Close
Close

Cotygodniowy Przegląd Internetu #19: Wesoły Kierowca, blogerzy w sukienkach i Małolat

Skip to entry content

cotygodniowy przegląd internetu 19

Mimo opalania stóp w Hurghadzie, szejkowie na wielbłądach przywieźli mi kilka kilo internetu w turbanach, więc mogłem na spokojnie zobaczyć co tam w polskiej sieci piszczy. Najgłośniej piszczał bezdystansowy prezenter TVN, opony pewnego stołecznego autobusu i dziewczyny na widok drag queen, ale kilka cichszych tematów tez się znalazło.

Czemu blogerzy robili sobie zdjęcia w sukienkach? Jeśli przeglądając Fesja mignął Wam Gonciarz, Opydo albo Konrad w damskiej kiecce i nie wiedzieliście za bardzo co cho, to tutaj znajdziecie wytłumaczenie całej akcji.

Brzydkie renesansowe dzieci: i to tak brzydkie, że naprawdę patrząc na nie doznaje się psychicznego bólu. Ciekaw jestem na ile te odrzucające twarze to interpretacja malarzy, a na ile ówczesna rzeczywistość.

#sekretyKuźniara: aferę z Jarkiem – który śmiał się z Polaków spożywających własne kanapki w samolocie, a sam okazał się liderem cebulaków – kojarzy pewnie każdy, ale nie wszyscy znają ten piękny hasztag, który jest zbiorem najlepszych treści związanych z Kuźniarem.

Jak z przeciętnej laski zrobić seks bombę? Wystarczy starannie wytapetować jej twarz i pofalować włosy. Świetne zestawienie, pokazujące, że ta sama kobieta z makijażem i bez niego, wygląda jak dwie zupełnie inne osoby.

Farmer z synem budują Transformersy: i zarabiają na tym ponad 600 000zł rocznie! Pomijając samą kwestię kasy, to te ogromne roboty z części samochodowych wyglądają rewelacyjnie!

Wywiad z Jakubem Żulczykiem: o tym, czy showman-celebryta w jego książce o kokainie to faktycznie Kuba Wojewódzki i o tym, jak głęboko musiał wejść świat przestępczy, żeby wiarygodnie stworzyć postać dilera narkotyków. Po przeczytaniu tej rozmowy, będziesz miał nieodpartą potrzebę ponownego zgłębienia tej książki.

Wesoły kierowca z linii 509: gość zamiast być obrażonym smutasem, zatrzaskującym drzwi przed nosem dobiegającym do autobusu ludziom, tryska pozytywną energią, zagaja, komplementuje pasażerów, rzuca dowcipami i sprawia, że zwykła przejażdżka do pracy może być źródłem pogody ducha. Szacunek dla tego człowieka i czekam, aż jakiś jego naśladowca znajdzie się w Krakowie!

 

Nowy program Karola Paciorka: po ogłoszeniu końca Lekko Stronniczego byłem bardzo ciekaw, w którą stronę pójdą panowie i przede wszystkim, czy dalej będą działać w parze. Karol zaczął już realizować swój solowy projekt i ogląda się go bardzo przyjemnie. “Kto wie, ten wie” to coś pomiędzy Polimatami, a Niekrytym Krytykiem – trochę wiedzy i ciekawostek, trochę żartów i szydery. Z butów nie wyrzuca, ale jako deserowy umilacz sprawdza się bardzo dobrze.


 

Męska stylówka tygodnia: jest takie powiedzenie, że prawdziwy mężczyzna się różu nie boi. Mr Vintage udowadnia, że to nie tylko powiedzenie. Świetnie ograł ten kolor, pozbawiając go niemęskiego piętna. Prawie tak dobrze, jak ja.

zdjęcie pochodzi z bloga mrvintage.pl
zdjęcie pochodzi z bloga mrvintage.pl

 

Damska stylówka tygodnia: Ola zawsze była mega sztuką z najidealniejszymi wymiarami na świecie i uśmiechem tak uroczym, że potrafi odwrócić od nich uwagę, ale dopiero widząc ją w luźno-dziewczęcej stylizacji z różowymi Air Maxami mogę z czystym sumieniem przyznać jej tytuł Miss Uniwersum.

