Close
Close

Wysypka i ból stawów – co to może być?

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z marką Scanmed

Mieliście kiedyś wysypkę? Podejrzewam, że tak, bo chyba każdemu jako dzieciakowi zdarzyło się przypadkowo coś załapać i pokryć się czerwonymi krostami. Mnie to spotkało raz w przedszkolu, raz podstawówce i kilka razy 2 lata temu, gdy nagle okazało się, że w wieku 25 lat dostałem uczulenia na słońce. Świetnie, co? I od zeszłego tygodnia mam to znowu, ale opcja podrażnienia przez intensywne opalanie odpada, bo plamki są na prawym boku – od pachy do uda. Czyli w miejscu, do którego, jak to się pięknie mówi, słońce nie dochodzi. Dochodzi za to woda z mydłem – więc proszę mi tu nie sugerować higienus sklerozius – i mimo, że próbowałem to wyszorować, to od zeszłej środy nie schodzi. I to mega dziwne, bo dzień wcześniej w zasadzie nie wychodziłem z domu, ani nie jadłem nic niezwykłego i nawet udało mi się położyć przed północą, co ostatni raz miało miejsce chyba w gimnazjum. Mimo to, obudziłem się lekko osłabiony i zmęczony. I z tym czerwonym czymś na ciele, co zdecydowanie nie jest plamami po winie.

Ktoś ma jakiś pomysł co to może być?

Zasięgnąłem porady specjalisty w każdym temacie – Doktora Google – i fachowcy z forum Gazeta.pl zasugerowali, że te tajemnicze krosty na ciele to „łupież różowy Giberta”. Czyli „choroba skóry o łagodnym przebiegu, cechująca się zmianami rumieniowo-złuszczającymi w obrębie skóry tułowia” jak mówi Wikipedia, wspominając przy okazji coś o wirusie ludzkiej opryszczki.

Szukając dalej co to może być, na tym samym forum ze specjalistami od wysypek, znalazłem coś o „reakcji skórnej na pasożyta”. W sensie, że niby co? Mam w sobie małego obcego, który wszedł mi przez usta podczas snu i teraz rozwija się żywiąc moim pokarmem i wnętrznościami w oczekiwaniu na moment, aż będzie na tyle dojrzały, by mnie zjeść od środka? Albo rozszarpać wychodząc przez brzuch? Czy ta „reakcja skórna na pasożyta” to po prostu konsekwencja spędzania zbyt dużej ilości czasu z ludźmi, którzy sępili ode mnie browara? Mam nadzieję, że jednak chodzi o to drugie, bo nie chciałbym, żeby Ridley Scott nakręcił kolejną część swojego sztandarowego filmu w oparciu o moją historię

Na szczęście jeden z forumowiczów wrzucił info jak sobie z tym poradzić – „najlepiej dać doraźnie Dexaven i jakiś Telfast” napisała delinka79. Rocznik ’79 w nicku wzbudził moje zaufanie, w końcu ktoś po trzydziestce przecież nie może się mylić. Na wszelki wypadek jednak zgooglowałem oba lekarstwa. Przy opisie Dexavenu przeczytałem, że stosowany jest gdy występują „stany bezpośrednio zagrażające życiu” i szczerze mówiąc delikatnie mnie to zaniepokoiło. To zaczerwienienie na skórze faktycznie wygląda przypałowo i na basenie nawet moje zabójcze, ultra obcisłe slipy kąpielowe mogłoby nie odwrócić od niego uwagi, ale czy to już stan bezpośrednio zagrażający życiu?

No nie wiem, czułem, że jednak bez zażywania tego wciąż będę żył, więc pogrzebałem jeszcze trochę i znalazłem kolejne sugestie:

może to wskazywać na łuszczycę krostkową

rumień zakaźny

Szkarlatyna? Rozważ to, jeśli wysypka wygląda jak czerwona gęsia skórka (pod ręką jak piasek przylepiony do skóry).

ja wiem co to jest:to jest łupierz pstry i dlatego masz takie objawy żeby pozbyć się tego na zawsze musisz przestrzegać ściśle higieny to się nawraca co jakiś czas jak tego nie wyleczysz i to jest zarażliwe   clotrimazol to jest lek który ci pomoże albo pevaryl 1% też ci pomoże wcieraj to codziennie w miejsca zarażone i nie nakładaj po kąpieli tych samych ubrań wszystko pierz i sie pozbedzierz tego …..powodzenia życzę

