Close
Close

“Kobiety stają się flejami” – czyli naTemat o aseksualnych EMU

Skip to entry content

Tak dawno nie było nic idiotycznego na naTemat, że zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie zmienili polityki tabloidu i nie zaczęli płacić ludziom za pisanie, zamiast brać praktykantów z pierwszego roku. Jednak nic z tych rzeczy. Gdy poprosiłem Was na Fejsie o podesłanie jakiegoś tekstu do skomentowania, podrzuciliście dwa wybitnie grafomańskie „artykuły”. I to tej samej “dziennikarki”, która pokaźnie błysnęła intelektem odkrywając lumberseksualizm i prawdziwych mężczyzn.

Mimo, że między „Koszmar z ulicy – Emu. Stopy się koślawią, a oczy bolą. “Kobiety stają się flejami”” a „Pierwsze spotkanie po rozstaniu. Jak się ubrać?” był naprawdę trudny wybór, to dziś zajmiemy się tym pierwszym. Bo zima, więc EMU faktycznie pojawiają się na ulicach i jak widać, jest to palący temat. A na ten drugi jeszcze przyjdzie czas.

aseksualne emu

Sobotnie popołudnie, centrum miasta. Idziesz ulicą i nagle zauważasz przepiękną kobietę – ciekawa twarz, świetna figura, niezłe włosy. Lustrujesz ją spojrzeniem od góry do dołu, a na dole one. Bezkształtne, aseksualne, z zaciekami od soli i wygniecionymi podeszwami. Buty Emu. Uciekasz w popłochu.

Ciekawa twarz, świetna figura, niezłe włosy? Raczej zajebiste nogi, konkretne cycki i dobry tyłek! Nie wiem kogo Zawadzka chce oszukać poza sobą, ale znajdźcie mi heteroseksualnego faceta, który widząc kobietę na ulicy zwraca uwagę na włosy – i to w zimie! – a załatwię mu robotę u najlepszego fryzjera w Krakowie. Bardzo zabawna jest też wzmianka o zaciekach z soli, które pojawiają się tylko i wyłącznie na EMU. Żadnych innych butów to nie dotyczy, prawda?

Pytam znajomych facetów, żeby znaleźć na to potwierdzenie. Wszyscy zgodnie odpowiadają: “To okropieństwo, moja dziewczyna nigdy nie będzie nosić takich butów”, “Gdy je widzę, zdaję sobie sprawę, że kobiety stają się flejami”, “Może i wygodne, ale aseksualne” czy “Chyba niektóre panie nie dojrzały do tego, aby być kobiece”.

Tyle lat walki o równouprawnienie i emancypację i wszystko chuj strzelił.

Kobieta ma być seksualna niezależnie, czy pieli grządki w ogródku, przewija dziecko, czy biega z kilofem po kopalni, czy jest -40 i zamarzają jej jajniki. Faceci chcą, żeby laski chodziły w szpilkach z cycami na wierzchu bez względu na to, czy jesteśmy w rozżarzonym słońcem Acapulco, czy w skutej lodem syberyjskiej wiosce, więc musicie się dostosować. I nie zaczynajcie gadek o wygodzie, komforcie i dobrym samopoczuciu, bo jeszcze zapomnicie, że Waszą misją życiową jest bycie obiektem seksualnym.

Istotny jest jednak pewien szczegół – buty te nie powstały po to, by nosić je zimą po ulicach, a z myślą o surferach, którzy musieli szybko się ogrzać po wyjściu z wody.

Brawo! To tak jakby powiedzieć, że nóż powstał do polowania na mamuty, więc nie można nim przygotować kanapki, bo to wbrew zamysłowi wynalazcy. Brzmi jak zatrzymanie się w epoce kamienia łupanego.

Niestety, oryginalna para takich butów – w modelu tradycyjnym – kosztuje prawie 700 złotych.

Niestety Jordany 4-ki kosztują 1000 złotych, niestety iPhone 6 kosztuje 3000 złotych, niestety nowe mieszkanie w Krakowie kosztuje furmankę siana. Jak żyć? Kupić podróby!

