Close
Close

Kobiece zachowania, które nie pasują mężczyznom

Skip to entry content

Co jakiś czas ktoś wpada na szalony pomysł udowadniania, że obie płcie są równe i jedyne czym się różnią, to narządy do reprodukcji. Oczywiście jako ludzie wszyscy jesteśmy równi i nie można nas dzielić na gorszych i lepszych ze względu na cechy fizyczne, ale nie znaczy to, że psychicznie mężczyźni i kobiety są identyczni. Płeć damska w zachowaniu tak bardzo różni się od męskiej, jak Frank Sinatra muzycznie różni się od Franka Oceana. Albo Nelly od Nelly Furtado. Całościowo. Płcie nie są równe i w zależności od sytuacji, bądź danego aspektu życia, jedna ma więcej przywilejów od drugiej. Przynajmniej w naszej kulturze.

Nie wierzycie? To spróbujcie się nie zgodzić, że poniższe kobiecie zachowania nie pasują mężczyznom.

Całowanie się z koleżanką w usta: czy to na przywitanie, czy do zdjęcia na imprezie. W przypadku lasek, jeśli nie będzie to niezrozumiałe, śmieszne, czy głupie, to w najgorszym wypadku infantylne lub blacharskie. Ale mimo wszystko akceptowalne społecznie, bez epatowania zniesmaczeniem, a już na pewno nie wzbudzające agresji. A teraz wyobraźcie sobie, że dwóch kumpli witając się daje sobie buziaka w usta. Albo chociaż w policzek. Reakcja otoczenia byłaby zupełnie inna, co?

Poprawianie się w każdej szybie i lusterku: dziewczyny często poprawiają bluzkę, stanik, spódnicę, spodnie, marynarkę, koszulę, toczek, apaszkę, okulary, pasek, COKOLWIEK, gdy tylko natrafią na jakąś większą powierzchnię odbijającą obraz. I nie jest to komentowane. Mężczyznie przejawiającemu równe przywiązanie do nienagannego wyglądu od razu przypina się łatkę metroseksualisty albo geja.

Siadanie koleżance na kolanach: w autobusie, tramwaju, na ławce, na imprezie, bo nie ma wystarczająco miejsca, żeby usiadły obie albo dlatego, że po prostu mają taką fantazję. Nikogo za bardzo to nie wzrusza. A użyczenie kolan jednego kumpla drugiemu, żeby sobie przysiadł choć na chwilę? Oj, tu wzruszeniom mogłoby nie być końca i w ruch poszłoby wiele innych przedmiotów, niż tylko brwi.

Obejmowanie/przytulnie się z koleżanką na zdjęciu: bo jak się przytulą do fotki, to jest bardziej imprezowo/radośnie i inni wiedzą, że była taaaka zabawa i ominął ich melanż życia. Gdyby dwóch kolesi objęło się w pasie/założyłoby sobie ręce na szyje, większość osób oglądając taką fotografię jednak cieszyłoby się, że ich tam nie było.

Malowanie się przy innych: tu trudniej odnieść to do mężczyzn, bo faceci jednak z reguły się nie malują. Mimo to, gdy widzę jakąś dziewczynę, która w towarzystwie innych osób, przy stoliku w pubie, wyciąga lusterko i przejeżdża sobie błyszczykiem po wargach, albo jadąc zatłoczonym 501 jakby nigdy nic poprawia rzęsy tuszem, to zastanawiam się, czy również nikt nie miałby nic przeciwko, jakbym sobie zaczął czyścić zęby nicią dentystyczną albo uszy pałeczkami. Na przykład w kolejce do kasy w kinie, no bo czemu nie?

Trzymanie koleżanki za rękę przy przechodzeniu przez klub: żeby się nie zgubić, ewentualnie nie pozowlić tej ładniejszej z pary poderwać ultra przystojnego samca alfa na parkiecie. Przechodzenie dwóch dziewczyn połączonych uściskiem dłoni przez tłok nie budzi niczyich wątpliwości. W przypadku dwóch kolesi – jeśli nie jest to ojciec z synkiem, zaznaczam, synkiem, nie synem –  to samo budzi krzywe spojrzenia i uśpione uszczypliwe docinki pod ich adresem.

