Close
Close

wpis jest wynikiem współpracy z marką Kropla Beskidu

Pytanie za milion punktów – wiecie z czego robi się wodę? Nie, nie z łez atlantydzkich syren. Nie, również nie z zawartości garbów wielbłądów-gigantów. Tak, brawo, z wody! To teraz coś trudniejszego, wiecie czym się różni woda źródlana od mineralnej albo jak się ją butelkuje? Spoko, ja też bym nie wiedział, gdyby nie wyjazd do malowniczego Tylicza, gdzie Kropla Beskidu ma swoje źródło i fabrykę. Byłem tam niedawno z Moniką z Black Dresses, zahaczając też o inne części Beskidu Sądeckiego, i trochę pogadaliśmy o wodzie, trochę o polityce, trochę o niepokalanym poczęciu, a trochę o tym, czemu mam lepszego bloga od niej. Czwarty temat podobał jej się zdecydowanie najbardziej.

 

Kropla Beskidu 2

– Do twarzy ci w tej kamizelce, ty masz jakąś przeszłość w drogówce?

– Nie, na porodówce.

– Nieśmieszne.

– Twoje też nie.

– Dobra, cicho, chcę posłuchać o recyclingu.

– Przecież ty zaczęłaś.

– To ty skończ.

– Nowa-butelka-do-30%-zrobiona-jest-z-roślin-i-w-100%-można-ją-ponownie-wykorzystać. Skończyłem.

 

Kropla Beskidu 3

– Co to jest?

– Butelki.

– Ej, to, że powiedziałem, że prawie nie widać, że przytyłaś, to był komplement, nie musisz być taka zgryźliwa.

– Ale to naprawdę są butelki.

– Masz okulary z hologramami 3D? Przecież widzę, że to probówki.

– Bo to są butelki przed nadmuchaniem. Ta po lewej jest półlitrowa, a ta po prawej litr i ¾. Wchodzą do tej maszyny przed tobą, wirują, rozdmuchują się i wychodzą w „normalnych” rozmiarach.

– Nieźle. Myślisz, że z garniturem z komunii też się tak da?

 

Kropla Beskidu 4

– Po co robisz sobie zdjęcie na tle butelek?

– Bo nigdy nie widziałem tylu naraz. No chyba, że na juwenaliach.

 

Kropla Beskidu 5

– Myślisz, że Air Maxy się w to wliczają?

– Nie, bo są na platformie. Dalej nie nauczyłeś się, czym się różni obcas od koturny i platformy?

– Yyy… nie.

 

Kropla Beskidu 6

– A to platformy, koturny, czy podkład pod ognisko?

– Z prawej sandały, z lewej espadryle.

 

Kropla Beskidu 7

– A, to tak wygląda nowoczesne źródło.

– A spodziewałaś się dziury w ścianie?

– Nie, ale myślałam, że jak woda źródlana, to ze źródełka, takiego jak na filmach z Janosikiem.

– Ale to nie jest źródlana, tylko mineralna.

– A czym to się różni?

– Kiedyś tym, że mineralna, żeby tak zostać nazwana, musiała mieć 1 gram minerałów na litr, a teraz, że musi przejść pińćset badania i spełnić tysionc wymogów, dlatego to wszystko jest strzeżone i obunkrowane, żeby nic niepowołanego się do niej nie dostało.

 

Kropla Beskidu 7

– Czemu robisz zdjęcie jak ktoś mi robi zdjęcie?

– Żebyś mógł powiedzieć, że paparazzi jeżdżą za tobą nawet za granicę.

 

Kropla Beskidu 9

– Ładnie tu, co?

– Pięknie, tylko zaraz będzie lać.

– No coś ty, przejdzie bokiem.

– Janek, to są góry, mówię Ci, że w ciągu kwadransa będzie ulewa.

– Jakby miało padać, to by już lało, na stówę przejdzie bokiem. Zresztą, jak jesteś taka pewna, to się załóżmy.

– No dobra, ale o dychę, bo nie chcę cię naciągać.

 

Kropla Beskidu 10

– Wygrałaś.

