Close
Close

Cotygodniowy Przegląd Internetu #38: pierwszy raz w więzieniu, zakonnik i podryw, „Orki z Majorki”

Skip to entry content

pierwszy raz w więzieniu, zakonnik i podryw, Orki z Majorki

Jak jestem ciepłolubny i nienawidzę zimy, tak aktualne temperatury zbliżają się do granicy mojej wytrzymałości. Nie żebym był z tych, którym nigdy nie można dogodzić i zawsze znajdą sobie powód do narzekania, ale jak czuję, że powieka przylepia mi się do oczodołu od mrugania, to chyba jednak to nie jest to. Dlatego w dzisiejszym odcinku CPI kilka chłodniejszych tematów.

Pierwszy raz w więzieniu: tekst nieco starszy, niż z zeszłego tygodnia, ale na tyle istotny, że musiałem go Wam podrzucić. Czyta się jak genialną powieść sensacyjną, tyle, że to autentyczne wspomnienia. Mocna rzecz.

Ludzie Woodstocku: piękne zdjęcia oryginalnych uczestników tegorocznej edycji festiwalu w Kostrzynie nad Odrą. Nieźle oddają atmosferę imprezy i robią wrażenie.

Punkt widzenia: zależy od miejsca siedzenia, jak to mawiała moja nauczycielka fizyki w liceum i ten tekst bardzo zgrabnie udowadnia, że faktycznie tak jest, a każdy rozpad związku ma 2 strony.

Twoja ksywka na cycach albo tyłku: za 3 dyszki możesz umieścić dowolny napis na ciele supersztuki i dostać jego zdjęcie wraz z linkiem, do pochwalenia się na Fejsie. Brzmi jak genialny pomysł na biznes, co?

5 rzeczy, które warto wrzucić do plecaka: bo mogą okazać się przydatne w trakcie dłuższej wędrówki po górach. Niby oczywiste, a jednak bym o nich nie pomyślał.

Wielki dmuchany minionek przyleciał z wesołego miasteczka i zablokował drogę: nie jest to jakoś specjalnie istotna informacja, a w zasadzie w ogóle, ale nagłówek brzmi na tyle śmiesznie, że mam nadzieję, że poprawi Ci humor.

Co się stanie, gdy w Brazylii zaparkujesz na miejscu dla niepełnosprawnych? Zrobią Ci pranka jak to się teraz modnie mówi. Całkiem śmiesznego i dającego nauczkę na przyszłość.

What happens if you park in a disabled spot in Brazil… :D

Posted by Pirate FM on 9 lipca 2015

 

Czy spot o dopalaczach musi być gówniany? Mimo tego co sugerowały materiały wypuszczone przez GIS, odpowiedź brzmi: nie. Ten jest bardzo dobry.


 

Zakonnik opowiada o podrywie: nie dość, że radzi sobie z vlogowaniem lepiej niż większość początkujących youtuberów, to jeszcze mówi sensowne, merytoryczne rzeczy. Szacuneczek ojcze i czekam na kolejne odcinki!


 

Dziadeczek czesze triki na desce jak Tony Hawk: chciałbym zobaczyć ten żart na własne oczy, bo rozdziawione usta gapiów musiały być przepięknym widokiem.

Genial: Profiskater Danny León verkleidet sich als 80-jähriger und verblüfft Jugendliche am Skateplatz! Das ganze Video: http://goo.gl/Lr6Vve

Posted by vbuzz.at on 10 lipca 2015

 

Damska stylówka tygodnia: Jak to mówiła Marylin Monroe: „najlepszy makijaż dla kobiety to duże okulary przeciwsłoneczne” i tu się to sprawdza. Ania z Fashionable w nich i w prostej malinowej sukience ze szminką i lakierem na paznokciach pod kolor wygląda prześlicznie.

zdjęcie pochodzi z bloga fashionable.com.pl
zdjęcie pochodzi z bloga fashionable.com.pl

 

Męska stylówka tygodnia: powycierane spodnie to jednak nie mój styl, ale bluza w popcorn jest świetna! Ktoś wie gdzie dostać taką górę od dresu jak ma gość z Rebel Fashion Style?

zdjęcie pochodzi z bloga rebelfashionstyle.blogspot.com
zdjęcie pochodzi z bloga rebelfashionstyle.blogspot.com

 

Klip tygodnia: weź turbo poetycki tekst „orki z Majorki, orki z Poznania i ze Stalowej Woli, pan bóg stworzył walenie i bawi się z nimi, kiedy się goli” z poszóstnym dnem, dodaj muzyczny szlagier z lat 90-tych, zobrazuj to kiczowatymi wstawkami na blueboxie, które wtedy były w każdym teledysku, i masz murowany wakacyjny hit!


