieta!!!!!
            Ona przecież wcale nie musi tego robić. Więc gdzie tu wina faceta. Ludzie pokażcie mi bo ja nie widzę.
            Najłatwiej postawić świat na głowie i dziwić się jaki on przewrócony do góry nogami i dziwny.

            cytat „A już jaki związek ma seks przedmałżeński z facetem, który swoją twarz pokazuje dopiero kiedy zostaje ojcem, tego już zupełnie nie rozumiem :)”

            No i tu znowu, żle mówisz o kobietach. Czyli poddajesz wątpliwości zdolność większości kobiety (bo większość uprawia seks przedmałżeński) do poznania czy dany facet się nadaje na męża i ojca czy nie?

  • Flyboy

    bardzo przepraszam autorkę, ale z posiadanej przeze mnie wiedzy wynika, że mój pradziadek był wyjątkowo czystą osobą i nie mył sie jak pradziadek autorki, raz w tygodniu a codziennie:)

  • Ola Tambor

    Wygrzebalam tego smiecia z newsfeedu kilka dni temu. Ojciec dwojki dzieci to dodal, mlody, ogarniety nawet wydawaloby sie kiedys; i krzyczal, ze dobrze mowia, wodki im lac i w ogole lepiej niz w Biblii, sluchajcie narody. W sumie nie powinnam sie dziwic, pracuje/pracowal jako dzwiekowiec dla zespolu Feel. To wiele mowi. Powinnam byla wiedziec.
    Anyway – jakim trzeba byc nieszczesliwie zorganizowanym baranem, jakim nadetym bufonem z kompleksem pepka swiata, jakim pieprzonym egocentrykiem, zeby pisac takie manifesty pelne wydumanego zalu? Mam szczera nadzieje, ze tekst przeczytala mama idioty-autora. Ona ukarze go najlepiej. Dziekuje Ci Jasiu, tak bardzo Ci dziekuje za Twoj tekst – bo mnie by krew zalala zanim bym zdazyla wyrazic tak ladnie i schludnie swoja opinie. Ale na szczescie Ty piszesz to, co ja sobie zjadliwie mysle, a ja sie moge pod tym zazwyczaj z rozkosza podpisac.

  • Brawo barwo i jeszcze raz brawo za tekst !!!!!!!!!!!!!!!
    świetna puenta :)

  • Renata Pacyna

    Ło matko jaki fajny tekst! :D

  • Ewelina Dawid Bronk

    Niestety emocje nie pozwoliły mi przeczytać do końca tego artykułu… W głowie mi się nie mieśći! I… Szkoda mi jego Dziecka/i, że ma/ją takiego Ojca (chociaż nie zasługuje na takie miano, po tym artykule)….

  • Karolina Kaczmarska

    Jeśli autor tekstu chce tak bardzo powrotu tradycyjnego modelu rodziny to jeszcze niech załatwi: że mąż może tylko pracować i spokojnie utrzyma rodzinę, (żona jak chce może z nudów popracować, tylko dla urozmaicenia życia w tym luksusie który zapewni jej mąż). Po drugie postuluje o przywrócenie niższego wieku emerytalnego i przywrócenie przedwczesnych emerytur aby babcia mogła swojej córce pomóc w domu, bo przecież nie będzie robił tego mąż. Po za tym proszę o przywrócenie przyznawania mieszkań jak się w kolejce postoi dzień czy tydzień, ja z dzieckiem ba rękach (bo mąż był by w pracy) chętnie bym po stała żeby takie dostać zamiast kredytu na 30lat. Jeśli Pan Aleksander chce by było jak dawniej, to niech wynajdzie wehikuł czasu i cofnie się do lat 60 i będzie mu dobrze. W dzisiejszych czasach, to o takim modelu rodziny jak nqpisal to tylko może sobie pomarzyć.

  • Edyta Stiller

    Naprawdę ktoś napisał taki „artykuł”. Świat płonie.

  • monikaaab

    Cudny, dowcipny i świetnie napisany komentarz :) Dawno nie czytałam tak kretyńskiego artykułu. Autor wychodzi na skrajnego frustrata o średniowiecznych poglądach. Mam nadzieję, że nie „rozprzestrzenia swojego nasienia po świecie”, bo z takim podejściem, na starość pewnie i tak skończyłby w ponurym domu opieki- sam. Dziwię się, ze nie wstydził się opisać tych idiotycznych poglądów. W pełni zasłużył sobie na takie podsumowanie. BRAWO :)

  • „Ale przecież tak się na dłuższą metę nie da żyć.”
    Umrzyj zatem.

    masz medal :D

  • Twoje komentarze do tekstu tego kolesia przypominają mi bitwę raperów, zważając jednak, że z Was dwóch tylko Ty umiesz rymować :)

  • Doskonałe, dzięki za ten tekst!

  • BSdetector

    Wow, ten pan się nazywa mężczyzną? Szczęka mi opadła…

  • burdap

    Jako głos rozsądku chciałbym dodać od siebie tyle, że nie ma sensu wdawać się w dyskusje. Pan Aleksander ma pełne prawo uważać sobie, co tylko chce, nawet jeżeli nie chce lub nie potrafi rzeczowo uzasadnić swojego stanowiska i podeprzeć go merytorycznymi argumentami. Idiotów nie brakuje i szkoda zawracać sobie głowę takimi farmazonami. Uważam oburzenie autora tekstu za w pełni uzasadnione, ale model rodziny to ważny i delikatny temat, do którego należy podchodzić z powagą i nie sprowadzać go do takich tam pyskówek.

  • Kiedy mój syn miał 2,5 miesiąca bardzo poważnie zachorował i trafił do szpitala. Wrócił z niego po 4 miesiącach, jest niepełnosprawny ruchowo. Z dnia na dzień z małżeństwa pracującego, jeżdżącego na wakacje i takiego, którego największym problemem był kolor ścian w kuchni, staliśmy się rodzicami chłopca, który wymaga profesjonalnej całodobowej opieki. Z dnia na dzień jedno z nas musiało zrezygnować z pracy i stać się opiekunem, pielęgniarką, rehabilitantem, potem logopedą, kierowcą, kucharką, sprzątaczką, poszukiwaczem sprzętów do reh… Z dnia na dzień mój mąż rzucił pracę i zajmuje się tym wszystkim.
    Mój syn ma najlepszego przyjaciela, nauczyciela, rehabilitanta- tatę.
    Mój mąż robi taki żurek, że klękajcie narody, prasuje milion razy lepiej ode mnie, a przy tym rąbie drewno na opał, naprawi auto i zrobi remont łazienki.
    I przy tym jest taki przystojny… ;)

  • Amen! Jak dobrze, że mój mąż ma takie samo podejście, jak Ty. :D

  • domorosły macho, nie panie mu wybaczą ;)
    Swoją drogą chciałabym zobaczyć jak autor rąbie siekierą kubik drewna…

  • super artykuł! trafiłeś w samo sedno! nie wiem kto pisał ten pierwszy, ale ty przywracasz wiarę w mężczyzn :D

  • Lou

    Niestety osobiście znam przypadki facetów podzielających poglądy autora komentowanego artykułu. I zawsze jestem tak samo zaskoczona.

  • Monika

    Pokochałam Stay’a Flay’a, kiedy przeczytałam „Umrzyj zatem”.

  • Bartek Barciorovski

    Powyższy tekst miesza 2 zjawiska:
    1. zdziecinnienie społeczeństwa (niezależnie od płci) – co ja mam brać odpowiedzialność za rodzinę?
    2. problem z zamianą ról i definicją męskości – czy mężczyzna, który zdławi dla kobiety „wewnętrznego jaskinowca” będzie dalej interesujący dla kobiety? Jak to mawiają islamiści z ISIS – zachodnie kobiety tęsknią za silnymi mężczyznami ;)

    Autor powyższego emocjonalnego wpisu co najwyżej ślizga się po temacie.

    Mam zatem pytanie: czy jeśli lubię milion razy bardziej jeździć na motorze niż zajmować się i zachwycać kolejnym dzieckiem czyni mnie złym ojcem dwójki dzieci?

  • szacuneczek, za całość i po raz kolejny za puentę :)

  • Jeden z Twoich najlepszych tekstów!
    Gratuluję :)

  • „Nie ma wyjścia, ktoś w końcu musi powołać Komisję Zwolnień Rodzicielskich. Przynosisz książeczkę z podbitymi pieczątkami z niuniania i masz spokój z byciem ojcem na kolejny kwartał.” – Boskie sa te twoje komentarze :) Do lez sie usmialam :) Bedziesz super rodzicem i mezem naprawde. Ale uwazaj zebys nie spotkal takiej kobiety jak ten mezczyzna :) Pozdrawiam serdecznie :*

  • Evi

    Piękny komentarz, w paru momentach prawie popłakałam się ze śmiechu :))

  • Michał Rać

    Czytając ten tekst i kpiny z poważnych przemyśleń faceta, który podejrzewam, że lepiej wie jak wychować swoje dzieci i nie zrobić im krzywdy, mam wrażenie, że poziomu jego(teksu) zrozumienia jest raczej niski i większość osób, które go przeczytały i komentują po prostu nie wie o czym on jest. Może dlatego, że większość to kobiety.
    Można sobie kpić i wyśmiewać różnice między mężczyzną i kobietą, dopóki ….
    No właśnie – do kiedy można to wyśmiewać.
    Dokąd kobieta nie będzie chciała mieć w końcu porządnego faceta w domu.
    Co to jest porządny facet. I tu dochodzimy do sedna sprawy.
    Pewnie nie ma jednej recepty. Polacam wykłady Marka Gungor – płyty DVD i książki – między innymi na Youtube można obejrzeć fragment – czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety.
    Polecam również książkę „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy” Johna Eldredga.

    Po lekturze tych pozycji można dopiero zacząć rozmawiać o tym tekście.

    Śmieszny i jednocześnie gorzki wniosek z początku Sesji Marka Gungora: Gdy kobieta wyobraża sobie idealnego mężczyznę, to wyobraża sobie …. drugą kobietę”.

    I to jest właśnie sedno sprawy. Mężczyzna aby był mężczyzną nie jest w stanie robić tego wszystkiego co kobieta, bo to nie jest jego rola ani powołanie. Kobieta aby mieć poczucie bezpieczeństwa i spokoju musi wspierać mężczyznę w tym czego on nie jest w stanie podjąć. Oczywiście każdy może zrobić wszystko – tylko jak długo to wytrzyma i jakie to będzie miało skutki psychiczne. To jest też to pytanie które trzeba sobie zadać.

    Czytając niektóre komentarze, szczególnie ten o pilocie i przyciskach (bardzo ordynarne zresztą – moja żona też tak kiedyś ze mną rozmawiała, ale udało nam się to zmienić), przychodzi mi taka refleksja, że niezrozumienie potrzeb kobiet i mężczyzn w obecnym świecie wydaje mi się pogłebiać, zamiast wręcz przeciwnie. W szkołach produkuje się grzecznych chłopców. Wmawia im się, że mają być jak dziewczynki. Jak robią się jak dziewczynki, to zaczyna się narzekać, dlaczego tacy są i nie spełniają oczekiwań kobiet. Jak stają się rzeczywistymi dziewczynkami (homo), to nadaje się im prawa do wchodzenia w związki partnerskie. A nikt nie widzi, że wcale tak nie musi być. Że w obecnych czasach szczególnie trzeba dbać o ducha męskości i kobiecości a nie z nim walczyć i go wykorzeniać.

    Życzę wszystkim powodzenia i miłej lektury (jeśli ktoś się zdecyduje).

    • BSdetector

      Rzeczywiście.. Facet jest zbyt ograniczony umysłowo, żeby zmienić pieluchę albo przygotować kaszkę. Przerasta go to mentalnie i emocjonalnie. Za to każda kobieta naturalnie uwielbia wycie głodnego dziecka i jej macica jej dokładnie mówi czy bachor ma mokro czy jest głodny czy tak se wyje. Na jakim świecie ty koleś żyjesz i jakie masz doświadczenia z dziećmi? Na filmie je pewnie widziałeś. A zrozumienie kobiet i ich potrzeb to już w ogóle jest tak żałosne, że nie ma sensu komentować.

      • Michał Rać

        a ty?

        • Beryl Autumnramble

          „I uwierz mi wiem o czym mowię. To się kumuluje w facetach. Napięcie
          rośnie. Jeśli jest to doraźnie z perspektywą poprawy, zmiany stanu, to
          da się wytrzymać. Gdy przechodzi w stan przewlekły to się chce uciekać.
          Tylko taki, który jest szanowany zostanie w swoim małżeństwie.”

