Close
Close

Fly Food #6 – Stołówka na UEKu

Skip to entry content

Do tej pory we “Fly Food” zawsze pisałem o miejscach, w których warto jeść, bo jest tanio/smacznie. Tym razem będzie inaczej. Dzisiejszy wpis będzie o miejscu, którego zdecydowanie nie polecam, a w zasadzie odradzam. Mowa tu o stołówce na Uniwersytecie Ekonomiczny w pawilonie Ustronie.

Stołówka jest spora i dwupoziomowa. Jest dużo miejsca i nawet nie najbrudniej, aczkolwiek w godzinach szczytu i tak trudno znaleźć wolny stolik. Wybór jest standardowy – zazwyczaj 2 zupy, 4 drugie dania i 3 dania barowe. Nic odbiegającego od normy – grochowa, pomidorowa, rosół, schabowe, drobiowe, ruskie, z mięsem, gołąbki. Tak jak wszędzie.

Co do cen, to nie jest tanio. Cały obiad – czyli zupa + drugie (mięso, ziemniaki, surówka) + kompot – 12,50zł. Sama zupa – 3zł, samo drugie 9,50zł, ewentualnie danie barowe 9zł. Jak na główną stołówkę, na jednej z największych krakowskich uczelni, to bez rewelacji. Na AGHu taniej. Mało ekonomiczną cenę, niektórym może rekompensować wielkość porcji, która faktycznie jest słuszna, tyle, że w tym momencie dochodzi jeszcze kwestia jakości i smaku.

A skoro przy jakości i smaku jesteśmy to… W Ustroniu stołowałem się dość często na pierwszym roku, dopóki dotkliwie nie zatrułem się nieświeżym mięsem, które tam jadłem. Miałem pecha, bo akurat w piątek paniom kucharkom zostało jeszcze parę schabowych z poniedziałku i jeden z nich trafił na mój talerz. Smakował ohydnie – jak rozpaćkana breja z substytutów mięsnych. Zjadłem 1/3 i odpuściłem sobie, bo wiedziałem, że źle się to skończy. I skończyło się – cała noc w objęciach muszli klozetowej.

Jadłem tam później jeszcze parę razy, żeby sprawdzić czy to jednorazowy wypadek, i to co mogę wam polecić bez obawy o wasz stan zdrowia, to naleśniki z sosem truskawkowym. Naprawdę w porządku – nie czuć, że nieświeże. Co do reszty asortymentu, to zupy zawsze mają nijaki smak. Czuć w nich głównie pieprz, który ma zapewne zamaskować inne komponenty. Mięso odważyłem się zjeść tam jeszcze tylko raz i choć tym razem nie wymiotowałem, to było mdłe. Ziemniaki tam zawsze jakoś dziwnie smakują, są strasznie suche, nie wiem co oni z nimi robią. Natomiast co do pierogów, to studencki standard – ani beznadziejnie, ani wyjątkowe.

Podsumowując, jest drogo, jedzenie jest byle jakie i jeszcze ten chory system kupowania bloczków i stania w jednej kolejce więcej. Jeśli nie musisz, nie jedz tam! Jest duuużo lepszych miejsc.

Cena/ilość: 7/10
Jakość: 2/10
Ogółem: 4/10

stołówka na UEKu

Gdzie jest stołówka w pawilonie Ustronie na UEKu?


Wyświetl większą mapę

(niżej jest kolejny tekst)

Jak zawiązać szalik? – 25 kreatywnych sposobów

Skip to entry content

W ostatnim temacie dla dziewczyn, pisałem co można zrobić z koszuli byłego. Dziś znów coś dla lasek, nastolatek i kobiet. Ogłupiając się na YouTubie trafiłem na fajne wideo, na którym milutka Azjatka pokazuje krok po kroku jak zawiązać szalik. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pokazuje jak to zrobić na 25 sposobów. Do tej pory byłem przekonany, że można to zrobić tylko na 2 sposoby – na supeł albo wcale. Cóż kolejny raz mój świat został wywrócony do góry nogami. Jest tego dużo, dużo, więcej, a wszystko do przyswojenia w 4,5 minuty.

Smacznego!

“Nietykalni” – recenzja

Skip to entry content

We wtorek byłem na przedpremierowym pokazie francuskiej komedii “Nietykalni”, która swoją premierę w naszym kraju będzie miała 13 kwietnia. W informacji prasowej przeczytałem, że to największa filmowa sensacja ostatnich miesięcy w Europie, do tej pory zobaczyło ją blisko 25 milionów widzów i liczba ta cały czas rośnie” i że “w samych Niemczech, gdzie obejrzało go blisko 3 miliony widzów, stał się już najbardziej kasowym francuskim filmem wszech czasów. Pomyślałem, że trochę to przecukrowane, ale faktycznie może być lepiej niż na “Wyjeździe integracyjnym”. No i było.

Fabuła filmu oparta jest na relacji dwóch mężczyzn, sparaliżowanego milionera i jego opiekuna – czarnoskórego imigranta z Senegalu, który właśnie wyszedł z więzienia. Panowie, mówiąc delikatnie, są z dwóch różnych światów, pierwszy jest dystyngowanym dżentelmenem, drugi nie stroniącym od alkoholu, narkotyków i prostytutek chuliganem. To niecodzienne spotkanie, jak to bywa w komediach, przeradza się w prawdziwą przyjaźń. Osiłek i kaleka palą zioło, skaczą na paralotni i ścigają się z policją. Filmy bazujące na tego typu konwencji są albo arcyśmieszne albo wyjątkowo niestrawne. Tym razem na szczęście mamy do czynienia z tym pierwszym przypadkiem.

“Nietykalni” to komedia i to taka prawdziwa – nie pseudo-miłosne rzygowiny i nie lokalna podróbka Hollywoodu. Napisana jest lekko, z polotem, nie męczy wulgarnością. Głównym fundamentem humoru nie są przekleństwa ani ekscesy łóżkowe. Różnice między głównymi bohaterami, wynikające z przynależności do całkowicie odmiennych warstw społecznych, faktycznie bawią. Bawią na tyle, że śmiałem się na głos i w zasadzie nie tylko ja. Parę innych osób na sali również. Zasadniczo to cała sala. Zdarzyło mi się też z 2 razy wzruszyć, czego zupełnie się nie spodziewałem. Póki co, najlepsza komedia tego roku, polecam. Gdyby jakimś cudem kogoś nie śmieszyło, to zawsze miło posłuchać francuskiego.