Close
Close

Jak wygląda kręcenie reklamy od kuchni?

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z PizzaPortal.pl

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (26)

Pamiętacie jak dwa tygodnie temu byłem w Poznaniu, ale wykręcałem się, że nie mogę powiedzieć o co dokładnie chodzi? To teraz już mogę odkryć wszystkie karty i zdradzić, że głównym celem nie były odwiedziny Rycha Peji, ale nieco większa akcja.

W związku z tym, że PizzaPortal w maju ruszył z ofertą „FIT”, czyli z możliwością zamawiania nie tylko pizzy i schabowych przez internet, ale także zdrowego, lekkostrawnego jedzenia, kręciliśmy w stolicy Wielkopolski reklamę promującą tę opcję. I to nie reklamę w stylu „yo, to jest PizzaPortal, tu się klika po sałatki, więc klikajcie, pozdro”, tylko coś dużo bardziej kreatywnego, osadzonego w przestrzeni miejskiej. Tak zwany ambient.

O co cho?

Na przystanku w centrum miasta, zainstalowana była gablota z grą, która polegała na przecinaniu palcem jedzenia. Coś jak „Fruit Ninja”, tylko z sushi zamiast arbuzów. Przechodnie podchodzili, grali, a gdy pod koniec rundy zdobyli przynajmniej 25 punktów, mogli wybrać dietetyczne jedzenie, po czym pojawiało się lekko dezorientujące, zagadkowe hasło „rozejrzy się!”. I wtedy do akcji wkraczaliśmy my – Nishka, Kasia Gandor, Magiczny Składnik, Paweł Opydo i ja – przebrani za XIX-wiecznych mieszczan, wikingów, sportowców albo rajdowców, zabierając gracza do mieszkanka zaaranżowanego na drugim przystanku i dostarczając mu posiłek!

Brzmi nieco wariacko? To dobrze, bo tak właśnie było.

Przy realizowaniu nagrania, bieganiu po mieście w ciuchach wyrwanych żywcem z „Robin Hooda” i zaskakiwaniu niczego nieświadomych ludzi niecodzienną formą dostawy, było dużo dobrej zabawy, ale z mojej perspektywy najciekawsze było co innego. Pierwszy raz w życiu widziałem od kuchni jak nagrywa się reklamę i jak taka „spontaniczna”, ambinetowa akcja wygląda od środka. Bo obraz osoby, która jest wewnątrz akcji, diametralnie różni się od tego, co widzi odbiorca gotowego materiału, czy nawet przypadkowy gość na ulicy.

Chcecie wiedzieć jak takie rzeczy wyglądają od strony realizacji?

 

Centrum dowodzenia

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (4)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (25)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (16)

Widziałem wcześniej kilka reklam kręconych na ulicy z „żywymi” ludźmi i przebranymi wariatami, którzy wchodzili z nimi w interakcję, ale nigdy nie zastanawiałem się nad tym, skąd oni się tam biorą. W sensie ci wariaci, bo ludzie to wiadomo – z kapusty albo bocian przynosi. Otóż okazuje się, że zawsze jest jakaś baza wypadowa, w której się przygotowują i przebierają, będąca jednocześnie centrum dowodzenia, rozdzielającym dyspozycje co, gdzie, kiedy i dlaczego już. Nasza była dokładnie naprzeciwko przystanku z grą, dzięki czemu w komfortowych warunkach, z ukrycia, mogliśmy obserwować niczego nieświadomych przechodniów.

 

Planowanie, planowanie, planowanie

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (1)

To niby oczywista oczywistość, że przed takim przedsięwzięciem trzeba się przygotować, ale gdy zobaczyłem jak mocno poszczególne składowe akcji są rozkminione, powiedziałem sam do siebie „łouł, szacun!”. Pomijam harmonogram z rozpiską, kiedy wchodzą wikingowie, kiedy sportowcy, a kiedy rajdowcy i mapkę, która grupa skąd wybiega, ale przewidzenie reakcji ludzi, możliwych scenariuszy i problemów było godne uznania.

 

Przygotowanie miejscówek i sprzętu

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (3)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (14)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (8)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (10)

Przede wszystkim zamontowanie GoPro na przystanku z grą, na jednym z wariatów i ustawienie kamerzysty niczym snajpera na balkonie naprzeciwko, tak by mieć materiał z możliwie wielu różnych ujęć.

 

3… 2… 1… PRÓBA!