          Ale myślisz, że te napięcie się w kobietach nie kumuluje? Że bycie uwiązanym w domu cały czas, bez możliwości wyjścia gdziekolwiek, chyba że znajdziesz opiekunkę do dziecka, póki nie podrośnie, perspektywa, że to zawsze będzie twój i tylko twój obowiązek, bo to nie jest tak naprawdę tatusia dziecko, on może najwyżej pomóc, nie jest straszliwym obciążeniem dla psychiki i że nie ma się ochoty uciec? Tylko z tą perspektywą, że jak weźmie rozwód, to się nie uwolni, tylko to pewnie ona zostanie z dziećmi – a jak je zostawi ojcu, to wszyscy będą mieć pretensje, no bo matka wyrodna?
          I naprawdę myślisz, że kobiety się nie boją dotykać małych dzieci? I że mężczyzna powinien dostać zwolnienie ze swoich obowiązków, bo cierpliwości i łagodnego tonu głosu nie ma (jak i sporo kobiet) z automatu, tylko się musi tego nauczyć? Mnie natura obdarzyła niechęcią do wychodzenia z domu i rozmawiania z ludźmi – ale nie oczekuję, że partner z tej okazji będzie mnie w całości utrzymywał i załatwiał wszystko, co wymaga kontaktu. Może wziąć na siebie większość, ale nie jest tak, że wszystko to będzie tylko i wyłącznie jego obowiązek, bo przecież nie ja nie mam predyspozycji. Jesteśmy dorosłymi, cywilizowanymi ludźmi. Naturalne skłonności nie mogą być wymówką do zwalania swoich obowiązków na innych.
          Bo może nie tyle BSdetector nie rozumie siebie jako kobiety, tylko może ty nie bardzo rozumiesz osobę, której pomagasz w opiece nad trójką jej dzieci?

          • Michał Rać

            Cały czas używasz słowa obowiązki. Jeśli mężczyźnie udowodnisz, że ma obowiązki i go do tego zmusisz, to prosta droga do jego odejścia. To jest obecnie kreowany sposób realizacji relacji rodzicielskich.

            Autor tego wyśmiewanego tekstu zadaje pytanie czy tak musi być?

            Widać, że nie masz dzieci. Do spraw tego świata podchodzisz teoretycznie.

            Podstawowym błędem, który popełniają już młodzi małżonkowie są wymagania. Ty musisz robić to, musisz być taki, itp itd. Mało osób zadaje sobie trud aby spróbować odkryć swoją małżonkę, małżonka.

            Mało kto też próbuje podejść do obowiązków, jak do ról, które trzeba zagrać, ale które nie są przypisane jeszcze do nikogo, bo każdy ma inne kwalifikacje i predyspozycje. Po co zmuszać kogoś do robienia zupek, skoro tego nie lubi. Można je przecież kupić. Jeśli ktoś np lubi kąpać dziecko (facet), to po co zmuszać matkę dziecka, żeby je kąpała. Ale jeśli zdarzy się okazja, że on może wyskoczyć z kumplami na piwo, bo już dawno nie był, to trzeba otwartości aby jednak to ona również podjęła. I Można użyć inne retoryki niż – przecież to twój obowiązek i nie puszcze cię na żadne spotkanie przy piwie (albo gorzej – chlańsko – dodatkowo upokarzające mężczyznę). Można pomyśleć – chcę mu sprawić przyjemność i zrobię to za niego, bo on robi to codziennie.

            I to twoje założenie – nie jestem otwarta. Jeśli zakładasz, że jesteś taka jaka jesteś, to podstawowy błąd, bo nie badasz siebie na różne okoliczności. Zakładasz sobie, że to jest dogmat i będę go święcie bronić. To rujnuje otwartość na badanie siebie i swoich reakcji w różnych sytuacja, ale również badanie swojego partnera, swoich dzieci, a nawet swoich znajomych. Bo gdy będzie otwartość to poznasz jakąś swoją tajemnice, która powoduje, że nie jesteś w stanie się otworzyć.

            Na podstawie czego uważasz, że nie rozumiem swojej żony? Rozumiem, że to takie odbicie piłeczki, bo nie masz żadnych przesłanek, żeby mi coś takiego zarzucać.
            Natomiast ja napisałem BSdetector, że nie rozumie siebie, bo to co pisze i wyśmiewa jest naturalną właściwością matki i ojca – tak ona czuje macicą czy dziecko ma mokro, czy płacze bo jest głodne. Facet bardziej wrażliwy też to będzie wiedział. Wyobraźcie sobie, że nawet wśród 10 plączących i drących się bachorów byłem w stanie usłyszeć płacz swojego dziecka. Ona niestety jeszcze nie zna siebie i jest przed tym jak będzie się poznawać. I to są konkrety.

          • Karolina Wereszczyńska

            fajnie piszesz

          • BSdetector

            „tak ona czuje macicą czy dziecko ma mokro, czy płacze bo jest głodne”
            Bzdura. Tego się czlowiek uczy doświadczeniem. I są faceci, którzy znacznie lepiej słyszą o co niemowlakowi chodzi niż mamusie z ich wrodzonymi instynktami.
            A spełnianie obowiązków bez obrażania się na życie i ludzi i strzelania focha to jest kwestia dojrzałości. 5latek to sie może na mamusie obrazić jak mu każe zaścielić łóżeczko zanim może objerzeć bajkę. Dorosły facet nie ma prawa się obrażać, sam powinien swoje obowiązki wykonywać bez potrzeby rzucania w niego pieluchą. To jak kto sobie z partnerem/partnerką dzieli obowiązki to ejst sprawa indywidualna, ale uważanie, że mężczyzna nie ma obowiązku zajmowac się dzieckiem, bo dla niego to jest takie wykańczające psychicznie i on by wolał z kolegami na piwo brzmi jak filozofia rozpuszczonego przedszkolaka. Wyobraź sobie, że kobieta tez by chciała do kosmetyczki i z koleżankami na koktajle (albo i piwo, kobiety tez lubią) i mieć czas dla siebie a nie wąchać kupki i wycierac gile z nosa. Ty byś chciał mieć z posiadania dzieci same przyjemności, a obowiązki zostawić kobiecie i dorabiasz sobie do tego filozofię.

        • BSdetector

          Rozumiem, że ty w ramach męskich obowiązków będziesz zapodawał z siekierka na tura? Nie masz zielonego pojęcia koleś o czym mówisz. Męscy szowiniści tacy jak ty maja jakieś kopnięte wyobrażenie, że kobieta to jest psychicznie dostosowana do niańczenia dzieci i jej absolutnie nigdy nie odbija, nie ma wszystkiego dosyć i ochoty rzucić dzieciaka na pożarcie piraniom i generalnie kwitnie psychicznie i fizycznie przy praniu pieluch. No i oczywiście czuje się znakomicie szanowana gotując kaszkę i piorąc mężusiowi gacie, bo taka jest jej przyrodzona rola i się z tym świetnie czuje.

          Ty takie opinie przy swojej małżonce wyrażasz? Bo jak tak to rozumiem, czemu jestes niesznowany i doznajesz takich strasznych awantur. Ty po prostu nie powinieneś mieć dzieci, bo jesteś niedojrzałym nieodpowiedzialnym chłoptasiem.

          • Michał Rać

            a ile ty masz dzieci, że się tak autorytatywnie wyrażasz o swojej płci i płci przeciwnej a także o ich rolach? Wydaje mi się, że osoby w twoim wieku powinny raczej domniemywać i domyślać się jak to będzie wyglądać a nie zakładać, że to co myślą jest prawdą objawioną i jedyna :-(

    • Ania Jaracz

      Kurcze, tak liczyłam na inteligentną dyskusję, z argumentami i w ogóle. Ale cóż, po ostatnim akapicie zrozumiałam, że to nie do zrealizowania.

    • Iwona Wardal

      Michale, nie mam ochoty w tej chwili zapoznawać się z radosną twórczością Twojego męskiego guru, więc może mi streścisz w dwóch zdaniach: jakież są te ogromnie zróżnicowane potrzeby kobiet i mężczyzn, które powodują, że mężczyzna nie jest w stanie się spełniać jako ojciec niemowlęcia, a jedynie „nauczyciel i przewodnik”? Pytam serio, bez śladu ironii. Chętnie zrozumiem lepiej, o co chodzi w tym nowym nurcie „maskulinizmu” – na razie mam o nim nienajlepsze zdanie, ale jestem otwarta na dyskusję.

      • Michał Rać

        Po pierwsze facet nigdy nie będzie miał tyle cierpliwości do dziecka ile ma kobieta. To ona w dużej mierze realizuje swój instynkt macierzyński właśnie poprzez opiekę nad niemowlakiem i noworodkiem. Często faceci boją się dotknąć noworodka bo jest taki malutki i delikatny.
        Dawanie ciepła to też nie jest domena męską. Oczywiście są wyjątki od reguły i w mojej rodzinie ja chyba nieco bardziej od mojej żony muszę to ciepło dzieciakom okazywać, chociaż uwierz mi nie jest to dla mnie prosta sprawa. Nie w sensie takim że nie umiem albo nie wiem jak to zrobić, tylko w sensie przełamania swojej potrzeby odrębności. Skutkuje to tym że muszę/chce uciekać z domu bo domownicy ode mnie wymagają czasem zbyt dużo.
        Jeśli pytasz o takie prowizorycznie rzeczy jak przewijanie pieluchy to uwierz mi że można to zrobić na wiele sposobów; przy jednych dziecko może płakać a przy innych może się śmiać. Jeśli facet nie jest w stanie tego zrobić w taki sposób aby dziecko przynajmniej nie plakalo to nie powinien się do tego zabierać. I to dotyczy wielu aspektów życia.
        Reasumując. Jeśli mężczyznę w sposób nieodpowiedzialne wyeksploatuje się za szybko to siłą rzeczy wcześniej czy później odejdzie z domu. Stąd tyle rozwodów obecnie. :-)

  • Zacne to i sprawiedliwe.

  • Guest

    Jestem mężem i ojcem 2 letniego dziecka. W obecnej chwili żona pracuje, głównie na nocki a ja siedzę w domu z dzieckiem. Rano robię dziecku śniadanie, potem spędzam z nim czas, wyjdziemy na spacer czasem na zakupy. Potem dziecko spokojnie się bawi a ja mam czas na to, by posprzątać, zrobić pranie i ugotować obiad. Kiedy żona wstaje jest czysto i ma przygotowany posiłek. Oczywiście jemy całą rodziną. Wieczorem kiedy żona wychodzi do pracy, przygotowuję dziecku kąpiel, mleko i kładę spać. Potem mam czas dla siebie. I tak prawie codziennie, 24 godziny na dobę sprawuję opiekę, przebieram pampersy i zajmuję się domem. Nie mam z tym żadnego problemu. Mimo, że większość osób myśli inaczej (również niektóre kobiety) nie uważam abym był w jakikolwiek sposób mniej męski od tych wielce zapracowanych ojców czekających po pracy aż żona poda im kapcie. Pozdrawiam. Świetny artykuł.

  • Maciej

    Jestem mężem i ojcem 2 letniego dziecka. W obecnej chwili żona pracuje, głównie na nocki a ja siedzę w domu z dzieckiem. Rano robię dziecku śniadanie, potem spędzam z nim czas, wyjdziemy na spacer czasem na zakupy. Potem dziecko spokojnie się bawi a ja mam czas na to, by posprzątać, zrobić pranie i ugotować obiad. Kiedy żona wstaje jest czysto i ma przygotowany posiłek. Oczywiście jemy całą rodziną. Wieczorem kiedy żona wychodzi do pracy, przygotowuję dziecku kąpiel, mleko i kładę spać. Potem mam czas dla siebie. I tak prawie codziennie, 24 godziny na dobę sprawuję opiekę, przebieram pampersy i zajmuję się domem. Nie mam z tym żadnego problemu. Mimo, że większość osób myśli inaczej (również niektóre kobiet) nie uważam abym był w jakikolwiek sposób mniej męski od tych wielce zapracowanych ojców czekających po pracy aż żona poda im kapcie. Pozdrawiam. Świetny artykuł.

    • W takim razie należałoby zdefiniować pojęcie „męski”, bo dla mnie nie jest to chodzenie z maczugą, polowanie na dinozaury i spuszczanie się w jaskini. Dla mnie naprawdę męski facet potrafi zadbać o swoją rodzinę, w różnoraki sposób. A pan, Macieju, potrafi. Czego gratuluję, również żonie, bo dobrze trafiła. Pozdrawiam.

