Close
Close

10 pomysłów na Facebookową oś czasu

Skip to entry content

Regularnie co poniedziałek widzę histerię, płacz i spazmy na Fejsie. Ktoś po pijaku kolejnemu z moich znajomych włączył oś czasu. Ludzie nie chcą, nie lubią i nie potrafią z niej korzystać. Sam byłem przeciwko włączaniu timeline, ale tylko na fanpage’ach. Na profilu prywatny uważam, że to świetna sprawa. Jeśli też padliście ofiarą imprezowego dowcipnisia i wypłakujecie sobie prawe oko nad klawiaturą, to na moment przestańcie. Pod spodem znajdziecie 10 najfajniejszy pomysłów na wykorzystanie zdjęcie profilowego i zdjęcia w tle, a nuż któryś z nich wam podejdzie.

timeline covers

#1 – Spanie, rysowanie

timeline covers

#2 – Jestem w skrzynce

timeline covers

#3 – Doom

timeline covers

 

#4 – Z parasolem w chmurach

timeline covers

 

#5 – Kot wszechmogący

timeline covers

 

#6 – Kask to podstawa

timeline covers

 

#7 – Ciemnia

timeline covers

 

#8 – Rzygam tęczą

timeline covers

 

#9 – Polepiona

timeline covers

 

#10 – Fejsbukowy deszcz

(niżej jest kolejny tekst)

Bronisław Komorowski odsłania pomnik Dody

Skip to entry content

Szymon Majewski ma ostatnio dobra passę. Dokładnie tydzień temu pisałem o tym, jak brawurowo udało mu się skompromitować Maciusia Dowbora, a dziś już wraca z kolejną grubą akcją.

Majewski postanowił zrealizować złotą myślą najpopularniejszego ciechanowskiego rzeźbiarza – Marka Zalewskiego – i postawił pomnik Dorocie Rabczewskiej w jej rodzinnym mieście. W zeszłą sobotę w Ciechanowie doszło do odsłonięcia sporego popiersia (a raczej samego piersia) Dody. Sam pomnik jest umiarkowanie śmieszny i pewnie przeszedłby bez większego szumu. Ot, zwykłe przerośnięte cycki. Spektakularności wydarzeniu dodał fakt, że obiekt uroczyście odsłonił sobowtór Bronisława Komorowskiego (prezydenta Polski, gdyby ktoś nie pamiętał).

Aktor świetnie naśladował Bronka. Rzucał niezawodne hasła z kultową manierą prezydenta. Podejrzewam, że sporo osób się wkręciło, że “to ten prawdziwy” mimo paru kuriozalnych “pomyłek”. Cały event przebiegał z pompą, była muzyka, były kwiaty, byli gapie, był ksiądz i chłopaki z BORu. Poniżej możecie zobaczyć jak przebiegały przygotowania i samo odsłonięcie.

Jak widać, reakcje mieszkańców były różne, ale ku memu zaskoczeniu, sporo z nich było pozytywnych. Doda z pewnością jest wniebowzięta, bo i 15-ty chłopak ją opuścił, i pokazywanie tyłka już nie robi na nikim wrażenia, koncerty jej odwołują, a zamieszanie wokół siebie jakoś trzeba robić. Majewski wyświadczył jej wielką przysługę. Bardziej jestem ciekaw, co na to sam Bronek? Czy to tak fajnie, że użyli jego wizerunku i wprowadzili ludzi w błąd, czy może nie do końca?

Chillout music bar “Pergamin” na Brackiej

Skip to entry content

Ostatnio mili ludzie z Foodie Card wysłali mi swoją kartę zniżkową, uprawniającą do 50% upustu w 7 krakowskich restauracjach. W związku z tym zastanawiam się, czy nie wprowadzić na blogu kategorii “Fly Food+”. Opisywałbym w niej miejsca, gdzie można zjeść obiad w przedziale 15-20 złotych, bo raz, że coraz więcej jest takich miejsc w Krakowie, a dwa, że czasem można zaszaleć i przeznaczyć więcej na obiad, niż tę wymiętoszoną studencką dychę.  Dzisiejszy wpis nadawałby się własnie do “Fly Food+”.

