Close
Close

8 komentarzy świadczących o tym, że jesteś niezadowolony z życia

Skip to entry content

Znacie ten moment, kiedy jesteście na jakimś turbo wyjeździe, lecicie na endorfinowym haju i wrzucacie fotkę z egzotycznego miejsca  na Fejsa? Albo gdy jecie pizzę, którą nie pogardziłby sam Don Corleone i jest taka dobra, że aż musicie jej zrobić zdjęcie? Albo po prostu kupiliście buty, na które zbieraliście od zeszłej dekady i chcecie się pochwalić, że osiągnęliście cel? Pod takim foto, wśród komentarzy „łouł!”, „ekstra”, „super”, „podróżowałbym/jadłbym/ruchałbym”, zawsze znajdzie się ktoś komu to nie pasuje. Nie pasuje mu, że macie, bądź zrobiliście coś spoko i za punkt honoru obrał sobie ściągnięcie Was do parteru.

Z racji, że moja praca niejako polega na chwaleniu się, trafiam na takich ludzi całkiem nierzadko. Ludzi, którzy mają niesatysfakcjonujące życie i bardzo chcą, żebyście Wy też takie mieli. Charakteryzuje ich 8 rodzajów komentarzy, które zostawiają pod zdjęciami.

„Takiemu to dobrze” – niby normalny komentarz mówiący, że „masz nieźle”, przy czym negatywnego wydźwięku nadaje mu zaimek „takiemu”. No bo niby jakiemu? Najczęściej pisany przez kobiety pod zdjęciami ukazującymi szeroko pojęty wakacyjny błogostan. Znaczy mniej więcej tyle co „też bym chciała tak jak ty, ale nigdy nie starałam się na tyle, żeby to dostać”.

„Po co to komu?” – pojawia się w dyskusjach o gadżetach i nowościach technologicznych, sugerując, że przedmiot, wokół którego toczy się rozmowa, jest nieprzydatny i całkowicie zbędny, a osoby wypowiadające się na jego temat bezsensownie tracą czas. Hasło „po co to komu?”, to taka zasłona dymna do płaczliwego „nie stać mnie, więc będę manifestować, że to bezużyteczne, żeby poczuć sie lepiej”.

„Ale drożyzna!” – mniej więcej to samo co powyżej – „nie stać mnie, więc ty też nie powinieneś tego mieć”.

„Tak jakby nikt nie widział Wieży Eiffla” – zamiast „Wieży Eiffla” możesz wpisać dowolną zagraniczną atrakcję turystyczną. Moja mama symbol Paryża zobaczyła dopiero w zeszłym roku, ja 2 lata wcześniej i oboje byliśmy podjarani, że możemy popatrzeć na nią z tak bliska, a nawet jej dotknąć. Było to dla mnie na tyle emocjonujące, że postanowiłem uwiecznić ten moment na fotografii. Niestety, kogoś kto nigdy tam nie był i wie, że ze względu na niezaradność życiowo-finansową raczej nigdy nie będzie, musi to koleć w oczy. Takie London Eye, czy Koloseum musi być dla niego jak pieprz cayenne wysypany na powieki. Stąd taki komentarz.

„Dużo jeszcze takich zdjęć wrzucisz?” – czyli „tak strasznie, ale to strasznie zazdroszczę ci tej wycieczki, że nie umiem przemilczeć twojego szczęścia, bo zawiść zżera mnie od środka”.

„Wolę zarabiać mniej, ale uczciwie” – pojawia się najczęściej w przypadku niszowych zawodów, co do których istnieje społeczne przekonanie, że są łatwe i niewymagające dużych nakładów pracy. Zazwyczaj pada w dyskusji o zarobkach muzyków, aktorów, modelek, czy popularnych blogerek modowych. Autor komentarza jest przekonany, że ów zawód jest tak banalny, że tylko uciekając się do nieprawych praktyk można się w nim wybić i dojść do dużych pieniędzy – tłumaczy sobie w ten sposób, czemu on nigdy nie został nikim istotnym w komentowanej branży.

Chytry trik mający na celu jedynie poprawę własnego samopoczucia próbuje zamaskować deklaracją, jakoby pieniądze nie były dla niego najważniejsze, a na pierwszym miejscu stawiał takie wartości jak uczciwość. Co zabawne, to hasło nigdy nie pojawia się w dyskusji o hierarchii wartości, czy filozofii życiowej, ale w rozmowach o kasie.