Liczba wariantów mocno mnie skołowała i poczułem się zaniepokojony nieco bardziej niż delikatnie, zwłaszcza tym błędem ortograficznym w ostatnim zdaniu, a sytuacji nie polepszył fakt, że dzisiaj w trakcie zwlekania się z łóżka zaczęły mnie boleć stawy. Ot tak, same z siebie. Podejrzane, co? Zwłaszcza, że wczoraj nie podejmowałem jakiegoś specjalnego wysiłku fizycznego – konkretnie to żadnego – a tu jednak kolanka i ramionka bolą.

Sprawa zrobiła się naprawdę nieciekawa, więc przestałem zajmować się nią na pół gwizdka i wziąłem się do porządnego googlowania, bez omijania stron z wyjątkowo głupimi domenami. Bo przecież nawet na mamuskileczawrastajacypalecapapem.prv.pl może być coś sensownego, co akurat mi pomoże.

Jednak nie musiałem się zapuszczać aż tak daleko. Już pierwsze wyniki po wpisaniu w wyszukiwarce „wysypka i ból stawów” zmroziły mi krew w żyłach. Jeden z nich sugerował, że te dolegliwości występują przy boreliozie – wieloukładowej chorobie zakaźnej biorącej się z wymiocin kleszczów – a drugi, że to białaczka! Rozumiecie? BIA-ŁA-CZKA! Nie grypa, nie angina, nawet nie astma, tylko B-I-A-Ł-A-C-Z-K-A! Nowotwór, kumacie? Rak! R-A-K!

W obliczu tak poważnego zagrożenia, wolałem nie ryzykować i wziąłem wszystkie leki zalecane przez internautów. W końcu, któryś z nich powinien pomóc.

Tak naprawdę ta sytuacja nie miała miejsca, a była jedynie częścią kampanii społecznej „Internet nie leczy”, organizowanej przez Scanmed – sieć przychodni lekarskich. Moim zadaniem było na podstawie podanych objawów – kilkudniowej wysypki na prawym boku i pojawienia się bólu w stawach – oraz przy uwzględnieniu mojego wieku i stylu życia, za pomocą internetu ustalić co mi jest. Czyli zdiagnozować się u Doktora Google. A następnie porównać to z opinią prawdziwego lekarza.

Co mi powiedział internet, to już wiecie, natomiast opinia lekarza o moim stanie zdrowia i widmie białaczki była ciut inna.

Najbardziej oczywistą diagnozą objawów może być przemęczenie lub zły tryb życia. Wysypka może być również wynikiem stresu, ale może też nic nie oznaczać, gdyż może być podrażnieniem mechanicznym lub wynikiem użycia nowego proszku do prania. Ból stawów z kolei może być również spowodowany zmęczeniem albo tym, że jest jesień i zmienia się wilgotność powietrza. Sam ból stawów, jeśli przyjmiemy, że pozostałe objawy były tylko przypadkowe, może też być oznaką reumatyzmu, jednak lekki ból stawów, a w zadaniu nie wspominaliśmy, że trwał tygodniami, może minąć po jednym dniu. Podsumowując, najprawdopodobniej to po prostu stres i przemęczenie, jednak bez badania nie da się jednoznacznie tego stwierdzić.

Jak widzicie, tezy znalezione w sieci to stwierdzenia wyssane z palca, a często z innej, nieco większej części ciała, dlatego zawsze powinno się chodzić z dolegliwościami do lekarza w przychodni, a nie do Doktora Google. Pisząc to czuję się jakbym wygłaszał oczywistą oczywistość pokroju „woda jest mokra” albo „lajki na Facebooku nie pomagają uchodźcom”, ale badania pokazują, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste.

scanmed_2

Mimo, że moja historia, a raczej metoda leczenia się, była fikcyjna, to w wielu przypadkach jest prawdziwa. I prawdziwe są też powikłania wynikające z zażywania niewłaściwych, czy w ogóle niepotrzebnych leków. Z perspektywy dorosłej, świadomej osoby trudno uwierzyć, że naprawdę ktoś swój stan zdrowia powierza anonimowym hydraulikom, licealistkom, konserwatorom powierzchni płaskich, czy nudzącym się ciężarnym, chowającym się za awatarami, ale okazuje się, że faktycznie tak jest. I że robi to naprawdę wiele osób.

scanmed_1

Dr Google i wypowiedzi na forach to nie Dr House, ani nawet Dr Lubicz. Internet nie leczy.

