Close
Close

Jakiś czas temu pisałem Wam o tym, że Virgin Mobile zachęca do stalkingu. Myślałem, że dostanę jakiegoś maila w tej sprawie, ale albo olali sprawę albo nie czytali mojego posta. Podejrzewam to drugie, aczkolwiek mocno się dziwię, bo jak wiadomo “lepiej mieszkać w dzikim kraju, niż nie słyszeć o Stay Flyu”.

Później trafiłem na filmik Segritty, na którym kręci sobie bekę z gościa pracującego na słuchawce w Virgin Mobile. Oprócz trollowania (na które konsultant niestety był przygotowany), bardzo zachwalała ich infolinię mówiąc, że jest ludzka i że traktują Cię jak człowieka, a nie jak petenta. Tak sobie to obejrzałem i pomyślałem “infolinia bez Fryderyka Chopina? cholera jasna trzeba to sprawdzić!”. Efekty macie poniżej.

Jak słyszeliście faktycznie nie ma muzyki klasycznej przed połączeniem z konsultantem. Nie trzeba również naciskać tysiąca klawiszy, ani zastanawiać się czy jak Ci przyszła zła faktury, to to bardziej  “promocje i rabaty” czy “dodatkowe pakiety, tablety i kaszkiety”. Szacun jak nic dla konsultantki za profesjonalizm. Ani przez chwilę nie dała się sprowokować moimi absurdalnymi pytaniami i głupkowatą gadką. Mogłaby co prawda mieć trochę bardziej ludzkie odruchy, milszy ton głosu i nie powtarzać w kółko o tym duplikacie karty, ale nie będę się czepiał. Virgin Mobile, idziecie w dobrą stronę!

Słowo zstępu: sorry jeśli tylko mnie to śmieszyło i straciliście 5 minut ze swojego życia. Nie zabijajcie mnie w komentarzach…

(niżej jest kolejny tekst)

Nie wiem o co chodzi (jak macie jakieś pomysły, to dawajcie w komentarzach), ale mam nadzieję, że za tymi podchodami stoi kobieta.

Fokus i Doda jak Rihanna i Eminem?

Skip to entry content

Klip, podobnie jak sam utwór, nie krzewi chrześcijańskich wartości. Nie ma w nim umiłowania bliźniego. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że promuje przedmałżeński kontakt cielesny. Tyle szatana, tyle demona w jednym teledysku. I jeszcze alkohol wysoko-procentowy w pierwszej scenie. Nie mieści mi się to w głowie, w związku z czym musiało się wylać…

 

Xawery Żuławski, królowa tandety i dobry raper z Katowic

Klip reżyserował ten sam Ksawery przez “iks”, co “Wojnę Polsko-Ruską”, której totalnie nie skumałem. Widać gość zreflektował się nad sobą i chciał zrobić coś przystępnego dla osoby nie biorącej kwasów, ale przesadził znów w drugą stronę. Fabuła jest prosta jak przekątna w kwadracie. Po dwóch scenach jesteś w stanie przewidzieć jaka będzie trzecia i ostatnia. Cóż, widać trzeba było dostosować poziom do odbiorców Rabczewskiej.

Doda widać, że ma jako takie obycie przed kamerą, ale za to Fokus “gra” na poziomie polskich komedii romantycznych. Nieudolnie i sztywno, ale i tak lepiej niż Mroczki. Głównie udają, że się biją. Najgorsze, że widać, że udają. Albo montażysta był na zjeździe po fecie, albo wzięli studenta za pół-darmo, żeby sobie wpisał do portfolio. Tak czy inaczej, jedyne dobre sceny to skaczące cycki Dody. Sorry, ale cycki nigdy się nie nudzą. Zwłaszcza gdy skaczą w full HD (wiem, to prymitywne, ale staram się szukać pozytywów).

 

“Fuck it” to polskie “Love the way you lie”?

Pewnie chciałoby być i tekstowo i obrazowo, ale nie jest. Główny motyw ten sam – ja cię kocham, ty mnie kochasz, ale jesteśmy popieprzeni i nie możemy być razem. Kawałek Eminema to mistrzostwo, bo on w życiu nie nagrał słabego numeru, także nie będę się nad tym rozwodził. “Utwór” Dody i Fokusa (a w zasadzie to Fokusa i Dody, bo Dorotka to tam tylko fałszuje refren) to średniawka z nastawieniem na padakę. Kawałek próbuje ratować nawijka Fokusa, jednak zostaje brutalnie zgwałcona przez tragiczny refren i taki se dicho-młuckowy bit. I w obliczu tej niesmacznej sytuacji nasuwa mi się fundamentalne pytanie…

 

Po co Fokus to zrobił?

Niektórzy myślą, że dla fejmu. Nic z tych rzeczy. Obiektywnie patrząc Wojtek Alszer jest duuużo popularniejszy, niż Dorota Rabczewska (porównajcie sobie ilość fanów na Fejsie i Youtube). Druga myśl – dla hajsu. Również pudło. Na ekranizacji “Jesteś Bogiem” Wojciech zarobił więcej, niż Doda kiedykolwiek na (marnej) sprzedaży swoich płyt.

Więc po co? Chyba sam się zaczął nad tym zastanawiać w ostatniej chwili, bo 2 dni przed premierą klipu (wraz z ex-małżonką, obecną menadżerką) próbował zablokować emisję. Oficjalny powód – bo mu się nie podoba (mnie też), nieoficjalny – zbyt ostre sceny erotyczne (gdzie? które? że niby to całowanie bez języczka?). Tak czy inaczej “Fuck it” poszło w Polskę. Ja podejrzewam, że zrobił to zwyczajnie dla beki, bądź z nudów, bo nic innego nie nasuwa mi się na myśl. Ktoś z Was ma jakiś inny sensowny pomysł, czemu postanowił położyć na szalę zaufanie fanów i nadszarpnąć swój wizerunek?