    • x15

      A jak z seksem? Libido wam nie opadło? Żona ma ochotę?

    • Świetnie czytać taki komentarz! Chciałam pogratulować postawy, ale z drugiej strony jest coś strasznego w tym, że wciąż nie gratuluje się kobiecie, a mężczyźnie, który opiekuje się dzieckiem i domem na pełen etat już tak. Gratuluję zatem nie postawy (jako takiej), ale odwagi, by robić coś, co jest wciąż tak niepopularne w patriarchalnym społeczeństwie. Jesteś świetnym przykładem dla wszystkich ojców i gratuluję Twojej Żonie wspaniałego wyboru partnera! :)

  • Adrianna Jarus

    dzięki Twoim komentarzom popłakałam się ze śmiechu. Z takim myśleniem dostajesz moje pełne błogosławieństwo: idź i rozmnażaj się dalej ;))

  • Jestem załamana, że są panowie, którzy tak myślą. Właśnie dlatego potrzebujemy feministek.

  • Agnieszka Matuszkiewicz

    Nie wierzę, że można tak myśleć. Jakiż smutny los czeka dzieci tego całego Olka. Dzięki za rozdrobnienie tego gniota na łatwiejsze do przełknięcia kawałki.

    Dziękuję losowi za mojego męża, który dziś rano właśnie ucieszył się jak dziecko na wieść o pierwszym ząbku naszej Tosi.

  • Angelika

    Mam wrażenie, że jednoczesne żucie gumy i chodzenie jest szczytem jeśli chodzi o łączenie kilku czynności przez autora cytowanego tekstu.

    „Tak że tego… „idioci do kastracji, rodzice do dzieci”.” – zgadzam się w pełni!

  • Olga Kowalska

    Jesteś genialny! Tamtego idiotę dawno bym już sponiewierała! Super tekst! Pozdrawiam

  • Bycie ojcem to przywilej a nie obowiązek. Nie rozumiem co autor oryginalnego tekstu chciał osiągnąć? Jest ojcem? Nie kocha swojej rodziny, że nie chce w niej uczestniczyć? Okej rozumiem, że czasem się nie chce czy coś. To dziwne, że jest się odpowiedzialnym za nowego człowieka i trzeba się postarać, żeby wyrósł na kogoś wartościowego?
    Ps. Chleb z pajęczyną to nie taka głupota – zazwyczaj był przeżuwany, dzięki temu papka była wzbogacana w ślinę, która ma właściwości bakteriobójcze (dokładnie lizozym w niej zawarty), chleb to pożywna dla pleśni (naturalny producent antybiotyków), której zarodniki znajdowały się na pajęczynie. Miało sens, ale aktualnie z raną na nodze lepiej pójść do lekarza.

  • Joanna Trojanowska

    Doskonały komentarz do żenującego i bulwersującego artykułu. I jeszcze chciałabym dodać coś od siebie do przewrażliwionego i niedojrzałego Aleksandra – przez lata wyłącznie kobiety zajmowały się tymi najbardziej przyziemnymi sprawami, jak zmienianie pieluch, kąpanie, sprzątanie, itp, ale nie działo się tak dlatego, że są do tego lepiej genetycznie przystosowane, albo dlatego, że tak sobie te role umiłowały. Po prostu odmówiono im prawa głosu, prawa do własnych ambicji, do buntu. Do dziś pokutuje w naszym społeczeństwie przekonanie, że facet ma większe prawo być zmęczony po pracy niż właśnie wielofunkcyjna kobieta, która przecież lepiej się nadaje do niuniania, bo ma więcej wrodzonej empatii. A mężczyzna, jak już odpocznie, to może łaskawie się zaangażuje w te atrakcyjne aspekty rodzicielstwa (ale to też rzadko) albo ograniczy się do wskazywania palcem, co jest nie tak.
    Co za trep z tego Aleksandra, że naprawdę napisał coś takiego. Przecież każdy, z kobietami włącznie, gdyby miał wybór, wolałby zajmować się tylko rzeczami przyjemnymi albo prestiżowymi – każdy chciałby, żeby obiad gotował się sam, pielucha zawsze była czysta, a dziecko nigdy nie stroiło fochów i nie urządzało scen w supermarkecie. Ale rzeczywistość jest inna i dojrzałość polega na tym, żeby ją zaakceptować i przyjąć na klatę. Tak więc, Aleksandrze, ogarnij się i dorośnij (bo żadna kobieta z wyboru czy pasji nie podciera brudnych tyłków, po prostu ktoś to musi robić). A Tobie, Autorze – Stay Fly – dziękuję za przywrócenie wiary w mężczyzn. Jeszcze jak widać gdzieś są. :)

    • BSdetector

      W Arabii Saudyjskiej nadal uważają, że kobieta nie może prowadzić samochodu, bo to jej źle robi na zdrowie (jajniki chorują czy coś takiego). Ale najbardziej mnie bawi jak takie parodie mężczyzny jojczą, że oni nie są prysztosowani do opieki nad dziećmi i ich to mentalnie wyczerpuje. Bo dla kobiety to jest normalnie do wykonania z palcem w nosie. No po prostu idiota, nie da się inaczej skomentować… ręce i nogi opadają.

  • il’ka

    Czytałam Twoje teksty od czasu do czasu. Od dziś jestem wierna i wracam tu regularnie. Brawo za dojrzałe podejście, za podjęcie tematu. Gratuluję Twojej przyszłej żonie :)

  • Honorata Piątkowska

    ‚umrzyj wiec’ chyba cie kocham

    • Ola Tambor

      to chyba moj ulubiony fragment <3

  • Abdego U

    Świetny tekst! Ubawiłam się niesamowicie! Tylko, a może aż dzięki Twoim komentarzom. Bo co do autora cytowanych fragmentów, cóż… tylko współczuć Jego otoczeniu.

  • Sylwia Futrzyńska

    Genialne! Ciężko się oderwać po przeczytaniu komentarza do pierwszego akapitu :)

  • To jest tak chore, że aż boję się czytać ponownie, żeby się nie zarazić ;)

    Dzięki za Twoją odtrutkę!

  • Michał Kubalski

    Obawiam się, że ten tekst, do którego się odwołujesz, jest z cyklu „puśćmy te wypociny, niech stanie się Klik”. I w tym sensie swoje zadanie spełnił. A że jest głupszy niż normalny człowiek sobie może wyobrazić…

    • To niech autor ma świadomość, że ktoś to czyta. Jak się ma czytelników, trzeba myśleć, co się pisze.

    • „puśćmy te wypociny, niech stanie się Klik” – czyli jak większość tekstów na naTemat :)

  • Krytyka Piotrusiów Panów zawsze na propsie ALE….:
    1) „Współcześni mężczyźni-ojcowie uważają, że matki ich dzieci są na pilota.” – Bardzo słaby argument. To, że ktoś krytykuje jakąś patologię (a nie mydlmy sobie oczu – wymaganie od kogokolwiek bycia na pilota JEST CIĘŻKĄ PATOLOGIĄ) nie znaczy, że od razu ma zamiar popadać w następną. To tak jak mówienie do przeciwnika PO od razu „Ty Pisiorze”.
    2) Wybieranie jabłuszek i koloru śpioszków – Przypomina mi się scena z filmu „Juno” gdzie narwana matka próbuje wciągnąć swojego faceta Piotrusia-Pana w wybór koloru do pokoju dziecka. Serio jeśli dla kogoś ma kolor śpioszków czy rodzaj jabłka jest na tyle istotny, że wymaga jakiejś specjalnych wygibasów umysłowych to ja naprawdę współczuję osobie która mu si to znosić. Marnowanie potencjału umysłu na takie bzdury powinno być karane.
    3) Argument o naszych przodkach – Tu już zupełnie dziwnie. Oczekiwałbym jakiś argumentów, ze dawny model rodziny sprzyjał rozwojowi patologii silniej niż obecny, a nie populistycznych tekstów o płaskiej Ziemi i myciu częściej niż raz w tygodniu. A do tego starożytność na koniec (od kiedy to w starożytności się nie myto?). Zgodnie z tą logiką autor nie używa pewnie pieniędzy i alfabety (bo to wymysły tej wrażej starożytności).
    4) I na koniec co dziwnego w tym, że facet nie ma zamiaru okazywać radości z wykonywanych obowiązków? Zaznaczam okazywać radości (to jest szczebiotać o ząbkowaniu i pędzić na złamanie karku do mycia dziecka) a nie się od nich migać? Wyobraźmy sobie jak ten sam facet narzeka, że jego żona zmywa podłogę ze skrzywioną buzią zamiast z garniturem białych ząbków na wierzchu. No to byłby seksizm i szowinizm…
    Dlatego kończąc – krytykujmy ale sensownie i z głową. Autor tekstu przegiął, ale w ten sposób niczego (poza poklaskiem zakompleksionych panienek) nie zyskamy.

  • dorota

    super komentarze ;) dowcipne i trafne :)

  • Czapki z głów, Panie Autor ! :)

  • Super z Ciebie facet… eee… Mężczyzna! Tak trzymaj!

  • Świetne :-)

  • Fanta Fusion

    Mnie chyba najbardziej rozwalilo polaczenie „współczesne kobiety-matki uważają, że ojcowie ich dzieci są na pilota” .. „Doszły nowe obowiązki, a wynagrodzenie wcale nie wzrosło…. nie ma gdzie się odwoływać, a protesty są co najmniej niepoprawne politycznie” Idioci pokroju szanownego autora bowiem wyznaja idee żon niewolnic – polaczenia darmowej domowej sily roboczej, matki-Polki-zosi-samosi i sex dajki-zabawki na kazde zawolanie… i oczywiscie wszystko za free, bo jak to tak placic kobiecie za to do czego zostala stworzona… aaaa i nie mozna takze zapomniec, ze oczywistym jest iz kobieta musi partycypowac w kosztach utrzymania rodziny, bo w koncu to ich wspolny „interes”.

    Generalnie swietny re-artykul. Ciesze sie ze ktos wypowiedzial sie w tej sprawie. To co mnie zawsze smuci i wkurza w takich sytuacjach to to ze portale pokroju wyzej wspomnianego lansuja sie przez „troling pospolity”…

  • Anonymous

    Hej. No niestety ja zyje w takim domu, gdzie moj maz-obcokrajowiec, a takze jego matka uwazaja, ze jestem wariatka jezeli oczekuje od niego pomocy w domu. Nawet jak bylam chora, nie zajal sie nasza coreczka a dziecko przewijal, gdy mialo 1 tydzien (teraz ma 1.5roku). Jesli chce, aby pozmywal to konczy sie to awantura, spi calymi dniami, a ja nie mam wytchnienia. Takze oczekuje ode mnie, abym poszla do pracy, jak juz bede mogla pracowac, ale nie sadze, ze cos w domu zmieni. Nie wiem, czy dlugo tak pociagne i nie skonczy sie to rozwodem, bo czasem juz nie daje rady.

    • Czy w tym kraju ludzie też widzą się pierwszy raz w dniu ślubu?

      • Anonymous

        On sie zaczal w ten sposob zachowywac, jak sie pojawilo dziecko i jego matka przyjechala z wizyta. Pozniej musielismy sie rozstac na kilka m-cy i jak dojechalysmy do niego zaczal sie koszmar. Latwo jest ocenic, jak sie nie zna calej sytuacji, a ja zistalam bardzo oszukana i odizolowana od przyjaciol i rodziny.

        • Iwona Wardal

          Nie chcę pouczać – po prostu żal mi Twojej córeczki, która wychowuje się w takim domu i takie wzorce sobie przyswaja… Proszę, zabierz ją stamtąd i daj lepszą przyszłość!

          • Anonymous

            Mam taki zamiar. Ale musze poczekac kilka m-cy, aby dostac dokumenty. Jak niunia bedzie miala 2latka, a ja bede pewna, ze nic nam nie grozi (bo na razie niestety jestem od niego zalezna), to wszystko sie bedzie musialo zmienic, albo w jedna albo w druga strone, ale czasami mam juz dosc…

          • Anonymous

            Zreszta tez powiedzialam mojej tesciowej, ze moje dziecko musi miec swoje zdanie i nie pozwole jej dorastac w domu, gdzie sie nauczy, ze mamusia musi prac wszystkie brudy. Z tesciowa nie rozmawialam od pazdziernika, a od swiat nie dostala ani jednego zdjecia dziecka.