 

Kropla Beskidu 11

– Wiedziałaś, że pszczoły-kobiety mogą rodzić tylko chłopaków, a w całym ulu jedynie królowa może rodzić inne dziewczyny? I że pszczoły-mężczyźni w ogóle nie są wpuszczane do ula, tylko koczują na drzewach? I że jedyną ich misją życiową jest zapłodnienie królowej, a zaraz po tym umierają? I że jak królowa zostanie zapłodniona, pszczoły-kobiety odgryzają jej skrzydła, żeby już nigdy więcej nie opuściła ula? I że…

– Tak, Janku wiem, odkąd weszliśmy do Muzeum Pszczelarstwa stoję tuż za tobą.

– A no tak, faktycznie.

 

Kropla Beskidu 12

– O Jezu, o Jezu, smażone rydze!

– Na maśle.

– No właśnie!

– Wiesz ile to ma kalorii?

– Ciii, w górach się nie liczy.

I tym pozytywnym akcentem kończymy relację z doliny rozpusty, gdzie woda leje się strumieniami, powietrze jest tak czyste, że można popuścić wodze fantazji w nocy z piątku na niedzielę, a pszczoły w zastępstwie za iluminatów regulują lokalną gospodarkę.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Ubawiły mnie te dialogi :D Wygląda na to, że się świetnie bawiliście :)

  • A ja mieszkam w Nowym Sączu i w Krynicy znam wszystkie zakamarki…mam tam nawet swoją ulubioną kretówkę;)

    • „Kretówkę”? To taki lokalny odpowiednik „kremówki”? ;)

  • Inga

    Kocham Cię jak brata, czytam chętniej niż Pilcha, którego z kolei kocham jak krzyżówkę dziadka z tatą i kochankiem, ale uważam, że ten tekst powinien zostać w Twojej głowie. Wasze rozmowy były na pewno megazabawne i będziecie je długo pamiętać, ale dzielenie się nimi, bez mimiki, bez intonacji głosu, bez tego flow, które wtedy i tylko wtedy mieliście są jak czytanie „1000 dowcipów o…”. Niby wiesz, że śmieszne, niby czaisz pointy, ale za chuja się nawet nie uśmiechniesz. Poza tym, cały blog jest świetny, odświeżam go częściej niż pachy latem, więc gratuluje stary i rób to dalej.

  • Ciekawe rzeczy w tym muzeum opowiadają. A dialogi pierwsza klasa :)

  • Kamizelki – pełna profeska, popieram taki strój na codzień :D Tylicz w gruncie rzeczy jest piękny i fajni ludzie tam mieszkają – miała niebywałą przyjemność gościć tam kilak lat temu i zakochałam się w okolicy od pierwszego oddechu właśnie. Bo i w istocie powietrze jest krystaliczne aż przyjemnośc z oddychania powraca z rejestru rozkoszy zapomnianych. Polemizowałabym jedynie co do tej krystaliczności Kropli, ale od czasu jak słyszałam to i owo od kogoś, kto w fabryce pracuje – wiele mogło się zmienić na lepsze. :)

  • Gustownie wyglądasz w tym czepku :)

    • W czepku urodzony, jak to mawiają górale.

  • Ej, te dziewczyna serio ładnie wyglądają w kamizelkach :D

  • Na juwenaliach to inne butelki musiały być. ;) Dialogi przecudnej urody. Od razu rogal dookoła głowy. :D

  • Aleksandra Muszyńska

    Pierwsze co zobaczyłam na drugim zdjęciu to lasencja w białym topie. Nie rozpraszała was trochę ;)?

    • Oleńko, byłem na tyle nierozproszony, by zauważyć, że to koszulka a nie top :D

      • Aleksandra Muszyńska

        W sumie to,czym to jest, to akurat najmniej ważne moim zdaniem.

      • Obcas/platforma/koturn – czarna magia.
        Koszulka/top – nie czarna magia.

        Nie mogę się zdecydować, czy wrzucić obrazek z foką krzyczącą „gaaaaaay”, czy jednak nie :(

        • Powiedział Konrad, który nie odróżnia, bo on to tylko przy zgaszonym świetle :(

          • Przy zapalonym nie widać że mam fluorescencyjne bokserki.

    • Janka zauważyłem dopiero po minucie.

      • Aleksandra Muszyńska

        O, faktycznie. Janek też jest.

    • Tianzi

      +1. a nie jestem facetem i ta lasencja występuje na tle dziesięciu oczojebnych i w założeniu przyciągających wzrok kamizelek…

      • Aleksandra Muszyńska

        Czyli ta odwieczna, stanowiąca przedmiot rozlicznych prac naukowych i filozoficznych fascynacja jest niezależna od płci i preferencji ;).

