Close
Close

Często się zdarza, że słysząc setki razy jakiś zwrot bądź pojedyncze słowo, mimo, że nie wiemy co ono tak naprawdę znaczy, mimowolnie zaczynamy go używać. Tak jak z ohydną, turbo-komerycjno-kiczowatą piosenką, którą jesteśmy katowani w hipermarketach. Mimo, że jej nienawidzimy i już przy pierwszych dźwiękach czujemy, że znów spotkamy się z wczorajszą kolacją, po tysięcznym przesłuchaniu, niezależnie od własnej, woli zaczynamy ją nucić.

W przypadku posługiwania się nie do końca zrozumiałym słownictwem, możemy powiedzieć coś czego zupełnie nie mieliśmy na myśli i być źle odbieranym przez otoczenie, natomiast w przypadku bezdźwięcznego śpiewania w głowie „Ona tańczy dla mnie” możemy dostać nerwicy natręctw i zniszczyć sobie gust. Nie wiem co jest gorsze, ale dziś zajmiemy się tą pierwszą kwestią. Czyli tłumaczeniem znaczenia słów, których ludzie często używają, mimo, że nie rozumieją.

Oportunista – Onar w kawałku „Nie szukam zrozumienia” rapował

Ja pierdolę szczerze trendy, jestem oportunistą

będąc przekonanym, że oportunista to osoba niezależna, która idzie pod prąd, na przekór aktualnym tendencjom. Myśląc, jak podejrzewam, że „oportunista” pochodzi od słowa „opór”. Niestety, nikt z jego znajomych, nikt z osób pracujących przy powstawaniu płyty, ani nikt z osób biorących udział w nagrywaniu teledysku do tego numeru, nie był na tyle życzliwy, by wyjaśnić mu, że oportunista, to

człowiek bez zasad, przystosowujący się do okoliczności dla doraźnych osobistych korzyści

Czyli ktoś troszkę inny niż mu się wydawało.

Paszkwil – często, gdy ktoś pseudo-poetycko i prawie-elegancko chce powiedzieć, że jakaś dziewczyna jest brzydsza niż dzwonnik z Notre Dame, używa tego określenia. Jednak w rzeczywistości paszkwil to nie maszkara, paskuda czy straszydło, a

utwór literacki, często anonimowy, skierowany przeciw konkretnej osobie, ośmieszający ją w sposób oszczerczy i obelżywy

tak że używając tego słowa jako obelgi ośmieszasz tylko sam siebie.

Frankenstein – to z kolei określenie często stosowane w przypadku, delikatnie rzecz ujmując, mało atrakcyjnych mężczyzn, którym daleko do Rafała Maślaka, czy Ryana Goslinga. Osoby stosujące je mają oczywiście na myśli, że pan określany tym mianem wygląda jak potwór pozszywany z resztek innych ludzi, aspirujący do bycia zombie, jednak są w błędzie. Kto oglądał film o szalonym naukowcu, który chciał ożywić zwłoki, ten powinien pamiętać, że to właśnie on nazywał się Frankenstein, a nie poskładane przez niego monstrum. Pomyłka może wynikać z tego, że potworek tuż po powołaniu do życia zaczął dukać „Frankenstein, Frankenstein”, jednak nie obwieszczał on lokalnej społeczności swego imienia, a deklamował nazwisko swego twórcy. Coś jak „tata, tata” po narodzinach. Zakładając oczywiście, że dzieci zaraz po porodzie potrafią mówić.

Maraton – to bieg, wiadomo. Ale nie dla wszystkich jest wiadome, że to nie byle jaki bieg, a dość sprecyzowany.

Nazwa pochodzi od miejscowości Maraton w Grecji. Według Herodota po zwycięskiej dla Greków bitwie z Persami pod Maratonem w 490 p.n.e., armia perska zaokrętowała i wypłynęła w kierunku bezbronnych Aten. Widząc to, Grecy udali się co sił w nogach do miasta, przybywając praktycznie równocześnie z okrętami perskimi.

