Close
Close

reCYCLING w MOCAKu, czyli wspólne malowanie rowerów

Skip to entry content

Czerwiec się kończy, a sesja jeszcze nie, do tego przeprowadzka i milion innych spraw, które nie pozwalają mi cieszyć się naszą przepiękną śródziemnomorską pogodą. Od jakiegoś czasu mam w ogóle wrażenie, że Kraków leży w górach – albo pełne lato i ponad 30 stopni, albo środek jesieni, deszcze i słota. Ekstra! Nic tak nie poprawia humoru jak mokre siodełko w rowerze. W rowerze, którym pojechałem na miasto załatwić wspominany milion spraw.

Dobra dość tego biadolenia. Nie przypadkowo wspomniałem o rowerach, mam coś specjalnego dla wszystkich poruszających się na co dzień i od święta na tych jednośladach. W sobotę (30 czerwca) przed MOCAKiem będzie bardzo fajny event – “reCYCLING, czyli wspólne malowanie rowerów”. Jak czytamy w opisie wydarzenia,

1

Podczas akcji będzie można:

– twórczo przemalować swój rower, wpływając tym samym na estetykę miasta,
– odwzorować specjalnie przygotowane szablony na swoim rowerze,
– przynieść lub stworzyć na miejscu własny szablon,
– zwrócić uwagę na zanieczyszczenie powietrza w Krakowie,
– zobaczyć prezentację dotyczącą roweru jako elementu kultury,
– posłuchać dobrej muzyki.

2

Brzmi super, jak dla mnie świetna inicjatywa. Chyba każdy chciałbym odpimpować swoje starego rzęcha, co? Ja na dobrą sprawę, swoją kontuzjowaną holenderkę malowałem w zeszły weekend (i to na złoto!), ale nigdy nie zaszkodzi jeszcze jej upiększyć. Miło będzie zobaczyć barwne rowery na rynku, na Kazimierzu, ba! nawet na Hucie w miejsce szarych/zardzewiały/odrapanych. Zapomniałem o najważniejszym – malowanie jest za darmo. Od razu lepiej, co?

Rowerzyści i rowerzystki (jest takie słowo?), widzimy się w sobotę o 12:00 na ulicy Lipowej 4. Niech moc kolorów będzie z wami!

(niżej jest kolejny tekst)

Wojewódzki i Figurski obrażają Ukrainki

Skip to entry content

Kilka dni temu, po meczu Ukrainy z kimś tam, Wojewódzki i Figurski komentowali fakt, że Ukrainie na Euro 2012 idzie lepiej niż nam. Trochę śmiali się przez łzy, że nasza drużyna jest taka słaba, trochę żartowali z tego jak Ukraina jest postrzegana przez Polaków. Kto choć trochę zna obu panów i ma trochę więcej wyobraźni niż producenci wózków dziecięcych, może się domyślać jakiego kalibru były to żarty i do czego mogły nawiązywać. Kto nie ma wyobraźni (bo trudno mi uwierzyć, że jest ktoś nie zna Kuby Wojewódzkiego), niech sprawdzi poniższy filmik.

To własnie ten fragment “Porannego WFu” emitowanego w Esce Rock był wytrychem do Puszki Pandory. Feministki, Partia Zielonych, inwalidzi każdego stopnia i ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zaczęło grzmieć, wylewać żale i uznało to za skandal. Że to niby niepoprawne politycznie, i że tak nie wolno. Że za takie teksty to na szubienice i do kryminału, i że najlepiej publiczny lincz przed meczem finałowym.

Po pierwsze, ja rozumiem, że komuś mogą się nie podobać seksistowskie czy ksenofobiczne żarty. Mnie na przykład zupełnie nie śmieszą żarty o Jasiu, ale nie robię z tego powodu afery. Po prostu olewam to, nie śmieję się i tyle.

Po drugie, to jest zupełnie w stylu Figurskiego i Wojewódzkiego. Przecież żart w typu “nie wiem jak wygląda moja Ukrainka, bo cały czas pracuje na kolanach” to nic nowego, wręcz standard w ich programach. Można nazwać ich i chamami, i prostakami, i szowinistami, ale bulwersować się z tego powodu? To tak jakbyś miał pretensje, że Niemki są brzydkie. Tacy oni (czy one) są i tyle.

