Close
Close

“Królik, Królik” w Teatrze Ludowym

Skip to entry content

Wczoraj miałem okazję być w Teatrze Ludowym na komedii, która miała premierę w piątek. Mowa tu o sztuce “Królik, Królik”. Ostatni raz w Ludowym byłem w liceum, razem z klasą, na jakimś obowiązkowym przedstawieniu i średnio mi się podobało. Miałem nadzieję, że tym razem będzie lepiej, czytałem opis spektaklu, wydawał się zachęcający. Nie myliłem się, dwie godziny spędzone w teatrze były świetną rozrywką.

“Królik, Królik”, to opowieść o francuskiej rodzinnie. Rodzinie, w której wszystko jest poukładane i na swoim miejscu, do czasu kiedy okazuje się, że tak nie jest. Owa familia składa się z mamy, trójki synów, dwóch sióstr i taty. Celowo wymieniam ojca na ostatnim miejscu, bo nie jest nikim ważnym w tym domu, ot zwykłą popierdółką, która chowa się po kątach. To mama jest głową rodziny, to ona stanowi jej fundamenty, zapewnia jej byt, podejmuje wszystkie decyzje i martwi się o jej przyszłość.

Mimo, że rzecz dzieje się we Francji, to reżyser spokojnie mógłby przenieść akcję do Polski i chyba byłoby to nawet bliższe prawdy. W ilu polskich domach jest tak, że ojciec odgrywa trzeciorzędną rolę, bo albo udaje, że pracuje i jest zajęty, albo pije, albo go nie ma? W ilu rodzinach waszych znajomych jest tak, że to do matki przychodzi się z problemami, bo wiadomo, że ojciec i tak nic nie poradzi? Ta sztuka jest właśnie o matce (matce Polsce chciałoby się powiedzieć) – jej roli, znaczeniu i ciężarze, jaki na siebie bierze, aby zapewnić bliskim godne życie.

Na wstępie napisałem, że “Królik, Królik” to komedia. Jest to prawda. Częściowa. Są momenty beztrosko zabawne, w których nie sposób się nie zaśmiać. Sporo jest jednak również tych, w których śmiałem się przez łzy. Trudno było nie zapłakać nad losem matki, która mimo swych nadludzkich starań jest świadkiem upadku swej rodziny. Moją uwagę szczególnie przykuł monolog ojca, który radośnie oświadcza, że od tygodnia nie chodzi do pracy, bo go zwolnili i nie ma zamiaru szukać nowej.

Mimo sporej dozy smutku, sztuka nie jest przytłaczająca. Pierwsza, bardziej gorzka cześć, balansuje drugą, bardziej radosną. Dobra gra aktorska pozwala porwać się fabule i nie czuć upływu czasu. W całym spektaklu najbardziej zaskoczył mnie fakt, że średnia wieku widzów na sali, oscylowała wokół 60 lat, mimo, że przedstawienie było dość młodzieżowe. Nie wiem za specjalnie jak to zinterpretować. Moi rówieśnicy nie mają hajsu, ochoty, czy to starsi są tak młodzi duchem?


(niżej jest kolejny tekst)

Memowisko.com – encyklopedia memów

Skip to entry content

Macie czasem tak, że widzicie na Kwejku jakiś obrazek po raz 15, za każdym razem w innej przeróbce, i nie wiecie skąd się wziął? Wasi znajomi zalewają Fejsa jakimś memem, udając znawców, a tak naprawdę nie mają pojęcia co jest na tym cholernym jotpegu? Ja tak na szczęście nie mam, ale domyślam się, że komuś z was mogła trafić się taka sytuacja.

Dla wszystkich, którzy interesują się memami i internetem (ale również dla tych, którzy tylko przeglądają 9gaga) powstała strona Memowisko.com. Jest to bardzo dobre kompendium wiedzy na tematów memów. Dowiecie się z niego jakie początki miał co-ja-pacze-kot, jaka była ewolucja grymasu Obamy oraz skąd wzięły się złote myśli XVIII wiecznego arystokraty.