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (28)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (11)

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (20)

Wpadlibyście na to, że przy realizacji takiego filmu robi się próby ze statystami, żeby być jak najlepiej przygotowanym do pracy na żywym organizmie? Wpadlibyście? Serio? No to ja w każdym razie nie pomyślałem, że „spontaniczne” wybiegnięcie kilkuosobową grupą do przypadkowego przechodnia można trenować jak scenkę teatralną i skalibrować tak, by jego reakcja była jak najbardziej pozytywna i żywiołowa. Na przykład sprowadzająca się do poetyckiego zwrotu „łooo, ale czad!”.

 

Akcja, akcja, akcja!

PizzaPortal - fit jedzenie - Poznań ambient (21)

W rejestrowaniu ruchomego obrazu miałem już, niewielkie, ale mimo wszystko, doświadczenie i wiedziałem, że wszystko co ma poczuć widz patrząc w ekran, w rzeczywistości musi być jakieś 3-4 razy intensywniejsze. Żebyś Ty jak odbiorca czuł energię, napięcie i ruch, to ja jako „aktor” muszę zapieprzać jak motorynka na paliwie rakietowym. I też tak staraliśmy się robić – biegać, skakać, drzeć się i jeszcze trochę biegać. Takie pogowanie. Tylko bez tłumu ludzi, muzyki i alkoholu.

 

Bieżąca kontrola materiału

Regularne zrzucanie zapisanych ujęć z kamer na twardy dysk w centrum dowodzenia, było bardzo istotne, bo montażysta i reżyser od razu mogli ocenić, jak to tak naprawdę wygląda. I czy da się z tego w ogóle coś skleić. A dało się.

pizzaportal fit jedzenie

(niżej jest kolejny tekst)

Dodaj komentarz

37 komentarzy do "Jak wygląda kręcenie reklamy od kuchni?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Agata Muszyńska
Gość

Poznań, rower spinningowy i dwoje moich ulubionych blogerów. Co za zestaw. :)

Jan Favre
Gość

Ej, jak to dwoje? Myślałem, że jestem jedyny :(

Joanna Paranoja
Gość

Ojoj! Strasznie pozytywna akcja. Wiadomo, każdy marzy, by być porwanym przez stado dzikusów. A jeśli dodatkowo dostaje się jedzenie.. Bajka ;)

Jan Favre
Gość

„Wiadomo, każdy marzy, by być porwanym przez stado dzikusów.” – brzmi jak początek nowej części „50 twarzy Greya” :D

Joanna Paranoja
Gość

…litości xD

Nina Peplińska
Gość

Ja bym wybrała wikingów, choć wszyscy dzicy dziko skakali. :D

Łukasz Przechodzeń
Gość

Bardzo fajnie przygotowane i zupełnie bez zadęcia :) Będzie więcej materiałów?

Jan Favre
Gość

Dzięki! Więcej możesz zobaczyć u Pawła Opydo: http://www.zombiesamurai.pl/2015/05/pizzaportal-poznan/?src=cover a wieczorem u Nishki, Magicznego Składnika i Kasi Gandor.

Ola
Gość

Ze strony Pawła trafiłam na youtuba i normalnie facepalm. Co poniektórym z komentatorów przydałaby się pewna popularna od jakiegoś czasu maść ;-))

Łukasz Przechodzeń
Gość

U Pawła jest ten sam materiał wideo co u Ciebie. Ale daję suba PizzaPortal i mam nadzieję, że wrzucą jeszcze coś z tej akcji.

Agata
Gość

Łohoł! ALE ZAJEBISTE.

Agata
Gość

Wikingowie rozwalili system! :)

Taconafide – ten moment, kiedy rozbijasz bank i ludzie dostają pierdolca

Skip to entry content

Jeśli wchodzisz na Youtube, to widzisz, że od 16 marca nie ma dnia, żeby na karcie na czasie nie było jakiegoś numeru Taconafide. Jeśli używasz Spotify, to wiesz, że na liście przebojów „Polska Top 50” pierwszych 15 pozycji, to kawałki z „Somy”. Byłoby więcej, ale płyta ma tylko 15 utworów. Jeśli ostatni miesiąc spędziłeś pod kamieniem, ewentualnie żyjesz w średniowieczu i nie masz internetu, to szybkie streszczenie.

