Close
Close

5 najlepszych miejscówek na piknik w Krakowie – wyniki konkursu z Subwayem

Skip to entry content

Właśnie wróciłem z Blog Forum Gdańsk i padam ze zmęczenia. Jutro opowiem Wam cóż to się tam działo i czy woda w morzu ciepła. Teraz  najchętniej walnąłbym w kimę na 12 godzin i odespał cały ten wyjazd, ale nie, przecież obiecałem, że wrzucę wyniki konkursu z Subwayem. Jak obiecałem tak robię. Gdzie zrobić piknik w Krakowie?

 

Gwiazdka z nieba

Zacznijmy od tego, że mam dla Was dobrą wiadomość  (co już pewnie zauważyliście). Było tyle ciekawych odpowiedzi, że dostałem zeza od czytania, a dobrzy ludzie z Subwaya postanowili rozdać platery nie czterem, a pięciu osobom. Spoko, co?  Dla mnie spoko, ale i tak muszę Was zasmucić, bo mimo wszystko odpowiedzi wciąż było więcej, niż kanapek do rozdania. Była ostra rywalizacja i morze krwi. Zastanawiałem się jakim kluczem kierować się przy wyborze zwycięzców. Po wypukaniu palcem dziury w czole, stwierdziłem, że wybiorę 5 propozycji, których sam nie znałem i na które sam bym nie wpadł.

 

To gdzie te pikniki będziemy robić?

No to jedziemy (kolejność miejscówek przypadkowa, wszystkie są równie fajne).

 

#1 Karolina Sitkowska

Najlepszą miejscówką na piknik jest dach w kamienicy na Szujskiego.

 

#2 Justyna Kulik

Park Lotników Polskich.

 

#3 Renata Skowronek

W palmiarni ogrodu botanicznego UJ siedząc na samej górze, lub na specjalnie przygotowanych co rok na wiosnę pontonach, które władze miasta przywiązują przy brzegu Wisły.

[emaillocker]

#4 Jacek Borek

Piknik w tym miejscu zaobfituje nie tylko chwilami odpoczynku przy grillu, ale także możliwościami aktywnego spędzenia czasu w postaci siatkówki plażowej bądź pływania. Jednak największe perspektywy pojawiają się przy okazji wakeboardingu i nieograniczonymi możliwościami związanymi z tym sportem. Wszystko to i więcej przy świetnej muzyce. Przedstawiam Wam WakePoint na krakowskich Bagrach.

 

#5 Anna Rejkowicz

Jest jeszcze jedno takie genialne miejsce – niedaleko lotniska Balice – dosłownie mówiąc…”w polu”, 200m od przystanku Balice Autostrada. Można się tam rozłożyć na kocu i oglądać latające samoloty “od spodu”…Są w na tyle bezpiecznej odległości, że nikomu nic nie grozi, ale też…na tyle blisko, że można poczuć powiew ciepłego powietrza z silników jak przelatują nad głowami (genialne uczucie)!!!

 

Do wyżej wymienionych osób została wysłana prywatna wiadomość na Fejsie, z prośbą o podanie danych teleadresowych niezbędnych do wysyłki nagrody. Jeśli do końca środy mi ich nie podacie, wchłonie Was czarna dziura, a chyba byście tego nie chcieli, co?

Ps. Zażalenia co do wyboru zwycięzców można zgłaszać indywidualnie u swojego psychoterapeuty, natomiast cieszyć się z wygranej można w komentarzach poniżej.

[/emaillocker]

(niżej jest kolejny tekst)

Zwiedliście mnie. Byłem przekonany, że po moim apelu posypią się setki ofert z propozycjami podwózki prywatną limuzyną. No, w najgorszym wypadku Toyotą Yaris. A tu nic, tylko opcje ustawki na rower. Przeczesywałem Carpooling i trafiłem nawet gościa, który jechał do Gdańska i mógł mnie wziąć za – uwaga! – 2 złote, ale skubany nie odbierał telefonu. Niech go dunder świśnie. Hultaj jeden. Pisałem nawet do Lekko Stronniczego żeby mnie zabrali, ale Włodek odpisał, że lecą samolotem… Wymiękłem. Stało się najgorsze. Tak – pojechałem PKP (i na tym może skończmy temat, bo nie chcę powiększać wrzodów żołądka).

W chwili gdy to czytasz, jestem już w Gdańsku i jest zimno jak cholera (ale atmosfera aż parzy). Jestem na Blog Forum Gdańsk i pływam sobie z rekinami polskiej blogosfery. Są same grube ryby i parę szproteczek (chodzi o blogerki modowe rzecz jasna). Są tacy znani i lubiani jak:

  • Kuba Jankowski z “Matura to bzdura”
  • Kominek (myślę, że każdy wie z jakiego bloga)
  • Karol Paciorek i Włodek Markowicz z “Lekko Stronniczy”
  • Tomasz Machała z NaTemat.pl
  • Łukasz Jakóbiak z “20m2 Łukasza”
  • Maria Czubaszek z telewizji (nie, to nie nazwa programu)
  • Maciej Budzich z MediaFun.pl
  • Karolina Korwin-Piotrowska (no ją to akurat wszyscy znają, ale nikt nie lubi)
  • i oczywiście ja – Grzeczny Chłopiec ze “Stay Fly”

Podejrzewam, że podniecam się tym bardziej niż Wy (a podniecam się jak cholera). Gdyby się jednak okazało, że Wy też nie możecie spać po nocach z powodu najważniejszej w Polsce konferencji związanej z blogosferą, to poniżej macie livestream z tego wydarzenia. Będę Wam machał ze sceny, także wypatrujcie. I trzymajcie kciuki oczywiście!

