Close
Close

Wojewódzki prosił fanów by słowami „pocałuj mnie w dupę” szczuli blogera

Skip to entry content

Jakub Wojewódzki i Piotr Kędzierski prowadzą w Rock Radiu od poniedziałku do czwartku audycję „Książę i Żebrak”. W założeniach program ma być humorystyczny, w praktyce jednak jest to humor przez małe, a w zasadzie nieme „h” i opiera się głównie na podwórkowych żartach, które śmieszyły w dzieciństwie. Jedyne faktycznie zabawne fragmenty programu, to momenty, gdy pojawiają się dowcipy podwykonawców, jednak wczoraj główni prowadzący postanowili udowodnić, że mimo, iż ich zwalniają i zdejmują ich audycję z anteny, wciąż są ultra śmieszni.

Dwójka dorosłych mężczyzn uznała, że szczytem finezji i esencją dobrego żartu, będzie napuszczenie swoich fanów na przypadkową osobę i obrażanie jej słowami „pocałuj mnie w dupę”. Błyskotliwe, co?

(Wojewódzki z Kędzierskim zachęcają do ataku od 35:38)

Wojewódzki: Postanowiliśmy sprawdzić zasięg i słuchalność naszego radia poprzez test związany z Instagramem. (…) Prosimy o wejście na profil Ekskluzywnego Menela i prosimy napisać tekst…

Kędzierski: …pocałuj mnie w dupę…

Wojewódzki: …tak. Każdego kto napisze „pocałuj mnie w dupę” na profilu Ekskluzywnego Menela będziemy wymieniać i chwalić w radiu.

W ciągu godziny od tego komunikatu na profilu Ekskluzywnego Menela – blogera modowego – pojawiło się prawie 300 komentarzy fanów Wojewódzkiego, którzy wykonali polecenie swojego idola i obrazili bogu ducha winnego człowieka. Jestem zażenowany tym na tak wielu poziomach, że nie wiem od czego zacząć. Chyba najbardziej obrzydza mnie fakt, że tego klocka na cudzym trawniku nie postawiła z głupoty i braku doświadczenia osoba świeża, tylko człowiek od lat działający w mediach, doskonale obyty z jego mechanizmami.

 

Hipokryzja na poziomie wojewódzkim

Wojewódzki nie raz żalił się, i w swoim programie w telewizji, i na Facebooku, i w gazetach, że Kaczyński i PiS propagują mowę nienawiści. Że ich dojście do władzy sprawi, że będziemy nawzajem skakać sobie do gardeł i się obrażać. Że rząd antagonizuje ludzi i negatywnie wpływa na nastroje społeczne. Po czym, absolutnie bez żadnego powodu, kazał swoim odbiorcom masowo atakować słownie przypadkową osobę. Brzmi jak krzewienie prospołecznych postaw, propagowanie tolerancji i budowanie komunikacji opartej na wzajemnym szacunku, co?

ekskluzywny menel wojewódzki
https://www.instagram.com/ekskluzywny_menel/

 

To zachowanie godne nastoletniego chłopca, a nie 52-letniego mężczyzny

Wykorzystywanie swojej władzy tylko po to, żeby zabawić się czyimś kosztem, to domena niedojrzałych emocjonalnie gówniarzy. Czyli użytkowników Karachana i dresiarzy dorabiających na klubowych bramkach. Takiego spuszczania hien tylko po to, żeby pośmiać się z ucieczki ofiary, mógłbym spodziewać się po jakimś dzieciaku, który grając w Minecrafta stał się popularny na YouTube i nie wie co robić ze swoim wpływem na społeczność. Ale żeby dorosłego chłopa, który mógłby być dziadkiem, bawiła zabawa w pana i władcę, który jak ma kaprys to kogoś opluje?

Słuchając dalszej części programu, i tego jak Wojewódzki z Kędzierskim sczytują na antenie, bo ich słuchacze piszą Ekskluzywnemu Menelowi „pocałuj mnie w dupę”, czułem jak żenada wylewa się z głośników i zostawia trwałe ślady na moich uszach. Panowie mało nie oddali ejakulatu na mikrofon w studiu, ciesząc się z tego, na jaki przezabawny dowcip wpadli. Żeby człowiek, który chce być autorytetem, a w dodatku doskonale wie jak działają media, publicznie zachęcał innych do szczucia kogoś i czerpał z tego przyjemność?

OHYDNE.

 

Niektórzy ludzie zrobią WSZYSTKO dla sławy

I bynajmniej nie mam tu na myśli cofającego się w rozwoju intelektualnym jurora. Mówię teraz o wszystkich osobach, które odpowiedziały na apel i zaatakowały blogera, tylko po to, żeby ich ksywka została wypowiedziana w radiu.

Nie wiem co jest gorsze, to że ktoś bezmyślnie zwraca się do drugiej osoby słowami „pocałuj mnie w dupę”, tylko dlatego, że jego idol mu kazał, czy to, że ktoś robi to, tylko po, żeby został zauważony choć na moment. Choć na ten ułamek sekundy, kiedy w ogólnopolskiej stacji radiowej prowadzący czyta jego nick na Instagramie. To, że ktoś dla tych, nawet nie 5 minut sławy, jest w stanie bezrefleksyjnie obrazić drugą osobę jest przerażające. Jeśli Cię to nie wstrząsa, to wyobraź sobie, co taki człowiek byłby w stanie zrobić w zamian za pojawienie się na 15 sekund w telewizji. Złamać Ci rękę? Potrącić autem? W końcu to tylko zabawa, a w zamian może się pochwalić znajomym, że był programie u Wojewódzkiego.

I teraz pomyśl, że w drodze do pracy spotykasz takich ludzi każdego dnia.

 

***

 

Współczuję Ekskluzywnemu Menelowi, że próbowano zrobić z niego chłopca do bicia. Współczuję słuchaczom Radia Rock, że słuchają takich audycji. Współczuję nam wszystkim, że mamy w kraju takie „gwiazdy”. I współczuję sobie, że mijam się na ulicy z ludźmi, dla których to był śmieszny żart.

---> PRZECZYTAJ KOLEJNY TEKST
  • Dopiero teraz trafiłem na ten tekst. Rzeczywiście Pan Powiatowy ma czasem szczeniackie zagrywki.

  • Kawazu

    Ekskluzywny Menel powinien odpowiedziec – Wojewódzki? a kto to taki?

