Close
Close

Co można robić przez 72 godziny na Podkarpaciu? [+konkurs]

Skip to entry content

wpis powstał we współpracy z Województwem Podkarpackim

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (72)

W zeszłym tygodniu razem z Asią ze Style Digger, Pauliną z From Movie To The Kitchen i Dorotą z Dorota Smakuje, przez 3 dni odkrywaliśmy uroki województwa podkarpackiego. I zwrot “odkrywaliśmy” nie jest tu przypadkowy, bo w tym regionie faktycznie byłem pierwszy raz w życiu. Odwiedziliśmy Bachórz, Sanok, Wetlinę, Przysłupie, Cisnę, Smolnik i Ustrzyki Dolne, przejeżdżając przez wiele innych malowniczych miasteczek i wsi.

Z racji tego, że podróżowaliśmy wzdłuż szlaku Podkarpackie Smaki, pierwsze, co zrobiło na mnie wrażenie, to…

 

Hreczanyki, fuczki i stolniki

Czyli nietypowe jedzenie.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (117)

Na Podkarpaciu jest wiele potraw, których dotychczas nie udało mi się spotkać w innych częściach Polski, a już na pewno nie na Śląsku, ani w Małopolsce. Wiele dań, które kiedyś uchodziły za proste/chłopskie/robotnicze, dziś wraca na salony i robi furorę wśród turystów. Jednym z nich są właśnie hreczanyki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (57)

…czyli kotlety z kaszy gryczanej i mięsa mielonego (które można dostać w Karczmie Jadło Karpackie w Sanoku). Zdecydowanie lepsze, niż zwykłe mielone. Ciekawszym odpowiednikiem znanej mi potrawy były też fuczki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (61)

…czyli placki z kiszonej kapusty. Gdybym je jadł z zamkniętymi oczami, to byłbym przekonany, że to ziemniaczane, tylko z kwaśniejszych ziemniaków. Z serii “wydaje mi się, ze to jadłem, ale nie do końca” są jeszcze stolniki

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (55)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (56)

…czyli gołąbki z ziemniakami. Te akurat mnie nie oszołomiły, no bo jak to można tak bez mięsa? Nie można! Chyba, że mowa o kozich serach.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (113)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (116)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (109)

Sery z tego regionu, to absolutny kozak! Bierzesz gryza i wiesz, że to z mleka od szczęśliwych kóz. Nie będę tu biadolił, że przetwory mleczne od dużych producentów do niczego się nie nadają, ale te są naprawdę lepsze. Smak jest intensywny i pieści kubki smakowe jeszcze długo po połknięciu.  Podobnie jak baranina z pierwszej ręki, którą…

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (85)

…jedliśmy w Gospodarstwie Agroturystycznym Szymkówka w Cisnej. Kruchutka, idealnie doprawiona, rozpływała się w ustach i mimo, że byłem pełny, to musiałem wziąć sobie dokładkę. Za to wymiękłem przy naleśniku gigancie

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (89)

placek gigant chata wedrowca

…w Chacie Wędrowca (w zasadzie nie wiem czemu nazywany jest naleśnikiem, bo to raczej racuch, ale nie o tym). Widząc tę pozycję w menu byłem przekonany, że hasło “gigant” jest na wyrost i wcale nie będzie taki duży, ale coś mnie tknęło i powiedziałem Paulinie, żebyśmy wzięli jednego na pół. Ostatecznie okazało się, że był tak duży, że zjedliśmy go we czwórkę, bo inaczej nie było szans go pokonać. Spore bydle.

naleśnik gigant chata wedrowca

A, i żebyście nie myśleli, że myśmy tylko tam jedli. Sporo też ćwiczyliśmy. Przed każdym posiłkiem trzeba było wykonać serię skłonów, skrętów i przysiadów. Aparaty w rękach postaci na ilustracji znalazły się przypadkowo.

Dobra, dość o jedzeniu. Czas powiedzieć…

 

Parę słów o piciu

Próbowaliśmy lokalnych piwek, głównie z browaru Ursa Maior. Mimo, że były zarówno pszeniczne, o nucie waniliowej, czy cytrusowej, to wszystkie charakteryzowały się specyficzną goryczką, którą trudno porównać do piw innej marki. Ze wszystkich najbardziej przypasował mi ich flagowy trunek, czyli Rzeźnik

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (54)

…oficjalne piwo legendarnego Biegu Rzeźnika, najtrudniejszego ultramaratonu w Polsce. Mimo swojej wojowniczej nazwy, to w żadnym wypadku nie robi rzezi, wręcz przeciwnie. Jest lekkie i orzeźwiające. Pogrom za to zrobiła wizyta na Dworze Kombornia.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (129)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (145)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (130)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (131)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (132)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (133)

W piwnicach dworu mieści się Salon Win Karpackich, czyli po prostu winnica. Są tam zarówno wina słowackie, czeskie, węgierskie, rumuńskie, austriackie, jak i polskie. I można tych win próbować. Bez ograniczeń. To jedyne miejsce w Polsce, w którym podczas degustacji do swobodnej konsumpcji wystawione są wszystkie dostępne wina.

