Close
Close

Wykładowca kazał studentce odpowiadać z szafy

Skip to entry content

To z nagłówka było mocne, zdarzyło się na jednej z łódzkich uczelni, ale wróćmy do Krakowa. Słyszeliście tę historię o kolesiach, którzy…

 

Jeździli tyłem po rondzie w Hucie?

Trzech gości się ujarało i stwierdziło, że najlepszą zabawą w stanie tetrahydrokannabinolowego odurzenia jest jazda maluchem. W środku nocy. Na wstecznym. Wokół ronda w Nowej Hucie. Jeździli tak dobre 2 kwadranse, aż przyładowali w bogu ducha winnego kierowcę, który akurat wjeżdżał na owe rondo. Chłopaki mimo dość luźnego kontaktu z rzeczywistością, zdali sobie sprawę z tego co się stało i nawet udało im się odnotować przybycie policji na miejsce zdarzenia. Jeden z funkcjonariuszy po wstępnych oględzinach i rozmowie z mężczyzną, w którego stuknęli podszedł do nich i powiedział:

Panowie, macie szczęście, że was nie zabił. Koleś ma półtora promila we krwi i próbuje nam wmówić, że jeździliście po rondzie na wstecznym. Wariat.

Opowiedział mi to dobry kumpel jakieś 3 lata temu, gdy uczyłem się testów na prawko.  Jednym z bohaterów tej akcji był brat jego znajomego. Równie niecodzienną przygodę miała kuzynka laski, z którą chodziłem na angielski na pierwszym roku…

 

Przypadkiem uniknęła śmierci z rąk nekrofila

Dziewczyna poszła na studencką środę do Spiżu w Katowicach. Poznała na parkiecie jakiegoś gościa i mimo, że nie był wybitnie w jej typie, to dała mu się pocałować, bo nie chciał dać za wygraną. Zresztą przetańczył z nią całą noc, to mu się należało. Próbował ją potem zaciągnąć do siebie na oglądanie znaczków i czytanie poezji, ale tu już odmówiła. Po dwóch dniach wyskoczyła jej ohydna opryszczka i coś dziwnego zaczęło jej się dziać ze skórą. Poszła do lekarza. Pan doktor po wnikliwej analizie oświadczył, że

To zakażenie od trupiego jadu. Wygląda na to, że miała Pani w ostatnim czasie bliski kontakt ze zwłokami. Przykro mi, ale musiałem powiadomić policję.

Pół dnia zeznawała na komendzie opisując co się działo tamtej nocy. W końcu policja ustaliła tożsamość i miejsce zamieszkania tego dyskotekowego amanta. W jego mieszkaniu znaleziono ciała dwóch młodych kobiet.

Troch mniej mrożąca krew w żyłach, ale tak samo popieprzona historia, spotkała chłopaka pracującego z przyjaciółką mojej byłej dziewczyny. Gość odkąd przeprowadził się do nowego mieszkania codziennie budził się z bólem tyłka. Ale to pewnie też znacie, tak jak inne równie…

 

Absurdalne historie, które są miejskimi legendami

Dopóki nie trafiłem na książkę, którą widzicie na zdjęciu powyżej, byłem przekonany, że te opowieści to fakty. W końcu usłyszałem je od bliskich osób. Poza tym zdarzyły się ich dobrym znajomym, więc jak mógłbym wątpić w ich autentyczność? I akcja z osiedlowcami w maluchu, i nekrofil w katowickim klubie, i historia o współlokatorze geju-gwałcicielu, została opowiedziana tak, jakby zdarzyła się wczoraj, a narrator był jej naocznym świadkiem.

Cóż, jak wynika ze „Znikającej nerki” nie był. Lub był, ale to na tyle częsta sytuacja, że przydarzyła się kilkuset osobom w różnych częściach Polski. Głupio mi jak cholera, że dałem się nabrać i uwierzyłem w tak niedorzeczne serie zdarzeń. Przyznaję się wszem i wobec: jestem naiwny. Pocieszam się (z różnym skutkiem) tym, że osoby, które opowiadały mi o tych ekscesach, zapewne same były święcie przekonane, że to niepodważalna prawda.

Poprawisz mi samopoczucie i powiesz, że Ty też łyknąłeś historię, która okazała się miejską legendą?