  • Popłakałam się ze śmiechu, Janek :D

    • „Nie rycz, mała, nie rycz, ja znam te wasze numery, twoje łzy lecą mi na koszulę z napisem: Stay Fly Lee Karate Mistrz” :*

  • Ciekawe to to o pszczołach :)

    • Pani oprowadzająca nas w Muzeum Pszczelarstwa opowiadała o pszczołach bite pół godziny, podając same mocne fakty, w większości nadające się na dobry kryminał.

      • Nono, ja dowiedziałam się pracując na szklarni, że pszczoły są wredne, bo kiedy wylecą ze szklarni i zobaczą jakiś lepszy obiekt niż pomidor to pokazują go innym pszczołom i już nie wracają na szklarnię. Dlatego pracowałam z bąkami :D Wiem, że nie na temat, ale nie mogłam się powstrzymać! A relacja z Tylicza świetna! Dobry jesteś w te klocki :)

  • Grocrafty

    A czemu zakaz używania butów na wysokim obcasie? I od ilu jest wysoki?:)

    • Ze względu na bezpieczeństwo na terenie fabryki. Ja wiem, że są panie, które na obcasie mogłyby i po linie chodzić, ale obiektywnie to mało stabilne obuwie. Co do drugiego pytania, to fizjologowie od wieków szukają na nie odpowiedzi.

      • Grocrafty

        Bezpieczeństwo rozumiem, tylko to „wysoki” może być trochę mylące dla niektórych:)

Kończę 29 lat. Co powiedziałbym 19-letniemu sobie?

Skip to entry content

Gdy miałem 19 lat i kończyłem liceum, wiek 29 wydawał mi się tak odległy, że nie byłem przekonany, czy kiedykolwiek go dożyje. Dziś jestem po drugiej stronie, w tym tygodniu obchodzę 29-te urodziny i wracając myślami do 19-letniego siebie mam wrażenie, że cofam się niemal do poprzedniego życia. Co zmieniło się w trakcie tej dekady? Nie chcę mówić, że wszystko, bo choćby nazwisko wciąż mam to samo, ale przeszedłem sporo przeobrażeń w tym czasie, głównie mentalnych.

Czy dziś, będąc krok przed 30-tką utożsamianą w naszym społeczeństwie z pełną dojrzałością, dałbym sobie z przeszłości, młodemu szczawiowi, jakieś rady? Pewnie, że tak!

Nie przywiązuj wagi do opinii innych, oni będą stać i pieprzyć, a ty ruszysz dalej

Głowa mnie boli, gdy myślę o tym ilu rzeczy nie zrobiłem, bo bałem się jak to zostanie odebrane przez otoczenie. Lęk przed negatywnymi opiniami innych jest niewiarygodnie blokujący i kompletnie idiotyczny, przy czym o tym drugim dowiadujesz się dużo, dużo później. Gdy dziś patrzę na osoby, które na studiach szydziły z tego, że założyłem bloga, widzę, że są dokładnie w tym samym miejscu, co wtedy. Czyli nigdzie. Pracują za karę, w zawodach, których nie lubią, przeklinają poniedziałki i błogosławią piątki. Nie zrobiły nic, co dałoby im prawo do demotywowania mnie przy realizacji swoich pomysłów, a mimo to im na to pozwalałem.

Czy dziś przeżywam to, że ktoś 5 lat temu mnie wyśmiał? W ogóle. Czy byłbym dużo dalej, gdybym wcześniej „zaryzykował”, że komuś może się nie spodobać to co robię? Zapewne.

Nie rezygnuj z porannej gimnastyki

Ani żadnych innych pozytywnych nawyków, które masz. Bo to jak ze sprzątaniem. Dużo łatwiej jest utrzymywać mieszkanie w czystości, pucując je co tydzień, niż zebrać się w raz w miesiącu, żeby je odgruzować z kurzu i brudnych naczyń.

Kiedyś codziennie rano ćwiczyłem przez 10 minut i nie kosztowało mnie to specjalnie dużo wysiłku, bo był to stały element dnia. Któregoś razu zrobiłem sobie tygodniową przerwę. Która rozciągnęła się na 1,5 roku. Powrót do tego nawyku dzisiaj jest nieporównywalnie trudniejszy, niż niezaprzepaszczanie go przerwą wtedy.

