Close
Close

Czy piersi składają się tylko z sutków?

Skip to entry content

Pytanie brzmi absurdalnie, co? Ale, jak się okazuje, mimo wszystko warto je sobie zadać. Wczoraj trafiłem na nowy trend w amerykańskim internecie – „Hold a Coke with your Boobs Challenge”, czyli w przełożeniu na polski „wyzwanie trzymania puszki Coli piersiami”. Tak, tak, przeczytałem na głos i wiem jak to brzmi, weźmy jednak poprawkę na to, że to Ameryka i tam uprawianie seksu w reality show w pierwszy dzień uczestnictwa w programie nazywane jest flirtem.

Oswoiliście się już z tą anomalią? To super, to sprawdźcie poniższy filmik.

Dawno nie byłem u okulisty, więc może jaskra rzuciła mi się na oczy, ale czy przypadkiem wszystkie kobiety w tym filmie nie są NAGIE? Czy mi się tylko wydaje, czy każda z nich wrzuciła do sieci film, gdzie ma GOŁE piersi?

Patrzyłem na to nagranie i nie byłem w stanie uwierzyć, że tak bezobciachowo i otwarcie można epatować nagością. I to w miejscu, bądź co bądź, do tego nieprzeznaczonym, bo na YouTube – portalu, który, z tego co mi wiadomo, nie jest globalnym hostingiem dla pornosów. Rozumiem, że ktoś może mieć zapędy ekshibicjonistyczne. Rozumiem też że, z nie do końca jasnych dla mnie powodów, nagle pojawia się tabun kobiet, które je mają. Serio, kumam to, ale czy przypadkiem administratorzy nie powinni zablokować takich treści, tak jak robią to ze wszystkimi innymi filmami, na których występują gołe baby?

No chyba, że fakt zaklejenia sutków taśmą sprawia, że one już nagle nie są ROZEBRANE jak do rosołu z Johnym Sinsem?

Przecież to jakiś absurd porównywalny do finalnej sceny w „Nowych szatach króla”. I już nie chodzi mi tylko o kobiety w cyckowo-colowym wyzwaniu, ale o wszystkie reprezentantki płci karmiącej, które nalepiając plaster na sterczące zakończenie piersi, uważają, że to tak samo, jakby okryły całe ciało wełnianym kocem. Bo i w teledyskach, i na Instagramie, i na Facebooku, nie mówiąc już o Pudelku, widuję dziewczyny, które uważają, że nie są nagie, bo zakryły cyndzelek wystający z klatki piersiowej. Czegoś tu chyba nie rozumiem.

Czy o istocie piersi stanowi sutek? Bo to tak jakby powiedzieć, że o istocie tortu decyduje wisienka na jego szczycie, a bez niej jest kabanosem.

Zawsze wydawało mi się, że sednem piersi nie jest brodawka, a wypukły, kulisty, kształt, który nadaje im wyrazu i sprawia, że damska klata, różni się czymś od męskiej. Bo jeśli sensem cycka w ujęciu nagości i erotyzmu jest sutek, to czemu mężczyźni chodzą bez staników? A przynajmniej bez nasutników? Czemu facetów możemy oglądać bez koszulek na okładkach gazet, a filmy, w których występują mężczyźni z odkrytymi torsami są dostępne dla dzieci w każdym wieku? Przecież mamy, z grubsza rzecz ujmując, takie same sutki jak Wy.

Patrząc na to od zupełnie innej strony, sutek to, pi razy drzwi, 10% całej piersi. Jeśli mamy pomalować cały dom, a maznęliśmy farbą tylko drzwi wejściowe, to chałupa jest niepomalowana, prawda? Mając 5-metrowy sznur lampek choinkowych, w którym świeci się tylko pierwsze 15, uznaje się, że lampki nie działają, mam rację? Gdy mamy lecieć samolotem, w którym kręci się śmigło w tylko jednym silniku, to zgodzicie się, że samolot jest niesprawny? Na zasadzie podobnej analogii, jeśli w całej piersi zasłonimy tylko brodawkę, to ta pierś wciąż jest naga.

