Close
Close

wpis jest wynikiem współpracy z marką Kropla Beskidu

Pamiętacie taką mega staroszkolną bajkę „Zwierzęta z Zielonego Lasu”, która leciała na początku lat 90. na Polsacie? O grupie zwierzątek, które musiały uciekać ze swojego miejsca zamieszkania, bo drzewa, krzaki i nory, w których przesiadywały, zostały zrównane z ziemią przez buldożery i polał się na nie beton? Wzruszałem się przy niej jako kilkuletni chłopiec i bywa, że jako dorosły człowiek wzruszam się dalej. Bo widząc plac budowy kolejnej galerii handlowej, czuję się jak jedno z tych zwierząt, które musi uciekać, żeby znaleźć jakiś większy skrawek zieleni.

Na szczęście, w odróżnieniu od Gałązki, Śmiałka i Pana Ropucha nie muszę przebijać się przez pół stanu, żeby poleżeć na trawie, tylko czasami wystarczy, że przejdę kilka przecznic. Tak, Kraków mimo kokonu kamienic i pajęczyny blokowisk, trochę tych zielonych miejsc ma, dzięki czemu można poczuć bliskość natury, wciąż będąc w środku miasta.

Jakie to miejsca, gdzie jest coś poza betonem, szkłem i metalem?

 

Planty

Planty - zielone miejsca w Krakowie (7)

Planty - zielone miejsca w Krakowie (6)

Mimo że to najoczywistsze miejsce, o którym wiedzą chyba wszyscy, to ze względu na to ile spędziłem w nim czasu, musiałem je wymienić. I to jako pierwsze, bo w parku miejskim okrążającym Rynek Główny, w czasach studenckich spędzałem całe dnie ucząc się na egzaminy. Przychodziłem tuż po, albo zamiast, zajęć i przy akompaniamencie pohukiwań gołębi przyswajałem materiał. Fakt, że tylko w jednym semestrze miałem więcej niż jedną poprawkę, powinien mówić sam za siebie.

 

Zakrzówek

Zakrzówek - zielone miejsca w Krakowie (3)

Zakrzówek - zielone miejsca w Krakowie (5)

Zakrzówek - zielone miejsca w Krakowie (4)

Zaledwie 15 minut tramwajem od Starego Miasta, a czujesz się jak na wypadzie agroturystycznym. Najładniejsze i najbardziej wielofunkcyjne miejsce do wypoczynku w Krakowie, w którym odbywało się kultowe, a obecnie zdelegalizowane, „Ognisko Kwietniowe”. Na Zakrzówku możesz i zrobić sobie dłuższy spacer, i popływać, i poopalać się, i zrobić grilla, i powspinać na skałki, i nawet zorganizować całonocny biwak. Dodaj do tego lazurową wodę w zalewie i dziko porośnięty kamieniołom i dostajesz miejscówkę, w której zapominasz, że w Grodzie Króla Kraka istnieje w ogóle coś takiego jak smog.

 

Park Jordana

Park Jordana - zielone miejsca w Krakowie (1)

Park Jordana - zielone miejsca w Krakowie (3)

Moje ulubione miejsce do pracy w plenerze, zlokalizowane tuż przy Błoniach i stadionie Wisły Kraków. Oaza spokoju, w której można się odciąć od miejskiego zgiełku i w spokoju pomyśleć. Albo porandkować.

 

Kopiec Piłsudskiego i otaczający go Lasek Wolski

Kopiec Piłsudskiego - Lasek Wolski - zielone miejsca w Krakowie (2)

Kopiec Piłsudskiego - Lasek Wolski - zielone miejsca w Krakowie (1)

Kopiec Piłsudskiego - Lasek Wolski - zielone miejsca w Krakowie (10)

Kopiec Piłsudskiego - Lasek Wolski - zielone miejsca w Krakowie (9)

Przez swoją lokalizację na końcu świata, gdzie diabeł nie mówi dobranoc, tylko zaczyna się wracać – w sensie na Woli Justowskiej – trudno do niego dotrzeć. Ale jak już się dotrze można spędzić tam cały dzień. Albo nawet dwa! 419 hektarów lasu, w których można się wygrać w podchody, wybiegać się z psem, wyrzucać frisbee albo po prostu wejść na najwyższy krakowski kopiec i liznąć trochę historii. Gdyby to lizanie jednak nie było wystarczająco pociągające, to w pobliżu jest też zoo.