Taconafide = Taco Hemingway + Quebonafide

Quebonafide = w tym momencie najpopularniejszy raper w Polsce, który przeszedł drogę od nikogo znikąd do autora platynowych płyt

Taco Hemingway = ten koleś od piosenek o Warszawie, który solowym koncertem wyprzedał Torwar

„Soma” = wspólna płyta jednego i drugiego

„Soma” + internet = broń masowego rażenia

„Szok, w milionera z kundla w rok”

To jaki sukces osiągnęli panowie na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy osobno, to się na kalkulatorze na mieści. Dzikie wyświetlenia, dzika sprzedaż płyt, dzikie rzesze fanów. Teledysk na Madagaskarze, koncert na wcześniej wspomnianym Torwarze, billboard na najwyższym budynku w centrum stolicy, pielgrzymki słuchaczy pod domem. Cytując jeden z ich singli „to już movement, a nie muzyka”. Gdyby Beatlesi byli z Polski i chodzili w dresach, to mielibyśmy nowych Beatlesów.

Co mogło wyjść z połączenia ich mocy? Kapitan Planeta? Napad na bank bez kominiarek? Głos pokolenia? Na pewno tęczowa fala miłości od fanów i burzowe gównobicie od antyfanów.

Ci drudzy rzucają kałem na lewo i prawo, wymieniając pozycje z czarnej listy zarzutów, która zaczyna się na skoku na kasę i kończy na skoku na kasę. Przy okazji przylepiając duetowi łatki „dla gimbusów”, „to nie jest prawdziwy rap” i „nie da się tego słuchać”. Gdyby to były głosy anonimowych cebulaków, nawet bym nie przerywał układania jedzenia w lodówce według dat ważności, ale gdy takie bąki puszczają osoby siedzące w popkulturze oboma pośladkami, to te serki homogenizowane muszą poczekać.

To po kolei.

Dla pieniędzy?

KAŻDA płyta Taco Hemingwaya jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. KAŻDA płyta Quebonafide jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. Płyta Taconafide wyszła w piątek. I jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube.

Dla pieniędzy?

Gdy idę do restauracji na pizzę, nie pytam kucharza, czy śpi z drożdżami pod poduszką, śpiewa ody do mozzarelli pod prysznicem i ma wytatuowany przepis na ciasto na przegubach. Nie interesuje mnie, czy od piaskownicy marzył o kręceniu placków, czy robi to wyłącznie dlatego, że średnio jara go spanie na dworcu. Obchodzi mnie wyłącznie to, czy smakuje mi jego pizza. Motywację mam pod kością ogonową.

Taco i Quebo zrobili taki krążek, że zamówiłem dokładkę.

Dla pieniędzy?

Nie, kurwa, dla ginących gatunków zwierząt. Kultura, rozrywka, sztuka powinna powstawać wyłącznie z wewnętrznej potrzeby zmarnowania sobie życia na byciu twórcą. Dlatego Nolan reżyseruje filmy za dobre słowo, Penderecki gra koncerty co łaska, a Stephen King pisze książki, bo to oryginalny sposób na zniszczenie kręgosłupa. Ile czasu spędzasz z czyjąś tabelką w Excelu, a ile z ulubionym kawałkiem? Mimo to, nie piszesz do ludzi pracujących w korpo, że powinni uzupełniać arkusze z pasji, a nie dla pieniędzy.

Dla gimbusów?

Pomijając, że nie wiem, co złego jest w posiadaniu młodych odbiorców…

Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń

Chcieli nowy trójkąt z Taco, to nie quesadilla

Wsadzę swoich w pierwszą klasę jak Rudolf Kastner
i wybuduję nowy świat no bo, suko, stać mnie

Trudno topić smutki jak się nauczyły pływać
tak rozbita, bo zrobiłaś sobie w moim sercu biwak,
ale nie maż się dziewczyno, namalujesz to jak Frida,
chociaż obraz siebie, który zostawiłem może się rozmywać

…to osobiście złożyłbym petycję o przywrócenie gimnazjów, gdyby dzieciaki rozumiały wersy o takim poziomie skomplikowania.

Nie da się tego słuchać?

Też nie jestem fanem auto-tune’a, też wolałbym mniej smętów o tym, kto się rozstał z dziewczyną i też męczą mnie gadki o kasie z natężeniem 100euro/minutę, ale ta płyta to jest światowym poziom. Przede wszystkim pod kątem brzmienia i tego jak to płynie. I gdyby chłopaki rapowali po angielsku, to nikt by się nawet nie zająknął, tylko chłodził przy tym łokcie w golfie dwójce.

To nie jest rap?