Dystans między Maratonem a Atenami wynosił 37 kilometrów, jednak podczas pierwszych igrzysk bieg maratoński zaokrąglono do 40 km, a następnie podczas igrzysk w Londynie dystans ten zwiększono jeszcze o 2195 metrów i tak zostało do dziś. Dlatego powiedzenie, że „przebiegłem 15-kilometrowy maraton” jest równie niepoprawne, co rzucenie „weź większą połowę” podczas dzielenia pizzy.

Incepcja – słowo to nie ma oficjalnej definicji w naszym języku, a zaczęto go używać w Polsce po sukcesie mistrzowskiego filmu Christophera Nolana z Leonardem DiCaprio o tym samym tytule. Niestety weszło do mowy potocznej w błędnym znaczeniu. Najczęściej „incepcja” pada w sytuacjach, gdy ktoś chce opisać rekurencję i sytuację zagnieżdżania zjawiska w samym sobie. Czyli bardziej obrazowo, gdy ktoś w paczce czipsów znajduje drugą paczkę czipsów, krzyczy „incepcja!”. Albo gdy bawi się matrioszką. W rzeczywistości, incepcja to nie jest lalka w lalce, czy sen w śnie, ale podłożenie komuś pomysłu z zewnątrz, tak by uznał go za swoją autorską ideę. Czyli to, co stanowiło główną misję Cobba i jego ekipy.

Bynajmniej – temu, że TO NIE PRZYNAJMNIEJ był poświęcony cały osobny wpis, ale dla niektórych to wciąż za mało.

Gender – aktualnie chyba najbardziej zdemonizowane słowo w naszej kulturze i nawet wazektomia w połączeniu z weganizmem nie budzą tylu negatywnych skojarzeń. Wiele osób krzywi się, marszczy brwi i zaczyna rwać przęsła z ogrodzenia słysząc to słowo, nie mając tak naprawdę pojęcia co ono oznacza. Wbrew obiegowej opinii, „gender” to wcale nie jest synonim pedofilii, homoseksualizmu, ani transwestytyzmu. Gender to nie żadna dewiacja seksualna, a

suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji

Innymi słowy, to płeć kulturowo-społeczna.

Olimpiada – to nie to samo co igrzyska olimpijskie. Określenie „olimpiada” to tak naprawdę

okres 4 lat w kalendarzu starogreckim, stosowany w starożytności na oznaczenie okresów pomiędzy igrzyskami, oraz współcześnie przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski jako rachuba stosowana do obliczenia kolejnych letnich igrzysk olimpijskich

Mam nadzieję, że już nigdy nie usłyszę w telewizji, że „za chwilę zacznie się transmisja z olimpiady”, bo naprawdę nie ma nic pociągającego w gapieniu się w telewizor przez 4 lata, w oczekiwaniu na start imprezy sportowej.

Jeśli macie jakieś słowa, które mogą uzupełnić tę listę, to śmiało, dawajcie do komentarzy.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Kristina Alexanderson

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Dot

    Paszkwil – nie znałam tego terminu. Aż mi wstyd, czas się douczyć :D
    bynajmniej vs przynajmniej – uwielbiam -.-

    Mnie najbardziej denerwuje złe wymawiane jakichś słów (np. orginał, orginalny) albo używanie (najczęściej) angielskich zamiast polskich (Parę lat temu kobieta w sklepie oglądała papcie i mówi do swojego faceta: ‚Kupię sobie, będę miała takiego powera!’). A, i gotuje się we mnie, kiedy słyszę złe stosowanie przypadków, dopełniacz zamiast mianownika (np. ‚Zjadłem hamburgera’ zamiast ‚Zjadłem hamburger’).

    • ja

      akurat zjadlem hamburgera jest poprawnie…

      • Dot

        Nie jest. jeść (kogo? co?) -> hamburger
        hamburger nie jest istotą żywą, więc forma biernika (kogo? co?) nie równa się dopełniaczowi (kogo? czego?), tylko mianownikowi (kto? co?).