zdjęcie pochodzi z bloga styloly.com
zdjęcie pochodzi z bloga styloly.com

 

Klip tygodnia: brat Pezeta odkąd wyszedł z więzienia rapuje wyjątkowo nieporywająco. O ile na “Dziś w moim mieście” starał się nadganiać, żeby nie odstawać za bardzo od brata, o tyle przy solowych nagraniach jest miernie z minusem. “Horyzont” był porażającą porażką, “Więcej” nieprzeciętnym przeciętniakiem, dlatego przy kolejnym singlu nie miałem specjalnie wygórowanych oczekiwań i liczyłem na kolejny niewybuch. No i się zaskoczyłem, bo Małolat w “Co mi z tego”, mimo tematyki oklepanej jak auto rajdowca, leci prawie, że na skrzydłach.


 
Fanpage tygodnia: w związku z tym, że Wesoły Kierowca z Warszawy ma podobno problemy w pracy i ZTM udzieliło mu nagany za rozweselanie ludzi, choćby w taki sposób chcę dać mu znać, że wykonuje dobrą robotę. Gdyby w każdym mieście wchodząc do autobusu można było usłyszeć, że wózki parkujemy w strefie darmowego parkowania, świat byłby piękniejszy.

 
Ogłoszenie parafialne: w przyszłym tygodniu pierwszy raz w życiu lecę do Włoch, a konkretnie do Rzymu, co mnie jara co nie miara, bo w końcu zasmakuję tej owianej mitami PRAWDZIWEJ pizzy i PRAWDZIWEJ lazanii. Jednak z pewnością jest wiele włoskich pyszności, o których nie mam pojęcia, dlatego dajcie znać czego TRZEBA spróbować będąc w Rzymie – zarówno w formie stałej, jak i płynnej. Jak w temacie zwiedzenia jest coś godnego uwagi poza koloseum, to też się nie obrażę, jeśli o tym wspomnicie.

Dzięki!

(niżej jest kolejny tekst)
autorem zdjęcia jest Stefan
autorem zdjęcia jest Stefan

Śpieszmy się kochać blogerów, tak szybko się starzeją. Reinnahera w tym roku kończy 28 lat, Szarmant 35, Zombie Samurai 41, Michał Szafrański 60, a ja w zeszłym tygodniu dobiłem do 27. Tylko Jason Hunt wieczne taki młodziutki. Ta kanciasta rocznica podzielna przez 3, ciągły brak zmarszczek mimicznych i wpis u Marty, skłoniły mnie do refleksji i rzucenia okiem na te 9861 przeżytych dni. I przemielenia tego niepokojąco długiego rzutu na 27 przemyśleń.

Chcecie wiedzieć, jak to jest dziś być mną?

1. Myślisz o tym, że już tylko 3 lata do 30-tki. Nie spodziewasz się, że po przekroczeniu tej granicy nagle coś magicznie ulegnie zmianie, ale głosu z tyłu głowy – który mówi Ci, że 30-tka to taka druga 18-tka, tylko tym razem już NAPRAWDĘ jesteś dorosły – niestety nie możesz zagłuszyć.

2. Porównujesz się do rówieśników. Ich trybu życia, pracy i zarobków. I cieszysz się, że nie skończyłeś studiów magisterskich, tylko w porę zająłeś się czymś poważnym.

3. Zaczynasz rozumieć o co chodzi z laskami. Co prawda tylko trochę, ale zawsze to coś.

4. Orientujesz się, że rocznik ’97 w tym roku osiąga pełnoletniość. I za bardzo nie mieści Ci się to w głowie.

5. Dowiadujesz się, że nie jesteś nieśmiertelny. Co jest dużym zaskoczeniem, bo byłeś przekonany, że do kardiologa chodzi się dopiero, gdy jakiś pełzak ledwo oderwany od ziemi mówi do Ciebie „dziadku”.

6. Przypominasz sobie wychowawczynię z podstawówki. I żałujesz, że na nią nie naplułeś, gdy powiedziała przy całej klasie, że nigdy nic w życiu nie osiągniesz.

