Close
Close

Bajki są dla dzieci. Bajki są niemęskie. Bajki są nudne.

To 3 kłamstwa, które wciąż są utrwalane na temat filmów animowanych. Jako dumny posiadacz „Króla Lwa” na kasecie VHS i fanatyk serii „Toy Story”, postaram się przełamać ten krzywdzący stereotyp. Zwłaszcza, że za oknem mamy już jesień, a nic Was tak nie rozgrzeje, jak abstrakcyjna opowieść od Pixara.

To co sprawia, że wolę obejrzeć nową bajkę, niż zapuścić koljeny odcinek „Mad Mena”, to…

 

Oderwanie od rzeczywistości

Niby oglądając filmy sensacyjne, seriale oparte na powieściach fantasy, czy polskie komedie romantyczne, można uzyskać ten sam efekt. Ale tylko niby. W przypadku bajek, jest to szczególny odlot. Mimo, iż są alegorią do naszego świata, to jednak błyskawicznie pozwalają zapomnieć o przymiotach codzienności. Przenoszą nas w inny, niekoniecznie lepszy, ale zdecydowanie ciekawszy świat. Tam wszystko jest nowe  i angażujące. Przedostając się przez kolejne lokacje, mamy chyba większą radochę z ich odkrywania, niż główny bohater.

Oglądając „Potwory i spółka”, do piątej minuty jeszcze pamiętałem o tym, że muszę zapłacić rachunek za telefon i umówić transport do przeprowadzki, ale po dziesiątej już nie. Po kwadransie byłem jednym z włochatych potworów i wszystkie moje procesy myślowe skupiały się na znalezieniu sposobu, dzięki któremu będę jeszcze skuteczniej straszył dzieci. Gdyby ktoś w tym momencie spytał mnie o NIP, PESEL lub PIN do telefonu, najprawdopodobniej bym go nie zrozumiał i uznał, że mówi w jakimś nieznanym mi narzeczu. Albo, że jest nietrzeźwy.

Warto zatracić się w takiej wyimaginowanej rzeczywistości, choćby dla higieny psychicznej i chwilowego resetu pamięci krótkotrwałej. Byłoby to dużo trudniejsze, gdyby nie…

 

Efekty specjalne

Choć na dobrą sprawę trudno mówić, tu o jakichś konkretnych efektach specjalnych, skoro cały film jest wygenerowany komputerowo. Maszyny, które na co dzień obliczają loty statków NASA, wypluwają te barwne scenerie i plastyczne bryły głównych bohaterów. Po co? Właśnie po to, by były świeże i nie kojarzyły się z niczym innym.

Przez to, że nie mamy tu do czynienia z ludźmi i przypisanymi do nich ułomnościami, postacie nie „grają” tak jak im się uda, lecz tak jak faktycznie chce reżyser. Widząc Penelopę Cruz, w kolejnej roli, bywa, że wciąż mamy skojarzenia z „Elegią”, czy „Vanilla Sky”. W przypadku bohaterów bajek, jest to niemożliwe. To samo odnosi się do otoczenia. Nie jest takie, do jakiego udało się dotrzeć i sfilmować. Nie jest też kliszą z setki innych fabuł rozgrywających się w Nowym Jorku. Jest nowe, czyste i w pełni zgodne z założeniami twórców filmu.

Ktoś powie, że animacja 3D też nie jest wolna od wad, bywa, że tła są pozbawione detali i zdarzają się niedoróbki. To prawda. Trudno z tym polemizować, ale w moim mniemaniu osoby pracujące nad filmem i tak mają nieporównywalnie większą kontrolę nad tym, co sobie zakładali na starcie produkcji, a co uzyskują jako finalny efekt. Jednak z perspektywy ogólnej i tak dużo istotniejszy jest fakt, że bajki…

 

