Close
Close

Gadający Pies – miesięcznik mówiony w Klubie Piękny Pies

Skip to entry content

W Pięknym Psie, na Sławkowskiej, od ponad roku odbywa się akcja pod tytułem “Gadający Pies”. Jest to regularne comiesięczne wydanie gazety mówionej, o tematyce kulturalnej. Brzmi abstrakcyjnie? Tak też jest.

“Gadający Pies” trwa 2-3 godziny, w trakcie których każdy z występujących uczestników ma 5 minut na zaprezentowanie swojego tematu do rozważań. Osoby, które zobaczymy na scenie, to ludzie z przeróżnych światów, światków i półświatków. Są to zarówno malarze, pisarze, muzycy, tancerze czy filozofowie, jak i naukowcy, podróżnicy, biznesmeni czy politycy (prezydent miasta Wrocław). Choć akurat o polityce nie usłyszymy tam ani słowa.

Cała inicjatywa oparta jest na różnorodność ekspresji i dowolności formy. Jedni występujący mówią, drudzy grają, trzeci śpiewają, a czwarci robią pompki. Przez cały czas trwania przedstawienia, panuje nieskrępowana, swobodna atmosfera. Słuchając kolejnych prelegentów, nie sposób nie odnieść wrażenia, że obcuje się z wybitnymi umysłami, a wszystko spowite jest otoczką intelektualnej burzy mózgów. Żeby zrozumieć o co chodzi i poczuć, niespotykanego nigdzie indziej, ducha “Gadającego Psa”, trzeba się po prostu na niego wybrać.

Jeśli macie dość klubowej młucki, ciągłego imprezowania i pustego chlania na umór, to zapraszam serdecznie na 13-te wydanie magazynu mówionego, które odbędzie się już w czwartek. Średnia wieku zazwyczaj nie spada poniżej 30-stki. Dzięki temu macie jedną z nielicznych okazji dowiedzieć się jak ten świat postrzegają ludzie starsi od was, którzy coś już jednak przeżyli. Bez paniki – nie jest to protekcjonalne gadanie w stylu waszych rodziców. Start – godzina 19:00, wstęp – za free.


Wyświetl większą mapę

(niżej jest kolejny tekst)

Fisz Emade – Zwierzę bez nogi – recenzja

Skip to entry content

Fisz – idol hipsterek, niekoronowany król alternatywy, wraz z Emade – człowiekiem, który zazwyczaj określany jest jako brat Fisza, wydał pod koniec listopada nowy album.

Poprzednia płyta -“Hevi Metal” – była powrotem do czasów wczesnolicealnych (gimnazjów na szczęście wtedy nie było). Traktowała o dorastaniu i przede wszystkim pierwszych miłościach. “Zwierzę bez nogi” jest natomiast wycieczką do czasów kiedy Fisz jeszcze rapował, a dziewczyny na szkolnych dyskotekach traciły dziewictwo przy “Czerwonej sukience”.

Bracia Waglewscy do pomocy przy tworzeniu nowej płyty zaprosili Dj Eproma – mistrza Polski, Europy i świata w skreczowaniu. Ich trio stworzyło krążek, który brzmi jak niepublikowane kawałki Beastie Boys. Jest dużo ciężkiej, przesterowanej perkusji. Ogólnie przester to określenie, które najlepiej opisuje tę płytę. “Zwierzę bez nogi” brzmi właśnie jak albumy z lat 90′. Wszystko jest za głośne, brudne, gitary harczą, a pogłos na wokalu sprawia wrażenie, jakby zwrotki nagrywali w magazynie Tesco. Biorąc pod uwagę, że nikt już nie produkuje takiego wajbu, to bardzo fajnie się tego słucha.

W kwestii liryki też jest oldschoolowo, dominuje braggadaccio, czyli

styl w muzyce rap, skupiający się na wychwalaniu swoich umiejętności (tzw. skilli) i udowadnianiu wyższości nad innymi muzykami. Charakteryzuje się również używaniem przez raperów wielu, często bardzo rozbudowanych porównań i metafor, jak również tzw. “dissami” (od ang. disrespect).

Nie ma tu tylu tak charakterystycznych dla Fisza rozkmin socjologicznych, czy przeżywania niepowodzeń damsko-męskich. Główna treść kawałków, to przechwałki, przechwałki i przechwałki. Biorąc pod uwagę, że w tym temacie i tak nigdy nie dorówna Guralowi, czy choćby Pezetowi, to trzeba to potraktować jako lekki pastisz i kpinę z polskiej sceny.

Płyta ma charakter sentymentalny i jeśli ktoś nie pamięta rapowych numerów, które wychodziły na przełomie 1995-2002, to raczej nie skuma o co chodzi. Wierni fani synów Wojtka Waglewskiego, którzy usłyszeli o Tworzywie Sztucznym dopiero po płycie ze starym, będą zawiedzeni.



Feszyn Men – pierwszy polski szafiarz

Skip to entry content

O tym, że moda nie jest zarezerwowana wyłącznie dla kobiet, stara się udowadniać przy każdej możliwej okazji Michał Piróg i Tomasz Jacyków. O ile nie jestem homofobem, o tyle sprawia mi ból patrzenie na facetów, którzy za wszelką cenę chcą być delikatniejsi od kobiet. Idąc dalej przez polski szołbiznes, i Wojewódzki i Łozo (czy też Wozzo?) i boski Mrozu – mają stylistów, a Małaszyński co by nie robił, to wygląda jak przez okno. Przy tak jednoznacznym zmierzchu autorytetów, od dłuższego czasu zadaję sobie fundamentalne pytania bez odpowiedzi – na kim mam się wzorować? w co się ubrać? Pepsi czy Cola? Z odpowiedzią przyszedł mój nowy mentor – Feszyn Men.

Facet Moda wraz ze swoim blogiem, postanowił być męskim odpowiednikiem szafiarki. Na blog umieszcza stylizacje, złożone z codziennych elementów garderoby znajdujących się w jego szafie, poparte szerokim, rzeczowym opisem. Nie są to, trzeba przyznać, stylizacje byle jakie czy też banalne. Każdy zestaw zaprezentowany przez Feszyn Mena, bez wątpliwości mógłby trafić do muzeum osobliwości. Na Warsawfashion.blogspot.com znajdziemy outfity odpowiednie zarówno na spacer po lesie, bieg przez płotki, spotkanie towarzyskie, jak i elegancką galę.

30-paroletni jegomość z Warszawy jawnie kpi z całej otoczki, która przyrosła do półświatka mody. Wyśmiewa snobizm, ślepe podążanie za trendami i udowadnianie wszystkim na siłę, że jest się oryginalnym. Cała forma pamiętnika jest też wyszydzeniem szafiarek i ich blogów modowych. Każda kreacja Faceta Mody rozśmiesza do łez i nie ma takiej możliwości w naszym układzie słonecznym, aby została odebrana poważnie. Nie mniej zabawne są również teksty uzasadniające wybór ubioru, w których autor parodiuje wszystkie blogerki, które ma w ulubionych, po prawej.

Kopalnia beki. Polecam!