Close
Close

O czym nie pomyślałeś bojkotując Ciechana

Skip to entry content

Wszelkie protesty, manifestacje i strajki są świetne, bo będąc anonimowym w tłumie, można bezpiecznie tupnąć nóżką i mieć wrażenie, że ma się na coś wpływ. Zwłaszcza, jeśli w okresie nastoletnim nie przeszło się fazy młodzieńczego buntu. Wiele osób, które nie stawiało irokeza w liceum, chce teraz sobie to odbić i pokazać, że potrafi postawić na swoim, sprzeciwiając się jakiejś sytuacji. Najlepiej takiej, która nie ma żadnego realnego znaczenia, ale jest akceptowalne społecznie pokazanie, że jest się w kontrze.

Tak jest właśnie z bojkotem browaru Ciechan. Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, szybki skrót: Dariusz Michalczewski wyraził swoje poparcie dla mniejszości seksualnych robiąc sobie zdjęcie z tabliczką „Jestem sojuszniczką osób LGBT”, natomiast Marek Jakubiak – właściciel browaru Ciechan – skrytykował to zachowanie pisząc „Życzę ci mamusi z fujarką zamiast piersi. Będziesz miał co ssać” na Facebooku. I tak zaczął się, bojkot Ciechana.

Ludzie odgrażają się, że nie będą pić piwa, restauratorzy deklarują, że nie będą zamawiać, a dwóch właścicieli knajp wylało zapas trunku do ścieków. Wszystko oczywiście w ramach aktywnej walki o równouprawnienie gejów, lesbijek bi i transseksualistów.

Spoko, poczucie walki ze złem jest super, to już ustaliliśmy, ale jest kilka kwestii, o których rebelianci nie pomyśleli.

 

Kto odczuje skutki bojkotu?

Załóżmy, że rzeczywiście profil „Nie dla browaru Ciechan” nie będzie tylko biciem piany i cynicznym ujadaniem w internecie, ale sprzedaż faktycznie spadnie. Faktycznie, to znaczy na tyle, żeby Jakubiak ją zauważył. Jak sądzisz, co się wtedy stanie? Bo ja obstawiam, że zwolni część pracowników browaru, żeby optymalizować koszty i dostosować ilość zatrudnionych osób na produkcji do faktycznej sprzedaży. On jest przedsiębiorcą z wieloletnim stażem, poradzi sobie z chwilowym kryzysem. Myślisz, że bogu ducha winni pracownicy fizyczni w jego firmie też?

 

Geje są lepsi od dzieci w Chinach?

Rozumiem, że wszyscy z twojego najbliższego otoczenia są homo, bi lub transseksualni, dlatego tak bardzo zależy ci na poszanowaniu ich godności w internecie. Bo jeśli nie, a wierzysz, że każdy człowiek, niezależnie od szerokości geograficznej, rasy i modelu telefonu, jest równy, to czemu jeszcze nie zbojkotowałeś wszystkich produktów wytwarzanych w Chinach? Nowe adidasy są ważniejsze, niż piwo, czy może małoletnim Azjatom nie należy się szacunek?

 

Mniejszość seksualna naprawdę tego potrzebuje?

Jesteś pewien, że osoby kochające inaczej faktycznie potrzebują kolejne szopki w ich imieniu? Nie mówię o świrach kopulujących na paradach, ostentacyjnie machających genitaliami w rytm techniawki przy przejściu przez środek miastach. Mówię o zwykłych, spokojnych dziewczynach, które wolą dziewczyny, czy chłopakach, którzy wolą chłopaków i nie chcą robić ze swoich preferencji łóżkowych publicznego cyrku. Chcą normalnie żyć. Nie lepiej, niż hetero. Tak samo. Myślisz, że potrzebna jest im kolejna tabloidowa afera na miarę Rafalali?

 

I żeby nie było niedomówień, nie usprawiedliwiam właściciela Ciechana i nie uważam, że wypowiedź o ssaniu fujarki mamusi była mądra. Była głupia jak cholera, ale robienie bojkotu na rzecz gejów i lesbijek z powodu statusu na Facebooku też nie jest mądre.

(niżej jest kolejny tekst)

7 rzeczy, których nie wiedziałeś o bursztynie

Skip to entry content

wpis jest wynikiem współpracy z Województwem Pomorskim

Słysząc słowo „bursztyn” pewnie pierwsze co masz w głowie, to widok seniorki swojego rodu z połyskującym naszyjnikiem na imieninach. Albo wspomnienia z wyjazdów kolonijnych w podstawówce, gdy po plaży częściej biegałeś za muszelkami, niż dziewczynami. Nic dziwnego, to najczęstsze skojarzenia i sporadycznie zdarza się by ktoś wychodził poza stereotypowe postrzeganie zaschniętej żywicy jako reliktu przeszłości. A szkoda, bo zdecydowanie nim nie jest i ma dużo szersze zastosowania, niż tylko biżuteria dla emerytów.