 

Bulwary Wiślane

Bulwary Wiślane - zielone miejsca w Krakowie (3)

Bulwary Wiślane - zielone miejsca w Krakowie (1)

Czyli najpopularniejsza miejscówka do leżenia na trawie w byłej stolicy. Niezależnie od pory roku i dnia, okupowana przez obcokrajowców, matki z dziećmi i zakochańców. Jeśli nigdy nie byłeś tu na randce, to nie wiesz nic o Krakowie.

 

Roślinny billboard

Ten tekst, to początek dłuższej, bo kilkumiesięcznej, współpracy z Kroplą Beskidu, która oscylować będzie wokół natury, recyklizacji i zasadniczo wrzucania na luz. Trochę będzie się działo, bo woda mineralna wprowadziła recyklizacyjny bajer, mianowicie ekobutelkę – PlantBottle – która w 30% składa się z materiału pochodzenia roślinnego, przez co jest przyjazna dla środowiska. I marka ta zrobiła to jako pierwsza w naszym kraju. Pioniersko i nietypowo.

Kropla Beskidu + roślinny outdoor 6

Innowacyjna jest też reklama promująca nowe opakowanie – która zawisła na skrzyżowaniu Alei Piłsudskiego i Mickiewicza – bo billboard, tak jak butelka, częściowo składa się z roślin. W sensie, że z wielkoformatowego plakatu, który najczęściej jest po prostu płachtą, wyrastają roślinki. A dokładnie, to po 100 roślinek na metr kwadratowy, wśród których znajduje się taka zielenina codziennego użytku jak tymianek, czy oregano. Spoko, co?

Kropla Beskidu + roślinny outdoor 5

Jednak, gdy reklama zostanie ściągnięta, przyprawy nie wjadą do kuchni, a stanie się z nimi coś zupełnie innego. W myśl przetwarzania raz użytych rzeczy, którą kieruje się Kropla Beskidu, wszystkie rośliny z reklamy zostaną przesadzone na łono miasta. Nie tylko po to, aby pełnić funkcję estetyczną, ale i ekologiczną, oczyszczając powietrze z zanieczyszczeń. Bo gdzie, jak gdzie, ale w Krakowie ta właściwość jest nie do przecenienia, nawet na noworocznej wyprzedaży.

Kropla Beskidu + roślinny outdoor 4

Jeśli macie swoje typy, na którym osiedlu, czy w której dzielnicy Krakowa roślinki przydałyby się najbardziej, żeby pofiltrować powietrze, to dajcie znać w komentarzach.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Pingback: Upcykling w praktyce()

  • Dominika Agnieszczak

    Dziękuje Ci za ten post. 2 dni temu przeprowadziłam się do Krakowa ze stolicy Warmii i Mazur – i już brakuje zieleni. Teraz przynajmniej wiem gdzie mogę się udać żeby sie poczuc chociaz troszkę jak w domu :)

  • Pingback: Gdzie powstaje woda mineralna?()

  • Kocham Kraków, mieszkam pod Krakowem i aż mi wstyd za samą siebie, że od tak dawna nie odwiedziłam tych pięknych zielonych miejsc które tak często mijam :) Jako pierwszy nadrobię kopiec!

  • Pingback: Vitamin A and Carotenoids: Chemistry, Analysis, Function and Effects (Food and Nutritional Components in Focus) - Victor R Preedy, Ronda Greaves, M Petkovich, T Miyazawa, Beatrice Albertini, V Baskaran, T Bohn, L Jia, Ewa Czeczuga-Semeniuk, C Tode, M K Ki()

  • Zakrzówek w pytę! Jest najlepszy!:) zdarzyło mi się też być kilka razy na Borku Fałęckim i raz w Parku Bednarskiego. A tak w ogóle bardzo fajna kampania.

  • Jeszcze Ogród Botaniczny piękny!:)

  • LightStylowy

    Zwierzęta z Zielonego Lasu, mam to cały czas na kasecie :D

    Jak to możliwe, że nie zauważyłam tego bilboardu….