„Wolę zarabiać mniej, ale nie robić z siebie debila” – podobna sytuacja jak powyżej, przy czym tu już kompasem nadającym właściwy kierunek życiu nie jest wyniosła prawość, a „nie robienie z siebie debila”. Zawsze mnie cieszy, gdy ktoś nie doznaje niepełnosprawności intelektualnej w stopniu lekkim, w trakcie wykonywania czynności zawodowych, ale jak bardzo żal musi mu ściskać dupę, że ma niepohamowaną potrzebę oznajmiania tego publicznie? To bardzo ładny eufemizm do „zarabiam mniej niż dzieci w chińskich fabrykach, więc żeby poprawić sobie nastrój każdego, kto dostaje choć złotówkę więcej nazwę pajacem”.

„Nie chwal się” – bo jak wiadomo, skromność to cnota. Najdobitniejszy dowód, że Twoje szczęście przyprawia kogoś o silny dyskomfort. Bo nie jest problemem, że Ty coś masz, bądź gdzieś jesteś, problemem jest, że komentator tego nie ma i nie może tego braku znieść, a jest tak leniwy, że sam po to nie sięgnie.

Gdy widzę jeden z powyższych komentarzy pod moim zdjęciem, momentalnie przypomina mi się do czego służy opcja „usuń” i „zablokuj”. Przyjmuję do wiadomości, że ktoś wymyślił sobie bycie męczennikiem i podróżowanie przez życie w koronie cierniowej,  ale mnie niech jej nie zakłada.

(niżej jest kolejny tekst)

65
Dodaj komentarz

avatar
28 Comment threads
37 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
39 Comment authors
Grocrafty.plAdam JaroszŁukasz PrzechodzeńAnna SzlęzakPionierka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W.
Gość
W.

„Kto bogatemu zabroni” w kontekście „takiemu to dobrze”. Albo hit, może nie tak częsty jak inne przytoczone, ale parę razy widziałam – wrzucenie własnej fotki, najlepiej identycznej i w tym samym miejscu – było lepiej / ładniej / fajniej / brzydziej / drożej / gorzej, cokolwiek.

Grocrafty.pl
Gość

Ja uwielbiam tekst „kto bogatemu zabroni”, ale używam go w ramach żartu:)

Maciek Partyka
Gość
Maciek Partyka

Nie wiem po co komu ten wpis. Wolę zarabiać mniej o Ciebie, ale uczciwie i nie robiąc z siebie debila. Tylko się chwalisz jak Ci dobrze, bo kupujesz tę drożyznę. A tak poza tym to widziałem wieżę Eifla więcej razy od Ciebie!

Sorry, nie mogłem się powstrzymać :D

Michał Stępkowski
Gość

Kurcze, ja to wieżę Eiffla tylko na zdjęciach widziałem. Takiemu to dobrze.

Karola Franieczek | Życie Me
Gość

Pięknie Ci to wyszło. :)

Maciek Partyka
Gość
Maciek Partyka

Dzięki. Ale zapomniałem jeszcze wspomnieć, że się sprzedał ;)

Ven
Gość

Kupiłam sobie ajfona i usłyszałam sporo takich komentarzy. Do tego dochodzi „Android ma to samo, przepłaciłaś, ajfon dla burżujów”. Jezu, jeden woli windowsa, drugi androida, trzeci iOS, wiec na cholerę drążyć temat? Irytuje mnie ze w Polsce niektóre przedmioty czy wycieczki mają miano luksusowych i powodują ból pośladków u społeczeństwa. No ludzie, chill. Każdy ma inny gust. Więc robi i kupuje to, co chce.

Madix
Gość
Madix

Najbardziej mnie bawi, jak ktoś sprzętu w ogóle nie używał i nie wie, po jakiej cenie został on faktycznie kupiony ale oczywiście komentuje, że kupiony za drogo (chociaż tak naprawdę nie ma pojęcia za ile) i że chujowy (chociaż nigdy nie korzystał, więc skąd ma czerpać swoje wyobrażenie o jakości sprzętu?). Używam obecnie Mac Booka Air. To nie mój laptop, pożyczam go od chłopaka, który kupił go za 3500 zł na wyprzedaży w Saturnie. Powiem jedno: lepszego lapka w łapkach nie miałam i chociaż do tej pory trudno mi jest się przestawić na pewne różnice w interfejsie i sporo szczegółów… Czytaj więcej »

steveminion
Gość
steveminion

Użytkownicy sprzętu z ogryzkiem są w Polsce tępieni bardziej niż uchodźcy…

Jan Favre
Gość

Przy nowych sprzętach technologicznych niemal zawsze jest argument, że „pfff, drożyzna, przecież mogłeś poczekać 2 lata i miałbyś połowę taniej”.

