Close
Close

problemy można zamknąć w pokoju

Od wczoraj na Wykopie jest treść typu AMA (Ask Me Anything), w której wykopowicze rozmawiają z narkomanem z 10-letnim stażem. Standardowo, w przypadku rozmów z tego typu ludźmi, padają pytania o działanie poszczególnych środków, kolejne etapy nałogu i pobyt w ośrodku odwykowym. Można dowiedzieć się jak wpływa na człowieka dekada brania, jaka jest różnica między opiatami a benzodiazepinami, i które z narkotyków wciąż są legalnie dostępne w Polsce.

Rozmowa jest zasadniczo wyważona. Ani odpowiadający przesadnie nie żali się na niesprawiedliwy los, ani pytający nie pociskają za specjalnie moralizatorskich gadek. Główny celem AMA jest obalenie mitów i legend związanych z ćpaniem, w związku z czym dominuje merytoryka. Mimo to, jedno pytanie zupełnie wytrąciło mnie z równowagi. Gość o nicku planet3437 spytał

Dlaczego uzależnienie od narkomanii trzeba leczyć w ośrodkach? Nie mozna zwyczajnie zamknąć delikwenta w pokoju i czekać aż się “odzależni”?

Bo to przecież normalne, że…

 

Nałóg przechodzi sam

Po co są plastry nikotynowe dla chcących przestać palić, skoro palacza wystarczy umieścić w odosobnieniu na dostatecznie długi czas? Po co są spotkania dla anonimowych alkoholików i cały program wychodzenia z uzależnienia? Można zapakować pijaka do auta i wywieźć na miesiąc na jakąś pustelnię. To takie proste i oczywiste. Podobnie z patologicznymi hazardzistami. Jeśli są zdominowani żądzą pieniądza, to pozbawienie ich dostęp do kasyn na 2-3 miesiące powinno załatwić sprawę. I tyle.

Gdyby to tak działało, świat byłby doliną tulipanów, storczyków i chabrów, nad którą codziennie wschodzi tęcza. Żadne DDA nie miałoby złamanego życiorysu, a Marek Kotański mógłby zbierać znaczki, zamiast jeździć po Monarach. Ale nie jest. Bo źródłem nałogu nie jest fizyczny dostęp do określonych stymulantów. W przeciwnym wypadku, wszyscy bylibyśmy uzależnieni od sieciowych RPG i butaprenu. Źródłem nałogu jest…

 

Mechanizm, który uzależniony ma w głowie

Gorzej idzie mu w pracy? Ćpa, żeby polepszyć samopoczucie i łagodniej znosić stres. Traci pracę przez ćpanie? Ćpa, żeby się tym nie dołować. Kłóci się z dziewczyną o to, że stracił pracę bo ćpa? Ćpa. Ćpanie jest dla niego odpowiedzią na każde pytanie, a narkotyk magicznym eliksirem, który rozwiązuje wszystkie problemy. Oczywiście w mniemaniu ćpuna, bo doraźnie polepsza mu samopoczucie. W pewnym momencie dochodzi do tego, że rzeczywistość jest tak nieprzyjazna, że każde wyjście do spożyczwaka jest wyzwaniem. Wyzwaniem, któremu jest w stanie podołać ćpając.

I właśnie to przekonanie starają się zmienić terapeuci.

Pozbawienie nałogowca dostępu do używki nie wystarczy. Żeby przestał brać trzeba przestawić jego myślenie. W ośrodkach leczenia uzależnień pokazuje się pacjentom, że są inne drogi radzenia sobie z problemami. Zmienia się ich nastawienie do trudnych sytuacji, relacji międzyludzkich i życia jako takiego. Terapeuci pokazują pacjentom alternatywne ścieżki ich działań i pomagają dojść do racjonalnych wyborów. To z zakorzenionych złych schematów bierze się siła uzależnienia, a nie da się ich złamać inaczej, niż przez leczenie. Długotrwałe leczenie w ośrodku stacjonarnym pod okiem specjalistów.