Nic więc dziwnego, że wiele kobiet, które chcą podążać za modą, wybiera ich tańsze wersje. Za dwieście, sto, nawet siedemdziesiąt złotych. Byleby tylko się pokazać, aby chociaż przez chwilę czuć się modną. I po co?

Autorka cały tekst opiera na tezie, że kobiety powinny być w każdych okolicznościach przyprawiającymi o wzwód seksbombami i pyta, czemu któraś z nich chce czuć się modną? Serio? Ma osobowość graniczną, że w ciągu 3 akapitów potrafi zmienić zdanie o 180 stopni, czy zarzuciła kwasa w trakcie pisania?

emu

Zasadniczo Ola cały tekst i swoje żale na temat EMU oparła na ich tanich podróbkach, które nie mają nic wspólnego z oryginalnym modelem, bo to tak jakby porównywać Air Maxy Nike i ich bazarową wersję Mike. Albo Eminema i Kaena. Bez sensu, nie? No a mimo to, Oleńka ma pretensje, że te falsyfikaty szybko się niszczą, rozjeżdżają i ścierają na podeszwach, przez co nieestetycznie wyglądają. Przy czym pretensji nie ma do producentów podróbek, tylko do posiadaczek oryginałów. Pretensje ma też do matki natury i zjawisk fizyczno-chemicznych, ale to już osobna kwestia.

Nie jestem największym fanem, ani propagatorem EMU. Nie uważam, żeby były to najładniejsze buty w naszej czasoprzestrzeni, ale do Crocsów im daleko, a zestawione z dopasowanymi spodniami i nieoficjalną kurtką wyglądają dobrze. Pomijając moje zdanie na ich temat, to miło by było, gdyby osoby krytykujące ich posiadaczki miały kiedykolwiek w życiu kontakt z ORYGINALNYMI EMU, a nie podróbami za stówkę. Bo prawdziwe buty z wełny z merynosów nie są ani bezkształtne, ani kaczkowate. O czym Zawadzka niestety nie wie.

Na koniec zdanie puentujące artykuł, które mam nadzieję, że będzie Wam towarzyszyć podczas każdych zakupów, nie tylko obuwia.

I myślę, że biednym Emu też jest smutno, że zamiast po piaszczystej plaży muszą biegać po śniegu, błocie i kałużach.

Zanim kupicie przyprawy do pomidorów, pomyślcie, czy przypadkiem nie będzie im smutno, gdy użyjecie ich do cukinii.

(niżej jest kolejny tekst)

Cotygodniowy Przegląd Internetu #8: cycki, “Pulp Fiction” i Buka

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu

Zawsze staram się w tym wstępie napisać coś mądrego albo przynajmniej zabawnego, ale tym razem nie da rady. Doszło do mnie, że w tym roku kończę 27 lat (słownie: DWADZIEŚCIA SIEDEM LAT!!!) i jest mi niewymownie smutno. Przecież nawet Wasi rodzice nie są tak starzy. To tyle słowem wstępu, a teraz lecimy z linkami, póki postępująca osteoporoza nie uniemożliwiła mi obsługi klawiatury.

Czemu faceci gapią mi się na cycki? To standardowy tekst kobiet lubiących eksponować swoje piersi dużym dekoltem. O tym, że to hipokryzja pisze jedna z nich.

Jurek Owsiak jednak nie kradnie: nie żebym nie wiedział tego od zawsze, ale osoby zarzucające Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy nieuczciwość, w końcu mają udowodnione czarno na białym, że ich zarzuty są wyssane z palca.

107 porad jak oszczędzać pieniądze: czyli duuuży poradnik Michała Szafrańskiego o tym, skąd brać dodatkowe  200zł miesięcznie. Z pewnością nie wykorzystacie wszystkich rad, ale 2-3 każdy powinien dla siebie znaleźć.

