Close
Close

Sesja się skończyła, ferie się kończą, zima jak była tak jest, a od poniedziałku zacznie się nowy semestr. Nowy semestr i sesja poprawkowa. Nie oszukujmy się, połowa z was będzie się męczyć jeszcze przynajmniej z 2 tygodnie z tymi poprawkami, podczas gdy druga połowa będzie beztrosko melanżować. Dzisiejszy nius jest właśnie dla tych drugich, aczkolwiek jeśli nie śpieszy wam się z oddaniem indeksu do dziekanatu, to też możecie przeczytać.

W przyszły wtorek w Pixelu (Wielopole 11) będzie gruby melanż. Ekipa Locum Artis ubzdurała sobie, że zrobi imprezę na modłę nowoorleańską, tak zwane “Mardi Gras”. W przełożeniu na polski, jest to ostatnia impreza przed Środą Popielcową, na której dominuje pełen przepych, rozpusta i gołe cycki. Tak, tak, nagie piersi, które uczestniczki pokazują w zamian za barwne korale. Miałem delikatne obawy, co do tego, czy krakowskie studentki będą chciały pokazywać swoje wdzięki. Z pomocą przyszli jak zwykle przyjaciele Stay Fly, którzy po ostatnim czwartku w Pixelu,  zapewnili mnie że “dziewczyny jednak to lubią”.

wydarzenia Kraków

Oprócz cycków, na imprezie (o dziwo) będą również inne atrakcje, wśród nich:

– pan tatuażysta, tatuujący henną

– casting filmowy przeprowadzany przez Impresariat STARS

– możliwość wygrania voucherów na 50zł do Moaburger

– możliwość wygrania lekcji tańca na rurze, w szkole pole dance Perfect Ladies

– możliwość wygrania profesjonalnej sesji zdjęciowej, którą przygotuje Locum Artis

– pan DJ Sad Man, grający hip-hop, funk i r’n’b

– specjalna alko-oferta na barze

Kraków imprezy

Wiem, że w głowie wirują wam jeszcze te cycki, ale przejdźmy do smutniejszych spraw – wjazd dycha. Nie jest to majątek i biorąc pod uwagę, że przez ostatni tydzień byliście w domach, to na pewno przyoszczędziliście na jedzeniu. Nie słyszałem o tym, żeby ktoś wcześniej organizował podobną imprezę w Krakowie, więc warto się przejść choćby z czystej ciekawości. Start “Studenckich Mardi Gras” – godzina 21:00. Gdyby coś było nie halo, to tutaj wydarzenie na Fejsie.

wydarzenia Kraków


(niżej jest kolejny tekst)

ACTA jak kobiecych piersi – nigdy za wiele. Temat nie przycichł, jest na bieżąco wałkowany na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli gadanie w kółko o tym samym, jeszcze nie zanudziło was na śmierć i macie siły by dociekać prawdy, dyskutować i dalej to roztrząsać, to mam dla was dobrą informację. Jutro, czyli w sobotę, w Kinie Mikro od godziny 12:00 do 17:00, będzie trwała debata pod pięknym tytułem “ACTA – copyright czy copyleft?”.

Kraków blog

Harmonogram:

12:00-12:30 Prezentacja raportu „Obiegi Kultury. Społeczna cyrkulacja treści w formatach cyfrowych”
Przedstawia: Justyna Hofmokl, Centrum Cyfrowe, Creative Commons Polska

12:45-13:45 Panel Dyskusyjny „Piraci czy odbiorcy kultury?”
Paneliści:
– dr Anna Nacher – Instytutu Sztuk Audiowizualnych Uniwersytet Jagielloński
– Justyna Hofmokl – Centrum Cyfrowe, Creative Commons Polska
– Iwona Nowak – kierownik kina Mikro

14:00 – 15:00 Panel Dyskusyjny „O ACTA bez masek i emocji”
Paneliści:
– dr Katarzyna Lasota-Heller – adwokat, MIH Group
– Róza Thun – europoseł, Europejska Partia Ludowa
– Olo Sawa – Mayfly, dystrybutor filmów
Moderator: Magdalena Kursa – dziennikarka Gazety Wyborczej

15:15 – 16:45 Projekcja filmu „Press.Pause.Play”

blog Kraków

Gdzie jest Kino Mikro?


Wyświetl większą mapę


Jak było na Wawelowe – krakowskich szybkich randkach?

