Close
Close

Virgin Mobile – pierwszy na świecie wirtualny operator telefonii komórkowej – dwa miesiące temu wszedł do Polski. Nie  było to ani wejście smoka, ani nawet wejście z buta, jak choćby w przypadku Heyah czy Play. Było to raczej wejście tylnymi drzwiami, od kuchni. Jak już sobie tak po cichu weszli, to chcieli chociaż trzasnąć drzwiami, żeby ktokolwiek odnotował ich obecność. Nie udało się uzyskać wystarczającego huku przeciętnymi reklamami w TV…

…więc postanowili, że może narobią trochę szumu na Fejsie.

 

Jesteś stalkerem? My to akceptujemy!

Wpis, który widzicie powyżej znajduje się na ich oficjalnym fanpage (gdyby ktoś nie dowierzał, to tutaj link). Virgin Mobile bez ceregieli zachęca swoich użytkowników do stalkingu. Mówiąc po polsku, namawia ludzi by kupowali u nich pre-paidowe karty i nękali telefonicznie, smsowo i e-mailowo inne osoby (dokładna definicja tutaj). Jest to czyn zabroniony prawnie, a mówiąc dokładniej karalny.

Dla mnie tego typu akcja jest co najmniej dziwna, ale cóż, może taką mają strategię komunikacji marki. Abstrahując od tego, namawianie kogoś do stalkingu, mając darmową infolinię jest co najmniej głupie (VM chwali się swoją darmową infolinią na prawo i lewo). A już na pewno brzmi jak wyzwanie i jestem przekonany, że po przeczytaniu tego wpisu sporo osób pomyślało “spoko, challenge accepted”. Ciekawe kiedy padnie im centrala.

(niżej jest kolejny tekst)

Nowy singiel Die Antwoord to kupa

Skip to entry content

“Fatty Boom Boom” – tytuł równie odkrywczy co “dupa cycki cyki”. Nic nie mówiący epitet i zdublowana onomatopeja. Za mało jest takich idiotycznych haseł w muzyce popowej, to musieli to owinąć w celofan wyjątkowości, mówiąc to muzyka z serca Afryki.

Ten idiotyczny akcent drażni mój żołądek. Albo niech się nauczą w końcu angielskiego, albo niech sobie mówią samymi spółgłoskami w tym swoim afrykańskim narzeczu. Ale na miłość blogerską, niech tego nie łączą. To nie brzmi.

Wyszukany podkład muzyczny, składający się z 2 bębnów, klaśnięcia i połowy syntezatora, brawurowo obrzydził mi pozostałe kawałki Die Antwoord. Ja znam takie pojęcie jak minimalizm. Znam. Ty za to, masz właśnie okazję poznać hasło “antymuzyka” – tak to właśnie brzmi.

Kolory, kolory. Piękne kolory w klipie. Rzygam tęczą, cukierki z sokiem trawiennym wylatują mi przez nos. Ktoś się jeszcze na to łapie? Na czerwonego chłopca, czarną dziewczynkę i rysowanie koła w powietrzu trzęsąc penisem? A może na robaki wychodzące z pochwy? Super? Nie. Na pewno nie.

Uprzedzam pytania – tak, ocknąłem się w październiku, że płyta wyszła w w styczniu. I co z tego?

Zimowa randka w Krakowie. 5 miejscówek

Skip to entry content

Wpadłeś tu wpisując w Google “zimowa randka w Krakowie”? Spoko, za chwilę pokaże Ci 5 miejscówek, w których fajnie możesz spędzić czas, gdy pogoda zmusza do wkładania kalesonów.

Niby mamy złotą polską jesień. Niby dzisiaj cały dzień słońce i 15 stopni. Niby nie leci para z ust jak zbierasz się do całowania, ale to wszystko podpucha. Miła/ładna/ludzka pogoda jest złudna. To wszystko tylko po to, żeby znienacka zaatakowała Pani Z. Będzie ci się wydawało, że jest git malina. Że możesz wyjść z domu bez czapki, chłopaku. Że możesz wyjść na miasto w baletkach, dziewczyno. Nie zdążysz nawet wyrecytować połowy chińśkiego alfabetu, jak bez ostrzeżenia sypnie śniegiem i wszyscy zaczną śmigać w emu.