(niżej jest kolejny tekst)

35
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
17 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
21 Comment authors
Kamil SkrokAgnieszka WarachowskaTakaSobieMatkaBlogierkaNoemi Life Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
emms
Gość
emms

zapalenie opon mōzgowych, serio mialam wysypke i bole stawow, jednak ta wysypka pojawiala sie i znikala, wystepuje przy bakteryjnym zapaleniu. lepiej idz do lekarza i byc spokojny ;)

Jan Favre
Gość

Nie ma sensu. Jak już napisałaś co mi jest, to po co mam wychodzić z domu?

emms
Gość
emms

Lol sorry nie przeczytałam do końca, dopiero teraz miałam czas wrócić. Akcja świetna, nie należy ignorować żadnych objawów, w moim przypadku po czterech dniach wyladowalam w szpitalu z zagrożeniem życia, więc szybko napisałam kom (bo może Cię uratuje :p ) i polecialam do pracy ;)

Jelon
Gość

Przydała by się jeszcze taka kampania w odniesieniu do odżywek sportowych, bo jak słyszę, że ludzie czerpią informacje o nich tylko z internetu i jakiegoś forum (a to chyba 99% przypadków), to mogę tylko pogratulować

Jan Favre
Gość

Masz na myśli wszelkiej maści suple, kreatynki i proszki do budowania ciała?

Jelon
Gość

Dokładnie, siła internetowych porad jest nawet lepsza, a porady na kontuzje to dopiero perełki :)

Blogierka
Gość

Oo- tego to jest cała masa! I pomyśleć ile krzywdy ludzie sobie wyrządzają słuchając tych pseudo-ekspertów..

ps.Stay- bardzo zacna kampania!

Saga Sachnik
Gość

Ej, jak zapytałam internet, czy jestem w ciąży, to powiedział, że nie!
(btw, przelew z alimentami się spóźnia)

Jan Favre
Gość

A mnie wyszło, że tak. Może to Twoje?

Saga Sachnik
Gość

Nie mieszaj mnie do tego.

Zagnye
Gość
Zagnye

Mojemu bratu zdiagnozowano raz w ośrodku zdrowia zapalenie opon mózgowych… Mamie to jakoś nie pasowało, poszukała sama w jakichś książkach/internetach co to może być i objawy był bardziej podobne do zapalenia ucha , przedstawiała swoją wersję lekarzowi i okazało się, że miała rację!

Ania Abakercja
Gość

lekarz też człowiek, może się pomylić. ale internet jednak myli się nieco częściej.

Konrad Błaszak - Kondux
Gość

Internet w skrócie:

– Dzień dobry, dziś zakaszlałem dwa razy, co to może być?

– RAK! Następny proszę.

A nieco poważniej to bardzo dobra akcja. Pewnie i tak setki tysięcy będą leczyć się sposobami z internetu, ale może chociaż część postanowi wybrać się do lekarza, a nie zażywać „leki” od wioskowego znachora ;)

Taconafide – ten moment, kiedy rozbijasz bank i ludzie dostają pierdolca

Skip to entry content

Jeśli wchodzisz na Youtube, to widzisz, że od 16 marca nie ma dnia, żeby na karcie na czasie nie było jakiegoś numeru Taconafide. Jeśli używasz Spotify, to wiesz, że na liście przebojów „Polska Top 50” pierwszych 15 pozycji, to kawałki z „Somy”. Byłoby więcej, ale płyta ma tylko 15 utworów. Jeśli ostatni miesiąc spędziłeś pod kamieniem, ewentualnie żyjesz w średniowieczu i nie masz internetu, to szybkie streszczenie.