Mówienie o przyjaciółce „moja dziewczyna”: jest takie zabawne, no nie? I zupełnie nie mogę zrozumieć, czemu faceci nie mówią o swoich kumplach „mój chłopak”. Macie jakiś pomysł, dlaczego tak jest?

(niżej jest kolejny tekst)

93
Dodaj komentarz

avatar
48 Comment threads
45 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
46 Comment authors
dzikikucykDotSIMONMartyna LipiecMęskie zachowania, które nie pasują kobietom Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dobrymjud
Gość
dobrymjud

3/7. Chyba jestem słaba w bycie dziewczyną.

Jan Favre
Gość

Spróbuj być chłopakiem, może będzie łatwiej?

Krystina Karastelina
Gość
Krystina Karastelina

Literóweczka mała ”
śniadanie koleżance…..”

Jan Favre
Gość

Tak, tak już zauważyłem, ale powiedz, że nie świetna literówka?

Krystina Karastelina
Gość
Krystina Karastelina

Kto co lubi

Justyna Świetlicka
Gość
Justyna Świetlicka

Hahahaha ♥

Agu
Gość

Ciekawe, jak to się zmienia w zależności od kultury. Całowanie dozwolenie im bardziej na wschód, a przytulanie na południu :).

Natalia Kaszuba
Gość

To dziewczyny tak robią? Chyba tylko dzieciaki chodzące do szkoły. Albo ja się nie znam na zachowaniu kobiet, bo nie do końca ten świat rozumiem.

I tak najlepsze jest zdjęcie do tego wpisu.

Jan Favre
Gość

Ja wiem, że teraz się okaże, że żadna nie jest taka, bo wiadomo, że każda kobieta jest inna i nie ma dwóch takich samych, ale tak, robią tak.

Natalia Kaszuba
Gość

Przyznaję się jedynie do poprawiania stanika w witrynie sklepowej. Czasami trzeba – siła wyższa – tak jak w waszym przypadku drapanie się po jajkach. :)

SIMON
Gość
SIMON

Ejj, Natalia, drapanie sie po jajkach jest totalnie oblesne i chyba wystepuje w nastepstwie braku odpowiedniej higieny. Jednak poprawianie stanika jest dla oka zdecydowanie bardziej przyjemne. ;)

Natalia Kaszuba
Gość

Nawet zadbany facet dbający o higienę czasami musi sobie tam coś poprawić. To, że coś swędzi wcale nie oznacza od razu, że to z braku higieny. Może to być wysuszona skóra, reakcja alergiczna np. na nowy proszek do prania. A czasami po prostu, najzwyczajniej w świecie coś zaswędzi i nie ma bata – musisz się drapnąć bo oszalejesz. :)

SIMON
Gość
SIMON

Chcialbym sie z Toba zgodzic, ale ani ten proszek, ani wysuszona skora, nijak mi w tym nie pomaga. Poprawic sobie to jedno, a tarmosic go lapa posrod obcych ludzi badz w gronie znajomych, to drugie. ;)

Natalia Kaszuba
Gość

Kto męczy ostentacyjnie swoje przyrodzenie ten zapewne ma inne problemy niż tylko brak higieny. ;)

Dot
Gość
Dot

:D

Dot
Gość
Dot

Kiedyś usłyszałam, że każdy facet drapie się po jajach z rana. Prawda czy kłamstwo?!

SIMON
Gość
SIMON

Bzdet, tak jak ten, ze kazdemu mezczyznie penis stoi z rana na bacznosc.

BTW ‚Facet’ to dla mnie brudny, niezadbany menel, wiec taki faktycznie moze miec potrzebe ‚drapania sie po jajach’ o poranku. Inaczej jest z mezczyznami, ktorzy nie tylko dbaja o higienie, ale maja rowniez pojecie o jako takiej kulturze, w zwiazku z ktora nie bawia sie genitaliami, zwlaszcza towarzystwie.