  • Dziękuję! Świat uratowany :D

  • Tu pisze – w żołądku mi się przewraca jak to słyszę. Albo na ten przykład :D

  • Często spotykam się również z użyciem słowa „pretensjonalny” w kontekście osoby, która ma o coś pretensję ;)

  • Dominika Szołdrowska

    Przez wytykanie „bynajmniej” mam wrażenie że społeczeństwo trochę się podszkoliło w tym temacie przez kilka ostatnich lat.
    I mam takie pytanio-prośbę: Mam nawyk zakreślania tekstu w trakcie czytania, a ten jaskrawo żółty kolor trochę to utrudnia , da się to jakoś zmienić na mniej drażniący kolor ?
    Dziękuje !

  • A kim jest ten Maślak?

  • Moim bohaterem jest typ od sprzedaży z którym miałam przyjemność pracować. Hitem było pytanie klientów: „JAKI JEST PANA SZKLANY SUFIT?”. Za pierwszym razem jak to usłyszałam to nie miałam bladego pojęcia jak mu powstała taka konstrukcja i dlaczego dowalił do pieca z takim tematem. Z czasem , jak to pytanie pojawiało się w kolejnych rozmowach wywynioskowałam że chodzi o…tam tara dam.. MAKSYMALNY BUDŻET NA REKLAMĘ. Piękne! Koleś do niego mówi, że drogo i może jakiś rabacik, a ten mu wyjeżdza ze szklanym sufitem <3

  • znałam kogoś, kto widząc mocno pomalowaną kobietę mówił „paaa, jak ta się wypacyfikowała”, a jak potknął się i upadł, to zawsze robił to „z wielkim impetetem”.

  • Justyna

    W każdym bądź razie! (Nawet mój szef tak mówi)

    • Większość ludzi tak mówi…

      • Dot

        Wiem, niestety… A to boli. Bardzo.

    • Aleksandra Bugajska

      Moja profesor językoznawca dzisiaj tak powiedziała :D

  • Znajomy o tambylcach w Egipcie – „oni tam się zachowują bardzo seksistowsko – tylko patrzą, żeby kogoś przelecieć”.

  • Ja jestem wielką fanką uzusu – jeśli coś nie jest poprawne, ale lud chce, żeby było, to w końcu będzie. Najpierw w słowniku pojawia się „pot.”, a potem to „pot.” znika… i fajnie. Bo niby czemu nie ;)

    • A w temacie: w SJP PWN przy olimpiadzie masz wymienionych parę znaczeń, w tym:
      2. «międzynarodowe zawody sportowe organizowane co cztery lata przez różne państwa»
      Bez żadnego „pot.”! ;)

  • ToJa

    Co Was wsyztskich blogerów wzięło na edukowanie społeczeństwa?! :P
    Jak coś, to ja uwielbiam takie wpisy, więc proszę o więcej. ;)

    • Przepraszam bardzo, ale ja nie jestem wszystkimi blogerami. Ja jestem tylko połową.

      • ulamatylda

        Ale większą czy mniejszą połową? hu hu ; )

  • steveminion

    Hm, ostatnio Kaczyński pomylił węglowodany z węglem :)

    • A to jest jakaś różnica? :D

      • steveminion

        Przyznam szczerze, że kiedy usłyszałem to z ust profesora IQ poleciało mi mocno w dół i aż musiałem sprawdzić :)

  • Na paszkwilu polegałam. Na szczęście nie pamiętam kiedy ostatni raz użyłam tego słowa :)

    Kiedyś się bardzo pokłóciłam z pewną osobą, bo używała zwrotów „dobry mankament” i „zły atut”.

  • pixie

    Współpracownica mojej mamy, gdy nie może dodzwonić się do klienta, zapisuje w komputerze adnotację – abonament nie odpowiada. :D

  • Dzięki, od rana mogę poczuć się mądra, bo niczym mnie dziś nie zaskoczyles ;) taki piękny poniedziałek! :)

    Do listy dodalabym jeszcze „snobizm” używany jako synonim do „egoizm”.

  • Zawsze mózg rozwala mi, gdy ktoś powie „wyuzdany z uczuć” zamiast „wyzuty z uczuć”. No mistrzostwo!

    • „]Wyuzdany z uczuć” brzmi jak jakaś skrajna perwersja seksualna!