          • Michał Rać

            Pewnie to jakiś muzułmański kraj, albo zbliżony. Nie dziwię się całej sytuacji. Nie jesteś pierwszą dziewczyną, która … napiszę brzydko wtopiła z obcokrajowcem. To nie do przeskoczenia niestety. Bariera zupełnie innej kultury. Trzymaj się i postaraj się wyrwać stamtąd jak nadarzy się okazja. Im później tym gorzej. Walki na miejscu są zwykle bezowocne. Słyszałem, że są jakieś instytucje, które pomagają wrócić, ale im większa zależność od rodziny i męża tym trudniej cokolwiek zrobić.

          • Anonymous

            Nie muzulmanski, tylko katolicki. Szczerze, myslalam, ze bedzie podobnie jak u nas, w Polsce, a nie jest. Jego rodziny tu gdzie jestesmy tez nie ma i jestesmy a zachodzie. Sa organizacje, ktore teraz troche na niego zaczely wplywac, ale jesli odejde teraz, zanim otrzymam pozwolenie na prace i staly pobyt, a on nie bedzie chcial wspierac nas finansowo, to moga mnie deportowac, dziecko ma to obywatelstwo. Ryzyko, ze moge ja stracic jest za duze, wiec wole zacisnac zeby i czekac cierpliwie…

          • Michał Rać

            No to trzymaj się w takim razie. Skoro jednak kraj jest katolicki, to można spróbować odwoływać się przez wiarę do rozsądku męża.
            Ja jednak radziłbym ci spróbować odnaleźć dla niego takie sfery życia rodzinnego, które jednocześnie będąc w pewnym sensie spełnianiem drobnych obowiązków, będą sprawiać radość i pokazywać, że to co robi służy komuś i ktoś się z tego cieszy. Nic gorzej nie może zniechęcić faceta niż zmuszanie go do obowiązków. Za to nie ma niczego co bardziej go uskrzydli, niż dobry efekt własnych wysiłków. To jest tak głęboko wpisane w naturę mężczyzn, że chyba jest uniwersalne.
            Spróbuj od drobiazgów i zagraj na jego ego.
            „Kochanie, jesteś taki silny, przenieś mi proszę ten kosz z praniem tam pod suszarki, bo boli mnie kręgosłup i nie dam rady.”
            „Tak bardzo chciałabym zrobić tutaj porządek, ale nasza córka cały czas biega i mnie do czegoś angażuje. Weź ją na godzinę na spacer to ja posprzątam, będzie nam milej w domu.”
            Wiem, że to manipulacje, ale dopuszczalne jeśli mają posłużyć waszemu dobru. Stopniowa, może okazać się świetnym mężem i tatą.

          • Anonymous

            Wiesz, bywalo gorzej, teraz jest troche lepiej. Zakupy zrobi, odsnierzy(zy) przed domem, nawet czasami pozmywa, ale dziecka to sie chyba strasznie boi, bo widzial ja jak miala 2tyg, a pozniej 8m-cy. Mysle, ze musze pojsc do pracy, aby zaczelo sie wzglednie ukladac, ale musze czekac. Tez z matka juz od dawna nie rozmawial, wydaje mi sie, ze to jej wplyw w duzym stopniu, bo jego siostra ma z mezem przekichane. Ten to juz w ogole nic nie robi. Podobaja mi sie Twoje porady. Dzieki :)

    • BSdetector

      Ja bym wykopała na zbitą twarz do mamusi. To zwykle uczy rozumu, a jak nie to na co ci taki facet. Niech „po męsku” przyczynia się do opieki płacąc alimenty, a Ty sobie znajdź dla odmiany mężczyznę.

  • Swietny tekst! Bardzo sie ciesze, ze napisany przez mezczyzne ;)

  • Cocoon

    Nie wiem, może się mylę, ale mam wrażenie, że Twoje ironiczne (ale mądre i właściwe!) komentarze nie wzięły się tak o – z chęci ukazania głupoty autora czy wstawienia się za kobietami, tylko wypływają z głębi Ciebie, z własnych przeżyć. Czytając ten tekst, wydawało mi się, że jesteś synem podobnego człowieka i toczysz z nim dyskusję, a raczej uświadamiasz jakie popełnił błędy i wytykasz je. To smutne, że są na świecie tacy gruboskórni faceci, ale Ty zdecydowanie poprawiasz wiarę w ludzkość. Będziesz genialnym mężem i ojcem. Osoba, która Cię wychowała na pewno jest dumna, bo jesteś szalenie błyskotliwy! Myślę, że nie tylko ja po przeczytaniu tego tekstu nabrałam ochoty na zostanie Twoją żoną i otrzymywanie wsparcia nawet w zwykłym uśmiechu :) Jesteś super. Ściskam ciepło!

    • Oj dziękuję bardzo i zbieram na pierścionek w takim razie :)

      • Cocoon

        Najpierw załatw bierzmowanie. Potem pogadamy :D

        • Ej, ja myślałem o cywilnym, w co Ty mnie chcesz wpakować :)

          • Cocoon

            Moje marzenie przejścia główną nawą właśnie legło w gruzach, ale nie będę tępą dzidą, która musi postawić na swoim. Ważna jest osoba, a nie miejsce. Cywilny będzie ok, szefie!

          • No to jesteśmy dogadani!

  • Gdybym tylko miał więcej czasu, to założyłbym bloga/fanpage „Beka z NaTemat”…

    P.S. Jest już taki, ale nie aktualizowany
    P.S. 2 A chciałem przeczytać ten artykuł, bo rzucił mi się w oczy na FB. Dobrze, że jednak tego nie zrobiłem ;)

  • Rebellious lady

    Co ja czytam… Mam nadzieję, że pan autor nie ma dzieci, za to Twoje podejście powinno być uczone w szkołach ;)

  • Martyna Sojka

    Jakby co, mam konto na natemat. Dawno tam nic nie pisałam bo strona zaczyna się tak szmacić, że głowa mała. Ale jeśli chcesz, moge ten artykuł zamieścić na swoim profilu w odpowiedzi na tekst tego „mężczyzny” ;))))

    • Nie, dzięki.

      • Martyna Sojka

        a szkoda. może mieliby pretekst, żeby mnie wywalić ;)

  • Guest

    jjh

  • Kinga

    najtrafniejsze komentarze jakie tylko mogłeś napisać, a pan Aleksander to serio, idiota, nie wyobrażam sobie dzielić z kimś takim życia. Oby takich nieprzystosowanych było jak najmniej …

  • ktoś Ci mówił już, jak zajebisty jesteś?
    powyższy tekst trąci bogiem <3

  • Guest

    ktoś Ci mówił już, jak zajebista jesteś?
    powyższy tekst trąci bogiem <3

  • Emilia

    Szacun. Gdyby nie Twoje komentarze zrzygałabym się na telefon, a tak poradziłam sobie z odruchem wymiotnym.

  • Biedny człowiek… Żeby żyć codziennie w takiej patologi! Chyba przekaże na niego mój 1% podatku ;)

  • Monika Miskiewicz

    pomysl z przebadaniem wszystkich kandydatow na tatusiow mnie wpadl do glowy juz jakies 20 lat temu. Zatem niejako z mysli moich zostal wyjety. Autoraa tego tekstu (poza komentarzami pochyla czcionka ) z takowych badan nalezy zwolnic. Z mety dajemy wynik ujemny.

  • Maja Król

    Chyba jestem nowoczesnym mężczyzną. Pracuje zawodowo, nauczyłam syna jezdzić na rowerze i nartach, a jak wracam do domu to musze młodsze poniuniać, wyprać i ugotować. Właściwie to tylko na ryby nie chadzam
    ;)

  • Agata Filewicz

    Prawie podskoczyłam z wiwatem i fanfarami! Twój tekst powala, a pointa miażdży.

  • Oj jak on chciałby, bym była jego żoną. Patelnia, którą noszę w torebce, używana byłaby najmniej raz na godzinę a sąsiedzi mierzyliby czas nie do kukułki, a do gongu mojej patelni na jego głowie ;]

  • Katarzyna Moś

    Ależ Cię polubiłam za ten wpis. Jest super a przy komentarzu dot. pilota uśmiałam się najbardziej.

  • Michał Hipolit Janikowski

    A mnie zastanawia skąd ta agresja w tekście… Niby taka gwiazda z miasta i do tego postępowa:) Rozumiem, że uważasz że dla takich ludzie nie ma miejsca? że odnalazłeś jakieś absolutny model „ojcostwa”, uważam że masz prawo krytykować takie podejście, czy poglądy ale forma w jakiej zostało to zrobione jest równie żenująca to cytowany tekst. Wydaje mi się, że ludzie którzy się ze sobą wiążą zdają sobie sprawę jacy są i jaki model chcą realizować(wiadomo, że życie wiele rzeczy weryfikuje). Dlaczego sugerujesz, że każdy inny niż Twoj/Wasz model jest realizowany przez idiotów? Ten tekst nie świadczy o dużym poziomie empatii autora a to empatia jest najważniejsza w kontakcie z dziećmi, dodatkowo autorytarny charakter często przeszkadza w byciu dla innych oparciem… Życzę Ci żebyś miał okazję dać świadectwo tego co mówisz/piszesz i realizował się jako ojciec tak jak uważasz za słuszne bo póki co to dla mnie jest to tylko tekstem dla poklasku i robienia wrażenia na „właściwych” kobietach.

    • andme

      Panie Hipolicie, po co ta zazdrość? :) a tak serio, przyjmujemy Pana zdanie jak i Janka, nie ma sensu się spierać kto ile w sobie ma empatii, bo każdy patrzy inną miarą.

      • Michał Hipolit Janikowski

        rozumiem intencje:) ale nie rozumiem „innej miary empatii” w powyższym teksie nie ma nawet próby zrozumienia postawy autora cytowanego tekstu, jest natomiast brutalnie wyśmiewany i obrażany. Proszę mnie też źle nie zrozumieć, ja napisałem że tekst sugeruje brak empatii(może być to chwilowe, np: ze wzburzenia:D ) nie mam podstaw pisać o jej braku bo nie znam tej osoby, wszystko co napisałem oparłem na wrażeniach z tekstu.

        • andme

          Cytując Czesława Banacha:
          „Emoc­je wyz­wa­lają no­we emoc­je i wte­dy trud­niej tra­fić po ro­zum do głowy.”.. Przynajmniej się nie nudzimy, pozdrawiam :)

  • Sylwia

    Janek, teraz jestem pewna – kocham Cię!

  • Pozwolę sobie wierzyć, że to prowokacja jakaś, ironia czy inny z premedytacją popełniony zbiór głupot. No inaczej musiałabym się bardzo zdziwić, bardzo wkurzyć i bardzo zakląć.
    A tak mam dobry humor po dobrym tekście.

    • Ja również zastanawiam się, czy to nie txt z lekcji NLP czyli powiedz tak, by zrobili na odwrót :D

  • Karolina Kozdrowiecka

    Boski tekst! Brawo

  • Agnieszka Banaś

    W samo sedno ;)

  • W sumie skoro autor tekstu tak bardzo chce być pełnoprawnym menrzczyznom to niech nie zapomni, że w okresie gdy jego pradziadkowie nawet nie zaprzątali sobie głowy dziecięcymi obowiązkami ujmą było by kobieta dokładała się finansowo do utrzymania domostwa. Za to w czasach mikrofalówek, obiadków na telefon, automatycznych pralek i kupy innych udogodnień spoko! Niech on sobie będzie żywicielem rodziny i wykopuje z podziemi pieniądze na nasze zachcianki, a my zostaniemy w domu rozwijając nasze artystyczne dusze i inne pasje opiekując się jednocześnie dziećmi ^^ No probemo ^^

    • Nessuno

      A w bogatych domach wysoko urodzonych zatrudniano mamki, takze mama biologiczna rowniez duzo pracy nie miala :D

      • Ha, w krajach zachodnich (i pewnie u bogatych w Polsce też), zaraz od mamki wysyłało się dziecko do szkół z internatem i wracały jak już były dorosłe, potrafiły o siebie zadbać i można z nimi było poważnie o czymś pogadać. No niestety – to se ne vrati, ale autor wciąż opłakuje te czasy…

  • Agnieszka Kurdzielewicz

    Dzięki za ten tekst, przywracasz człowiekowi wiarę w mężczyzn :) To fantastyczne przeczytać tak ciętą i celną reakcję spod pióra faceta, bo ten sam komentarz w wykonaniu kobiety byłyby z automatu defensywą oskarżonego i nie miałby już tej siły rażenia.