Taconafide = Taco Hemingway + Quebonafide

Quebonafide = w tym momencie najpopularniejszy raper w Polsce, który przeszedł drogę od nikogo znikąd do autora platynowych płyt

Taco Hemingway = ten koleś od piosenek o Warszawie, który solowym koncertem wyprzedał Torwar

„Soma” = wspólna płyta jednego i drugiego

„Soma” + internet = broń masowego rażenia

„Szok, w milionera z kundla w rok”

To jaki sukces osiągnęli panowie na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy osobno, to się na kalkulatorze na mieści. Dzikie wyświetlenia, dzika sprzedaż płyt, dzikie rzesze fanów. Teledysk na Madagaskarze, koncert na wcześniej wspomnianym Torwarze, billboard na najwyższym budynku w centrum stolicy, pielgrzymki słuchaczy pod domem. Cytując jeden z ich singli „to już movement, a nie muzyka”. Gdyby Beatlesi byli z Polski i chodzili w dresach, to mielibyśmy nowych Beatlesów.

Co mogło wyjść z połączenia ich mocy? Kapitan Planeta? Napad na bank bez kominiarek? Głos pokolenia? Na pewno tęczowa fala miłości od fanów i burzowe gównobicie od antyfanów.

Ci drudzy rzucają kałem na lewo i prawo, wymieniając pozycje z czarnej listy zarzutów, która zaczyna się na skoku na kasę i kończy na skoku na kasę. Przy okazji przylepiając duetowi łatki „dla gimbusów”, „to nie jest prawdziwy rap” i „nie da się tego słuchać”. Gdyby to były głosy anonimowych cebulaków, nawet bym nie przerywał układania jedzenia w lodówce według dat ważności, ale gdy takie bąki puszczają osoby siedzące w popkulturze oboma pośladkami, to te serki homogenizowane muszą poczekać.

To po kolei.

Dla pieniędzy?

KAŻDA płyta Taco Hemingwaya jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. KAŻDA płyta Quebonafide jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube. Płyta Taconafide wyszła w piątek. I jest dostępna ZA DARMO na Spotify i YouTube.

Dla pieniędzy?

Gdy idę do restauracji na pizzę, nie pytam kucharza, czy śpi z drożdżami pod poduszką, śpiewa ody do mozzarelli pod prysznicem i ma wytatuowany przepis na ciasto na przegubach. Nie interesuje mnie, czy od piaskownicy marzył o kręceniu placków, czy robi to wyłącznie dlatego, że średnio jara go spanie na dworcu. Obchodzi mnie wyłącznie to, czy smakuje mi jego pizza. Motywację mam pod kością ogonową.

Taco i Quebo zrobili taki krążek, że zamówiłem dokładkę.

Dla pieniędzy?

Nie, kurwa, dla ginących gatunków zwierząt. Kultura, rozrywka, sztuka powinna powstawać wyłącznie z wewnętrznej potrzeby zmarnowania sobie życia na byciu twórcą. Dlatego Nolan reżyseruje filmy za dobre słowo, Penderecki gra koncerty co łaska, a Stephen King pisze książki, bo to oryginalny sposób na zniszczenie kręgosłupa. Ile czasu spędzasz z czyjąś tabelką w Excelu, a ile z ulubionym kawałkiem? Mimo to, nie piszesz do ludzi pracujących w korpo, że powinni uzupełniać arkusze z pasji, a nie dla pieniędzy.

Dla gimbusów?

Pomijając, że nie wiem, co złego jest w posiadaniu młodych odbiorców…

Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń

Chcieli nowy trójkąt z Taco, to nie quesadilla

Wsadzę swoich w pierwszą klasę jak Rudolf Kastner
i wybuduję nowy świat no bo, suko, stać mnie

Trudno topić smutki jak się nauczyły pływać
tak rozbita, bo zrobiłaś sobie w moim sercu biwak,
ale nie maż się dziewczyno, namalujesz to jak Frida,
chociaż obraz siebie, który zostawiłem może się rozmywać

…to osobiście złożyłbym petycję o przywrócenie gimnazjów, gdyby dzieciaki rozumiały wersy o takim poziomie skomplikowania.

Nie da się tego słuchać?

Też nie jestem fanem auto-tune’a, też wolałbym mniej smętów o tym, kto się rozstał z dziewczyną i też męczą mnie gadki o kasie z natężeniem 100euro/minutę, ale ta płyta to jest światowym poziom. Przede wszystkim pod kątem brzmienia i tego jak to płynie. I gdyby chłopaki rapowali po angielsku, to nikt by się nawet nie zająknął, tylko chłodził przy tym łokcie w golfie dwójce.