Michał Stępkowski
Gość

Ale ile byś zaoszczędził przez 2 lata. Mógłbyś sobie ajfona na każdy miesiąc nowego kupić.

Saga Sachnik
Gość

Byś kupił na allegro, byś zaoszczędził.

Wiola Starczewska
Gość
Wiola Starczewska

Ja mam takie ulubione: „nie wierzę, że dostałaś pracę, ja tyle szukałem i nie dostałem” albo: „jak śmiesz robić staż w Parlamencie Europejskim za moje, podatnika pieniądze?!”

Jan Favre
Gość

Znajomości albo kariera przez łóżko, wiadomo.

Borsuk
Gość
Borsuk

Wiesz, bywa i tak. Ale nie znam człowieka do którego przyszedłby jakiś dobry wujek i powiedział „mam dla ciebie spoko prace, siedzisz od roku w domu,może spróbujesz?”, a on odpowiedziałby „nie no, nie wezmę, to zbyt łatwe i w ogóle jeżeli skorzystam na tym, że cię znam to do końca życia będę sobie wygarniał jaką to ja jestem nieetyczną świnią”. Sama kiedyś przeżywałam, że ta to ma z ramienia i po linii zajebiste fuchy, co było prawdą, laska sama na głos się przyznawała. Ale potem sobie pomyślałam- hej, a ty byś korzystała? No cóż, pewnie, że bym korzystała. I idę… Czytaj więcej »

tattwa
Gość

„Wolę zarabiać mniej, ale uczciwie” ahahahahahahahaahahahahahahahahahahahahahahahaahahahhaahahahaahahahahahahaha

NIE.

„Wolę zarabiać mniej… ” miał naprawdę na myśli NIKT, NIGDY. :D

Madix
Gość
Madix

Hm, ja często mówię, że wolałabym zarabiać mniej, ale i mieć dużo więcej czasu wolnego dla siebie, aniżeli zarabiać więcej, ale harować 12 h dziennie w piątki, świątki i niedziele ;) Co ważne – oczywiście nie znaczy to, że wolałabym zarabiać mniej za to samo, tylko znaczy to tyle, że chciałabym, aby każda godzina mojej pracy była tak cenna, bym nie musiała pracować zbyt wiele godzin, aby się utrzymać ;) Innymi słowy – pracować mniej i zarabiać mniej (ale nadal wystarczająco do utrzymania się na ok poziomie) – tak, ale pracować tyle samo i zarabiać mniej to wiadomo, że się… Czytaj więcej »

tattwa
Gość

Jest ogromna różnica między powiedzeniem i postanowieniem nawet: „moja praca prawnika / chirurga / wpisz dowolne jest tak psychicznie wyczerpująca i wyniszczająca, że wolę zarabiać mniej i cieszyć się życiem” i „wolę zarabiać mniej w ogóle”. Podobnie jak ludzie, którzy robią coś dla idei i zarabiają mało, nie myslą w sposób „cieszę się, że zarabiam mało i robię coś ważnego”, tylko „cieszę się, że robię coś ważnego, ale chciałbym zarabiać więcej / muszę się pogodzić z tym, że zarabiam niewiele”. Nikt nie jest zadowolony z tego, że zarabia mało i nikt nie woli zarabiać mniej. Jeśli rezygnuje z dobrze płatnego… Czytaj więcej »

Tianzi
Gość
Tianzi

Sięgając niedaleko, nie wszystkie modelki zgłosiły się po kupę szejka :)

Wojciech
Gość
Wojciech

„”Wolę zarabiać mniej… ” miał naprawdę na myśli NIKT, NIGDY. :D”

Jasne, a underground nie istnieje xD

Erillsstsyle
Gość

organizacje non profit z zasady nie służą zarabkowi i utrzymaniu się z tego.
Więc miało być heheszkowo ale nie wyszło.

