Close
Close

wpis jest wynikiem zaproszenia na Festiwal Whisky i przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich

Pod koniec sierpnia razem z czwórką innych dżentelmenów – Szarmantem, Michałem Góreckim, Mr Vintagem i Podlińskim – byłem na Festiwalu Whisky w Jastrzębiej Górze. Zdarzyło mi się z raz, czy dwanaście być na targach wina, więc wydawało mi się, że wiem, czego mniej więcej mogę się spodziewać po tego typu wydarzeniu. Nic bardziej mylnego. Z moich oczekiwań spełniło się tylko jedno – było dużo dobrego alkoholu – natomiast reszta była niespodzianką. Całkiem miłą.

Ale do rzeczy: co konkretnie dzieje się na dwudniowej imprezie poświęconej mocnym trunkom w kolorze herbaty i co tak naprawdę można robić na Festiwalu Whisky?

 

Można sprawdzić, czy byłbyś dobrym Irlandczykiem

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 15

Jak wiadomo, na Wyspach Brytyjskich ciągle leje, więc pijąc whisky nie potrzebujesz lodu, ani butelki z wodą, żeby ją rozcieńczyć. Wystarczy melonik i chwila treningu karkiem. W konkurencji przelewania kropli deszczu z ronda do szklanki dostałem 12/10, tak że lata kiwania głową na koncertach nie poszły na marne.

 

Można przekonać się, że nie potrafisz grać na dudach

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 18

Wydobycie dźwięku z tego worka z piszczałkami jest naprawdę cholernie trudne. Najpierw robisz się cały czerwony, nie z zawstydzenia tylko z braku powietrza, potem spazmatycznie przebierasz palcami po otworkach, licząc, że wreszcie pojawi się jakaś melodia, a na końcu dowiadujesz się, że musisz to ustrojstwo ugniatać łokciem, bo inaczej nawet kakofonii z tego nie będzie. Szacunek dla gościa, który zagrał na tym „Wlazł kotek na płotek”, powinieneś iść do X-Factora stary.

 

Można dowiedzieć się czym się różni whisky od whiskey, a czym od burbonu

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 2

Co jakiś czas spotykam osoby, które udają, że są mądrzejsze od Wikipedii i przedstawiają jakieś tajemne historie na ten temat, opowiadając je takim tonem jakby były ojcami-założycielami pierwszej destylarni.

„Whisky” i „whiskey” to dokładnie jeden i ten sam alkohol, a dwie nazwy wzięły się stąd, że pierwsza funkcjonuje w Szkocji, a druga w Irlandii, żeby odróżnić miejsce pochodzenia danego trunku. Ot, cała filozofia. Natomiast „whisky” tym się różni od „burbonu”, że pierwszy alkohol produkowany jest ze zboża i zrodził się na Wyspach Brytyjskich, natomiast drugi jest z kukurydzy i swoje korzenie ma w Stanach Zjednoczonych i często nazywany jest „amerykańską whiskey”.

 

Można pojeździć na byku

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 9

I spaść. Na szczęście lądowanie jest miękkie nawet jeśli nie robisz telemarku. Mnie udało udało się wytrzymać w siodle 1 minutę i 4 sekundy, co było rekordem w naszej ekipie i drugim wynikiem na całej imprezie. Tak, w poprzednim życiu byłem kowbojem.

 

Można przyciąć fryz, wąsa i brodę

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 17

Przy stanowisku Wild Turkey – którego byłem ambasadorem w trakcie festiwalu – był mini-salon chłopaków z Barberiana, którzy fachowo i bezpłatnie ogarniali owłosienie od szyi w górę. Patrząc na ich pracę, aż żałowałem, że nie miałem czego oddać do golibrody. Profeska.

 

Można stworzyć własną mieszankę

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 16

Oglądaliście „Laboratorium Dextera” w podstawówce? I chcieliście pobawić się przyrządami chemicznymi i stworzyć swoją wybuchową mieszankę? To na stoisku Grant’sa była taka okazja i swoją autorską whisky można było nawet zabutelkować i przylepić do niej ręcznie podpisaną etykietę. Uczucie jakbym co najmniej rozszczepił atom.

 

Można wzbogacić język

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 10

Dowiadując się czym jest maturacja i przy okazji…

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 28

…zobaczyć zabytkową maszynę do destylacji zboża. Niestety nie można było na szybko zrobić sobie zacieru z jęczmienia i wydestylować z tego alkoholu, żeby go wyleżakować w beczce, ale i tak samo zobaczenie tego sprzętu na żywo i zwizualizowanie sobie jaką drogę przechodzi ziarenko nim stanie się kroplą, robiło wrażenie.