Każdy wybór, którego dokonujesz jest dobry, bo jest twój

Na przestrzeni lat podejmowałem wiele trudnych decyzji, które ciągnęły za sobą poważne, często nieodwracalne konsekwencje. Stając w ich obliczu wielokrotnie się bałem, bazując tylko na intuicji i nie mając pojęcia, czy dobrze robię. Szczęście w nieszczęściu, że nie miałem kogoś kto mógłby narzucić mi co jest właściwe i dokonać tego wyboru za mnie. Zresztą, byłem na tyle niepokorny, że i tak bym go nie posłuchał. Cześć z tych decyzji było nieodpowiedzialnych, lekkomyślnych i czasami po prostu głupich, ale patrząc na nie z perspektywy dzisiejszego punkt widzenia i tak ich nie żałuję.

Czemu?

Bo każda z nich była moja. Bo wiem, że przez te 10 lat byłem jedyną osobą, która kierowała moim życiem. Bo nie mam wrażenia, że biernie odgrywałem scenariusz napisany przez rodzinę, czy otoczenie.

Próbuj nowych rzeczy

Dokładnie tylu, do ilu tylko czujesz pociąg. Nigdy nie wiesz kiedy pozornie nieprzydatne umiejętności staną się kluczowe dla twojego rozwoju i twojej kariery.

Nie bądź tak zapatrzony w swoich idoli z młodości

Oczywiście, jeśli nie chcesz zostać wrakiem.

Od końca podstawówki byłem zafascynowany rapem, ta muzyka była całym moim życiem, a raperzy bożkami, w których byłem ślepo zapatrzony. Z kolegami godzinami analizowaliśmy ich teksty, przerzucaliśmy się plotkami na ich temat i chcieliśmy robić wszystko to, co oni. Niezależnie jak zdemoralizowane i destrukcyjne by to było. Gdy dziś patrzę na dawnych idoli, których z szacunku za dawne dokonania nie wymienię, widzę wraki zarówno fizyczne, jak i emocjonalne. Nie potrafią ani funkcjonować w społeczeństwie jako dorośli ludzie, ani w rodzinach jako mężowie, nie mówiąc już o parodii ojcostwa. Są teraz karykaturami samych siebie, którzy żyją w nadziei, że jeśli tylko wystarczająco mocno zamkną oczy, to czas się zatrzyma.

Gdybym się cofnął o te 10 lat, pokazałbym sobie co dzieje się z Piotrusiami Panami, gdy opuszczają Nibylandię. Bo zbyt długo byłem pewien, że taka sytuacja nie będzie mieć miejsca, traktując ich jak autorytety, a ich słowa jak drogowskazy.

Nigdy nie jest za późno na zmianę

Zawsze jest jeszcze czas, żeby zacząć wszystko od początku. Zawsze jest jeszcze czas, żeby wywrócić całe swoje życie do góry nogami. Zawsze jest jeszcze czas, żeby spróbować czegoś zupełnie nowego od zera. Może być trudniej, może być więcej przeszkód, może to zająć więcej czasu, ale nigdy nie jest za późno, żeby ułożyć rzeczywistość wokół siebie tak jak to sobie wymyśliłeś.

Tę radę kieruję zarówno w przeszłość, jak i przyszłość, żebym nigdy o niej nie zapomniał.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Nenad Popović
---> SKOMENTUJ

Co przeczytasz, prosząc o rekomendację knajpy na Facebooku?

Skip to entry content
autorem zdjęcia jest Thomas Hawk
autorem zdjęcia jest Thomas Hawk

Podejrzewam, że zdarzyło Ci się jechać kiedyś do miasta, w którym nigdy wcześniej nie byłeś i nie wiedziałeś, gdzie się je, gdzie się pije, a gdzie pod żadnym pozorem nie należy tego robić, jeśli nie chcesz wylądować na płukaniu żołądka. Albo nawet niekoniecznie gdzieś wyjeżdżałeś, ale po prostu chciałeś sprawdzić nowe miejsca, w których mógłbyś oznaczyć się na Swarmie i zrobić selfie w kiblu.