Skip to entry content

Jakiś czas temu, opisywałem wam moją młodzieńczą fascynację speed-datingiem i zapowiadałem, że wybiorę się na takowy i zdam z niego relację. Słowo stało się ciałem, a pomysł czynem. W walentynki byłem na “Nienawidzę Walentynek” organizowanym przez Wawelowe.

Zacznę od meritum sprawy, czyli dziewczyn. Było ich sporo, a dokładnie 18, więc nawet największe marudy mogły znaleźć coś dla siebie. Co do wizualnych aspektów pań, to było bardzo przekrojowo. Były i gustownie ubrane eleganckie dziewczyny, i lekkie lachony-tipsiary-tapeciary i szare, zabiedzone myszki, które ostatni raz Zarę od środka widziały w Second-Lifie. Średnia wieku dziewczyn – plus, minus 25 lat. Czyli laski, które są świeżo po studiach i niedawno zaczęły pracować. Trafiła się też 30-stka (swoją drogą najciekawsza rozmówczyni) i tegoroczna maturzystka.

Wiadomo, że najważniejszy jest wygląd i nikt nie bierze pod uwagę osobowości, intelektu i tego typu pierdół, wybierając kobietę, ale mimo wszystko napomknę o tym dwa słowa. Potwierdzę w tym momencie stereotyp, że “co w środku to na zewnątrz”. Z przeciętnie ubranymi laskami gadało się przeciętnie. Z byle jak ubranymi/brzydkimi rozmowa była żadna. Natomiast z ładnymi/atrakcyjnymi/zadbanymi/umiejącymi się ubrać dziewczynami, rozmawiało się ciekawie, miło, bez zbędnego zmuszania się.

Teraz słówko o formule. Każda randka trwała 4 minuty, po czym następował sygnał dźwiękowy i panowie przesiadali się do kolejnej partnerki. Często te 240 sekund nie wystarczało, bo rozmówczyni okazywała się ciekawa i rozmowa szła w dobrym kierunku. Ale, ale… bywały też dziewczyny, przy których każda kolejna minuta była mordęga i w ogromnym napięciu czekałem na koniec. Z jednymi gadałem o filmach, z drugimi o muzyce, z trzecimi o życiu, ze wszystkimi o studiach. Tematem numer jeden było: “co ty w ogóle robisz w życiu”?

[emaillocker]

Całe wydarzenie i sposób randkowania, jak najbardziej warte polecenia. Świetnie się bawiłem. W zasadzie, poza jedną beznadziejną rozmową, wszystkie można jakoś tam zaliczyć na plus. Co do tej beznadziejnej, to trafiłem na dziewczynę, która przeprowadzała casting. Miała listę pytań typu “jakie studia skończyłeś? gdzie pracujesz? ile masz lat? ile chcesz mieć dzieci? jakim papierem się podcierasz?” i sobie odhaczała po kolei na karteczce. Jak na policyjnym przesłuchaniu. Widać, że była zdesperowana i przyszła tam po męża.

Wypada wspomnieć coś o chłopakach, bo wiem, że czytają to też dziewczyny. A więc drogie dziewczyny, chłopaki były również przekrojowe. Każdy miał dwie ręce i dwie nogi, jeden grubsze, drugi chudsze. Byli łysiejący luzacy z zaczesaną grzywką z karku. Byli przystojniacy, łamacze damskich serc ubrani w nową kolekcję H&M. Byli normalni, pracujący goście, którzy pewnie na co dzień mają niewiele okazji do poznawania kobiet. I byli też szaleni komputerowcy, katujący World Of Warcraft, którzy MUSIELI przyjść ze słuchawkami przewieszonymi na szyi.

A teraz wyniki, czyli, czy ten cały ambaras i gadanie z 18-stoma babami jest warte 20 zeta. Odraz mówię, że tak. Sytuacja wygląda tak, że jeśli jesteś zainteresowany drugą osobą to stawiasz plusa przy jej imieniu. Jeśli ona postawi plusa również przy twoim, to na drugi dzień organizatorka wysyłała wam kontakt do siebie nawzajem. Na 4 zaznaczone przeze mnie dziewczyny, wszystkie 4 chciały się ponownie spotkać. Na marginesie dodam, że suma sumarum 11 z 18 dziewczyn postanowiło na mnie plusa, mimo, że miałem katar i się nie ogoliłem. Reasumując, jak każdy/każda z was sobie podliczy ile miesięcznie wydaje hajsu na bujankę po klubach (drinki, wstępy, szatnie), próbując coś wyrwać, to zaręczam was, że duuużo taniej wyjdą te szybkie randki.

[/emaillocker]