      • Dokładnie! Tak czy siak, na pewno nie przekazuje tego, co autor miał na myśli ;)

  • Wiola Starczewska

    Wariuję, kiedy w telewizji transmitują jakąś mszę świętą, a ksiądz krzyczy: „Gender nam grozi!”.

    • Dot

      By wiedział, że gender jest obecny od wieków tyle że do niedawna nie określało się tego terminem, to by się nie bał ;)

  • Aleksandra Muszyńska

    Nagminnie, z uporem, sadystycznie często ludzie stosują „uważać” w kontekście „poważać”. Chyba. Bo w sumie ciężko rozkminić, co ma na myśli zawodniczka mówiąca „ja tam doczepów na włosy nie uważam, tylko treska”.
    Złamałeś mi życie tym maratonem. Byłam przekonana, że to jednak 42 kilometry.
    Powiem również coś niepopularnego, co sprawi, że lud będzie mnie wytykał palcami, zamknie w klatce i wystawi na widok publiczny, obwożąc po rynkach większych miejscowości. Otóż nie podoba mi się Ryan Gosling.

    • Krzysztof Lancaster Kotkowicz

      > Złamałeś mi życie tym maratonem. Byłam przekonana, że to jednak 42 kilometry.

      42 kilometry i 195 metrów to prawie jak 42 kilometry. Tymi niecałymi 200 metrami się nie przejmuj. ;-)

      • Aleksandra Muszyńska

        Miałam na myśli faktyczną odległość między Maratonem i Atenami. Niezbyt komunikatywnie się wyraziłam :).

  • Dominika

    Mój kierownik uważa, że komformizm to wyższy stopień komfortu….

  • ja wiem, co znaczy oportunista, bo zamiast onara słuchałam 52 dębiec.

    a na ile kilometrów ten maraton? hahaha toż to klasyk. każdy biegacz to słyszał od swoich niebiegających znajomych ;)

  • Jeszcze feminizm! Bo zaskakująco wiele ludzi myśli, że to taka inna nazwa na nienawiść do mężczyzn.

  • joanna

    Dobry wpis, brakuje mi tylko mojego ulubionego „tudzież” :)

    • W sensie, że źle zapisują, czy że nie wiedzą, że to spójnik?

      • joanna

        Wiedzą, że spójnik, tylko z niewiadomych mi przyczyn wiele ludzi uważa, że jest to synonim „lub, albo”. Naprawdę nigdy się z tym nie spotkałeś? :O

        • Szczerze mówiąc nie. Pewnie to kwestia braku zwracania uwagi, ale nawet nie przypominam sobie kiedy ostatni raz słyszałem, żeby ktoś użył tego słowa w jakimkolwiek kontekście przy mnie.

  • Monika Grzebyk

    Wazektomia w połączeniu z weganizmem <3

    Złapałeś mnie na "Incepcji", teraz już wiem, że używałam źle, dzięki :D

    • Serio? Jest ktoś, kto łączy wazektomię z weganizmem? Gdzie się tacy ludzie uchowali? Matko, a myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy. :O

      • Monika Grzebyk

        Chyba nie chodzi o to, że ktoś je łączy, tylko że nawet osobno to jedne z najstraszniejszych rzeczy świata a co dopiero połączone ;)

  • Umiera we mnie coś za każdym razem, kiedy słyszę, jak ludzie używają słowa „ignorancja” w znaczeniu „być ignorowanym”. W sensie „drażni mnie taka ignorancja, nikt na mnie nie zwraca uwagi”.

    Btw poznałam kiedyś laskę, która nie odróżniała aklimatyzacji i klimatyzacji – myślała, że nad morzem kasują opłatę aklimatyzacją za to, że masz w pokoju klimę. True story.

  • No, ale wiesz płeć kulturowo-społeczna to nie jest naturalne jak niektórzy twierdzą to sama pedofilia i inne dewiacje. To samo zło, bo płcie mamy tylko dwie…

    • Ty tak serio, czy to jest ironia? Zakładam,że ironizujesz, bo przecież ludzie, którzy naprawdę tak myślą, są chyba niepiśmienni i żyją w miejscu, gdzie nie dotarła jeszcze cywilizacja? Prawda? Przecież to jest niemożliwe, żeby mieć kontakt ze światem zewnętrznym i jednocześnie trwać w mentalnym ciemnogrodzie aż tak głęboko.