W telewizji powiedzą, że zima wyjątkowo zaskoczyła drogowców. MPK będzie usprawiedliwiało spóźnienia autobusów. Żule będą miały kolejne wytłumaczenie czemu sępią od ciebie drobne. Tobie natomiast, za nic w świecie nie będzie chciało się wyjść z ciepłego pokoju. No chyba, że na randkę, mam rację? Zimowa randka w Krakowie? Tylko gdzie? Gdzie, gdzie, gdzie? Bo przecież nie do kina…

 

Podziemia Sukiennic

Muzea to nuda. Wiadomo. Chodzą tam tylko starzy ludzie i dzieciaki na szkolne wycieczki. Wyjątek stanowi MOCAK i właśnie Podziemia Sukiennic. Oprócz kości, ości i kamieni, jest tam sporo interaktywnych ekspozycji. Robi wrażenie i chce się to zwiedzać. Serio! 2 godziny to minimum. Jak byłem tam na randevu, to w samej sali dla dzieciaków zawiesiłem się na godzinę. Tyle gier, tyle zabawy… i nawet współrandkowiczce się podobało (podobno nawet bardzo).

Cena: we wtorki za friko

 

Park Jordana o północy

Opcja ultra-romantico. W zimie park zamykany jest o 20:00, więc o północy nie ma tam żywej duszy (martwej zresztą też). Przeskakujecie przez bramę, rzucacie się śnieżkami i tarzacie w śniegu. Wszystko w bladym pół-blasku latarni, przy lekkiej nutce dreszczyku. Wszędzie biało, biało, biało. Białe ławki, białe drzewa, białe posągi. A wasze policzki? Rumiane! Jak się zakochać zimą, to właśnie tu nocą. Mnie się udało, wy też powinniście dać radę.

Cena:  0zł (jeśli nie złapie wam stróż, straż miejska, ani policja)

[emaillocker]

Święta Krowa

Jeśli już tak strasznie chcecie gdzieś siedzieć i tylko się miziać i przytulać to tu. W Świętej Krowie na Floriańskiej 16 jest świetny klimat. Mało kto wie o tej miejscówce, więc nie ma tu pijanych angoli, dresów z huty, ani przyjezdnych blachar z pierwszego roku. Jest kameralnie, są pufy, kadzidełka i bardzo sprzyjające zbliżeniom antresole. Weź po herbacie, zabunkruj się tam z dziewczyną i bądź pewien, że będziesz chciał wyjść na powierzchnię dopiero w marcu.

Cena: do 10zł na głowę za wyborną herbatkę

 

Park Wodny

Jeśli przerobiliście już wszystkie knajpy na rynku i Kazimierzu i rzygacie kinem, to propozycja dla Was. Zero zamułki, dużo śmiechu i zabawy. Zjeżdżalnie, ścianki wspinaczkowe i micro park linowy skutecznie zastąpią Wam gadki w stylu “jak jest twój ulubiony film”, “co chcesz robić po studiach” i “wcale nie słychać, że się jąkasz”. Przy okazji zobaczysz jak Twoja partnerka wygląda bez makijażu (tu może być lekki szok) i sprawdzisz, czy to faktycznie D, czy tylko mocno wypchane B.

Cena: studencki bilet na godzinkę 16zł (upewnij się, że każdy płaci za siebie)

 

Lot balonem

Takiej randki nie zapomni żadna dziewczyna. Zresztą żaden chłopak też nie powinien i to nie tylko ze względu na cenę. W każdym z nas tkwi dziecko, które wiele razy marzyło o tym, żeby wzlecieć nad miasto i patrzeć na wszystko z góry. Żeby zostawić ziemię daleko za sobą. Żeby dorównać ptakom. Żeby namacalnie poczuć wolność. Jeśli spotykacie się od miesiąca, a jeszcze się nie całowaliście, to założę się o pizzę u Magdy Gessler, że tu pójdzie jak z płatka. Wystarczy, że wiatr lekko zatrzęsie balonem i już masz ją w ramionach. Nic tak nie działa na laski jak trochę strachu.

Cena: randka zdecydowanie z kategorii premium – od 25zł za “lot” balonem widokowym przy Rondzie Grunwaldzkim, do 1500zł za godzinny lot balonem nad całym Krakowem

 

Aha, jeśli uważacie, że pominąłem jakąś mega ważną opcję na randkę w zimie, to śmiało – dajcie znać w komentarzach.

[/emaillocker]