Close
Close

Śniadanie Mistrzów #20 – Omlet z szynką w Charlotte

Skip to entry content

Dawno nie było już “Śniadania Mistrzów”. Nie żebym przestał jeść lub wstawał o 13:00 i zaczynał dzień od obiadu. Nie, nie, co to, to nie. Po prostu od ostatniego śniadania z Subwayem nie jadłem nic na tyle ciekawego/wyjątkowego, żeby Wam to pokazać. Aż do wczoraj. Spotkałem się z moją dobrą koleżanką, żeby pogadać o interesach i podsumować ile jeszcze złotóweczek zostało do tego miliona (jak wiecie, już nie dużo, ale wciąż więcej niż mam w kieszeni).

Poszliśmy do jednej z lepszych (a na pewno najbardziej wylansowanych) śniadaniowych miejscówek w Krakowie, czyli do…

 

Charlotte na Placu Szczepańskim

Nie wątpliwą zaletą Szarlotki jest fakt, że dają śniadanka od 7:00 do 23:00. Dobra opcja dla osób pracujących na nocną zmianę i wszystkich szalonych imprezowiczów, wstających gdy już się ściemnia. Ceny są ciut wyższe, niż w innych krakowskich kawiarniach, ale warto dla atmosfery, wystroju i pieczywka. Bo musicie wiedzieć, że pieczywko pieką sobie sami, na miejscu i jest baaardzo dobre.

Zazwyczaj będąc tam brałem coś na słodko – albo croissant albo bułeczki i chlebuś z jakimś smarowidłem (mus malinowy i biała czekolada wymiatają!). Tym razem chciałem coś na słono.

 

Omlet z szynką i czerwona herbata

Nie wiem na czym to polega, ale w domu sobie nigdy takiego omleta nie umiem zrobić… Nie wiem czy mam krzywe ręce, koślawe nogi, czy po prostu złe jaja (jakkolwiek to brzmi). W każdym razie w Szarlotce omlecik był pierwsza klasa. To zielone mogliby sobie darować i dać zamiast tego pomidora, ale niech im będzie.

To co widzicie po lewej to herbatka. Miała być czerwona. Nie jestem dyplomowanym artystą, ale dla mnie to brązowy. Cóż, może to jak z tym mydłem “Biały Jeleń”, które nazywane jest szarym mydłem, a w rzeczywistości ma żółty kolor. “Niezbadane są pomysły marketingowców” jak to mawia Urząd Ochrony Konsumenta. Aczkolwiek, gdybyś wiedziała (lub wiedział – bo wiem, że z trzech chłopaków też mnie czyta) skąd to nazewnictwo, to dawaj do komentarzy.

(niżej jest kolejny tekst)

Jakiś czas temu pisałem Wam o tym, że Virgin Mobile zachęca do stalkingu. Myślałem, że dostanę jakiegoś maila w tej sprawie, ale albo olali sprawę albo nie czytali mojego posta. Podejrzewam to drugie, aczkolwiek mocno się dziwię, bo jak wiadomo “lepiej mieszkać w dzikim kraju, niż nie słyszeć o Stay Flyu”.

Później trafiłem na filmik Segritty, na którym kręci sobie bekę z gościa pracującego na słuchawce w Virgin Mobile. Oprócz trollowania (na które konsultant niestety był przygotowany), bardzo zachwalała ich infolinię mówiąc, że jest ludzka i że traktują Cię jak człowieka, a nie jak petenta. Tak sobie to obejrzałem i pomyślałem “infolinia bez Fryderyka Chopina? cholera jasna trzeba to sprawdzić!”. Efekty macie poniżej.

Jak słyszeliście faktycznie nie ma muzyki klasycznej przed połączeniem z konsultantem. Nie trzeba również naciskać tysiąca klawiszy, ani zastanawiać się czy jak Ci przyszła zła faktury, to to bardziej  “promocje i rabaty” czy “dodatkowe pakiety, tablety i kaszkiety”. Szacun jak nic dla konsultantki za profesjonalizm. Ani przez chwilę nie dała się sprowokować moimi absurdalnymi pytaniami i głupkowatą gadką. Mogłaby co prawda mieć trochę bardziej ludzkie odruchy, milszy ton głosu i nie powtarzać w kółko o tym duplikacie karty, ale nie będę się czepiał. Virgin Mobile, idziecie w dobrą stronę!

Słowo zstępu: sorry jeśli tylko mnie to śmieszyło i straciliście 5 minut ze swojego życia. Nie zabijajcie mnie w komentarzach…

Nie wiem o co chodzi (jak macie jakieś pomysły, to dawajcie w komentarzach), ale mam nadzieję, że za tymi podchodami stoi kobieta.