  • Olga Boruta

    Prawie popłakałam się ze śmiechu czytając Twoje komentarze, świetny tekst! Ale niestety, coraz więcej „chłopców” – bo mężczyznami ciężko ich nazwać, podchodzi do tego w ten sam sposób co Moszkietowicz. Słucham czasem rozmów znajomych i włosy mi dęba stają. Mój tata nigdy nie odżegnywał się od zajęć „typowo mamusinych”. A takiego faceta jak Ty, życzę każdej kobiecie, będziesz zajebistym ojcem ;) I już widzę te komentarze przy wypracowaniach Twojego dziecka :D

  • tatawbudowie

    Wyborny tekst.

  • andme

    Zauroczyłeś tym wpisem wiele kobiecych serc, w tym moje. Dziękujemy! :)

  • Asiorptasior

    szukałam jakiegoś odnośnika na mamadu w stylu „autor tekstu ma 15 lat” .
    nie znalazłam.
    quo vadis świecie ?

  • Magdalena Graff

    absolutnie przecudny artykuł <3 na pewno będę tutaj wracać po więcej takich perełek

  • Też miała skomentować ten tekst, ale potem doszłam do wniosku, że w sumie jako kobieta może widzę to inaczej i może faceci naprawdę czują się tacy przytłoczeni, a moi kumple tylko udają, że cieszą się możliwością uczestnictwa w wychowaniu swoich małych, śliniących się potworków. Wolałam poczekać na komentarz osobnika płci męskiej. Nie zawiodłam się. Świat jednak jeszcze jest normalny.

  • Mia Popa

    świetny artykuł, trafiony w 100% i w sumie jest bardzo wielu facetów którzy swoją rolę ojca kończą na zapłodnieniu… smutne to ale jakże prawdziwe. Mam nadzieję że Twój artykuł dotrze także do wielu facetów i to się zmieni, w końcu mam XXI wiek

  • aniani

    Takich. Panow Piotrusiow jest niestety zbyt wiele na swiecie. Niedojrzaly emocjonalnie gowniaz, ktory mysli tylko o tym jak „zaliczyc”, jaki nowy gadzet zakupic i czy wydepilowac klate czy moze klate i dupe. Zycze mu szczescia penthousie bez dzieci!

  • Synafia

    Uśmiałam się jak norka! Oraz w imieniu swoim i wszystkich znanych mi kobiet – wielkie dzięki za ten tekst :)

  • Wow.
    wow.

    I że się powtórzę ‚wow’.
    fenomenalnie skomentowałeś to…coś.

    Zapytalabym, czy masz kogoś, (ale się boje) ale zabrzmialoby to dwuznacznie :D
    Mam po prostu koleżanki. :P

  • pegaz

    Już troszkę wychodzi mini cykl tematów z naTemat, co następny to co raz zabawniejszy. W dodatku trafnie komentujesz idiotyzm autora, dzięki ci za to. Głupota artykułów z tego portalu jest niewyobrażalna.

    • Zapowiada się na to, że #bekaznatemat będzie regularnym formatem na blogu.

      • pegaz

        W mordę! Zapomniałem hashtagu!

  • Głos ojca – żenujący. Może to przeczyta i wymyśli coś na swoją obronę. Tymczasem chwała na wysokościach za Twoją reakcję na gorszący tekst :)

  • I tak mi pisz właśnie!

  • Sylwia

    Ja myślę, że Olek to jest kawał lumberseksualnego samca. To po prostu kolejny etap wracania do korzeni. Przecież pisze o siekierze.

  • Do wpisu tego Pana można odnieść słowa mojego męża: ” Ojcem może zostać każdy facet, ale tatą już nie”.

  • Ewa Ch

    Oczywście macierzyństwo zwalnia kobietę z pełnionych dotychczas ról, nie dodaje obowiązków,a jedynie same przyjemności z „niuniania” I serwowania kolacji małżonkowi :) Bardzo błyskotliwy artykuł edukacyjny :)

  • Anna Maria Cza

    Jak pierwszy raz czytałam ten tekst, to byłam pewna, że to jakaś satyra. Że tam jest ironia, jakaś prześmiewczość, której nie zauważyłam. Dla własnego zdrowia psychicznego postanowiłam w to uwierzyć i więcej się tym nie zajmować. Podświadomie czułam, że jednak się oszukuję…

    Dzięki za wyrażenie moich myśli lepiej ode mnie;)

  • Justyna Dobaj

    Cudowna riposta! Janie, podczytywałam Twojego bloga czasami, gdy polecił jakiś wpis nasz wspólny znajomy. Od dziś oficjalnie zapisuję się do Twojego fanklubu! I udostępniam dalej! Pozdrawiam! :-)

  • Adam Łaczek

    Fajne

  • Janek <3

  • O_l_l_i_e

    Ale mnie wkurwia, że tacy sobie chodzą po świecie i płodzą dzieci! Nie zdradzą się, że ich nie chcą – bo przecieź chcą, chcą z nimi grać w piłkę i sadzić drzewa i biwakować (chociaż pewnie nie z dziewczynkami) – zapłodnią, a potem wiecznie niezadowoleni, nieobecni tatusiowie, którzy zatruwają życie innym.

    Ten sam typ pewnie oczekuje, że te nauczycielsko wychowane pociechy zajmą się nim na starość, bo to dla odmiany ich rola. To tu go czeka niespodzianka – dzieci sobie zapamiętają ojca skurczybyka i kontakty z nim ograniczą (może) do wigilijnych spotkań.

  • Skąd ten gość się urwał o.O Nie wierzę, że to tak na serio. W TYCH CZASACH.

    A Twoje komentarze to złoto <3

  • Madd

    Mentalny brak jaj osiągnął nowy level. Brak słów.

  • Monika Grzebyk

    Ale autor „artykułu” ma rację! Ja też protestuję! Dawniej do osiągnięcia sukcesu w życiu wystarczyło, żeby mnie ojciec bogato za mąż wydał a dla idealnej sylwetki wystarczyło wpieprzać ile wlezie.
    A teraz? Siłownia, bieganie, rower, owsianka na śniadanie, białko na kolację… Do tego rozwój osobisty, książki, ciekawa osobowość i pomysł na siebie. Co to w ogóle ma być, ja się pytam. Jakiś koszmar…

  • Czytałam i czułam, że mózg mi się marszczy. Nie umiem pojąć co zmotywowało Olka do upublicznienia faktu, że szowinista z niego (o niedojrzałości do bycia tatą nie wspomnę)… Może chciał, żebyś o nim napisał? No to mu się akurat udało! ;)

  • Monika Str

    Fajnie się to czyta, a tekst oryginalny w zestawieniu z komentarzem bawi a nie straszy nawet kobiete w ciąży. Tylko tej jego żony jakoś mi szkoda…

  • Autora tekstu źródłowego w żadnym wypadku nie nazwę mężczyzną. Myślenie w stylu, zrobiłem dziecko, niech się inni martwią. Nie wierzę też w to, że przy takim podejściu taki człowiek będzie potrafił spędzać czas z dzieckiem, gdy ono będzie dorastać. Jakoś nie jestem sobie w stanie wyobrazić takiego tatusia w roli nauczyciela.

    Twoje komentarze jak zwykle bezbłędne. Szczęściarą będzie matka Twoich dzieci i szczęściarzem Twoje dziecko. Brawo! :)

  • Tianzi

    Stronicowy skowyt, jakie to pracowanie, zajmowanie się domem i dzieciakiem jest niemożliwe = trzy pokolenia kobiet (co najmniej) jednocześnie wywrociły oczami, wygłaszając sakramentalne ‚bitch, please’.

    Btw., wizja, że w rodzinie przekopywaniem się przez hałdę zafajdanych pieluch powinien zajmować się ten, kto MA OCHOTĘ, jest rozczulająca. (ale nie wróżę świetlanego losu dziecku w takim układzie)

  • I ten facet opublikował to pod własnym nazwiskiem? W powszechnie dostępnym serwisie? To nie wiem jakich on ma znajomych, bo w moich kręgach to by było równoznaczne z wykluczeniem społecznym! I zaiste wielka szkoda, że nie trzeba zaliczać testów na idioctwo przed płodzeniem dzieci…

  • Karina Klimkiewicz

    Brawo!
    Twoje komentarze powinny być bezpośrednio przy oryginalnym artykule. :D

    Chyba go ktoś kiedyś bardzo skrzywdził. Znam wiele osób, które marzą żeby mieć czas by bardziej uczestniczyć w życiu rodziny…

    • Dzięki! I jeśli w moim życiu zaistniałaby taka sytuacja, że zostałbym ojcem, to nie wyobrażam sobie nie być przy dziecku od samego początku jego istnienia i patrzeć jak się rozwija każdego dnia.

      • Będzie z Ciebie zajebisty ojciec. Świetne komentarze i wyjątkowe zrozumienie tematu i dojrzałość ; )

  • Zabrzmi to brutalnie, ale uważam, że gdyby matki takich osób wiedziały co z ich dzieci wyrośnie to nie tylko byłyby za aborcją albo choć się lepiej zabezpieczały. Świat musi być jak widać kolorowy wiec i oszołomów nam potrzeba. Ze swoja ripostą jesteś niesamowity, uwielbiam do Ciebie zaglądać. :)

  • Gdyby nie Twoje komentarze do poszczególnych akapitów, to czytając ten tekst wkurzałabym sie coraz bardziej, a tak nie dość, że się nie zdążyłam wkurzyć, to jeszcze się uśmiałam. Celnie, a jednak z nutą humoru, za to Cie lubię :)

    • Dzięki!

      • Katarzyna Przydryga

        I love YOu. Ja bym taka miła nie była dla tego ‚autora ” :)

    • Jadwiga Michalak

      Podzielam Twoje zdanie gdyby nie komentarze to para z uszu by mi poszła po czytaniu tych wszystkich dyrdymałów. Jakie straszne dzieciństwo musiał mieć autor tekstu że teraz ma takie pojęcie o rodzinie i byciu ojcem. Mój tata prasował, sprzątał i gotował obiady i na równi z mamą zajmował się mną i bratem i jestem mu wdzięczna za to wszystko a przede wszystkim za to czego się nauczyłam. Staram się taki sam system wprowadzać u mnie w domu i mój mąż też jest zaangażowany w życie rodzinne a nie sprowadza się tylko do bycia dawcą nasienia.

      Janie dzięki za tekst :D..

      • Tesia

        a szkoda!

  • Aleksandra

    Rzeczywiście zabawnie napisane. Mam tylko nadzieję, że to tekst żartobliwy. Poza tym słabe zagranie przeciwko sobie, teraz żadna samica go nie zechce :/

  • Agnieszka

    Czytam Twojego bloga chyba z rok już, a dopiero teraz poczułam, że muszę to jakoś skomentować. W pełni zgadzam się z każdym Twoim słowem, wydaje mi się, że facet nie dorósł albo do bycia ojcem, albo do pisania tekstów w sposób jednoznacznie zrozumiały dla czytelnika (łudzę się, że może się biedny pogubił i nie chciał, żeby go tak dosłownie zrozumiano). Cieszę się, że napisałeś ten tekst, szacunek za to, że jako facet, też odbierasz to w taki sposób. Pozdrawiam :)

  • Kasia Cîlcic

    Gdyby mój mąż i ojciec naszego syna miał takie podejście do życia i wychowywania dziecka jak autor tekstu, już dawno musiałby szukać nowego lokum. Jedna kobieta w domu wystarczy.
    Nie poruszyłeś kwestii skąd się wzięło u niego takie myślenie? Moim zdaniem w dużej mierze wpływ na to musiała mieć jego matka, która w domu robiła za niego i zapewne jego ojca wszystko, i teraz on chciałby mieć tak samo. Współczuję jego żonie, jeśli oczywiście ja ma.

    • Też obstawiam, że wyniósł to z domu, ale nie mam pewności, bo nie wspominał nic na ten temat w tekście, dlatego nie chciałem wyrokować,

  • Aleksandra Muszyńska

    Czytałam, przeczytałam, zdumiałam się. To jest tak kompletnie oderwane od życia, postępu, rozwoju, dorosłości, że cycki opadają. Jedno jest pewne- autor nie ma ani dziecka, ani nawet partnerki.