Dot
Gość
Dot

Dzięki za odpowiedź! :) Tyle czasu żyć w kłamstwie… Skandal z tymi chłopami!

SIMON
Gość
SIMON

No chamstwo, ja nie wiem jak ktos smial Cie tak perfidnie oszukac. ;)

Dot
Gość
Dot

Tamten był zdecydowanie ‚facetem’, choć do menela trochę mu brakowało. A do mężczyzny… lata świetlne.
Ja nie żartuję! :D Niestety, związek z tym człowiekiem zdecydowanie należy do tych złych decyzji w moim życiu.

7 przekonań o miłości, którymi robisz sobie krzywdę

Skip to entry content

Czym różni się dziecko od dorosłego człowieka? Dziecko może zrobić sobie krzywdę w zasadzie wszystkim, dorosły człowiek głównie głupimi przekonaniami i otwieraczem do konserw. Jeśli w dzieciństwie słyszałeś w kółko, że jesteś zbyt głupi by zostać astronautą, to jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że później nawet tego nie sprawdzałeś, tylko uwierzyłeś na słowo.

Z hasłami dotyczącymi pieniędzmi – „uczciwy człowiek bogaty nie będzie”, czy relacji damsko-męskich – „kobiety lecą na kasę” jest podobnie. Świat jest takim, jakim go widzisz, a widzisz go takim, jakim zostało Ci wpojone, że jest. Jak nie męczyć się w związkach bez przyszłości? I nie frustrować się tymi, które już się zakończyły? A także nie być wiecznie czekającym na szczęście singlem?

Przede wszystkim, nie wierząc w głupie przekonania o miłości, którymi robisz sobie krzywdę.

Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu

To jedno z tych zdań, które widząc u znajomej na Facebooku, zastanawiasz się, czy usunąć ją z obserwowanych, czy raczej zaproponować pomoc.

Ludzie dążą w życiu do różnych rzeczy i miewają skrajnie różne cele. Jedni chcą wejść na Kilimandżaro, drudzy założyć rodzinę, trzeci fabrykę, a czwarci wygrać konkurs jedzenia pączków na czas. Jednak bez znaczenia co napędza nas do wstawania kolejnego dnia z łóżka, wszyscy chcemy tego samego: być szczęśliwi.

Czemu więc bycie nieszczęśliwym miałoby być lepsze od bycia szczęśliwym?

Miłość już sama z definicji powinna sprawiać, że czujesz się lepiej, jeśli tak nie jest, to może to, co jest między Tobą a partnerem, to coś innego? Na przykład toksyczny związek. Albo współuzależnienie. Bo nie ma zdrowej relacji, w której druga osoba czuje się źle. I definitywnie nie jest to coś, w czym powinno się trwać. Jeśli jest tak od niedawna – warto próbować to naprawić. Jeśli jest tak od zawsze – trzeba uciekać.

„Lepiej smucić się i kochać, niż żyć bez miłości w szczęściu” – powiedziała na pocieszenie żona uzależniona od bijącego ją męża-alkoholika.

Prawdziwa miłość nie ma szczęśliwego zakończenia, bo prawdziwa miłość się nie kończy

Czyli jak unieszczęśliwić się na długie lata, jeśli nie na całe życie, kierując się bzdurą z Demotywatorów.

W czasoprzestrzeni, w której istniejemy, nic poza „Modą na sukces” nie trwa wiecznie. Wszystko ma określoną datę ważności. Ser żółty, ciało i relacje. Wszystko. Oczywiście staramy się jak możemy przedłużać termin przydatności do spożycia, ale nie jest możliwe rozciągnięcie go w nieskończoność. Przynajmniej aktualnie.

Dla ludzi jest zupełnie normalne, że wraz z czasem jedzenie się psuje, papier toaletowy zużywa, a ciało – czy to ludzkie, czy zwierzęce – umiera, jednak z dziwnego powodu nie chcą przyjąć, że z uczuciami jest tak samo. A czemu niby miałoby być inaczej? Co dziwniejsze, ludzie zupełnie niepogodzeni z tym faktem, próbują wmówić sobie i innym, że jeśli dwójka ludzi się kochała, ale w pewnym momencie z różnych powodów przestała, to znaczy, że to nie była prawdziwa miłość.