W zeszły czwartek byłem z Piotrkiem z Locum Artis na obiedzie w Pergaminie. W tytule jest “chillout music bar”, bo też tak to miejsce każe się tytułować, w każdym razie nigdzie nie było napisane, że to “restauracja”. Lokal wygląda na coś między pubem, a kawiarnią, więc zdziwiłem się, że dają tam coś do jedzenia, a nawet całe obiady. Siedliśmy na balkonie/antresoli/tarasie, który znajdował się w studni kamienicy. Bardzo przyjemny klimat – chłodno, kameralnie, fajnie. Ale, ale, ale… od razu po tym jak usiedliśmy, ściągnęliśmy różowe okulary.

Do Pergaminu zwabiła nas opcja zestawu obiadowego za 15 złotych, to też nie wymagaliśmy cudów od lokalu. Jak się szybko przekonaliśmy, słusznie. Stolik lekko się lepił, w popielniczce było pełno petów po poprzednich klientach, a żeby złożyć zamówienie czekaliśmy ponad 10 minut. Kelnerka gdy już łaskawie podeszła, była obrażona, że w ogóle musi nas obsługiwać (mimo, że myliśmy zęby i pachy tego dnia). Na jedzenie czekaliśmy jeszcze dłużej i przychodziło zimne, ale po kolei.

Chillout music bar Pergamin

Zupa – żurek staropolski

Żurek i wyglądał ładnie i smakował przyzwoicie i pachniał nawet, ale był letni (delikatnie mówiąc), co rzuciło wielki cień na jego walory artystyczne. Jakbym chciał zimny to bym sobie kupił mrożony w Tesco. Pomijając temperaturę, to fajnie, że pływała w nim i kiełbaska i jajeczko, ale pływa w nim też włos. Bleee, ohyda, obleśne. Podarowałem sobie dochodzenie, czy to kucharza, czy kelnerki.

Pergamin Bracka 3

Kompot

Kompotu w zestawie niestety nie ma, trzeba dopłacać za niego złotówkę i jest go w ilości takiej jaką widać – tyle co matka Madzi z Sosnowca napłakała. Starcza na półtora łyka, chyba, że ktoś ma bardzo wąskie gardło, to na dwa. Smak jakiś tam ma, ale nie zdążyłem się zastanowić jaki, bo zanim się zorientowałem już go nie było. Może wam się uda.

 Pergamin Bracka 5

Drugie danie – filet z kurczak zapiekany z szynką i serem

Jeśli jeszcze nie wiecie jak smakują zimne frytki, to obsługa Pergaminu z pewnością pozwoli wam się przekonać. Ku memu zaskoczeniu okazało się, że ciepłe są jednak lepsze. No patrz. Mięso w porządku, szynka chyba nawet nie z przeceny, ale jak chciałem posolić to znowu musiałem czekać 10 minut na solniczkę. Oczywiście kurczaczek też mnie jakoś za bardzo nie poparzył. Tym razem przynajmniej obyło się bez dodatków od obsługi (chyba, że o czymś nie wiem).

Restauracja Pergamin Kraków

Zestaw surówek

Surówki pojawiły się na stole, gdy na talerzu została mi już ostatnia frytka, a filet był już tylko przykrym wspomnieniem. To chyba jakiś nowy trendy w gastronomii – podawanie dodatków do drugiego dania, po zjedzeniu drugiego dania. Wy też spotykacie się z takimi niuansami?

Chillout music bar “Pergamin”

Deser – duńskie ciastko

Jedyna ciepła potrawa tego popołudnia. Ciasteczko ledwo co wyjęte z pieca. Byłoby całkiem smaczne, gdyby nie paliło podniebienia. Kelnerka nie wiedzieć czemu podała nam 2 ciastka na jednym talerzu. To chyba kolejny standard w tej knajpie – po co dawać klientom osobne talerze, skoro mogą jeść z jednego? Sprytne.

Szkoda, że miejsce z takim potencjałem zaprezentowało się tak słabo. Pergamin ma i dobrą lokalizację (Bracka 3-5) i miłe wnętrza i przystępną cenę (15 złotych za zestaw). Miałby też dobre jedzenie, gdyby tylko było ciepłe i personel odpuścił sobie umieszczanie w nim włosów. Co zrobisz? Nic nie zrobisz… Szkoda.