Close
Close

2500 lekarzy nie rozumie na czym polega ich zawód

Skip to entry content

Lekarze zadeklarowali - Uznajemy pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim

Wykształcenie nie jest tożsame z wiedzą, a już na pewno z inteligencją. Mam nadzieję, że nie jest to dla nikogo nowością. Świat zna wiele wybitnych umysłów bez skończonych studiów wyższych (Steve Jobs, Albert Einstein, Mark Zuckerberg) i nie mniej baranów z tytułem magistra (co drugi absolwent uczelni ekonomicznej?).

Na każdym poziomie edukacji spotykałem osoby, które miały świetne oceny, nie dlatego, że były inteligentne i rozumiały zagadnienia, których się uczyły. Nie. Miały piątki, bo potrafiły zapamiętywać. Ryć materiał dziesiątki razy, aż nie zaczęły recytować go przez sen. Nie rozumiały czego się uczą, ani po co. Mechanicznie wprowadzały dane do neuronów. Działało to na tyle, by zdać klasówkę, maturę, czy egzamin, ale nie przekładało się na faktyczne zrozumienie tematu.

Tak właśnie stało się z 2500 lekarzami, którzy podpisali się pod „Deklaracją Wiary” – dokumentem, który jest wotum wdzięczności za kanonizację Jana Pawła II. Mimo, że każdy z nich ukończył studia wyższe, to publicznie oświadczył, że nie wie na czym polega jego zawód. Że zupełnie nie rozumie jaki ma cel pełnienie funkcji lekarza. Że na studiach klepał materiał na blaszkę, zamiast wgłębić się w jego istotę.

Poniżej owa deklaracja, która jest zaprzeczeniem przyrzeczenia lekarskiego, składanego przez każdego absolwenta medycyny.

1. WIERZĘ w jednego Boga, Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój.

Początek jest łagodny. Można by się doczepić do tego, że mężczyzna jednak sporo różni się od niewiasty, więc Pan Wszechświata musiał mieć dwa obrazy, ale odpuszczam.

2. UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: – ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, – moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga. Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.

Jeśli moment narodzin i śmierci zależy tylko i wyłącznie od PW (Pana Wszechświata), to zgodnie z tym tokiem rozumowania, nie powinno udzielać się nikomu pierwszej pomocy ani ratować ludzi z wypadków, bo sprzeciwiamy się woli bożej. Jeśli PW zechce, zatrzyma krwotok, przyszyje urwaną nogę i wznowi akcję serca, a lekarzom nic do tego. Przeprowadzając transfuzję krwi, czy transplantację serca tylko niepotrzebnie ingerują w plan boży.

Zresztą cała idea szczepień nie ma sensu. Ciało ludzkie jest nietykalnym darem, a wkłuwanie w niego igły jest jawną profanacją. Poza tym, jeśli PW chce zarazić dzieciątko czarną ospą, to nikt nie ma prawa mu w tym przeszkadzać. Podobnie jest z antybiotykami. Organizm jest za słaby, żeby sam zwalczyć chorobę? To do piachu! Widocznie tak było zapisane. Kim Ty niby jesteś, żeby kwestionować boskie zapisy, lekarzem?

3. PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się “współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” – powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.

Wszyscy uprawiający seks przedmałżeński do więzienia. Wiadomo. Przy czym pojawia się tu pewna niespójność, bo w drugim akapicie całe ciało człowiek było darem, który jest święty, a teraz okazuje się, że już tylko penis i pochwa. Czy w takim razie oczom, uszom i dłoniom składanym do PW nie będzie przykro? No i przede wszystkim, czy można takie sacrum jak penis wykorzystywać do oddawania moczu?

4. STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem.

Czyli innymi słowy, innymi słowy, stwierdzam, że nie powinienem wykonywać zawodu.

5. UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji, – potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała.