To tak jakby powiedzieć, że pizza, którą zjadłeś na kolację nie była prawdziwa, bo już jej nie ma. Nie róbmy sobie jaj. Jeśli chcesz się przekonać, że była prawdziwa, to wejdź na wagę. Jeśli o tym, czy coś jest prawdziwe, czy nie, miałby decydować fakt istnienia w nieskończoność, znaczyłoby to, że zarówno świat, w którym żyjemy, jak i my sami, jesteśmy jedną wielką ułudą.

Wmawianie sobie, że w związku, w którym byliśmy nie było miłości, bo się skończył, jest skazywaniem się na cierpienie. Po pierwsze: katujemy się, że nieodwracalnie zmarnowaliśmy czas na coś, co było fałszywe. Po drugie: wywieramy na sobie presję, że jeśli mamy być z kimś nowym i go kochać, to koniecznie musi być to miłość na całe życie, bo inaczej to nie ma sensu. Niewiele jest lepszych przepisów na bycie nieszczęśliwym.

A wystarczy po prostu przyjąć, że uczucia i relacje tak jak mają swój początek, tak również mają swój koniec. I to całkowicie naturalne.

Stara miłość nie rdzewieje

Tylko jeśli to Ty zostałeś porzucony i nie znalazłeś nikogo lepszego niż osoba, która Cię zostawiła.

Ludzie idealizują byłych partnerów w swoich głowach tak długo, aż nie zwiążą się z kimś, kto przebija ten obraz. Twoja była zawsze potrafiła Cię rozśmieszyć i miała zajebisty tyłek? Mieliście podobne spojrzenie na świat i hierarchię wartości? Uwielbiałeś z nią spędzać czas, nawet jeśli tylko leżeliście na trawie i gapiliście się w niebo? To przestaje mieć znaczenie, jeśli Twoja obecna partnerka ma to wszystko, co przyśpieszało Twój puls przy poprzedniej i coś więcej. Na przykład jest dojrzalsza. Albo lepiej dogaduje się z Twoimi przyjaciółmi. Albo po prostu nie chrapie w nocy. Ewentualne ma większe piersi.

Nie tęsknisz za Polonezem, jeśli jeździsz Mercedesem.

Jak kocha to poczeka

Jak bym tu odbił piłeczkę mówiąc, że „jak kocha, to nie sprawdza wytrzymałości drugiej osoby”, ale zacytuję tu słowa Piotra Roguckiego, które zdecydowanie lepiej pasują do tej sytuacji – „czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas”. Jak pisałem wcześniej, na świecie nie ma rzeczy permanentnie stałych i niezmiennych, a założenie ceteris paribus sprawdza się wyłącznie w teorii. I to teorii ekonomicznej.

Miłość jest jak bazylia na parapecie – bez podlewania usycha. Jak wyjedziesz na weekend, raczej nic jej się nie stanie, po tygodniu będzie już mocny kryzys, a po miesiącu na 99,99% zdechnie. Trzeba być nieźle oderwanym od rzeczywistości, żeby zostawić roślinkę na pewną śmierć, a gdy już dokona żywota wmawiać jej, że to jej wina.

Myślałeś, że jak wyjedziesz na rok do Anglii, to Twoja dziewczyna włoży uczucia do zamrażarki i rozmrozi je dopiero po Twoim powrocie, a międzyczasie będzie żyć jak maszyna? Nie przeżywając wewnątrz, że byliście blisko, a nie jesteście? I nie przyjmując do siebie bodźców z zewnątrz? Stary, nawet metal koroduje, a kamień wietrzeje.

To, że nie poczekała nie znaczy, że nie kochała, tylko, że daliście zwiędnąć temu, co trzeba było pielęgnować. Oboje.

Nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie

Nie szukaj pracy, to sama Cię znajdzie.

Nie szukaj jedzenia, to samo Cię znajdzie.

Nie szukaj lekarstwa na raka, to samo Cię znajdzie.

