Close
Close

Chrońmy grubych, piętnujmy chudych

Skip to entry content

W środę Krzysztof Majak, uczestniczący w akcji PZU „Biegaj na zdrowie”, napisał, że gdy widzi grubych ludzi jest mu ich żal. Zasadniczo w tekście opisuje jak radzi sobie z pozbywaniem się nadwagi, jak to było być w rozmiarze plus, jak to jest z tygodnia na tydzień tracić na wadze i ile to dla niego znaczy. Pewnie wypowiedź przeszłaby bez echa, gdyby nie stwierdzenie, że grubsi mają niższą jakość życia, a otyłość wpływa nie tylko na problemy fizyczne, ale i na inne aspekty egzystencji.

Nie chcę teraz rozstrzygać, czy tak jest, czy nie, ale zwrócić uwagę na coś innego. Na podwójne standardy w traktowaniu osób grubych i chudych.

Jeśli napiszesz komuś w internecie, że ma problemy z nadwagą zaraz zleci się rój obrońców oskarżających Cię o brak tolerancji i dyskryminację mniejszości. Usłyszysz, że otyłość to obciążenie genetyczne, z którym się nie wygra i musisz być wypraną z uczuć kukłą, żeby komuś to wytykać. Ewentualnie, że nadwaga to świadomy wybór i przejaw akceptacji samego siebie, więc goń się, bo gówno wiesz o życiu w zgodzie ze sobą. Ostatecznie, że to zachowanie indywidualności jednostki i kontra do obecnych trendów.

Jakbyś nie poruszył tematu, używając słowa „grubas” jesteś rasistowskim ścierwem.

Zupełnie inaczej jednak ma się sytuacja z komentowaniem sylwetek osób chudych. Tu już nie ma takich argumentów jak dobre samopoczucie, czy autonomiczny wybór. Nie wspominając już o haśle-wytrychu – zaburzeniu. Tyle, że nie na tle genetycznym, a psychicznym. Te same osoby, które fanatycznie walczyły z określeniami „spaślak”, „tłuścioch” i „trzydrzwiowa szafa” nie mają żadnych oporów by użyć takich zwrotów jak „wieszak”, „tyczka”, „kij od szczotki”, „kościotrup”, czy „boże, dajcie jej coś zjeść”.

W przypadku chudych już nie ma empatii i współczucia. Nie ma tej tak kwieciście opisywanej tolerancji i otwierania się na odmienność. Kończy się akceptacja, zrozumienie drugiej osoby, szukanie usprawiedliwień wyglądu i tłumaczenie przyczyn. Szydzenie z kościstych pośladków i wystających obojczyków jest w dobrym tonie, a wytknięcie liczby żeber widocznych na zdjęć uchodzi za szczyt savoir-vivre’u. I gdy chudą dziewczynę ktoś nazwie anorektyczką można tak radośnie przyklasnąć i czuć satysfakcję ze zwrócenia jej uwagi. Równość ponad wszystko!

Piętnujmy chudych, oni nie mają prawa czuć się dobrze w swoim ciele.

(niżej jest kolejny tekst)

5 produktów spożywczych, których nie da się otworzyć i odstawić

Skip to entry content

Są rzeczy na tym świecie, które się dietetykom nie śniły. Choćbyś nie wiem jak silną miał silną wolę, to jest jedzenie, przy którym słabnie jak Superman przy kryptonicie. I to nie słabnie na zasadzie, że weźmiesz kęsa albo trzy. Są takie rarytasy, przy których człowiek robi oczy jak Czarodziejka Z Księżyca i zaczyna ślinić się jakby miał dostać padaczki. I nie przestaje, dopóki nie zeżre całego.

Przy czym nie chodzi tu o ulubione dania. Potrawy mają to do siebie, że zjada się je w całości. Chodzi o produkty spożywcze, których po otworzeniu nie da się odstawić. Mają tak specyficzny smak, tak uzależniająco łechcą kubki smakowe, że nie da się ich zjeść tylko trochę. Nie da się przestać w połowie i zostawić na jutro. Chowanie do lodówki na później nie działa.

Mózg każe jeść. Jeść, aż język nie zatrzyma się na opuszkach palców. To po prostu uzależniające jedzenie.

 

Szynka parmeńska

Prosciutto Crudo - szynka parmeńska

Rzecz droga i jak na polskie warunki wciąż egzotyczna/niepopularna. Zazwyczaj na stoły wjeżdża z okazji świąt, komuni i urodzin. Rzadziej pogrzebów. Najlepsza z Delikatesów 13, ale nie zawsze jest czas, żeby po szynkę specjalnie biegać na Rynek. Zawsze obiecuję sobie, że zostawię połowę i zjem na drugi dzień z melonem. Jeszcze nigdy mi się nie udało.