    ;)

  • Kiedyś bardzo lubiłam jego talk show ale było to dawno, chyba pierwszy i drugi sezon były jeszcze w miarę. W życiu nie wpadłabym na tak głupi pomysł, po prostu masakra…

  • Zajrzałam do Ciebie i jakoś od samego początku mnie poraziło…zaatakowało wielkim formatem i kolorami od których od razu zaczęła mnie boleć głowa. :) Chciałam już wyjść ,ale trafiłam na ten wpis :) Wielkie Dzięki . I znów: nie oceniaj treści po okładce. :), muszę to sobie w końcu wbić do łba!. Kuba W. w….. mnie już od dłuższego czasu i do końca nie mogę zrozumieć o co chodzi. Czy człowiek względnie inteligentny może być aż tak prymitywny i głupkowaty? Czy odgrywa po prostu jakąś rolę, która jest mu do czegoś potrzebna?… I ciekawostka : Jak byłam młodym dziewczęciem ( w okresie Idola) bardzo Woj. nie lubiłam . Mówiłam ,że prostak. Później jako młoda mamma i kobieta pracująca zapałałam do niego sympatią i mówiłam ,że potrafi być zabawny i ma celne riposty. :) Teraz jako dojrzała kobieta mówię znów : prostackie żarty. :) Pytanie czy zmieniał się on, czy ja . :) ( Prywatnie – zrzucam swoja chwilową słabość na karb zawirowań hormonalnych związanych z laktacją. :) Pozdrawiam i będę tu wracać.

  • To on jest taki stary? :-/

  • No właśnie to jest mój największy problem z Rock Radiem – lubię, słucham, ale czasem tak mi się coś przekręci z zażenowania, że wyłączam radio podczas ich audycji. A Wojewódzki miewa czasem bardzo trafne uwagi, jak tylko zdarza mu się zapomnieć o tym, że postanowił być naczelnym wieśniakiem i bucem. Za to Kędzior w porannej audycji z Tymonem Tymańskim potrafi jakoś wyczuć granice dobrego smaku i słucha się ich bez bólu, za to przy koledze Wojewódzkim IQ mu się resetuje do 40.

  • Paweł

    Dowcip raczej niskich lotów co nie zmienia faktu że wczoraj 300 osób dowiedziało się o istnieniu tego bloga i odwiedziło go, dziś pewnie kolejne 3000 będzie o tym czytać…. no tragedia. Nie ważne jak mówią ważne aby mówili.

  • Tadeusz Maciejski

    wystarczyło napisać – jeżeli jesteście gejami i chcecie całować tyłki facetów to źle trafiliście – idźcie gdzie indziej bo ja nie jestem gejem jak Wy – wielu z tych „calujacych” by sie obrazilo i byloby im glupio

  • Ale trzeba przyznać, że Ekskluzywny Menel ładnie z tego wyszedł ;)

  • Charlie

    Zaznaczam, że nie słuchałam tej audycji, więc nie wiem jak wyglądała cała akcja, jednak zastanawia mnie to, że cały hejt za ten ‚żart’ jest skierowany na Wojewódzkiego, a nie na Kędzierskiego mimo, że ten fragment, który zacytowałeś pokazuje, że to on wymyślił ‚pocałuj mnie w dupę’.

    • Na samym początku wpisu masz załączoną audycję, do której odnosi się tekst i nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś ją przesłuchał, ale bardzo jestem ciekaw Twojej teorii spiskowej.

      • Charlie

        Nie mam żadnej teorii spiskowej, tylko po prostu uważam, że za tą akcję odpowiedzialny nie tylko jest Wojewódzki, ale również Kędzierski.

  • Przecież jakimi śmiesznymi żarcikami raczył on w „Mam talent” kilkuletnie dzieci… W jednym programie skończył to zaczął skandale w drugim, jest trochę za późno, żeby z tego wyrósł. Jak mawia mój tata, człowiek ze wsi wyjdzie, ale wieś z człowieka już nie. :’)

  • Wizerunek medialny Wojewódzkiego od zawsze uważam za żałosny, prostacki i prymitywny. Nie wiem, jaką osobą jest prywatnie, ale śmiem twierdzić, że jako 53-letni pan działający w tej branży od wielu lat, na pewno bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich działań i wpływu, jaki wywiera na swoich fanów. Swoją drogą, zastanawiam się komu może imponować taki poziom dowcipu? Chyba tylko niedojrzałym małolatom, zakompleksionym frustratom, bezmyślnym chamom. Po takiej publice nie spodziewałabym się niestety niczego dobrego. Dlatego całą odpowiedzialność za tę sytuację składam na Wojewódzkiego, który nazywa się inteligentnym i błyskotliwym, a kolejny raz udowodnił, że z kulturą u niego na bakier.

  • Brak słów, Wojewódzki po raz kolejny nie pokazał klasy – ba, nawet przyzwoitego zachowania. Ale widzę, że akcja ma swój ciąg dalszy: 50 groszy od Kamila dla WOŚP za każdy komentarz z treścią „Wojewódzki i Kędzierski całują zady” …

  • Brak słów…

  • Żart na poziomie dzieci z gimnazjum. Ja jestem przerażona tym jak bardzo inne osoby mają wpływ na to co robimy. Wystarczyło powiedzieć jedno zdanie a cielaczki idą wykonują to co im powiedziano, bez namysłu. Zamiast potępić wygłupy prowadzącego to bez własnego rozumu zrobili o co ich poproszono. Nawet nie kazano a tylko zasugerowano.

  • Maya Wu

    http://www.pudelek.pl/artykul/88206/wojewodzki_oskarzany_o_hejtowanie_ekskluzywnego_menela/?src01=6a4c8

    Cytują Cię na pudelku, hihihi „star fly”:)

    ps: popieram kazde zdanie z Twojego wpisu.

    • Rzetelność dziennikarska poziom Pudelek.

  • „Jan Favre jest prawiczkiem” za 3…2…1…

  • Nie wiem czy to bardziej jest żenujące czy przerażające jaki wpływ mają na ludzi osoby tak skretyniałe, że aż ciężko to skomentować. Co będzie dalej? Wybijanie szyb w oknach? Obrzucanie łajnem? Kretynizm, wieśniactwo, prostactwo, chamstwo w najgorszym wykonaniu. Byłabym przeszczęśliwa jakby za to podżeganie do bezpodstawnego ataku wytoczono im proces. Może jakby dupa zabolała to siedzieliby cicho.