Fly Food #10 – Restauracja “Bordo” na Gołębiej

Skip to entry content

Wstyd się przyznać, ale ostatnia odsłona “Fly Food” była w maju – 5 miesięcy temu! Na szczęście nie byliście specjalnie poszkodowani, bo wpisów związanych z jedzeniem na blogu nie brakuje. I tak, wiem, że wszyscy czekacie na wyniki konkursu z Subwayem. Dostałem kilkanaście maili z pytaniem “kiedy wyniki? wygrałam kanapki? oddawaj moje kanapki!”, więc może napiszę jasno tutaj: wyniki konkursu na najlepszą miejscówkę na piknik w poniedziałek. Dla ścisłości – popołudniu (czyli po dwunastej, gdyby ktoś nie wiedział kiedy jest południe).

Przechodząc do meritum…

 

Restauracja “Bordo” na Gołębiej

Knajpa znajduje się na Gołębiej 3, czyli plus minus, dokładnie na przeciwko “Koko”. Czemu ktoś miałby iść do niej, skoro na przeciwko ma znane i lubiane (jeśli nie najpopularniejsze) tanie żarcie przy rynku?

  1. W “Bordo” zestaw, czyli zupa + drugie dnie, kosztuje tyle co cały obiad w “Koko” – 14 zł. Porcje są podobnej wielkości i codziennie jest przynajmniej 6 zup i drugich dań do wyboru – ma to sens. Przy czym, w “Bordo” znajdziemy parę specjałów, których nie uświadczysz w “Koko”, więc jeśli znudziła ci się już łopatka w serze, to warto spróbować czegoś innego.
  2. Mają tam fajną loggię – przeszklone pomieszczenie, w którym możesz się trochę poczuć jak w ogródku. Całkiem spoko sprawa.
  3. W “Bordo” podchodzi do Ciebie kelnerka i zawsze jest miejsce. Tak, tak – nie musisz się bić o wolne krzesło przy stole, a potem stać w gigantycznej kolejce żeby zamówić. Możesz normalnie usiąść i zamówić jak człowiek. Jak człowiek? Co ja mówię – jak panisko! Co prawda niektóre kelnerki mogłyby się pomalować przed wyjściem z domu, ale nie jest źle.

A jak z samą szamą?

 

Zupa – żurek z jajkiem i kiełbasą

Zupka całkiem przyjemna. Nie poparzyłem nią sobie języka, ale nie mogę też powiedzieć żeby była zimna – ot, troszkę letnia. Jajko na tyle duże, że może być z wolnego wybiegu, a kiełbasa chyba nawet nie z psa. 4+ jak dla mnie.

 

Drugie danie – schab w sosie brzoskwiniowo-wiśniowym z frytkami i zestawem surówek

Uwielbiam hasło “zestaw surówek” w lokalach. Jest tak pojemnym i de facto nic nie znaczącym pojęciem, że możesz tam zmieścić wszystko. Od po prostu startej marchewki, przez seler z jabłkiem i rodzynkami, po coleslawa. Tutaj, jak widać, również jest to miks miksów. Przyzwoity.

Frytki natomiast zasługują na kilka gorzkich słów. Tłuste, twarde, przesmażone. Bleee. Ohyda. Biorąc pod uwagę, że lokal ma w nazwie “restauracja” a nie “bar”, to nie wiem jak można podać coś takiego. Jak już będziecie tam jeść, dla bezpieczeństwa weźcie ziemniak. Je trudno spieprzyć.

Główny punkt programu, czyli schabik, bardzo w porząsiu. Dosmażony, ale nie spalony – mięciutki. No i sosik. Nie jestem fanem łączenia słonych dań ze słodkimi, ale faktycznie, tutaj te wiśnie i brzoskwinie pasują jak ulał. Nie dominują mięsa, ładnie dopełniają. Smakowało mi bardzo, bardzo. Gdyby tylko nie te frytki…

Podsumowując:

Cena/ilość: 8/10
Jakość: 6/10
Ogółem: 7/10
Gdzie jest Restauracja „Bordo”?


Wyświetl większą mapę
I na tym chyba zakończymy nasz cykl “Fly Food”. Skończyły się tanie knajpy, trzeba będzie przejść na drogie. Mam cały czas zniżkową kartę od FoodieCard, także nie powinienem zbankrutować już po 3 wyjściach. No chyba, że znacie jeszcze jakieś warte polecenia, niedrogie miejscówki przy rynku?