Jak wiadomo wszystkie rzeczy w życiu człowieka dzieją się same, a zwłaszcza te, na których mu zależy. Dyplomy za ukończenie studiów wypisują się same, awanse w pracy przyznają się same, nawet pieniądze na podróże odkładają się same. Jak myślisz, skąd biorąc się bezdomni i uliczni żebracy? Oczywiście stąd, że za bardzo się starają, gdyby tylko trochę odpuścili i wysyłali mniej CV, na pewno ktoś by do nich podszedł i zaproponował im pracę.

Zmieniając ton na mniej absurdalny: bierność nigdy nie jest dobrym pomysłem. Nawet, gdy zapadasz się w ruchomych piaskach. Jeśli czego chcesz, musisz działać, pracować, starać się o to. Bez różnicy, czy mówimy o pieniądzach, sukcesie artystycznym, czy właściwym partnerze. Nie możesz siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż spadnie Ci to z nieba. Udany związek, to nie Felix Baumgartner.

Beznadziejnej rady jaką jest „nie szukaj miłości, to sama Cię znajdzie” udzielają często osoby, które same intensywnie starają się znaleźć kogoś, w kim zakochają się z wzajemnością. Jednak nie wychodzi. I im bardziej się starają, tym gorszy jest efekt. Co robią w takiej sytuacji? Zamiast zamienić sposób szukania, dobór potencjalnych partnerów, czy swój kontakt z nimi i wyeliminować przyczynę swoich niepowodzeń, stwierdzają, że samo podejmowanie działania jest winne.

To tak jakby ktoś chciał codziennie przez kilka lat przewieźć słonia w maluchu i przy każdej próbie dziwił się, że się nie mieści. I zamiast zmienić środek transportu na większy, stwierdził, że jeśli przestanie próbować, to słoń sam się przewiezie.

Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś

Temu, że to nieprawda poświęciłem cały osobny tekst. W skrócie: zawsze wybieramy partnerów ze względu na jakieś cechy, które są dla nas atrakcyjne, choć czasem robimy to zupełnie nieświadomie. Szerzej: przeczytaj dlaczego powiedzenie „Kocha się pomimo czegoś, a nie za coś” to bujda.

Miłość to gra – kto pierwszy powie kocham przegrywa

Podejście w stylu jednej z bohaterek „Galerianek”, która żując gumę i sprawdzając stan tipsów stwierdza „miłość w naszych czasach nie istnieje, trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać, nie?”. Otóż: nie.

Jeśli już zakładamy, że relacje damsko-męskie to gra, to nigdy nie jest to pojedynek jeden na jednego, tylko dwójka ludzi kontra cały świat. Wygrać można tylko razem. W drugą stronę jest podobnie, też przegrywają zawsze dwie osoby. Myślisz, że zakochanie się w kimś bez wzajemności sprawia, że ta druga osoba jest szczęśliwsza? Naprawdę czułabyś się lepiej dlatego, że ktoś Ci wyznał miłość, a Ty traktujesz go jak przyjaciela? Albo w drugą stronę: mimo że serce wyrywa Ci się z klatki piersiowej, czułbyś się lepiej udając, że nic między Wami nie jest? Bez kitu, zwycięstwo w pełnej krasie.

Przegrywa tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli tylko podjąłeś działanie, to już punkt jest po Twojej stronie.

Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza

Powyższy cytat najczęściej pojawia się na profilach dziewczyn, które lubię o sobie mówić, że mają „temperament”, „charakterek” albo „pazur”. Że są takie żywiołowe i nieprzewidywalne, że nigdy nie wiadomo, kiedy pierdolnie, ale jak już to się stanie, to masz robić dobrą minę do złej gry, bo przecież one takie są. Jakie konkretnie? Niezrównoważone emocjonalnie z konkretnym bałaganem na strychu, który najlepiej byłoby posprzątać z pomocą terapeuty.

Niestety, przyznanie się, że ma się problem i coś złego działo się w dzieciństwie, najczęściej nie ma miejsca. Zamiast tego pojawia się poprawianie sobie samopoczucia tekstami o tym, że druga strona powinna akceptować wszystkie jej chore jazdy, bo przecież miewa momenty, kiedy nie zachowuje się jak tornado przechodzące przez zakład ceramiczny.