Cytując klasyka: „pies wnoszony na rękach do sklepu wciąż jest psem”, więc nie palmy głupa, że kobieta naga od pasa w górę z plastrem na cycku przestaje być naga.

(niżej jest kolejny tekst)

81
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
46 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
44 Comment authors
Czemu publiczne karmienie piersią może przeszkadzać?Co zrobić, gdy przez przypadek pokażesz penisa na Snapchacie?AdamPiotr EnhapAlice - Degrengolada Moralna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maria
Gość
Maria

Nie, żebym się nie zgadzała, ale chyba jesteś pierwszym mężczyzną, jakiego znam, który z takim oburzeniem reaguje na widok gołych cycków. :D

Jan Favre
Gość

Gołe cycki powinny być w miejscach do tego przeznaczonych, a nie WSZĘDZIE, to raz. A dwa, że jak już kobieta ma potrzebę się obnażać, to nazwijmy rzecz po imieniu, a nie palmy głupa.

Maria
Gość
Maria

Ależ oczywiście, jakbym miała trochę dłuższą rękę to stąd, skąd siedzę, przybiłabym Ci piątala. Miałam na myśli sam fakt, że jesteś raczej rzadkim gatunkiem i swoim komentarzem raczej chciałam wyrazić pozytywne zaskoczenie, ale kto mnie tam wie… nie musiało mi to wyjść. ;)

Mia Popa
Gość
Mia Popa

tu chyba nie chodzi o oburzenie widokiem gołych piersi ale o fakt iż jest to ogólnodostępne zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci.. na codzień kobiety wstydzą się chodzić przy obcych w bielinie a tu paradują gołymi cyckami… żenujące.

Urszula
Gość

Myślisz, że te panie się wstydzą?

Nina Peplińska
Gość

Dokładnie- jestem przekonana, że kobiety, które dodają podobne filmiki- na co dzień nie wstydzą się paradowania w bieliźnie. ;)

Urs
Gość
Urs

W sumie też nie widzi mi się oglądać cycków o każdej porze, wszędzie, co chwila. Ujmując to w regułę: Dłuższa ekspozycja osobnika płci męskiej na cycki, sprawia, że cycki mają mniejszą siłę wrażenia ( ͡° ͜ʖ ͡°). Matematycznie to: Fw = a/Te. gdzie Fw – siła wrażenia, a – stała eksperymentalna dla każdego osobnika, Te – czas ekspozycji na cycki. Wynika z tego, że nieskończony czas ekspozycji, powoduje całkowite zaniknięcie siły wrażenia ;)

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Pomijając meritum oraz lepsze bądź gorsze wykonanie większości piersi, obejrzałam i zaprawdę powiadam wam – jest to podłe oszustwo. Muszą sobie czymś podklejać te puszki i butelki, inaczej nie dy rydy.

Łukasz Szejna
Gość

W 2:49 widać, że nie da rady.

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

To już w ogóle najmniej.

Urszula
Gość

E tam cycki, liczy się głębokie wnętrze.

Jan Favre
Gość

Ale co to ma wspólnego z tematem?

Urszula
Gość

To, że to strzał w kolano, które kobiety same sobie strzelają.
Epatują nagością w tak bezpośredni sposób – pokazują całemu światu to, co powinno zostać zachowane dla osoby najważniejszej, a potem są zdziwione, że mężczyźni traktują je rzeczowo.
Że ie dostrzegają ich wnętrza.
No przecież.