 

Można spróbować steku przyrządzonego na burbonie

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 23

Konkretnie na Wild Turkey 81, i stwierdzić, że jest tak dobry, że słodycze i wszystkie inne dania mięsne mogłyby przestać istnieć. Określenie „rozpływał się w ustach” jest przemaglowane, jak prześcieradło w szpitalu, ale naprawdę zaiste tak było.

 

Można dać wbić sobie łokieć w plecy

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 19

I dać odcisnąć sobie krawędzie łóżka do masażu na twarzy, co – jak widziałem już po zakończonym procesie – zarówno osobom wykonującym, jak i korzystającym z usługi sprawiało przyjemność.

 

Można poznać nowe przepisy na drinki

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 21

I dowiedzieć się, że whisky z sokiem ananasowym jest dobre….

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 5

…whisky z powidłami śliwkowymi przedobre…

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 7

…a miodowy Wild Turkey z niczym zajebisty! W trakcie festiwalu to był mój ulubiony trunek, gdyby nie to, że skończył się w pierwszy dzień, pewnie do końca imprezy nie tknąłbym niczego innego. Uwielbiam słodkie alkohole, ale to było naprawdę pyszne. Z niecierpliwością czekam, aż na stałe wejdzie do sprzedaży w Polsce. Blog może na tym ucierpieć, ale co tam.

 

Można spotkać mężczyznę w spódnicy

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 20

I dowiedzieć się, że chodzenie w kilcie jest dużo wygodniejsze, niż w spodniach.

 

Można znaleźć prawdziwie męskie perfumy

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 22

O idealnie męskim zapachu, który pasuje do żucia pszczół zamiast jedzenia miodu i z pewnością spryskiwałby się nim Rambo, Rocky i Terminator. No, przynajmniej, gdyby ten ostatni czuł zapach. Z doświadczeń empiryczny Michała wiem, że flakonik z rozpylaczem również świetnie się sprawdza jako odświeżacz do ust. Może nie przed randką, ale po steku na pewno.

 

Można spędzić czas z kolegami

Festiwal Whisky - Jastrzębia Góra 26

Oczywiście budując zamki z piasku i puszczając kaczki na wodzie. Ewentualnie wpatrując się w fale i dyskutując o ekonomii. Bo będąc nad morzem z dobrą ekipą i nie innym trunkiem trudno się nudzić.

(niżej jest kolejny tekst)

22
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Natalia KaszubaMichał ZielińskiPawełMr.DziuraSaga Sachnik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina Wnuk
Gość

Z tym bykiem Ci do twarzy :D

Jan Favre
Gość

Hahahahaha, dzięki!

Konrad
Gość

Nie ma takiego spędzania czasu z kolegami beze mnie :(

Jan Favre
Gość

Jeszcze zostało co nie co, pogoda wciąż dobra, więc można zrobić powtórkę :D

Karola Franieczek | Życie Me
Gość

Prawdziwy, zawodowy ujeżdżacz byka po skończonej robocie idzie namieszać sobie niepowtarzalnej whisky. :) Jastrzębia Góra i Dom Whisky <3

Grzegorz Deuter
Gość

Żucie pszczół wymiata ;)

Jan Favre
Gość

Sama słodycz, polecam!

Bartek Popiel
Gość

Śledziłem wasze poczynania na Snapie u Michała :-) Świetna sprawa!

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Męskie zachowania, które nie pasują kobietom

Skip to entry content

Tydzień temu pisałem o kobiecych zachowaniach, które nie pasują mężczyznom. W komentarzach były głosy negujące moje obserwacje typu „to ktoś tak robi? nie wiedziałam”, „ja, ani żadna moja koleżanka nigdy tak nie zrobiłyśmy, a nawet jeśli to na pewno dla żartu” i „chyba jestem facetem, bo tak nie robie, hehe”, co jest standardem przy opisywaniu jakichkolwiek damskich poczynań. Bo oprócz tego, że każda jest „ponad to”, cokolwiek by to nie było, to przede wszystkim każda jest inna, wyjątkowa, nietuzinkowa i unikalna jak płatek śniegu i pod żadnym pozorem nie można jej przyrównywać do jakiejkolwiek innej babki.

Poza manifestacją bycia inną niż inne, pojawiło się też kilka sugestii, żebym napisał bliźniaczy tekst o facetach. Czyli o męskich zachowaniach, które nie pasują kobietom. Mimo, że kolesi zdarza mi się obserwować z nieco mniejszym zamiłowaniem niż laski, to coś tam o nich wiem. Nie boję się wyzwań, więc podjąłem rękawicę i oto przed Wami odbicie piłeczki z zeszłego poniedziałku – zbiór męskich zachowań, które nie pasują kobietom.