Przekonanie, że „na miłość trzeba zasłużyć” wynosi się najczęściej z domu i to domu raczej mało szczęśliwego. Uczucie nie jest kością, którą daje się psu za dobre zachowanie. Sprowadzanie relacji między dwojgiem ludzi, do nagradzania mężczyzny za pożądane przez kobietę zachowania, jest zawoalowaną formą tresury, a nie miłością.

Jeśli kogoś kochasz, chcesz być dla niego miodem, który wypełnia go od środka, a nie cierniem, który go rani tak długo, aż nie uzna, że łaskawie może zrzucić kolce.

„Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorszy, to nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepszy” – powiedział mąż-alkoholik do żony, bijąc ją kablem od żelazka.

Cotygodniowy Przegląd Internetu #42: religia w szkołach, suchary i tata Batman

Skip to entry content
cotygodniowy przegląd internetu
AUTOREM GRAFIKI JEST SAGA Z BLOGA WYSOKA.ES

Wczoraj przeprowadzam się po raz 17-ty (słownie: SIEDEMNASTY RAZ!) i mimo, że byłem przekonany, że tych rzeczy to mam już naprawdę niewiele, to jak zwykle okazuje się, że jest ich od groma. Czyli na dwa auta. Więc ostatnie dni upłynęły na zabawie pod tytułem „Czy da radę zmieścić 15 kilo ciuchów w kartonie, który zazwyczaj mieści ich 10?”. Nie mniej, internet sam się nie zrobi, więc w przerwie między zaklejaniem napęczniałych kartonów, a zastanawianiem się co w tym mieszkaniu jeszcze jest moje, skleiłem dla Was 42 odcinek CPI (przy wsparciu Sagi, która zrobiła tę zajebistą grafikę w nagłówku!).

Czy religia powinna być w szkołach? Czy może jednak religie? Bardzo trafny komentarz na temat tego o tym, o czym sam myślałem będąc uczniem, czyli czemu uczymy się tylko o Kościele Katolickim, faworyzując go ponad inne wyznania?

Jak się spędza wakacje bez komputera? Po tych sielskich zdjęciach ucieszonych dzieciaków domyślam się, że zajebiście. Zawsze lubiłem wieś latem.

Odwróćmy pytanie o to, ile zarabiają blogerzy: i powiedzmy o tym ile oszczędzają marki wybierając blogi zamiast prasy do promocji swoich produktów. Bo blogi nie dość, że przy tym samym zasięgu są kilkukrotnie tańsze od prasy, to jeszcze bez porównania efektywniejsze.

Jak znaleźć sobie nowych przyjaciół? Budujący tekst o tym, że po skończeniu studiów wciąż jest to możliwe i wcale nie trzeba załamywać rąk, że wszyscy są sparowani i mają rodziny poza Tobą.

Kermit Żaba ma nową, chudszą dziewczynę: nie spodziewałem się, że kiedykolwiek zalinkuję w tym cyklu do Pudelka, no ale tak istotnej informacji nie można pominąć.

12 sztuczek na zaoszczędzenie czasu i ułatwienie życia: w tym obieranie jajka na twardo w kilka sekund i proste czyszczenie kuchenki mikrofalowej.

Najgorszy suchar w realu: nie wiem czy jeszcze nie zezgredziałem, czy wciąż nie dojrzałem, ale mnie śmieszy.


 

Jak powinieneś się zachować, kiedy Twój syn wybrał sobie lalkę na prezent? Właśnie tak! Ojciec na medal, szacuneczek!


 

Każdy cios Jasona Stathama: zebrany w jedno wideo. To się nazywa „poczuć jebnięcie”.


 

Kupa na głowie: genialna parodia :”Trudnych spraw” i życiowa rola Krzyśka Gonciarza na długo zanim został polskim Japończykiem. Czemu tego nie puszczą w telewizji?