Wojciech
Gość
Wojciech

sad_panda.svg

tattwa
Gość

Btw „uczciwie” oznacza w takim zdaniu zwykle: nienawidząc swojej pracy / za marne pieniądze / harując od świtu do nocy / fizycznie, tymi ręcami

Shit-test – co to jest, jak go przejść i czemu kobiety robią je facetom?

Skip to entry content

Dzień, w którym dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak shit-test pamiętam dość dobrze. Prawie tak dobrze, jak moment, w którym zorientowałem się, że jeśli stanę na łączeniu płyt chodnikowych, to ulica nie wybuchnie. Też dotarło do mnie, że to co robiłem wcześniej było zupełnie bez sensu, a świat zaczął wyglądać nieco inaczej. Gotowy na połknięcie czerwonej pigułki i wyjście poza Matrixa? To jedziemy!

Co to jest shit-test?

Shit-test pochodzi ze slangu trenerów uwodzenia i profesjonalnych podrywaczy i można tłumaczyć go na polski dosłownie: to test, którym kobieta sprawdza, czy nie wciskasz jej gówna. Mniej dosłownie: niewinne zdanie lub pytanie, na podstawie którego dziewczyna błyskawicznie klasyfikuje jakim typem faceta jesteś. Za jego pomocą weryfikuje, czy wersja siebie, którą próbujesz jej sprzedać, to tylko przyjęta przez Ciebie poza na potrzeby podrywu, czy faktycznie taki jesteś.

W skrócie: shit-test, to błyskawiczny sprawdzian Twojej osobowości.

Po co kobiety robią shit-testy?

Żeby bez wysiłku odsiać ziarno od plew.

Nieco ponadprzeciętnej urody dziewczyna niestroniąca od imprez, zwłaszcza w klubach, słyszy średnio co trzy piosenki, że ma ładne oczy i co cztery, że z taką jak ona, to można by ołówki z IKEI kraść. Że jej cielęcinkę, to jak Reksio szynkę, nawet nie trzeba mówić, bo mokra intencja spływa adoratorowi po twarzy razem z potem. Innymi słowy: ma branie. I najczęściej wśród typów, z którymi nie chciałaby się wymienić nawet spojrzeniem. Skutkuje to tym, że nawet, gdy nie podbijasz z tekstem, że jej stary to na bank jest złodziejem, bo ukradł gwiazdy i wsadził jej w oczy, to ona i tak odruchowo zakłada, że:

a) chcesz wyłącznie dobrać jej się do majtek (więc sprawdza shit-testem, czy zależy Ci na czymś więcej niż seksie)

b) jesteś za cienki w uszach, żeby do niej startować (więc sprawdza shit-testem, czy jesteś z jej ligi i nie zrobi błędu dając Ci szansę)

Czasem pojawia się jeszcze jedna motywacja:

c) jest nauczona, że relacja damsko-męska to wojna, a ona nie wie, gdzie masz granice (więc sprawdza shit-testem na ile może sobie pozwolić)

jeśli jednak zdarza się to na zaawansowanym etapie znajomości i na tyle często, by to zauważyć, to lepiej uciekać od takiej. Zdrowi ludzie nie sprawdzają w kółko, czy mogą Ci stanąć butami na głowie. Po prostu tego nie robią, bo to pojebane.

Jak wyglądają shit-testy?

Czyli, w którym momencie flirt zamienia się w egzamin, stwierdzający, czy jesteś godzin jej uwagi, numeru telefonu i kontaktu z florą bakteryjną? W każdym. Ale najczęściej, gdy w trakcie podrywu słyszysz jeden z poniższych tekstów.

– Postawisz mi drinka? – sprawdza, czy uważasz, że musisz kupować sobie jej uwagę, czy w swoim mniemaniu jesteś na tyle interesujący, że będzie z Tobą rozmawiać nawet, gdy odmówisz

– Musisz się bardziej postarać – sprawdza, czy może Cię zdominować i sprowadzić do roli maskotki

– Mówisz to wszystkim dziewczynom? – sprawdza, czy jesteś masowym podrywaczem i bierzesz co się nawinie, czy chcesz spędzić wieczór stricte z nią

– Nie daję swojego numer nieznajomym – sprawdza, czy nie jesteś desperatem, który zacznie ją błagać o numer albo wariatem-stalkerem