Po trzecie, gdyby nie fakt, że razem z Ukrainą organizujemy to Euro, to nikt by się tym nie przejął. Na ten temat pojawiłby się jeden wpisy na Plotku i dwa na Pudelku. Wszyscy by to olali i mogli spokojnie wrócić do śledzenia losów mamy Madzi z Sosnowca.

Po czwarte, całe zamieszanie wokół “niedopuszczalnej obrazy narodu Ukraińskiego” bardzo trafnie skomentował jeden z typów na YouTube:

Jak niemcy po nas jeżdzą w reklamach, że jesteśmy złodziejami to jest dobrze. Jak we Francji jest powiedzienie pijany jak Polak to jest dobrze. Ale jak my rzucimy żart o innej narodowści to się od nas wymaga nie wiadomo czego. Wypowiedź w audycji radiowej, której nie słucha każdy i nikt nikomu nie każe tak zabolała, a reklama Media Markt była przez kilka tygodnii w telewizji gdzie nas wyśmiewano. Trochę dystansu, więcej chamstwa spotkacie na ulicy niż w tych wypowiedziach i to powinno boleć.

High Five #6 – Wieczór kawalerski

Skip to entry content

Rozczaruję was, bo dziś nie będzie ani “polskiego blendu”, ani “zagranicznego remixu” jak wcześniej zapowiadałem. Mój kumpel z dawnych lat żeni się (mówiłem mu, że głupio robi, ale nie chciał słuchać) i dziś jest jego wieczór kawalerski. Z tej oto jakże podniosłej okazji, postanowiłem dostosować nutę do wydarzenia i ułożyć playlistę kawalera. Poniżej numery o przypadkowych laskach, nieplanowanym seksie, grubych imprezach, zarwanych nockach i cysternach wypitej wódki, czyli o  wszystkim z czym Jacek będzie musiał się pożegnać. Jeśli czujecie powagę sytuacji możecie składać kondolencje w komentarzach.

1

#1 – Eis, Spinache, O.S.T.R. – Nie dzwoń do mnie – tak, tak moi drodzy, Ostry nie zawsze był kochającym mężem, ojcem i idolem wszystkich studentów. Kiedyś (jak przystało na rapera) zgrywał imprezowego ruchacza. Jednak czego by Adam nie nawinął, to zwrotka Eisa, jest najlepszą hustlerską zwrotką ever i nikt już nigdy tego nie zmieni.

2

#2 – Eis – W szponach melanżu feat. Mes, Pezet – znowu Eis i znowu klasyk. Padła tu życiowa zwrotka Pezeta o wyrywaniu lasek na imprezie. “Panny tańczą typy coś piją” nic dodać nic ująć.

3

#3 – Pezet – Niegrzeczna feat. Wdowa – najlepsza polska raperka i najbardziej seksowny polski numer. Dziwie się, że nikt nie zrobił do tego klipu, ten kawałek aż kipi erotyką. Muzyka na światowym poziomie.

4

#4 – Borixon – Wyjebunda feat. Wini – szalony kawałek z jeszcze ciepłej nowej płyty Borixona. Pionier polskiego rapu przeprowadził barwny opis melanżu ostatecznego.

5

#5 – Borgore – Nympho – czekaliście na to, co? Wiertarki i betoniarki musiały się pojawić. High Five nie byłoby High Fivem, gdyby nie pojawił się choć jeden dubstepowy numer. Poza tym nimfomanki zawsze mile widziane (przynajmniej na wieczorze kawalerskim).

6

#bonus track – Sobota – Niech ktoś mi kurwa powie feat. Smagalaz, Wini – miły utwór muzyczny do posłuchania po udanym spotkaniu towarzyskim. Poprawia nastrój i podnosi na duchu dając poczucie, że nie tylko my wczoraj przesadziliśmy.

Ps. De facto całą tę playlistę mógłby wypełnić kawałkami Pezeta, ale nie chciałem być aż tak monotematyczny.