 

Mini salami pleśniowe

Salami Snakcs - snacki pleśniowe

Pierwszy raz pleśniowych kiełbas próbowałem 2 lata temu podczas pierwszej wizyty w Paryżu, ale nie zwróciłem na nie specjalnej uwagi. Nie żeby mi nie smakowały, wręcz przeciwnie. Wszystko mi tam smakowało, dlatego trudno było zapamiętać tę jedną jedyną kiełbaskę. Kiedy wpadłem na nią podczas zakupów w Tesco, zrozumiałem, że to nie przypadek. To miłość. A fakt, że jest w formie takich malutkich ogonków sprawia, że nawet nie wiesz, kiedy pochłaniasz ją całą.

 

Smoothie z truskawek i bananów

strawberry banana smoothie

To z kolei odkrycie z wyprawy do Londynu szlakiem polskich rodzin. Po pierwszej wypłacie stwierdziliśmy, że zaszalejemy i wydamy całego funciaka na koktajl. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy wtedy zawrotny budżet – 5 funtów na dzień na WSZYSTKO – to było to naprawdę dużo. Ale było warto. Jeden z lepszych smoothiesów jaki piłem.

 

Lody Carte Dor Creme Brulee

Carte Dor - Creme Brulee

Kiedyś już pisałem, że mógłbym zostać ambasadorem tych lodów albo nawet maskotką. Ten palony cukier rozsadza mózg. Nie wiem czy dodają do tego narkotyków, czy tylko polskiej amfetaminy, ale to uzależnia. Co dziwne, gdy opanuje się cukrowe omamienie, wyraźnie czuć smak masła. I to masło dalej smakuje! Czujecie?

 

Mleczko w tubce

mleczko w tubce

Doszliśmy do kozaka i to w dodatku klasyka. Chciałbym rzucić jakąś lotną metaforę albo zabójcze porównanie, ale w obliczu tego kultowego smakołyka wszystko jest miałkie. Kto nie jadł tego w podstawówce, ten nie wie co to szczęśliwe dzieciństwo.

 

Więcej, więcej, więcej!

Tak – jestem masochistą. Tak – potrzebuję więcej uzależnień. Tak – chcę żebyś podał swoje typy szamy, której nie da się tak po prostu otworzyć i odstawić na jutro. Trzeba zjeść natychmiast! Całą!

– No i jak ta panna?

– Która?

– Nie udawaj, że jest ich więcej niż jedna, ta, z którą miałeś iść do MOCAKu.

– Aaa, ta…

– No?

– No, taka, sympatyczna.

– Czyli nic nie będzie?

– Nic.

Większość facetów ma tę cechę – która różni ich od kobiet – że w przypadku zawodów miłosnych, rozczarowań damsko-męskich, czy po prostu porażek towarzyskich, nie jest zbyt wylewna. Nie ma barwnych opisów, obrazowych przykładów, czy homeryckich porównań. Nie ma rysowania portretu psychologicznego, wciągania słuchacza w kontekst historii i budowania napięcia. Cała wypowiedź zawęża się do jednego zdania, a postać niewiasty, z którą dane im było obcować, do jednego epitetu.

Jeśli relacjonując przebieg znajomości odnoszą się do aspektu wizualnego, z interpretacją ich odczuć jest dość prosto:

gruba = za gruba

wysoka = za wysoka

[emaillocker]

brzydka = nieatrakcyjnie ubrana i pomalowana

plastik = zbyt atrakcyjnie ubrana i pomalowana

ruda = ruda

Jeśli jednak nie same kwestie związane z wyglądem zaważyły na braku konsensusu, ale również cechy odnoszące się do osobowości, to jest już trudniej. Skwitowanie dziewczyny określeniem „głupia” może znaczyć, że ma niski iloraz inteligencji, niewielką wiedzę ogólną i wąskie zainteresowania, ale równie prawdopodobne jest, że po prostu nie śmiała się z jego żartów. Albo przegadała go używając słów, których nie rozumiał. Albo chciała związku do grobowej deski, a on tylko do śniadania. Albo 2589 innych rzeczy.

Jest tylko jedno określenie dziewczyny, które u każdego faceta znaczy to samo.

sympatyczna = aseksualna i nieciekawa

[/emaillocker]