– Jesteś dla mnie za niski/wysoki – sprawdza, czy kwestia Twojego wzrostu jest tak naprawdę problemem dla Ciebie

– Pójdziesz do szatni po mój płaszcz? – sprawdza jak bardzo jesteś uległy i czy będziesz posłusznym pieskiem wykonującym polecenia

– Któraś się złapała na ten bajer? – sprawdza, czy wystarczy prosty przytyk do sposobu w jaki podrywasz, żebyś odpuścił, czy masz jaja, żeby grać z nią dalej

– Dzięki, ale mam chłopaka/jestem lesbijką – oczywiście może być tak jak mówi, ale w większości przypadków, to po prostu filtr odsiewający płotki i sprawdzający poziom Twojej determinacji

Jak przejść shit-test?

Jak już ustaliliśmy, shit-test jest egzaminem, który musisz zdać lub też piłeczką, którą musisz odbić, jeśli chcesz posunąć się do przodu w relacji ze stosującą go kobietą. Poprawnych odpowiedzi na szczęście jest więcej niż na maturze i wcale nie trzeba uczyć się ich na pamięć, żeby wpasować się w klucz. Są 3 głownie strategie rozwiązywania tego typu quizów, jednak niezależnie, którą z nich wybierzesz, musisz pamiętać o najważniejszej kwestii: nigdy, przenigdy, nawet pod groźbą wazektomii, NIE TŁUMACZ SIĘ!

Niestety w tej grze jest permanentne domniemanie winności, a jej naczelna zasada to, że winny się tłumaczy. Jeśli więc zaczniesz racjonalnie ją przekonywać, że nie uważasz, żebyś był niski albo, że wcale nie jesteś podrywaczem i przyszedłeś do klubu po prostu się pobawić, to przegrałeś. Serio, tłumaczenia pozostaw na rozprawy sądowe, a jeśli chcesz przejść gówno-sprawdzian, to wykorzystaj któryś z poniższych wariantów.

1. Zbycie absurdalnym żartem.

– Mówisz to wszystkim dziewczynom?
– Tylko tym, których imię kończy się na „a”.

– Dzięki, ale mam chłopaka.
– Ja też, ciągle nie mogę go nauczyć, żeby nie sikał na deskę.

– Z iloma dziewczynami spałeś przede mną?
– Za kogo ty mnie masz? Seks dopiero po pierwszym dziecku.

Niezależnie, czy chcesz kogoś poderwać, czy sprzedać mu zestaw garnków za 5 koła, gdy poznajesz nową osobę Ty jesteś na jednym brzegu, a ona na drugim. Wskoczenie w ciuchach do rzeki jest pomysłem z puli tych mniej przybliżających Cię do niej. Potrzebujesz wybudować most między Wami, a śmiech jest świetnym stelażem, po którym można się poruszać i nakładać kolejne warstwy. Jeśli nie wiesz jak wybrnąć z jakiejś sytuacji w trakcie podrywu – rzuć żartem. W najgorszym wypadku tylko jedno z Was zakończy spotkanie w dobrym humorze. Ty.

2. Zignorowanie.

Opcja dla chłopaków mocniej zaprawionych w bojach, ewentualnie z silniejszym poczuciem własnej wartości. Jeśli słyszy pytanie, czy postawisz jej drinka albo popilnujesz torebki, gdy będzie tańczyć z koleżanką na parkiecie, zachowuj się, jakby Twoja kilkuletnia siostra spytała, czy dłubiesz w nosie. Zignoruj to i zrób minę, jakby to było tak niepoważne, że tylko z grzeczności nie będziesz odpowiadał.

3. Konfrontacja.

– Postawisz mi piwo?
– Chcesz, żebym cię kupił, czy upił?

– Jesteś dla mnie za niski.
– A ty dla mnie zbyt wymalowana, ale chyba nie ma sensu oceniać książki po okładce?

– Musisz się bardziej postarać.
– Zawsze masz takie roszczeniowe podejście, czy tylko gdy ktoś próbuje Cię poznać?

Tu już wchodzimy z drzwiami. Chce grać w wojnę? Potrzebuje dowodu, że nie dajesz sobie wchodzić na głowę? To proszę bardzo. Zagranie ryzykowne, przy czym całe ryzyko sprowadza się do tego, czy odbijesz greps wystarczająco przekonująco. Wyczuje w Tobie moment zawahania i leżysz. O ile przy ignorowaniu było wyrównywanie siły i ustawianie się w pozycji równowagi, o tyle tu jest przechylanie szali dominacji na Twoją stronę.