“Także”, czy “tak że”? Zawsze miałem z tym problem, ale Arlena Witt wytłumaczyła to turbo łopatologicznie, więc jedyne co mi zostaje, to ustawić ten tekst jako stronę startową, póki nie będę recytował go z pamięci.

Kanye West pomaga nieznanym artystom: w tym tak niszowemu muzykowi jak Paul McCartney z The Beatles. A przynajmniej tak uznali fani Kanye’ego, pytając kim do cholery jest ten Paul.

Tylko jeden rok na marzenia: bardzo inspirujący i motywujący tekst początkującego blogera – Jasona Hunta. Chłopak mimo, że młody, to ma świetne pióro, więc zajrzyjcie do niego, bo naprawdę nieźle się zapowiada.

Burgery z “Pulp Fiction”: czyli ćwierćfunciaki z serem, które szamał John Travolta na randce z Umą Thurman. Jako, że jestem żarliwym fanem wszystkich wcześniej wymienionych, nie mogłem nie wrzucić tego przepisu.

 

Pan Yapa kontra hejterzy: zobaczyć przeklinającą ikonę z dzieciństwa, to jak dowiedzieć się, że Britney Spears nie jest już dziewicą. Chociaż nie, w sumie to jednak co innego. Ale i tak obejrzyjcie, bo śmieszne.

 

Pudło Życzeń: miałem to już wrzucić wieki temu, czyli przed świętami, ale zapomniałem, w związku z czym, kajam się i posypuję głowę popiołem. Gdybyście się zastanawiali czemu tak nieskładnie wyglądam i mówię, to mała wskazówka: nagranie odbywało się w drugim dniu Blog Forum Gdańsk. Czyli rano po imprezie integracyjnej.

 

Klip tygodnia: teledysk co prawda żadnej części ciała nie urywa, ale płytę “Niebo Nie Jest Limitem” mam zapętloną od tygodnia. No i w tym numerze pada mistrzowski tekst “nie mają do mnie podjazdu jakby mieszkali w bloku”.

 

Damska stylówka tygodnia: Miss Ferreira ztj. Pani Ferrari, czyli najładniejsza mateczka z blogerek modowych. Gdyby wszystkie kobiety wyglądały tak seksowanie po trzech ciążach, to może nie mielibyśmy ujemnego przyrostu naturalnego.

zdjęcie pochodzi z bloga missferreira.pl
zdjęcie pochodzi z bloga missferreira.pl

 

Męska stylówka tygodnia: podchodzę raczej z dystansem do męskich parek, ale ta wygląd tu całkiem w porządku, no i spodnie z niskim krokiem zawsze spoko. Cała stylówka na świeżo odkrytym blogu “Gelardo Fashion”.

zdjęcie pochodzi z bloga gelardofashion.blogspot.com
zdjęcie pochodzi z bloga gelardofashion.blogspot.com

 

Fanpage tygodnia: spadł śnieg, mamy zimę i w ogóle pizga złem, więc w tym miejscu nie mogło się pojawić nic innego, jak przyprawiająca o migotanie przedsionków zdemonizowana Buka. Mam nadzieję, że doceni wyróżnienie i nie będzie mnie prześladować nocami wyskakując spod łóżka.

Post użytkownika BUKA.

 

Blogerka na głównym zdjęciu: blondyneczka przybliżającą sobie cukiereczki na początku “Przeglądu”, to Judyta z bloga Żudit.pl. Mimo, że zamężna i na studiach doktoranckich, to daleko jej do typowej kury domowej, czy mohero-mola książkowo-kościelnego. Warto zajrzeć ze względu na pozytywną energie i dystans do siebie (nagie zdjęcie w wannie najlepsze).

W tym tygodniu wstrzymuję casting na twarz “CPI”, bo mam lekki zapas lupkowych zdjęć, ale jakbyście znali jakieś dobre, nieodkryte męskie blogi modowe, to zapraszam, można spamować.

