Close
Close

Trasy Magiczne – wychodzenie z domu wersja regionalna

Skip to entry content

Wychodzenie z domu działa. To już ustaliliśmy jakiś czas temu. Działa również wyjeżdżanie poza miasto. Do tej idei postaram się Was przekonać razem z Gazetą Wyborczą.

 

O co kaman?

Ruszyła akcja “Trasy Magiczne”, która promuje aktywny wypoczynek na łonie natury, z dala od miejskiego zgiełku. Na stronie akcji znajdziecie (stale rosnący) zbiór najciekawszych propozycji na weekendową wycieczkę. Gotowe trasy wypadów za miasto zostały podzielone na 4 kategorie:

  • rodzinne
  • szybkie
  • terenowe
  • edukacyjne

Oprócz tego trasy są pogrupowane regionalnie, dzięki czemu nie tracicie godziny na szukanie czegoś co może Was zainteresować, tylko od razu macie gotowy pakiet. Znajdziecie tam zarówno pomysły na spokojne spacerki, zaawansowane wędrówki, jaki i zwiedzanie okolicznych zabytków (o których możliwe, że nie mieliście pojęcia). Wszystkie propozycje wycieczek opatrzone zostały szczegółowym opisem, zdjęciami i szlakiem zaznaczonym na mapie, przez co łatwo podjąć decyzję chcecie tam jechać, czy nie.

 

Dodaj trasę, wygraj aparat!

Wszystkie inspiracje do weekendowych wojaży, które znajdziecie na “Trasach Magicznych”, dodane są przez czytelników. Każda z tras jest autorską propozycją osoby, która już ją przebyła i uznała za ciekawą na tyle, by podzielić się nią z innymi. Założę się o aparat Sony NEX-F3, że Ty też znasz taką trasę!

Albo nie, jednak nie będę się zakładał, ale aparat i tak możesz wygrać. Wystarczy, że do 15 kwietnia dodasz w serwisie swój pomysł na wycieczkę (bo do tego dnia, trwa pierwszy etap akcji). Trasa musi być fantazyjna, ciekawa, w obrębie Twojego regionu/województwa, no i oczywiście pełna magii. Jeśli zaśpisz, to masz szansę załapać się na etap II, w którym od 10 maja do 10 czerwca, będą zbierane pomysły na trasy ogólnopolskie.

Ze wszystkich nadesłanych magicznych tras powstanie turystyczny przewodnik po Polsce. Spoko sprawa, bo będzie to rzecz “od ludzi dla ludzi”, a nie “od mądrych głów dla pospólstwa”.

 

Moja trasa

Żeby nie być gołosłownym, że te trasy to takie fajne, wrzucam swoją propozycję.

autorem zdjęcia jest niezrównany Przemysław Matląg (kliknij w zdjęcie, żeby przejść na jego bloga)

Jak widać (mam nadzieję) jest to Jura Krakowsko-Częstochowska, a konkretnie Ojców. Pół godziny jazdy furą (tyle co z Ruczaju na Hutę) i jesteś w innym świecie. Są tam i skałki do wspinaczek, i park do spacerowania, i muzea do zwiedzania. Ale przede wszystkim jest tam zielono i nie ma krakowskiego smogu. Podobno zanieczyszczenie naszego powietrza ostatnio się zmniejsza, ale nie przekonasz się o tym, dopóki nie wyjedziesz za miasto i nie odetchniesz tym prawdziwym.

(niżej jest kolejny tekst)

“Poradnik pozytywnego myślenia” – dlaczego nie warto?

Skip to entry content

Tydzień, czy dwa tygodnie temu byłem na “Poradniku pozytywnego myślenia”.

Już sam tytuł mnie odrzucał, ale tyle szumu było wokół tego filmu (i ta podnieta Jennifer Lawrence), że nie mógłbym tego nie sprawdzić. I sprawdziłem. I totalnie nic specjalnego. Z 10 minut po wyjściu z kina zastanawiałem się skąd taka podjarka tym filmem, po czym zapomniałem, że w ogóle na nim byłem… aż trafiłem na recenzję Andrzeja z jestKultury. Wtedy przypomniało mi się, że te 12 złotych co je miałem w portfelu, a ich nie ma, to to chyba poszło na to.

