Close
Close

Grzeczny Chłopiec gotuje #1 – Calzone

Skip to entry content

W zeszłym tygodniu, na Wykopie, znalazłem przepis na calzone, czyli tak zwaną pizzę-pieróg. Jest to jedna z moich ulubionych potraw, zawsze gdy pojawia się na stole, choćbym nie wiem jak był najedzony, to trudno mi się oprzeć. Postanowiłem, że spróbuję swoich sił w starciu z bezlitosną kuchenką gazową i drożdżami, i upiekę to wyśmienite calzone (jak z Trzech Papryczek na Poselskiej). W niedzielę ustawiłem się z Łukaszem i Kubą na wspólne gotowanie i tak oto w prima aprilis zmagaliśmy się z kulinarnymi żywiołami.

life style blog

Przepis:

Z podanego przepisu wychodzi około 9 pierożków – 3 osoby się przejadły, a 2 calzone jeszcze zostały..

Ciasto:
* 500g mąki
* 40g drożdży
* łyżka cukru
* szczypta soli
* szklanka ciepłej wody (250ml)

Środek – farsz:
* szynka/salami
* ser żółty
* oliwki
* cebula
* pomidory
* oregano/zioła prowansalskie
* wnętrze ciasta wysmarowałem serkiem topionym Hochland

Sos: 
* jogurt bałkański
* czosnek (wciśnięty albo w proszku)
* papryka w proszku
* oregano/zioła prowansalskie

Manewry z ciastem:
*Mąkę wsypujemy do miski, następnie wyjmujemy drugą, mniejszą miskę (taką, żeby zmieściła się szklanka wody i trochę mąki) i wlewamy do niej ciepłą wodę. Wkruszamy do niej drożdże i mieszamy aż znikną grudki. Następnie bierzemy łyżkę stołową i z dużej miski przesypujemy 3, dosyć czubate, łyżki do miski mniejszej (z drożdżami i wodą) i mieszamy. Po wymieszaniu, przykrywamy miskę ścierką (najlepiej obie miski) i zostawiamy na 10 minut. W tym czasie możemy przygotować sos i pokroić rzeczy które włożymy do środka (pamiętajcie żeby schować do lodówki albo chociaż do szafki, bo ser potrafi szybko uschnąć).

lifestyle blog

Przebieg prac możecie zobaczyć poniżej:

Niestety z ciasta wyszedł nam trochę pierwszokwietniowy żart. Było za grube, bo zamiast 500g mąki wsypaliśmy całą paczkę, czyli kilogram, jednak pomijając ten mały szczegół było całkiem dobre. Środek, czyli farsz wyszedł świetnie. Sosik też bez zastrzeżeń. Gdyby nie to grube ciasto napisałbym, że było pyszne, a tak powiem tylko, że bardzo dobre.


(niżej jest kolejny tekst)

Michał Szpak – “Rewolucja” – pierwszy klip!

Skip to entry content

Michał Szpak – wschodząca gwiazda muzyki rozrywkowej, drugie wcielenie Czesława Niemena i zarazem najprzystojniejszy mieszkaniec Jasła – przedwczoraj wydał na świat swój pierwszym teledysk. Po, bijącym rekordy sprzedaży, debiutanckim albumie “XI”, Michał znów sprowadza cały świat do swoich stóp. Wszystko za sprawą monumentalnego obrazu do ponadczasowego utworu “Rewolucja”, który jednocześnie jest oficjalnym hymnem Euro 2012.

Walory estetyczne teledysku są niepodważalne, bez zbędnej przesady można go nazwać najlepszym klipem tego millenium. Niebagatelny scenariusz, zjawiskowe wnętrza i efekty specjalne na hollywoodzkim poziomie i tak są niczym przy mistrzowskiej grze aktorskiej Michała Szpaka. Borys Szyc, zanim się sprzedał, mógłby się od niego uczyć jak to się robi. Klip od pierwszej, aż do ostatniej sekundy ogląda się z zapartym tchem.

Dodając do obrazu muzykę, która jest największym majstersztykiem z pięcioutworowej płyty Michała, trudno nie nazwać całości dziełem sztuki. Głębokie, filozoficzne teksty, rewelacyjny warsztat wokalny autora i produkcja muzyczna, której mogłaby pozazdrościć Madonna – to nie może nie być hit. Słucham tego od 2 dni nieustannie, moi współlokatorzy już dawno mają to na dzwonkach, a z półki z płytami zniknęły wszystkie wszystkie albumy Rihanny i Rycha Peji. Nie ma sensu słuchać innych nagrań – nieoficjalny zwycięzca X  Factor jest najlepszy!



“Porady od byłych palaczy” – kampania antynikotynowa

Skip to entry content

“Tips from former smokers”, bo taka jest oryginalna nazwa akcji, to najmocniejsza kampania antynikotynowa jaką widziałem. Nie ma tu poprzekrawanych płucz palacza, nie ma naszyjnika z pożółkłych zębów, nie ma też skurczonego, suchego mózgu. Są za to kobiety i mężczyźni, którzy długi czas palili i przestali. Oczywiście nie z własnej woli. Przestali, bo od palenia “coś” im się stało. Duże “coś”.

Byli palacze opowiadają o tym, czy fajnie jest mieć udar, zawał, raka krtani, astmę, przejść tracheotomię, stracić włosy, zęby i kończyny. Nie zaskoczę was, ale okazuje się, że nie fajnie. Niby nic w tym dziwnego, ale kiedy mówi wam o tym zniszczona kobieta z dziurą w szyi, albo gość bez nóg, to robi wrażenie. Widok dzieciaka, który nie rozstaje się z zestawem inhalacyjnym, bo okazało się, że bierne palenie też szkodzi, również nie pozostawia obojętnym.

life style blog

Jak to jest mieć dziurę w szyi?

blog o stylu życia

Jak to jest nie mieć nóg i palców?

styl życia blog

Jak to jest walczyć z rakiem?

blog lifestyle

Czy bierne palenie naprawdę szkodzi?

Nie będę tu zgrywał autorytetu moralnego, bo sam paliłem. Sporadycznie, bo sporadycznie, ale paliłem. Z rzuceniem nie miałem żadnych problemów, ale większość moich kumpli ma. Ba, nawet większość z moich koleżanek ma z tym problem. Głęboko wierzę, że te spoty wstrząsną nimi (tak jak mną wstrząsnęły) i pozwolą uwolnić im się z nikotynowego nałogu. A jak nie to, to może kolejna podwyżka cen fajek.