Nie brakuje również wnikliwych analiz polskich memów. Opisane są zarówno takie klasyki jak forfiter czy jestem-hardcorem, jak i dość nowe wirusy, na przykład bede-grał-w-gre. Z rodzimych virali, najbardziej przypadła mi do gustu dokumentacja fenomenu biało-czerwonego Wieśka a.k.a. Pana Andrzeja a.k.a. polskiego chama. Historia bogu ducha winnego policjanta z Pasłęki, który stał się hitem internetu, wzrusza niemal do łez.

Wszystkie przypadki, które znajdziemy na Memowisko.com, są opisane wyczerpująco i przede wszystkim bardzo rzetelnie. Jestem pełen podziwu dla pracy autora, który mimo trudów i licznych przeciwności losu, dociera do źródeł i początków życia każdego memu. Fajnie, że ktoś ma tyle zajawki w sobie, by przegrzebywać caaaały internet, tylko po to by zaspokoić moją ciekawość. Mnie by się nie chciało i wiem, że wam też. Jeśli chcecie bliżej poznać tego heroicznego osobnika, to zapraszam na wywiad tutaj.

Kluby z Wielopola 15 – miejsca, w którym niemal doszło do masowej tragedii mają zostać  reaktywowane. Właściciel z początku zarzekał się, że nie otworzy już nigdy nowego lokalu z powodu rzekomej traumy. Był podobno przerażony faktem, że z przez jego chciwości mogło zginąć kilkadziesiąt osób (a on mógł trafić do pierdla na kilkanaście lat). Najwyraźniej już mu przeszło, albo zazdrość go zżera, że nowo otwarty Pixel zarabia hajs, a on nie.

Jak podaje MMKrakow, finałem katastrofy budowlanej w Kitschu jest mandat w wysokości 1000zł dla właściciela kamienicy (którego i tak nie przyjął). Brawa! To się nazywa sprawiedliwość! Życie 2 tysięcy osób przybywających w klubie, zostało wycenione na TYSIĄC złotych. Czyli co, po 50 groszy na osobę tak? Takie rzeczy tylko w Polsce. Właściciel klubu również traktuje ten wypadek jaka dobrą bekę i radośnie wrzuca sobie na stronę “dowcipne foty”. Tak, tak, bezczelność to jest to.

Ten sam człowiek, nie mogąc spać po nocach, ponieważ ktoś zarabia na jego “wielkim sukcesie”, wydał rozpaczliwe oświadczenie:

KITSCH nie organizuje imprez oraz “styp” po KITSCH’u , oraz nie handlujemy gadżetami i koszulkami itp. Kitsch’owymi (zawsze je rozdawaliśmy za free). Kitsch dziękuję wszystkim za okazane wsparcie i zachętę do reaktywacji klubów, to Wy tworzyliście specyficzną atmosferę Kitsch’u ,za co serdecznie dziękujemy.

Wiele klubów w Krakowie organizując imprezy, i wykorzystuje charakterystyczną specyfikę Kitsch’u , przywłaszczając sobie bez naszej zgody nazwę Kitsch’u oraz logo, ale atmosfery Kitsch’u nie mogą sobie zaskarbić , ponieważ to Wy tworzyliście ten klimat i to należy uszanować , a to że żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju, więc wybór należy do Nas.

Koniec końców, żeby w znów przytulić trochę grosza, na Facebooku pojawiły się różne konta, które trąbią o reaktywacji Kitschu, Carycy i Łubu Dubu. Oczywiście ani nie ma podanej konkretnej daty, ani miejsca, ani żadnych innych sensownych szczegółów. Wiadomo tylko, że będzie zajebiście, że to dla nas i że będzie można otrzymać kawałek zawalonych schodów “za free”. No szczyt marketingu, aż dziwne, że nie uczą o tym w szkołach.

Kluby z Wielopola podobno mają się reaktywować przed wakacjami. Podobno mają mieć odwzorowany oryginalny wystrój wnętrz. Również podobno mają powrócić osoby, które wcześniej tam pracowały (ja bym się bał) i nie mniej podobno ma zostać otwarta galeria (ale chyba nie sztuki). O wszystkim właściciel będzie informował na stronie, która przed katastrofą ostatni raz była aktualizowana rok temu. Polecam wszelkie niusy i informacje prasowe – dawno nie widziałem tylu literówek i błędów gramatycznych w oficjalnych wiadomościach.

Kraków Wielopole 15