Chodzenie w dresach po mieście: czy w ogóle w adidasach poza salą gimnastyczną i jakimkolwiek obiektem niezwiązanym z aktywnością fizyczną. Kiedyś sport-obuw i bawełniane dresy w przestrzeni publicznej były domeną tylko i wyłącznie facetów… ale od jakiegoś czasu mamy streetwear i tabuny lasek w sneakersach. Które, zarówno buty, jak i dresy, pasują im.

Ścinanie się na krótko: jak byłem dzieciakiem podział był prosty – człowiek z długimi włosami to kobieta, człowiek z krótkimi to chłopak. W podstawówce nikt by nie wpadł na to, żeby płeć rodzącą ścinać na mniej niż 10 centymetrów, bo nie było takiego przewinienia, którego mogłaby się dopuścić, żeby aż tak ją oszpecić. Natalia Przybysz z SiStars i Amber Rose nie tylko udowodniły, że łyse kobiety nie są pasztetami, ale że mogą być bardziej pociągające niż ich długowłose koleżanki.

Bekanie: biorąc pod uwagę, że tylko gówniarze i neandertale bekają przy innych, to faktycznie to zachowanie nie pasuje kobietom. Tyle, że mężczyznom też nie.

Branie numeru telefonu: to facet jest łowcą, a laska zwierzyną. Koniec i kropka. Nie da się odwrócić tej sytuacji. Bo chyba nie wyobrażacie sobie, że to jakaś sztuka podbija do gościa, zagaduje, a potem podaje mu komórkę, żeby wpisał jej swój numer telefonu? Ja też nie. Bo nie musiałem sobie jej wyobrażać. Kilkukrotnie byłem uczestnikiem takiej sytuacji i mimo, że nie jest to norma, to nie ma nic niewłaściwego w dziewczynie inicjującej i domykającej podryw. To tylko dodaje pikanterii.

Wyrywanie na jednorazowy numerek: czy kobieta mogłaby traktować relację damsko-męsko przedmiotowo? Czy pasowałoby jej bycie zimną suką ściagającą faceta do siebie do mieszkania, tylko po to, żeby zaspokoił jej potrzeby seksualne? Czy mogłaby na drugi dzień po prostu zapomnieć o jego istnieniu i w kolejny weekend powtórzyć proceder? Pojedźcie do Słonecznego Brzegu na wakacje to się przekonacie, że tak. Albo po prostu pójdźcie do klubu dla nie-studentów.

Przeklinanie: damie nie przystaje. No dobra, żartowałem, nie znam przedstawicielki płci żeńskiej, która by nie rzuciła mięsem raz na jakiś czas. A nie zadaję się tylko z wegetariankami.

Bicie się: faceci jak mają jakiś problem, to dadzą se po strzale i jest spokój. Babki zaczną ciągnąć za kudły, a potem obrobią dupę tej drugiej przed znajomymi. Pranie się po mordach do krwi i złamanych paznokci faktycznie nie jest popularne, ale jak pokazuje sukces kobiecego wrestlingu i walk w kisielu, nie jest to coś od czego chcielibyśmy uchować swoje oczy.

Cholera, naprawdę starałem się znaleźć coś, co robiliby faceci, a co byłoby zdecydowanie rażące, przynajmniej w naszej kulturze, jeśli przejęłyby to kobiety, ale nie znalazłem takiego zachowania. I obawiam się, że po prostu nie istnieje, bo przez ciągłe dążenie do zrównania płci akceptujemy u kobiet wszystkie kalki z zachowań mężczyzn. Zarówno upodabnianie się fizyczne jak i behawioralne do samców przechodzi w zasadzie bez większego echa, czego najlepszym przykładem jest ostatnia moda na rysowanie sobie wąsów przez laski na imprezach.

Pytanie „czy to dobrze?” pozostawiam otwarte.

Cotygodniowy Przegląd Internetu #43: edukacja seksualna w Polsce, nowy film Tarantino i Joan Cornellà

Skip to entry content

W ciągu mijających 7 dni wszyscy żyli wiadomym tematem i w 43 odcinku CPI również się on pojawia, ale szczątkowo, bo uważam, że należy zachować jakiś umiar w tej materii. Ja prywatnie ekscytowałem się nowym lokum i tym, że w końcu wszystko udało mi się przewieźć, rozpakować i poukładać. To znaczy wszystko poza garniturem, o którym oczywiście zapomniałem. Nie zapomniałem za to sprawdzić, co działo się w sieci poza międzynarodowym problemem. A trochę tego było.

Masz prawo być nieidealna: od blogerek modowych, czy w ogóle ludzi internetu, którzy pojawiają się na świeczniku, oczekuje się, że będą perfekcyjni. Że ich ciała będą obiciem kanonów piękna przedstawianych w filmach reklamowych, a są przecież zwykłymi ludźmi. Trafny tekst o tym, że tym trochę bardziej znanym często nie pozwala się być nieidealnym.