No z pewnością nie ten z ’98. Jakiś czas temu już wyszliśmy z jaskiń i okazało się, że bez sylabizowania przez zęby i jebania policji w każdej zwrotce, też da się rapować po polsku. Quebonafide nagrał 10 płyt, z czego 4 w zeszłym roku, zapraszając na nie zarówno królów polskiego podziemia, jak i KRS One’a. Myślę, że na 11-tej naprawdę nie musi udowadniać swojej wartości typom, którzy dzień zaczynają od opalania fifki i technicznie zatrzymali się na rymowaniu czasowników.

Soma

Soma – napój rytualny, opisywany w Wedach, sporządzany z soku rośliny o nazwie soma. Działał oszałamiająco oraz wzmagał wewnętrzny żar. Dawał moc dokonywania wielkich przedsięwzięć poprzez zwiększenie możliwości manasu, jednego ze składników psychiki ludzkiej w ujęciu religii wedyjskiej.

Tak nazywa się płyta Taconafide i taki też wywołuje efekt wśród słuchaczy. Gratuluję Panowie, dobra robota!

Przy okazji, napisałem pierwszą w Polsce powieść o hip-hopie, ukazującą drogę od zera do bożyszcza nastolatków. Więcej na jej temat dowiesz się na oficjalnej stronie – www. Lunatycy.com – lub w poniższym filmie.

Czy piersi składają się tylko z sutków?

Skip to entry content

Pytanie brzmi absurdalnie, co? Ale, jak się okazuje, mimo wszystko warto je sobie zadać. Wczoraj trafiłem na nowy trend w amerykańskim internecie – „Hold a Coke with your Boobs Challenge”, czyli w przełożeniu na polski „wyzwanie trzymania puszki Coli piersiami”. Tak, tak, przeczytałem na głos i wiem jak to brzmi, weźmy jednak poprawkę na to, że to Ameryka i tam uprawianie seksu w reality show w pierwszy dzień uczestnictwa w programie nazywane jest flirtem.

Oswoiliście się już z tą anomalią? To super, to sprawdźcie poniższy filmik.

Dawno nie byłem u okulisty, więc może jaskra rzuciła mi się na oczy, ale czy przypadkiem wszystkie kobiety w tym filmie nie są NAGIE? Czy mi się tylko wydaje, czy każda z nich wrzuciła do sieci film, gdzie ma GOŁE piersi?

Patrzyłem na to nagranie i nie byłem w stanie uwierzyć, że tak bezobciachowo i otwarcie można epatować nagością. I to w miejscu, bądź co bądź, do tego nieprzeznaczonym, bo na YouTube – portalu, który, z tego co mi wiadomo, nie jest globalnym hostingiem dla pornosów. Rozumiem, że ktoś może mieć zapędy ekshibicjonistyczne. Rozumiem też że, z nie do końca jasnych dla mnie powodów, nagle pojawia się tabun kobiet, które je mają. Serio, kumam to, ale czy przypadkiem administratorzy nie powinni zablokować takich treści, tak jak robią to ze wszystkimi innymi filmami, na których występują gołe baby?

No chyba, że fakt zaklejenia sutków taśmą sprawia, że one już nagle nie są ROZEBRANE jak do rosołu z Johnym Sinsem?

Przecież to jakiś absurd porównywalny do finalnej sceny w „Nowych szatach króla”. I już nie chodzi mi tylko o kobiety w cyckowo-colowym wyzwaniu, ale o wszystkie reprezentantki płci karmiącej, które nalepiając plaster na sterczące zakończenie piersi, uważają, że to tak samo, jakby okryły całe ciało wełnianym kocem. Bo i w teledyskach, i na Instagramie, i na Facebooku, nie mówiąc już o Pudelku, widuję dziewczyny, które uważają, że nie są nagie, bo zakryły cyndzelek wystający z klatki piersiowej. Czegoś tu chyba nie rozumiem.

Czy o istocie piersi stanowi sutek? Bo to tak jakby powiedzieć, że o istocie tortu decyduje wisienka na jego szczycie, a bez niej jest kabanosem.

Zawsze wydawało mi się, że sednem piersi nie jest brodawka, a wypukły, kulisty, kształt, który nadaje im wyrazu i sprawia, że damska klata, różni się czymś od męskiej. Bo jeśli sensem cycka w ujęciu nagości i erotyzmu jest sutek, to czemu mężczyźni chodzą bez staników? A przynajmniej bez nasutników? Czemu facetów możemy oglądać bez koszulek na okładkach gazet, a filmy, w których występują mężczyźni z odkrytymi torsami są dostępne dla dzieci w każdym wieku? Przecież mamy, z grubsza rzecz ujmując, takie same sutki jak Wy.