      • Tak, ironia zdecydowanie:). Problem w tym, że ludzie mając kontakt ze światem zewnętrznym nadal tak myślą.

    • steveminion

      Dalej nie rozumiesz…

  • Nigdy nie zapomnę jednego z odcinków serialu „Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym” kiedy to bohaterka powiedziała „Nie będę mieszkała na wsi. Inwentarz mnie ignoruje” Przykre, kiedy człowiek chodzi między świniami, a te, świnie jedne, nie zwracają nań uwagi….

    • Brzmi zabawnie, aczkolwiek nie wiem co autorka miała na myśli :D

      • Ja myślę, że chodziło jej o to, że ją irytuje, aczkolwiek…. ciężko wyczuć ;)

        • Aaa, że pomyliła „ignoruje” z „irytuje”, a myślałem, że pomyliła „inwentarz” z „inwestor”, czy coś w tę stronę :)

          • Dot

            Też o tym pomyślałam.

    • Aleksandra Muszyńska

      Tak orwellowsko w sumie :D.

10 typów ludzi, których nie chcesz spotkać na ulicy

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Wiesz, że mamy jeden z najwyższych współczynników śmiertelności w wypadkach drogowych w Europie? Że w zeszłym roku w Polsce zginęło przez to 3026 osób? Bo 8 na 100 takich wypadków kończy się śmiercią? Ja też nie, dopóki nie przeczytałem raportu Biura Ruchu Drogowego. Na ulicy pojawiam się i jako kierowca, i jako rowerzysta, a najczęściej jako pieszy, i trafiam na ludzi z każdej z tych grup, którzy zapominają, że nie są tam sami. Przez co wolałbym ich nie spotykać.

Młody gniewny

Odebrał prawko w zeszłym tygodniu i jeszcze dobrze nie opanował sprzęgła, ale już chce lecieć stówką w terenie zabudowanym. Najlepiej ruszając z trójki. Wziął sobie do serca słowa wujka Wiesia na ostatnich imieninach cioci Marzeny, że tak jak na egzaminie, to już nie pojedzie nigdy w życiu. Bo na egzaminie jeździ się, żeby zdać, a w życiu, żeby zdążyć na obiad. Dlatego nigdy nie zatrzymuje się na zielonej strzałce. Przed torami kolejowymi też. I na stopie też nie, jak nic nie jedzie.

Najwięcej wypadków ze skutkiem śmiertelnym spowodowały osoby w wieku 18-24lata.

Rebeliant

Anarchia, wolność i leki na receptę bez recepty dla wszystkich! Buntownik z wyboru, już w przedszkolu walczył o swoją niezależność otwarcie ignorując poobiednie leżakowanie, kontynuując drogę rewolucjonisty i pisząc „mój” przez u otwarte aż do matury. Nikt nie narzuci mu, że białe jest białe, a czarne jest czarne, a tym bardziej, że nie może przechodzić na czerwonym. Czy Luke Skywalker trzymał się zasad narzuconych przez imperialistyczny system? No właśnie!

Janusz biznesu

Miałeś kiedyś w trakcie jazdy tak ważny telefon, że aż zjechałeś na pobocze, żeby go odebrać i porozmawiać? Tak? No i po co to wszystko? Trzeba było jedną ręką trzymać słuchawkę, drugą dźwignię zmiany biegów, zębami kierownicę, a rzęsą włączyć kierunkowskaz. Zestaw słuchawkowy? Głośnomówiący? Bluetooth w uchu? A co Ty z Holiłudu jesteś, czy ze Star Treka? Prawdziwy byznesmen potrafi zmieniając pas ruchu, wyprzedzając na trzeciego i odpalając czerwonego Viceroya w tym samym czasie odebrać ważny telefon. Czyli każdy telefon, bo w byznesie wszystkie telefony są ważne.