To nie jest rap?

No z pewnością nie ten z ’98. Jakiś czas temu już wyszliśmy z jaskiń i okazało się, że bez sylabizowania przez zęby i jebania policji w każdej zwrotce, też da się rapować po polsku. Quebonafide nagrał 10 płyt, z czego 4 w zeszłym roku, zapraszając na nie zarówno królów polskiego podziemia, jak i KRS One’a. Myślę, że na 11-tej naprawdę nie musi udowadniać swojej wartości typom, którzy dzień zaczynają od opalania fifki i technicznie zatrzymali się na rymowaniu czasowników.

Soma

Soma – napój rytualny, opisywany w Wedach, sporządzany z soku rośliny o nazwie soma. Działał oszałamiająco oraz wzmagał wewnętrzny żar. Dawał moc dokonywania wielkich przedsięwzięć poprzez zwiększenie możliwości manasu, jednego ze składników psychiki ludzkiej w ujęciu religii wedyjskiej.

Tak nazywa się płyta Taconafide i taki też wywołuje efekt wśród słuchaczy. Gratuluję Panowie, dobra robota!

Przy okazji, napisałem pierwszą w Polsce powieść o hip-hopie, ukazującą drogę od zera do bożyszcza nastolatków. Więcej na jej temat dowiesz się na oficjalnej stronie – www. Lunatycy.com – lub w poniższym filmie.

Cotygodniowy Przegląd Internetu #44: przycisk „nie lubie tego”, Krzysztof Krawczyk i #StopMowieNienawisci

Skip to entry content

Mijający tydzień w sieci wyglądał tak jak poprzednie tygodnie – wzajemne obrzucanie się gównem zwolenników i przeciwników przyjęcia uchodźców. Kolejne sensacyjne doniesienia i kolejne skandaliczne incydenty, które szybciej, czy później i tak okazywały się wyrachowaną manipulacją mediów. Za to za oknem było bardzo miło i przyjemnie, więc jeśli ostatnie 7 dni spędziliście poza murami budynków, to był to bardzo dobry wybór, bo o wszystkich istotnych rzeczach i tak dowiecie się z „Przeglądu”.

Płacenie cyckami za piwo: PornHub kolejny raz pokazuje, że jest asem marketingu w branży porno. Wypuścił w tym tygodniu w świat info, że w amsterdamskim barze klientki będą mogły płacić za alkohol zdjęciem cycków. Z ekscytowaniem się tematem poczekałbym, aż gdzieś to faktycznie zacznie działać.

9 rzeczowników, które odmieniasz źle: a nie wiedziałeś o tym i mówiłeś „jak mnie widzi to ma majtki pełne kiślu” zamiast „kisielu”. Edukacji gramatycznej nigdy dość.

Powstanie rekonstrukcja „Scarface”: w 2016, a Człowieka Z Blizną zagra Leonardo DiCaprio! Ale wiadomość, co?

Facebook wprowadza przycisk „nie lubię tego”? No nie do końca. To co bezrefleksyjnie podało większość portali to kłamstwo. Na Fejsie nie będzie przycisku do hejtowania, będzie za to do wyrażania empatii.

Krzysztof Krawczyk na Hip-Hop Kemp 2016! Brzmi jak absurd? Bo ten pomysł nim był – założonym dla beki wydarzeniem na Fejsie – dopóki menadżera Krzycha nie powiedział, że nic nie stoi na przeszkodzie i jeśli tylko organizatorzy spełnią odpowiednie warunki, to country będzie grane.

#StopMowieNinawisci: o tym, że słowa mogą ranić wie każdy, kto choć raz wystawił się na publiczną ocenę i był w sytuacji, gdy inne osoby, za jego przyzwoleniem lub bez niego, oceniały jego pracę. Lub jego samego. Jest jednak szereg ludzi, którzy nigdy w życiu nie zrobili nic na tyle ciekawego, żeby komukolwiek chciało się wypowiedzieć na ich temat i uważają, że komentarz „wyglądasz na tym zdjęciu jak jebany pedał”, „po chuj się pchasz z takim ryjem przed kamerę?” albo „zgiń lewacka kurwo” w internecie to nic takiego. Świetne materiały powstałe w wyniku kampanii społecznej #StopMowieNienawiści pokazują, że słowa mogą ranić tak samo jak kamienie.