 

Klip tygodnia: nie jestem fanem Letniego Chamskiego Podrywu i po udanym z żarcie z „Cinquecento”, jako kolesie, którzy faktycznie chcieli rapować, tak jak Sokół po sukcesie „W aucie”, powinni zostać przy tym, że to był żart, a nie brnąć w pseudo-muzykę. Jednak jestem jeszcze większym nie-fanem Sarsy i innych popowych wydmuszek śpiewających teksty z generatorów piosenek do radia, tak że polecam tę parodię. Świetnie oddaje istotę oryginału.


 

Damska stylówka tygodnia: Paula Jagodzińska zawsze ma zestawy pełne klasy i wdzięku, ale tym jaram się wybitnie, bo mimo, że jest oficjalny, to jednak nie jest sztywny i podkreśla dziewczęcość. Przecudna koszula!

zdjęcie pochodzi z bloga beauty-fashion-shopping.pl
zdjęcie pochodzi z bloga beauty-fashion-shopping.pl

Męska stylówka tygodnia: nie mogłem się zdecydować, czy Roman ztj. Szarmant, czy ja wyglądam lepiej, dlatego wrzucam nas obu. Można wzdychać.

Królowie swagu. #FestiwalWhisky

Posted by Jan Favre on 29 sierpnia 2015

 

Fanpage tygodnia: jakbym miał możliwość wyboru starego przed porodem, to bym zamówił Battatę. Czujecie miny tych wszystkich dzieciaków, jak przyszedłby odebrać Was z przedszkola w masce Batmana? Albo ze studniówki? Albo z komendy? Dobra dwa ostatnie przykłady może nie są najlepszy pomysłem, ale i tak chciałbym to zobaczyć.

Jen. Instagram/Twitter – batdadblake

Posted by Batdad on 28 sierpnia 2015

 

Ogłoszenie parafialne: od dłuższego czasu myślę o tym, żeby przeprosić się z wideo i trochę popracować nad  gadaniem do rejestratorów audio-wizualnych i mieć trochę więcej obycia. Oglądalibyście „Cotygodniowy Przegląd Internetu”, gdyby był w formie filmu, a nie tekstu?

7 pomysłów na to, co można zrobić z pustą butelką

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z marką Kropla Beskidu

W lecie pijemy najwięcej wody, a w te wakacje jestem pewien, że padł jakiś rekord spożycia, bo żeby nie uschnąć w tym 30-kilkustopniowym skwarze, trzeba było pić w zasadzie bez przerwy. Duże spożycie płynów wiąże się z dużą ilością opakowań po nich, które stają się śmieciami. Śmieciami, które nie zawsze da się przetworzyć, a które często zalegają w miejscach niekoniecznie do tego przeznaczonych. Kropla Beskidu ma politykę firmy mocno skierowaną na naturę, dzięki czemu ich nowa butelka do 30% wykonana jest z materiału roślinnego i w pełni podlega recyklizacji, więc ich opakowanie na wodę nigdy nie będzie tylko bezużytecznym śmieciem, ale jest też kilka innych rzeczy, które można zrobić z pustą butelką.

Sprawdźcie 7 pomysłów na alternatywne wykorzystanie pustej plastikowej butelki.

 

Wałek do ciasta

co zrobić z pustej butelki 1

W czasie studiów, przy okazji dysputy na tematy kulinarne, oscylujące wokół tego, w którym dyskoncie są najtańsze jajka, często koleżanki żaliły mi się, że zrobiłyby jakieś kozackie ciasto, ale nie mają jak. Szybko je wtedy prostowałem, że stolnica wcale nie jest potrzebna, wystarczy po prostu umyć blat w kuchni, a wałek też jest kwestią wyobraźni. I naprawdę nie trzeba używać jej wyjątkowo mocno, żeby zauważyć, że czymś podłużnym i owalnym spokojnie możemy rozwałkować ciasto.

 

Cukierniczka

co zrobić z pustej butelki 3

Prosta do zrobienia, bo jedyne czego wymaga to wytopienia rozgrzanym śrubokrętem dziurek w nakrętce, wygodna w użyciu, bo wystarczy potrząsnąć, aby coś posłodzić i funkcjonalna, bo zawsze widzisz ile tego cukru jest.