Andrzejowi na tyle podobał się ten film, że rekomenduje go swoim czytelnikom. Szanuję to, ale na mnie kompletnie nie zrobił wrażenia (na szczęście żyjemy w takie szerokości geograficznej, że ludzie nie muszą się ze sobą zgadzać). No może z raz, czy dwa zawiesiłem oko na buźce i cyckach Jennifer, ale w skali dwugodzinnego seansu, to nic. Jeśli natomiast przyłożylibyście mi nóż do gardła (albo zaczęli puszczać “Ona tańczy dla mnie”) oczekując jednoznacznej odpowiedzi, to powiedziałbym Wam żebyście olali ten film.

“Poradnik pozytywnego myślenia” zasługuje na krótkie, ciepłe ziewnięcie, ponieważ:

 

Po pierwsze – już widząc plakat wiesz jak skończy się film

A jeśli nie widziałeś plakatu, to po pierwszych 15 minutach masz stuprocentową pewność, że dwójka głównych bohaterów będzie razem. Fabuła jest prowadzona liniowo i naiwnie. Jest kilka pseudo zwrotów akcji, łącznie z końcowym “wielkim zaskoczeniem”. Jeśli Twoja panna jest fanką komedii romantycznych i katuje Cię wszystkimi nowościami wypuszczanymi w okolicach  14-go lutego i 8-go marca, to możesz obejrzeć ten film nawet bez napisów. I tak będziesz wiedział co się stanie.

 

Po drugie – psychole?

Piarowa (tak się pisze to słowo?) otoczka wokół filmu bazuje na tym, że dwóch psycholi spotyka się i blablabla, po czym blablabla i zakochuje się w sobie. Sorry, ale Cooper i Lawrence są takimi świrami w tym filmie, jakim Pitbull jest raperem. Już Freddie i Effy ze Skinsów byli bardziej psycho, niż Ci wcześniej wymienieni. Mają problemy emocjonalne – jak każdy. Może troszkę większe, niż ludzie mają to w zwyczaju przyznawać, ale żeby zrobiło to na mnie wrażenie? No nie bardzo. Co innego Christina Ricci i Justin Timberlake w “Jęku czarnego węża”.

 

Po trzecie – aktorzy drugoplanowi

Jest tam ktoś poza De Niro? Możliwe, że nie przetarłem okularów przed seansem, ale nie widziałem tam nikogo innego.

 

Po czwarte – przesłanie

Film niesie przekaz, to fakt.  Mówi o tym, że nie należy uzależniać sensu egzystencji od drugiego człowieka. Że wartość życia powinna być w nas samych, a nie w tej drugiej wyśnionej/przeidealizowanej osobie. Że bez niej też się da żyć i gdy ona znika/ma innego/ma Cię dość, to niebo nie spada na głowę. Tyle, że ten morał/puentę/wniosek znasz już od 3 miesięcy, jeśli czytasz Stay Fly od 26 grudnia (albo dłużej, jeśli jesteś ogarnięty). Jeśli nie znasz, to przeczytaj sobie tego posta i daj lajka w podzięce za oszczędzony hajs na kino.

 

A książka?

Jeśli czytałeś, to możesz napisać w komentarzach, czy jest równie taka se jak film, czy jednak troszkę bardziej poruszająca. Jeśli nie, to możesz zgodzić się ze mną, że widząc 10 komedii romantycznych, nie ma żadnego powodu, by “Poradnik pozytywnego myślenia” był jedenastą.