  • Rebellious lady

    Prawda jest taka, że Wojewódzkiemu od dawien dawna wszystko uchodziło na sucho. Nawet sytuacja z Eską Rock i Ukrainkami tak właściwie nie dotknęła go jakoś mocno, po prostu pracuje teraz w innym radio, poza tym nic się nie stało. Nic więc dziwnego, że pozwala sobie na takie rzeczy, skoro czuje się bezkarny. Przykro patrzeć.

  • Od samego początku Wojewódzki w tym radiu to porażka. Nie umiem wybaczyć, że przez niego zniszczono radio Roxy i zlikwidowano autorskie programy Pablopavo, Grabaża czy Noviki. Dla czegoś takiego. Mój Boże!

  • Czyli może jednak dobrze, że słucham tylko radia na Spotify i jedyne co może mnie tam zirytowac, to są reklamy. ;)
    Łączę się w wyrazach współczucia.

    • 20 zł miesięcznie i koniec z irytacją ;)

  • To jeden z tych momentów, w których cieszę się ze swojego niedosłuchu – nie słyszę takiej żenady, nawet przez przypadek.

    PS. Moje serce zabiło mocniej, gdy zobaczyłam, że słowa Wojewódzkiego ująłeś w cytat <3

  • Aleksandra Muszyńska

    Żałosny stary satyr. Oto jaki styl zaprezentował.

  • Audycja schodzi z anteny, a Wojewódzki traci pracę w radio :)

  • Dobrze, że o tym napisałeś. Taką hipokryzję, jak i zachowanie warto ostro tępić.

  • Jakby nie było, Ekskluzywny Menel (o którym wcześniej nie słyszałam) zyskał reklamę. Znajdzie się teraz wielu nowych obrońców i obserwatorów. I choć zachowanie Wojewódzkiego i jego fanów uważam za karygodne, to Ekskluzywny Menel chyba jakoś na tym nie ucierpi.

    • Abstrahując od tego, czy powiedzenie „nieważne jak mówią, ważne, żeby nie przekręcali nazwiska” jest prawdziwe, to nie uważasz, że napuszczanie ludzi dla zabawy na drugą osobę i promowanie tego w mediach nie jest jednak godnym pochwały zachowaniem?

      • Przecież napisałam, że takie zachowanie uważam za karygodne…

  • Bartosz Józefowski

    Po co wszystkie kampanie HejtStop, stop mowie nienawiści itp. jak później celebryta może w radiu takie rzeczy robić. Internet powinien się zagotować hejtem na wojewódzkiego.

    • Nie hejtem, bo to tylko dokładanie oliwy do ognia, ale na pewno powinien zareagować, bo tak jak mówisz, wszystkie te akcje idą na marne.

  • Dla mnie Wojewódzki już od dawna stacza się coraz niż, ale jak widać można zejść niżej, niż na dno.

  • Też nie lubię Wojewódzkiego

    Nie sądzę żeby ludzie robili to dla sławy, tylko dlatego że było to śmieszne! Ekskluzywny Menel sam w sobie jest śmieszny jak i cała ta moda na blogerów modowych. Żadne poważne obrażanie to nie było, więc nie rozumiem skąd to całe oburzenie.

  • Mam tylko cichą nadzieję, że Wojewódzki wcześniej poinformował Ekskluzywnego Menela o swoim pomyśle. Ale wiadomo, nadzieja matką głupich…

  • Haha, a Eksluzywny Menel winduje na statystykach instagrama, który podbija mu zdjecia i dociera do instagramowiczów z obcych krajów, którzy nie rozumieja co znaczy „pocaluj mnie w dupe”, ale podoba im sie przystojny hipster.

  • * prowadzili :) Już nie.

  • Jego upadek jest bliski. Jego PR od dawna szwankuje. Nie ma nam juz nic do zaoferowania. Staje się niewyraźny przez kotłownie od wielu lat, tego samego żartobliwego bełkotu. Nawet najbardziej żenujący goście jego programu udowadniają, że czas gra na ich korzyść, a on od wielu lat stoi w miejscu – ile można. Szkoda, bo był kiedyś bardzo wartościowym dziennikarzem. Dzisiaj jak ”tonący brzytwy się chwyta”.

    • Po tym jak nagle odkrył internet i zaczął zapraszać youtuberów – z którymi de facto zupełnie nie ma o czym rozmawiać i widać, że ani ich nie rozumie, ani się nimi nie interesuje – najbardziej widać, że coś się dzieje nie tak z jego programem.

  • Toś

    Hmm, jeżeli faktycznie była to „spontaniczna akcja” Wojewódzkiego – to faktycznie do miłych nie należała, ale tak się zastanawiam, czy aby przypadkiem nie było to ustawione, w gruncie rzeczy czytelnicy tego blogera nie pałają do niego nienawiścią (nawet po takim szczuciu radiowym), a teraz ileż osób go poznało. Może taki marketing?

    • Reakcja drugiej strony była zbyt emocjonalna, żeby to była ustawka, to raz. Dwa, że Kamil nie potrzebuje takiej promocji i ma sensowniejsze sposoby na reklamę. Trzy, że osoby, które go obrażały nie były jego czytelnikami, tylko fanami Wojewódzkiego.

    • Tak właśnie…… myślę, że ruch na profilu Ekskluzywnego Menela podskoczył niebotycznie ;) podobno każda forma reklamy jest dobra. A najlepsza ta kontrowersyjna ;)

  • Kiedyś dawno temu bardzo lubiłam Wojewódzkiego i jego żarty. Zastanawiam się, czy to jemu zepsuło się poczucie humoru, czy mi się polepszyło:) Całą akcja mnie załamuje. Jak można tak ślepo posłuchać się kogoś? Wojewódzki pewnie będzie się tłumaczył, że to był eksperyment społeczny.

  • A widziałeś odpowiedź Ekskluzywnego Menela? Na jego Insta pojawiło się jego zdjęcie z dzieciństwa z gołą pupą i deklaracją, że wpłaci 50 gr na WOŚP za każdy komentarz „Wojewódzki i Kędzierski całują zady”! Podoba mi się, że nie uległ strachowi przed wielkim panem mediów Wojewódzkim :) Chociaż nie była to odpowiedź najwyższej klasy- to przynajmniej jakiś dobry uczynek z tego będzie!

    • Marta, przejrzyj komentarze pod tym tekstem, pojawił się już ten wątek :) Zasadniczo, to niepotrzebnie dalej nakręcał wzajemne obrażanie się, ale wiem, że miał dobre intencje.