  • okolonotatnik

    Fajnie, że z tej reklamy wyrastają roślinki, ale i tak jest ogromna. Dopiero co było głośno o zaśmiecaniu Polski reklamami i tak dalej, a tu znowuż wielka płachta. Ale wielki plus za te roślinki.

  • Zapowiada się świetna współpraca. :) Gratuluję i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy.;) Bilbordem jestem zachwycona i zielonymi miejscami zresztą też, z pewnością pójdę do kilku z nich jeżeli już trafię do Krakowa :)

  • Olka

    Pozostając w temacie matury – po pierwszym egzaminie rozbawił mnie billboard z hasłem „30% ma znaczenie” – zapadł w pamięć :D Uwielbiam Twoje wpisy sponsorowane!

    • Bardzo mi miło!

      A co do matury, to faktycznie piękna koincydencja :)

  • Ale czy na Zakrzówek można legalnie wchodzić i biwakować?

    • Jeśli masz na myśli sam zalew, to jest to kwestia dyskusyjna, jeśli wszystko wokół, to można.

  • Magda
    • Gdzie to jest? To przystanki? coś podobnego widziałam w Holandii, była taka kopuła dla palaczy z dachem porośniętym zielonym filtrem :)

    • Bardzo ładne, gdzie to?

    • I o tym mówię <3

  • Karolina

    Zajebisty wpis :D Przyda się jak będę następnym razem w Krakowie :)

  • Tyle razy mijałam ten bilboard, a nie zauważyłam, że tam coś żywego na nim siedzi :o

    • Oj, czyli trzeba wymienić okularki.

  • Kraków jest ciągle na mojej liście miast do porządnego zwiedzenia, bo na razie byłem tlko raz i za dużo nie zobaczyłem :)

  • No, nieźle, nieźle. Katowice to nie są, ale przynajmniej się staracie.

  • O stary, przypomniałeś mi tą bają pokłady mojego dzieciństwa o których myślałem, że w ogóle ich nie mam. To wyciskacz łez był.
    „Jeśli nigdy nie byłeś tu na randce, to nie wiesz nic o Krakowie.” Kwintesencja!
    Spoko pocztówki, dziwi mnie tylko że nie sfociłeś Błoń, zwłaszcza w obecnej sytuacji kiedy tyle się słyszy o tym, jak dużo osób chce na tym położyć betonową łapę.

    A reklama z roślinkami bardzo pomysłowa, jak będę w okolicy to dziubnę nieco oregano do spaghetti ;)
    #polaczek

    • Przy pisaniu tego wpisu puściłem sobie pierwszy odcinek na YouTube i prawie oczy mi się spociły, Pan Ropuch wciąż rządzi!

  • Just

    Zakrzówek rządzi!

  • Kurczę, mieszkałam w Krk przez pół roku a nigdy nie byłam na Zakrzówku.

  • W.

    Lubię te wszystkie miejsca, pewno dlatego, że do wszystkich mam rzut beretem. Jedynie na Zakrzówek jakoś źle mi się jedzie rowerem. Osobiście lubię jeszcze spacerować Młynówką Królewską, a z miejsc zielonych, gdzie wstęp jest płatny, ale moim zdaniem warty tych kilku złotówek – Ogród Botaniczny UJ i Ogród Doświadczeń Lema.

    Zastanawia mnie brak Błoń w zestawieniu, ale w sumie tez ich nie lubię, mimo mieszkania przy nich przez 3 lata i spędzania tam wielu, wielu, wielu chwil.

    • Ogród Botaniczny UJ, gdy już wszystkie roślinki zakwitną jest cudowny! A Błoń nie ma w zestawieniu ze względu na ich oczywistość, a do pojeżdżenia na rolkach oczywiście są super.

  • Z wymienionych miejsc najbardziej lubię Park Jordana. Często zabieram kocyk i książkę i idę sobie tam posiedzieć w słońcu. Unikam natomiast Plantow, przez prawie 8 lat w Krakowie siedziałam tam może z 3 razy, zawsze się boje, że coś nieprzyjemnego spadnie mi na głowę :)

  • super ta roślinna reklama.

    z ładnych, zielonych miejsc polecam jeszcze rezerwat przyrody bonarka.

