Close
Close

Fly Style #9 – Gdy widzę słodycze to kwiczę

Skip to entry content

Krakowskie murale - Kraków ulica Kącik (2)

Krakowskie murale - Kraków ulica Kącik (3)

Krakowskie murale - Kraków ulica Kącik (4)

Krakowskie murale - Kraków ulica Kącik (5)

Krakowskie murale - Kraków ulica Kącik (6)

Krakowskie murale - Kraków ulica Kącik (1)

Cytat z Golec uOrkiestra w nagłówku nie znalazł się przypadkowo. Po pierwsze, jest ściśle związany z lokalizacją, w której jestem, a dokładnie ze ścianą za mną (pode mną). To, jakby nie patrzeć, ważne miejsce z perspektywy historii Krakowa i polskich słodyczy. Po drugie, mam na głowie “Ptysia”. Po trzecie, zdjęcia robiła mi najsłodsza ponad 180-centymetrowa dziewczyna jaką znam.

Dzisiejsza zagadka muralowa to raczej ta z tych trudniejszy, bo ani malunek nie został zbyt obficie obfocony (niewiele jest tego zdjęć w sieci), ani ulica, na której się znajduje nie jest wybitnie uczęszczana. Podpowiem, że to na granicy dzielnic, a niedaleko jest Wisła. Tym razem pytanie konkursowe, to nawet nie “gdzie znajduje się powyższy mural?”, a “co znajdowało się za powyższą ścianą?”.

Do wygrania jak zwykle całodniowe poczucie samozajebistości, także jest o co walczyć!

(niżej jest kolejny tekst)

Sprawdź czy jesteś humanistą w 30 sekund!

Skip to entry content

Błyskawiczny test inteligencji, stworzony przez naukowców z Harvardu, bijący rekordy popularności w Karolinie Południowej. Nowatorski algorytm, dzięki specjalnie przygotowanym zadaniom w mniej niż 30 sekund jest w stanie określić, czy jesteś humanistą, czy informatykiem.

Sprawdź, to naprawdę działa!

 

Zdanie “A”

sprawdź czy jesteś informatykiem

 

Zdanie “B”

sprawdź czy jesteś humanistą

 

Jeśli uważasz, że zdanie “A” jest niepoprawne – KLIKNIJ TUTAJ

Jeśli uważasz, że zdanie “B” jest niepoprawne – KLIKNIJ TUTAJ

Jeśli uważasz, że oba zdania są niepoprawne – KLIKNIJ TUTAJ

Jeśli uważasz, że oba zdania są poprawne – KLIKNIJ TUTAJ

 

I jak poszło? Ilu informatyków mamy na blogu?

Wczoraj tłum, jak co niedzielę, przegryzał rosół schabowym i oglądał powtórki „Plebanii”. Między jedną reklamą podpasek ze skrzydełkami, a drugą, tłum wszedł na TwarzoKsiążkę sprawdzić, który ze znajomych wrzucił zdjęcie swojego dziecka na profilowe. Przewijając kolejne para-dziennikarskie reportaże z wesel, chrztów i zmian pieluch, tłum zobaczył dupę. W sensie dziewczynę.

Na fotce było dziewczę jak z bajki.

Prześliczna nastolatka, słowiańskiej urody, o nogach zgrabnych, smukłych i prawie że do samego nieba, bo kończących się na pośladkach. Pośladki owe również były bez wątpienia najwyższej jakości, bo krągłe, jędrne i przede wszystkim młode. Pikanterii dodaje fakt, że pośladki były na tyle odsłonięte, że amatorom trudno było stwierdzić, czy są zupełnie nagie, czy może chowają się między nimi stringi. Debatowano nad tym, aż do wieczorynki, zakładając wszystkie możliwe scenariusze.

Czemu dupa, tyłek w sensie, wzbudziła aż taką dyskusję?

Zarówno w CKMie, Playboyu, nie mówiąc już o Twoim Weekendzie jest nie gorszych dup bez liku. Cóż, można przypuszczać, że tłum nauczony, że wszystko jest za darmo, nie przywykł do płacenia za prasę, ale trudno uwierzyć, że nie znał RedTube’a, YouPorna, czy, ostatnio wyjątkowo popularnego, Brazzersa. Dzikie zainteresowanie tłumu dupą wynikało z jednego prostego powodu. Właścicielka dupy nie była niedostępną celebrytką z pierwszych stron gazet. Była zwyczajną dziewczyną z sąsiedztwa, którą można było spotkać w kolejce po kartofle. Zdjęcie natomiast nie było zrobione celowo by dupę pokazać. Nie.

Dupa na zdjęciu znalazła się przypadkowo.

Uwieczniona została w wyniku zbiegu zdarzeń, na który złożyła się kreacja niedostosowana do energicznych ruchów, skoczna muzyka, studniówkowa euforia i dyskusyjnie dokonana selekcja zdjęć. Tłum rozentuzjazmowany tą sytuacją zaczął przesyłać sobie zdjęcie owej dupy, komentując zarówno ją samą, kreację właścicielki, jak i to, czy strogonow pojawił się podczas wieczoru. Dupa zalała TwarzoKsiążkę. Tłum dzielił się jej zdjęciem z większym zaangażowaniem niż opłatkiem podczas wieczerzy wigilijnej.

Nagle ktoś z tłumu krzyknął „Ej, chamy! Tej dupie może być przykro, że wszyscy gadamy o jej dupie!”

Tłum, o dziwo, myśl podchwycił i dalej rozpowszechniał zdjęcie. Tym razem jednak dołączając komentarz, że przez popularność studniówkowego foto dziewczyna może czuć się niekomfortowo. Wręcz do dupy. Spekulowano jakie reakcje fotografia wzbudza wśród znajomych, grona pedagogicznego i partnera, który towarzyszył jej na balu. Prawie jednogłośnie stwierdzono, że nie o takiej niezapomnianej nocy dziewczyna marzyła, a z pewnością nie chciała stać się pośmiewiskiem.

Nagle ktoś z tłumu krzyknął „Ej, chamy! Trzeba znaleźć winnego!”

Tę myśl tłum również podchwycił i również dalej rozpowszechniał zdjęcie. Tym razem jednak z dopiskiem o rozpoczęciu poszukiwania głównego sprawcy całego zamieszania. Najpierw winą chciano obarczyć samą dziewczynę, że się głupia tak ubrała. Później jej rodziców, że głupi ją tak z domu wypuścili. Następnie grono pedagogiczne, że głupie ją tak na bal maturalny wpuściło. Po kilku godzinach śledztwa znaleziono rozwiązanie. Spadło na zebranych jak ciepły stolec na mrówkę w lesie. Z dupy.

Nagle ktoś z tłumu krzyknął „Ej, chamy! Winny jest fotograf, zlinczujmy go!”

Tę myśl, podobnie jak poprzednie, również tłum podchwycił i, podobnie jak poprzednio, również dalej rozpowszechniał zdjęcie. Tym razem jednak z dopiskiem o konieczności natychmiastowego zgładzenia fotografa, który tak bestialsko upokorzył biedne dziewczę. Dupę w sensie.

 

***

 

Jeśli ktoś jest winny temu, że od wczoraj zdjęcie licealistki z Wrocławia z odkrytym tyłkiem lata po sieci robiąc z niej pośmiewisko to ty, tłumie. To ty je rozpowszechniasz. Nie fotograf.