Close
Close

Twórca treści zawsze jest szefem!

Skip to entry content

4 dni temu, po aferze zbożowej na Wykopie, pytałem Was kto był ważniejszy w tym sporze – użytkownicy, czy moderatorzy. I pytanie było nieco podchwytliwe, i sytuacja dość specyficzna, ale zadałem je po to, żeby pójść z dyskusją dalej i wyciągnięte z niej wnioski przełożyć na świat poza internetem. Wracając jednak do początku, to…

 

Na Wykopie najważniejsi są użytkownicy

Nie dlatego, że nabijają odsłony i tworzą ruch na serwisie. Nie dlatego, że są atrakcyjną grupą docelową dla reklamodawców. Nawet nie dlatego, że są lojalnymi, uzależnionym od serwisu fanatykami. Nie. Na Wykopie najważniejsi są użytkownicy, ponieważ to oni tworzą treść! To oni są sercem serwisu, jego podstawą, jego rdzeniem. Wykop to model oparty na koncepcji Web 2.0, więc nie ma takiej możliwości żeby obył się bez użytkowników, bo de facto to oni sa jego autorami.

Jasne, że można ich zastąpić (jak każdego człowieka poza rodzicami), ale nieporównywalnie trudniej to zrobić, niż znaleźć nowych moderatorów, których rola jest z góry określona, schematyczna i powtarzalna. Mogę założyć się o dobre piwko, że wszystkich pracowników administracji serwisu da się zastąpić nowymi w ciągu tygodnia. Kwestia poznania wytycznych i zaznajomienia z infrastrukturą strony, to raptem kilka dni. A znalezienie kilkuset tysięcy zaangażowanych internautów, codziennie dostarczających nową, atrakcyjną treść? To tak czasochłonny proces, że nawet nie jestem w stanie tego oszacować.

Tak ma się sprawa w przypadku serwisów UGC, jednak…

 

W przypadku blogów wygląda to zupełnie inaczej

Na blogach autorem treści jest bloger i to on jest szefem. To on jest głównym didżejem imprezy, który przyciąga ludzi. To wokół niego gromadzi się społeczność. Blog bez blogera nie może istnieć. Bez czytelników tak (najlepszym dowodem na to są miliony blogów, których kompletnie nikt nie czyta).

Odbiorców treści da się znaleźć/wymienić/zastąpić zawsze. Twórcę rzadko.

Nie piszę tego, żeby podnieść własne poczucie zajebistości i mentalnie onanizować się do swoich wpisów, puszczając je z IVONY przy zgaszonym świetle. Piszę o tym, ponieważ na każdym blogu jest wiele osób, które uważają się za ważniejsze od autora. Za centralny punkt danego bloga. Za jego motor napędowy magnetyzujący otoczenie wokół. Wydaje im się, że są na tyle istotni z punktu widzenia istnienia bloga, że mają prawo narzucać autorowi o czym, jak i kiedy ma pisać.

Roi im się, że są wyrocznią. Wyrocznią, która będzie dyktować, żądać, wymagać i egzekwować treść wpisów.

Mam to szczęście, że na Stay Fly są niemal sami kumaci czytelnicy, rozumiejący to, że w prowadzeniu bloga chodzi wewnętrzną potrzebę wyrażenia się autora. Że sednem jest odbieranie tego czym bloger chce się podzielić ze światem (i zgadzanie się z nim bądź nie). A nie wymuszanie określonych treści, w skrajnych przypadkach sprowadzające się do szantażowania odejściem. Tak nie zachowują się ceniący autora odbiorcy twórczości, tak robią…

 

Terroryści

Abstrahując od internetu i blogosfery, szantażowanie jest dużo popularniejsze w realnym świecie.

Założę się, że znasz przynajmniej 3 zespoły, których “fani” domagają się by zmieniły repertuar, a najlepiej wróciły do starego. Z pierwszych z brzegu, to choćby Hey, Chylińska i Pezet. Wystarczy wejść na ich fanpejdże by przeczytać, że:

  • Nosowska kiedyś grała prawdziwego rocka, a teraz to pościelowe ballady do telenoweli
  • Chylińska się sprzedała i powinna wrócić do pozy zbuntowanej nastolatki z O.N.A.
  • Pezet skończył się po “Muzyce poważnej” i nigdy nie nagra nic lepszego, niż kawałki na samplowanych bitach

W jaki klip na YouTube bym nie wszedł, widzę utyskiwania pseudo-słuchaczy, jasno określające jaką muzykę powinni grać. To nic, że artysta już nie ma 20 lat lat, tylko 30 albo 40, a jego światopogląd zmienił się od tego czasu 8-krotnie. To nic, że zmienił się jego status finansowy, a hierarchia wartości wywróciła się do góry nogami. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, a priorytety są sztywne tylko wtedy, gdy sztywno siedzisz na garnuszku starych i nic nie robisz.