  • Magda Motrenko

    Mnie już zupełnie rozwalił ten fragment, gdzie twierdzi, że nie ma znaczenia, czy oboje pracują, czy tylko jedno z nich. Czyli rozumiem to tak, że jeśli kobieta pracuje tak samo jak mężczyzna, to też ona ma się wszystkim zajmować, i jeśli kobieta pracuje, a mężczyzna nie, to też ona ma sprzątać i cały dzień zajmować się dzieckiem. Boska logika.

    • Ela Rejdych

      Ba! Czasami to idzie nawet dalej, spotkałam się niedawno z ‚nowoczesno-tradycyjnym podziałem ról’ tzn obowiązki domowe to domena kobiety, ale przecież ów przyjemniaczek sam na dom zarabiać nie będzie, więc podział zarobków ma być jak najbardziej wyrównany. W sumie genialne w swojej prostocie ;)

    • wygodna logika ;)

  • Jestem tylko ciekaw, czy autor tekstu byłby dumny z posiadania takiego ojca, jakiego kreuje w swoim tekście. Kometa Halleya jest tu określeniem nad wymiar trafnym.

    • Właśnie zastanawia mnie skąd wyniósł takie wzorce, że to kobieta ma zajmować się dzieckiem a facet jako pan i władca powie mu co dobre a co złe.

      • Tianzi

        Może to syn Korwina.

      • Sisska

        Pewnie wyniósł z własnego domu, w którym tak było…

  • Będziesz kiedyś świetnym mężem i ojcem :)

    • Dziękuję!

      • anwen

        to samo pomyślałam :))

    • Lechu Sowiński

      Czyli autor tego tekstu to teoretyk? To zmienia postać rzeczy, bo czytałem to i też ubawiłem się i też jestem ojcem ukochanego czterolatka oraz mężczyzną ukochanej kobiety. Czyli jesteśmy świadomą rodziną, która sobie radzi i wspiera się z empatią bo nie liczymy na nikogo z zewnątrz ale taki niby błyskotliwy tekst napisany przez kogoś, kto nie zaznał wymogu radzenia sobie i oddania się innych czyli swoim ukochanym jest tylko tanią reklamą na wyłapywanie laseczek:)

  • Dobrze, że to skomentowałeś :) Ineczej nie przebrnęłabym przez pierwszy akapit tekstu tego pana ;)
    ps chyba przestanie Cie teraz lubic :P

    • W sensie, że od razu przeskakujesz na miłość? :)

  • Uwielbiam Cię! Ten artykuł kompletnie mnie zaskoczył i nie wiedziałam, jak go komentować, ale Twoja analiza tych popłuczyn jest najlepszą na nie odpowiedzią. Super, że jako Facet też to tak widzisz.

  • No nareszcie temat, na którym się znam :) Facet ma jednocześnie rację i jej nie ma i ciężko to skomentować w tak krótkiej formie. Oczywiście, przegina pałę w stronę nazwijmy to męską, ale ma też rację, bo wiele, bardzo wiele kobiet w małżeństwach jakie znam ma takie podejście do faceta „na pilota” – i to niekoniecznie w stereotypowych związkach, gdzie ona rządzi, bo więcej zarabia. I to piszę jako facet, który od pierwszego dnia życia swoich dzieci kąpał je, przewijał, lulał do snu i karmił. I robię to dalej. :) Chyba o tym napiszę.

    • Magda Motrenko

      W takim razie czekam na apel pracujących mężczyzn, że też nie chcą być „na pilota”.
      Aktorzy: tu sobie gadam z koleżanką, jadę samochodem, a tu nagle mam grać przestępcę rabującego bank! No przecież nie jestem na pilota!
      Tancerze: tu sobie jem śniadanie jak zwykły spokojny człowiek, a tu nagle mam tańczyć jak człowiek-guma? No to kim ja w końcu mam być?!
      Sprzedawcy: tu się pokłóciłem z dziewczyną i jestem wściekły, a tu już muszę się uśmiechać do klientów. No jak tak można?
      Mężo-dzieci: Tu jestem z kobietą w łóżku, a po chwili przyjeżdża mamusia na śniadanie wielkanocne – i jak ja mam się w końcu zachowywać?!

      Faktycznie straszne, że nasze role się zmieniają ileś razy w ciągu dnia…

      • Jeżeli to odpowiedź na to, co napisałem, to chyba nie do końca zrozumiałaś, co chciałem powiedzieć.

        • Iwona Wardal

          Jacku, żyjemy w takich czasach, że WSZYSCY musimy sobie radzić ze sprzecznymi rolami. Jak kobieta wróci z pracy styrana, to MUSI cierpliwie wysłuchać szczebiocącego przedszkolaka. Jak jest wkurzona, bo dziecko po raz szósty wywaliło całe pudło zabawek na przedpokoju i mało się o nie nie zabiła, to MUSI normalnie odpowiedzieć mężowi na jego pytanie, choćby miała ochotę warknąć: „Radź sobie sam, bo mam w nosie twoje problemy w tej chwili!”. Jak kobieta siedzi przy komputerze i jakieś tam swoje rzeczy ogarnia, to MUSI wstać do niemowlaka, który wyje wniebogłosy i zobaczyć, co się mu stało. Doba ma 24h – przez ten czas musimy zdążyć być i małżonkami, i pracownikami, i rodzicami, i kochankami, a często jeszcze dziećmi, rodzeństwem, sąsiadami itd. itp. To nie ma związku z płcią, naprawdę.

          • Ale o to właśnie chodzi, że NIE, NIE MUSI. Od tego ma faceta (już pomijam, czy to ślubny czy nieślubny), żeby w takim momencie zrobił to za nią. I żeby było jeszcze śmieszniej uważam, że facet nawet nie powinien w tym wypadku być typowym męczizną, któremu jak nie powiesz, to nie zrobi – naprawdę nie wyobrażam sobie, jak bardzo tępy musi być facet, żeby nie zauważył, że jego kobieta jest zmęczona i np. te zabawki ma ochotę pizdnąć przez okno. I pójdę dalej – uważam, że kobieta MA PEŁNE PRAWO warknąć na faceta, żeby sobie poszedł w cholerę, bo ma w tej chwili inne zmartwienia (swoją drogą znowu to musi być jakiś tępy facet, żeby sam nie wyczuł, kiedy następuje taki moment :). Wychowanie dzieci to WSPÓLNA praca, WSPÓLNE obowiązki i WSPÓLNE radości. Bardziej chodzi mi to, że dla kogoś, kto tak postrzega swoją rolę jako ojca/matki i współmałżonka to jest normalna rzecz, żadne wielkie ajwaj, ani to nie dodaje, ani nie ujmuje męskości czy kobiecości. TO PO PROSTU TRZEBA ROBIĆ I TO WE DWOJE PO RÓWNO, WSPÓLNIE. Dlatego napisałem u siebie, że (moim zdaniem) specjalnie prowokacyjny tekst miał wywołać określone reakcje osób, dla których to jeszcze normalne nie jest (bo na razie rodzicielstwo znają z opowiadań i blogów parentingowych). I wywołał – podniósł się krzyk, że autor to cham i prostak, bo ojciec powinien pomagać matce. Pewnie, że powinien, to żadne wielkie halo, to się po prostu robi. I tyle.
            I jeszcze – w kwestii wychowania i zajmowania się dziećmi wiem sporo, naprawdę :)

    • Uśmiałam się :) Ten Pan chyba nie zastanowił się na moment, co puszcza w obieg….
      W życiu nie chciałabym mieć nic wspólnego z osobą uważającą, że życie składa się z przywilejów rodzicielskich i to tylko wtedy, gdy jemu/jej z tym wygodnie.
      Niezależnie od płci takiej osoby, już za czasów starożytnych tak to nie działało ;)

      • Mam wrażenie, że ten pan napisał to ewidentnie dlatego, żeby się klikało i rosła liczba odsłon strony.
        No bo jeśli on tak na poważnie, to mu współczuję a jeszcze bardziej jego ewentualnej Połówce.

        • o to, to! mam to samo wrażenie. Nie chce mi się wierzyć, że to nie była jakaś prowokacja…

          • A ten autor to w ogóle istnieje?

          • shelmahh

            wystarczy prześledzić inne teksty. same prowokacje i mnóstwo share’owania po necie. czyli dobry model sobie wymyślił aby być czytanym i udostępnianym :) i myślę, że po każdym tekście zaciera ręce i mówi sobie „znowu się wkręcili hehehe”

          • Fanta Fusion

            trolling zawsze sie dobrze sprzedaje ;)

        • shelmahh

          a dlaczego tamten tekst jest pisany wprost i to na blogu parentingowym? ktoś się nad tym zastanowił w ogóle? Aleksander pokazał przerysowany świat macho. Pełna ironia w mojej opinii i tym bardziej miejsce, w którym pojawił się ten tekst, powinno dać do myślenia. Można wręcz powiedzieć, że to antytekst. Z dużym zamysłem pokazane cechy, opisy nie mające racji bytu w obecnych czasach. Tacy nie chcemy być jako ojcowie i partnerzy i tacy nie jesteśmy. Przeszedłem obok tamtego tekstu obojętnie. Sam mam trójkę dzieci i już na tym zęby zjadłem (do3xtata.blog.pl). Ale zwróciłem uwagę na tekst Janka, bo wydał mi się zupełną pomyłką. Ironia na temat ironii i na dodatek próba wybicia się na byciu tym „lepszym”, chociaż tamten tekst odebrałem zupełnie na odwrót. a tu masa czytelników przybija piątki, pokrzykuje na tamtego gościa. Nie widzę w tym wszystkim sensu jakoś :

          • Do pewnego momentu się zgadzam, konkretnie do „wydał mi się zupełną pomyłką”. Ale ja mam tylko dwójkę chłopaków :)

          • Fanta Fusion

            i byc moze masz racje… tylko w orginalnym tekscie zabraklo czegokolwiek co mogloby choc zasugerowac ze to jest swoista „karykatura”… ale zato stanowczo zostal podkreslony fakt ze to wlasna opinia autora.

          • Michał Rać

            Bo tu chodzi o rolę. Jest ojcostwo i macieżyństwo. Każda jest inna. To taki drobny detal, który poźniej zaważa na całym życiu dziecka. Ale również na całym życiu małżeństwa.
            Każda z tych dwóch ról ma nieco inny wydźwięk i ładunek.
            Może to górnolotnie zabrzmiało, ale moim zdaniem facetowi chodziło tylko o to, że próbując mężczyźnie wmówić, że tak samo nadaje się macieżyństwa jak matka, a on nigdy nie będzie mamusią. To samo w drugą stronę – kobieta nie nadaje się do ojcostwa i tyle.
            Robienie zupek i wycieranie kup to jest tylko zewnętrzny objaw podejmowania obowiązków, ale każdy z rodziców/małżonków podejmie je inaczej.

        • Fanta Fusion

          tez doszlam do tegow niosku – „trolling pospolity” zawsze był najlepsza metoda na wzbudzenie zainteresowania… bo nie wazne co mowia, wazne zeby mowili…

      • Fanta Fusion

        dokładnie – „trolling pospolity” zawsze był najlepsza metoda na wzbudzenie zainteresowania… bo nie wazne co mowia, wazne zeby mowili…

    • burdap

      Pan Aleksander przede wszystkim nie chce lub nie potrafi uzasadnić swojego stanowiska. To zwykły „rant”. Podobnie rzecz się ma z odpowiedzią autora tekstu.

Zamiast zmieniać faceta, lepiej zmień faceta

Skip to entry content

Anita zawsze chciała mieć słonia. Czemu akurat słonia? A czemu akurat, nie? Co to w ogóle za pytanie? Masz coś do słoni, zwierzęca rasistko? Gdyby chciała mieć kanarka też zadałabyś takie pytanie? No, to jak już kwestię uprzedzeń mamy za sobą, to wróćmy do tematu.

Anita zawsze chciała mieć słonia. Gdy rodzice w wieku 5 lat zabrali ją do cyrku i zobaczyła z jaką siłą, z jaką pewnością siebie, z jaką mocą porusza się nieco starszy brat Dumbo, wiedziała, że to zwierzę dla niej. A z wiekiem ta pewność tylko się pogłębiała. Widząc na imprezach u znajomych roszczeniowe, do niczego nie nadające się, rozłożone na kanapach – jakby ich ciało miało dosłownie zacząć się rozkładać – koty, dostawała migreny, na którą był tylko jeden skuteczny sposób – ćwiartka wódki. Z kolei ciągle śliniące się i wiecznie brudne, łaszczące się o choćby plasterek szynki, psy, przyprawiały ją o niestrawność i na samą myśl o tym, że miałaby skończyć z podobnym we własnym mieszkaniu, zatykała usta ręką, żeby nie pobrudzić prawie oryginalnych Louboutinów z OLX. Nie mówiąc już o zjadających własne odchody chomikach, czy będących tylko na pokaz rybkach. Po co komu zwierzę, którego nawet nie można pogłaskać? Nigdy nie mogła tego zrozumieć. Podobnie jak wzoru skróconego mnożenia.