 

Fanpage tygodnia: Faktoid powinien się już dawno znaleźć w CPI, bo autor kolejnych okładek fikcyjnego tygodnika jest jedną z najzdolniejszych osób w sieci. Genialne poczucie humoru, łatwość w celnym komentowaniu bieżących wydarzeń i tabloidowe wyczucie estetyki sprawia, że w każdą środę płyną mi łzy po policzkach.

UJAWNIAMY: Tajemnicze konstrukcje (wiek różny) zaatakowały Pomorze (red. nacz. (wiek do wiadomości redakcji) wciąż pod ostrzałem sezonu ogórkowego) [Poziom sarny: wakacje]

Posted by Faktoid on 5 sierpnia 2015

 

Ogłoszenie parafialne: próbuję schładzać organizm różnymi sposobami, ale od piaskownicy wiadomo, że najlepszym są lody, które według ostatnich doniesień podobno nie tuczą. Dlatego wpadłem na chytry plan, żeby rozwinąć swoje gastronomiczne umiejętności i zrobić je samemu. Jeśli znacie jakiś prosty przepis na dobre domowe lody, to podrzućcie do komentarzy. Podejrzewam, że innym też się przyda.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Zielona

    na angine najlepsze lody :)

  • Szustak zawsze na propsie. W sumie, kazań tylko u dominikanów słucham – o dziwo, bez względu na porę można się czegoś ciekawego nauczyć.

    Tylko w tym fragmencie o byciu w miejscach, gdzie Cię zobaczą, tinder mi zamrygał.

  • agusz ka

    to nie popcorn… to są kostki, ktore „przebijaja” materiał. przyjrzyj sie!
    :)

  • www.fashionable.com.pl

    No bardzo dziękuję za takie wyróżnienie:) brawo za opis, zwłaszcza, że często powtarzam ten cytat Marilyn:)

  • Szefie- przepis antyanginowy zatem:
    plukanie mixtura: szklanka cieplej wody+lyzeczka sody+lyzeczka soli+10 kropli jodyny;
    dziwaczne ale pomaga!! mnie to zawsze „uzdrawia:
    pozdrawiam-szamanka :P

    ps. co do postu- Orki i Pan w bluzie popcorn/kosci <3 ;)

  • Dziękuję wszystkim za przepisy na lody, niestety udało mi się dostać anginy w związku z czym testowanie zawieszone do odwołania…

  • Szustak to geniusz. Każde jego „przemówienie” nadaje się, by je spijać z ust. Orzeźwia, sprawdzone :)
    Bluza z popcornem dziś wygrywa, ale zaczekam na wersję „popcorn geek girl”. Natomiast co lodów, łap i zamrażaj!
    2 żółtka ubij z kilkoma łyżkami cukru
    2 białka ubij z kilkoma łyżkami cukru
    300 ml śmietany 30% ubij bez cukru.

    Wszystko połącz, przełóż do pojemnika, zamrażaj kilka godzin. Potem jedz bez opamiętania.

    Wersja kawowa: do masy dodaj 2 łyżeczki świeżo zmielonej kawy. Orzeźwia podwójnie :)

    Lody są genialne i chyba jedyne, których nie trzeba mieszać co godzinę, by były mega puszyste. Algida się chowa.

  • Z tą bluzą w popcorn to taki żart? :D

  • Ja uwielbiam przepisy z tego bloga. Mnogość wyboru i piękne zdjęcia.

    http://justmydelicious.com/kategoria/lody-i-sorbety

  • O Ojca Szustaka się tu nie spodziewałam:D

    Ale faktycznie dobrze prawi o związkach i podrywaniu:)

  • Tekst Kotkowicza mocny, daje do myślenia. Zdecydowanie warto przeczytać.