Dwór Kombornia

Na szczęście, aż tak mnie nie poniosło, żeby wypić kieliszek z każdej butelki, ale jak dorwałem się do Tokaji, to faktycznie trudno mnie było stamtąd przegonić. Przyznaję się bez bicia – kocham słodkie. Z polskich win, próbowałem trunku Uniwersytetu Jagiellońskiego i muszę przyznać, że jak na rodzimą produkcję całkiem przyzwoite. Nic się nie chwali ten UJ, że takie rzeczy robią.

Oprócz gry w butelkę mieliśmy też inne, zabawy i atrakcje, między innymi była to…

 

Wąskotorówka, stadnina koni i młyn

Najpierw jeździliśmy drezyną.

Post użytkownika Stay Fly.

Zabawa jak stąd do Wieliczki. Nie wpadłbyś na to, że machanie wajchą w górę i w dół po to, żeby rozpędzić blaszany wózek, może tak cieszyć. Później zmieniliśmy zabawki na trochę większe i wsiedliśmy do dużej kolejki.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (73)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (95)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (74)

“Pogórzanin” to jedna z niewielu czynnych wąskotorówek w Polsce. Dzięki temu, że ma odkryte wagony i biegnie wzdłuż doliny rzeki Mleczki podczas jazdy można popatrzeć na dzikie lasy, poczuć wiatr we włosach i cofnąć się wyobraźnią kilka dekad. I dojść do wniosku, że PKP na odcinku Kraków-Katowice jedzie wolniej.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (75)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (76)

 

Po przejażdżce  wagonikami, czekała nas przejażdżka konikami (w Bieszczadach de facto można się nawet wybrać na kilkudniowy rajd konny).

konie huculskie 3

konie huculskie

konie huculskie 2

Trochę się bałem, bo zwierzątka zazwyczaj mnie nie lubią, a na konikach w życiu nie jeździłem, ale nie było tak strasznie. Koniki huculskie, to rasa tak zwanych koni domowych, także są zrównoważone i za często nie gryzą. Po kilku okrążeniach zaczęliśmy się dogadywać i nawet to polubiłem. No w każdym razie na pewno opanowałem skręcanie i komendę “wio!”.

Liznąłem też trochę historii zwiedzając Park Etnograficzny w Sanoku.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (14)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (42)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (41)

Pod względem ilości obiektów to największy skansen w Polsce. Na okolicznych terenach sąsiadowało ze sobą wiele kultur, zostawiając odcisk zarówno na architekturze, jak i sprzętach użytku codziennego. W poszczególnych sektorach parku można poznać życie Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian, przenosząc się w czasie do ich epoki.

Rynek Galicyjski w Sanoku

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (21)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (23)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (25)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (49)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (26)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (27)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (28)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (29)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (31)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (32)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (33)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (34)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (35)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (43)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (39)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (37)

 

Z atrakcji, których nie znajdziesz w Krakowie, byliśmy też w Muzeum Młynartswa w Ustrzykach Dolnych.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (123)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (124)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (126)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (125)

Przy wejściu wręczono nam po takiej tabliczce. Z początku nie wiedziałem, czy to dlatego, że jesteśmy blogerami, czy po prostu chodzi o wyraz twarzy. Pan przewodnik rozwiał naszej wątpliwości.

Kiedyś w młynach na porządku dziennym były takie komunikaty z powodu pyłu mącznego, który nieustannie unosił się w powietrzu zatykając płuca młynarzom. Panowie, próbowali pozbyć się osadu odkasłując, jednak to nie pomagało i po pewnym czasie nieświadomie zaczynali spluwać na podłogę. Nie było to ani skuteczne, ani tym bardziej higieniczne, więc wieszano tabliczki, aby opamiętali się i mimo wszystko starali się nad tym panować.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (128)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (127)

 

Czego by nie napisać o jedzeniu, piciu, zabytkach, spływach kajakowych, przejażdżkach konnych, wyprawach psimi zaprzęgami (husky, husky), czy pieszych wędrówkach, to z perspektywy mieszczucha i tak najistotniejszy był dla mnie…

 

Spokój i czyste powietrze

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (119)

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (65)

Niezależnie, czy śpisz w trzygwiazdkowym hotelu ze spa, czy na sianie w ramach agroturystyki po całości, to w obu przypadkach możesz poczuć, że zostawiasz świat za sobą, a codzienne problemy znikają gdzieś w tyle. Ucieczka od miejskiego zgiełku raz na jakiś czas jest bardzo potrzebna dla zdrowia psychicznego, a kontakt z czystym powietrzem dla fizycznego. Zwłaszcza, gdy mieszkasz w Krakowie i masz na co dzień alarm smogowy. I nie wiem na ile to autosugestia, a na ile faktyczne działanie mikroklimatu Podkarpacia, ale zasypiałem błyskawicznie i wstawałem bez przejmującego “czy tego dnia nie można by spędzić w łóżku?”.