Za to słoń! Słoń to jest coś! Wielokrotnie fantazjowała, że ujeżdża go w diamentowym diademie królowej betonowej dżungli, a wszyscy ludzie bez wyjątku – od korpoludzi, przez rycerzy ortalionu, po hipsterów – kłaniają się przed nią, widząc jak majestatycznie wygląda dosiadając największego ze ssaków. Setki razy wizualizowała jak sunie na nim przez miasto, ten wydaje z siebie ryk tłukący szyby w oknach, a wszystkie wytapirowane cizie w Matizach usuwają jej się z drogi, truchlejąc przed potęgą jej słonia. Albo jak bierze go na Mazury i przy zejściu do Śniardwego oblewa ją wodą ze swojej gigantycznej trąby, a ona błyszczy w słońcu odbijającym się od kropel spływających po jej idealnie opalonej, jasno-mahoniowej skórze, w trakcie tego, jak zarzuca włosami na prawo i lewo naśladując dziewczyny surferów z 90210. Albo po prostu, że spoko byłoby mieć słonia, bo lubi duże zwierzęta.

Rzeczywistość jednak podeptała wyobraźnię Anity, jak wujek Zdzisiek jej palce u stóp na ostatnim weselu. A w zasadzie nie rzeczywistość, tylko konformizm. Jej konformizm. I wygodnictwo.

Wiesz ile wymagań trzeba spełnić, żeby legalnie móc posiadać słonia w Polsce? Nie wiesz? Spoko, Anita też nie wie, bo zanim doszła do kwestii formalnych, przerosły ją kwestie techniczne. A mianowicie brak własnego domu z hektarem ziemi, żeby mogła tam trzymać swojego Trąbalskiego. Nie, że temat nie do ogarnięcia, czy coś, bo mogłaby po prostu to M2, a w zasadzie to kawalerkę z osobną sypialnią, co dostała od starych po obronie sprzedać i kupić na obrzeżach miasta coś z ogródkiem. No, ale trochę zachodu by było.

Co więc zrobiła nasza pasjonatka egzotycznych stworzeń z leniwcem na ramieniu, szepcącym jej do obu uszu? Wzięła kota.

Po pierwsze, kota nie trzeba było sprowadzać z Afryki. Po drugie, żeby mieć kota, nie musiała sprzedawać mieszkania w śródmieściu. Po trzecie, kot był tańszy w utrzymaniu. Po czwarte, robił mniejsze zniszczenia w trakcie rui. Po czwarte, jej najlepsza przyjaciółka była uczulona na słonie. Po piąte, co by powiedziała rodzina? Po szóste, o kota nie musiała się starać, bo sam przyszedł pewnego letniego popołudnia wskakując przez balkon do jej M2 na parterze. To znaczy do kawalerki z osobną sypialnią. I było jeszcze 1745 wymówek, dla których Anita wybrała mniej angażującą na starcie opcję, mimo, że nie do końca zaspokajała jej potrzeby i nie była tym, czego faktycznie chciała. Poza tym, przecież tyle jej koleżanek miało koty, czyżby wszystkie były nieszczęśliwe? Czyżby wszystkie się myliły? Niemożliwe. To pewnie tylko kwestia czasu, aż i ona się przekona, przejrzy na oczy i zobaczy, jakie koty są zajebiste.

Ale czas mijał, a jej podejście się nie zmieniało.

Już od pierwszego dnia z futrzakiem, mimo, że mięciutki, i słodziutki, i na samojebkach dobrze wychodzi, myślała o trębaczu. Jednak wmawiała sobie, że na radykalną zmianę jest już za późno, więc próbowała półśrodków. Zaczęła od rozmów z kotem na temat jego nawyków i zachowań, sugerując, że zamiast skradać się na palcach jak wystraszone dziecko, mógłby dostojnie stąpać jak drwal. Na przykład Tomasz Drwal. Albo zamiast piszczeć jak ciota, gdy coś mu się dzieje,  wziąłby się zebrał w sobie i ryknął. Albo nie lizał sobie jajek przy gościach, tylko polał się wodą jak już tak bardzo chce dbać o higienę. Ale kot był głuchy na jej sugestie, a gdy podnosiła głos, za cholerę nie wiedział, czego ta popieprzona baba od niego chce. W końcu był kotem i miał cały świat tam, gdzie wczorajszy Whiskas.

Nasza bohaterka nie poddawała się i cały czas szukała jakiegoś sposobu, żeby usłonić sierściucha. Zaczęła od mało inwazyjnych rzeczy, typu zwracanie się do niego per „słoniu” i szeptanie mu w trakcie snu jak duży i silny jest, i jak długą ma trąbę, licząc, że przez parahipnozę połączoną z programowaniem neurolingwistycznym, udaj jej się jakoś wpłynąć na jego podświadomość, tak by mentalnie zmienił gatunek. Później wjechała już z grubszym kalibrem, farbując mruczkowi sierść na szaro, doklejając mu do pyszczka słonie uszy i trąbę i próbując go ujeżdżać. Jednak kot niezłomnie szedł w zaparte i nie chciał się ugiąć, dewastując słoniową doklejkę pazurami i chowając się pod meblami przy próbie jazdy na jego grzbiecie. Pozytywna strona tej sytuacji był taka, że Anita mogła odpuścić odkurzanie na jakiś czas.

Po 6 miesiącach życia w ciągłym braku akceptacji, kot w końcu się wkurwił i uciekł.

Bo kot to kot, a słoń to słoń i jakich zaklęć byś nie użyła, to jeden nie przemorfuje w drugiego. Podobnie jest z facetami. Albo nie chcesz się wysilać przy poszukiwaniu partnera i bierzesz kanapowego leniwca wraz z wszystkimi jego przywarami, albo wiesz, że nie wytrzymasz codziennego patrzenia jak rośnie mu mięsień piwny i angażujesz czas i energię, rozglądając się za kimś, kto spełnia Twoje potrzeby, a nie tylko jest. Tak samo w drugą stronę, jeśli wzięłaś sobie imprezowego lwa, dla którego weekend bez urwanego filmu jest bardziej bolesny, niż polskie komedie romantyczne, to nie rób scen, że powinien siedzieć z Tobą w domu i oglądać „Plebanię”, bo widziały gały co brały.

Wielu laskom wydaje się, że wezmą sobie kolesia, który akurat się nadarzył i w miarę da się na niego patrzeć, a potem wymodelują sobie z niego mężczyznę swoich marzeń, jakby był jakąś paczką plasteliny. Nie. To tak nie działa.

Nie wkręcaj sobie, że przy Tobie się zmieni, nie łudź się, że masz taką moc sprawczą, by przebudować fundamenty jego osobowości, nie zakochuj się w jego potencjale. I przede wszystkim, nie oszukuj się, że łatwiej na mężczyźnie trwale wymusić pożądane zachowania i reakcje, niż znaleźć takiego, który po prostu je przejawia sam z siebie. Mimo, że dotarcie do takiego może kosztować Cię sporo wysiłku, to porównując to z ciągłą irytacją i niezadowoleniem w życiu codziennym, i tak wychodzi na OGROMNY plus. Zdecydowanie prościej jest stworzyć warunki do hodowania słonia, niż wymusić na kocie, by nagle słoniem się stał.

Zamiast zmieniać faceta, lepiej zmień faceta. Na innego.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Tinker*Tailor loves Lalka
---> SKOMENTUJ

Cotygodniowy Przegląd Internetu #15: Zanzibar, nauka w trakcie seksu i Andrzej Zaucha

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 15

Zaskoczę Was, ale w dzisiejszym zestawieniu nie ma ani jednego linka związanego z Oscarami. ZERO. Temat był tak mocno eksploatowany przez ostatni tydzień, że chyba nikt się nie uchował, kto by nie wiedział, że polski film zdobył tę statuetkę? W sensie „Ida”. A „Birdman” zgarnął cztery, a „Whiplash” trzy. To jak, wszyscy wiedzą i możemy przejść dalej? Dobra, to jedziemy z tematem.

HipsterMerkel: czyli jakie fotki na Instagrama wrzucałaby Angela Merkel, gdyby dziś była nastolatką. To znaczy hipsterem.

Jak żyje się na Zanzibarze? Zdjęcia pokazujące Tanzanię od kuchni i warunki w jakich żyją tam ludzie. Nie jest to materiał typowo reportażowy, komercyjnie nastawiony na ukazanie głodu i nędzy, raczej dość wyśrodkowany.

Czego możemy nauczyć się w trakcie seksu? Oprócz samego seksu i imienia partnerki? Oryginalne i całkiem sensowne przemyślenia na temat tego jak stosunek płciowy wpływa na inne aspekty życia. Jak korzystnie oczywiście.

Sekretne życie superbohaterów: świetne fotki przedstawiające Hulka, Thora, Spidermana i Wolverine’a podczas „zwykłych” dni, gdy akurat nie muszą ratować świata. Ani go demolować.

Co miała na myśli Marilyn Monroe? Genialny tekst z rozkminą najbardziej znanych wypowiedzi biuściastej ikony popkultury. Analiza i komentarz do haseł, na piątkę z plusem.

Egipski sprzedawca: Ravgor też był w Egipcie i też go wkurzali nachalni wciskacze wszystkiego-co-tylko-mają-przy-sobie. I postanowił odwrócić sytuację, pokonując poganiaczy ich własną bronią. Git fasolka!

 

Klip tygodnia: nie jestem fanem Roberta M, ani jego akcji robienia z rapu popu dla blachar pod hasłem „Rozbójnik Albibaba”, więc gdy dowiedziałem się, że będzie rekonstruował szlagier Andrzeja Zauchy spodziewałem się większej porażki niż Mandaryna bez playbacku. A wszyło naprawdę bardzo, bardzo dobrze! Myślę, że Andrzej by się uśmiechnął pod wąsem.


 

Damska stylówka tygodnia: Malina Fashion to moje ostatnie wielkie odkrycie! Nad sceneriami musi jeszcze popracować, ale zestawy ma rewelacyjne! Godna konkurentka dla Pani Ekscelencji, czy Deynn w kwestii street wearu. 11/10.

zdjęcie pochodzi z bloga MalinaFashion.pl
zdjęcie pochodzi z bloga MalinaFashion.pl

 

Fanpage tygodnia: „Beka z mamuś na forach” – nazwa profilu w zasadzie mówi wszystko. Same grube rozkminy mateczek, które powinny uzyskiwać możliwość uprawiania seksu dopiero po zdania testu IQ. Najlepiej na poziomie gwarantującym, że nie włożą dziecka do piernika tuż po urodzeniu sadząc, że to najlepszy sposób na opaleniznę. Podziwiam autora za determinację w wydobywaniu takich perełek.

beka z mamuś na forach

 

Blogerka na głównym zdjęciu: ta pani z zieloną lupką, to Adriana z bloga KosmetoMama.pl. Jak na niszowy/początkujący blog o kosmetykach to ma naprawdę ładny szablon i zdjęcia, i mimo, że to totalne nie moja tematyka, to przeklikałem z kilkanaście wpisów. To tak, jakby ktoś wciąż nie był przekonany, czy wygląd ma znaczenie.

Z ogłoszeń parafialnych, to moja maszyna do pisania umiera śmiercią naturalną i zanim wyzionie ducha chce się zaopatrzyć w nową. Szukam lekkiego (koło 1 kilograma), małego (koło 11 cali) netbooka z mocną baterią (minimum 5 godzin) do 1000zł. Gdyby ktoś posiadał, bądź używał takiego sprzętu i mógł polecić, to będę wdzięczny za linka.

---> SKOMENTUJ

Wulgarne cytaty filmowe w wersji bez przekleństw

Skip to entry content

wulgarne cytaty z filmów bez przekleństw

Cały czas mamy miesiąc bez przekleństw i choć idzie mi coraz lepiej z szukaniem synonimów wulgarnych określeń narządów rozrodczych, to otoczenie mi w tym nie pomaga. A zwłaszcza popkultura. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że żeby całkowicie odciąć się od niecenzuralnych zwrotów, musiałbym wrzucić do kosza PCK wszystkie płyty, których słucham, zablokować YouTube i przestać chodzić do kina. Co do tego ostatniego, to zacząłem się zastanawiać jak brzmiałyby najbardziej znane wulgarne kwestie z filmów, po wykastrowaniu z przekleństw.