Jednocześnie wywołują emocje i niosą przesłanie

Śmiem twierdzić, że to dwie wartości, które chciałby zawrzeć w swojej pracy każdy twórca. Udaje się to jednak tylko nielicznym, niezależnie czy mówimy o kinie, muzyce, malarstwie, bodypaintingu czy blogosferze. Pozostając jednak przy filmach, to z moich obserwacji wynika, że najczęściej dzielą się na 4 kategorie:

– te, które bawią i nie niosą nic więcej ze sobą,

– te, które trzymają w napięciu, dostarczają ekscytacji, ale również pozbawione są głębszego sensu,

– te, które mają mocny zapdający w pamięć przekaz, ale są ciężkie i smucą,

– te, które są miksem powyższych i chciałby nieść przesłanie, ale jakoś go nie donoszą.

Bajki natomiast, dostarczają pełne spektrum emocji i zawsze wypływa z nich jakaś myśl. Nastroje przechodzą od głębokiego smutku, po niepohamowaną radość. Są katharsis, katalizatorem wewnętrznych napięć, złych emocji i niepokoi. Po ciężkim tygodniu, gdy lecę przez kolejne dni z duszą na ramieniu, urywając głowę na każdym zakręcie, puszczam sobie „Ratatuj” i czuję się wyluzowany jak nigdy. Przy czym, między śmiechem, a wzruszeniem, nigdy nie ginie puenta. Morał zawsze jest wyczuwalny.

Scenarzyści filmów obyczajowych, mogli by się uczyć od „Epoki lodowcowej” jak budować wzorce osobowe. Od „Toy Story” jak się tworzy spójne i zaskakujące zwroty akcji. A od „Jak wytresować smoka” jak opowiedzieć oklepaną historię, by wcale na taką nie wyglądała. Zresztą większość bajek porusza zgrabniej poważniejsze tematy, niż niejeden „film dla dorosłych”. I nie napisałem tego tekstu, by usprawiedliwiać swoje mało popularne preferencje. Nie. Napisałem go dlatego, że…

 

Chcę przeciągnąć jak najwięcej osób na swoją stronę

Filmy animowane, to niesłusznie niedoceniany gatunek przez dorosłych, który może dostarczyć im rozrywki. Jeśli nie tyle, co Batman, Bond i Iron Man, to na pewno więcej, niż kolejne części „Kac Vegas”, American Pie”, „Szklanej pułapki” i filmów wypuszczanych w okolicach 14 lutego. Moje typy już znasz, ale założę się, że Ty też widziałeś przynajmniej jedną bajkę, którą mógłbyś polecić z ręką na dowodzie dorosłemu.

Śmiało, wrzuć jej tytuł w komentarzach. Zobaczymy ile osób jest w stanie docenić uniwersalność „filmów dla dzieci”.

(niżej jest kolejny tekst)

Każda podróż Polskimi Kolejami Państwowymi, to końska dawka inspiracji do postów na bloga. Rozmowy, zachowania i wygląd współpasażerów nieustannie mnie zadziwia, mimo iż zwykłem udawać takiego, co to widział już wszystko. Nie inaczej było podczas ostatniego przejazdu TLK na trasie Kraków-Warszawa. Dowiedziałem się sporo o życiu, śmierci i związkach damsko-męskich, a przede wszystkim miałem okazję do zanurzenia się w głębokich rozważaniach, dzięki którym dotknąłem jądra prawdy.

Te sytuacje nie miałaby miejsca, gdyby nie współcześni myśliciele, których udało mi się spotkać w niepozornym wagonie drugiej klasy.

 

Tylko ludzie mają wolę?

Występujące osoby: ja (Ja) i nastoletni 30-latek z czołem do połowy karku i dredami po bokach (Filozof)

Ja: -Dzień dobry, wolne?

Filozof: – Jak widać.

Ja: – No właśnie nie widać, bo leży tam czyjaś torba.

Filozof: – Ale czy ta torba ma wolę, by celowo mogła zająć to miejsce?