    A ta bluza to nie w popcorn, tylko w… kości ;) i w zamian za dużo pieniędzy można ją dostać np. na Allegro (http://allegro.pl/bluza-jeremy-scott-adidas-kosci-m-i5425794559.html)

    • Byłem przekonany, że to prażona kukurydza, w kości to nie chcę :(

    • Ej, też się nabrałam!

  • Marta Łukasik

    Grupa Filmowa Darwin jest dla mnie youtube’owym objawieniem! Przyczaj ich serię Wielkie Konflikty, nowa jakość!

    • Tak, tak, od tego na nich trafiłem i chyba nawet kiedyś wrzucałem w CPI.

  • KasiaC

    O. Szustak jest świetny, uwielbiałam chodzić na 1 i 2 roku w krk na jego kazania o 20.20. Ostatnio jednak będąc na jego rekolekcjach miałam wrażenie, że coraz więcej w tym psychologicznych tricków, które mi się tylko z mlm kojarzą:p Ale i tak serdecznie polecam, nawet tym niewierzącym, bo po odrzuceniu kontekstu religijnego i tak zostaje dobra motywacja do wzięcia się za swoje życie/związek, zwłaszcza, że wiele nagrań jest dostępnych na wszelakich chomikach jak i mniej piracko na stronie langusty na palmie.

  • Grocrafty

    Najprostszy to zblendowany mrożony banan:) Smakuje super:) A dodatki wedle uznania:)

  • W.

    To pierwsze lato kiedy tak jaram się upałem i zaklinam rzeczywistość magazynując ciepło na mrozy. Wolę mieć na sobie cienką sukienkę i sandały zamiast 5 warstw ciuchów, grubych skarpetek i kozaków, które w okresie roztopów i tak przemakają.

    Sprawdzone i proste przepisy na domowe lody:
    http://lifemanagerka.pl/2014/05/lody-owocowe/ oraz http://lifemanagerka.pl/2014/02/domowe-lody-smietankowewaniliowe-bez-mieszania-maszynki/

  • Joanna

    Zrobiłeś mi dzień orkami:)

    • Lol, mi tak samo :) Co to w ogóle jest? Zresztą nieważne… i tak będę to nucił przez cały dzień :D

  • Ania Piwowarczyk

    Piona za Szustaka – polecam też na żywo, choć teraz już rzadziej bywa w Krakowie. W czasach kiedy omijałam kościoły szerokim łukiem, wchodziłam do Dominikanów tylko po to, żeby posłuchać jego kazania.

    • Gdyby tacy księża prowadzili kazania to chyba nie odrzuciłbym kościoła katolickiego w 4-tej klasie podstawówki.

  • najprostszy: zamrozić ulubiony jogurt.
    fajnym pomysłem wydaje się też mrożony sok tylko trzeba co jakiś czas miksować, żeby nie zamarzło na kamień.

    kiedyś czasu robiłam lody ze śmietany i masła orzechowego. i chyba były całkiem spoko.
    domowe lody to coś co od dziecka wydawało mi się banalnie proste. bierzemy składniki na które mamy ochotę (sok, jogurt, dżem, kakao, wszystko, cokolwiek) mieszamy w dowolnej konfiguracji i ładujemy do zamrażalnika. co jakiś czas miksujemy jeżeli lody chcemy jeść łyżeczką a nie lizać.

  • Magda

    Zblenduj mrożonego banana z malinami/truskawkami/jagodami. Jak potrzebujesz żeby masa sie zgadzała to na wierzch daj bitą śmietane i czekolade. I gotowe!

    • Oki doki, będę próbował!

      • Wypasiona wersja orzechowa: banan, masło orzechowe i soplica orzech laskowy. Nie zamarznie na kamień, bo tłuste i z alkoholem. A smak nieziemski.

  • Adriana

    Tuczące, słodkie, z surowymi jajkami (olaboga!!!) = najlepsze :D

    http://www.poracoszjesc.pl/2013/05/najlepsze-domowe-lody-waniliowe-bez.html

Zrobiłem sobie test na HIV. Jak to wygląda i dlaczego warto?