7. Przypominasz sobie błędy, które popełniłeś. I dochodzisz do wniosku, że – poza tą nauczycielką – nie ma sensu tego rozkminiać, bo i tak nie cofniesz czasu i nie zmienisz biegu wydarzeń. Teoretycznie odkryłeś to już jakiś czas temu, ale dopiero teraz faktycznie przestajesz się tym katować.

8. Znów porównujesz się do rówieśników. I tego że „najgorsze co możesz zmarnować w życiu to talent” jesteś tak samo pewien jak podatków.

9. Weryfikujesz przekonania odnośnie alkoholu. I stwierdzasz, że hasło „piłem przez 3 dni” jest powodem do smutku, a nie dumy.

10. Dowiadujesz się, że to popularny wiek na samobójstwo. Kurt Cobain, Jonathan Brandis i Jimi Hendrix odebrali sobie życie mając właśnie 27 lat. Trochę się zastanawiasz nad fatum i przekleństwem tej liczby, po czym przypominasz sobie, że przecież nie wierzysz w przeznaczenie, los ani predestynację i masz to w dupie.

11. Selekcjonujesz znajomości. I definitywnie przestajesz spotykać się z ludźmi, którzy Cię zawodzą lub nic nie wnoszą do Twojego życia. Bo szkoda Ci na nich czasu.

12. Czujesz się wolny jak nigdy dotąd. Bo dochodzi do Ciebie, że jesteś jedyną osobą na tej planecie, która może ci coś kazać.

13. Czujesz się przerażony jak nigdy dotąd. Bo momentami ta wolność Cię przerasta.

14. Pieniądze dają Ci szczęście. Bo w końcu je masz i możesz sobie pokupować ładne rzeczy, na które nigdy wcześniej nie było Cię stać i polecieć do miejsc, o których do tej pory słyszałeś tylko od znajomych bogatych z domu.

15. Pieniądze nie dają Ci szczęścia. Jeśli choć raz na jakiś czas nie możesz ich wydać z kimś, do kogo czujesz coś więcej niż mrowienie przy zakończeniu podbrzusza.

16. Przestajesz prokrastynować. Wiesz, że jeśli coś nie ma wyznaczonego terminu realizacji, to nie zostanie zrealizowane.

17. Zaczynasz mieć wyjebane. Na krytykujących Cię ludzi, hejterów i osoby, które się z Tobą nie zgadzają w internecie. Przerabiałeś już to tyle razy, że znasz wszystkie możliwe scenariusze i żaden nie kończy się dojściem do porozumienia, za to każdy stratą czasu i nerwów. Więc po prostu ich banujesz.

18. Nie czujesz, że to czas na dzieci. I czujesz, że za rok też nie będziesz tego czuł.

19. Wciąż nie rozumiesz. Jak można ciągnąć związek z kimś nieatrakcyjnym intelektualnie i wizualnie tylko dlatego, że trwa już wiele lat.

20. Zaczynasz postrzegać czas jako dobro deficytowe. Często cenniejsze od pieniędzy, więc wolisz wynająć sprzątaczkę, niż tracić kilka godzin na coś czego nie lubisz.

21. Zaczynasz cenić wygodę. Też bardziej niż pieniądze, dlatego wolisz zapłacić 100zł za Pendolino, niż 40zł za BlaBlaCara.

22. Nie widzisz nic złego w podrywaniu 20-latek. Bo ciągle wydaje Ci się, że tyle co skończyłeś 23, a różnica 3 lat to przecież nic takiego.

23. Nie masz o czym rozmawiać z 20-latkami. Bo to jednak 7 lat różnicy i macie zupełnie inną perspektywę postrzegania świata.

24. Zaczynasz nienawidzić NFZu bardziej niż wcześniej. Bo dochodzi do Ciebie jak duża część Twojego wynagrodzenia jest przeznaczana na publiczną służbę zdrowia, a i tak musisz czekać w tych jebanych kolejkach i do specjalisty chodzić prywatnie.

25. Zaczynasz lubić wczesne wstawanie. Od kiedy budzisz się o 7:00 dlatego, że chcesz, a nie dlatego, że musisz, nie rozumiesz, jak mogłeś wcześniej spać do południa.