Jeśli aborcję w przypadkach ofiar gwałtów, antykoncepcję w wielodzietnych rodzinach żyjących na skraju ubóstwa i zapłodnienie in vitro u par cierpiących na bezpłodność nazwiemy antyhumanitarną ideologią, to faktycznie jest czemu się przeciwstawiać.

6. UWAŻAM, że – nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem.

Świetnie, świetnie, tylko z tego co wiem, czynnością zawodową lekarza oprócz diagnozowania stanu zdrowia nierozłącznie jest leczenie. W takim razie jak ma pracować i leczyć ludzi, skoro to bezpośrednio stoi w opozycji do planu bożego? Jaki sens ma wybieranie zawodu, którego nie można wykonywać z powodu poglądów i przekonań? Lekarz, który nie leczy jest jak spawacz, który nie spawa, czy nauczyciel, który nie uczy. Wyobrażacie sobie, że nagle jutro górnicy podpisują deklarację wiary i oświadczają, że nie będą wydobywać węgla z głębi ziemi, bo to wbrew naturze?

Jeśli jesteś weganinem, to po co szkolisz się na rzeźnika?

(niżej jest kolejny tekst)

Jestem mistrzem sztuki przetrwania

Skip to entry content
Jestem mistrzem sztuki przetrwania
autorem zdjęcia jest Antonio Amendola

Hajs. Gdy przyjechałem do Krakowa miałem skórzaną torbę z ciuchami i 600zł w skarpetce. Przez pierwszy miesiąc żyłem za 10zł dziennie. Nie przeszkodziło mi to w chodzeniu po klubach i imprezowaniu.

Alkohol. Wakacje nad morzem. Trochę dłużej, niż dzień przed okresem pełnoletności. Chcieliśmy walnąć po jednym na molo jak plażowi playboy’e, ale sklepowa uparła się, że wiek nie ten. Wyszliśmy zdołowani jakby miało nie być ferii i zobaczyliśmy zbieracza puszek. Układ pył prosty – 3 pełne z naszej kasy, z czego jedna jest dla niego. Nie zastanawiał się.

Wycieczka. Pojechaliśmy na koncert znajomych do Żor. Grali słabo, ale zabawa przednia. W końcu kto jak nie my miał rozkręcić pogo pod sceną. Koło pierwszej, gdy klub już opustoszał, a faza zaczęła schodzić, dotarło do nas, że jesteśmy w jakiejś dziurze 60 kilometrów od domu i że musimy do niego wrócić. A zostało nam 7 złotych i 46 groszy. Na czterech. A jeden bilet do nas kosztuje 4,50zł.

Przespaliśmy się do 6:35 na przystankowej ławce i gdy podjechał pierwszy busik spytałem pana kierownika, czy pan kierownik nie wziąłby czwórki zmarzniętych, wygłodniałych licealistów za 7 i pół złotego bez nabijania na kasę, bo bidulki nie mają jak do domu wrócić. Płaczliwe spojrzenie i odpowiednia kombinacja skruchy i wazeliny podziałały. Pan kierownik nas zabrał.

Przeprowadzka. Kiedyś irracjonalnym zbiegiem okoliczności wylądowałem w jabol-punkowym mieszkaniu, które bardziej przypominało pustostan zaadoptowany na squot. Anarchistyczne hasła na ścianach, obierki na ziemi i ludzie koczujący w przedpokoju. I ratlerek. Po 3 dniach ocknąłem się i doszło do mnie, że trzeba stamtąd uciekać.

Wybiegłem przed kamienicę, żeby zebrać myśli i ochłonąć i przechodząc przez pasy spotkałem koleżankę kumpeli przyjaciółki znajomej skądś tam. W 20 minut jej Maluch wypełnił się moim gratami po brzegi i zakończyłem przeprowadzkę transportem 2 drewnianych krzeseł na rowerze.