Tak jak piekło nie zamarznie, gdy zamkniemy oczy, tak problem nie rozwiąże się, gdy przestaniemy o nim mówić, bo…

 

Problemy psychiczne nie znikają same

Nieważne, czy to narkomania, alkoholizm, czy uzależnienie od internetu. Nie ma znaczenia, czy masz bulimię, anoreksję, czy po prostu zaburzoną samoocenę. Bez różnicy, czy dotknęły Cię lęki napadowe, osobowość graniczna, czy nie umiesz pohamować gniewu. To samo nie przejdzie. Ci bezdomni na ulicach nie wzięli się z równoległej czasoprzestrzeni. Z tym trzeba coś zrobić. I mówiąc „coś”, mam na myśli leczenie. Inne, niż „zamknięcie w pokoju”.

Pustelnia jest dobra dla roślin, a nikt kto to czyta nie może być rośliną.

(niżej jest kolejny tekst)

Instagramowe miksy na blogach dziewczyn już się przejadły. Czas na rewolucję w blogosferze. Jesteście świadkami narodzin nowego trendu – YouTube Mixów!

Albo i nie, ale było już za ciemno, żeby kręcić vloga na plantach.

TL;DR. Po angielsku – too long didn’t read, po polsku – za długie nie przeczytałem. Tym akronimem oznaczane są komunikaty na Facebooku dłuższe, niż 140 znaków i teksty obszerniejsze, niż 200 słów. Pokolenie wtórnych analfabetów jest przerażone skupieniem się na jednej informacji dłużej, niż dwukrotny ruch gałek ocznych w prawo i w lewo. Dlatego stara się za wszelką cenę unikać treści, które mogłyby od niego wymagać atencji.

Liczy się ilość, nie jakość.

Jego przedstawiciele jeśli już zdecydują się na konsumpcję jakiejś treści, ich uwaga skupia się na nagłówku, śródtytule i ostatnim akapicie. Czasem na dwóch zdaniach ze środka. I tyle. W ciągu 7 sekund przelatują przez artykuł i na podstawie 6 zdań stwierdzają o czym jest. To im wystarczy by się zgodzić, otwarcie przeciwstawić całości poglądów i tez w nim zawartych, lub uznać, że autor jest debilem z Parzygłowów Dolnych.

Wczoraj w pierwszoklasowy sposób zostali ośmieszeni przez CeZika.

Nie byli w stanie obejrzeć tego wideo, od początku do końca, choćby z umiarkowanym skupieniem. Zobaczyli początek, środek i rzucili okiem na końcówkę. Albo odpalili i przełączyli na drugą kartę, żeby wyrobić normę odświeżania aktualności i lajkowania kotów. Nic dziwnego, w końcu trwa ponad 4 minuty. Gdyby było skrócone do 30 sekund, to może jeszcze by wytrzymali bez oczopląsu po całym wszechświecie, ale 4 minuty? Pfff, nikt nie będzie się tyle gapił w jeden filmik! Zobaczyli kolesia śpiewającego o suplementach i wrzucili na tablicę “ja cię kręcę, ale jaja POLAK ROZWALIŁ MAM TALENT w UKeju!!!!”.

I nie załapali, że to żart.

To nic, że filmik jest wrzucony na kanale CeZika “KlejNuty”, na którym są same przeróbki audio-wideo. To nic, że pod koniec filmiku jest oznaczony odnośnik do oryginału. To nic, że w oryginale widać, że Józef jest tak naprawdę Jordanem i zapewne w życiu nie słyszał o Grodzisku Mazowieckim. A tym bardziej nie śpiewał o aminokwasach. To nic, że program miał miejsce w kwietniu, a filmik został wrzucony wczoraj. Dla pokolenia TL;DR to wszystko jest nieistotne.

Oni nie mają czasu analizować. Muszą konsumować. Choćby mieli wyjść na głupków.