Kierowcy jadący 100 km/h i trzymający komórkę przy uchu hamują średnio o 14 metrów później niż nierozmawiający.

Klubowóz

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Co?

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Co mówiłeś?

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– Nie słyszę…

UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY-UMCY.

– W końcu przejechał, możesz powtórzyć?

Najwięcej wypadków śmiertelnych jest w piątek i sobotę.

W dni imprezowe.

Ostatnia szara komórka

Koniom zakłada się klapki na oczy, żeby nie patrzyły na boki, a ludziom wkłada w ręce smartfony. Świecący prostokąt przed twarzą i całe otoczenie przestaje istnieć. O ile w przestrzeniach zamkniętych można po prostu popsuć sobie wzrok, o tyle w terenie otwartym można zepsuć sobie nogi, ręce, żebra albo życie. Na przykład przechodząc przez ruchliwą ulicę wpatrzonym w komórkę.

Niespokojna noga

Zwany też lowriderem dla ubogich. Przyśpiesza, zwalnia, przyśpiesza, zwalnia, przyśpiesza, zwalnia, a auto się gibie jak na teledysku do „Still D.R.E.”. Zatrzymuje się zawsze metr za linią stopu na światłach, a gdy stoisz na pasach, nigdy nie wiesz, czy nie zatrzyma się na Tobie. Ani czy nie wjedzie Ci w tyłek, jeśli stoisz przed nim w korku i ruszysz ćwierć sekundy później niż on.

Niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami, jest jedną z głównych przyczyn wypadków na prostych odcinkach.

Usain Bolt

Rusza z bloków startowych w momencie, gdy w autobusie po drugiej stronie ulicy zamykają się drzwi i biegnie do nich jak po karpia na Wigilię. Ignorując wszystkich uczestników ruchu drogowego dookoła. Gdyby któryś z kierowców samochodów cudem omijających go miał gorszy dzień, albo bardziej zużyte klocki hamulcowe, do celu dojechałby na masce. Kończąc karierę sportową w szpitalu.

Oszczędny

Ładowanie akumulatora? 50 groszy.

Migacz boczny do Opla? 14 złotych.

Emocje z jazdy bez używania kierunkowskazów? Bezcenne!

Nieprawidłowe wyprzedzanie, jest jedną z głównych przyczyn wypadków na prostych odcinkach.

James Bond na rowerze

Szpieg w służbie Jej Królewskiej Mości realizuje tajne zadanie, od powodzenia którego zależą losy starego kontynentu, dlatego musi pozostać incognito. I jedzie na rowerze nocą bez oświetlenia i odblasków, zmieniając pasy jakby miał za sobą ogon odkąd wyszedł z MI6. Dzięki temu jest niewidzialny dla kontrwywiadu. I wszystkich pozostałych uczestników ruchu drogowego.

Szybki i wściekły

Wiesz po co w aucie jest pedał gazu? Żeby go używać! Dlatego dopóki nie czuje pod dużym palcem u prawej stopy podłogi, ciśnie. Ciśnie wyprzedzając ruszający autobus, ciśnie na gasnącym pomarańczowym i ciśnie wymijając matkę z dzieckiem na pasach. Jak im zrobi peeling pięt, to może nauczą się szybciej chodzić. Gdy nie może zasnąć po ciężkim dniu, bo męczą go wyrzuty sumienia, że przez półtorej minuty jechał prawym pasem, układa sobie w głowie, co by powiedział Vin Dieselowi jakby go spotkał. I jakim jechałby autem, gdyby kręcili „The Fast and the Furious: Zabrze Drift”.

W zeszłym roku główną przyczyną aż 7195 wypadków było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu.

Kierowcy wczujcie się w rolę pieszych! Tylko wzajemne zrozumienie może zaprowadzić nas bezpiecznie do celu. Druga odsłona naszej kampanii. #kierowcaVpieszy

Opublikowany przez Krajowa Rada BRD na 25 września 2017

Ten tekst jest uszczypliwy, ale tylko po to, by zwrócić uwagę na zachowania, które mogą przyczynić się do tragedii. Niezależnie, czy jesteś kierowcą w nowej, błyszczącej strzale, czy pieszym, który musi zdążyć na tramwaj, zwracajmy na siebie uwagę i pamiętajmy, że nie jesteśmy sami na ulicy. Zaoszczędzimy sobie nerwów, zdrowia, a czasem i życia.