      • Siedzenie cicho i udawanie, że sprawa go nie dotyczy też nie byłoby najlepszym posunięciem! W zasadzie ciężko jednoznacznie stwierdzić jaka reakcja byłaby najlepsza, żeby wyjść ze sprawy z twarzą… Czasami na chamstwo po prostu trzeba chamstwem. Mógł też banować i usuwać. Ale to byłoby chowanie głowy w piasek.
        Ps. Wybacz, nie przejrzałam komentarzy przed napisaniem swojego ;)

        • Agresji nigdy nie pokonasz agresją, bo to prowadzi tylko do zaogniania konfliktu, a w tej sytuacji mógł zrobić tak jak wymyślił, tylko zachęcić swoich fanów do pisania „całujmy się wszyscy” albo używania hasztagu #dzieńcałowania i wyszłoby mega pozytywnie. Ale tak jak mówię, rozumiem, że był w emocjach, bo we mnie też pewnie by wrzało i nie miałbym dystansu, gdyby nagle naraz 300 osób zaczęło mnie obrażać.

          • Jestem więc ciekawa co według Ciebie powinien on zrobić, nie biorąc pod uwagę emocji.
            Serio i pytam i bez nerw! :D

          • v

            bardziej bym to nazwal wzajemna promocja i szumem w mediach …

  • Słabe to, ale może czyjś czas już się tu kończy? A Ekskluzywny Menel ma darmową reklamę i wyjdzie z tej „kampanii” zwycięsko.

  • Żenada żenadą, ale kiedy ktoś namawia do publicznego obrażania, to nie można tego gdzieś zgłosić?

    • Słuszna uwaga.

    • Aleksandra Muszyńska

      Zniewaga,również w zbiegu z podżeganiem do niej jest ścigana z oskarżenia prywatnego.

      • No i w tym momencie zamiast równie żenującego odpowiadania na zaczepki, instagramowicz mógł po prostu złożyć papiery tam gdzie trzeba. To, że ktoś jest „gwiazda” nie zwalnia z odpowiedzialnosci.

        • Aleksandra Muszyńska

          Nie, nie, nie – „z oskarżenia prywatnego”, czyli tego, kogo znieważono.

          • No, tak :) Właśnie o tym mówię

          • Aleksandra Muszyńska

            A.To mamy porozumienie na linii.

  • Akurat nie pałam sympatią do Menela, po tym jak mój znajomy będąc w jednej z sieciówek, usłyszał w sąsiedniej przebieralni kogoś naśmiewającego się z małych blogerów, a po wyjściu okazało się że to właśnie ów bloger, ale to co zrobił Wojewódzki to czyste chamstwo i prostactwo. W sumie nie pierwszy raz.

    • To co się sądzi o atakowanym ma się nijak do oceny tak żenującego ataku i jego autorów

      • Przecież nie napisałam, że popieram to co się stało. Z mojego komentarza wynika tylko to, że nieważne czy atakują kogoś, do kogo pałam sympatią czy kogoś, za kim nie przepadam, jest to naganne.

  • słabe. Zarówno on jak i ta cała hołota…. niczym bezmózgie zombie, chodzące za swoim „żarłem”.. ehh.

    • To jest przerażające, jak łatwo da się ludźmi sterować.

  • Do tej pory spotykam ludzi, którzy twierdzą, że żarty Wojewódzkiego są specyficzne i nie każdy potrafi je zrozumieć. Bo taki inteligentny i taki elokwentny…
    Dla mnie są totalnie żałosne, skierowane do 15letniego dzieciaka, którego wciąż jeszcze bawią słowa: „seks” i „masturbacja”.
    Nasz król TVNu traci grunt pod nogami i nie wie jak sobie z tym radzić, więc radzi sobie jakoś.

    • Większość jego żartów dotyczy seksu i sfer intymnych, czyli tego, co śmieszy dzieciaków w okresie nastoletnim, kiedy zmagają się z burzą hormonów i odkrywaniem swojej seksualności. Przypomnij, że Wojewódzki w tym roku końcu 53 lata.

      • Mnie to nawet trochę fascynuje. W sensie – mi samej trudno pisać jest o czymś, co rajcowało mnie w technikum. Dziwią mnie emocje, które wtedy we mnie siedziały i gdy je wspominam, to nierzadko się tym zawstydzam.
        On mając 50+ ciągle jara się tym, co z racji może nawet nie samego wieku, a doświadczenia, już dawno powinno być za nim.
        Więc albo rzeczywiście jest mentalnym nastolatkiem, albo zakłada, że większość ludzi myśli narządami aniżeli mózgiem. Nie wiem w sumie co jest gorsze.

      • Ale nosi trampki, taki jest cool.

        Zawsze jak na niego patrzę, przypomina mi się ten cytat ze „Shreka”: „ratunku, ten starszy pan mnie zaczepia i udaje, że jest w moim wieku”!

    • Texas IT

      Wojewódzki to clown. To jego zawód więc się wygłupia. Bierze za to całkiem niezłe pieniądze. Śmiechu warta jest jego durna widownia, która chce oglądać i słuchać taki chłam…

  • Szczerze mówiąc, po Wojewódzkim to za dużo dobrego bym się nie spodziewała. Ale w drugą stronę – nie spodziewałam się AŻ takiego buractwa.

    • Ja po dorosłym człowieku działającym aktywnie TYLE LAT w mediach spodziewałbym się jednak nieco więcej.

  • Wybrnął z tego z klasą! :)

    • No nie do końca, ale rozumiem, że działał pod wpływem emocji.

    • kel

      Ja bym powiedział, że żenua równe prowokacji Wojewódzkiego.

  • Jeśli czyjś idol każe coś takiego napisać, to jest to moment na zmianę idola.
    Straszne.

  • Powtarzam to od czasów Idola już: Wojewódzki jest strasznym wieśniakiem. Kiedyś był naprawdę dobrym dziennikarzem muzycznym, ale obecnie jest taką Dodą telewizji. Nie słyszałam nigdy śmiesznego żartu w jego wykonaniu, a jego własny program obnaża jego indolencję – za każdym razem, kiedy ma na kanapie kogoś naprawdę inteligentnego, pokroju np. Cezarego Żaka, wychodzi na idiotę i buraka. Tylko przy pogodynkach i Luxurii Astaroth wypada dobrze. Ale to nie jest jakieś wielkie wyzwanie.