 

Dozownik na płyn do mycia naczyń

co zrobić z pustej butelki 4

Wszelką domową chemię – od proszku do prania,  po mydło – kupuję w jak największych możliwych opakowaniach. I z płynem do mycia naczyń jest nie inaczej. Nie wynika to nawet tak bardzo z racjonalnego operowania hajsem i faktu, że większe jest tańsze, ile z mojego lenistwa i zapominalstwa – jak kupię dużą pakę, to dużo później będę musiał myśleć o tym, że się skończyła i trzeba zorganizować nową, niż jakbym kupił małą. Ma to jednak jeden istotny minus – płynu do mycia naczyń w dużym opakowaniu niewygodnie się używa. A mycie garów już samo w sobie jest na tyle niepodniecające, że jeśli można sobie umilić tę sytuację, to warto to zrobić. A przelanie części detergentu do mniejszego, wygodnego dozownika umila tę czynność zdecydowanie.

 

Zakładka do okna

co zrobić z pustej butelki 6

Nie wiem jaka jest fachowa nazwa na coś, co się wkłada między futrynę, a okno, żeby się nie zamknęło, ale po wielu empirycznych testach i latach doświadczeń stwierdzam, że mała plastikowa butelka nadaje się do tego idealnie.

 

Poduszka podróżna

Co można zrobić z poduszką

Są ludzie, którzy potrafią zasypiać w każdej pozycji, przy każdym natężeniu hałasu bez względu na temperaturę, wilgoć i inne warunki atmosferyczne. Ja do nich nie należę. I mam bardzo duże problemy, żeby choćby zdrzemnąć się w środku transportu. Wykorzystanie opakowania po wodzie jako poduszki ma dwie bardzo istotne zalety. Po pierwsze, nie musisz pamiętać, żeby je wziąć bo najprawdopodobniej masz je przy sobie. Po drugie, ze względu na elastyczność plastiku, butelka jest całkiem miękka i amortyzuje drgania, przez co głowa Ci nie skacze, jak byś oparł ją tylko i wyłącznie o gołą szybę/ścianę.

Wazon

co zrobić z pustej butelki 5

Kwiaty zdarza mi się dostawać dość sporadycznie. W sumie do tej pory zdarzyło się to raptem 3 razy – po przedstawieniu w 3 klasie podstawówki, na 18-te urodziny i za wyróżnienie w konkursie na reklamę na licencjacie, bo laska wręczająca nagrody pomyliła mnie z kolesiem, który zajął trzecie miejsce. Zdecydowanie bardziej wolę burgery, bo po wręczeniu od razu znikają i trudniej je odebrać w razie pomyłki. W każdym razie, jak już dostanę te kwiaty, to nigdy nie mam ich do czego wstawić, a butelka jest naprawdę niezłym prowizorycznym wazonem.

 

Doniczka

co można zrobić z butelką

Bardzo lubię kupować zioła w doniczce i to nawet nie po to, żeby wykorzystywać je w kuchni, ale bardziej żeby mieć coś zielonego i pachnącego na biurku. Nie ma to jak w trakcie pracy, przy spadku weny, zaciągnąć się zapachem bazylii, czy mięty. Po udrożnieniu dróg oddechowych nowe pomysły momentalnie pączkują. Problem jednak w tym, że doniczki, w których sprzedawane są tego typu roślinki, mają dziury w spodzie. O czym przekonałem się przy pierwszym podlaniu, gdy chwilę potem miałem zalane biurko. W takiej sytuacji prostym i estetycznym rozwiązaniem, jest przełożenie roślinki razem z ziemią do odciętego dna butelki. Jest ładnie i sucho.

Jeśli macie inne pomysł jak można alternatywnie wykorzystać pustą butelkę, to dajcie znać w komentarzach, ale pamiętajcie, że najlepsze co możecie zrobić z Plant Bottle to zgnieść ją i wrzucić do odpowiedniego kontenera. Bo dzięki recyklingowi, powstanie z niej nowe, przyjazne dla środowiska opakowanie na wodę.