Amelia
Gość

To zupełnie nie związane z wpisem Janka akurat, ale coś mnie trafia kiedy widzę, że coś MA BYĆ zachowane dla osoby najważniejszej. Ma być, bo kto tak powiedział? Bo Ty tak uważasz? Jedna osoba będzie chciała się rozbierać tylko przed partnerem, a druga nie będzie widziała problemu w opublikowaniu nagich zdjęć w internecie i wysłania ich wszystkim znajomym. Żadna z tych postaw nie jest bardziej właściwa, to kwestia moralności danej osoby niezależnie od tego, czy się nam to podoba czy nie. To raz, a dwa – to dla Ciebie usprawiedliwienie dla przedmiotowego traktowania kobiety? Stwierdzenie na poziomie przyrównania kobiety mającej… Czytaj więcej »

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Skoryguj mnie, jeśli zmylił mnie Twój tok myślenia -ale jeśli kobieta ma dużo partnerów seksualnych, czyli zakładamy, że po prostu lubi seks i niespecjalnie ma ochotę wiązać z nim jakąś głębszą relację, to chyba nie ma nic przeciwko traktowaniu jej przedmiotowo, no nie? Przedmiotowo = poruchamy, ewentualnie zjemy rano razem jajecznicę i wypad, ale nie dzwoń do mnie gdy ci źle i nie wiesz jak zmienić koło w samochodzie.

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

A, no i oczywiście – zakładając to samo w drugą stronę, czyli pani też ma generalnie w dupie funkcjonowanie pana w przestrzeni ziemskiej poza jedno bądź wielorazowym aktem seksualnym, kiedy to pan funkcjonuje bardzo wyraźnie – głównie w sferze jej łóżka.

Amelia
Gość

Nie. Seks bez zobowiązań nie implikuje przedmiotowego traktowania, czyli wychodzenia z założenia, że kobieta składa się tylko z cycków, dupy i dziury.

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

No to jak według ciebie wygląda seks bez zobowiązań przy założeniu, że odbywa się z wieloma partnerami? Bo o tym mowa.

Amelia
Gość

Odnoszę wrażenie, że nie do końca wiesz, na czym polega przedmiotowe traktowanie. Tu nie chodzi o to jak ten seks wygląda i z iloma partnerami się sypia, tylko o to, by drugiego człowieka szanować i nie traktować tylko i wyłącznie jak przedmiotu do zaspokajania swoich potrzeb.

Urszula
Gość

Masz rację, to kwestia moralności.

Tianzi
Gość
Tianzi

Albo uważają, że to tylko część ciała, którą zresztą oglądają przy przebieraniu 45239857239 razy i nie ma potrzeby robić z niej wielkiego halo ani na podstawie skłonności do ekspozycji oceniać wartości całej osoby.

Aleksandra Muszyńska
Gość
Aleksandra Muszyńska

Zważywszy na swobodę eksponowania powyższych przez panie istnieje ryzyko,że bardzo głębokie – przynajmniej jak sam kanion Kolorado, if you know what I mean….

Madd
Gość
Madd

Nasutniki – nowa moda bikini na lato 2015! Okazja! Tylko teraz 10% zniżki na operację podnoszenia piersi gratis!

VVal Amy
Gość
VVal Amy

ale zwróć uwagę na koniec filmu – pan próbuje trzymać kolę owłosioną klatą, pan posiada piersi, pan posiada sutki i nie musi ich zakrywać ;] to jest odwieczny paradoks życia w społeczeństwo – damskie sutki gwałcą oczy jakby nagle miały opryskać ludzi wrzącym lekiem. owłosione klaty są spoczko, szczególnie kiedy są sandały i skarpetki do pary. Osobiście jestem przeciwna takiej cenzurze, dla mnie panny mogłyby śmigać bez naklejek, toż to tylko cycki. choć akcja uwłaczająca inteligencji.

Saga Sachnik
Gość

Codziennik Feministyczny miał kiedyś taki ładny fotofelieton na ten temat: z lewej rozpikselowany cenzurą sutek damski, z prawej bardziej kudłaty, męski. Bez pikselozy.