Skip to entry content

wpis jest elementem kampanii społecznej #mamczasrozmawiac

Mam to niewątpliwe szczęście, że seks w moim domu nigdy nie był tematem tabu i żeby dowiedzieć się skąd się biorą dzieci, nie musiałem czekać do lekcji biologii w czwartej klasie podstawówki, w międzyczasie polując z lornetką na bociany. Zresztą, nikt mi nie opowiadał takich głupot i jedząc gołąbki nie miewałem napadów paniki, że coś twardego między liśćmi kapusty, to nie ziarnko piasku, tylko jednak noworodek.

Zawsze mogłem porozmawiać o tym z mamą, a w zasadzie to ona rozmawiała o tym ze mną.

To od niej dostałem pierwszego „Playboya”, żeby z kobiecego ciała nie robić jakiejś tajemnicy poliszynela. Od niej też usłyszałem, że kiedy dojdę do etapu, w którym będę chciał z kimś pójść do łóżka, to powinienem mieć prezerwatywę. I ta rozmowa miała miejsce długo zanim przeżyłem swój pierwszy raz, a nie tak jak w wielu przypadkach, rok albo dwa lata po. Albo wcale. Podobnie było z tłumaczeniem, że kondomy zabezpieczają nie tylko przed staniem się rodzicem, w momencie kiedy zupełnie nie jest się na to gotowym, ale również przed chorobami.

Na przykład przed HIV.

Czym jest HIV, czym nie jest i co o nim wiemy?

HIV to ludzki wirus upośledzenia odporności. Innymi słowy: skomplikowane cząsteczki organiczne, które mogą spowodować, że Twój organizm będzie miał odporność na tak niskim poziomie, że zapalenie płuc może Cię zabić.

Czy HIV można się zakazić przez pocałunek albo dotyk? Nie. HIV można się zakazić tylko trzema drogami: przez krew (w sensie kontakt z krwią osoby zakażonej), przez seks (także oralny) lub przez poród (od matki).

Czy HIV można się zakazić korzystając z tych samych sztućców? Nie.

A z tego samego prysznica? Też nie.

A z tego samego basenu? Również nie.

A od ukąszenia komara? Także nie. Jak podają badania z 1989, nie ma możliwości, żeby owady przenosiły HIV.

Czym HIV różni się od AIDS?  HIV to wirus, natomiast AIDS to choroba, którą ten wirus wywołuje. Możesz być zakażony HIV nawet przez kilkanaście lat i o tym nie wiedzieć, bo sam wirus nie daje żadnych odczuwalnych oznak. Dopiero, gdy przechodzi w AIDS, daje o sobie znać, bo wtedy złapanie zwykłego przeziębienia staje się walką o życie.

Czy z HIV da się żyć? Jak najbardziej i dodatni wynik na teście wcale nie jest wyrokiem. Przy poziomie dzisiejszej medycyny, dzięki lekarstwom, z HIV da się funkcjonować zawodowo, społecznie, a także związkowo.

Czy jeśli uprawiam seks z jednym i tym samym facetem, i jest on moim pierwszym, to nie ma szans, żebym miała HIV? Dopóki się nie zbadasz, nigdy nie możesz być pewna, bo po pierwsze: mogłaś się zakazić w inny sposób, niż przez seks, po drugie: skąd wiesz, że on nie jest zakażony?

Czy problem HIV dotyczy tylko narkomanów? Nie. Wśród osób zarejestrowanych w 2016 roku, tylko 3% z nich zakaziło się wirusem przy okazji wstrzykiwania narkotyków. Co ciekawe, największą grupą wiekową, której dotyczy zakażenie, nie są – jak mogłoby się wydawać – szalone, nieodpowiedzialne małolaty, tylko ludzie między 30 a 39 rokiem życia. Dorośli.

Czy jeśli używam prezerwatyw, to nie muszę zwracać uwagi na to z kim sypiam i nic mi się nie stanie? Byłoby pięknie, ale nie jest tak do końca. Cytując WHO:

Używanie prezerwatyw chroni przed 80% do 95% zakażeń wirusem HIV, które pojawiłyby się, gdyby prezerwatywy nie zostałyby użyte (nie znaczy to, jednak że 5% do 20% użytkowników prezerwatyw zakazi się HIV).