(niżej jest kolejny tekst)

14 dowodów na to, że nie jesteś już nastolatkiem

Skip to entry content

W sobotę byłem na koncercie Borgore’a w Fortach Kleparz. Dubstep nie jest moją największą muzyczną miłością, ale nic tak nie ożywia jak wobble z rana. Zresztą, o jakiejkolwiek porze dnia nie jechałbym na rowerze przez zatłoczone miasto, to taka łupanka też daje kopa. Biorąc pod uwagę również fakt, że moja przygoda z tym gatunkiem zaczęła się od „Nympho”, to nie miałem wyboru. Musiałem pójść na ten koncert.

Przed wejściem do klubu, w tracie imprezy i po niej, czułem się jak totalny zgred. Duża część moich znajomych też słucha ciężkiej muzyki elektronicznej, więc spodziewałem się, że na sali będą jacyś moi rówieśnicy. Niestety, rzeczywistość po raz kolejny okazała się brutalna. Wyszło na to, że mocno zawyżałem średnią wieku, która oscylowała w okolicach rocznika ’95. Tak, było masę dzieciaków, które mocno podważyły moje przekonanie o nie mijającej młodości.

Starością na szczęście również nie mogę nazwać obecnego stanu, ale uzmysłowiłem sobie, że czasy nastoletnie to jednak były co najmniej 6 lat temu (a cały czas byłem przekonany, że wczoraj). Poniżej 14 sygnałów krzyczących, że jesteś już 20+:

 

1. Nie umawiasz się 2 godziny przed startem imprezy, żeby spić się sklepowym browarami za klubem.

2. Wchodzisz na koncert 30 minut przed gwiazdą główną, a nie godzinę przed pierwszym supportem.

3. Nie wchodzisz do klubu nabity jak poduszka na szpilki.

4. Ludzie w kolejce przed Tobą wymieniają zespoły, których nazw w życiu nie słyszałeś i w sumie nie jesteś w stanie powtórzyć.

5. Nie szkoda Ci dwójki na szatnię.

6. Nie próbujesz wnieść ćwiartki Starogardzkiej w nogawce.

7. Obruszasz się, gdy ktoś chce wysępić od Ciebie fajkę.

8. Nie czujesz gigantycznego przypływu euforii za każdy razem, gdy wokalista krzyczy „zróbcie wieeelki, pierdoloooony hałaaaaas!”.

9. Denerwujesz się, gdy ktoś regularnie wbija Ci łokieć w żebra, mimo, że nie stoisz pod samą sceną.

10. Nie odpowiadasz twierdząco za każdy razem, gdy wokalista pyta „Kraków nie słyszę was, jesteście tutaj?”.

11. Flirtując z dziewczyną bardziej martwi Cię to, że Twój współlokator jest w mieszkaniu, niż że wrócisz z koncertu godzinę później, niż deklarowałeś rodzicom.

12. Stojąc w kolejce do baru, zaczepia Cię ktoś z dziewiczym zarostem i pyta, czy nie kupisz mu alkoholu.

13. Wolisz dopłacić złotówkę i pić piwo w butelce.

14. Nie pytasz ludzi czy wiedzą skąd odjeżdża nocny na Ruczaj.

 

Ile potwierdziło się u Ciebie?

autorem zdjęcia jest Winnie Liu

Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność

Skip to entry content
zdjęcie pochodzi ze strony mypartyman.com

Kojarzycie ten kultowy cytat ze „Spider-Mana” w nagłówku? Młody Peter Parker usłyszał go od, co by nie mówić, starego wujka Bena. Ta, na pozór wydumana, mądrość życiowa miała go przestrzec przed używaniem swoich supermocy do błahych celów i niegodnych uczynków. Ogólnie wujaszkowi chodziło o to, żeby nie wykorzystywał swojej nadludzkiej siły i zwierzęcej zwinności do prymitywnych bójek za kasę, tylko poświęcił się wyższym celom i ratował świat. A przynajmniej zastanowił się dłużej, niż 5 sekund, nad tym co robi.

Trudno tę sentencję bezpośrednio przełożyć na życie Typowego Kowalskiego, bo Typowy Kowalski nie ma supermocy, za którą dostawałby superkasę i leciałyby na niego superlaski. Nie ma też superkostiumu ani superksywy. Ma tylko Superkonto w PKO BP, na którym hajs mu się nie zgadza, bo superzłoczyńcy odciągają z niego superpodatek.

Typowy Kowalski jednak może odnieść morał płynący z hasła do swojej osoby, jeśli nie potraktuje go dosłownie, a uzna za metaforę. Bo wbrew pozorom…

 

Typowy Kowalski ma moc. I to całkiem sporą

Mimo braku fikuśnego przebrania, poetyckiego pseudonimu i zębów bielszych, niż ciuchy wyprane w Vanishu, Typowy Kowalski ma dar, z którym nijak nie może się równać ani chodzenie po ścianach, ani podnoszenie ciężarówek.