Czy w ogóle warto przechodzić shit-testy?

Pytanie, od którego tak naprawdę powinniśmy zacząć.

Część kobiet stosuje shit-testy z pełną premedytacją w wyniku uczenia się zarządzania relacjami, część zupełnie nieświadomie, kopiując te zachowania od koleżanek lub matek. Cześć z nich ma zawyżoną samoocenę i musi sprawdzić, czy aby na pewno jesteś ich wart. A część nie zadziera nosa, ale trafiła na pluton ruchaczy w przebraniach mężczyzn szukających związku i instynkt samozachowawczy każe im się przed nimi bronić.

Warto wiedzieć jak przechodzić shit-testy dla tych ostatnich.

wpis jest wynikiem zaproszenia na Festiwal Whisky i przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich

Pod koniec sierpnia razem z czwórką innych dżentelmenów – Szarmantem, Michałem Góreckim, Mr Vintagem i Podlińskim – byłem na Festiwalu Whisky w Jastrzębiej Górze. Zdarzyło mi się z raz, czy dwanaście być na targach wina, więc wydawało mi się, że wiem, czego mniej więcej mogę się spodziewać po tego typu wydarzeniu. Nic bardziej mylnego. Z moich oczekiwań spełniło się tylko jedno – było dużo dobrego alkoholu – natomiast reszta była niespodzianką. Całkiem miłą.

Ale do rzeczy: co konkretnie dzieje się na dwudniowej imprezie poświęconej mocnym trunkom w kolorze herbaty i co tak naprawdę można robić na Festiwalu Whisky?

 

Można sprawdzić, czy byłbyś dobrym Irlandczykiem

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 15

Jak wiadomo, na Wyspach Brytyjskich ciągle leje, więc pijąc whisky nie potrzebujesz lodu, ani butelki z wodą, żeby ją rozcieńczyć. Wystarczy melonik i chwila treningu karkiem. W konkurencji przelewania kropli deszczu z ronda do szklanki dostałem 12/10, tak że lata kiwania głową na koncertach nie poszły na marne.

 

Można przekonać się, że nie potrafisz grać na dudach

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 18

Wydobycie dźwięku z tego worka z piszczałkami jest naprawdę cholernie trudne. Najpierw robisz się cały czerwony, nie z zawstydzenia tylko z braku powietrza, potem spazmatycznie przebierasz palcami po otworkach, licząc, że wreszcie pojawi się jakaś melodia, a na końcu dowiadujesz się, że musisz to ustrojstwo ugniatać łokciem, bo inaczej nawet kakofonii z tego nie będzie. Szacunek dla gościa, który zagrał na tym „Wlazł kotek na płotek”, powinieneś iść do X-Factora stary.

 

Można dowiedzieć się czym się różni whisky od whiskey, a czym od burbonu

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 2

Co jakiś czas spotykam osoby, które udają, że są mądrzejsze od Wikipedii i przedstawiają jakieś tajemne historie na ten temat, opowiadając je takim tonem jakby były ojcami-założycielami pierwszej destylarni.

„Whisky” i „whiskey” to dokładnie jeden i ten sam alkohol, a dwie nazwy wzięły się stąd, że pierwsza funkcjonuje w Szkocji, a druga w Irlandii, żeby odróżnić miejsce pochodzenia danego trunku. Ot, cała filozofia. Natomiast „whisky” tym się różni od „burbonu”, że pierwszy alkohol produkowany jest ze zboża i zrodził się na Wyspach Brytyjskich, natomiast drugi jest z kukurydzy i swoje korzenie ma w Stanach Zjednoczonych i często nazywany jest „amerykańską whiskey”.

 

Można pojeździć na byku

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 9

I spaść. Na szczęście lądowanie jest miękkie nawet jeśli nie robisz telemarku. Mnie udało udało się wytrzymać w siodle 1 minutę i 4 sekundy, co było rekordem w naszej ekipie i drugim wynikiem na całej imprezie. Tak, w poprzednim życiu byłem kowbojem.