Tak że, jeśli nie kochasz się z osobą, która się zbadała i wyszedł jej ujemny wyniki, to jakieś ryzyko – niewielkie, ale jednak – istnieje zawsze.

Jak wygląda test na HIV?

W każdym województwie w Polsce są miejsca, gdzie możesz zrobić BEZPŁATNIE i ANONIMOWO test na obecność wirusa HIV. Ja swój robiłem w Zakładzie Mikrobiologii na drugim piętrze Szpitala Uniwersyteckiego na ulicy Mikołaja Kopernika 19, ale jeśli nie mieszkasz w Krakowie, to bliższy siebie punkt możesz sprawdzić na mapce.

  • Nie musisz się wcześniej zapisywać, rejestrować, ani w inny sposób planować badania z wyprzedzeniem. Po prostu przychodzisz i stajesz w kolejce.
  • Nie musisz być ubezpieczony, żeby wykonać badanie. Test jest w pełni anonimowy, w związku z czym, nikt nie pobiera od Ciebie żadnych danych.
  • Nie musisz się przejmować tym „co ludzie o Tobie pomyślą”. Na badania do punktów konsultacyjno-diagnostycznych wszyscy przychodzą w tym samym celu, a w kolejce spotkasz zarówno osoby młodsze od Ciebie, starsze, kobiety, mężczyzn oraz pary.
  • Nie musisz się przejmować tym „co lekarz o Tobie pomyśli”. Osoby pracujące w punktach wykonujących anonimowe testy na HIV są specjalistami, którzy chcą pomagać innym. Są bardzo serdeczni i nie ma mowy, abyś odczuł, że w jakiś sposób Cię oceniają.

Zanim zostanie Ci pobrana krew, rozmawia z Tobą konsultant, tłumacząc jak naprawdę działa HIV, ponieważ sporo osób nie ma świadomości tych mechanizmów. A część, googlując objawy swoich problemów zdrowotnych, sama się diagnozuje, wyczytując na forach internetowych, że osłabienie i ból mięśni to na pewno HIV. Najczęściej, na szczęście, to tylko przeziębienie, stres albo grypa.

Po spokojnej rozmowie idziesz na pobranie krwi, podajesz hasło na jakie będą Ci wydane wyniki badań (tak zaskoczyło mnie to pytanie o hasło, że podałem pierwsze słowo, które mi przyszło do głowy: „pizza”) i po tygodniu przychodzisz po ich odbiór.

Gdy masz się dowiedzieć, czy Twój wyniki jest negatywny, czy pozytywny, również nie jesteś pozostawiony sam sobie, tylko – jak na pierwszym etapie – rozmawia z Tobą konsultant. W moim przypadku potwierdziło się, że nie jestem zakażony, w związku z czym, rozmowa ograniczała się do informacji, co zrobić aby tak pozostało. I sugestii, aby ewentualna partnerka – niezależnie czy stała, czy tymczasowa – również się przebadała.

Bo dopóki nie wykonasz testu, nigdy nie możesz być pewien. Dlatego ja zrobiłem swój.

#mamczasrozmawiac

Z każdym rokiem, w dyskusjach publicznych, seks coraz bardziej przestaje być krępującym tematem, jednak wciąż jest wiele rodzin, gdzie stosunek płciowy określa się „robienie tych rzeczy”, „wchodzeniem pod kołderkę”, „ciupkaniem” lub w inny enigmatyczny sposób, a kwestia chorób przenoszonych drogą płciową jest zupełnie pomijana. Wciąż jest wiele osób, które nie wiedzą jak się zabezpieczać, żeby się nie zakazić HIV, bo nie dowiedzieli się tego ani od rodziców, ani od nauczycieli. Bo każdy z nich bał się o tym rozmawiać. Bo nie wiedział jak to zrobić.

Dlatego cieszę się, że powstają takie kampanie jak #mamczasrozmawiac (organizowana przez Krajowe Centrum ds. AIDS), bo oczywiście uświadamiają co, jak, z czym i dlaczego, ale przede wszystkim pokazują, że o seksie można i powinno się rozmawiać. Publicznie, w związku i w rodzinie. I że tych rozmów nie trzeba się bać.

