Close
Close

Party Hard Domówka ta była zapowiadana tak hucznie, jak budowa autostrad po wygraniu wyborów przez PO. Czekało na nią niemal całe środowisko studenckie (poza tymi, którzy dowiedzieli się z naszego artykułu, że to fejk). Mimo, iż w dniu imprezy organizatorzy odkryli karty i ujawnili jej prawdziwe miejsce – klub Rdza, wiele osób nadal nie zrezygnowało i postanowiło się na niej zjawić. Zwolennicy, hejterzy i my.

Na tablicy wydarzenia pojawiały się śmiałe wizje, jakoby cała ulica Bracka miała być zablokowana z powodu imprezy. Blokad nie widziałem, dzikich tłumów szturmujących ulicę też nie. Kolejka przed wejściem do Rdzy, była taka jak zazwyczaj w dzień poprzedzający rozpoczęcie roku akademickiego. Selekcja i opłata za wstęp zresztą też. W klubie ludzi tyle co zawsze, muzyka taka jak zawsze, browar rozcieńczony tą samą ilością wody co zawsze. Jedyną różnicą w stosunku do każdej innej imprezy na jaką można trafić przez cały rok w Krakowie, był fakt, że piwo lali w plastik. Walory smakowe – wiadomo – niezapomniane.

Atmosfera, jak na załączonym filmie. Ani to Kitschowe bydło, ani cieniowy snobizm. Ot, zwykła klubowa potańcówa bez krzty wyjątkowości. Wielki ukłon dla organizatorów za zmysł marketingowy. Klub z samego hajsu za wjazd (który sprytnie został ujęty jako “drobne na poczet mandatu”) zarobił kilka tysięcy. Żaden inny krakowski lokal, prócz Wielopola 15, nie miał tej nocy takiego utargu. Pomysłodawcy eventu powinni zostać na stałe zatrudnieni, jako osoby odpowiedzialne za promocję Rdzy. Gdyby nie ta mistyfikacja, klub nigdy nie zarobiłby takich pieniędzy.

Reasumując, szkoda, że Hard Party Domówka nie była domówką. Nie popłakałem się z tego powodu, a moje życie nie straciło sensu, ale nastawiałem się na coś innego.

(niżej jest kolejny tekst)

250zł-mniej więcej tyle wystarczyło wydać, by Twoje pośladki i łydki były zgrabne bez jakiejkolwiek wizyty na siłowni, fitnessie lub interwencji chirurga plastycznego. (więcej…)

9. października będą miały miejsce wybory do sejmu i senatu. Przypominam datę i typ wyborów ponieważ większość osób, co gorsza młodych, jest zupełnie niezorientowana w temacie. Nie spodziewałbym się, że frekwencja w tym roku przekroczy magiczną barierę 50%. Połowa społeczeństwa nadal ma głęboko w dupie (gdzieś w okolicy jelit), to kto nią rządzi. Uchylanie się od obywatelskiego obowiązku tłumaczone jest zazwyczaj hasłem “każdy polityk to złodziej” lub “WSZYSCY KRADNĄ“. Jak politycy próbują przekonać tych biednych, ciągle okradanych Polaków do głosowania? (więcej…)