Jak nie dać się okraść korzystając z bankomatu? Sprawdzając dokładnie poszczególne jego elementy. Niestety urządzenia do skanowania kart są coraz mniejsze, przez co coraz trudniejsze do wykrycia, jednak będąc czujnym jest szansa, że nie padnie się ofiarą oszustów.

Kilka dni temu Bank i Policja uratowali pieniądze kilkuset klientów. Miniaturyzacja urządzeń do kopiowania kart coraz bardziej widoczna.

Posted by Jak się nie dać okraść i oszukać on 9 września 2015

 

Muszę jechać Burning Mana! I jestem pewien, że Ty po obejrzeniu tego filmu też odczujesz potrzebę lecenia na 8 dni do zbudowanego na amerykańskiej pustyni miasteczka. To jest przepiękne!

3 minutes de vidéo qui vous feront regretter de ne pas être allés à Burning Man.

Posted by Villa Schweppes on 14 września 2015

 

Weź się pozbieraj! Bardzo spóźniony, ale wymowny spot zwracający uwagę na śmieci rzucane na trawę w zielonych miejscach. Nie róbcie tego.

Klip tygodnia: mam nadzieję, że klip do tego numeru niebawem powstanie, a póki co prezentuję Wam sam utwór, bo jest tak dobry w wielu kategoriach, że nie wybaczyłbym sobie pomijając go w dzisiejszym CPI. Krzysztof Krawczyk zremiksowany na trapy to coś czego nikt się spodziewał, ale gdy już się pojawiło, wiedział, że chce to usłyszeć. Chcieliście mieć polskie The Weeknd? To macie.

Fanpage tygodnia: „Posiłki w szpitalach” śledzę od dłuższego czasu i z każdym kolejnym zdjęciem modlę się do moich genów, żeby nie zdarzyło mi się wylądować w takim miejscu. Jako nastolatek w wyniku poparzenia słonecznego i zatrucia farbą wylądowałem kiedyś na 2 tygodnie na oddziale i pamiętam, że jedzenie było gówniane, ale przynajmniej nie spleśniałe. Widząc to, boję się co będzie za kolejne 10 lat. Pacjentom będą wyciągać z resztki z koszy pod więzieniami i kłaść na tacę?

Zdjęcia te wstawię w formie zaproszenia.1. Zapraszam Sanepid do szpitala w Lubaniu w celu przeprowadzenia kontoli jakoś…

Posted by Posiłki w szpitalach on 17 września 2015

 

Ogłoszenie parafialne: dzisiaj będzie krótko. Zanim napiszesz komuś chamski komentarz w internecie, policz do 10 i powiedz go do lustra.

8 komentarzy świadczących o tym, że jesteś niezadowolony z życia

Skip to entry content

Znacie ten moment, kiedy jesteście na jakimś turbo wyjeździe, lecicie na endorfinowym haju i wrzucacie fotkę z egzotycznego miejsca  na Fejsa? Albo gdy jecie pizzę, którą nie pogardziłby sam Don Corleone i jest taka dobra, że aż musicie jej zrobić zdjęcie? Albo po prostu kupiliście buty, na które zbieraliście od zeszłej dekady i chcecie się pochwalić, że osiągnęliście cel? Pod takim foto, wśród komentarzy „łouł!”, „ekstra”, „super”, „podróżowałbym/jadłbym/ruchałbym”, zawsze znajdzie się ktoś komu to nie pasuje. Nie pasuje mu, że macie, bądź zrobiliście coś spoko i za punkt honoru obrał sobie ściągnięcie Was do parteru.

Z racji, że moja praca niejako polega na chwaleniu się, trafiam na takich ludzi całkiem nierzadko. Ludzi, którzy mają niesatysfakcjonujące życie i bardzo chcą, żebyście Wy też takie mieli. Charakteryzuje ich 8 rodzajów komentarzy, które zostawiają pod zdjęciami.

„Takiemu to dobrze” – niby normalny komentarz mówiący, że „masz nieźle”, przy czym negatywnego wydźwięku nadaje mu zaimek „takiemu”. No bo niby jakiemu? Najczęściej pisany przez kobiety pod zdjęciami ukazującymi szeroko pojęty wakacyjny błogostan. Znaczy mniej więcej tyle co „też bym chciała tak jak ty, ale nigdy nie starałam się na tyle, żeby to dostać”.