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Dzieci Neostrady dowiadują się jak działa demokracja

Skip to entry content

Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli)

W przełożeniu na chłopski – o tym, czy możesz pociągnąć ściechę z kolegami na przerwie w pracy, decydujesz nie ty sam, ale, bezpośrednio lub pośrednio, większość. Większość wszystkich ludzi w zamieszkiwanym przez ciebie kraju. I twoja niedorozwinięta koleżanka z działu, przeglądająca całymi dniami katalog Avonu w trakcie pracy, i twój team leader, i twój teść plujący przez lewe ramię, za każdym razem, gdy w TVNie wspomną o homoseksualistach i pan Ździchu spod Żabki. Większość. Nie tylko osoby, które ty uznasz za godne i właściwe do podjęcia takiej decyzji. Większość.

Tak działa demokracja – ustrój polityczny w Polsce.

I widzę, że jesteś bardzo zaskoczony tym faktem, że o sytuacji w kraju nie decydujesz Ty z kolegą, tylko pozostałe kilkadziesiąt milionów ludzi. Zaskoczyło cię to na tyle, że musiałeś pokazać niezrozumienie systemu, w którym żyjesz już dłuższy czas i od wczoraj widzę na Facebooku hasła typu „Anglia czeka”, „spierdalam!”, „czas się pakować” i „którędy na Modlin?”. Czyli co, przez całe gimnazjum i liceum uciekałeś z lekcji WOSu i dopiero teraz dotarło do twojej główki, że jak prezydenta wybiera większość, to może wybrać innego niż byś chciał?

Refleks szachisty, brawo.

Urocze jest też, z jakąś łatwością pokazujesz swoją nietolerancję. Nie wygrał Bronisław Komorowski, tylko Andrzej Duda, to wszyscy, którzy na niego głosowali są idiotami i trzeba od nich uciec, tak? Każdy, kto oddał głos na kandydata PiSu do gazu? No pięknie. Wcześniej byłeś taki inteligentny, taki kulturalny, taki europejski, taki otwarty na dyskusję, ale wystarczy, że coś pójdzie nie po Twojej myśli, a już wyciągasz widły ze stodoły i chcesz na nie nabić sąsiada. Zapraszam w takim razie do miejsc, w których jest dyktatura, tam z pewnością będziesz czuć się lepiej, mając do wyboru tylko jeden poprawny tok myślenia.

Jeśli demokracja Ci nie służy, wyprowadź się na Kubę.

Ale ty przecież nic z tym nie zrobisz. Nie masz jaj, żeby wyjechać, bo jesteś Dzieckiem Neostrady. Nie wyjdziesz na ulicę, nie zorganizujesz zamieszek, nie podpalisz pałacu prezydenckiego. Nawet nie wywiesisz na trzepaku prześcieradła z hasłem napisanym plakatówkami młodszego brata, żeby dać wyraz, że faktycznie sprzeciwiasz się wynikowi wyborów. Nie zrobisz niczego. Jedyne na co Cię stać, to żartobliwy status na Facebooku. Wklejenie śmiesznego zdjęcia na Twitterze. Tyle z twojego wielkiego niezadowolenia. Brawo!

Nie bądź markotną ciapą, która tupie nóżkami i pluje na wszystkich dookoła, gdy coś idzie nie po jej myśli. Dotrzymaj słowa i wyjedź z kraju, albo przyjmij do wiadomości, że tak właśnie działa demokracja.

autorem zdjęcia jest Mark Harkin

Cotygodniowy Przegląd Internetu #27: duże piersi, jedzeniowy terror i wikingowie do chędożenia

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 27

Łouł, ostatnie 7 dni było gorące! Dwie debaty między kandydatami na prezydenta mocno podkręciły atmosferę przed wyborami, owocując dziesiątkami memów naszpikowanych emocjami. Dlatego w 27 numerze „Cotygodniowego Przeglądu Internetu” luzujemy i spuszczamy powietrze z politycznej napinki, bo nie samym gajowym i avatarem Kaczyńskiego Polak żyje.