Patrząc na to od zupełnie innej strony, sutek to, pi razy drzwi, 10% całej piersi. Jeśli mamy pomalować cały dom, a maznęliśmy farbą tylko drzwi wejściowe, to chałupa jest niepomalowana, prawda? Mając 5-metrowy sznur lampek choinkowych, w którym świeci się tylko pierwsze 15, uznaje się, że lampki nie działają, mam rację? Gdy mamy lecieć samolotem, w którym kręci się śmigło w tylko jednym silniku, to zgodzicie się, że samolot jest niesprawny? Na zasadzie podobnej analogii, jeśli w całej piersi zasłonimy tylko brodawkę, to ta pierś wciąż jest naga.

Cytując klasyka: „pies wnoszony na rękach do sklepu wciąż jest psem”, więc nie palmy głupa, że kobieta naga od pasa w górę z plastrem na cycku przestaje być naga.

Dzieci Neostrady dowiadują się jak działa demokracja

Skip to entry content

Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli)

W przełożeniu na chłopski – o tym, czy możesz pociągnąć ściechę z kolegami na przerwie w pracy, decydujesz nie ty sam, ale, bezpośrednio lub pośrednio, większość. Większość wszystkich ludzi w zamieszkiwanym przez ciebie kraju. I twoja niedorozwinięta koleżanka z działu, przeglądająca całymi dniami katalog Avonu w trakcie pracy, i twój team leader, i twój teść plujący przez lewe ramię, za każdym razem, gdy w TVNie wspomną o homoseksualistach i pan Ździchu spod Żabki. Większość. Nie tylko osoby, które ty uznasz za godne i właściwe do podjęcia takiej decyzji. Większość.

Tak działa demokracja – ustrój polityczny w Polsce.

I widzę, że jesteś bardzo zaskoczony tym faktem, że o sytuacji w kraju nie decydujesz Ty z kolegą, tylko pozostałe kilkadziesiąt milionów ludzi. Zaskoczyło cię to na tyle, że musiałeś pokazać niezrozumienie systemu, w którym żyjesz już dłuższy czas i od wczoraj widzę na Facebooku hasła typu „Anglia czeka”, „spierdalam!”, „czas się pakować” i „którędy na Modlin?”. Czyli co, przez całe gimnazjum i liceum uciekałeś z lekcji WOSu i dopiero teraz dotarło do twojej główki, że jak prezydenta wybiera większość, to może wybrać innego niż byś chciał?

Refleks szachisty, brawo.

Urocze jest też, z jakąś łatwością pokazujesz swoją nietolerancję. Nie wygrał Bronisław Komorowski, tylko Andrzej Duda, to wszyscy, którzy na niego głosowali są idiotami i trzeba od nich uciec, tak? Każdy, kto oddał głos na kandydata PiSu do gazu? No pięknie. Wcześniej byłeś taki inteligentny, taki kulturalny, taki europejski, taki otwarty na dyskusję, ale wystarczy, że coś pójdzie nie po Twojej myśli, a już wyciągasz widły ze stodoły i chcesz na nie nabić sąsiada. Zapraszam w takim razie do miejsc, w których jest dyktatura, tam z pewnością będziesz czuć się lepiej, mając do wyboru tylko jeden poprawny tok myślenia.

Jeśli demokracja Ci nie służy, wyprowadź się na Kubę.

Ale ty przecież nic z tym nie zrobisz. Nie masz jaj, żeby wyjechać, bo jesteś Dzieckiem Neostrady. Nie wyjdziesz na ulicę, nie zorganizujesz zamieszek, nie podpalisz pałacu prezydenckiego. Nawet nie wywiesisz na trzepaku prześcieradła z hasłem napisanym plakatówkami młodszego brata, żeby dać wyraz, że faktycznie sprzeciwiasz się wynikowi wyborów. Nie zrobisz niczego. Jedyne na co Cię stać, to żartobliwy status na Facebooku. Wklejenie śmiesznego zdjęcia na Twitterze. Tyle z twojego wielkiego niezadowolenia. Brawo!

Nie bądź markotną ciapą, która tupie nóżkami i pluje na wszystkich dookoła, gdy coś idzie nie po jej myśli. Dotrzymaj słowa i wyjedź z kraju, albo przyjmij do wiadomości, że tak właśnie działa demokracja.

autorem zdjęcia jest Mark Harkin