    • Ja go kiedyś lubiłam, ale zastanawiam się, czy to dlatego, że byłam młodsza, czy to dlatego, że on był kiedyś mniej „na siłę”. Teraz jest takim pajacem, że szkoda słów.

      • Stawiam na to, żeby byłaś młodsza, on był zawsze taki sam, już w czasach Idola nie był śmieszny, za to strasznie starał się pozować na intelektualistę. Komentując czyjś występ, mało nie popuszczał w spodnie, żeby tylko do wypowiedzi wcisnąć mądry punkt odniesienia z jakiejś książki.

Nie odniesiesz sukcesu, jeśli nie będziesz jak założyciel McDonald’s

Skip to entry content

W latach dwutysięcznych, kiedy miałem 13 lat i szedłem do gimnazjum, ukazała się „Kinematografia” Paktofoniki i nie dało się odpędzić od kawałka „Jestem Bogiem”, a Polska przeżywała pierwszy boom na hip-hop. Na każdym osiedlu było po 5 składów, a w każdej klatce był ktoś, kto pisał teksty, składał podkłady, freestyle’ował albo chociaż robił beatbox. W tych czasach na palcach połowy ręki mogłem policzyć znajomych, którzy nie chcieli być jak Magik, Fokus albo Rahim. Co nocy w głowach śnił się ten sam sen projektowany na wewnętrznych stronach powiek – zostać gwiazdą rapu.

Wielu moich kolegów było przekonanych do szpiku kości, że kariera muzyczna czeka na nich tuż za rogiem, ale zatrzymywali się na etapie odłożenia pieniędzy na mikrofon. Czy nauki programu do obróbki dźwięku. Albo popracowania trochę z emisją głosu. To nie były przeszkody nie do przejścia na „zasadzie nie mam nóg, ale chcę biegać w maratonach”. To były po prostu kolejne etapy, które każdy musiał przejść, jeśli faktycznie zależało mu na zajmowaniu się muzyką. Do ich pokonania potrzebny był tylko czas i praca. Tylko tyle. W świetle tych faktów zaskoczę Was, jeśli powiem, że większość z nich nigdy nie nagrała nawet pierwszej płyty demo?

W 2013 kiedy rzucałem studia, część moich znajomych z uczelni miała genialne pomysły na biznes. Swój biznes. Na którym mieli zarabiać miliony, wydawać miliardy i obracać bilionami. Do dzisiaj, z tych kilkunastu osób, do etapu założenia własnej działalności gospodarczej doszedł tylko jeden kumpel. Jeden. Reszta nawet nie spróbowała, odpadli na etapie zgooglowania frazy „jak założyć firmę”.

W tym samym roku internetowe pamiętniki przeżywały apogeum swojej popularności, a facjaty blogerów wisiały na billboardach w całym kraju. Polska dowiedziała się, że nie tylko nastolatki prowadzą swoje stronki w sieci, a ich czytelnicy, że NAPRAWDĘ da się na tym zarobić. Blogowałem wtedy drugi rok, i jeździłem po tylu konferencjach branżowych na ile pozwalało mi 1200zł, za które w tamtym czasie się utrzymywałem. Tłukłem się po kilkanaście godzin w jedną stronę śmierdzącym, nieogrzewanym PKP na drugi koniec kraju, żeby dowiedzieć się jak zrobić sobie pracę z hobby i spotykałem ludzi, którzy przyszli tam po to samo. Każdy z tych pod sceną, chciał być jak ci na scenie – zarabiać na swojej pasji. Żyć na własny rachunek, będąc samemu sobie szefem, a nie tylko trybem w machinie, chodząc do zakładu pracy.

Cześć z tych osób uprawiała odtwórczy recycling tego, co jakiś czas temu zdążyli już zrobić znani i lubiani, ale część miała naprawdę odkrywcze, nietuzinkowe pomysły i tematykę o niebo i piekło ciekawszą niż moja. Z obu tych grup, dzika liczba osób zrezygnował z planu podboju świata zaledwie po kilku, kilkunastu miesiącach.

Czemu? Bo pieniądze nie przyszły tak szybko jak się spodziewali. Bo brakowało im jednej cechy, którą miał założyciel McDonald’s.

Sylvester Stallone

Syn imigrantów, urodzony z częściowym paraliżem twarzy, wykrzywieniem dolnej wargi i  zaburzeniami mowy, które zostały mu na całe życie. Gość o ekspresji taboretu kuchennego i zdolnościach aktorskich paździerzowej półki, z sylwetki przypominający manekina w sklepie militarnym. Do 24-go roku życia jego najlepiej znaną światu umiejętnością było kasowanie biletów przy pomocy dziurkacza. Mimo to, postanowił, że zostanie aktorem. I to nie byle jakim. Oscarowym. Gwiazdą kina znaną na całym świecie.

Dziś chyba nie ma człowieka, który nie widziałbym „Rocky’ego” albo „Rambo”? Dopiął swego, mimo, że ze scenariuszem do filmu o bokserze musiał nachodzić się po studiach filmowych bardziej niż Robert Korzeniowski, bo wszyscy mówili mu, że to padaka, której nikt nie obejrzy.

Peja

A w zasadzie Ryszard Andrzejewski, urodzony w latach 80-tych na poznańskich Jeżycach. W epicentrum patologii i beznadziei, gdzie po zmroku nie zapuszcza się nawet policja. Gdy miał 12 lat zmarła jego mama, od tego momentu wychowywał go w pojedynkę ojciec alkoholik, którego nowotwór zabił 8 lat później. Mimo wszystkich przesłanek ku temu, by spędzić życie zbierając na wino w bramie, postanowił, że będzie muzykiem i zajmie się nieistniejącym wówczas w Polsce gatunkiem. Rapem.

Od 1995 do 2000 roku nagrał 4 albumy, które ukazały się jako legalne wydawnictwa dostępne w oficjalnej sprzedaży, jednak zupełnie nie przełożyły się na sukces komercyjny i popularność, przez co Peja dalej żył na skraju ubóstwa. Półtora roku później, cały czas dorabiając dorywczo w pracach fizycznych by mieć na podstawowe wydatki, nie poddając się, kolejny raz zmieniając wytwórnię i kolejny raz spędzając setki godzin przy tworzeniu muzyki, jako zespół Slums Attack nagrał płytę „Na legalu?”.

Płytę, która sprzedała się w ponad 100 000 egzemplarzy pokrywając się platyną i na stałe otwierając Peji drzwi do świata dobrobytu, spełnienia artystycznego i show-biznesu.