Podkarpacie - szlak Podkarpackie Smaki (64)

Poza tym ognisko w mieście to nie to samo. Zwłaszcza, gdy do rozpalenia zamiast suchy gałęzi z lasu chcesz użyć suchego paździerza z meblościanki babci.

 

Konkurs, konkurs!

Jeśli narobiłem Wam smaka zdjęciami lokalnego jadła z początku wpisu, to dobrze się składa. Żebyście mogli się przekonać na własnym podniebieniu, że Podkapracie jest spoko,  mam dla Was kosz regionalnych pyszności. Akcja jest prosta jak login i hasło do stron rządowych – musicie w kilku zdaniach (góra czterech) odpowiedzieć na pytanie z nagłówka, czyli napisać co można robić na Podkarpaciu przez 72 godziny. W ujęciu turystycznym rzecz jasna.

5 osób, które w komentarzach pod tym wpisem poda najoryginalniejsze odpowiedzi według mojego widzimisię, zgarnie zestaw tradycyjnych produktów regionalnych, składający się z: win podkarpackich, miodów, bryndzy karpackiej, długo dojrzewających wędlin, serów i słodyczy.

Jak zwykle przy konkursach na blogu, najwyżej punktowane są odpowiedzi kreatywne/niestandardowe/pojechane/inne-niż-wszystkie. Pisząc co chcielibyście robić na Podkarpaciu przez 3 dni, możecie posiłkować się zarówno tym, co znaleźliście w tej relacji, zakamarkami Googli, własnymi doświadczeniami, jak i szeroko pojętą wyobraźnią. Niebo nie jest limitem, jak to mawiają astronauci.

Na podanie odpowiedzi macie czas do 19-go lipca, czyli przyszłej soboty. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni w tym wpisie i pójdzie do nich też mail z informacja o wygranej. Biorąc udział w konkursie akceptujecie regulamin i tym samym oświadczacie, że macie 18-ście lat (ze względu na winko, które jest w zestawach).

3, 2, 1… START!

(niżej jest kolejny tekst)

Chrońmy grubych, piętnujmy chudych

Skip to entry content

W środę Krzysztof Majak, uczestniczący w akcji PZU „Biegaj na zdrowie”, napisał, że gdy widzi grubych ludzi jest mu ich żal. Zasadniczo w tekście opisuje jak radzi sobie z pozbywaniem się nadwagi, jak to było być w rozmiarze plus, jak to jest z tygodnia na tydzień tracić na wadze i ile to dla niego znaczy. Pewnie wypowiedź przeszłaby bez echa, gdyby nie stwierdzenie, że grubsi mają niższą jakość życia, a otyłość wpływa nie tylko na problemy fizyczne, ale i na inne aspekty egzystencji.

Nie chcę teraz rozstrzygać, czy tak jest, czy nie, ale zwrócić uwagę na coś innego. Na podwójne standardy w traktowaniu osób grubych i chudych.

Jeśli napiszesz komuś w internecie, że ma problemy z nadwagą zaraz zleci się rój obrońców oskarżających Cię o brak tolerancji i dyskryminację mniejszości. Usłyszysz, że otyłość to obciążenie genetyczne, z którym się nie wygra i musisz być wypraną z uczuć kukłą, żeby komuś to wytykać. Ewentualnie, że nadwaga to świadomy wybór i przejaw akceptacji samego siebie, więc goń się, bo gówno wiesz o życiu w zgodzie ze sobą. Ostatecznie, że to zachowanie indywidualności jednostki i kontra do obecnych trendów.

Jakbyś nie poruszył tematu, używając słowa „grubas” jesteś rasistowskim ścierwem.

Zupełnie inaczej jednak ma się sytuacja z komentowaniem sylwetek osób chudych. Tu już nie ma takich argumentów jak dobre samopoczucie, czy autonomiczny wybór. Nie wspominając już o haśle-wytrychu – zaburzeniu. Tyle, że nie na tle genetycznym, a psychicznym. Te same osoby, które fanatycznie walczyły z określeniami „spaślak”, „tłuścioch” i „trzydrzwiowa szafa” nie mają żadnych oporów by użyć takich zwrotów jak „wieszak”, „tyczka”, „kij od szczotki”, „kościotrup”, czy „boże, dajcie jej coś zjeść”.