 

Życie to nie sieć telefonii komórkowej

Występujące osoby: pół-dres w swetrze i Shoxach (Filozof1), pół-dres w pełnym cywilnym przebraniu (Filozof2)

Filozof1: – Ćwiczysz nie?

Filozof2 – No, podnosi się czasem, a co?

Filozof1: – Ładna Łapa. To na sucho, czy coś odżywiasz?

Filozof2 – Na początku witaminki, teraz tylko czysto.

Filozof1: – I nie schodzi ci?

Filozof2: – Jak dobrze mase zrobisz, to nie schodzi.

Filozof1: – No racja.

Filozof2: – Ale po Sanrajsie trochę bicek spadł. Jak tankujesz, to ci wszystko klapie.

Filozof1: – Byłeś na Sanrajsie?

Filozof2: – Z ziomkiem uderzyliśmy w bawke. Balet opór.

Filozof1: – Ja się z bracholem 4 lata zbieram, ale to wiesz, jak sójka za morze.

Filozof2: – Nie no, z życia to trzeba korzystać. Sanrajs, Mejdej, ciągle gdzieś się jeździ.

Filozof1: – No, no, trzeba.

Filozof2: – Bo wiesz jak, życie to nie minuty w Orendżu, że ci na następny miesiąc przejdzie.

 

Mężczyźni nie dają mleka

Występujące osoby: dres (Filozof) i miss osiedla w kozakach za kolano (Filozofka)

Filozof – Idziesz że?

Filozofka: – Nie, kwitne. Może byś mi tak łaskawie pomóg?

Filozof – A co ci jest?

Filozofka: – Gówno!

Filozof – Ciote masz czy ci zemby rosnom?

Filozofka: – Jesteś nierób, luj parkowy i prostak! Nie widzisz, że mi ciężko z tom torbom?!

Filozof – Takom se wziełaś, to takom se noś. Było pakować tyle szmat?

Filozofka: – Ty luju jeden! Ty nierobie! Śpisz u mnie, jesz moje i…

Filozof – I ci mieszkanie cały tydzień za frajer robiłem!

Filozofka: – Łazienke 5 dni ześ malował, a kuchnia dalej nie zrobiona stoi, bo ci sie trzeźwieć nie zdarza! Alkoholiku!!

Filozof – Ty z twojom mamuśkom, to byście mnie obie zasuszyły. Tylko robić, robić, jak wołu w polu!

Filozofka: – Boże, co ja z tobom robie, jesteś beznadziejny!! Jak wszyscy faceci! Wszyscy jesteście tacy sami!!! Jesteście jak te psy, co dużo szczekajom, a mało mleka dajom!!

 

Nic nie trzeba

Występujące osoby: ja (Ja), konduktor (Pan Filozof), urocza staruszka z tabletem (Pani Filozof)

Ja: – Można bilet?

Pan Filozof: – Pewno, że można, nawet trzeba, hehe!

Pani Filozof: – Trzeba tylko jeść, spać i wydalać. Cała reszta to konwencje.

 

***

 

Mijam ich, jestem świadkiem naocznym. Jak nie Hegel w WARSie, to Platon w bezprzedziałowym. Kant częstuje mnie jagodzianką, Nietzsche ciśnie się gdzieś w tłoku. PKP jest pełne filozofów.

autorem zdjęcia w nagłówku jest Defenestre

11 bekowych haseł z ogłoszeń z wynajmem mieszkań

Skip to entry content

Przeprowadzka, to jedna z moich ulubionych dyscyplin sportowych. Pod koniec września robię to po raz 15-ty. Jeszcze 2-3 razy i wydam poradnik “Jak spakować dobytek całego życia w mniej, niż pół godziny”. Standardowo szukam mieszkania na Gumtree i dowiaduję się, że Mistrzejowice, to ścisłe centrum miasta, z Bieżanowa jest tylko 15 minut spacerkiem do rynku. Jeśli umówiłeś się kiedyś na oglądanie dwupokojowego mieszkania, które okazało się kawalerką przedzielona meblościanką, to musisz to obejrzeć.