Założyciel McDonald’s

Choć jeśli miałbym być ultra dokładny, to powinienem napisać „populyzator McDonald’s”. Podwaliny pod globalną sieć barów szybkiej obsługi w rzeczywistości stworzyli dwaj bracia – Richarda i Maurice’a McDonald – zakładając mały bar w San Bernardino, ale to właśnie Ray Kroc sprawił, że ten lokalny biznes stał się globalny, rozprzestrzeniając BigMaca na cały świat.

Ray zanim stał się multimiliarderem, już na zawsze zmieniając najważniejszy punkt szkolnych wycieczek do Krakowa z Sukiennic na McDonald’s, pokonał kilka niepowodzeń i zawodów. Całe życie chciał stworzyć wielki, skalowalny interes, biznesowe imperium, które zapisze się na kartach historii, ale nie było nim ani sprzedawanie papierowych kubków, ani mleko w proszku, ani multimiksery. Żeby którymi móc handlować, jak najgorszy akwizytor z bagażnika, musiał zastawić dom i zainwestować wszystkie oszczędności.

Dopiero w wieku 52 lat, gdy większość osób bardziej myśli o emeryturze niż rozwoju zawodowym, trafił na mały lokal w Kalifornii – rewolucyjny jak na tamte czasy, bo nie było w nim kelnerek, a jedzenie podawano w papierowych torbach – który jawił mu się jako amerykański sen, będący korzeniem żyły złota. Kolejny raz, ryzykując finansowo, wywrócił swoje życie do góry nogami inwestując wszystko w rozwój McDonald’s. I tym razem trafił w dziesiątkę.

Mozolnie szukając franczyzobiorców, którzy otworzyliby kolejne lokale i walcząc z braćmi założycielami przy każdej próbie wprowadzenia zmian do interesu, nie poddając się ani razu, gdy jego pomysły były torpedowane, w końcu wepchał ten syzyfowy kamień na sam szczyt. Zamieniając nikomu nieznany, malusieńki McDonald’s w McImperium znane WSZYSTKIM.

Nie dokonałby tego, gdyby nie jedna cena cecha, o której wcielający się w niego Michael Keaton mówi pod koniec filmu.

Wytrwałość

Nic na świecie nie zastąpi wytrwałości. Nie zastąpi jej talent – nie ma nic powszechniejszego niż ludzie utalentowani, którzy nie odnoszą sukcesów. Nie uczyni niczego sam geniusz – nie nagradzany geniusz to już prawie przysłowie. Nie uczyni niczego też samo wykształcenie – świat jest pełen ludzi wykształconych, o których zapomniano. Tylko wytrwałość i determinacja są wszechmocne.

To słowa Calvin Coolidge’a – 30-go prezydenta Stanów Zjednoczonych – które w „McImperium” powtarza Ray Kroc, a którymi kierował się i Sylwester Stallone, i Peja, i ja również podpisuję się pod nimi wszystkimi kończynami. Bo obserwując rzeczywistość i analizując życiorysy osób, które odniosły sukces, jakkolwiek byśmy go nie definiowali, nasuwa się jedna myśl.

Żeby odnieść sukces nie musisz być genialny, odkrywczy, ani nawet ładny. Wystarczy, że będziesz wytrwały.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Nate McBean

 

---> SKOMENTUJ

Nike Air Force 1 – najlepsze buty na zimę w mieście!

Skip to entry content

Zima się zbierała i zbierała, i zebrała tak, że zaraz po sylwestrze walnęło -12 na termometrach i zaśnieżyło parapety i ścieżki rowerowe. Co poskutkowało tym, że na dobre pochowałem jesienne buty, wyciągając na ich miejsce te zimowe, i pierwszy raz od 3 lat włożyłem kalesony. Polecam bardzo i nie wyobrażam sobie wyjść na ten mróz bez dodatkowej warstwy na najważniejszym, zaraz po mózgu, narządzie. Ale dziś nie o tym. Dziś o butach, które pozwolą Wam przetrwać ten ziąb, umożliwią opuszczenie swojego ciepłego sześcianu i zagwarantują, że po powrocie ze spaceru wciąż będziecie mogli poruszać palcami u stóp.

Dziś o tym, dlaczego uważam, że Nike Air Force 1 to najlepsze buty na zimę w mieście.

Wygląd

Nike Air Force 1 - męskie zimowe buty

Od zawsze miałem problem z wyborem zimowych butów, bo te przeznaczone na temperatury poniżej 5 stopni albo wyglądały jakbym z miejsca miał iść zdobywać Mount Everest albo jakbym przeniósł się do czasów „Ogniem i mieczem” i czekał tylko, aż ktoś przyniesie mi kożuch i doklei wąsy długości dwóch zdrowych sumów. Jednym słowem, albo trekking i wspinaczki wysokogórskie albo podróż w czasie. Lub – nie daj boże i chroń me oczy przed tym widokiem – miks jednego z drugim, czyli skórzane pseudo-eleganckie trapery.

nike-air-force-1-meskie-zimowe-buty

Zazwyczaj, gdy pogoda za oknem zmuszała mnie groźbą odmrożenia sobie stóp i już nie było wyjścia, wybierałem jakieś miodówki a la Timberlandy. Wyglądały całkiem nieźle, a w zasadzie to dobrze, ale były ciężkie i jakieś takie kwadratowe. No, do wygody ciut im brakowało. Przestałem szukać, gdy w końcu odkryłem buty majace tę samą nazwę co samolot prezydencki.

nike-air-force-1 meskie-zimowe-buty

Air Force 1 – poza wersją niską, która zupełnie do mnie nie trafia – są bardzo ładne. Dość proste, bez żadnych udziwnień poza rzepem, który estetycznie wieńczy całość, masywne, ale nie bulwiaste i nieciężkie. Nie są tak uniwersalne jak Air Maxy, że czego nie założysz, to pasuje, ale dobrze komponują się z większością zestawów i w zasadzie z każdymi spodniami niemającymi szerokiej nogawki, ani niebędącymi w kancik. Oczywiście mam na myśli całe czarne, albo białe, bo jak kupisz sobie jakieś z turbo limitowanej edycji, zrobione ze światełek odblaskowych albo skóry kameleona, to będzie je nieco trudniej do czegoś dopasować.