Poniżej 7  ciekawostek, które sprawią, że spojrzysz na bursztyn z nowej perspektywy.

 

60

Tyle jest gatunków bursztynu na świecie – między innymi bursztyn japoński, meksykański, dominikański, czy właśnie bałtycki, który ma największe złoża. Mało kto o tym wie, ale paleta kolorów, w jakich występuje w Polsce jest dość szeroka i rozciąga się od najbardziej znanego żółto-złotego przez czerwony, brązowy, biały, aż po tak nietypowy jak zielony. Ciekaw jestem ile razy jako dzieciak wyrzuciłem taki rarytas, myśląc, że to po prostu oszlifowany przez wodę kawałek butelki.

 

+10 do obrony, +30 do seksapilu

Bursztyn od stuleci wykorzystywany był w medycynie naturalnej różnych kultur. W starożytności uważano, że  zapewnia młodość i piękno. Kleopatra paliła bursztynowe kadzidła, Rzymianie przypisywali mu moc ochronną, a we wczesnym średniowieczu mnisi przygotowywali bursztynowe nalewki na problemy z żołądkiem. Kilka wieków później nawet Mikołaj Kopernik przepisywał jego sproszkowaną formę jako lek na choroby serca. Istne panaceum.

 

Dobra inwestycja

Polskie złoża bursztynu były tak mocno eksploatowane, że od jakiegoś czasu zaczyna go brakować. Przez co powoli staje się niemal tak cenny jak złoto. A bywa nawet, że od niego droższy, bo w ciągu ostatniego roku ceny bursztynu skoczyły o 100 %. Brzmi jak dobra kasa, co?

 

Sztuka

W Gdańsku zobaczyć można instalację artystyczną wykonaną z kamieni z masy żywicznej z wbudowanym oświetleniem z lampek LEDowych – Amber Drops. Brzmi jak małe UFO? Możliwe, ale jest całkiem ludzkie. Światło wewnątrz kamieni jarzy się ze zmiennym natężeniem naśladując oddychającego człowieka, a w samych bryłach zatopione są rożne jego atrybuty. Takie jak telefon komórkowy i inne gadżety, bez których współczesny homo sapiens nie wyobraża sobie życia. Tak jak po owadach setki tysięcy lat temu zatopionych w bursztynie, tak po nas też zostanie wymowna pamiątka.

 

Czwarty atrybut Buddy

To właśnie skamieniała żywica. Młodzi Chińczycy są tak zajarani naszym polskim jantarem, że bursztynnicy na potęgę eksportują go do Państwa Środka. Chociaż w Chinach jesteśmy znani z czegoś innego niż wódka i znikające auta.

 

Twarzowy

Bursztyn trafia coraz częściej do kosmetyków i jest podstawą zabiegów pielęgnujących ciało. Kremiki z nim przeznaczone są do cery zmęczonej i wymagającej odnowy komórkowej. Smarowanie facjaty tymi specyfikami nawilża i natłuszcza skórę, przywracając jej jędrność i elastyczność. I zmniejsza zmarszczki. Aż chce się zacytować klasyka „dziś będzie na twarz, skarbie”.

 

Kamień, który się pali

Nazwa “bursztyn” pochodzi od niemieckiego „bernstein” i znaczy właśnie to, co widzisz u góry. Spodziewałbyś się?

 

Najcenniejszy skarb polskiego morza pojawia się na blogu nieprzypadkowo. W październiku z Andrzejem z jestKultury ruszymy na Pomorze, żeby odświeżyć spojrzenie na ten region i pokazać, że może być atrakcyjny także poza sezonem letnio-wakacyjnym. Że północ polski może być interesująca nawet, gdy rtęć w termometrze jest bliżej środka skali niż górnego wierzchołka. Tematem przewodnim wyjazdu będzie właśnie bursztyn i to, co można z nim zrobić.

Najciekawsze jantarowe atrakcje znajdą się w relacji na blogu za jakieś 3-4 tygodnie, ale warto tematem zainteresować się już teraz, bo…

 

Mamy konkurs

Konkurs, w którym możecie zatrzeć wspomnienie babcinych ozdób i przekonać się, że bursztyn to też biżuteria dla młodych. Do zgarnięcia, w przypadku chłopaków, jest wykonana ze srebra elegancka spinka do krawata lub wisior na rzemieniu z naturalnej skóry (do wyboru jedno z dwóch)…

Ciekawostki bursztyn konkurs 2

…a w przypadku dziewczyn również wykonany ze srebra, niemniej szykowny naszyjnik lub bransoleta (także do wyboru jedno z dwóch).