26. Dostajesz alergii na wymówki. Bo z autopsji wiesz, że wszystko poza przekonaniem babci, że nie jesteś głodny jest możliwe, tylko zależy od zaangażowania.

27. Dalej nie wiesz, kiedy przyda Ci się wiedza, że protrombina w reakcji z cytozyną zamienia się w trombinę.

Więcej miłości niż w Walentynki!

Skip to entry content

Kilka dni temu badaliśmy się po raz trzeci i jak spojrzałem wczoraj do wyników naszej kontroli lekarskiej, to się poczułem co najmniej jak w dniu zakochanych. Tyle miłości w odpowiedziach, że nawet karton Rafaello nie jest w stanie tego wyrazić. Jest mi tak miło, jak w drugiej klasie podstawówki, gdy najładniejsza koleżanka z klasy pozwoliła mi się pocałować w policzek. Pamiętam, że nie myłem go z tydzień jak nic i zakreśliłem tę datę na czerwono w kalendarzu.

Dzisiaj jest podobnie.

stay fly czytelnicy statystyki 1

Ponad 8 na 10 czytelników Stay Fly, to kobiety. Próbowałem przez te 3 lata zrozumieć z czego to wynika i jak to się dzieje, że często mocne i dosadne treści są chętniej czytane przez panie, a nie – co wydaje mi się bardziej oczywistsze – panów i dalej nie wiem. Ale nie zamierzam z tym walczyć. Dobrze, że jesteście dziewczyny.

stay fly czytelnicy statystyki 2

Najbardziej liczna grupa wiekowa to studenci, co mnie cieszy, bo mam jeszcze czas, żeby Wam wyperswadować, że studia same w sobie nie są żadna wartością i żeby nie przegrać życia trzeba zająć się czymś wartościowym.

stay fly czytelnicy statystyki 3

Bloga o życiu w mieście czytają ludzie z dużych miast. No, jakoś mnie to nie zaskoczyło.

stay fly czytelnicy statystyki 4

Szczerze mówiąc nie mam pomysłu na komentarz do tego wykresu, bo trudno mi wyciągać wnioski z poziomu wykształcenia, który dla mnie nic nie znaczy, ale jak komuś nasunęła się jakaś refleksja związana z tym tortem, to dawajcie do komentarzy.

stay fly czytelnicy statystyki 5

Ponad połowa czytelników jest ze mną co najmniej od roku, a ponad 1/4 co najmniej od dwóch lat! To jest właśnie moment, w którym się zaczyna miłość.

stay fly czytelnicy statystyki 6

Widujemy się jak w zdrowym związku – co 2-3 dni. I dobrze, bo nie jestem jeszcze gotowy na mieszkanie razem.

stay fly czytelnicy statystyki 7

Tu muszę powiedzieć, że serduszko trochę mnie zakłuło, że najwięcej z Was trafia przez Facebooka, bo teksty na blogu są zawsze WCZEŚNIEJ, niż na fanpage. To raz. A dwa, że na stówkę jakieś wpisy z bloga Was omijają, bo Fejsik tnie zasięgi.

stay fly czytelnicy statystyki 8

Widzę, że Wam też się nie śpieszy do mieszkania razem i aktualny tryb randkowania Wam odpowiada. Super!

stay fly czytelnicy statystyki 9

Mimo, że deklarujecie, że chcielibyście więcej o życiu i o związkach, to gwarantuje Wam, że w końcu by Wam się to przejadło nie moglibyście już patrzeć na kolejny post z nagłówkiem “Kobiety, które blablabla” albo “Czemu mężczyźni blablabla”. To tak jak z mleczkiem w tubce – jest pyszne dopóki nie zjesz trzech z rzędu. Potem Ci się zwraca i to nie w sensie ekonomicznym.

stay fly czytelnicy statystyki 10

Podejrzewam, że nie ruszyło by Was, gdyby zniknęły teksty z kategorii “ciuchy”, bo w rzeczy samej już ich nie ma i od roku nie napisałem nic na ten temat. No, poza beką z naTemat zahaczającą o te sprawy.