Więcej informacji znajdziesz na http://mamczasrozmawiac.aids.gov.pl

---> SKOMENTUJ

Jak naprawdę jest na Przystanku Woodstock?

Skip to entry content

Gdy byłem dzieciakiem, czy tam nastolatkiem, połowa moich znajomych była punkami. A przynajmniej próbowała być, nosząc kostki i pijąc tanie wina. Sam nigdy nie byłem zainteresowany ideologią „no future”, bo od zawsze uważałem, że moja przyszłość zależy tylko ode mnie, ale, o dziwo, wyjątkowo łatwo znajdowaliśmy wspólny język. Pomijając tło wydarzeń, podczas których do tego porozumienia dochodziło, to od długowłosych znajomych słyszałem barwne jak paleta Photoshopa opowieści o Woodstocku. Że anarchia, że rebelia, że błoto, że turbolibacja, że Włochaty i hipereuforia.

Z czasem stereotypy na temat festiwalu w Kostrzynie nad Odrą, oscylujące wokół spania w krzakach, zaczęły się zderzać z zupełnie przeciwnym opiniami. Że niepowtarzalna atmosfera, że spotkania z artystami, że zróżnicowane tematycznie warsztaty, że dużo wydarzeń kulturalnych. Wrodzona tendencja do konfrontowania mitów, plotek i wyobrażeń z rzeczywistością podpowiadała, że trzeba by to sprawdzić osobiście, a nie bazować na opowieściach innych ludzi i tak po kilku latach zbierania się do tego przedsięwzięcia, w tym roku w końcu je zrealizowałem.

Jak naprawdę jest na Przystanku Woodstock?

 

Błoto, brud, syf, kiła i mogiła

przystanek woodstock 2015

To główny argument, który skutecznie odstrasza nie-punków od tej imprezy.

Otóż, o ile kurzu faktycznie jest sporo – bo trudno, żeby nie było, jeśli od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy osób jednocześnie skacze pod sceną – to błota w tym roku nie było zupełnie. Oczywiście jeśli komuś wyjątkowo zależało na wykonaniu tego zabiegu kosmetycznego, to mógł pokryć skórę mokrą ziemią wskakując do kałuży, ale nie była to pozycją konieczna do uczestniczenia w wydarzeniu. Żeby bardziej to zobrazować widziałem góra 12 osób skaczących w kałuży, przy czym żadna z nich nie była ubłocona powyżej pasa.

Jednym z haseł wstrzymującym pracę jelit jest też fraza „toitoie”. Po wszystkich opowieściach, które usłyszałem przed festiwalem o warunkach sanitarnych, spodziewałem się dosłownego zobrazowania „gównoburzy”. Z całym szacunkiem do wszystkich, którzy uważają to za apogeum niesterylności i plan zdjęciowy do kolejnej części „Ludzkiej Stonogi”, ale Wy chyba nigdy nie byliście na Hip-Hop Kempie. To co się dzieje na Woodstocku jest pachnącą łazienką przy stanie toalet w Hradec Kralove. Jeśli uważacie, że warunki na imprezie Jurka Owsiaka są skandaliczne, to gówno widzieliście, że tak tematycznie to ujmę. Serio. Spodziewałem się, że nie dam rady się tam załatwić przez cały wyjazd, a nie było z tym problemów nawet ostatniego dnia, co na Hip-Hop Kempie jest niemożliwe.

Co do kwestii mycia się, to kolejki do kranów też były mniejsze niż na innych imprezach tego typu na jakich byłem i szczerze mówiąc, trochę się rozczarowałem, jak takie zwykłe polowe warunki można tak bardzo zdemonizować.

 

Na imprezę przyjeżdżają same punki

przystanek woodstock 2015

Zwane przez zadeklarowanych przeciwników nurtu brudasami. Otóż – nie wiem na ile na szczęście, a na ile niestety – nie. Na przełomie lipca i sierpnia do Kostrzyna nad Odrą przyjeżdżają zarówno rastamani, hipsterzy, goci, dresy, informatycy, studenci z UJ, korpoludzie, jak i blogerzy. I wcale nie są w mniejszości w stosunku do nosicieli irokezów. Przez to, że muzyka jest dość zróżnicowana – od Meli Koteluk, przez Proletaryat, po Shaggy’ego – odbiorcy również nie stanowią jednolitej masy i w trakcie tych kilku dni można spotkać ludzi z bardzo odmiennych subkultur.