Wytrzymałość

nike-air-force-1-meskie-zimowe-buty-2-750x421

I wpadałem w nie w kałuże, i brodziłem w nich w błocie, i chodziłem po górach, i prałem w pralce, i jedyne co się im stało po dwóch sezonach użytkowania, to lekkie wgięcie skóry. Zero pęknięć, rozklejenia się, puszczenia szwów, przetarcia czy odchodzenia skóry. A naprawdę im nie odpuszczałem. Innymi słowy, są w stanie przetrwać dużo więcej niż jazdę komunikacją miejską w godzinach szczytu, czy promocję na karpie w markecie.

Ciepło i wygoda

Punkt kulminacyjny, prawie, że najistotniejszy w tym temacie. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że te buty są ciepłe jak cholera i naprawdę wygodne.

Do chodzenia po mieście sprawdzają się wyśmienicie. Po pierwsze, podeszwa jest na tyle wysoka, że nawet przy -12 nie ma opcji, że jest Ci zimno w stopy. I to bez zakładania jakichś ultra grubych skarpet. Jeśli tylko nie rzucasz się w zaspy i nie wskakujesz do kałuż, w których można by się utopić, to nic Ci nie grozi. Mimo wywietrzników na przodzie, dzięki skórze na całości, obuwie nie przemaka przy normalnym codziennym użytkowaniu. Zresztą, miałem okazję być w nich również w Tatrach i też nie było lipy, ani nie czułem wilgoci, ani zimna, nawet przez moment. Po drugie, dzięki elastyczności i lekkości, są naprawdę wygodne i nawet wielogodzinny spacer, czy stanie w kolejce do kasy, nie sprawia dyskomfortu. Przez to, że nie są ciężkie i sztywne, nie masz wrażenia, że chodzisz w butach z betonu, a każde podniesienie nogi to wysiłek.

Nike Air Force 1 - męskie zimowe buty

Nie spodziewałem się, że adidasy tak dobrze potrafią się sprawować w zimie, ale skórzane Nike Air Force 1, to w tym momencie dla mnie najlepsza opcja na przetrwanie tej pory roku w mieście. Ładne, wygodne i mega ciepłe! I zupełnie nie rozumiem lasek, które chodzą w nich latem i to w największe upały. Jakaś kolorwa gazeta wmówiła im, że mokre od potu stopy są seksowne?

---> SKOMENTUJ

Wojna Płci: co to znaczy, że „dziewczyna się puszcza”?

Skip to entry content

Tygodniowa, świąteczna przerwa w “Wojnie Płci” przeciągnęła się prawie na cały miesiąc i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie oprócz tego, że to wina Asi. Na szczęście już się ogarnęła ze sprzątaniem po sylwestrze i w aurze odkurzonego dywanu, wypucowanych garnków i wyniesionych śmieci, wracamy z damsko-męskimi rozmowami o życiu, śmierci i pożyciu przedmałżeńskim. Dzisiaj na tapet bierzemy zwłaszcza ten ostatni temat, bo dyskutujemy o tym, co to znaczy, że “dziewczyna się puszcza”?

Wojna Płci

Jan Favre: Z iloma mężczyznami kobieta musi uprawiać seks, żeby zostać puszczalską szmatą? Z 5, 10, 15? 115?

Joanna Pachla: Z tyloma, o ilu dowie się jej gimnazjum.

Jan Favre: Czyli dopóki nikt się nie dowie, może zapraszać całe jednostki wojskowe do łóżka, ale w momencie, kiedy to wyjdzie poza jej sześcian, to jest już godna napiętnowania?

Joanna Pachla: Tak, bo zwykle to społeczeństwo piętnuje, a nie człowiek sam siebie.

Poza tym zauważ, że to kobiety kobietom zgotowały ten los. Te wszystkie łatki typu „łatwa” czy „puszczalska” pochodzą prosto z kobiecego słownika. Normalny facet nie powie o kobiecie, że się puszcza. Natomiast kobieta o kobiecie już tak. Same sobie robimy ten czarny PR.

Jan Favre: Też zauważyłem, że kobiety mają bardzo duży udział w niszczeniu innych kobiet, tylko dlatego, że miały więcej partnerów seksualnych, albo są ładniejsze/mają większe branie, ale mężczyzn bym z tego nie wyłączał.

Co zrobi – może nie „normalny”, ale „przeciętny” – facet, jeśli podbijając do dziewczyny w klubie dostanie kosza, po czym zobaczy, że zaloty innego na nią poskutkowały?

Joanna Pachla: Powinien pomyśleć, że widocznie ten drugi okazał się fajniejszy. Ale rozumiem, że zmierzasz do tego, że – żeby ją zdyskredytować i jednocześnie zrehabilitować siebie we własnych oczach lub oczach kumpli – nazwie ją właśnie puszczalską szmatą.

Jan Favre: Tak. Ewentualnie dupodajką.

Faceci bardzo często zarzucają kobiecie mityczne „puszczanie się”, bo sami nie byli w stanie jej zainteresować swoją osobą, a ktoś inny był. I to na tyle skutecznie, że doszło do fizycznego zbliżenia. W związku z czym muszą ratować wdeptane w chodnik ego, deprecjonując ją.

Joanna Pachla: To co – według mężczyzny – znaczy „puszczać się”? Uprawiać seks z kimś innym, niż on sam?

Jan Favre: Zdaniem przeciętnych mężczyzn „puszczać się”, znaczy uprawiać seks z więcej niż jednym partnerem w ciągu całego życia, bo według kodeksu osiedlowego harcerza, tylko dziewice i nasze matki są damami, a reszta to szmaty. Dla mnie jednak znaczy coś zgoła innego. Odnosząc się do etymologii tego słowa, logicznie rzecz ujmując, żeby się puścić, wcześniej trzeba się czego trzymać, czyli przenosząc to na relacje damsko-męskie, puszcza się kobieta, która ma mężczyznę – jest w związku – a mimo to uprawia seks z innymi, zdradzając go.

Joanna Pachla: O, to chyba jednak zawęża popularną definicję tego słowa. Puszczać się w znaczeniu, jakie ja znam, to po prostu – uprawiać seks z dużą liczbą partnerów. Tylko nie znalazł się jeszcze mądry, który by określił, ile to właściwie jest “dużo”.

A uprawiać seks, mając już mężczyznę – to przecież tyle, co zdradzać. Dla mnie taka retoryka jest w ogóle z dżungli wzięta – puszczać się to może małpa liany, sorry.