Może dawać życie.

Ma w sobie codziennie kilkadziesiąt milionów plemników, z których każdy może być początkiem nowego istnienia. Wystarczy jeden celny strzał. Nie musi być na trzeźwo, nie musi być w najlepszym garniturze, nie musi być w wytwornej sypialni, nie musi być z kimś kogo kocha. Wystarczy, że strzeli w dobrym momencie i po 9 miesiącach w jednej z, nie zawsze przytulnych i czystych, szpitalnych sal rodzi się Mały Gość. Malutki człowieczek, który będzie miał jego geny i rósł na jego obraz i podobieństwo.

Mały Gość będzie nowy na tej planecie. Nie będzie znał tutejszy zwyczajów, konwenansów i reguł rządzących tymi dziwnymi istotami otaczającymi go ze wszystkich stron. Nie będzie wiedział jak ma się zachowywać w szkole, jak na kazaniu, a jak w kolejce do Toi-Toia na festiwalu. Nie będzie wiedział jak traktować płeć przeciwną i też czego wymagać od innych względem siebie. Nie będzie wiedział co jest dobre, a co złe…

 

Dopóki Typowy Kowalski mu tego nie powie

Typowy Kowalski i jego partnerka będą dla Małego Gościa przez długi okres najbliższymi ludźmi na świecie i wzorami do naśladowania. Które będzie naśladował. Bezrefleksyjnie.

Jeśli Typowy Kowalski będzie zwracał się do swojej partnerki częściej, niż raz na życie słowami „ty stara kurwo, znowu wyjarałaś mi szlugi!”, więcej niż prawdopodobne, że Mały Gość je zapamięta i w trakcie konwersacji ze swoją oblubienicą również ich użyje. Jeśli Małemu Gościowy od zawsze będzie wpajana nienawiść do pedałów, Azjatów i Żydów, to w przyszłości niezwykle trudno będzie mu się pozbyć tych uprzedzeń i wyjść ponad stereotypy. A jeśli w rodzinnym domu panował będzie kult biedy i przekonanie, że każdy bogacz doszedł do fortuny kradnąc, bo uczciwi ludzie nigdy nie dorabiają się dużych pieniędzy, to niemal pewne, że nie uda mu się wybić ponad średnią krajową. A równie prawdopodobne, że w myśl tego co usłyszał w domu, zacznie kręcić lewe interesy.

Typowy Kowalski będzie kształtował Małego Gościa jak plastelinę. Jak najdoskonalsze tworzywo, po obróbce którego nie wyjdzie zabawka, rzecz, czy przedmiot. Wyjdzie pełnoprawny, autonomiczny, nowy człowiek, który wchłonął w procesie socjalizacji to co najlepsze i to co najgorsze od Typowego Kowalskiego. Ów twórca nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę, ale przez to ciąży na nim…

 

Ogromna odpowiedzialność

Twórca od chwili przyjścia na świat Małego Gościa, nie może już myśleć tylko o sobie. Od chwili narodzin powinien na bieżąco interesować się i szczerze angażować również w to drugie życie. A najlepiej i trzecie. Bo tak jak natura zaprojektowała tworzenie nowego bytu w duecie, tak wychowywanie i przewodzenie po tym obcym lądzie, również nie powinno odbywać się w pojedynkę.

Twórca powinien mieć na uwadze, że hierarchia potrzeb, którą się kieruje, system wartości, który prezentuje, nie będzie dla Małego Gościa bez znaczenia. Nie przejdzie obok niego obojętnie. Nie będzie miał dystansu do tego, że zachowania osoby, która ją spłodziła mogą nie być najlepszym przykładem do powielania. Nie. Wchłonie je jak gąbka i w dorosłym życiu ilekroć będzie chciał je zmienić, za każdym razem gdy będzie chciał pozbyć się złych nawyków, przyzwyczajeń i przekonań, podświadomość będzie mu podpowiadała co innego. Bo wszystko co zobaczy u Twórcy będzie miało na niego wpływ i gdzieś w nim zostanie.

 

***

 

Moja koleżanka Tattwa napisała, że nie chce mieć dzieci, bo nie czuje instynktu macierzyńskiego i nie uważa, żeby to było powinnością kobiety. Ja nie palę się do bycia ojcem, bo nie czuję żebym w przeciągu najbliższych stu lat był w stanie wziąć na siebie tak dużą odpowiedzialność i nie spieprzył sprawy. Za dobrze wiem jakie są konsekwencje.