 

Można przyciąć fryz, wąsa i brodę

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 17

Przy stanowisku Wild Turkey – którego byłem ambasadorem w trakcie festiwalu – był mini-salon chłopaków z Barberiana, którzy fachowo i bezpłatnie ogarniali owłosienie od szyi w górę. Patrząc na ich pracę, aż żałowałem, że nie miałem czego oddać do golibrody. Profeska.

 

Można stworzyć własną mieszankę

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 16

Oglądaliście „Laboratorium Dextera” w podstawówce? I chcieliście pobawić się przyrządami chemicznymi i stworzyć swoją wybuchową mieszankę? To na stoisku Grant’sa była taka okazja i swoją autorską whisky można było nawet zabutelkować i przylepić do niej ręcznie podpisaną etykietę. Uczucie jakbym co najmniej rozszczepił atom.

 

Można wzbogacić język

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 10

Dowiadując się czym jest maturacja i przy okazji…

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 28

…zobaczyć zabytkową maszynę do destylacji zboża. Niestety nie można było na szybko zrobić sobie zacieru z jęczmienia i wydestylować z tego alkoholu, żeby go wyleżakować w beczce, ale i tak samo zobaczenie tego sprzętu na żywo i zwizualizowanie sobie jaką drogę przechodzi ziarenko nim stanie się kroplą, robiło wrażenie.

 

Można spróbować steku przyrządzonego na burbonie

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 23

Konkretnie na Wild Turkey 81, i stwierdzić, że jest tak dobry, że słodycze i wszystkie inne dania mięsne mogłyby przestać istnieć. Określenie „rozpływał się w ustach” jest przemaglowane, jak prześcieradło w szpitalu, ale naprawdę zaiste tak było.

 

Można dać wbić sobie łokieć w plecy

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 19

I dać odcisnąć sobie krawędzie łóżka do masażu na twarzy, co – jak widziałem już po zakończonym procesie – zarówno osobom wykonującym, jak i korzystającym z usługi sprawiało przyjemność.

 

Można poznać nowe przepisy na drinki

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 21

I dowiedzieć się, że whisky z sokiem ananasowym jest dobre….

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 5

…whisky z powidłami śliwkowymi przedobre…

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 7

…a miodowy Wild Turkey z niczym zajebisty! W trakcie festiwalu to był mój ulubiony trunek, gdyby nie to, że skończył się w pierwszy dzień, pewnie do końca imprezy nie tknąłbym niczego innego. Uwielbiam słodkie alkohole, ale to było naprawdę pyszne. Z niecierpliwością czekam, aż na stałe wejdzie do sprzedaży w Polsce. Blog może na tym ucierpieć, ale co tam.

 

Można spotkać mężczyznę w spódnicy

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 20

I dowiedzieć się, że chodzenie w kilcie jest dużo wygodniejsze, niż w spodniach.

 

Można znaleźć prawdziwie męskie perfumy

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 22

O idealnie męskim zapachu, który pasuje do żucia pszczół zamiast jedzenia miodu i z pewnością spryskiwałby się nim Rambo, Rocky i Terminator. No, przynajmniej, gdyby ten ostatni czuł zapach. Z doświadczeń empiryczny Michała wiem, że flakonik z rozpylaczem również świetnie się sprawdza jako odświeżacz do ust. Może nie przed randką, ale po steku na pewno.

 

Można spędzić czas z kolegami

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 26

Oczywiście budując zamki z piasku i puszczając kaczki na wodzie. Ewentualnie wpatrując się w fale i dyskutując o ekonomii. Bo będąc nad morzem z dobrą ekipą i nie innym trunkiem trudno się nudzić.

Męskie zachowania, które nie pasują kobietom

Skip to entry content

Tydzień temu pisałem o kobiecych zachowaniach, które nie pasują mężczyznom. W komentarzach były głosy negujące moje obserwacje typu „to ktoś tak robi? nie wiedziałam”, „ja, ani żadna moja koleżanka nigdy tak nie zrobiłyśmy, a nawet jeśli to na pewno dla żartu” i „chyba jestem facetem, bo tak nie robie, hehe”, co jest standardem przy opisywaniu jakichkolwiek damskich poczynań. Bo oprócz tego, że każda jest „ponad to”, cokolwiek by to nie było, to przede wszystkim każda jest inna, wyjątkowa, nietuzinkowa i unikalna jak płatek śniegu i pod żadnym pozorem nie można jej przyrównywać do jakiejkolwiek innej babki.