8 powodów dla których nie warto popełniać samobójstwa na wiosnę

Skip to entry content
autorem zdjęcia jest CubaGallery

Podobno jest coś takiego jak przesilenie wiosenne. Że niby ludziom robi się gorzej, bo jest lepsza pogoda. Temperatura się podnosi, przyroda budzi się z zimowego snu, a motywacja do życia spada i ludzie zaczynają świrować. Dla mnie to brzmi jak wymysł branży farmaceutycznej, stworzony tylko po to, by mogli sprzedawać leki na depresję nie tylko zimą, bo nie mieści mi się w głowie jak można mieć doła na wiosnę.

Tak czy inaczej, jeśli kogoś z Twoich znajomych dopadnie w najbliższym czasie ekstremalnie słabe samopoczucie, podrzuć mu ten tekst. Odbieranie sobie życia o każdej porze roku jest głupotą, ale w okolicach 21 marca wybitnie, bo…

 

Po pierwsze, udało Ci się przetrwać zimę!

Jeśli dałeś radę przetrzymać zimę i te wszystkie słoty, śniegi, szarugi i resztę syfu, który zabiera słońce, to teraz będzie już tylko lepiej. Najgorsze masz już za sobą. Wygrałeś bitwę z naturą i w pełni zasłużyłeś by się upajać tym zwycięstwem. Wygrałeś los na małej loterii, szkoda byłoby nie odebrać nagrody, co?

 

Po drugie, krótkie spódniczki i głębokie dekolty

Przejść się wiosną przez Szewską – bezcenne. Stary, te wszystkie laski, które chodziły opatulone od stóp do głów przez pół roku, teraz zrzucają kokon. Gdy tylko temperatura zaczyna przekraczać 10 stopni, masz lepszy pokaz, niż na targach bielizny. Hipsterki, yuppies, blachary, dzieci kwiaty, studentki elektronicznego przetwarzania informacji – pełen zestaw. Nawet na RedTube nie ma takiego wyboru, a Ty chcesz z tego zrezygnować?

 

Po trzecie, rower

W końcu nie ma śniegu,  można spokojnie wyciągnąć 2 kółka i śmigać. Mało jest rzeczy, które sprawiają taką przyjemność jak rower, ale szerzej rozpisywałem się na ten temat tutaj. W ostateczności, możesz też wyjść na rolki albo pograć w zośkę.

 

Po czwarte, seks na łące

Próbowałeś? Nie? No to masz świetny powód żeby nie umierać, bo to atrakcja w życiu, która nie powinna ominąć nikogo. Weź swoją towarzyszkę na piknik do Ojcowa, wyłóżcie się na jakiejś dzikiej polance i… dalej Ci już chyba nie muszę mówić co masz robić. Po takiej wycieczce, z powrotem wróci Ci ochota na egzystencję, a na pewno na wypady za miasto.

 

Po piąte, seks na plaży

To tak na wszelki wypadek, gdyby poprzedni powód nie pomógł.

 

Po szóste,  podróż stopem

Założę się, ze zawsze chciałeś to zrobić, ale czegoś Ci brakowało. Jeśli nie kompana, to czasu lub odwagi. Zamiast się zabijać, lepiej zrealizować odkładane na później pragnienie. Zwłaszcza, gdy pogoda sprzyja i nie narażasz się na śmierć przez zamarznięcie, podczas czekania na transport. Każda podróż poszerza horyzonty i zmienia postrzeganie świata. A nuż, ta odmieni Twoje nastawienie do życia?

 

Po siódme, śniadanie wielkanocne

Nie jestem specjalnie wierzący, ale i Wielkanoc i Boże Narodzenie obchodzę. Nie ze względu na wartości religijne, oj nie. Głównie dlatego, że te dni to jednak element naszej kultury i tradycja. To jedno, a drugie, że zwłaszcza w Wielkanoc, jest dobra szama. Szyneczki, kiełbaski i jajeczka na 1000 sposobów, ja bym tego nie przepuścił, a Ty?

 

Po ósme…

No właśnie, co po ósme drogi czytelniku? Ja Ty byś przekonywał pochmurne umysły, że seppuku na wiosnę, to jednak słaby pomysł? Który z atutów najpiękniejszej pory roku wykorzystałbyś w negocjacjach z potencjalnym samobójcą?