Ciekawostki bursztyn konkurs

Żeby zgarnąć któryś z tych klejnotów ze Studia Art7 (wartość każdego to około 700zł), wystarczy, że w komentarzu poniżej wymienicie jedną z atrakcji związanych z bursztynem na Pomorzu, która Waszym zdaniem jest ciekawa i warto ją odwiedzić będąc w tym regionie.

Jeśli chodzi o propozycje, to panuje pełna dowolność, byle wiązała się z bohaterem tego wpisu. Na wzięcie udziału w konkursie (co jest równoznaczne z akceptacją regulaminu) macie czas do 26-go września do godziny 23:59. Zwycięzcę jak zwykle wybiorę według własnego widzimisię i zostanie podany dnia następnego również w tym wpisie.

No dobra, to co tam ciekawego w tym Województwie Pomorskim z bursztynami się dzieje?

Najlepsze uliczne historie: sierpień

Skip to entry content

Nie wszyscy z Was śledzą profil bloga na Facebooku, a oprócz linków do postów i zdjęć burgerów wrzucam tam też dialogi, monologi i ogólne opisy sytuacji, które zdarzyły się na mieście. Podobno zabawne. Tak przynajmniej twierdzą wszyscy ankietowani (spytałem współlokatora i kota – obaj kiwnęli głową na tak). Zresztą nieankietowani też, bo te uliczne historie zbierają zawsze od groma polubień i cieszą się największa popularnością. I momentami mam wrażenie, że mógłbym zrezygnować z pisania tekstów na bloga na rzecz chodzenia po Rynku Głównym i wyłapywania komicznych rozmów.

Spoko, nie zrobię tego, ale żeby nikogo nie ominęło, to co w mediach społecznościowych najlepsze (a w zasadzie, to w Krakowie po przeniesieniu do mediów społecznościowych), postanowiłem to zebrać do kupy i wrzucić na bloga. Sprawdźcie 10 najlepszych tekstów, jakie udało mi się usłyszeć na przestrzeni ostatniego miesiąca chodząc po mieście.

 

#1 Podryw na 80-latka w Parku Jordana:

– Bo wiedzą panie, ja nie dlatego chodzę bez koszuli, bo mnie nie stać. A skąd! Jakby panie do mnie przyszły, to by zobaczyły – ja mam całą szafę koszul! Ja tak chodzę, bo chcę skórę dotlenić.

 

#2 Spotkanie towarzyskie w którejś z knajp na Tomasza:

– Kochanie, przyniosłeś pieniążki z pracy?

– Przecież wiesz, że jestem bezrobotny.

– Wiem, chciałam się tylko pośmiać z ciebie przy Kaśce.

 

#3 Luźna bajerka w Pijalni Wódki:

– Nie wiedziałem za bardzo jak napisać jej smsa, więc po prostu wyrzuciłem ją ze znajomych. I tak to się skończyło. A ty w ogóle jakiej muzyki słuchasz?

 

#4 Z cyklu “randki nad Wisłą”:

– Yyy… no, tego… wolę uprzedzić cię, że jestem małomówny, bo moja była dziewczyna miała ciągle pretensje, że z nią rozmawiam tylko jak mam o czym.

 

#5 Mistrzyni ciętej riposty pod Bagatelą:

– Jechała już 14-tka?

– A czy ja wyglądam jak informacja MPK?

– Ale jest pani niemiła. Naprawdę. A jakbym była niewidoma? Nie byłoby pani wtedy głupio?

– Wtedy inaczej zadałabym pytanie.

 

#6 Miła rozmowa z panią ekspedientką w monopolowym:

– Dobry wieczór.

– …

– Nie trzeba było odpowiadać.

– Ale ja wcale nie odpowiedziałam.

– No właśnie.

 

#7 Z cyklu “rozmowy pod Bagatelą”:

– I jak z Tomkiem?

– Jakim Tomkiem?

– No twoim chłopakiem.

– Aaa, w porządku, ale pogadajmy o czymś interesującym.

 

#8 Skuteczny sposób na spławianie naganiaczy:

– Może Cocomo?

– Może kredyt hipoteczny?

– Eee… nie.

– To ja tez dziękuję.

 

#9 Rozmowa dwóch lasek w drodze do Warszawy:

– I ty go puściłaś na ten Woodstock?

– Musiałam.

– Niby czemu?

– Zagroził, że jak mu nie pozwolę, to przestanie mnie wozić na uczelnię, a wiesz jakie są tłumy rano w autobusach.

 

#10 Zwierzenia trzydziechy w burgerowni na Kazimierzu:

– …i wyobraź sobie, że ta sucz nie zaprosiła mnie na wesele. A ja jej trzymałam włosy przez całe liceum jak chodziłyśmy na 18-stki.

 

Jeśli macie jakiegoś faworyta wśród tej 10-tki lub swoje zasłyszane bekowe dialogi, to śmiało – komentarze są Wasze.

autorem zdjęcia w nagłówku Sanchstar