Mnie, z tytułu wykonywanego zawodu, przynajmniej raz w miesiącu zdarza się odwiedzać miejscowości, w których jestem pierwszy raz lub znam je słabo. W takim wypadku, licząc na opatrzność bożą i wierząc w miłosierdzie bliźnich, przed wyjazdem, proszę znajomych i nieznajomych na Facebooku o polecenie knajp. Na obiad, śniadanie albo zdjęcie na fanpage. W sensie takich miejsc, w których jedli więcej niż raz, nie otruli się i bez przypału poszliby tam na szamę z Gordonem Ramsayem. I mimo prostego pytania „Hej, gdzie w Warszawie dają dobre burgery?”, zawsze dostanę kilka odpowiedzi, które wykraczają poza „najlepsze na Złotej 69”, czy „W ZdrowaKrowa na Nowym Świecie <3 <3 <3”.

Co przeczytasz prosząc o rekomendację knajpy na Facebooku?

„w Warszawie to nie wiem, ale we Wrocławiu, to koniecznie idź do XYZ!” – super, ale nie jestem we Wrocławiu. Widząc wypowiedź w tym stylu zawsze zastanawiam się, czy jej autor kończąc gimnazjum nie opanował czytania ze zrozumieniem, czy raczej za wszelką cenę musi znaczyć swoją obecność, nawet jeśli nie ma nic istotnego do powiedzenia. W obu przypadkach nie pomoga.

„na burgery? a nie lepiej na sałatkę? ;)” – nie, kurwa, nie lepiej. Jakbym potrzebował porady dietetyka, to bym poszedł do dietetyka, a jakbym chciał zjeść trawę, to bym nie pytał o mięso. Idź być Chodakowską gdzie indziej.

„nieźle się bujasz” znane też jako „powodzi się” – jeśli ktoś podróż do innego miasta w tym samym kraju, czy zjedzenie posiłku poza lokalem mieszkalnym, w którym składuje skarpety, uważa za wygrywanie życia i esencję powodzenia, to szczerze współczuję mu jego sytuacji materialnej. I mentalnej. I absolutnie nie mam zamiaru przepraszać, czy samobiczować się za to, że kogoś nie stać. Naprawdę, przygoda na tej planecie nie powinna polegać na czołganiu się w pokutnym worze i kajaniu za każdą przyjemność.

„słyszałem, że w ABC jest spoko” – a ja słyszałem, że branie heroiny nie uzależnia.

„burgery? po co iść na miasto jak przecież można zrobić w domu? to minutka roboty, a lepiej i zdrowiej przede wszystkim!” – to z kolei od kulinarnych świrów, którzy przy każdym zdjęciu z półproduktem będę Cię terroryzować, żebyś zrobił to sam. Ciasto francuskie? Po co kupować jak można zrobić samemu? Koncentrat pomidorowy? Przecież to takie proste, wystarczą 3 dni, aż opanujesz jak się go robi, zamieniając kuchnię w pole bitwy. Masło? A nie lepiej trzymać krowę na klatce schodowej i poubijać śmietanę w maselnicy jak Słowinaki z klipu Donatana? Wielkie dzięki za złotą radę, ale jakbym chciał zostać pełnoetatowym kuchcikiem, to bym założył rodzinę i został w domu.

„warszafka” ewentualnie „krakówek”  – w życiu nie byłem, nie widziałem i nie zobaczę, więc na wszelki wypadek publicznie tym pogardzę.

„QWERTY rozsadza kubki smakowe od 1410! jadam tam średnio 8 dni w tygodniu i jeszcze nigdy się nie zawiodłem, jedzenie tak świeże, że zabrałbym na nie moją matkę przed porodem, obsługa  tak miła, że przestałem spotykać się ze znajomymi, a wystrój tak bajerancki, że mieszkanie urządziłem w tym samym klimacie! I mają działające wi-fi! kozak 100%! Polecam!” – i to jest użyteczna odpowiedź, za którą będę Ci bardzo wdzięczny!

---> SKOMENTUJ

Cotygodniowy Przegląd Internetu #31: PornHub, zakochiwanie się i lewitacja

Skip to entry content

Cotygodniowy Przegląd Internetu 31 PornHub miłość i lewitacja

Bieżący tydzień upłynął pod znakiem magii i empatii. Mam na myśli oczywiście hackowanie Googli i zapychanie wyników wyszukiwania treściami z numerami telefonów do pogotowia psychologicznego. Od poniedziałku w zasadzie trudno było zająć mi się czymś innym, bo albo odpisywałem na wiadomości osób dopytujących o akcję, albo czytałem teksty, które już powstały. W chwili gdy to piszę, jest już grubo ponad 100 blogerów, którzy wsparli akcję i jestem naprawdę dumny z nas jako środowiska, że podjęliśmy ten temat, ale szerzej wypowiem się w przyszłym tygodniu, bo to zasługuję na osobną, dłuższą formę. Co działo się w sieci poza #GoogleHack?