Sprawdźmy!

 

Psy

-Dlaczego?
-W imię zasad, synu córy Koryntu!

 

Kiler

– Co ty, znak interpunkcyjny, wiesz o zabijaniu?

 

Wściekłe psy

– Pozwólcie, że powiem wam o czym jest „Like a virgin”. Jest o lasce, która jest prawdziwą spółkującą machiną, mówię wam, rano, wieczór, we dnie, w nocy, prącie, prącie, prącie, prącie, prącie, prącie, prącie, prącie, prącie.

– Ile to jest prąci?

– Wiele.

 

Chłopaki nie płaczą

– Bunkrów nie ma, ale też jest niewymownie ekscytująco.

 

Pulp fiction

– Co sądzisz o Trudi? Nie ma faceta, może razem pofruwacie?
– Która to Trudi? Ta z efektem wydalania na twarzy?
– Nie, to Jody, moja żona.

 

Gran Torino

– Czasem, spotykasz na swojej drodze osobę, której nie należy doprowadzać do stanu wrzenia. To ja.

 

Psy

– Jak ci się podoba moje 17-letnie ciało?
– Ty stare pośladki jesteś.

 

Chłopaki nie płaczą

– Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno ponadprzeciętnie, ale to ponadprzeciętnie ważne pytanie: co lubię w życiu robić?

 

Dzień świra

– To be, przecinek, or not to be!

 

Kiler

– 300 złotych? Postradałeś zmysły, co ja sobie za to kupię? Waciki?

 

Baby są jakieś inne

– A wiesz, co trzeba zrobić, żeby kobieta krzyczała jeszcze długo po stosunku?
– Za cholerę.
– Męski narząd rozrodczy w firankę wytrzeć.

 

Szklana pułapka

– Jupikajej, matkostosunkowcu!

 

Wesele

– Chcesz wody?
– W wodzie to się ryby multiplikują.

 

Dzień świra

– Dżizus, kobieta świadcząca odpłatnie usługi seksualne, ja uprawiam stosunek płciowy.

 

I co, nadal są na tyle dobre by wyjść poza salę kinową i przedostać się do mowy potocznej?

---> SKOMENTUJ

Czy podróż do Egiptu zimą to dobry pomysł?

Skip to entry content

Tak jak zapowiadałem, spędziłem tydzień lutego w Sharm El Sheikh na pływaniu, opalaniu i szeroko pojętym obijaniu się. Od dawna chodził za mną pomysł, żeby w momencie, gdy w Polsce jest zimno, szaro, buro i ponuro polecieć gdzieś, gdzie słońce praży jakby był środek wakacji, ale dopiero w tym roku zdecydowałem się na tę wycieczkę. Podejrzewam, że przynajmniej kilkoro z Was też wpadło na taki plan, ale wciąż waha się, czy aby na pewno warto go realizować.

Poniżej odpowiedzi na najczęstsze pytania w tym temacie, które sam sobie zadawałem przed wyjazdem. Mam nadzieję, że pomogą Ci podjąć decyzję o zmianie strefy klimatycznej w środku zimy, a jeśli brakuje czegoś co Cię trapi, to komentarze są Twoje.

 

Czy jest ciepło?

IMG_20150201_091915

Wizja chodzenia bez koszulki w trakcie kalendarzowej zimy była głównym powodem, dla którego w ogóle myślałem o podróży do Afryki i okazała się strzałem w dziesiątkę. Średnia temperatura w ciągu dnia to 27 stopni, co sprowadza się do tego, że mniej więcej od 9 do 17 możesz śmigać w samych bokserkach (jak jesteś bez bokserek, to ludzie jakoś dziwnie zaczynają na Ciebie patrzeć). Ani żar nie leje się z nieba, że jedyną opcją do przeżycia jest cień, ani, mimo lekkiego wiatru, nie musisz siedzieć w bluzie, czy, niech Allah broni, w kurtce.

Jest idealnie.

 

Jak z maniurkami?

Jeśli nastawiasz się na zimowy romans, seksturystykę, bądź znalezienie żony, to muszę Cię rozczarować. Połowa wczasowiczów jest w wieku 50+, a jedna czwarta -14. Oczywiście zdarzają się laski już zdatne do użytku i jeszcze nie przejrzałe, tyle, że te przylatują najczęściej z facetami. Jeśli więc nie masz preferencji seksualnych, które są karane przez prawo lub zakładają uczestnictwo kilku osób, to raczej nie poszalejesz.

Jeśli natomiast chodzi o tubylców, to NIGDZIE nie widziałem egipskich kobiet. Obstawiam, że po prostu siedzą w domach i rodzą dzieci.

 

Jaka waluta obowiązuje w Egipcie?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (61)

Oficjalnie funt egipski, mniej oficjalnie, ale równie akceptowalnie dolar amerykański. 1 dolar = 7 funtów, aczkolwiek w zależności od Twoich zdolności negocjacyjnych ta proporcja może ulegać zmianie w obie strony. Zasadniczo w Egipcie nie ma takich rzeczy, które kosztowałyby mniej niż 1 dolara, więc zupełnie nie musisz się przejmować wymianą pieniędzy i bez problemów wszystko załatwisz amerykańską walutą.

 

Czy all inclusive ma sens?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (27)

Pierwszy raz byłem na wakacjach, gdzie wszystko było załatwione i zapewnione od A do Z i jeśli Twoim celem nie jest poznawanie i zwiedzanie, a odpoczynek i spokój świętszy niż dzień zaznaczony w kalendarzu na czerwono, to ma to sens w pełni. Podane, posprzątane, w pierścień pocałowane. Nic tylko żyć i odpoczywać.

 

Jak jest z jedzeniem i piciem?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (104)

W sumie mieliśmy 6 posiłków dziennie, dostępnych zarówno w stołówce hotelowej, przy basenie jak i przy samej plaży, co było turbo wygodne. Woda, napoje i alkohole również. Od 8 do 24 bez limitów. Przy czym, o ile jedzenie było naprawdę w porządku i był szeroki wybór żarełka, o tyle w kwestii alko było dość marnie. To co można było dostać w barze na opaskę, to nie były ogólnoświatowe, czy choćby polskie marki, tylko ich krajowe odpowiedniki. 30% wódka, gin, whisky i rum z plastikowych butelek i wino z kartonu. Wyjątkowo podłe, więc jeśli zakładasz, że wyjazd będzie opierał się na mocnych libacjach, to lepiej przywieźć sprzęt z domu.

 

Czy 5 gwiazdek w Egipcie to dużo?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (24)

Malusieńko. To co w Sharm El Sheikh uchodziło za szczyt luksusu w Polsce dostałoby góra 3 gwiazdeczki. Pokoje słabo oświetlone, przeciętnie wyposażone z często niefunkcjonującym sprzętem. Brak windy, tylko 1 podgrzewany basen, niedziałający telewizor, zdezelowane krzesło na tarasie i często „rozkojarzona” obsługa. Nie zrozumcie mnie źle, pobyt zaliczam zdecydowanie do udanych, bardzo mi się podobało przez ten tydzień i nie mam żadnych poważnych powodów do narzekań, ale 5 gwiazdek to to nie było z pewnością.

 

Jak Egipcjanie odnoszą się do turystów?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (62)

Innymi słowy, czy na każdym kroku chcą Cię wyruchać na hajs? Bardzo bym sobie życzył, żeby było inaczej, ale niestety odpowiedź brzmi: tak. Od obsługi w hotelu, przez taksówkarzy, po sprzedawców na deptaku, każdy patrzy na Ciebie jak na studolarowy banknot i zrobi niemal wszystko byś znalazł się w jego kieszeni.

W recepcji jeśli będziesz chciał zmienić pokój, bo okna z obecnego wychodzą na remontowaną ulicę, powiedzą Ci, że niestety, ale wszystkie są zajęte. No chyba, że dasz 40$, wtedy dostaniesz pokój z najładniejszym widokiem w całym hotelu. W markecie, nawet jeśli na produktach będą ceny, i tak policzą Ci je zgodnie ze swoim widzimisię, a gdy będziesz płacił w dolarach, dziwnym zbiegiem okoliczności okaże się, że 1$=3LE. No i przypadkiem nie licz na wydawanie reszty. Nawet kupując znaczki pocztowe, które mają z góry ustaloną cenę, narzuconą przez rząd, będą próbowali Cię okłamać, że to tylko kwota podatku, a naprawdę są 4 razy droższe.

Dlatego wcześniej pisałem, że all inclusive ma sens, a w Egipcie wybitnie, bo jeśli musisz dokonać jakiejkolwiek transakcji gotówkowej, to masz 100% pewność, że będą chcieli Cię przekręcić. Mnie próbowali oszukać nawet w oficjalnym salonie Vodafone.

 

Czy za wszystko trzeba dawać napiwki?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (42)

To dość popularna i notorycznie utrwalana opinia, która jednak jest mitem. A przynajmniej była w moim przypadku.

Jedyny napiwek jak dawałem, to 1 dolar dla kolesia sprzątającego pokoje, przy czym, przy pieniążku zawsze zaznaczałem, że proszę o 2 butelki wody. W standardzie była jedna, więc uznałem za uzasadnione dać mu coś ekstra za fatygę, a przeliczając na kupno wody w sklepie i tak mniej więcej wychodziło na zero. Innym pracownikom hotelu, czy to barmanom, czy kelnerom, nigdy nie dawałem żadnych pieniędzy za usługi, które były i tak już opłacone, i nie zauważyłem, żeby serwis, który mi dostarczali odbiegał jakością od obsługi innych gości. Jedzenie było takie samo, napoje w tym samym czasie i „śmaczniego” równie zabawne co zawsze.

 

Jak wygląda sytuacja z internetem?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (32)

Słabo. W hotelu za wi-fi chcą zedrzeć z Ciebie skórę, licząc, że będą mogli to zrobić jeszcze raz, gdy odrośnie. 1 godzina = 5$, 6 dni = 35$. Koszt roamingu mobilnego to z kolei 3,43zł za 100kb. Bez komentarza. Jedyną sensowna opcją jest kupienie karty prepaid u lokalnego operatora i zrobienie routera bezprzedodowego z telefonu.

Karta sim w Vodafonie z 1GB do wykorzystania na internet kosztuje 47 funtów egipskich, czyli około 25 złotych. Jeśli nie siedzisz pół dnia na YouTube, ani nie przesyłasz kosmicznej ilości zdjęć mamie czekającej w Polsce z pierogami, to na tygodniowy wyjazd spokojnie Ci wystarczy. Co ciekawe, w Egipcie nawet kupując kartę sim musisz podać wszystkie swoje dane i udostępnić paszport do skserowania, także wysyłanie wiadomości typu „bomba”, czy „zamach na prezydenta” nie przejdzie.

 

Czy Polacy robią bydło?

Mniejsze niż na Wiankach w Krakowie. Zdarzają się Janusze śledzący węża przez cały wyjazd, czy robienie sobie zdjęć z pracownikami lotniska bo przecież „murzyny, normalnie murzyny na wolności!”, ale sporadycznie. Najczęstszą wiochą jest mówienie do wszystkich tubylców po polsku i dziwienie się, że nie rozumieją. No i nazywanie każdego możliwego makaronu spaghetti, ale po za tym nie zanotowałem jakichś spektakularnych przypałów. Zdecydowanie na większe bydło z naszej strony napatrzyłem się w Londynie.

 

Czy warto lecieć do Egiptu w lutym?

Egipt zimą Sharm El Sheik w zimie (26)

Tak, tak, tak! Po pierwsze odpoczywasz, po drugie opalasz się, po trzecie zupełnie zapominasz, że jest zima, po czwarte ładujesz baterie na resztę roku (no, przynajmniej do wakacji)! Każdemu, kto ma jesienną, zimową, czy jakąkolwiek inną depresję polecam tydzień pod palmami, a nawet dwa. My płaciliśmy 2000zł, bo rezerwowaliśmy wyjazd z dużym wyprzedzeniem, ale last minute za 1500zł też da się znaleźć, a odmulenie się z szarugi i stanu nie-mam-na-nic-siły jest tego warte.

No i nic tak nie cieszy jak zazdrość znajomych, gdy wrzucasz zdjęcie z drinkiem na leżaku, a oni mają problem z odśnieżeniem fury.

---> SKOMENTUJ