W przypadku chudych już nie ma empatii i współczucia. Nie ma tej tak kwieciście opisywanej tolerancji i otwierania się na odmienność. Kończy się akceptacja, zrozumienie drugiej osoby, szukanie usprawiedliwień wyglądu i tłumaczenie przyczyn. Szydzenie z kościstych pośladków i wystających obojczyków jest w dobrym tonie, a wytknięcie liczby żeber widocznych na zdjęć uchodzi za szczyt savoir-vivre’u. I gdy chudą dziewczynę ktoś nazwie anorektyczką można tak radośnie przyklasnąć i czuć satysfakcję ze zwrócenia jej uwagi. Równość ponad wszystko!

Piętnujmy chudych, oni nie mają prawa czuć się dobrze w swoim ciele.

5 produktów spożywczych, których nie da się otworzyć i odstawić

Skip to entry content

Są rzeczy na tym świecie, które się dietetykom nie śniły. Choćbyś nie wiem jak silną miał silną wolę, to jest jedzenie, przy którym słabnie jak Superman przy kryptonicie. I to nie słabnie na zasadzie, że weźmiesz kęsa albo trzy. Są takie rarytasy, przy których człowiek robi oczy jak Czarodziejka Z Księżyca i zaczyna ślinić się jakby miał dostać padaczki. I nie przestaje, dopóki nie zeżre całego.

Przy czym nie chodzi tu o ulubione dania. Potrawy mają to do siebie, że zjada się je w całości. Chodzi o produkty spożywcze, których po otworzeniu nie da się odstawić. Mają tak specyficzny smak, tak uzależniająco łechcą kubki smakowe, że nie da się ich zjeść tylko trochę. Nie da się przestać w połowie i zostawić na jutro. Chowanie do lodówki na później nie działa.

Mózg każe jeść. Jeść, aż język nie zatrzyma się na opuszkach palców. To po prostu uzależniające jedzenie.

 

Szynka parmeńska

Prosciutto Crudo - szynka parmeńska

Rzecz droga i jak na polskie warunki wciąż egzotyczna/niepopularna. Zazwyczaj na stoły wjeżdża z okazji świąt, komuni i urodzin. Rzadziej pogrzebów. Najlepsza z Delikatesów 13, ale nie zawsze jest czas, żeby po szynkę specjalnie biegać na Rynek. Zawsze obiecuję sobie, że zostawię połowę i zjem na drugi dzień z melonem. Jeszcze nigdy mi się nie udało.

 

Mini salami pleśniowe

Salami Snakcs - snacki pleśniowe

Pierwszy raz pleśniowych kiełbas próbowałem 2 lata temu podczas pierwszej wizyty w Paryżu, ale nie zwróciłem na nie specjalnej uwagi. Nie żeby mi nie smakowały, wręcz przeciwnie. Wszystko mi tam smakowało, dlatego trudno było zapamiętać tę jedną jedyną kiełbaskę. Kiedy wpadłem na nią podczas zakupów w Tesco, zrozumiałem, że to nie przypadek. To miłość. A fakt, że jest w formie takich malutkich ogonków sprawia, że nawet nie wiesz, kiedy pochłaniasz ją całą.

 

Smoothie z truskawek i bananów

strawberry banana smoothie

To z kolei odkrycie z wyprawy do Londynu szlakiem polskich rodzin. Po pierwszej wypłacie stwierdziliśmy, że zaszalejemy i wydamy całego funciaka na koktajl. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy wtedy zawrotny budżet – 5 funtów na dzień na WSZYSTKO – to było to naprawdę dużo. Ale było warto. Jeden z lepszych smoothiesów jaki piłem.

 

Lody Carte Dor Creme Brulee

Carte Dor - Creme Brulee

Kiedyś już pisałem, że mógłbym zostać ambasadorem tych lodów albo nawet maskotką. Ten palony cukier rozsadza mózg. Nie wiem czy dodają do tego narkotyków, czy tylko polskiej amfetaminy, ale to uzależnia. Co dziwne, gdy opanuje się cukrowe omamienie, wyraźnie czuć smak masła. I to masło dalej smakuje! Czujecie?

 

Mleczko w tubce

mleczko w tubce

Doszliśmy do kozaka i to w dodatku klasyka. Chciałbym rzucić jakąś lotną metaforę albo zabójcze porównanie, ale w obliczu tego kultowego smakołyka wszystko jest miałkie. Kto nie jadł tego w podstawówce, ten nie wie co to szczęśliwe dzieciństwo.

 

Więcej, więcej, więcej!

Tak – jestem masochistą. Tak – potrzebuję więcej uzależnień. Tak – chcę żebyś podał swoje typy szamy, której nie da się tak po prostu otworzyć i odstawić na jutro. Trzeba zjeść natychmiast! Całą!