Jak edukuje się seksualnie w Polsce? Świetna rozmowa na temat lekcji „wychowania do życia w rodzinie” prowadzonych w szkołach z przedstawicielką Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Mimo długich zawoalowanych nazw gadka jest bardzo rzeczowa i treściwa.

Przestań wreszcie marzyć: i zacznij działać. Bo wieczni marzyciele ciągle gadający o swoich wielkich snach, a lokujący ich realizację w „kiedyś”, wkurzają bardziej niż kminek w chlebie.

Mężczyźni wolą króliczki: zabawny dialog o tym, że seks jest lepszy kiedy z partnerem możesz, i przede wszystkim chcesz, również porozmawiać. Przed, po albo zamiast.

Pohamuj swój entuzjazm: lub też bardziej poetyckie „nie zesraj się”, nie jest najbardziej wyczekiwanym komentarzem, gdy uzewnętrzniasz swoją radość i cieszysz się z małych rzeczy. Z dużych zresztą też.

Jak wygląda obóz przejściowy dla uchodźców w Röszke? Konrad Kruczkowski z Halo Ziemia i Jakub Górnicki z Podróżniccy pojechali to sprawdzić. Szacunek dla chłopaków za inicjatywę i zaangażowanie.

Jak dobry utwór można spieprzyć tragicznym refren? Niestety właśnie tak. Zeusem jaram się od epki „Muzyka ofensywna” i jest jednym z najlepszych raperów w kraju, ale ten discopolowy wokal i przejście w refrenie jest totalnie asłuchalne. Może chociaż gdyby ta laska tak nie fałszowała dałoby rade przesłuchać bez ściszania.

Co Ty niby wiesz o szpagatach, ziomeczeku? Dopóki nie rozłożysz nóg na płasko z miejsca w metrze, to nic.

SPLITTING NEW YORK (follow me on Instagram: @LoganPaul)

Posted by Logan Paul on 29 sierpnia 2015

 

Nowy film Quentina Tarantino! „Nienawistna ósemka” lub lepiej brzmiące w oryginale „The Hateful Eight”. Po pierwszym zwiastunie już widzę, że to będzie kozak i że tegoroczna zima będzie gorąca! Czekam z odliczonym hajsem na bilet w łapie!

Klip tygodnia: bardzo przyjemny teledysk, który mimo, że cały nagrany tylko na 7 ujęciach, to bez porównania ciekawszy od animacji, gdzie co wers jest zmiana kadru. Oprócz tego sporo punchline’ów i bardzo ładne hasztagi. Ładniejsze niż u niejednego niuskulowca.

Damska stylówka tygodnia: ta stylówka to ostatni powiem lata. W przyszłym tygodniu pewnie będą już jakieś płaszcze, a co najmniej swetry. Dlatego docencie DaisyLine za taki ładny, letni kombinezon z odkrytymi ramionami i nogami.

daisy line

 

Męska stylówka tygodnia: niestety, ale brak. Nie było nic, ale to zupełnie nic ciekawego na męskich blogach modowych w tym tygodniu. Jak uważacie inaczej i chcecie mnie wyprowadzić z błędu, to zapraszam do komentarzy.

 

Fanpage tygodnia: grafikę poniżej z pewnością kojarzycie bo wielokrotnie latała skradziona po Fejsie, dlatego warto zapoznać się z profilem autora. Niepokojące, psychodeliczne, a przy tym wyjątkowo zabawne mini-komiksy to coś, co naprawdę warto mieć polubionego. Po odkryciu tego miejsca w sieci przeklikiwałem kolejne grafiki przez dobre pół godziny i nie trafiłem na ani jedną słabą. Respekta.

http://joancornella.bigcartel.com/product/selfie’Selfie’ Limited edition poster. 11.7” × 11.7”15€

Posted by Joan Cornellà on 21 sierpnia 2015

 

Ogłoszenie parafialne: w nowym mieszkaniu mam zdecydowanie większą przestrzeń niż w poprzednim i chodząc z zamkniętym oczami po moim pokoju jest nawet szansa, żeby się zgubić. Dlatego doszło do mnie, że mogę zrealizować małe marzenie z dzieciństwa, a mianowicie, kupić sobie rzutnik i zrobić prywatne kino domowe. Zupełnie nie znam się na rzutnikach, tudzież projektorach, i nie wiem co jest istotne przy wyborze takowego, a co nie, a tym bardziej ile taka zabawka powinna kosztować. Jeśli więc ktoś z Was operuje wiedzą na ten temat, to będę wdzięczny za wszelkie info, a zwłaszcza za polecenie konkretnego projektora do domowego użytku.