10 filarów filmów katastroficznych: czyli rozłożenie na czynniki pierwsze takich arcydzieł hollywoodzkiego kina jak „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia”, „2012”, czy najnowszego cyber-hitu „San Andreas”. Po lekturze tekstu możesz zacząć tytułować się filmoznawcą.

Potrzymasz mi torebkę? Celne uchwycenie anomalii damsko-męskich, w których facet nosi torebkę partnerki. Obserwacja dość istotna, a została ledwo liźnięta, więc spodziewajcie się kontynuacji tematu.

Jak PornHub radzi sobie marketingowo? Tak, tak, dobrze przeczytałeś, nie ma tam żadnej literówki. Chodzi o ten serwis z filmami, na których odgrywane są sceny z książki do biologii z działu „rozmnażanie”. A konkretnie to chodzi o to, jak byt z tak trudną tematyką może się promować. Okazuje się, że całkiem nieźle i to bez szczucia cycem.

Słownik polonijny: „barbeć kiuk”, „bekjard”, „sczardżować” i inne ordynarne makaronizmy używane w Czikago i Londku, po których dostaję mdłości.

Czy jeszcze się zakocham? To pytanie zadaje sobie chyba każdy dorosły, który zakończył związek. Bez znaczenia, czy ta relacja trwała 3 miesiące, czy 3 lata. W pewnym wieku, po kolejnym niepowodzeniu na polu damsko-męskim, zaczyna się ocierać o przekonanie, że już więcej nic się nie wydarzy. Asia z „Wyrwane z kontekstu” przekonuje, że to nieprawda.

Dlaczego nie wychodzi Ci w miłości? Świetnie napisane, niezależne rozwinięcie tematu z tekstu powyżej. Cóż za koincydencja.

Ciągłe życie ze smarfonem w dłoni: to nie życie, tylko w najlepszym wypadku rejestrowanie na Snapchacie wydarzeń, które Cię omijają. Bardzo dosadny film, ukazujący jedną z głównych chorób naszych czasów.

Cuanta verdad !!!

Posted by Jose Acosta on 20 lutego 2015

 

Damska stylówka tygodnia: Kristina Dolinskaya to zjawiskowa nastolatka z Odessy o stu twarzach. Jako wiosenna hipisko-indianka prezentuje się zdecydowanie najlepiej i na tyle przekonująco, że można by z nią krowy kraść, czy co tam jedzą hipisi.

zdjęcie pochodzi z bloga kristinadolinskaya.blogspot.com
zdjęcie pochodzi z bloga kristinadolinskaya.blogspot.com

 

Męska stylówka tygodnia: Qmike’a polecałem już wielokrotnie i z pewnością polecę jeszcze nie raz, bo jego zdjęcia oszołamiają! Gość jest esencją jakości w kontekście blogów modowych. Za każdym razem kiedy widzę, że lewituje w perfekcyjnym kadrze z idealnie wyeksponowanymi detalami, chcę zadzwonić do niego i powiedzieć, że jest zajebisty i, że będę jego darmowym asystentem-popierdółą.

zdjęcie pochodzi z bloga quyenmike.com
zdjęcie pochodzi z bloga quyenmike.com

 

Klip tygodnia: nie ma tu ani podprogowego przekazu, ani techniki prostującej zwoje mózgowe, ale przyjemnie się słucha i są hipnotyzujące letnio-wakacyjne widoki. W sam raz na poprawę samopoczucia w zapowiadane deszcze w ten weekend.

Fanpage tygodnia: trudno mi dodać coś poza tym, co znajdziecie w tytule profilu. Ot, najlepsze cytaty z najgorszych harlekinów.

Jest to jakieś rozwiązanie.

Posted by Typowy Harlequin on 16 czerwca 2015

 

Ogłoszenie parafialne: uśmiechnij się. Najlepiej do osoby po Twojej prawej.

---> SKOMENTUJ