„Po co to komu?” – pojawia się w dyskusjach o gadżetach i nowościach technologicznych, sugerując, że przedmiot, wokół którego toczy się rozmowa, jest nieprzydatny i całkowicie zbędny, a osoby wypowiadające się na jego temat bezsensownie tracą czas. Hasło „po co to komu?”, to taka zasłona dymna do płaczliwego „nie stać mnie, więc będę manifestować, że to bezużyteczne, żeby poczuć sie lepiej”.

„Ale drożyzna!” – mniej więcej to samo co powyżej – „nie stać mnie, więc ty też nie powinieneś tego mieć”.

„Tak jakby nikt nie widział Wieży Eiffla” – zamiast „Wieży Eiffla” możesz wpisać dowolną zagraniczną atrakcję turystyczną. Moja mama symbol Paryża zobaczyła dopiero w zeszłym roku, ja 2 lata wcześniej i oboje byliśmy podjarani, że możemy popatrzeć na nią z tak bliska, a nawet jej dotknąć. Było to dla mnie na tyle emocjonujące, że postanowiłem uwiecznić ten moment na fotografii. Niestety, kogoś kto nigdy tam nie był i wie, że ze względu na niezaradność życiowo-finansową raczej nigdy nie będzie, musi to koleć w oczy. Takie London Eye, czy Koloseum musi być dla niego jak pieprz cayenne wysypany na powieki. Stąd taki komentarz.

„Dużo jeszcze takich zdjęć wrzucisz?” – czyli „tak strasznie, ale to strasznie zazdroszczę ci tej wycieczki, że nie umiem przemilczeć twojego szczęścia, bo zawiść zżera mnie od środka”.

„Wolę zarabiać mniej, ale uczciwie” – pojawia się najczęściej w przypadku niszowych zawodów, co do których istnieje społeczne przekonanie, że są łatwe i niewymagające dużych nakładów pracy. Zazwyczaj pada w dyskusji o zarobkach muzyków, aktorów, modelek, czy popularnych blogerek modowych. Autor komentarza jest przekonany, że ów zawód jest tak banalny, że tylko uciekając się do nieprawych praktyk można się w nim wybić i dojść do dużych pieniędzy – tłumaczy sobie w ten sposób, czemu on nigdy nie został nikim istotnym w komentowanej branży.

Chytry trik mający na celu jedynie poprawę własnego samopoczucia próbuje zamaskować deklaracją, jakoby pieniądze nie były dla niego najważniejsze, a na pierwszym miejscu stawiał takie wartości jak uczciwość. Co zabawne, to hasło nigdy nie pojawia się w dyskusji o hierarchii wartości, czy filozofii życiowej, ale w rozmowach o kasie.

„Wolę zarabiać mniej, ale nie robić z siebie debila” – podobna sytuacja jak powyżej, przy czym tu już kompasem nadającym właściwy kierunek życiu nie jest wyniosła prawość, a „nie robienie z siebie debila”. Zawsze mnie cieszy, gdy ktoś nie doznaje niepełnosprawności intelektualnej w stopniu lekkim, w trakcie wykonywania czynności zawodowych, ale jak bardzo żal musi mu ściskać dupę, że ma niepohamowaną potrzebę oznajmiania tego publicznie? To bardzo ładny eufemizm do „zarabiam mniej niż dzieci w chińskich fabrykach, więc żeby poprawić sobie nastrój każdego, kto dostaje choć złotówkę więcej nazwę pajacem”.

„Nie chwal się” – bo jak wiadomo, skromność to cnota. Najdobitniejszy dowód, że Twoje szczęście przyprawia kogoś o silny dyskomfort. Bo nie jest problemem, że Ty coś masz, bądź gdzieś jesteś, problemem jest, że komentator tego nie ma i nie może tego braku znieść, a jest tak leniwy, że sam po to nie sięgnie.

Gdy widzę jeden z powyższych komentarzy pod moim zdjęciem, momentalnie przypomina mi się do czego służy opcja „usuń” i „zablokuj”. Przyjmuję do wiadomości, że ktoś wymyślił sobie bycie męczennikiem i podróżowanie przez życie w koronie cierniowej,  ale mnie niech jej nie zakłada.