    • O, tam nigdy nie byłem, to jest bardziej ogród, czy las?

      • jak dla mnie bardziej ogród. warto się wybrać, bo jest przepięknie.

  • Przeglądam ostatnio więcej blogów/vlogów i widzę te sponsorowane posty co jakiś czas. Albo jest to poziom Smalczyku Roślinnego albo blogerka pisze 2 wymuszone akapity i na siłę nawiązuje do marki, z którą współpracuje. Twoje za to są zawsze naturalne i ciekawe, gdyby nie to zdanie z początku tekstu (ten tekst jest wynikiem….) to można by nawet tego nie zauważyć.
    .

  • Dominika

    Jako dziecko mieszkałam na Ruczaju – wtedy zamiast obecnego kampusu UJ były łąki, pola, pełno dzikich kwiatów I krzewów, strumyczki I jeziorka…. Oczywiście Zakrzówek znam jak własną kieszeń.
    Póżniej kolejne 20 lat spędziłam na Kurdwanowie, które jest w miarę zielonym osiedlem. Polecam pobliskie Swoszowice, jest tam przyjemny park I nawet uzdrowisko.
    Teraz mieszkam na Cyprze, i jedną z rzeczy za którymi najbardziej tęskie są lasy, zielone łąki… palmy są przereklamowane!;)

    • Łouł, z Ruczaj na Cypr, niezła przeprowadzka!

  • Ja kocham jeszcze Kopiec Kraka, rzut beretem od centrum, a jakże przyjemne miejsce na oderwanie się od miejskiego zgiełku. Polecam spacer w stronę kamieniołomu, potem boczkiem koło cmentarza i dalej w stronę Płaszowa.

    • Robek

      o, to, to – Kopiec i dziki, nieco zaniedbany Park Bednarskiego to były moje ulubione miejscówki na wypoczyn kiedy mieszkałem w Podgórzu

  • Ja bym tych zielonych miejsc jeszcze trochę znalazła – choćby okolice Dąbia, albo Park Bednarskiego. Dla mnie im dalej od centrum i mniej popularne (czyt. mniej ludzi ;)) tym lepiej. Reklamy ciężko nie zauważyć, na plus :)

    • Wojciech Kopeć

      Park Bednarskiego najlepszy ;)

    • W.

      I Młynówka Królewska!

  • Mateusz Rzońca

    I to jest zdrowe podejście do ekologii. Konkretne działania wymierzone w konkretne miejsca , a nie straszenie, że jak wyrzucę butelkę to zginie stado polarnych misiów, a Wenecja zostanie zatopiona.

    • kogo obchodzi Wenecja? śmierdzi kanałem, drogo i wszędzie sklepy dla snobów

  • Super zdjęcia, zią! :D
    Bardzo ładne zielone tereny macie tam w Krakowie :)

  • Kamil Wojnicki

    Własnie wysiadam ze 134 z Woli Justowskiej i patrze na tą reklamę :). A te wszystkie zielone miejsca mi jako biegaczowi są szczegolnie bliskie sercu :)

  • Aleksandra Muszyńska

    Kurde balans, niektóre z tych ujęć to jak Yellowstone. Pięknie.
    Reklama jest wyczesana, super pomysł :).

    • Dzięki! W Yellowstone nigdy nie byłem, ale odkąd w rodzinnym domu pojawił się kolorowy telewizor, chciałem odwiedzić Misia Yogi i Bubu.

Kończę 29 lat. Co powiedziałbym 19-letniemu sobie?

Skip to entry content

Gdy miałem 19 lat i kończyłem liceum, wiek 29 wydawał mi się tak odległy, że nie byłem przekonany, czy kiedykolwiek go dożyje. Dziś jestem po drugiej stronie, w tym tygodniu obchodzę 29-te urodziny i wracając myślami do 19-letniego siebie mam wrażenie, że cofam się niemal do poprzedniego życia. Co zmieniło się w trakcie tej dekady? Nie chcę mówić, że wszystko, bo choćby nazwisko wciąż mam to samo, ale przeszedłem sporo przeobrażeń w tym czasie, głównie mentalnych.