 

Na imprezę przyjeżdżają sami gówniarze

przystanek woodstock 2015

Również nieprawda. Wiek uczestników jest tak rozstrzelony, że nawet nie podjąłbym się szacowania średniej. W trakcie przemieszczania się po terenie festiwalu widziałem zarówno osoby, które mogłyby być moimi dziećmi, jak i te, których ja mógłbym być dzieckiem, a niedaleko mojego namiotu byli rozbici państwo, których mógłbym być wnuczkiem. Jeśli więc obawiasz się zmasowanego ataku gimbazy, to porzuć te obawy, bo nie mają przełożenia na stan faktyczny.

 

Łatwo paść ofiarą złodziei

Pozdro dla złodzieja, który wczoraj przegrzebał mi namiot. Dzięki, że zadowoliłeś się czipsami, a zostawiłeś mi powerbank.

Posted by Stay Fly on 2 sierpnia 2015

Jak widać po załączonym statusie, bardzo łatwo i w zasadzie nie trzeba robić nic więcej poza rozbiciem namiotu. Gwarancji, że ktoś nie przegrzebie Ci rzeczy w wigwamie nie daje nawet fakt, że rozbijasz się w ogrodzonej wiosce wśród, teoretycznie, samy swoich. Tak że nie polecam przywozić nic wartościowego, czego nie możesz zabrać ze sobą idąc na koncert.

 

Przystanek Woodstock polega tylko na chlaniu

przystanek woodstock 2015

To największe pomówienie, jakie można skierować w stronę tego festiwalu.

Nie byłem jeszcze na drugiej imprezie, na której byłoby tyle atrakcji kulturalnych. Możesz i poćwiczyć jogę na świeżym powietrzu, i zobaczyć przedstawienie z aktorami z teatru Michała Żebrowskiego, i uczestniczyć w warsztatach rozwoju osobistego, i potańczyć z instruktorem, i nauczyć się rapować, i porozmawiać z gościem, który bez pieniędzy zwiedził całą Europę (pozdro Włóczykij!), i poznać miłość swojego życia w trakcie szybkich randek. I oczywiście skakać pod sceną w trakcie zajebistych koncertów. A to wszystko totalnie, zupełnie i absolutnie ZA-DAR-MO!

Definitywnie rozwiewając wątpliwości: nie, Przystanek Woodstock nie polega tylko na chlaniu do nieprzytomności.

 

Największy festiwal w Polsce

przystanek woodstock 2015

Nie byłem na wszystkich imprezach masowych organizowanych w naszym kraju, ale jeszcze nie słyszałem o takiej, na której bawiłoby się ¾ miliona ludzi. A właśnie tyle osób przyjechało w zeszłym roku na wydarzenie prowadzone przez Jurka Owsiaka. 750 000 wiary! To tyle co CAŁY Kraków! Czujecie to? CAŁY Kraków na jednej imprezie? I to z tak genialną atmosferą, że wszyscy są otwarci, spontaniczni, rozemocjonowani i mimo to nie dochodzi do bójek? To jest naprawdę coś!

Odpowiadając na pytanie z nagłówka: tak naprawdę na Przystanku Woodstock jest zajebiście i mocno żałuję, że pierwszy raz wybrałem się na niego dopiero teraz, a nie kilka lat wcześniej!

---> SKOMENTUJ

Jest jakiś osobnik płci męskiej po 15-tym roku życia, który nigdy nie słyszał tego hasła? A jak ma wybitne problemy ze słuchem, to który nie słyszał, ani nie czytał tego hasła? Dobra, z grup pominiętych zostali nam analfabeci, ale tych akurat możemy zdyskryminować, w związku z czym, z przeprowadzonej na szybko ankiety opartej o metodykę pracy amerykańskich naukowców wynika, że 110% męskiej populacji choć raz w życiu spotkało się ze stwierdzeniem, że „faceci myślą tylko o jednym”. Tą enigmatyczną jednością, która dominuje umysły osobników wyposażonych w angielski zestaw śniadaniowy w kroczu, jest oczywiście seks. Zwany też ciupkaniem, przez dewotki, które nigdy nie dopuściłyby do tego, by brudzić sobie usta tym strasznym słowem na „s”. Lub czymkolwiek innym.