21 sposobów na obrzydzenie sobie nowego roku

Skip to entry content

Pogrzebaliśmy już żywcem wiosnę i lato wynajdując wszystkie pierdoły mogące przyczynić się do znielubienia tych pór roku. Przy jesieni i zimie nie trzeba było się jakoś specjalnie starać, bo pałam otwartą, wiecznie żarzącą się nienawiścią do tych okresów. Gdybym mógł, wykreśliłbym je z kalendarzy na całym świecie. Raz nawet tak zrobiłem ze swoim naściennym, ale śnieg spadł pomimo tego. Frajer.

W oku cyklonu jest jednak najspokojniej i w środku tej niekończącej się fali ulew, słot, zasp i ciap, jest moment, który daję chwilę wytchnienia i pozwala pofantazjować, że będzie lepiej – 1 stycznia. Z początkiem nowego roku wszyscy są naładowani optymizmem, otwarci na otoczenie, gotowi łapać szanse i tak rozpiera ich entuzjazm, że chcą zmieniać życie na lepsze. I zupełnie zapominają, że im się podeszwa w prawym bucie rozkleiła, a ojciec ma białaczkę.

Co robić i o czym myśleć, żeby skutecznie obrzydzić sobie nowy rok?

1. Wejdź na konto bankowe. I przejrzyj wypłaty z bankomatu i płatności kartą w sylwestra. A potem spójrz na stan salda.

2. Przejrzyj sylwestrowe zdjęcia znajomych. I dojdź do wniosku, że wszyscy bawili się lepiej od Ciebie.

3. Sprawdź co u Twojej byłej. Dowiedz się, że ma nowego faceta. I z nim mieszka. A Ty wciąż jesteś sam.

4. Spotkaj się ze starymi znajomymi ze studiów. Zorientuj się, że zarabiasz najmniej z nich.

5. Zrób postanowienia noworoczne. W trakcie ich spisywania znajdź te z zeszłego roku. Z których żadne nie zostało spełnione.

6. Przypomnij sobie, że już niedługo walentynki. Które spędzisz sam.

7. Uciesz się sumując dni ustawowo wolne od pracy i urlop. Przypomnij sobie, że nie wykorzystałeś jeszcze tych z zeszłego roku, bo „jesteś zbyt ważny dla firmy by brać wolne” i ciągle musiałeś zostawać po godzinach.

8. Obiecaj sobie, że więcej czasu będziesz poświęcał na swoją pasję. Po godzinie fantazjowania odkryj, że jej nie masz.

9. Przeczytaj ogłoszenia na klatce. Informujące o podwyżce cen wody, prądu, gazu i wywozu śmieci.

10. Zacznij szukać pracy. Zorientuj się, że rekrutacja na wszystkie sensowne stanowiska skończyła się przed nowym rokiem.

11. Pomyśl o kupnie mieszkania. Na które Cię nie stać.

12. Przeczytaj w gazecie o kimś sławnym. Kto w Twoim wieku miał już fortunę.

13. Kup sobie nowe, zajebiste ciuchy. Daj je sobie ubłocić, stając przy kałuży na ruchliwym skrzyżowaniu.

14. Dowiedz się o noworocznej premii. Którą dostali wszyscy oprócz Ciebie.

15. Zrób coś dla siebie i zapisz się na kurs tańca. Na który nie będziesz mógł chodzić, bo zmienili Ci godziny pracy.

16. Zaproponuj spotkanie dziewczynie, która zawsze Ci się podobała, ale nigdy nie miałeś odwagi zagadać. Usłysz, że bardzo chętnie, ale od tygodnia ma faceta.

17. Wygarnij komuś, kto zawsze Cię wkurwiał. I dowiedz się, że ma raka.

18. Zrób sobie gruntowne badania. Z których wyniknie, że Twój organizm jest 15 lat starszy niż Ty.

19. Zaplanuj podróże na cały rok. Które nigdy nie dojdą do skutku , bo nie masz z kim ich odbyć, a sam zbyt się boisz.

20. Zmień coś w sobie. Spytaj znajomych co konkretnie i zwariuj próbując odnaleźć się w gąszczu sprzecznych informacji.

21. Uświadom sobie, że znów jesteś rok starszy.

Działa?