stay fly czytelnicy statystyki 11

Wpisy mają średnio po 800 słów i przy tym zostaniemy. Jestem wyznawcą teorii, że lepiej czuć niedosyt, niż przesyt.

stay fly czytelnicy statystyki 12

Zdecydowana większość jest tu nie przez tematykę, czy ideologię, ale dlatego, że podoba jej się jak piszę i to jest dla mnie ogromny komplement. Ogromny! Przez komputer może tego nie widać, ale właśnie z łopatek wyrastają mi skrzydła.

stay fly czytelnicy statystyki 13

W tej chwili rozkładam dwa ogromne płaty nośne, pokryte śnieżnobiałym, lśniącymi piórami wypranymi w Perwollu i przymierzam się do lotu.

stay fly czytelnicy statystyki 14

Albo go nie widzicie, albo nie wiecie o co chodzi, albo nie działa tak jak powinien. Przyjmuję do wiadomości i wymienię go na coś lepszego.

stay fly czytelnicy statystyki 15

Tutaj mam dla Was smutną informację, bo nawet jeśli Disqus Was drażni bardziej niż żwirek w bucie, to niestety NIE MA żadnej lepszej wtyczki do komentowania treści w sieci.

stay fly czytelnicy statystyki 16

W szkolnej skali ocen jest 5-, czyli całkiem nieźle, ale już roczek stuknął temu szablonowi, także szykujcie się na remont knajpy, w której się spotykamy.

stay fly czytelnicy statystyki 17

stay fly czytelnicy statystyki 18 stay fly czytelnicy statystyki 19

Do tych trzech wykresów odniosę się zbiorczo. Wkładam masę pracy, żeby teksty reklamowe przebijały poziomem te “normalne”, staram się być całkowicie transparentny pod kątem działań komercyjnych i wiele propozycji odrzucam ze względu na niską jakość produktów, bądź rozbieżność klimatyczno-tematyczną z tym, co publikuję na blogu na co dzień. Bardzo się cieszę się, że to doceniacie i wiem, że wielu popularnych youtuberów może tylko pomarzyć o takich wynikach.

stay fly czytelnicy statystyki 20

Większość z Was czyta bloga, który nie istnieje od 3 miesięcy. No ładnie.

stay fly czytelnicy statystyki 21

Wracamy do skrzydeł, właśnie czuję pod nimi wiatr.

stay fly czytelnicy statystyki 22

Latam po orbicie Ziemi i nie chcę lądować, dopóki jej nie skończę. Biorąc pod uwagę ile mam w tej chwili, powinno mi to zająć jakiś kwartał. No, góra pół roku.

Ostatnim punktem powinny być Wasze wypowiedzi z pola “I zawsze chciałeś mu powiedzieć, że”, ale zostawię je sobie na osobny tekst, bo na to zasługują. Zasadniczo to nie był strumień, to nie był górski potok, to nie była rwąca rzeka. To był wodospad miłości wielkości drapacza chmur! Mimo, że wczoraj miałem urodziny, nie przeczytałem tylu ciepłych, a w zasadzie wrzących, słów co w Waszych komentarzach. Czuję się jakbym połknął zgrzewkę waniliowej Coli, przegryzając Super Supreme na puszystym cieście i wrzucił jeszcze wiadro Carte d’Or Creme Brulee na deser, słuchając na żywo MGMT.

Miłość, miłość, miłość!

Nie będę mówił, że teraz czekają Was turbo zmiany na blogu, wróci od 2 lat zapowiadany kącik kulinarny albo reaktywuję YouTube’a, bo tak nie będzie. Kilka rzeczy się zmieni, ale raczej na zasadzie luźnych eksperymentów, niż rewolucji. Doszliśmy do momentu, w którym jest między nami tak dobrze, że można by formalizować związek. Tyle, że skoro jest jest tak dobrze, to po co to psuć? Wszystko co będzie się działo przez kolejny rok, mogę opisać trzema słowami: dalej będę napierdalał.

Kończąc to podsumowanie, bez zbędnego wyciskania wazeliny, mam Wam do powiedzenia tylko jedno: DZIĘKUJĘ!

autorem zdjęcia w nagłówku jest Pierre Pocs Photography