Tym razem, wyjątkowo nie będę walczył z krzywdzącym stereotypem zakładającym, że w głowie mężczyzny nie pojawiają się myśli niezwiązane ze sprawdzaniem alternatywnych zastosowań kuchennego blatu, pralki, czy ksera w biurze, bo wydaje mi się, że każdy w miarę ogarnięty człowiek, wie, że to nieprawda. Faceci poza ruchaniem myślą jeszcze o jedzeniu, więc nie wiem jak wielką seksistowską świnią trzeba być, żeby spłycać nasze procesy myślowe do jednego. W dzisiejszym traktacie oscylującym wokół wojny płci skupię się na zupełnie innej kwestii. Mianowicie, na tym, o czym myślą kobiety.

Jeśli mężczyzna dąży do seksu, to znaczy, że chce uprawiać seks. Koniec, kropka. Jego intencje są jasne, czytelne i szczere. Pod chęcią włożenia penisa do pochwy i wymiany płynów ustrojowych nie czai się żadne drugie dno.

Co z kolei oznacza, że kobieta dąży do seksu? Cholera, też chciałbym to wiedzieć, bo to może być wszystko.

Kobiety tym się różnią od mężczyzn, że pójście do łóżka czasem nie jest dla nich celem samym w sobie, a jedynie środkiem do osiągnięcia czegoś więcej. Fakt, że wspięła się na Ciebie jak na Mount Blanc odruchowo jodłując przy zdobywaniu szczytu, wcale nie znaczy, że to było jej główną motywacją, ani, że w ogóle miała na to ochotę. Równie dobrze, mogła to być tylko droga do zdobycia czegoś innego i środek perswazji, którym miała nakłonić Cię do podjęcia innych działań. W końcu nikim się tak dobrze nie manipuluje jak napalonym facetem.

Mężczyzna uprawia seks, bo ma ochotę na seks. Przedstawicielka płci karmiącej może dążyć do łóżkowych zapasów, bo:

– chce dostać awans / podwyżkę / premię / wolne w dniu finału „You Can Dance”

– potrzebuje, żeby ktoś jej nieodpłatnie pomógł z przeprowadzką / remontem / poprowadzeniem sprawy rozwodowej z podziałem majątku

– chce zrobić sobie z Tobą samojebkę z hasztagiem #aftersex i zaimponować koleżankom, że spała z-tym-znanym-kolesiem-z-telewizora

– jest nowa w danym środowisku i chce wkręcić się w Twoją paczkę znajomych

– chce zrobić na złość przyjaciółce, której się podobasz, bo nie może znieść, że zostałaby jedyną singielką w ekipie. Lub też dlatego, że kiedyś pożyczyła jej swoją ulubioną sukienkę i wróciła poplamiona

– ma turbo słabo płatną pracę i uznała, że mieszkanie u Ciebie za darmo bardziej jej się kalkuluje, niż wywalanie co miesiąc tysiaka na klitkę na wydupiu

– potrzebuje materiału genetycznego, bo zegar biologiczny tyka

– chce dotrzeć do Twojej siatki kontaktów biznesowych, bo będzie odpalać ultra innowacyjny interes – studio paznkocia – i potrzebuje kogoś, kto wyłoży na to hajs

– [wstaw_problem_z_którym_nie_może_poradzić_sobie_sama] lub [niedobór_który_możesz_zaspokoić]

Podsumowując, dziewczyna może Cię wpuścić do swojego tajemniczego ogrodu, bo po prostu chce, żebyś jej przeorał grządki swoim pługiem, ALE prawdopodobne jest też, że poszła z Tobą do łóżka, bo to element jej manipulacji. Biorąc pod uwagę powyższe, stwierdzenie, że „faceci myślą tylko o jednym” to komplement. Bo laski nigdy nie wiadomo o czym myślą.

---> SKOMENTUJ