Nie rozumieją tego, że artysta – nie ważne, czy to muzyk, pisarz, czy grafik – tworzy z wewnętrznej potrzeby wyrażenia, a nie przypodobania się publiczności. Że dlatego to co robił wcześniej było takie świetne, bo wynikało to z jego indywidualnej, głębokiej i nieodpartej potrzeby tworzenia. A oni chcą mu narzucić tą potrzebę gwałtem. Stłamsić jego fascynację, zdusić jego chęć rozwoju, odkrywania nowych obszarów twórczych. Obrażają, plują, poniewierają i terroryzują.

Terroryzują, bo nie wiedzą, że to twórca treści jest szefem.

(niżej jest kolejny tekst)

Fly Style #4 – Syn piekarza po pracy

Skip to entry content

Gdy nie piszę bloga pracuję w piekarni. Tempo pieczenia bułek jest zabójcze. Czasem nawet nie zdążę się przebrać.

Ciekawe murale w okolicach starego miasta powoli się kończą, więc wziąłem na tapetę (mówiąc dosłownie) “zwykłe” graffiti. Przyznaję bez bicia, że sam nie wiem kto jest autorem, w związku z tym nie będę się nad Wam pastwił pytając o ksywki. Wystarczy, że popiszecie się znajomością topografii Krakowa i powiecie, gdzie można sobie zrobić takie kolorowe foty.

Czas start!

Afera zbożowa – kto tu jest szefem?

Skip to entry content

Większość z Was pewnie wie czym jest serwis Wykop, ale możliwe, że jest tu z 7 osób, które nie zapuszczają się w aż takie czeluście internetu. Dla nich szybkie wyjaśnienie – Wykop to serwis informacyjny oparty o treści dodawane przez użytkowników.  Polega to na tym, że wykopowicze sami dodają niusy i demokratycznie decydują, które są na tyle istotne, by pojawić się na stronie głównej. W praktyce można tam znaleźć dużo ciekawostek ze świata nauki, ale przede wszystkim bieżące informacje, które w Wyborczej i TVNie ukażą się dopiero za 2 dni. Na tym właśnie oparta jest siła serwisu – na najświeższych niusach tworzonych przez użytkowników.

Po co o tym piszę? Bo przez niedzielę i poniedziałek jedyne co można było znaleźć na Wykopie, to…

 

Artykuły o zbożu

I to bynajmniej nie dlatego, że w realnym świecie było zamieszanie wokół niego lub jeden z podupadających polityków podjął niekończącą się dyskusję na temat opłacalności płodów rolnych. Nie. Wykop został zalany informacjami o zbożu z zupełnie innego powodu.

Jeden z wykopowiczków wyciągnął bardzo stary komentarz tamtejszej moderatorki – Elfik32, w którym jednoznacznie deklaruje, że lubi seks oralny. Ta z kolei, niewiele myśląc, usunęła komentarz i zbanowała gościa, zupełnie zapominając, że jeśli coś raz trafi do internetu, to zostaje tam na zawsze. Ów niefortunny komentarz został oczywiście masowo udostępniany przez innych wykopowiczów, co poskutkowało kolejnymi blokadami kont. Społeczność nie zostawiła tego radykalnego kroku administracji bez odpowiedzi i upubliczniła nagie zdjęcia moderatorki, na których pręży biust i pośladki na środku pola (zdjęcia autentyczne, żeby nie było).

Od tego momentu zaczęła się regularna wojna obsługi serwisu z użytkownikami. Moderatorzy dawali bany na lewo i prawo, użytkownicy zalewali Wykop artykułami o zbożu, kpiąc z nagiej sesji w pszenicy. Przez bite 2 dni na główną stronę nie weszło nic, co bezpośrednio nie było związane z rolnictwem. Totalny paraliż serwisu. W końcu administracja zablokowała tag “zboże”, mając nadzieję, że to zakończy bunt społeczności. Mylili się – wykopowicze przerzucili się na beton. Tym sposobem dziś od rana można było się dowiedzieć jak stworzyć betonowy blat kuchenny, betonowy stojak do iPada lub jak pomalować betonową posadzkę (to jest to!).

Spór zakończył się dopiero w momencie, gdy pani moderator o ekshibicjonistycznych zapędach, niczym parlamentarzysta podający się do dymisji, wydała oświadczenie. Przeprosiła w nim wszystkich użytkowników i wzięła winę za zaistniałe zamieszanie na siebie, przyznając się do błędnej decyzji o bezpodstawnym blokowaniu kont. Pomijając kwestię tego, czy był to jedyny sposób na zażegnanie kryzysu, warto zadać sobie pytanie…

 

Kto był ważniejszy w tym sporze?

Czy z punktu widzenia istnienia serwisu, ważniejsi byli użytkownicy (których de facto można zastąpić nowymi), czy moderatorzy i szeroko pojęta obsługa (bez której Wykop byłby jednym wielkim, nieogarniętym chaosem z błędami)?

Ja mam swój dość mocno sprecyzowany pogląd na ten temat, ale zanim powiem co, jak, czemu i dlaczego, najpierw chciałbym poznać Wasze zdanie. Po czyjej stronie Wy się opowiecie – administracji czy wykopowiczów? Bez kogo ten serwis nie mógłby funkcjonować i istnieć? Czekam na Wasze opinie do końca piątku, a w sobotę (w osobnym poście) napiszę jak ja to widzę.

To jak, kto tu jest szefem?