Farmaceutyk. Potrzebne nam były tabletki. Bardzo, bardzo, ale to zajebiście bardzo ważne tabletki. Tyle, że była sobota i nawet prywatni lekarze nie przyjmowali. Sprawy nie ułatwiał też fakt, że była trzecia w nocy. W trakcie wydzwania kolejnych literek z mojej książki telefonicznej zacząłem tracić nadzieję, ale zanim doszedłem do „Z”, okazało się że siódma koleżanka na „R” ma ciocię, która jest dentystką. I może wypisać tę receptę. I wypisze. I to o tej trzeciej w nocy. Ufff…

 

***

 

Życie. Muszę znaleźć mieszkanie, zrobić 3017 rzeczy związanych z pracą i blogiem, i przeprowadzić się do soboty. Z calusieńkim dobytkiem swojego życia. Do tej soboty.

Nawet nie zastanawiam się czy dam radę – jestem mistrzem sztuki przetrwania.

Huawei Ascend P7 – selfie weszło na wyższy poziom

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z marką Huawei

W czwartek wywiało mnie do stolicy. Zasadniczo zawsze byłem zdystansowany do Warszawy, ale ostatnio im częściej tam przyjeżdżam, tym bardziej mi się podoba i powoli zaczynam czuć się swojsko. I nawet jak padnie mi nawigacja w telefonie i wyląduję na Bielanach nie dostaję ataku paniki. Ale bez obaw, póki co nie planuję wyprowadzki z Krakowa. Póki co. Wracając do tematu, wpadłem do WWA, bo razem z Macademian Girl, Charlize Mystery i Szarmantem zostaliśmy zaproszeni na premierę nowego smartfona Huawei – Ascend P7.

I bez wazeliny, muszę powiedzieć, że…

 

Premiera była na bogato

Huawei Ascend P7 (1)

Przyjmuję taką zasadę, że jak wkładam garnitur to już musi się dziać coś poważnego. Albo ślub, albo pogrzeb, albo…

Huawei Ascend P7 - premiera na bogato (3)

…albo randka z miss polski – Pauliną Krupińską. Dobra przyznaję, to była najkrótsza randka w moim życiu i de facto Paulina chyba nie wiedziała, że na niej jest, ale i tak było miło.

Huawei Ascend P7 - drinki i przekąski (1)

Huawei Ascend P7 - drinki i przekąski (2)

Huawei Ascend P7 - drinki i przekąski (3)

Huawei Ascend P7 - drinki i przekąski (4)

Huawei Ascend P7 panroamiczne selfie (5)

I smacznie.

Post użytkownika Stay Fly.

I czarująco (dalej nie wiem jak ten koleś to zrobił).

Huawei Ascend P7 - premiera na bogato (1)

Huawei Ascend P7 - Justyna Steczkowska i Maciej Dowbor (1)

I muzycznie. Gra na kieliszkach była niecodzienna i intrygująca, ale występ Justyny Steczkowskiej był hipnotyzujący. Mimo, że jej repertuar to zdecydowanie nie mój klimat i zawsze śmieję się z “Dziewczyny szamana”, to  za tą zmysłowość i seksualność, którą emanowała poruszając się na scenie ma u mnie pełen szacunek. Więcej takich 40-latek poproszę.

Ale, ale, przecież miało być…

 

O telefonie

Huawei Ascend P7 (14)

Ascend P7 jest naprawdę spoko. Jest lekki (124 gramy), cienki (6,5 milimetra), aluminiowo-szklany, ma 2 aparaty fotograficzne (z przodu 8 megapikseli, z tyłu 13), najnowszego ultra-płynnego Androida i mój Samsung Galaxy Trend płacze, gdy go widzi. Ale to tylko suche fakty, które i tak nic Wam nie mówią. Dlatego zamiast pisać jaki jest, wolę Wam pokazać co potrafi. A konkretnie, co jest w stanie zdziałać jego aparat.