Poza manifestacją bycia inną niż inne, pojawiło się też kilka sugestii, żebym napisał bliźniaczy tekst o facetach. Czyli o męskich zachowaniach, które nie pasują kobietom. Mimo, że kolesi zdarza mi się obserwować z nieco mniejszym zamiłowaniem niż laski, to coś tam o nich wiem. Nie boję się wyzwań, więc podjąłem rękawicę i oto przed Wami odbicie piłeczki z zeszłego poniedziałku – zbiór męskich zachowań, które nie pasują kobietom.

Chodzenie w dresach po mieście: czy w ogóle w adidasach poza salą gimnastyczną i jakimkolwiek obiektem niezwiązanym z aktywnością fizyczną. Kiedyś sport-obuw i bawełniane dresy w przestrzeni publicznej były domeną tylko i wyłącznie facetów… ale od jakiegoś czasu mamy streetwear i tabuny lasek w sneakersach. Które, zarówno buty, jak i dresy, pasują im.

Ścinanie się na krótko: jak byłem dzieciakiem podział był prosty – człowiek z długimi włosami to kobieta, człowiek z krótkimi to chłopak. W podstawówce nikt by nie wpadł na to, żeby płeć rodzącą ścinać na mniej niż 10 centymetrów, bo nie było takiego przewinienia, którego mogłaby się dopuścić, żeby aż tak ją oszpecić. Natalia Przybysz z SiStars i Amber Rose nie tylko udowodniły, że łyse kobiety nie są pasztetami, ale że mogą być bardziej pociągające niż ich długowłose koleżanki.

Bekanie: biorąc pod uwagę, że tylko gówniarze i neandertale bekają przy innych, to faktycznie to zachowanie nie pasuje kobietom. Tyle, że mężczyznom też nie.

Branie numeru telefonu: to facet jest łowcą, a laska zwierzyną. Koniec i kropka. Nie da się odwrócić tej sytuacji. Bo chyba nie wyobrażacie sobie, że to jakaś sztuka podbija do gościa, zagaduje, a potem podaje mu komórkę, żeby wpisał jej swój numer telefonu? Ja też nie. Bo nie musiałem sobie jej wyobrażać. Kilkukrotnie byłem uczestnikiem takiej sytuacji i mimo, że nie jest to norma, to nie ma nic niewłaściwego w dziewczynie inicjującej i domykającej podryw. To tylko dodaje pikanterii.

Wyrywanie na jednorazowy numerek: czy kobieta mogłaby traktować relację damsko-męsko przedmiotowo? Czy pasowałoby jej bycie zimną suką ściagającą faceta do siebie do mieszkania, tylko po to, żeby zaspokoił jej potrzeby seksualne? Czy mogłaby na drugi dzień po prostu zapomnieć o jego istnieniu i w kolejny weekend powtórzyć proceder? Pojedźcie do Słonecznego Brzegu na wakacje to się przekonacie, że tak. Albo po prostu pójdźcie do klubu dla nie-studentów.

Przeklinanie: damie nie przystaje. No dobra, żartowałem, nie znam przedstawicielki płci żeńskiej, która by nie rzuciła mięsem raz na jakiś czas. A nie zadaję się tylko z wegetariankami.

Bicie się: faceci jak mają jakiś problem, to dadzą se po strzale i jest spokój. Babki zaczną ciągnąć za kudły, a potem obrobią dupę tej drugiej przed znajomymi. Pranie się po mordach do krwi i złamanych paznokci faktycznie nie jest popularne, ale jak pokazuje sukces kobiecego wrestlingu i walk w kisielu, nie jest to coś od czego chcielibyśmy uchować swoje oczy.

Cholera, naprawdę starałem się znaleźć coś, co robiliby faceci, a co byłoby zdecydowanie rażące, przynajmniej w naszej kulturze, jeśli przejęłyby to kobiety, ale nie znalazłem takiego zachowania. I obawiam się, że po prostu nie istnieje, bo przez ciągłe dążenie do zrównania płci akceptujemy u kobiet wszystkie kalki z zachowań mężczyzn. Zarówno upodabnianie się fizyczne jak i behawioralne do samców przechodzi w zasadzie bez większego echa, czego najlepszym przykładem jest ostatnia moda na rysowanie sobie wąsów przez laski na imprezach.

Pytanie „czy to dobrze?” pozostawiam otwarte.