Czy dziś, będąc krok przed 30-tką utożsamianą w naszym społeczeństwie z pełną dojrzałością, dałbym sobie z przeszłości, młodemu szczawiowi, jakieś rady? Pewnie, że tak!

Nie przywiązuj wagi do opinii innych, oni będą stać i pieprzyć, a ty ruszysz dalej

Głowa mnie boli, gdy myślę o tym ilu rzeczy nie zrobiłem, bo bałem się jak to zostanie odebrane przez otoczenie. Lęk przed negatywnymi opiniami innych jest niewiarygodnie blokujący i kompletnie idiotyczny, przy czym o tym drugim dowiadujesz się dużo, dużo później. Gdy dziś patrzę na osoby, które na studiach szydziły z tego, że założyłem bloga, widzę, że są dokładnie w tym samym miejscu, co wtedy. Czyli nigdzie. Pracują za karę, w zawodach, których nie lubią, przeklinają poniedziałki i błogosławią piątki. Nie zrobiły nic, co dałoby im prawo do demotywowania mnie przy realizacji swoich pomysłów, a mimo to im na to pozwalałem.

Czy dziś przeżywam to, że ktoś 5 lat temu mnie wyśmiał? W ogóle. Czy byłbym dużo dalej, gdybym wcześniej „zaryzykował”, że komuś może się nie spodobać to co robię? Zapewne.

Nie rezygnuj z porannej gimnastyki

Ani żadnych innych pozytywnych nawyków, które masz. Bo to jak ze sprzątaniem. Dużo łatwiej jest utrzymywać mieszkanie w czystości, pucując je co tydzień, niż zebrać się w raz w miesiącu, żeby je odgruzować z kurzu i brudnych naczyń.

Kiedyś codziennie rano ćwiczyłem przez 10 minut i nie kosztowało mnie to specjalnie dużo wysiłku, bo był to stały element dnia. Któregoś razu zrobiłem sobie tygodniową przerwę. Która rozciągnęła się na 1,5 roku. Powrót do tego nawyku dzisiaj jest nieporównywalnie trudniejszy, niż niezaprzepaszczanie go przerwą wtedy.

Każdy wybór, którego dokonujesz jest dobry, bo jest twój

Na przestrzeni lat podejmowałem wiele trudnych decyzji, które ciągnęły za sobą poważne, często nieodwracalne konsekwencje. Stając w ich obliczu wielokrotnie się bałem, bazując tylko na intuicji i nie mając pojęcia, czy dobrze robię. Szczęście w nieszczęściu, że nie miałem kogoś kto mógłby narzucić mi co jest właściwe i dokonać tego wyboru za mnie. Zresztą, byłem na tyle niepokorny, że i tak bym go nie posłuchał. Cześć z tych decyzji było nieodpowiedzialnych, lekkomyślnych i czasami po prostu głupich, ale patrząc na nie z perspektywy dzisiejszego punkt widzenia i tak ich nie żałuję.

Czemu?

Bo każda z nich była moja. Bo wiem, że przez te 10 lat byłem jedyną osobą, która kierowała moim życiem. Bo nie mam wrażenia, że biernie odgrywałem scenariusz napisany przez rodzinę, czy otoczenie.

Próbuj nowych rzeczy

Dokładnie tylu, do ilu tylko czujesz pociąg. Nigdy nie wiesz kiedy pozornie nieprzydatne umiejętności staną się kluczowe dla twojego rozwoju i twojej kariery.

Nie bądź tak zapatrzony w swoich idoli z młodości

Oczywiście, jeśli nie chcesz zostać wrakiem.

Od końca podstawówki byłem zafascynowany rapem, ta muzyka była całym moim życiem, a raperzy bożkami, w których byłem ślepo zapatrzony. Z kolegami godzinami analizowaliśmy ich teksty, przerzucaliśmy się plotkami na ich temat i chcieliśmy robić wszystko to, co oni. Niezależnie jak zdemoralizowane i destrukcyjne by to było. Gdy dziś patrzę na dawnych idoli, których z szacunku za dawne dokonania nie wymienię, widzę wraki zarówno fizyczne, jak i emocjonalne. Nie potrafią ani funkcjonować w społeczeństwie jako dorośli ludzie, ani w rodzinach jako mężowie, nie mówiąc już o parodii ojcostwa. Są teraz karykaturami samych siebie, którzy żyją w nadziei, że jeśli tylko wystarczająco mocno zamkną oczy, to czas się zatrzyma.