Po części już mogliście się przekonać, bo wszystkie zdjęcia w tym poście są wykonane tylko i wyłącznie nim, ale jeszcze nie mówiłem Wam jak działają jego…

 

Fotosztuczki

Huawei Ascend P7 - poziom piękności (1)

Tu jest bajer, który mógłby być nominowany do Effie za nazewnictwo – “poziom piękności”. Kiedy robisz sobie zdjęcie przednim aparatem wyskakuje Ci suwak, który w zależności od tego jak jest ustawiony, mniej lub bardziej wygładza Ci twarz ze zmarszczek, dziur po ospie i pryszczy. Na zdjęciu po lewej poziom piękności (to się naprawdę tak nazywa) ustawiony jest na 0, na zdjęciu po prawej na 10. Jeśli chcecie zobaczyć różnicę patrzcie tylko na moją twarz, bo Tamara zawsze jest gładziutka jak świeżo utkany jedwab.

Huawei Ascend P7 panroamiczne selfie (1)

Huawei Ascend P7 panroamiczne selfie (4)

Huawei Ascend P7 panroamiczne selfie (3)

Huawei Ascend P7 panroamiczne selfie (2)

Powyższe 4 foty zrobione są przy użyciu opcji, która wywróci do góry nogami robienie zdjęć z ręki. Nowy smartfon Huawei ma funkcję “panoramiczne selfie”. Nie jestem wielkim fanem samojebek (na palcach jednej ręki możecie policzyć ile wrzuciłem ich na Facebooka), ale to jest totalnie kozacki bajer. W momencie, w którym to odkryłem, zniknąłem na godzinę i chodziłem po restauracji trzaskając selfiki.

W dużym uproszczeniu działa to tak, że robiąc fotkę z ręki najpierw trzymasz telefon na wprost, potem przesuwasz rękę w lewo, potem w prawo i aparat sam łączy te 3 perspektywy w jedno szerokie zdjęcie. Na pierwszy rzut oka efekt końcowy wygląda jak normalna fota  zrobiona przez kogoś, kto stoi przed nami. Dopiero przyglądając się tłu można zauważyć podejrzanie zaokrąglone ściany.

Jaram się, ale to jeszcze nic w porównaniu z…

Huawei Ascend P7 panorama 360 (1)

Huawei Ascend P7 panorama 360 (2)

…panoramą 360. Trudno oddać zajebistość tej opcji wstawiając na bloga zdjęcie zeskalowane do 720 pikseli szerokości (bo przez to jest strasznie niskie), ale sama możliwość zrobienia takiej foty, bez dodatkowego oprogramowania, unosi kąciki ust ku górze. Pomyśl, że jesteś pod sceną na koncercie plenerowym i uwieczniasz twarze wszystkich ludzi bawiących się dookoła na jednym zdjęciu. Albo wchodzisz na dach i łapiesz na cyfrowej kliszy zachód słońca nad całym miastem. Bez żadnego ekstra kombinowania, po prostu przesuwasz rękę w prawo i jest. Spoko, co?

Prawie tak spoko, jak…

 

Podróż do Chin

Przez cała imprezę z Romanem, Karoliną i Tamarą robiliśmy reportaż z wydarzenia w postaci zdjęć i filmów. Jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądało to wydarzenie z perspektywy modowej części blogosfery, kliknijcie w baner poniżej. Przekieruje Was do aplikacji “Reporterzy Hauwei” na Facebooku, gdzie…

Huawei Ascend P7 - reporteży Huawei

…będziecie mogli też zagłosować na najlepszą relację z premiery. A bloger, który otrzyma najwięcej głosów poleci do Chin. CHIN. C-H-I-N!

Już pomijam to, że podróż do tak abstrakcyjnego kraju jak Chiny, to moje marzenie, ale to też wyprawa, na którą mógłbym zabrać Was – przez bloga. Chcielibyście zobaczyć jaki materiał jestem w stanie zrobić z Państwa Środka, które jest tak różne kulturowo od Polski jak czarny od białego? Iloma ciekawostkami, obserwacjami i przemyśleniami mógłbym się z Wami podzielić? Jakie niecodzienne jedzenie, budowle i miejsca mógłbym Wam pokazać?

Jeśli tak, to wiecie co robić.