---> SKOMENTUJ

Cotygodniowy Przegląd Internetu #48: Playboy, „Organizm w dobrym nastroju”” i sexting

Skip to entry content

(autorem przepięknej ilustracji w nagłówku jest Ola z „Jak lampart pazurem”

Początek tygodnia zaczął się hipereuforią związaną z awansem Polaków do Euro 2016 i chwilę trwał. Mimo, że nie jestem jakimś ultra fanem piłki nożnej, ustawiającym cały kalendarz pod mecz, to szczerze cieszę się. Im więcej mowy o sukcesach osób, z którymi coś nas łączy, tym lepiej dla nas. A co działo się w sieci przez ostatnie 7 dni poza sportem?

„Playboy” rezygnuje z nagich zdjęć: i stawia na jakościowe dziennikarstwo. Szerzej wypowiadałem się na ten temat na Snapchacie w środę, ale zasadniczo to oświadczenie, w kontekście tekstów publikowanych w polskie wersji magazynu, brzmi jak bardzo nieśmieszny żart.

9 rzeczy do zrobienia przed 9 rano: które sprawiają, że dzień jest lepszy i efektywniejszy.

Genialny artykuł o Neilu Straussie: tak, o tym Neilu Straussie, który napisał biblię podrywaczy – „Grę”, zmieniając nią życie milionów mężczyzn na całym świecie. A teraz mówi o tym, że dopiero, gdy przestał być graczem znalazł prawdziwe szczęście.

Monte nie umie w marketing szeptany: bardzo lubię Monte zarówno w postaci deseru, jak i drinka, ale promowanie się na blogach ewidentnie im nie wychodzi i warto, żeby spróbowali innego sposobu niż spamowanie komentarzami.

5 biurowych trików, które ratują kręgosłup: bardzo sensowne rady pomagające uniknąć bólu pleców, które będę musiał sobie wydrukować i powiesić obok monitora, bo niestety o nich zapominam, co daje o sobie znać po całym dniu pracy.

Czemu sexting jest niebezpieczny: i jakie zagrożenia ze sobą niesie, w oparciu o liczne badania, świetnie opisała Nishka. Ten materiał powinien przyswoić każdy nastolatek i jego rodzic.

Obama daje rady Kanyemu Westowi: i robi to w taki sposób, że autentycznie skręca mnie od środka z zazdrości, że my nie mamy tak zdystansowanego prezydenta.

Jak z klasą korzystać z komórki? Bardzo sensownie opowiada Łukasz z Czasu Gentlemanów. Porusza kwestie, które i mnie wielokrotnie irytowały i wkurzałem się na nie, więc po obejrzeniu tego wideo znów miałem poczucie, że nie zauważyłem świetnego pomysłu na tekst, który miałem pod nosem.

Klip tygodnia: dzisiejszy klip tygodnia jest jednocześnie spotem promującym kampanię „Jak działa zdrowy człowiek”. Świetna, wyluzowana i zabawna piosenka o tym, co chciałyby nam powiedzieć nasze organy z równie nienachalnym i niepretensjonalnym klipem. Chyba jeszcze nigdy tyle razy z własnej woli nie obejrzałem reklamy.

Fanpage tygodnia: „Bohaterowie Popkultury” to malutki profil, ale ze świetnymi treściami. Jeśli oczywiście jesteście fanami superbohaterów i chcecie zobaczyć pendrive’a z młotem Thora, pierścionki zaręczynowe z R2D2 i Batmana pod prysznicem. Ja chcę.