Gdybym się cofnął o te 10 lat, pokazałbym sobie co dzieje się z Piotrusiami Panami, gdy opuszczają Nibylandię. Bo zbyt długo byłem pewien, że taka sytuacja nie będzie mieć miejsca, traktując ich jak autorytety, a ich słowa jak drogowskazy.

Nigdy nie jest za późno na zmianę

Zawsze jest jeszcze czas, żeby zacząć wszystko od początku. Zawsze jest jeszcze czas, żeby wywrócić całe swoje życie do góry nogami. Zawsze jest jeszcze czas, żeby spróbować czegoś zupełnie nowego od zera. Może być trudniej, może być więcej przeszkód, może to zająć więcej czasu, ale nigdy nie jest za późno, żeby ułożyć rzeczywistość wokół siebie tak jak to sobie wymyśliłeś.

Tę radę kieruję zarówno w przeszłość, jak i przyszłość, żebym nigdy o niej nie zapomniał.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Nenad Popović
---> SKOMENTUJ

Czy „Żyd” to obraźliwe określenie Żyda?

Skip to entry content

Po tekście z relacją z Rzymu, dostałem wiadomość od czytelniczki, która brzmiała mnie więcej tak:

Hej , fajny wpis…tylko to słowo Murzyn,  politycznie to juz bardzo niepoprawne i dla czarnoskórych obraźliwe, ale rozumiem,  że był powód,  żeby użyć akurat tego słowa?  Tak z ciekawości pytam?

Próbowałem ją przekonać, że mimo iż wymienione w tekście postacie napastowały mnie kupnem kija do samojebek, to nie użyłem słowa „Murzyn” w negatywnym znaczeniu, aby ich obrazić, tylko aby ich opisać. Zresztą, od momentu kiedy po raz pierwszy usłyszałem to słowo na lekcji polskiego w podstawówce, zawsze było dla mnie neutralne bez jakiekolwiek ładunku emocjonalnego. Ale czytelniczka upierała się, że to niepoprawne politycznie sformułowanie, które poniża czarnoskórych i nie należy się nim posługiwać.

To mam takie pytanko, czy idąc tym samym tokiem rozumowania…

…„sierota” to obraźliwe określenie osoby nieposiadającej obojga rodziców?

…„lesbijka” to obraźliwe określenie osoby płci żeńskiej, którą pociągają przedstawicielki tej samej płci i powinniśmy używać klinicznego „kobieta homoseksualna”?

…„rudy” to obraźliwe określenie osoby o rudym kolorze włosów i powinniśmy używać poetyckiego „złotowłosy”?

…„prawiczek” to obraźliwe określenie osobnika płci męskiej, który nie miał jeszcze stosunku seksualnego i powinniśmy używać usprawiedliwiającego „czekający do ślubu”?

…„narkoman” to obraźliwe określenie osoby uzależnionej od narkotyków i powinniśmy używać natchnionego „naśladowca faraonów”?

…„inwalida” to obraźliwe określenie osoby pozbawionej możliwości pracy ze względu na kalectwo  i przez hiper poprawność polityczną w ogóle nie powinniśmy ich określać?

I w końcu, czy „Żyd” to obraźliwe określenie Żyda?

Bo mam wrażenie, że najbardziej negatywnej treści w „Murzynie”, funkcjonującym w naszym języku od lat, doszukują się osoby, które same uważają, że ludzie o tym kolorze skóry są gorsi.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Helio Dias
---> SKOMENTUJ

Niezawodny sposób na zdanie pisemnej matury

Skip to entry content

Po pierwsze przyjdź, po drugie nie spóźnij się, po trzecie weź ze sobą dowód osobisty i czarny długopis.

To wszystko czego potrzebujesz. Reszta jest albo w tekście źródłowym, albo w karcie ze wzorami, albo w Twojej wyobraźni.

Nie życzę Ci powodzenia, nie potrzebujesz go, żeby zdać ten egzamin.

autorem zdjęcia jest non-partizian
---> SKOMENTUJ