Duże piersi wcale nie są fajne: facetom często wydaje się, że to skarb i wygranie życia, ale posiadaczka rozmiaru 90G przekonuje, że jest dokładne odwrotnie. 6 rzeczowych powodów, dla których lepiej mieć małe cycki.

Czy Wiedźmin radzi sobie w mediach społecznościowych? Ciekawa i merytoryczna analiza, pokazująca jak najnowszy growy hit był promowany na Facebooku, YouTube, Twitterze i Instagramie.

Pizza podbija świat! Zdjęcia dużej pepperoni wkomponowanej w miejską architekturę.

Jedzeniowy terror z dzieciństwa: pamiętacie hasła „to zjedz mięso, a zostaw ziemniaczki” albo „za mamusię, za tatusia…”? To tu znajdziecie tego więcej, podane w zabawno-retrospekcyjny sposób.

Symbole z etykiet kosmetyków: które widywałem za każdym razem, gdy kupowałem, szampon, krem, czy perfumy, ale nie miałem pojęcia co oznaczają. Kasia tłumaczy znaczenia 7 najpopularniejszych z nich.

Eksperyment na Kafeterii: czyli trollowanie użytkowników najpopularniejszego forum dla kobiet, na którym można się dowiedzieć zarówno jak sprawdzić, czy pasujesz do swojego partnera, jak i jak wyskrobać dziecko łyżeczką.

Do czego służą dodatkowe dziurki na sznurówki? Nigdy ani nie miałem pojęcia, ani też ich nie używałem, ale miło, że w końcu ktoś wytłumaczył po cholerę one tam są.


 

Dziecko na kozie przed komputerem: czy ktoś może mi wytłumaczyć o co chodzi?

I have several questions…

Posted by UNILAD on 20 maja 2015

 

Cała prawda o mężczyznach: Abstrachuje cały czas eksperymentują z formatami i tym trafili w 10-tkę. Lekkie, zabawne i prawdziwe. I jest Paulina Lis.


 

O robieniu w internecie: opowiadam Filipowi z kanału Kraków Kontra Reszta Świata i mimo tego, że nagrywaliśmy to bladym świtem i brzmię jakbym był w fazie REM, da się na to patrzeć.


 

Klip tygodnia: Prawie, że całkowicie nierapowy numer amerykańskiego króla swagu. Bardzo ładny, ciekawie zrealizowany i miły dla oka teledysk. Nigdy nie brałem kwasu, ale podejrzewam, że stan po zażyciu wygląda właśnie tak.


 

Fanpage tygodnia: 6 razy próbowałem napisać coś mądrego o tym profilu. Pisałem i kasowałem, pisałem i kasowałem, i w końcu się poddałem. Nic tak nie oddaje tego co tam znajdziecie, jak jego nazwa. Lumberseksualizm zbiera żniwa.

Witam! Trudno mi znaleźć dla siebie faceta w moim otoczeniu, bo podobają mi się męscy, dobrze zbudowani i zarośnięci -…

Posted by Szukam wikinga do chędożenia on 13 kwietnia 2015

 

Ogłoszenie parafialne: nie powiem nic innego, niż przed pierwszą turą – idź na wybory! Nie ważne czy Duda, czy Komorowski, czy Frank Underwood – ważne, żeby nie było Ci wszystko jedno i żebyś dał temu wyraz!

3 mężczyzn, 4 kobiety, 24 godziny w Krakowie

Zapis doby wyrwanej bez znieczulenia z życia byłej stolicy. Kluby, puby, domówki i ludzie szukający rozwiązania swoich problemów.

Czy seks okaże się ich upragnionym lekarstwem? Uniwersalną tabletką na ból głowy i duszy?

Noc w środku juwenaliów pełna jest wykrzyczanych pytań. Dzień przynosi odpowiedzi, których nikt nie chce słyszeć, nawet gdy są wypowiedziane szeptem. Czy uwierzysz bohaterom, przekonującym siebie nawzajem, że „to tylko seks”?

Zobacz książkę!