A tymczasem w Justice League ;)

Posted by Bohaterowie Popkultury on 13 stycznia 2015

Ogłoszenie parafialne: tak dawno nie byłem w żadnej dalszej podróży, że aż prawie zapomniałem jak to jest oderwać się od komputera na dłużej niż weekend. Dlatego myślę o tym, że wybrać się na jakąś obcą ziemię, gdzie jeszcze nie postawiłem stopy, a jest tam ciepło. Jeśli macie jakieś pomysły, gdzie można łyknąć trochę słońca i pozwiedzać bez opatulania się płaszczem, szalikiem i czapką, to dajcie znać w komentarzach.

---> SKOMENTUJ

W małych miejscowościach i we wsiach podobno jak nie masz nikogo na poważnie do końca liceum, to rodzina zamawia mszę w Twojej intencji i rzucając na ofiarę zamienia 5-groszówki na 5-złotówki. W miastach jest nieco lepiej, bo taka sytuacja ma miejsce dopiero przy końcu licencjatu, a w takich konglomeratach jak Warszawa, czy Kraków nękanie o partnera pojawia się dopiero po magisterce. Jednak mimo, że w dużych miastach ta rodzinna presja dobrania sobie kogoś do pary jest sporo mniejsza, to mimo wszystko single czują ocenę otoczenia.

Przepraszam, ocenę osób w związkach, które komunikują im, że są równi i równiejsi, i że będąc sobie samemu sterem, okrętem, wędką, przynętą i szczupakiem, i tak nie dorównasz komuś kto ma drugą połówkę. Która nie jest flaszką. Co robią z kolei kawalerowie i panny przy takim postrzeganiu przez innych? Często próbują za wszelką cenę udowodnić, że bycie samemu to najlepsze co ich spotkało w życiu i za nic by nie zmienili stanu cywilnego. Bo niby po co im kula u nogi, przepraszam, partner? I często, żeby udowodnić jak dobrze jest im bez nikogo, kłamią.

Oto najczęstsze kłamstwa singli.

„Dawno nie byłem w kinie, bo nie leciało nic dobrego”, znaczy najczęściej „wstydzę się chodzić sam do kina, a nie chcę być piątym kołem u wozu idąc ze znajomą parką”.

„Założyłem Tindera dla zabawy”, znaczy najczęściej „bardzo chcę kogoś poznać, a inne metody zawiodły, więc próbuję tego”.

„Walentynki mnie śmieszą”, znaczy najczęściej „doprowadza mnie do szału oglądanie tych wszystkich migdalących się ludzi, przypominających mi o tym, że JESTEM SAM!”.

„Cenię swoją niezależność”, znaczy najczęściej „staram się widzieć jasne strony mrocznych sytuacji”.

„Nie lubię planować wakacji, ogarnę coś na spontanie”, znaczy najczęściej „moi wszyscy znajomi jadą gdzieś parami i nie mam z kim wybrać się na wczasy”.

„Nie lubię jeść na mieście”, znaczy najczęściej „nie chcę, żeby się wydało, że jestem tak samotny, że nie mam nawet z kim pójść do restauracji”.

„Lubię seks bez zobowiązań”, znaczy najczęściej „bardzo potrzebuję seksu, a skoro nie mogę go uprawiać z kimś kogo kocham z wzajemnością, to biorę to co jest”.

„Byłam na szybkich randkach, bo mnie koleżanka namówiła”, znaczy najczęściej „namówiłam koleżankę, żeby ze mną poszła na szybkie randki, bo liczyłam, że może tam kogoś poznam”.

„Biorę nadgodziny, bo jestem potrzebny w firmie”, znaczy najczęściej „kompletnie nie wiem co zrobić z wolnym czasem, więc staram się mieć go jak najmniej”.

„Mam kota, bo lubię zwierzęta”, znaczy najczęściej „mam kota, bo nie mam faceta, a potrzebuję ciepła i obecności kogoś żywego”.

„Domówki mnie nudzą”, znaczy najczęściej „na domówkach organizowanych przez moich znajomych są same pary, którymi już rzygam”.

„Chodzę do klubów, żeby posłuchać muzyki”, znaczy najczęściej „chodzę do klubów z nadzieją na poznanie kogoś sensownego albo chociaż seks”.

„Nie oglądam porno”, znaczy najczęściej „kłamię, kłamię, kłamię”.

---> SKOMENTUJ