Jan Favre: Uprawianie seksu z dużą liczba partnerów jest neutralne, puszczanie się jest zdecydowanie pejoratywne. Jeśli mielibyśmy przyjąć Twoje rozumienie tego słowa, to wszyscy bylibyśmy puszczalscy, bo dużo, to więcej niż 2.

Tak że tak, zwrot „puszczanie się” jest dla mnie synonimem notorycznego, wielokrotnego zdradzania.

Joanna Pachla: To znaczy, że żeby się puszczać, trzeba być w związku?

Jan Favre: A uważasz, że żeby się puszczać, wystarczy uprawiać seks z kimś, z kim nie jest się w związku?

Joanna Pachla: Ja w ogóle nie używam określenia „puszczać się”, dla mnie to jest podwórkowa pyskówka, z którą powinno się zrywać gdzieś po ukończeniu gimnazjum. Dorośli ludzie się nie puszczają, oni po prostu zaspokajają swoje potrzeby, uprawiając seks.

Natomiast na tyle, na ile pamiętam to wyrażenie z czasów szkolnych, to odnosiło się do uprawiania seksu z dużą liczbą partnerów, niezależnie od statusu związku. Ba, nigdy nie zapomnę wielkiego napisu na froncie szkoły, dumnie obwieszczającego światu przy pomocy spray’u, że „Lucyna puszcza się szybciej niż oddycha”. A Lucyna wcale się nie puszczała – ona po prostu nie chciała żadnego z tych wątpliwej jakości zalotników, więc postanowili się na niej regularnie mścić.

Jan Favre: Też nie używam tego zwrotu, bo jest bardziej z dupy niż wczorajsze śniadanie i strasznie mnie irytuje, jak te jaskiniowo-nastoletnie hasła są rzucane przez dorosłych ludzi i to w gęstej mgle zakłamania. Najczęściej ten zwrot pojawia się pod płaszczykiem dbania o moralność – tyle, że walka nigdy nie rozgrywa się o właściwe życiowe wzorce autorów tych słów, tylko osób trzecich. Obrońcy Cudzej Moralności próbują przekonać cały świat, że tak bardzo zależy im na czyjejś praworządności, podczas gdy w rzeczywistości chcą po prostu wyładować swoją frustrację i komuś dopierdolić pod przykrywką niesienia dobra.

Uważam, że to, kto, z kim i jak często sypia, jest tylko i wyłącznie jego sprawą, a nie kwestią publiczną, nad którą koniecznie muszą się pochylać obcy ludzie. I jeśli chce zapraszać do sypialni całą drużynę piłkarską, to, jeśli tylko nikogo nie krzywdzi, nic mi do tego.

Joanna Pachla: I o ile nie jesteś jego sąsiadem zza ściany…

Jan Favre: No przecież mówiłem, że nie może nikogo krzywdzić. Napastowanie dźwiękowe to też krzywda.

Joanna Pachla: Czyli mamy pełną zgodność. Nie wierzę, że człowiek, nazywający drugiego człowieka puszczalskim, może mieć dobre intencje. Albo mu czegoś zazdrości, albo go nie lubi, albo chce upokorzyć czy wyładować własne frustracje (opcje mogą się łączyć). Jakakolwiek motywacja by nim nie rządziła, ewidentnie ma więc ze sobą problem.

Poza tym ile osób, mających aktywne życie seksualne z wieloma partnerami, publicznie się tym chwali? Raczej niewiele. Wszystkie te opowieści to więc co najwyżej plotki czy pomówienia. A te powinny obchodzić nas tyle, co zeszłoroczny śnieg.

Jan Favre: Czasem nawet nie trzeba się chwalić. Wystarczy zrobić wspólne zdjęcie, a życzliwi kronikarze już dopiszą historię.

Jednak w tym temacie niezmiennie mnie fascynują podwójne standardy i fakt, że tylko kobieta może się puszczać, a mężczyzna jest zupełnie poza zasięgiem tego określenia. Jakby faceci w ogóle nie uczestniczyli w tej czynności, a wszystkie laski były biseksualne i puszczały się tylko same ze sobą.

Czemu Wy nie mówicie o mężczyznach, że się puszczają?

Joanna Pachla: Bo sięgamy po inne działo i kiedy facet nas nie chce, to nazywamy go pedałem. Jestem w klubie, chcę go poderwać, a on się nie daje? Przecież do głowy mi nie przyjdzie, że może już mieć dziewczynę albo zwyczajnie, po ludzku, może mnie nie chcieć. Najprostszy schemat myślowy, po jaki sięgają wtedy średnio rozwinięte dziewuchy, to skwitowanie tego słowami: no pedał, no.

Jan Favre: No tak, bo najmocniejszy sposób, w jaki w naszym kraju można obrazić mężczyznę, to nie nazwać go kanapowym nieudacznikiem, troglodytą, czy półmózgiem, tylko zasugerować, że nie jest heteroseksualny.

O ile uznawanie, że ktoś jest mniej wartościowy, bo ma mniej popularną orientację seksualną, jest absurdem samym w sobie, o tyle, czy są jakieś obiektywne powody, żeby stwierdzić, że człowiek jest gorszy, bo lubi pożycie przedmałżeńskie?

Joanna Pachla: Wiesz, żyjemy w kraju katolickim…

Jan Favre: Dlatego z pewnością każda osoba, która zarzuca komuś puszczalstwo, nigdy nie popełniła grzechu samogwałtu…

Joanna Pachla: Jasne. I kąpie się w majtkach i przebiera wyłącznie po ciemku.

A wracając do Twojego pytania – człowiek nie może być gorszy ani z powodu swojej orientacji, ani z powodu liczby partnerów seksualnych. Oczywiście, jedno i drugie może nam odpowiadać bardziej lub mniej, ale to tylko i wyłącznie nasz problem, który nie daje nam jeszcze prawa do jakiegokolwiek obrażania go czy też dyskredytowania w cudzych oczach.

Jan Favre: To jest w ogóle paradoks, że z jednej strony kobiety mające duże doświadczenie seksualne są piętnowane, a z drugiej dwudziestokilkuletnie dziewice są wyśmiewane. Mam wrażenie, że społeczeństwo jako ogół ma tak duży problem z seksem, że najchętniej wyzułoby go z przyjemności i zostawiło mu tylko funkcję rozrodczą.

Joanna Pachla: Dlaczego od razu całe społeczeństwo? Tylko ta jego głupsza część.

Jan Favre: Czyli jakieś 65%?

Joanna Pachla: To i tak jesteś optymistą.

---> SKOMENTUJ